Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem?

IP: *.chello.pl 09.07.08, 23:26
bełkocik...
    • Gość: Linux user Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 23:36
      Macie jakies zle dane. Wedlug distrowatch.com za ostatnie 6 miesiecy lista do
      miejsca na ktorym jest Gentoo wyglada tak:

      1 Ubuntu 2483>
      2 openSUSE 1791>
      3 Fedora 1465>
      4 Mint 1410=
      5 PCLinuxOS 1263<
      6 Mandriva 969>
      7 Debian 959>
      8 Dreamlinux 775>
      9 Sabayon 753>
      10 Damn Small 669<
      11 FreeBSD 566=
      12 CentOS 564>
      13 Slackware 544=
      14 Kubuntu 540>
      15 Gentoo 504>

      Ubuntu jest na 1 miejscu a nie openSUSE.
    • tomaszpolak Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? 09.07.08, 23:38
      Kto przechodzi na Gentoo z Windowsa, ten musi być po prostu idiotą.

      Ludzie! Linux jest trudnym systemem. Linux jest systemem, który zakłada, że
      użytkownik WIE coś o komputerach, a nie tylko próbuje kliknąć we wszystko co
      się da myszką i wciska bez sensu klawisz start.

      Korzystanie z Linuxa oznacza, że człowiekowi nie wystarczy produkt "gotowy do
      użytku", przeznaczony "dla wszystkich" i działający "na wszystkich
      komputerach". Taki "komputerowy komunizm" z Redmond... (w sumie Mac Os to
      podobna filozofia, tylko że wykonanie - klasa!, nie to co wyrobnicy z
      Micro$oftu...)

      Korzystanie z Linuxa oznacza, że człowiek chce mieć coś zrobione "pod siebie",
      przeznaczone wyłącznie dla niego i działające najwydajniej pod jego maszyną. I
      to, czy dla innych jest to proste, czy skomplikowane, nic go nie obchodzi.

      A Gentoo - to już w ogóle wyższa szkoła jazdy...
      Właśnie przesiadłem się na 2008.0 i jestem po prostu zachwycony...
      • Gość: ala Re: Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 10.07.08, 00:45
        cos Ci sie pomylilo. rok 2008 udowadnia ze linux jest dla tych co chca sie
        czegos nauczyc o swoim kompie. nowe dystrybucje ubuntu czy mandrivy (tylko te
        znam z tego roku) wychodza na przeciw malo rozgarnietym uzytkownikom windy
        oferujac totalna wolnosc. Jestem szczesliwym uzytkownikiem ubuntu, spolecznosc
        ubuntu.pl mnie zachwyca. na poczatku nawet jest latwiejszy od windowsa. jak wisz
        co chcesz zainstalowac to wpisujesz w menadzerze pakietow i masz. zreszta zawsze
        mozna poeksperymentowac z nieznanym oprogramowaniem. linuxa znacznie trudniej
        zepsuc ;]
      • Gość: Prosto z mostu Re: Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? IP: *.acn.waw.pl 10.07.08, 00:49
        > A Gentoo - to już w ogóle wyższa szkoła jazdy...
        > Właśnie przesiadłem się na 2008.0 i jestem po prostu zachwycony...

        Czytałem to kilka razy i mam wrażenie, że po prostu potrzebujesz się
        dowartościować. Szczególnie tym, że masz system, którego szaraki nie potrafią
        zainstalować i w związku z tym musisz mieć odpowiednie poważanie. Ależ to
        żałosne ... i jeszcze to dorabianie ideologii, że niby "pod siebie",
        "wydajność", "wyłącznie dla niego". Sytuacja żywcem przeniesiona z piaskownicy,
        w której dzieciaki próbują udowodnić sobie który jest mądrzejszy. Wygrywa ten,
        który ma większy samochodzik ...
        • tomaszpolak Re: Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? 10.07.08, 09:00
          Właśnie o to chodzi z Linuxem - nieczego nikomu nie trzeba udowadniać. Ma się
          to, co się chce mieć.

          Zachowanie jak z piaskownicy? Ale ja mam swoją piaskownicę i mi z tym dobrze -
          ani nikogo na siłę tu nie ściągam, ani nie wyganiam.

          Nie przekładaj swoich zachowań (kompleksów, frustracji?) na działania innych...

          Pozdrawiam.
    • Gość: pwl Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? IP: *.acn.waw.pl 10.07.08, 05:13
      Cóż... jestem jednym z owych pechowców, który swojego czasu miał ten serwer
      zainstalowany na produkcyjnym serwerze. Zalety FreeBSD (kompilacja pod konkretną
      architekturę) w połączeniu z jądrem Linuxa wydawały się atrakcyjne -
      przynajmniej do momentu, do którego zirytowany wreszcie stwierdziłem, że
      przetestuję oryginał - czyli ową FreeBSD. Nie ma porównania.

      Problemem Gentoo jest to, że nikt najwyraźniej nie sprawdził (i nie sprawdza),
      czy pakiety (oraz ich nowe wersje) ze sobą współgrają, czy aktualizacja pakietu
      A nie rozwala pakietu B itd. itd. To, co może być ciekawym wyzwaniem na domowym
      kompie zaczyna wkurzać, kiedy produkcyjny serwer nagle przestaje działać, bo
      żeby uaktualnić oprogramowanie w którym np. znaleziono jakąś dziurę, trzeba
      uaktualnić cały system, a tu nagle pakiet X przestaje współpracować z pakietem
      Y, pakiet Z w ogóle znika a pakiet V rozpada się na kilka oddzielnych pakietów,
      bo komuś się tak spodobało. Do tego praktycznie brak wsparcia dla innych
      architektur niż i386.

      Dla porównania. Instalacja zestawu Postfix + wirtualne konta autoryzowane po
      SQLu + Courier + Amavis + Clamav wraz z konfiguracją zajęła mi jakieś 2 tygodnie
      na Gentoo i jakieś 2 godziny na FreeBSD. Nie jest to w pełni obiektywne
      porównanie, bo instalację na FreeBSD robiłem znając już wszystkie kruczki, ale
      mimo wszystko tam pakiety się od razu zainstalowały i od razu ze sobą współgrały
      - nie było np. krzaczków takich jak samodzielne dopisywanie czegoś do modułu
      pam_mysql, bo okazało się, że akurat sposób szyfrowania obsługiwany przez
      Couriera nie jest zawarty w pakiecie i trzeba to zakodować samemu. Wszystko to
      przy akompaniamencie szczęśliwego szefa, któremu firmowy serwer pocztowy nie
      działa 2 tygodnie...
      • Gość: pwl Re: Gentoo 2008.0 - Houston, mamy problem? IP: *.acn.waw.pl 10.07.08, 05:14
        Miało być oczywiście "miał ten system".
    • smooch Debian Lenny! (obecny "testing") 10.07.08, 07:31
      Przy okazji, z gatunkow Linuksa, wlasnie polecam Debian, szczegolnie dla odmiennych architektur, ale rowniez dla normalenego i686, tex pod jadrem 2.6.24. Stosunkowo bezbolesnie zainstalowalem pelen zestaw
Pełna wersja