27.06.09, 22:48
Jestem od 8 czerwca tego roku wdową. Ciągle nie mogę w to uwierzyć.
Tak, jak Wy wszystkie zadaję sobie pytanie dlaczego?????
Płaczę...ale wtedy moje córeczki się denerwują. Nie wiem, jak dalej
żyć. Też muszę wrócić do pracy, bo zmusza mnie do tego sytuacja.
Przeraża mnie ta konieczność. Tak tęsknię za Darkiem. Po co
zdejmował tą kurtkę i dlaczego zapomniał zapiąć pas????? I dlaczego
on????? Mówił, że jest szczęśliwy i wtedy to się stało!!!!! Czy też
czujecie taką pustkę w sobie, jakby ktoś zabrał połowę Waszej
duszy...Tak trudno pogodzić się ze stratą!!!!! Pustka......
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Pustka... 27.06.09, 23:10
      Przykro, że znowu trzeba przywitać nową osobę, nową tragedię.Ale witam
      serdecznie i ściskam gorąco, życząc jednocześnie dużo siły.
      Ja jestem sama od prawie trzech miesięcy, i cóż, na razie jest coraz gorzej.Ta
      pustka, o której piszesz jest przerażająca.Świat zniknął a mimo to trzeba nadal
      żyć.Tylko jak?
      Pisz i zaglądaj tu jak najczęściej, to nie zmniejsza bólu, ale jednak odrobinę
      chociaż pomaga i zawsze można liczyć na jakieś dobre słowo, na wsparcie, zrozumienie
      • mama1974 Re: Pustka... 27.06.09, 23:48
        Witam. Wpisałam się na "mapie forum" kilka dni temu. Mój mąż zginął 2 czerwca.
        Jechał do pracy, przesiadł się do do samochodu kolegi, siedział z tyłu, wypadł
        przez szybę. Czuję pustkę. Ale muszę pozałatwiać wiele spraw. Oprócz tego żyć,
        funkcjonować. Są dzieci. Troje. Ich wakacje, urodziny starszej córki. Dom, kredyt...

        ...
        • syltuk Re: Pustka... 28.06.09, 09:51
          Wiem, są sprawy do załatwienia. Też mam dwie córki. Kredyt.Pranie.
          Wakacje. Jednak pół mnie nie ma. W środku lęk i strach przed
          przyszłością. Czytam "Życie po życiu". Trochę pociesza, że będzie
          tam, kiedy ja przejdę na druga stronę. Jednak tak sie boję, czy dam
          sobie sama radę. U mnie jeszcze jest tak, że pierwszy mąż mnie
          zostawił dla innej. Wtedy zostałam z córką sama. Przeszłam terapię.
          Po trzech latach poznałam drugiego męża. Urodziłam drugą córkę.
          Byliśmy ze sobą od 15.09.2006 do 8.06.2009, kiedy zginął w wypadku.
          Po prostu boję się i nie mam już siły. Wiem, jak trudno samej
          wychowywać dzieci...To wielka odpowiedzialność...
          • mama1974 Re: Pustka... 28.06.09, 11:16
            Tak. Wychować dzieci - zawsze mówiliśmy z mężem, że to nasze najtrudniejsze
            zadanie - zrobić to dobrze. Teraz to moje zadanie. A jestem na początku drogi bo
            oni są przecież małymi dziećmi. Boję się jak dam sobie radę z synem - ma 3 lata.
            Jednak jest nadzieja, mój mąż stracił swojego tatę kiedy miał 5 lat i mimo tego
            był wspaniałym człowiekiem. fakt - czasy były inne, świat inny, mniej pokus. Ale
            trzeba mieć nadzieję że podołam, że podołamy.
            Dorota.
            • elka323 Re: Pustka... 28.06.09, 21:22
              Wierzcie mi , że dacie radę.Nawet nie zdajecie sobie sprawy , ile macie sił i
              teraz nie uwierzycie mi w to , co piszę.Jestem sama od ponad 6 lat , zostałam z
              3 synami i dałam radę - bo musiałam.Kilka dni temu kolezanka zapytała mnie , ile
              mam lat - niedługo skończę 50 - i nie mogła uwierzyc, że aż tyle.Powiedziała mi
              , że jest we mnie tyle energii , siły , zaradności ,co w kilku osobach.Dlatego
              wiem , że wy też dacie radę , trzeba na to czasu i będzie bardzo ciężko ,
              wylejecie morze łez , ale poradzicie sobie ze wszystkim , choc teraz trudno w to
              uwierzyc. Zapłaciłam za to wysoką cenę - jestem 3 tygodnie po zabiegu na sercu -
              ale wiem , że nie poddam się , bo mam dzieci i chociaz dwóch jest już dorosłych
              , trzeci ma 15 lat i jeszcze długo będę mu potrzebna.Na wszystko trzeba czasu i
              to jest prawda , ale my wdowy jesteśmy twarde i życie nie jest w stanie nas
              pokonac.Wierzcie mi , tak będzie i z wami.Justyna
              • wdowa120309 Re: Pustka... 29.06.09, 16:28
                Jak bardzo smutne jest to że na forum witamy kolejne mamy-wdowy ( bo tatusiów
                jakoś nie widać) Nie lubię mapy forum bo to pokazuje mi ile już nieszczęść po
                mojej stracie męża się wydarzyło.

                Ja tu już jestem od 3 miesięcy..((( tez czuje pustkę i brak mojego Jarka. Dla
                mnie straszne jest to wszytko, to samotne borykanie sie z problemami załatwianie
                tych milionów sprawa po śmieci...((( Ogarnia mnie panika kiedy myślę że coś
                gdzieś muszę załatwiać...że jeszcze wiele spraw i wiele samotnych decyzji przede
                mną...(((. Sprawy Banków powoli ogarnełam, szybki udało mi się załatwić rentę w
                ZUS-ie. Strasznie bolesne jest to wszystko te samotne decyzje....ja teraz
                musiałam kupic samochód i wkońcu kupiłam ale ciężko było wybrać cos bez pomocy
                męża ( na szczęście tato i szfagrowie pomogli....no ale to nie to samo) Teraz
                stoję przed decyzją przełamania się żeby tym autem jeździć ( mam prawko ale
                zawsze mąz jeździł....ja kiedyś ale od 4 lat byłam tylko pasażerem). Niedługo
                znów trudna decyzja....będe zamieniac mieszkanie ..... nie chcę ale będę
                musiała...a kto pomoże mi wybrac kolory ścian ...kto połozy panele i wiele
                innych rzeczy zrobi....znów będę musiała prosic rodzinę...wiem że chętnie pomogą
                ...ale to nie to samo co mąż...((((
                Najbardziej załamuje mnie to że w każdej sytuacji musze radzic sobie
                sama....teraz moja córeczka jest chora i zdana jestem tylko na siebie ( moja
                siostra i siostra męza pracują ....nie mają tez czasu na to żeby stale latac tu
                do nas... telefoniczny kontakt mam stały ...ale to nie to samo co móc zostawić
                spokojnie dziecko z kimś i pozałatwiać spokojnie sprawy. Ja nawet jak ide po coś
                do piwnicy albo wyżucic śmieci ide z Magdzią....bo jest za mała zeby ją samą
                zostawić. Czasami czuje się strasznie przygnieciona tymi problemami ...ale wiem
                że dla małej muszę walczyc bo ona jest moim skarbem który mi został.
                Bardzo tęsknię za mężem i jak mam problem to go prosze o pomoc...nie wiem czy
                mnie słyszy ale to czasami pomaga.
              • mariola008 Re: Pustka... 29.06.09, 18:02
                Elka 323 ja jestem w podobnym wieku. Po roku już wiem, że dam radę.
                Mimo żalu i tęsknoty i wielu innych emocji. Niestety dla mojego serducha to też
                było za wiele. Życzę powrotu do zdrowia i powodzenia w zmaganiu się z losem.
    • justynakm1 Re: Pustka... 30.06.09, 11:18
      Kochane nowe kolezanki, mocno Was przytulam...u mnie tez smutno, 4
      czerwca bedzie 4 miesiące odkąd nie ma Kubusia. Powiem Wam, że
      mineło nie wiem kiedy, ostatnio na ratunek przyszło wiele obowiązków
      w pracy i długe dni. Ratuja mnie tez rodzice, ale mieszkaja daleko i
      ogólnie jestem sama... Wy macie dzieci, ja planuje adpocje kota bo
      przeraza mnie jesien i zima. Teraz czekam a przyjazd siostreznca,
      slicznego małego ludka, na którego przeleje cała moja milość..Jak
      zyje: NIE MYSLE... wiecie, moze to nierelane, ale ja nie moge
      myslec, nie moge wspominac, pochowałam zdjcia, na smsy nawet nie
      patrze. Bo serce mi peka z zalu. Moje ukochane miejsce to cmentarz,
      bo tam jest Kubuś. Dbam o grób, On chyba tez, z nieba.. strasznie mi
      smutno dziewczyny. Sciskam Was mocno.
      • tilia7 Re: Pustka... 30.06.09, 22:19
        Tak, wspomnienia bolą bardzo.Ale ja się staram mimo to nie uciekać od nich.Te
        wszystkie uczucia w żałobie są jak bumerang.Im mocniej się je odrzuci, tym
        mocniej dostanie się w łeb, kiedy wrócą.A wrócą na pewno w najmniej oczekiwanym
        momencie:(((
        U mnie dziś równo trzy miesiące.Zagadką pozostanie, jak udało mi się je przetrwać.
        Pustka...
        • justynakm1 Re: Pustka... 01.07.09, 12:01
          Ta Tilia, masz racje: zaloba wroci ak bumerang. ale ja sie tak
          strasznie boje pamietac jak On umieral, jaki byl chudizutki, ja
          cieprial. tak boli wspomnienie szczecsia ktore nie wroci, tych
          pieknych wspolnych dni. to wszytko piecze.. a ja tchorze i uciekam,
          udaje, ze On wyjechal i wroci...
          • jucha32 Re: Pustka... 02.07.09, 20:30
            Jest pusto i tak pozostanie do końca życia.Brutalnie wyrwano Nam
            kawałek Nas samych.
            U mnie minął rok i miesiąc. Moje serce rozpadło się na milion
            kawałków i zostało na ulicach Zawiercia. ON zginął, ja i dzieci
            przeżyliśmy. Jest lepiej, ale pusto. Nikt mi Go nie zastąpi, nikt
            nie zapełni tej pustki, czarnej otchłani.
            Mam nadzieję, że do końca życia nie będę sama, ale miejsce Adama już
            na zawsze pozostanie puste.
            • tilia7 Re: Pustka... 02.07.09, 20:54
              Tej pustki nic nie wypełni:(Myślę cały czas czym się zająć, co ze sobą zrobić,
              żeby w ogóle mieć jakiś cel, widzieć sens w czymkolwiek.Ale i na to nie znajduję
              odpowiedzi.Pustka po Jego śmierci jest straszna.I wciąż się dziwię, że świat
              dookoła istnieje, że ośmiela się istnieć, mimo że mój świat się zawalił:(
              • xxxkarolinkax Re: Pustka... 02.07.09, 23:18
                coraz trudniej przypomnieć mi Go sobie sprzed choroby... coraz częściej przed
                oczami pojawia się obraz z tych ostatnich dni...


                a świat pędzi jak szalony. nawet na sekundę nie przystanął w obliczu mojej
                tragedii..nie zatrzymał się gdy umierało moje serce...


                ;(( nienawidze tego świata!

                i dlaczego ta cisza jest taka ciężka?
                • tilia7 Re: Pustka... 03.07.09, 22:40
                  Ja też mam trudności z przywoływaniem Jego postaci z czasów, kiedy był
                  szczęśliwy.Widzę Go załamanego, nieszczęśliwego,chorego i serce mi pęka.Wiem, że
                  nie ma sensu przeżywać Jego cierpienia jeszcze raz, skoro już odszedł i jest już
                  spokojny.Staram się.Ale to takie trudne:(
    • syltuk Re: Pustka... 05.07.09, 13:58
      Czy też macie wrażenie, że to co się stało nie jest prawdą i Wasz
      ukochany zaraz wejdzie do domu...Czy to kolejny etap cierpienia, po
      bólu, łzach, złości...
      • tilia7 Re: Pustka... 05.07.09, 21:25
        Mam często takie wrażenie, właściwie cały czas w mniejszym lub większym
        stopniu.A dziś jakoś szczególnie mocno.Nie umiem uwierzyć w to, co się stało i
        zupełnie nie umiem tego zaakceptować.A myśl o tym, że jednak się stało
        naprawdę,powala mnie na kolana z nową siłą kilka razy dziennie.To jest
        koszmar.Alicja po drugiej stronie lustra...albo raczej krzywego zwierciadła:(
    • aleksa75 Re: Pustka... 07.07.09, 10:50
      Witaj, bardzo Ci współczuję :(. Mojego męża nie ma już ze mną od 10
      czerwca 2008 r. To już rok i wcale nie jest lepiej, ciągle tęsknię,
      myślę o nim i nie mogę uwierzyć w to że nie żyje.
      • justynakm1 Re: Pustka... 07.07.09, 12:30
        Wiem, po zaledwie 4 mies, ze z czasem nie jest latwiej. Mi pomaga
        praca, jakos zaczynam ponownie spotyakc sie ze znajomymi, uprawiam
        sport- oczyscza dusze. Mysle, ze za ta moja wewnetrzna sile kochal
        mnie Kubus.. ale te smutne wieczory, te wspomnienia, ten zal i
        tesknota narastaja. a wciaz wydaje mi sie jakbym widzialaGo zlaedwie
        wczoraj..
        • 1980adrienna Re: Pustka... 07.07.09, 22:02
          Justynko... odbierz maila na gazecie proszę.
      • syltuk Re: Pustka... 07.07.09, 22:19
        Aleksa75, też Ci współczuję:-( Z każdym dniem coraz bardziej tęsknię
        i nie wyobrażam sobie dalszego życia bez Darka.
        • sylwiagur Re: Pustka... 07.07.09, 22:39
          Witam wszystkich serdecznie, czytam Was od kilku dni, a wdową jestem
          od roku i 23 dni...Pustka w sercu.... nie do zniesienia prawie, ale
          mam dzieci, które w części tą pustkę mi wypełniają. Alanek ma 11
          lat, a Tomcio prawie 5 miesięcy i nigdy nie pozna tatusia...Jak z
          tym żyć???
          • justynakm1 Re: Pustka... 08.07.09, 13:49
            samotne wieczory gdy tam cieplo i tylko isc na spacer lub rower..
            popic piwko na balkonie, pogadac o tym co sie zdarzylo w ciagu dnia.
            Zaplanowac jakis wyjazd, spotkanie ze znajomymi.. a tu pustka i
            samotnosc, tylko lzy plyna po policzkach. Strasznie bez sensu to
            zycie bez Kuby...
            • tilia7 Re: Pustka... 08.07.09, 18:34
              Strasznie bez sensu:(((Cokolwiek by się robiło cały czas obraz śmierci
              ukochanego człowieka przed oczami.Nie do zniesienia:(((
              • smutna010209 Re: Pustka... 08.07.09, 22:05
                Kochane nie wiem jak Wy ale ja chcę wysiąść z tego pociągu!!! Juz
                nie mogę, padam nie daje rady nawet dla dziecka!!! Wyję
                wieczorami,rano.W pracy sie trzymam.Kazdy dzień taki sam, noc
                samotna i po co takie życie??? Nawet wakacje nie cieszą bo miały byc
                rodzinne a beda smutne i samotne bo obok nie bedzie Jego tylko puste
                miejsce!!!!Cały czas widzę go przed oczami w chwili smierci. To
                najgorsze wspomnienie .Obiecywał zawsze byc ze mna i dlaczego tak
                sie stało???Tak sie nie robi!!!Pusto wszędzie, ciemno wszędzie co to
                będzie, co to będzie???
                • tilia7 Re: Pustka... 09.07.09, 09:12
                  Mam to samo.Żałuję, że nie starczyło mi odwagi "wysiąść z tego pociągu" zaraz
                  po, póki byłam w szoku i moje działania byłyby usprawiedliwione.Teraz mam
                  wyrzuty sumienia wobec bliskich, bo wiem jak boli taka utrata bliskiej osoby.Ale
                  ledwo zipię i naprawdę mam serdecznie dość.Wracam do tabletek antydepresyjnych,
                  choć po ostatnich przejściach robię to niechętnie, ale na samych uspokajaczach
                  nie daję rady.Nic nie ma sensu, nic:(
    • sylwiagur Re: Pustka... 10.07.09, 00:27
      Mam dziś chandrę, dziś pustkę odczuwam bardzo boleśnie... Są
      wakacje, znajomi mają masę planów i postanowień. Jedni właśnie
      szykują się na wesele, drudzy planują wczasy nad jeziorem, następni
      są w trakcie przeprowadzki do upragnionego swojego M-4, a jeszcze
      inni remontują mieszkanie... Smutno mi i przykro, bo mimo, że do
      mnie dzwonią i próbują podnieść na duchu... to mi żal, bo oni mają
      siebie, są razem... A ja zamieniłabym ich wszystkich na Niego
      jednego... Żyję bez planów, w zasadzie bez perspektyw, nie wiem co
      będę robić jutro... Nie tak miało być...
      • tilia7 Re: Pustka... 12.07.09, 20:33
        I znowu totalna przepaść.Czasem jest tak, że jak się wypłaczę jednego dnia, to
        następnego jestem spokojniejsza, wyciszona.Ale czasem jak się zacznie płakać, to
        po prostu nie można przestać i nawet kiedy się nie płacze to myśli się o tym,
        żeby płakać.Tak mam od czwartku, z nasileniem od wczoraj.Nie umiem się pogodzić
        z tym, co się stało.Choćbym nie wiem ile o tym myślała, analizowała itd. to w
        końcu zostaje tylko jedno:ja i Jego śmierć.Reszta nie ma znaczenia.
        I tak strasznie potrzebuję, żeby mnie przytulił:(
        • justynakm1 Re: Pustka... 12.07.09, 21:56
          Pustka, jest straszna, samotne niedziele i niedzielne wieczory sa
          przerazajace..smutno, zle, nijak..cisza, ja i mysli. Dzien jakos
          zorganizowalam, ale wieczor mnie przytlacza, zawsze spedzalismy je
          razem, na spokojnie..a teraz?? U mnie jeszcze gorzej: kolezanki
          wychodza za maz, rodza dzieci, sa szczesliwymi rodzinami..tez
          planuja wakacje. ja na moje kupilma bilet i tyle, zadnych planow, bo
          lece do przyjaciolki i siostry...a najbardziej przerazaja mnie
          jesienne dni, krotkie i deszczowe, ktore zawsze beda mi przypominaly
          o nawerocie choroby i o tym co przeszlismy...Kubusiu, czemu Ciebie
          nie ma ze mne??
          • tilia7 Re: Pustka... 12.07.09, 23:08
            Ja się boję i letnich dni, bo kojarzą się ze spacerami po lesie i parku, z
            miłością, radością, i jesiennych, bo jest mi dość ponuro i bez tego, i zimowych,
            kiedy nikt mnie już nie ogrzeje, jak przemarznę na przystanku, i wiosennych,
            które już zawsze będą kojarzyły się z Jego śmiercią:(Boję się wszystkich
            dalszych dni bez Niego a za to z ciągłą świadomością tej potwornej
            tragedii:(Boję się, że w końcu nie starczy mi siły, żeby po kolejnym upadku
            wstać i choć próbować iść dalej.Boję się samotności.Boję się, że nie wytrzymam
            tych uczuć i po prostu zwariuję.Jestem jednym kłębkiem smutku, strachu i
            potwornego zmęczenia.I znikąd nadziei:(
            • justynakm1 Re: Pustka... 13.07.09, 10:48
              Nie ma sie co dluzej oszkuiwac.. nie radze sobie,znow wrocilo i jest
              tak cholernie zle, tak smutno, ze najchetniej zaszylabym sie w
              domu...bo w pracy plakac nie bede..nikt mi Ciebie nie zsatpi
              Kubusiu, wiem o tym. Pustki po Tobie tez nic i nikt nie
              wypelni..moge tylko liczyc na cud, ale po Twojej chorobie wiem, ze
              cudow nie ma...
              • tilia7 Re: Pustka... 13.07.09, 18:52
                Ja sama jestem pustką, pustą skorupą, z której ktoś wyrwał i serce i duszę...
    • syltuk Re: Pustka... 13.07.09, 21:42
      To prawda najgorsze są wieczory. Wtedy dopada największy smutek i
      strach...Niewyobrażalna samotność na resztę dni. Ratują mnie tylko
      moje córeczki przed skokiem w rozpacz i zatopieniem się w niej bez
      końca...Boli mnie serce i dusza...Budzę się z lękiem...
      • tilia7 Re: Pustka... 24.07.09, 11:29
        Mam wrażenie, że zostawił po sobie czarną dziurę, która pochłania wszystko, co
        dobre, całe światło, a nieustannie wylewa lawiny ciemności, bólu,
        przerażenia.Świat niby obiektywnie istnieje.Dla mnie zniknął.Jest tylko pustka i
        ja w tej pustce.SAMA
        • anna9290 Re: Pustka... 25.07.09, 02:45
          Nigdy w tej pustce nie jesteś sama. Masz znajomych. Ja ich nie doceniałam. Wkurzało mnie, że czegoś ode mnie chcą. I w końcu poszłam. Raz, drugi, trzeci. I nagle okazało się, że słońce świeci tak samo dla nich i dla mnie. Trzeba tylko chcieć. Ale na to potrzebny jest czas. Pisałam wcześniej. Dla jednych kilka, kilkanaście miesięcy dla innych kilka lat. Ale później już z górki. Uwierzcie w to!!! W końcu depresja zamieni się w optymizm.
          Pozdrawiam dziewczynki. Musicie się pozbierać. Zapomnijcie o pomnikach, wazonach, mszach dla rodziny i znajomych, spróbujcie iść na zakupy (ale do innych sklepów, niż z mężami), idźcie ze znajomymi na piwo czy lody. Wrócicie do domu odmienione. Bo pomimo naszej tragedii wszyscy żyją normalnie.
          Anna
          • tilia7 Re: Pustka... 25.07.09, 10:50
            Cóż, szczerze mówiąc nie mam takich znajomych, z którymi chciałabym utrzymywać
            kontakt.I jak na razie najmniejszej ochoty na lody, zakupy, kino itp.Nie
            działa.Może masz rację Aniu, ale potrzeba na to o wiele wiele więcej czasu.Życie
            innych toczy się normalnie, wiem, ale moje legło w gruzach i tylko to mnie teraz
            obchodzi.
            Sama w tej pustce może nie jestem, mam rodzinę, która bardzo mnie wspiera.Ale
            miałam na myśli samotność uczuć, ból którego nikt nie jest w stanie pojąć,
            zrozumieć a który jest nie do zniesienia
            Wszystkiego dobrego z okazji imienin:)
            • anna9290 Re: Pustka... 25.07.09, 13:01
              U mnie właśnie rodzina chyba najwcześniej odpuściła. Ale nie odpuścili znajomi,
              przyjaciele od lat no i oczywiście dzieci i teściowa. Wiem, że nie masz na nic
              ochoty. Ale któregoś dnia się obudzisz, wstaniesz i powiesz kurczę poszłabym do
              kina. Ale tak jak pisałam, każdej z nas potrzeba czasu. Mnie najbardziej do tego
              motywowały dzieci. Córka (Obecnie 19 lat) mówiła, mamo idź, wstań, ubierz się,
              zrób coś ze sobą. To bolało, ale pomogło. I w końcu poszłam. Może to nie było
              kino, moze tylko wyjście do pobliskiego parku ale zrobiłam ten pierwszy krok.
              To, że nikt nie jest w stanie zrozumieć bólu uczuć to dla mnie obecnie jest
              zrozumiałe. Pamiętam, jak każdemu kto dzwonił i próbował mnie wspierać mówiłam
              "Nie przeżyłeś tego, to nie zrozumiesz" i taka prawda. Ale to tylko powodowało,
              że znajomi przestawali dzwonić. Bo to nie ich wina, ze tego nie przezyli. Ich
              szczęście. A kazdy ból w końcu łagodnieje i staje się do przeżycia. Moze nie
              dziś ani jutro ale w przyszłości.Ja miałam wsparcie w teściowej. Ona straciła w
              zyciu dwóch mężów i nigdy "przed" nie myślałam o tym co ona przeżyła. Teraz wiem
              i pomimo, że ona ma lat 80 gadamy jak przyjaciólki. Wiem, że twoje życie legło w
              gruzach, ale mam nadzieję, że za pół roku, za rok przeczytasz jeszcze raz moje
              wpisy i powiesz "Tak, to jednak jest możliwe"
              dzięki za zyczenia
              trzymaj się ciepło
              A
              • tilia7 Re: Pustka... 25.07.09, 19:37
                A ja Tobie dziękuję za dobre słowo.Ja niby wierzę, że jest to możliwe, ale jakoś
                nie umiem tego odnieść do siebie.U mnie to niecałe 4 miesiące, pewnie wychodzę
                już z szoku, może nawet już wyszłam, ale wciąż nie umiem uwierzyć a tym bardziej
                się z tym pogodzić.Wiem, że jeśli mam żyć to jakoś muszę odnaleźć swoje miejsce
                w tej nowej strasznej rzeczywistości.Ale na razie nie zostaje mi nic innego, jak
                po prostu przeżyć tą żałobę,tylko że to strasznie trudne.Dobrze, że jest chociaż
                to forum i osoby, które dzielą się i swoim bólem, i swoją nadzieją.
                Pozdrawiam bardzo serdecznie
                • anna9290 Re: Pustka... 25.07.09, 20:13
                  Wiem, że trudne...Pierwsze oznaki wyjścia z kryzysu miałam ze 6 miesiecy po śmierci męża, zaczęłam wychodzić do znajomych, do tego nieszczęsnego kina czy na kawę. Ale to były niewypały i wpadłam w dołek zupełnie inny od tego pierwszego ale nie wiem czy nie był gorszy. Wydawało mi się ze jestem stara, brzydka i beznadziejnie głupia. Wszyscy mieli mnie dość. Tak mi się wydawało. Napisałam do Ciebie wiecej, ale wykasowałam, bo myślę, że pogadać o pewnych rzeczach możemy za jakiś czas ale jeszcze nie teraz. Trzymaj się. Wszystko się jakoś ułoży.
                  A
                • anna9290 Re: Pustka... 25.07.09, 20:45
                  Przeczytałam przed chwilę, że chodzisz do lekarza i bierzesz jakieś prochy. Po śmierci męża jak gdyby z przydziału od lekarza pierwszego kontaktu dostałam jakieś leki. Nie pamiętam nazwy, podobno słabe, ale...Wyszłam z domu w nie swoich butach (córki) i tylko zdziwiłam się, że są za duże. Jak wróciłam do domu, dzieci zdziwione, że ja w butach córy, odstawiłam leki od razu. Tym bardziej, że jeżdżę samochodem. Przeciez mogłam kogoś zabić! Ale lekarze o tym nie mówią. Gdyby nie te buty pewnie do dzisiaj bym się faszerowała. Teraz wiem ze wiele kobiiet bierze tego typu leki ale ja odradzam. Nie pamiętam połowy rzeczy ktore robiłam po zażyciu leków.
                  A
                  • tilia7 Re: Pustka... 25.07.09, 22:59
                    Ja nie biorę uspokajających oprócz takich zwykłych ziołowych.Te o których
                    wspomniałam w innym poście mam bardziej na zasadzie wentylu bezpieczeństwa przy
                    atakach paniki.Mam ten lek od dwóch miesięcy a wzięłam go tylko raz, ale noszę
                    ze sobą, bo to mi daje jakieś poczucie kontroli.Biorę natomiast antydepresyjne,
                    bo jak odstawiłam to było jeszcze gorzej.Niestety teraz też muszę odstawić, bo
                    buntuje się układ pokarmowy,ale nie wiem czy poradzę sobie bez żadnych.Wiem, że
                    to wszystko to straszna trucizna, ale w moim wypadku to jest chyba mniejsze zło.
                    Bardzo Ci dziękuję za wszystko, co piszesz, to ważne, że ktoś, kto ma za sobą
                    podobne przeżycia i doświadczenia mądrze się nimi dzieli.
                    • alinka919 Re: Pustka... 26.07.09, 12:02
                      Spróbuje SEDATIF -to lek homeopatyczny,bez skutków ubocznych-bez recepty
                      • tilia7 Re: Pustka... 07.08.09, 22:41
                        A teraz oprócz pustki "po Nim", oprócz tego braku kogoś ukochanego obok mnie i
                        dziury zamiast serca, mam jeszcze wrażenie totalnej pustki w sobie, ale takiej
                        naprawdę całkowitej, jakbym była pustym szczelnie zamkniętym glinianym
                        naczyniem.Nie mam nikomu nic do zaoferowania, żadnego dobra,nic, zupełnie.Ale
                        też niczego nie potrafię przyjąć, bo na zewnątrz skorupa nieprzepuszczalna.Czuję
                        się jak w jakimś innym świecie.Alicja po drugiej stronie...krzywego zwierciadła:(
                        • madzik2-4 Re: Pustka... 07.08.09, 23:22
                          Świat to trudne miejsce. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i
                          do mnie, nie darzy nas też miłością.Dzieją się na nim rzeczy straszne, których
                          nie można wytłumaczyć. [...]Świat cię nie kocha. [...] Pamiętaj jednak, żeby
                          robić swoje. Takie masz zadanie na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać
                          swoją miłość i robić swoje choćby nie wiem co.

                          — Stephen King -
                          • justynakm1 Re: Pustka... 09.08.09, 10:58
                            Jest weekend. Wczoraj bylam na rowerze z kolezanka, 1 raz
                            jezdzilamz kims innym niz Kuba. Pokazala mi piekne miejsca, parki,
                            sciezki rowerowe..a ja ciagle mowilam o Kubie choc ona Go nie znala.
                            mowilam co lubil, jaki byl, jak kochal rower, jaki byl nietypowy i
                            nietzuinkowy, za co Go kochalam i nadal kocham..wrocilam do domu i
                            bylo mi tak strasznie smutno, ze znow sama, ze bez
                            Niego..uporzadkowalam kilka rzezcy Kubusia, ktore dotyczyly nas- 99%
                            zabrali Jego rodzice. ale to co mam jest tak bardzo cenne. Jak
                            kartak, ktora mi napisal: "A ja Ciebie strasznie kocham. Kuba"
    • justynakm1 Re: Pustka... 09.08.09, 21:49
      Tak mi dzis strasznie smutno.. taka jestem samotna, niczyja.. tak
      bardzo chcialabym teraz ogladac tv lezac wtulona w Kube, jak to
      zwykle bywalo, popijac Desperdosa (Jego ulubione piwo)..rozmawiac,
      planowac kolejny dzien. a teraz? zadnych planow, zadnych radosci,
      tylko kierat i maska radosci w pracy, ze jakosleci.. wsumie ta praca
      mi zycie ratuje, tam sie jakos odnajduje...tak mi smutno, zaraz sie
      porycze. Kubusu=iu, gdzie Ty jestes? przysnij mi sie chociaz...
      • tilia7 Re: Pustka... 16.08.09, 20:19
        Rodzina wyciągnęła mnie na wycieczkę do Mirowa i Bobolic a po drodze do
        klasztoru i sanktuarium w Leśniowie.Piękne widoki, piękne miejsca.Tylko czemu to
        piękno tak boli?Czemu nie mogę złapać Go za rękę,przytulić się i
        powiedzieć:spójrz kochanie, jak pięknie?I niby z bliskimi, z najbliższymi, a tak
        naprawdę sama, samotna, niczyja:(
        • inkara Re: Pustka... 19.08.09, 13:04
          ... dosłownie przeżywam to samo... to co piszesz to jak odbicie moje
          osoby i moich chwil. Jak piękne były miejsca, jak piekne były widoki
          kiedy podziwialiśmy je wspólnie! Teraz tegoż piekne nie widzę, albo
          nie staram się dostrzec. Najbliżsi zabieraj mnie aby wspólnie
          spędzic wony czas (weekend).. Za to wszystko im dziękuje. Czas ten
          jednak ukazuje mi jak bardzo jestm sama, jak bardzo brakuje mi
          ramienia Jacka, jak bardzo czuję się samotna.... Ogromna pustka..
          Ogrome "nic: jest moim towarzyszem w wędrówkach
    • justynakm1 Re: Pustka... 19.08.09, 00:36
      Kochani,jak mi strasznie smutno ostatnio.. smuto mi codziennie, ale
      mam teraz u sieie siostre z synkiem, maluszka kocham strasznie, to
      cala moja radsoc, nie zdazylismyz Kuba miec wlansych dzieci.
      Wspominam sierpien rok temu-Kuba czul sie i wygladal wspaniale, moja
      siostra miala rodzic Malego, mielismy tyle planow, radosci, jakie to
      zycie bylo piekne!!! a teraz,choc Maly jest super, gdy patrze na
      Niego tak strasznie s=brakuje Kuby, taka ograna mnie rozpacz, ze On
      by sie tak nim cudie zajmowal, bawil, smial sie. ja bylabym taka
      wniebowzieta majac wszytkich ukochanych blisko... a tak? tesknota i
      zal i bol sa straszne, wszechobecne.. nie wiem jak udalo mi sie
      przertrwac te pol roku bez Niego...
      • tilia7 Re: Pustka... 30.08.09, 22:02
        Piąty miesiąc snuję się w tej pustce, sama, samotna, załamana.Zbieram okruszki
        mojego rozbitego życia, choć wiem, że już nie złożę ich w całość.Zbieram i w
        każdym widzę odłamek tego, co było a już nigdy nie będzie.Ostre te odłamki,
        ranią serce...I tak stoję w tej pustce okaleczona, rozbita i wyję z bólu.Wołam
        Go wciąż, wołam i proszę.I tylko pustka mi odpowiada...Nie ma nikogo.
        • e_l30080 Re: Pustka... 31.08.09, 13:03
          dziś mija 12miesięcy jak jest strasznie pusto.codzienność poukładałam,z moim
          wnętrzem jest jeszcze nie tak.Zaświeciłam na plaży znicz wśród krzewów dzikich
          róż,Dzieci pójda na cmentarz z różami i światełkiem.Cały czas sobie powtarzam,że
          Andrzej cieszy się ze jesteśmy dzielni i jest smutny jak płaczę,nie chciałby
          zebym była smutna i nieszczęśliwa.Muszę być dzielna kobieta.
          szumiące pozdrowienia z kołobrzeskiej plaży przesyła kuracjuszka Ewa
    • kasta4 Re: Pustka... 31.08.09, 16:15
      Bardzo mi przykro. Użalam się nad sobą, mężem, wami i waszymi bliskimi. Ale
      wiesz, najbardziej mi żal tych co odeszli - stracili tyle pięknych chwil. Kilka
      dni temu moja mama powiedziała mi, że rozumie, iż czuję się nieszczęśliwa.
      Odparłam, że nie - ja czuję się PUSTA I STARA.To okropne. Myślami jestem z Tobą.
    • justynakm1 Re: Pustka... 31.08.09, 23:28
      Jestem strasznie nieszczesliwa... brak Kuby, brak Jego calego,
      glosu, zapachu, smiechu, oczy, dotyku, smsow-jest tak strasznie
      trudny, tak mi doskwiera. ten brak milosci, Jego milsoci, zebym
      czula sie kochana.. teraz czuje se niczyja, opuszczona..Mi tez tak
      przykro, ze On, ktory chcial zwiedzac, zyc, zalozyc ze mna rodzine,
      pomagac pacjentom-musial odejsc, majac tego swiadomosc.. Nie moge
      darwoac Bogu ,ze jest tak okrutny i zazwizty, ze tak bardzo krzywdzi
      ludzi.. to wszytko jest dla mnie zbyt trudne, udawanie w pracy jest
      te zponad moje sily, wychozenie do swiata jest ponad moje sily.
      stres pomieszalm mi w glowie, pare minut zajelo mi skojarzenie jaki
      dzis dzien tyg...tak tesknie za Toba Kubusiu.. wiem,z e ta dlon,
      ktora we snie trzymala mja dlon, nalezala do Ciebie. opiekuje sie
      mna Robaczku
    • wiolawarszawa Re: Pustka... 10.09.09, 01:18

      Pustka drąży moje ciało i umysł jak zatruta rzeka… tworząc
      nieodwracalne spustoszenie......
      • tilia7 Re: Pustka... 11.09.09, 18:48
        Nie wiem czy pustka może coś wypełniać skoro jest pustką, ale mnie wypełnia.Tak
        bardzo, że nawet nie mam siły pisać...
        • sylwiala Re: Pustka... 11.09.09, 22:19
          Tilia - u mnie też sił brak...za chwilę minie rok od śmierci Wojtka
          a ja tę pustkę odczuwam coraz bardziej...i z każdym dniem przekonuję
          się, ze nikt inny, że tylko On.........
          • beattrix120309 Re: Pustka... 11.09.09, 22:30
            Ja opadłam całkowicie z sił....czytam co piszecie ale nie mam siły
            pisac....Jutro mam swoje 6 miesięcy...((((( az sie boje mysleć.
            • tilia7 Re: Pustka... 11.09.09, 22:40
              No to widzę, że wszystkie równym rytmem idziemy.W tamtym tygodniu wylewanie łez
              a w tym prawie nikt nie pisze, wszystkie padłyśmy...
              • xxxkarolinkax Re: Pustka... 11.09.09, 23:18
                Dziś odczuwam tę pustkę najbardziej. Wszystko idzie nie tak. Wali sie. Nawet
                'przyjaciele' się obrażają, atakują, że nie chce nigdzie wyjść...Jestem tą
                najgorszą.

                Bezsilna ja.

                I brakuje najbardziej moich kochanych ramion, które by mnie obroniły przed całym
                złem. Bo mój świat był w Jego ramionach.
                • edzia764 Re: Pustka... 11.09.09, 23:37
                  xxxkarolinkox ... najdotkliwiej doświadczmy pożegnań z kochanymi
                  osobami. Im blizsze były więzi, tym więcej bolesnego cierpienia.
                  Wraz z ukochanym człowiekiem umiera jakaś cząstka nas samych ....
                  pozostaje ta pustka ... i rodzi sie pytanie: jak z tym żyć? Jak się
                  odnaleźć w świecie, w którym nic nie jest pewne? Zyczę Ci
                  wytrwałości ... BĄDŹ SILNA ... Irena
    • wiolawarszawa Re: Pustka... 17.09.09, 00:09
      Pustka jest koszmarem mojej duszy..jest koszmarem mojego
      ciała...jest koszmarem mojego umysłu.... sama zamieniam się w
      pustkę ...
      Ta pustka nie pozwala mi zaczerpnąć powietrza...
      pustka, która jest każdego dnia i nie pozwala o sobie zapomnieć...
      pustka.... z którą przyszło mi żyć ...
      pustka stała się moją siostrą bliźniaczą.. i towarzyszy mi
      wszędzie... jest zawsze ze mną...nie odstępuje na krok...:(
      • tilia7 Re: Pustka... 12.11.09, 20:59
        I nawet tutaj pusto jakoś ostatnio,prawie nikt nic nie pisze:(I ja też
        tak,zaglądam,patrzę-cicho,pusto,to idę sobie zrezygnowana:(A zresztą nawet nie
        wiem,co by napisać, bo ta pustka i we mnie siedzi nadal.Czuję się czasem jakbym
        była sama,zupełnie sama w całym Wszechświecie...
        • vipercia Re: Pustka... 12.11.09, 23:14
          straszna jest ta pustka ... i w domu i w sercu. A to dopiero 17
          dzień bez Niego ... życie straciło barwy, staram się jakoś żyć ale
          to nie życie to wegetacja. Nie mogę uwierzyć, że już NIGDY nie
          usłyszę - kocham cię moja żmijko
    • wiolawarszawa Re: Pustka... 13.11.09, 01:06

      Tilia 7…. Pustka i ta przerażająca cisza są nie do zniesienia …
      człowiek siedzi a często bywa, że leży nie mając siły …. i
      zastanawia się co dalej … jak ma wyglądać to nasze życie co robić
      jak odbudować ten nasz świat, który stał się tak obcy i daleki…. Jak
      w nim funkcjonować jak zagłuszyć myśli jak spojrzeć na drogę na
      której tyle niebezpiecznych zakrętów ..niby do przodu a ciągle w
      miejscu….. Bezsilność, która ciągle nam przypomina…. Jestem tu..nie
      zrobisz nic…. nie cofniesz nie odwrócisz biegu wydarzeń…. To jest
      cholerna nasza nie moc, że już nic ….nic.. nie możemy zrobić by było
      jak dawniej. Mnie paraliżuje strach..boję się iść do przodu ale
      staram się każdego dnia …. Nie wiem co mnie czeka… nie wiem jak
      posklejam swój świat …. nie wiem gdzie dojdę i czy będę potrafiła
      inaczej żyć..ale wiesz staram się …. Moje Kochanie już nie wróci a
      ja zostałam tu…. nie chciałam ale zostałam.
      Zaczęłam wychodzić…. uważniej słucham nie odtrącam już bliskich mi
      osób … samotność i pustka, która pozostała jest nie do zniesienia …
      ale czasem jest koło nas ktoś … kto Cię rozumie komu zależy by nie
      wpadać w tą otchłań… ktoś kogo wcześniej nie zauważaliśmy a cały
      czas była….
      To wszystko bardzo trudne ale nie wolno się poddawać i choć droga
      którą podążamy jest kamienista trzeba iść …. I ja staram się człapać
      każdego dnia …nie znam celu tej podróży ale idę …. choć czasem
      bardzo boli…. Przytulam Cię mocno....

      vipercia.... przykro mi, że jesteś tu.... to znowu czyjś ból
      i cierpienie ... czyjaś samotność i bezsilność... Ściskam Cię
      cieplutko...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka