Gość: bman
IP: *.chello.pl
05.09.06, 23:30
ponad rok temu udalo mi sie wreszcie kupic rower. miesiac pozniej wjechal we
mnie samochod - przezylem dzieki kaskowi na glowie... 2 miesiace pozniej
przelamalem sie i wsiadlem znowu na siodelko. jezdzilem cala zime. gdy zrobilo
sie cieplej - kilka razy udalo mi sie wyskoczyc na wycieczke. za ktoryms razem
wyjechal mi na droge ojciec z dzieckiem (na rowerach) - zdazylem ich ominac,
malo nie rozjezdzajac rolkarza jadacego z naprzeciwka. innym razem - na
sciezce zajechal mi droge samochod - tu nie zdazylem ominac, bylo "dachowanie"
;). kilka razy pare osob po prostu wjechalo swoimi rowerami we mnie... zadne
ze zdarzen nie bylo z mojej winy, co stwierdzila tez policja. od tamtej pory
(wiosna) nie wsiadam na rower. czekam z utesknieniem na zime, korci mnie tez
zeby jezdzic noca. mam totalny strach przed jazda rowerem. nie wiem co robic.
moze to sie wydac komus smieszne, ale wcale takie nie jest. ma ktos jakis
pomysl co z tym robic i czy w ogole warto, czy raczej zaczekac do zimy? choc i
wtedy nie wiem, czy wsiade na dwa kolka......... :(