Gość: tomgart Windows 7: gotowe do sprzedaży? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 21:33 Alt+Tab + podgląd aplikacji. Hmhmm. Doprawdy nowość. W łubuntu jest już conajmniej od roku albo i dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Windows 7: gotowe do sprzedaży? 06.05.09, 22:32 > Alt+Tab + podgląd aplikacji. Hmhmm. Doprawdy nowość. W łubuntu jest już > conajmniej od roku albo i dłużej. Jest nawet w stareńkim XP jako część XP PowerToys. Pięknie może nie wygląda, ale działa jak trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
dzynks Windows 7 nieszczęść 06.05.09, 21:46 Nawet żwawo chodzi na Celeronie 1.4G, 1G RAM. Do czasu gdy nie odpaliłem Heartsów - wtedy BSOD i restart kompa. Nie można ustawić menu Start tak jak w Viście - porażka. Windows Explorer dla "typowego Amerykanina" - czyli nie do użycia. Paint i WordPad z Ribbonami, czyli dla mnie porażka (są różne opinie). Przychodzi Ballmer do redakcji Gazety: wiem że używacie starych mercedesów, dlatego sprzedam wam nowego, odpicowanego Lanosa. Deal ? Albo lepiej, jak kupicie Lanosa, to będziecie mogli używać dalej swoich Mercedesów. Już lecę do sklepu i kupię na zapas 7 Windows7 :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: intasie Linuksiarz nieortodoksyjny IP: *.dip.t-dialin.net 07.05.09, 00:04 Jeszcze przed 5-6 laty miałem kompa z win98. Moja żona miała drugiego. Też win98. Troche mnie wściekało, że musiałem płacić kasę za np. nowe wersje Nortona. Office kupiłem sobie z firmy Lotus. I ta jakoś żyłem sobie szczęśliwie. Albo tak mi się wydawało. Raz nawet zainstalowałem sobie na próbę linuksa. Był kiepski (Suse 8.1) a i ja nie miałem o nim zbyt wiele pojęcia. Po chyba roku dokupiłem sobie jeszcze jeden komputer i zainstalowałem na nim Suse 10.1. W międzyczasie poczytałem odrobinę teorii o Linuksie. Opłaciło się. Okazało się, że Linux instaluje się tak samo prosto jak Windows. A nawet prościej, bo nie trzeba w kółko resetować kompa. Wciągnęło mnie. Spodobało mi się przede wszystkim, że to co zainstalowałem pracowało stabilnie. I nic się nie doinstalowywało i nie zmieniało bez mojej wyrańnej zgody. Moja żonka, która miała zwyczaj naciskania zawsze na "Yes" albo "Tak" (ona jest optymistką i wierzy w dobroć ludzką)zmuszała mnie co parę tygodni do "naprawiania" bądź ponownej instalacji systemu. Miałem tego dosyć. Dostała "w nagrodę" też Linuxa. Muszę przyznać, że na początku nie była zachwycona. Kolorki i rysuneczki na ikonkach się pozmieniały. I klient poczty nie nazywał się Outlook tylko Thunderbird. Ale po tygodniu wszystko wróciło do normy i nie słyszałem już żadnych skarg. Co dwa lata aktualizuję żoneczce system (dobrowolnie). Teraz ma Suse 11.1 Wszystko działa. Office, poczta, multimedia i przeglądarka. I - co dla mnie najważniejsze - wszystko jest stabilne i nic się nie zapluskwia. Virenscannera nie aktualizuję, bo go nie mam. Bo i po co? Software jest legalny i nie kosztował mnie ani centa. Dziś mam pod biurkiem dwa komputery, z czego jeden chodzi pod win2000. Używam go jako faxu i do odpalania jakichś egzotycznych programów (np. AVR-Studio) które są mi niezbędne a nie mają swoich odpowiednikąw w Linuksie. Ten komputer nie ma też żadnego polączenia z siecią żeby nie kusić licha. Drugi pod biurkiem biega pod Linuxem i na nim robię wszystko. Na biurku stoi malutki server (NAS z dwoma dyskami (RAID) też fabrycznie! pod linuxem), Czwarty (żony) na górze (Linux). Piąty (wspólny laptop) pod linuksem włóczy się po domu (WiFi). W dyskusjach na forum natykam się na oznaki wzajemnej niechęci między "windziarzami" i "linuksiarzami". Smieszy mnie to. Denerwuje mnie jedynie opowiadanie półprawd lub zwykłe kłamstwa.Na pewno zmieniając system operacyjny trzeba się z nowym zapoznać. Pilot Airbusa też musi się przeszkolić jesli chce latać Boeingiem. Ja nie byłem nigdy fanem gier komputerowych. Ani starych ani najnowszych. I dlatego o tej branży się nie wypowiadam. Poza tym nie widzę na dzień dzisiejszy żadnych słabych punktów w Linuksie. A wręcz przeciwnie, sądząc z opowieści zasłyszanych od zwolenników (niewolników?) Windows. Byłbym zapomniał! Mam jeszcze jedną dystrybucję na USB-sticku. Puppy-Linux! Na ok 100 MB pamięci pełny system z graficznym desktopem i wszystkimi podstawowymi programami. Będąc na wczasach lub w podróży startuję to na czyimś komputerze i mam swój system ze skonfigurowanymi dostępami do mojej poczty ip. udogodnienia. Chętnie zapoznał bym się z rzeczową krytyką Linuksa na tym forum. Byleby była ona napisana przez kogoś, kto po dwóch latach intensywnego używania Linuksa powróciłby dobrowolnie i z przekonania do systemu Windows. Tylko, że takich ludzi jest raczej mało. :) Pozdrawiam wszystkich użytkowników Windows i trzymam za Was kciuki Tadeusz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pingwin Re: Linuksiarz nieortodoksyjny IP: *.hsd1.co.comcast.net 07.05.09, 01:17 Fascynujaca historia ! Serdecznie pozdrawiam z wyrazami szancunku ! - Pingwin z USA Odpowiedz Link Zgłoś
cloclo80 Re: Linuksiarz nieortodoksyjny 07.05.09, 01:35 Szanowny pan najwyraźniej utkwił gdzieś na poziomie Win98 czy W2000 co odrobinę skrzywiło mu optykę. Gdyby wyszedł z sarkofagu powinien zauważyć, że pojawiło się już coś takiego jak Vista czy może jeszcze istotniejsze WinXP. Porównywanie W98 czy nawet W2000 co najnowszych produktów M$ mija się z celem - to niebo a ziemia. Jeśli zaś chodzi o Linuxa używa go waćpan do rzeczy dość prymitywnych i monotonnych, ot zwykłe przepychanie danych z miejsca na miejsce. Trudno zatem liczyć by komp sypnął się w takich, szczerze mówiąc mało wymagających zastosowaniach. Argument, że Linux jest za darmo jest dla zwykłego użytkownika kompa śmieszny. Jeśli tylko Windows Genuine Advantage łyknie klucz pirackiej kopii XP koszt obu systemów jest dokładnie taki sam. Gdyby istniał darmowy klon Windows nie byłoby żadnego sensu używania Linuxa poza niewielką grupą userów dla których ważny jest dostęp do kodu źródłowego w celu wprowadania modyfikacji pod ich specyficzne potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
intasie Re: Linuksiarz nieortodoksyjny 07.05.09, 08:00 A Szanowny Pan nie zrozumiał do końca sensu mojej wypowiedzi. Rozstrzygające dla mnie są zalety Linuxa a nie jego cena. Gdyby dawano Windows za darmo, też bym nie wrócił. To, że Windows się rozwinął, jest dla mnie jasne. Tym niemniej opinie samych użytkowników nowych wersji tego systemu odstraszają mnie od jakichkolwiek eksperymentów. Sam również zdobyłem pewne okazjonalne "doświadczenia" na komputerze sąsiada. Byłem conajmniej zdegustowany. Co do przepychania danych, to ma kolega rację. Ale oprócz tego robie obróbkę i montaż moich filmów tudzież korzystam z niemal wszystkich multimediów. Kolega zdaje się hołdować dewizie: Po co prosto i tanio (i legalnie!), jeśli można też skomplikowanie i drogo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Windows 7: gotowe do sprzedaży? IP: 91.200.94.* 07.05.09, 07:34 "zachwyt jest nieunikniony"... i to przesadza moja opinie o tym artykule... coz..nie jest najlepsza.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Windows 7: gotowe do sprzedaży? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 07:48 daj menelkowi na piwo i kliknij w link :P change.menelgame.pl/change_please/9355864/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zinu Ale cukierkowo IP: *.p.lodz.pl 07.05.09, 08:34 Chociaż przyznać muszę, że może to być dobry system ponieważ już Vista jest o wiele stabilniejsza od XP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Windows 7: gotowe do sprzedaży? IP: 87.192.252.* 01.06.09, 00:42 47 sekund ha ha ha. Do pierwszych 6-ciu uruchomień, potem 2 min. Odpowiedz Link Zgłoś