prac124
08.09.10, 16:59
Najczęściej zalani są zawodnicy. Dostają wynagrodzenie, które starcza im na potrzeby utrzymania i... sporą porcję alkoholu. W tym miejscu zaznaczam, że nie dotyczy to sportowców niepijących. Takich jednak jest mało.
W wypadku, gdy zalane jest boisko, to poważna sprawa. Przede wszystkim cytując za oszołomami z inspektoratów budowlanych :"...groźba niebezpiecznych pleśni i grzybów budowlanych zmusza do skucia tynków, bo inaczej ściana nigdy nie wyschnie, następnie skucia przynajmniej 13 cm mokrej cegły z każdej strony ściany, bo jest nadal mokra, a jeżeli jeszcze ze ściany cokolwiek zostanie, trzeba resztę zaimpregnować przeciwgrzybiczo i odbudować z nowego materiału". Dalej "...szczególnie niebezpieczna jest izolacja z wełny mineralnej, która zawilgocona będzie siedliskiem śmiertelnie niebezpiecznych pleśni, grzybów, owadów.." i bóg wie czego jeszcze (dopisek mój).
Postępując analogicznie w sprawie boiska wydaje się, że zrywanie boiska i wykonanie go na nowo jest tak samo przesadą. Na dobrą sprawę powinien wystarczyć wąż do zmycia nanosu i kosz na śmieci, które tam naniosła woda. Czy do tego potrzebna jest aukcja pamiątkowych koszulek, czy też ktoś sobie robi prywatny interes?