Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Maraton w Kraku 26.08

    IP: 212.160.238.* 17.08.07, 13:02
    Myślę że taka impreza zasługuje na osobny wątek.
    Pogoda ma być ładna, weekend wolny. W związku z powyższym pytanie do
    Thony'ego: piszesz że kończą znakować trasę. Skądinąd wiem że
    znakowanie przed maratonem jest bardzo "wstępne" i poprawiane na
    dzień-dwa przed samym startem. PytanieL czy osoba spoza Krakowa, bez
    mapki ma szansę objechać trasę mega kierując się tylko "za
    strzałkami?"
    A może wiesz o jakiejś większej ekipie która wybiera sie na objazd
    trasy ? "Bikeholicy" już byli; "Rowerowanie" też.
    Obserwuj wątek
      • thony Re: Maraton w Kraku 26.08 17.08.07, 13:35
        Znakowanie wstępne często jest tylko wstępne ;)
        Sam parę razy miałem problemy z objazdem wytyczonej trasy w
        poprzednich latach mimo że jestem lokalnym bikerem. Niby są strzałki
        ale czasem gdzieś jakiejś brakuje, inna się obróci w przeciwną
        stronę... A chodzi o to żeby dokładnie trasę objechać, nieprawdaż?
        Poprawki znakowania będą robić tuż przed zawodami.
        Moja rada: wydrukować mapkę trasy, kupić dodatkowo w koisku mapkę
        okolic Krakowa i schować do plecaka. Jeśli będą problemy ze znakami
        to wtedy posiłkować się mapami.
        Trasa do objechania samemu bez większych problemów.
        Co do ekipy objeżdżającej trasę w najbliższy weekend to nic nie
        wiem, ale jak pojedziecie sami na trasę to na pewno kogoś spotkacie.
      • thony Re: Maraton w Kraku 26.08 22.08.07, 14:07
        Widzę, że już jesteście na liście startowej.
        Nastawcie się na to, że może objawić się nieco błotka na trasie bo
        raz słabiej a raz mocniej ale deszcz popadowuje ;) od poniedziałku.
        Szczególnej uwadze polecam Dolinkę Półrzeczki (która zawsze jest
        mokra) oraz zjazd wąwozem do Nielepic (nigdy nie widziałem żeby był
        całkiem suchy). Oba miejsca znacie już z poprzedniego maratonu, ale
        Półrzeczkę jechaliście w przeciwnym kierunku, a teraz będzie zjazd.
        • Gość: Slav4 Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.zicom.pl 22.08.07, 23:54
          Półrzeczkę znam, fakt. Tam na Fuji dawałem z buta, ale jeszcze na
          starym rowerze :o). Myślę że jak nie będzie tłoku to zjadę....
          Nielepicami też straszą na różnych forach, ale najwyżej to zejdę,
          stracę pól minuty, ale za to dalej będę w jednym kawałku i rower też.
          Jak czytam opis trasy, to wydaje się że końcówkę w Lasku Wolskim
          ułożyli "na dobicie", ale co to za maraton po którym nie czujesz się
          całkiem zajechany...
          Z Tarnowa jedzie większa ekipa (MP policjantów), to się pod nich
          chyba podepniemy z transportem. Co do opon - mamy wybór: Pythony
          albo Schwalbe Nobby Nic, ale tak na 90% Schwalbe (waga + błotko +
          przyczepność), tym bardziej że śledzę prognozy. Na łańcuch zielony
          Pedros - przynajmniej nie będzie ćwierkał po pierwszej kałuży :o)
          W tym tygodniu wariactwo w pracy (właśnie wróciłem), a to znaczy że
          pojechać trzeba "na świeżości", w zasadzie bez kontaktu z rowerem w
          tygodniu. Dla amatora może i lepiej.
          Cel minimum: czas poniżej 4 h
          Wynik który mnie uszczęśliwi: pierwsza połówka w Open
          Cel dodatkowy: wygrać z sąsiadem :o)
          • Gość: Slav4 Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.zicom.pl 23.08.07, 19:16
            A tu filmik do zassania. (wspomnienia z 2006)

            www.plannja-team.pl
            Zwróćcie uwagę co się dzieje w 13 min 20 sekundzie :o)
            • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 26.08.07, 21:06
              No i już po maratonie:).
              Poznalismy Thonego:).
              Slav zadowolony bardzo ze swojego wyniku, ja troche mniej:).
              Męczyłam się bardzo, byc może dlatego, że trasa jednak była
              wymagająca ( duzo trudnych jak dla mnie zjazdów) i może po prostu
              jestem za słaba i tyle. Pewnie też nie pomogło mi przeziębienie z
              którym walczę od 3 dni, ale nie ma co szukać usprawiedliweń.
              Jutro może trochę więcej , dzis powiem tylko tyle: nie było łatwo .

              • Gość: Slav4 Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.zicom.pl 26.08.07, 21:35
                Ano, zadowolony :o). Nowa taktyka zdaje egzamin (jazda w trupa ile
                się da, a potem się zobaczy...)
                Czas poniżej 4godzin. 3:54 albo 3:56 (nie pamiętam). Sąsiada
                pokonałem i to nie tylko tego co chciałem, tylko jeszcze jednego -
                "lepsiejszego". 268 mce w Open, 90 w M3. Podjechałem wszystko co
                było pod górę, dwa zjazdy z buta (Kochanów, ten z którego jest
                filmik 2 posty wyżej + zjazd w lasku Wolskim) - albo mam za słabą
                technikę/psychikę, albo za dużą wyobraźnię. Zresztą w Lasku byłem
                już tak urąbany że reagowałem 2x wolniej. Końcówka w Sikorniku -
                klamki na maksa i dogorywanie na "białej drodze".
                Trasa cholernie męcząca, taka "trzepaczka" góra-dół-góra-dół w
                zasadzie bez spokojnego kawałka na jedzenie czy odsapkę. Ułożenie
                trasy na końcówce w Lasku Wolskim - pomysł iście szatański. Tam
                właśnie straciłem najwięcej pozycji, ale trzeba bylo tak nie gnać na
                początku.
                Poprawiłem się w stosunku do lipcowego Fuji o ponad 350 pozycji.
                Ale to wszystko na co mnie obecnie stać - myślę że każde następne
                30 "w górę" na każdym następnym maratonie to już hektolitry potu i
                pracy. Zresztą jeszcze nie ma kompletu wyników i nie wiem jak ta 268
                pozycja wygląda na tle całości.
                No i Thony się zdewirtualizował :o)

                Na razie roweru nie tknę nawet patykiem. Leży biedny i uświniony....
                Koło środy pewnie coś zacznę przebąkiwać o Kielcach :o))))
                • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 08:48
                  Moje pomaratonowe wrażenia ( ciekawa jestem wrażeń Thonego i innych
                  osób z forum, ktore być może jechały): obudzilam się w nocy czując
                  bardzo bolące gardło ( dzień wcześniej temperatura), więc pierwsza
                  myśl była taka: nie jadę... nie dam rady przecież.
                  ale pojechałam, bo tak działa chyba nasze rowerowe uzaleznienie.
                  Sam start na Błoniach wprowadził mnie w rozpacz, jazda po trawsku do
                  przyjemnych nie należy, nogi bardzo bolały. Pomyślałam: no nie dam
                  rady i tyle... Ale potem z kilometra na kilometr było troche lepiej,
                  więc jechałam.
                  Trasa miała stopień trudności 3 w skali 6 stopniowej. Nie wiem jak w
                  takim razie wygląda taka z 6:), bo dla mnie ta była dośc trudna.
                  Zgonów z powodu głodu nie było, bo tym razem podeszłam do sprawy
                  rozsądnie i jadłam, ale sił brakowało na róznych etapach trasy.
                  Bywało tak, ze takie myśli chodziły mi po głowie:
                  po co mi to było??? to mój ostatni maraton!!!! chyba sobie gdzieś
                  siądę z boku i odpocznę!ja się do tego nie nadaję! ale ci ludzie
                  mają dobrze , opalają się, mogą popływać- co ja bym dała zeby
                  popływać ( przejeżdzając obok zalewu w Kryspinowie). Słonce paliło
                  momentami niemiłosiernie, ale na szczęście odcinków leśnych było
                  bardzo dużo.
                  Dzięki Bogu po głowie "chodziły" też myśli mobilizujące: musisz
                  dojechać, po prostu musisz....
                  Te zjazdy... :). Jak dla mnie trudne, dwa pod koniec trasy sobie
                  odpuściłam, bo już sił nie miałam na koncentrację, no i psychika
                  trochę siadła, bo wczesniej zaliczyłam dwa upadki ( jeden z powodu
                  dwóch panów, którzy koniecznie musieli mnie wyminąć na stromym
                  zjeździe, więc krzyczeli lewa... lewa, posłusznie zjechałam na
                  prawą, ale tam chyba cos było i lezałam jak długa, a panowie
                  otrzymali solidną porcję przekleństw od innych uczeestników, na
                  szczęście nic sie nie stało, poza wykrzywioną klamką od hamulca i
                  zgubionym bidonem, no i małym siniakiem), drugi upadek na wyraźne
                  moje życzenie bo puściałam się z b. stromego zjazdu, przeliczyłam
                  się chyba z umiejetnościami, tak ciagneło w doł, że wiedzialam, ze
                  za chwilę przelecę prze kierownicę, zatrzymac się nie da, więc co
                  robić? pomyślałam: muszę sama się przewrócić, ale jakoś tak
                  bezpiecznie... no i udało się:)). Na szczęście było dość szeroko,
                  nikt za mną nie jechał.
                  A te koncóweczkę to rzeczywiście ktoś chyba złosliwie tak ułozył,
                  dobrze, ze wiedziałam, ze tak to ma wyglądać, więc jakoś mentalnie
                  sie przygotowałam.
                  Tak jak slav napisał, nie było czasu odpocząć w trasie , bardzo mało
                  asfaltu, po podjeździe zaraz zjazdy , na których trzeba było bardzo
                  uważać. Trasa rzeczywiście mocno interwałowa. Kiedy dojechałam już
                  do Błoń cała i szczęśliwa a do mety było jakieś 500 m, spadł mi
                  łańcuch. Nawet nie miałam juz siły zakładać... ale jakiś dwóch
                  kolegów mi go załozyło litościwie. Dzięki wielkie.
                  Jechałam coś około 4 godz. 30 min. Nawet nie wiem jakie miejsce,
                  pewnie sam ogon:).No ale udało się, to jest ważne. Może nie było tak
                  tragicznie, bo czas niewiele gorszy od pierwszego krakowskiego
                  maratonu, a tamten był znacznie łatwiejszy chociaż troszeczkę
                  dłuższy.
                  Ważne jest dla mnie to, ze udało się ukończyć, chociaż nawet trudno
                  wyobrazić mi sobie inny scenariusz:). No ale niestety ambicja,
                  ambicja, chciałoby się więcej, lepiej a sił brakuje jak na razie.
                  Mogę się tylko tym usprawiedliwaić, ze w zasadzie to na góralu
                  przecież jeżdże od marca..
                  Może kiedys będzie lepiej:).
                  Fajne w tym wszystkim jest to, ze pomimo takiej masy ludzi pamięta
                  się twarze z poprzednich maratonów:), że juz "po" można usiąść
                  podzielić się wrażeniami. Ta atmosfera, to jest coś co bardzo mi się
                  podoba.
                  Mam nadzieję, że to że dzielimy się tutaj wrażeniami byc może
                  zachęci kogoś do tego żeby też spróbować.

                  • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 08:52
                    Wielkie wyrazy uznania dla wszystkich gigowców, zwłaszcza dla Pań!
                  • ariston1 Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 09:47
                    Bravo!! tak trzymaj nie odpuszczaj, gratulacje. Podziwiam Cię.



                    lemuriza napisała:

                    > Mam nadzieję, że to że dzielimy się tutaj wrażeniami byc może
                    > zachęci kogoś do tego żeby też spróbować.

                    Dzięki Tobie zacząłem się zastanawiać czy kiedyś nie spróbować.
                    • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 13:27
                      nie wiem ile jeździsz na rowerze i na jakich trasach, ale myślę, że
                      maratonem dobrym do wystartowania po raz pierwszy sa Michałowice.
                      Trasa łatwiejsza od tej wczorajszej, mała liczba uczestników, a więc
                      łatwiej się jedzie, bo nie ma włąsciwie potrzeby przepuszczania tych
                      pędzących.
                      Warto spróbować naprawdę. No ale Michałowice dopiero za rok:).
                      • ariston1 Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 15:58
                        Jeżdzę na rowerze crossowym i zazwyczaj po drogach asfaltowych albo szutrowych.
                        Jestem może bardziej zaawansowanym amatorem. W off-road się nie zapuszczam. Z
                        tego co czytałem to ludzie z różnym sprzętem się pokazują, a z drugiej strony
                        nie chodzi o jakieś wygrywanie tylko sprawdznie się w boju :).
                        • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 16:45
                          tak, to prawda, mój mąż pierwszy maraton w Krakowie przejechal na
                          rowerze crossowym. Oczywiście da się, ale nie ulega wątpliwości, ze
                          jest znacznie trudniej. Konstrukcja crossowca jest jednak inna,
                          góral jest dużo bardziej zwrotniejszy i gdybyś się przesiadł na
                          górala to zobaczyłbyś, że w terenie to ma duże znaczenie.
                          Powiem tak : maraton z lipca w Krakowie czy ten michałowicki jesli
                          rzeczywiście jeździsz dużo, przejechałbyś myślę na swoim crossie nie
                          przezywając dużego szoku. Z takim jak wczorajszy mogły by być jednak
                          problemy skoro nie masz doświadczenia w jeździe w terenie zwłaszcza
                          na zjazdach bo te naprawdę nie były łatwe.
                          Co nie znaczy, że nie dałbyś rady:).
                          Najlepiej zacząć własnie od takiego łatwieszego typu Kraków ( Fuji) -
                          chociaż jak przekroczyłam linię mety i słyszałam że to był łatwy
                          maraton to jakoś wierzyć mi się nie chcialo bo byłam bardzo
                          zmęczonona tym podobno łatwym maratonem:), Michałowice albo Poznań,
                          też podobno jest nie bardzo wymagający.
                          Powodzenia
                          P.S. Na pocieszenie powiem Ci, że ja dopiero od tego roku zaczęłam
                          robić jakieś bardziej wymagające trasy, wcześniej było duzo asfaltu
                          i łatwiejszego terenu na rowerze crossowym właśnie. Tak więc jak
                          widzisz naprawdę przejechać maraton to nie jest takie nieosiagalne
                          dla amatora jazdy na rowerze.
                • ovoc1 Re: Maraton w Kraku 26.08 09.09.07, 09:49
                  Witam

                  Aha! to chyba z tobą się mijałem w Lasku Wolskim, albo (jeszcze przed). Też z
                  Tarnowa jestem. Pozycja 265... kilka sekund przed Tobą przyjechałem. Jak poszło
                  w Kielcach?
                  Powodzenia.

                  ovoc
              • thony Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 10:03
                A ja poznałem Lemurize i Slava - miło było Was spotkać w realu.
                A najlepsze że w sumie trafiliśmy na siebie przez przypadek,
                jakbyśmy się szukali, to na pewno byśmy się nie odnaleźli ;)

                Co do wrażeń to u mnie kiepsko. Co prawda miałem bardzo dobrą
                pozycję startową (niemal na plecach sektora zawodników), po starcie
                poszedłem jak burza. Ale co z tego jak już na wyjęździe z Błoń jakiś
                dureń wjechał mi z tyłu w przerzutkę i chybą nieodwracalnie
                uszkodził. Jego przprosiny ograniczyły się do głośnego "O żesz
                k...a!" i nawet się nie zatrzymał. Niestety nie zauważyłem jego
                numeru, bo mógłbym mu teraz osobiście "podziękować". No cóż, kilka
                minut prostowania przerzutki i ruszyłem dalej - w tym czasie
                czołówka odeszła już bardzo daleko ;( Przerzutka sama zaczęła
                sterować swoją pracą, co mnie najbardzie zmęczyło na podjazdach -
                skakała jak szalona. Skończyło się tym że na 29km zerwałem łańcuch i
                zgubiłem go gdzieś w trawie. Zanim go znalazłem (a właściwei jego
                dłuższy kawałek), założyłem i skułem, to minęło chyba 40min.
                Strasznie dużo osób mnie wtedy objechało ;(
                DOtoczyłem się do mety walcząc z napędem do ostatnich metrów z
                czasem około 4:15. Pozostał niedosyt, bo chęci i forma są a cały
                maraton zepsuł mi jeden bezmózgi palant.

                Iza - gratuluje przejazdu, trasa na prawde ciężka była. Slav - Tobi
                eteż gratulacje, osiągnąłeś założóny cel i pokonałeś sąsiada ;)
                • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 14:27
                  no to miałeś pecha rzeczywiście.
                  Wiesz jedyne moje niekorzytsne wrażenie wyniesione z maratonu to ta
                  dzikość w niektórych w sensie chęci zajęcia jak najlepszej pozycji.
                  Czyli po trupach a konkretnie po innych i ich sprzęcie. Ryzykując
                  zdrowie innych, swoje, no i straty sprzętowe jak u Ciebie się to
                  niestety przydarzyło.
                  I jakkolwiek w jakims stopniu mogę usprawiedliwić tych z czołówki bo
                  walczą o swoje punkty do generalki, ale ludzi którzy np. tak jak ja
                  jadą w ogonie i tak strasznie ryzykuję niejednokrotnie nie dbając
                  ani o siebie ani o innych tylko po to by byc to jedno miejsce wyżej -
                  tego zrozumieć nie mogę.
                  Na pocieszenie Ci powiem, ze Sławek zrobił Ci zdjęcie jak rozmawiasz
                  za metą przez telefon:), co prawda mało wyraźne, ale jest. Gdybys
                  chciał zobaczyć prosimy o maila.
                  Dzisiaj w GW wypowiada się o trasie Andrzej Kaiser, mówi, że
                  specyficzna trasa, duzo podjazdów , nie ma miejsca na odpoczynek. Do
                  łatwych z pewnością nie należy.
                  Pozdrówka dla wszystkich co ukonczyli:)
                  • thony Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 14:56
                    Jak widać ułańska fantazja w narodzie nie wymarła. A ludzie w takiej
                    masie są bardzo nieprzewidywalni.
                    Mimo, że trasa maratonu była super, to osobiście zaczynam się
                    poważnie zatsanawiać na sensem startów w takich spędach jak w
                    KRakowie. Zdecydowanie przyjemiej staruje się w bardzie kameralnych
                    warunkach gdzieś w górach.
                    ps.
                    Fotkę oczywiście poproszę na mail gazetowy thony@gazeta.pl - z góry
                    dzięki ;)
                    • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 27.08.07, 15:05
                      Masz rację chyba przyjemniejsze są te kameralne maratony, a już na
                      pewno bezpieczniejsze jeśli chodiz o nieprzewidywalnych uczestników.
                      Zastanawiamy się nad Kielcami, ale boję się czy to nie będzie dla
                      mnie za duże wyzwanie.
                      • Gość: Slav4 Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.zicom.pl 27.08.07, 21:46
                        Thony, co do łańcucha - faktycznie, gdzieś w okolicach rozjazdu
                        Mega/Giga minąłem jakiegoś nieszczęśnika walczącego z łańcuchem i
                        przerzutką. Nie wiem czy to byłeś ty, bo to raczej był otwarty
                        teren, prędkość w miarę (jeszcze miałem siłę) i się nie
                        przyglądałem. Pomyślałem tylko "o Boże, dobrze że to nie ja". Kapeć
                        to pikuś - 5 minut roboty i jedziesz. A skuwać łańcuch przy HR170 i
                        trzęsących się łapach to chyba bym poszedł do domu :o)))
                        Co do Panów Wyprzedzaczy, to jeszcze przed startem miałem małe
                        spięcie z gościem który koniecznie chcial się przepchać do przodu.
                        Powiedziałem mu że nie musi mnie śmigać już teraz, ma całe 65 km na
                        wyprzedzanie, to coś tam tylko odmruknął. Potem jeszcze jedna
                        niebezpieczna sytuacja w Półrzeczce kiedy jakiś "Miszcz" mijał mnie
                        na grubość lakieru. Ciekawe - będąc wyprzedzanym przez zawodników
                        Giga, ani na chwilę nie czułem zagrożenia czy strachu. Technika i
                        szacunek.
                        Najgorsze są pseudowycinaki walczące o oczko wyżej w 3-ciej setce.
                        Ale i tak fajnie było :o)

                        Do zobaczenia w Kielcach :o)
      • Gość: kondor Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.interq.pl 28.08.07, 21:23
        Z tego co piszecie i czyta się o maratonach człowiek tam startujący wznosi się
        na wyżyny możliwości swojego organizmu.Gdyby mu przyszło kręcić po tej samej
        trasie w samotności to nigdy nie uzyska takiej mocy co w trakcie bezpośredniej
        rywalizacji.
        Każdy następny minięty przeciwnik jest nagrodą za trud włożony w przygotowanie i
        gotowość do wzmagania się z przeciwnościami jakie szykuje nam organizator.
        • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 29.08.07, 09:12
          Tak zapewne masz rację. Chociaż jeśli chodzi o mnie to ja walczyłam
          głownie z samą sobą:) i dystatnsem - po prostu marna średnia, coś
          niewiele ponad 14 i duże zmeczenie,brak sił które nie pozwalały mi
          na podjęcie walki z kimkolwiek innym:). No ale przychodzi taki
          moment na maratonie, że cżłowieka już przestaje interesować że go
          inni mijają. A niestety mnie głownie mijali, ja innych nie bardzo:(.
          Znam swój wynik 25 na 36 kobiet, więc raczej niezbyt dobrze:
          (..Generalnie gdzieś pewnie około 520 miejsca, albo trochę dalej na
          666 bodjaże osób.
          To mnie niestety nie satysfakconuje. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
          Najpierw była satysfakcja z ukończenia, teraz chciałoby się widzieć
          postępy.
          No cóż, tak wyszło. Może to moja słabizna, może to skutki
          przeziębienia, z którym walczę do dziś, a jutro niestety trzeba
          wracać do pracy.
          Generalnie masz oczywiście rację - jadąc samotnie na pewno
          jechałabym taką trasę jeszcze wolniej a już na pewno bym w jej
          trakcie odpoczywała co najmniej ze dwa razy:).
          A gdzie dzisiaj śmigasz?
          Ja pomimo że jeszcze nie czuje się najlepiej jadę dziś w jakąś
          traskę, muszę ten ostatni dzień wykorzystać, tym bardziej że dziś
          już nie wieje. Wczoraj u nas wiało tak, że jazda na rowerze nie była
          przyjemnością.
          • Gość: yvonne Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 09:36
            Lemuriza i Slav widzę, że się wybieracie na maraton w Kielcach,
            mozna by się było jakoś wspolnie wybrac bo ja niestety nie mam z
            kim :( a byłoby miło w jakims towarzystwie :) ps. tez bralam udział
            w maratonie krak.
            • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 29.08.07, 14:51
              a skąd jesteś? jak przejrzałam wyniki mega to mi pasuje Iwona z
              Krakowa:).
              Ostatecznej deczyji jeszcze nie podjęliśmy. Chcielibyśmy, ale
              wszystko zalezy też od warunków pogodowych, bo maraton kielecki jest
              chyba trudniejszy od krakowskiego, a jak popada no to ... szczerze
              powiedziawszy ja w błocie za bardzo jeździć nie potrafię. Zwłaszcza
              zjeżdżać.
              A jak Twoje wrażenia po maratonie krakowskim?
              • yvonne000 Re: Maraton w Kraku 26.08 30.08.07, 12:38
                Tak jestem z Kraka, ale brałam udział w MINI bo dzien wczesniej
                zrobilam MEGA i sie przeforsowalam :( . Teraz chce wziac udzial na
                trasie MEGA w Nowinach,na razie szukam kogoś kto sie wybiera w
                sobote lub nd przetestowac trase a 8.09 jedzie na maraton, podaje nr
                gg 4228044, odezwij sie
          • Gość: kondor Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.interq.pl 29.08.07, 16:27
            Nie jestem szpecem od maratonów dlatego też i nic rozsądnego nie doradzę.Mogę
            jedynie zasugerować aby pierwszy sezon startów potraktować ulgowo.Nie zajeżdżać
            się podczas każdego startu na 100%.Mogę się domyślać że przed każdym startem ma
            się nadzieję że czas i miejsce będą w miarę dobre.Lecz z każdym następnym
            przejechanym km.przychodzi zwątpienie i nadzieja że nie będzie się
            ostatnim(ą).Wtedy to organizm reaguje i mimo bólu,zmęczenia pozwala nam na
            ukończenie.
            ..."A gdzie dzisiaj śmigasz?"...
            Pewnie nie wiesz gdyż Ty śledzisz raczej maratony górskie ale w ostatnich dniach
            odbył się wielki maraton szosowy.Śledziłem go ,a nawet udało mi się z dwoma
            kawałek przejechać.
            Nadmienię tylko że rocznik 1944 i 1008km non stop od Świnoujścia do Ustrzyk Górnych.
            Tu trzeba silnej woli powiem nawet że ona w pewnych miejscach nie pomaga i
            jedynie myśl o mecie pcha wielu z nich do kresu podróży.
            • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 29.08.07, 16:40
              oj, tam na szosie tobym pewnie dopiero wymiekła:).
              ale szosa mnie nęci i kusi tylko sprzętu jeszcze nie ma, mam
              nadzieję, ze kiedyś uda się zrealizować marzenia.
              Podziwiam tych starszych ode mnie i na maratonach górskich i
              szosowych. Jadą czasem duzo dłużej od reszty, ale jadą bo chcą
              ukończyć.
              Ruszyła też TransCarpatia , także niedługo pewnie będą gdzieś smigać
              w Twoich okolicach.
              • Gość: kondor Re: Maraton w Kraku 26.08 IP: *.interq.pl 29.08.07, 17:35
                ..."Podziwiam tych starszych ode mnie"...
                Nie chciałbym wybiegać w przód ale za 10 lat jak będziesz w starszej grupie to
                młodzież będzie Ci zazdrościć tej siły i mocy jaką nabędziesz przez te lata.Taka
                jest kolej,żeby coś procentowało potrzeba na to czasu i sporego wysiłku.

                ..."Ruszyła też TransCarpatia "...
                Już zacieram ręce na etap w koło Baligrodu.Jest tu mnóstwo tras bardzo
                wymagających i ciekawi mnie jak mapka tej trasy będzie wyglądała.Żeby tylko nie
                chciało popadać bo będzie to samo co na trasie maratonu w Komańczy.Z pewnością
                gdzieś się tam ulokuję i parę fotek zrobię.
                • lemuriza Re: Maraton w Kraku 26.08 29.08.07, 19:04
                  no powiem Ci, że bardzo podziwiałam w niedzielę dwie panie z Kielc,
                  które pamiętam z Michałowic, bo parkowali auto obok nas, a potem je
                  pamietam z trasy. Pojechały wtedy na mini i myślałam, ze po prostu
                  zwyczajowo jeżdżą mini. A tu w Kraku na giga, panie z kategorii K4!
                  I obydwie na pudle. Miałam ochotę podjeśc i zapytać ile lat jeżdżą,
                  bo dla mnie przejechanie giga to naprawde bohaterstwo!
                  Własnie sobie rozmaialiśmy ze slavem gdzieby tu znaleźć sponsora na
                  przyszły sezon:). te starty w naszym pódwójnym przypadku sporo
                  kosztują, a chcielibyśmy zaliczyć trochę więcej niż w tym roku.
                  Odnośnie TransCarpatii niestety już nie będę jej śledzić tak jak
                  poprzednio bo M. Bieniasz nie jedzie.
                  Szkoda.
                  Ale jak już zmontują filmik to z przyjemnością obejrzę.
                  Oglądałeś filmy z poprzedniej edycji?
                  • Gość: Slav4 Do Yvonne IP: *.zicom.pl 29.08.07, 20:37
                    Kielce na 90% jedziemy, chyba żeby waliło żabami w sam dzień startu.
                    Wzbogaciliśmy się ostatnio o 2 komplety Schwalbe Nobby Nic, tak że
                    błoto nam nie straszne (błoto w granicach rozsądku oczywiście)
                    A poza tym dni coraz krótsze (chlip...), czyli że Prawdziwy Sezon
                    pomału się kończy, i zostaną tylko wyjazdy weekendowe. Trzeba
                    korzystać póki się da.
                    Co do wyjazdu - jeśli pytasz o miejsce w aucie to bez szans.
                    Jeździmy Hyundaiem Atosem gdzie trzeba złożyć siedzenia żeby upchać
                    dwa rowery. Jeśli pytasz o "zdewirtualizowanie się" - jak
                    najbardziej. Bliżej 08/IX już będziemy wiedzieć jak będziemy ubrani;
                    numery bodajże zostają takie jak w były w Kraku.
                    To co, do zobaczenia ?
                    • yvonne000 Re: Do Yvonne 30.08.07, 12:47
                      Hmm w takim razie szukam dalej :) mam juz wersje awaryjna - jade w
                      sobote tj. 1.09 pociągiem Kraków Gł. 07:50
                      Sitkówka Nowiny 10:08
                      Cena biletu - 18,50 PLN.
                      Jestem tam umowiona z BIG MAZIM, który jedzie z jakąś grupa - tak ze
                      ZAPRASZAM !!! Trasa ma by dopiero oznakowana z poniedzialek (info z
                      1 reki) bo zdzierają i nie beda wczeniej nalepiac. Gdybys słyszal o
                      kims kto sie wybiera w ta sb na test (1.09) lub nastepna sb na
                      maraton z Kraka to przekaz moj namiar gg 4228044 lub
                      sevilliana@wp.pl i mam nadzieje ze rowniez do zobaczenia :)

                      • lemuriza Re: Do Yvonne 30.08.07, 19:59
                        Zaczynam myśleć dziś czy aby maraton w Kielcach to nie porywanie się
                        z motyką na słońce ( w moim przypadku).
                        Byliśmy dziś w sklepie u M. Bieniasza i pytał jakie wrażenia po
                        maratonie, więc mówię ze mi poszło nie bardzo, ze zjazdy trudne, a
                        on na to: zjazdy były naprawdę łatwe....
                        To samo powiedział jeszcze jeden zawodnik, który startował w tym
                        maratonie.
                        No więc jeśli te, które były dla mnie trudne wg nich są łatwe to
                        jakie są te na pozostalych maratonach?????
                        Trochę opadł mój startowy entuzjazm...
                        • Gość: kondor Re: Do Yvonne IP: *.interq.pl 30.08.07, 20:27
                          ..."bardzo podziwiałam w niedzielę dwie panie z Kielc"...
                          Ja podziwiam tych wszystkich dla których wysiłek fizyczny jest
                          przyjemnością,a szczególnie tych którzy mimo podeszłego wieku są
                          aktywni.

                          ..."gdzieby tu znaleźć sponsora "...
                          Prosty sposób.Niech slav przerzuci się na koszykówkę i tylko
                          koszykówkę.W ten sposób znajdą się pieniądze dla Ciebie na maratony
                          sprzęt i dojazdy.No ale jak tu przekonać slava do tych zmian.?

                          ..."TransCarpatii niestety już nie będę jej śledzić tak jak
                          poprzednio"...
                          To tak jak jakaś nasza drużyna której kibicujemy spadnie do niższej
                          ligi.Oj nie ładnie izo-kibicujemy bez względu na to czy ulubieniec
                          na czele jak i zamyka peleton.

                          Filmik oglądałem ale wgrywa się bardzo długo
                          • Gość: Slav4 Re: Do Yvonne IP: *.zicom.pl 30.08.07, 21:17
                            >Niech slav przerzuci się na koszykówkę i tylko
                            koszykówkę.W ten sposób znajdą się pieniądze dla Ciebie na maratony
                            sprzęt i dojazdy.No ale jak tu przekonać slava do tych zmian.?<

                            Znam znacznie więcej osób które utrzymują się z koszykówki niż z
                            kolarstwa, co nie zmienia faktu że na moim poziomie to do grania się
                            dopłaca niż na nim zarabia :o)))
                            Ale zagram z chłopakami chyba ostatni sezon amatorskiej koszykówki,
                            a potem stop. Na razie nic mnie nie boli (stawy i kręgosłup
                            odpoczęły przez lato), ale to pewnie do pierwszego poważniejszego
                            meczu/treningu. Organizmu nie oszukasz, chrząstki i stawy są już tak
                            zużyte że nie ma co ryzykować, szarpać się na siłę i uganiać po
                            boisku za 18-letnimi wyżełkami (taki parkietowy
                            odpowiednik "wycinaków" :o). W kosza niestety nie ma kategorii...
                            Rowerowanie jest dużo fajniejsze,zdrowsze, można uprawiać do późnej
                            starości, a poza tym absolutnie nie idzie w parze z basketem. (nie
                            ten rodzaj wysiłku, inne pracujące mięśnie).
                            Niemniej jednak decyzja już podjęta - po Kielcach zaczynam biegać i
                            startuję z nieśmiertelnym "Air Alert" na poprawę wyskoku i dynamiki.
                            Liga rusza w listopadzie, to spokojnie się przygotuję, tym bardziej
                            że pogoda coraz mniej będzie zachęcać do rowerowania :o( Tak czy
                            inaczej jesień i zima aktywnie i - cholera - łapię się na tym że już
                            snuję plany co by tu zrobić żeby w 2008 jeździć lepiej i szybciej
                            (plan treningowy, odchudzenie bike'a, trenażer... Cholera, ale
                            mnie "wciągło" :o))))
                            Pod choinkę "Biblia" obowiązkowo.
                            • Gość: Slav4 Re: Do Yvonne IP: *.zicom.pl 30.08.07, 21:26
                              PS. Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi że publicznie
                              oświadczę "rowerowanie jest dużo fajniejsze", to popukałbym się w
                              czoło. Ale to prawda :o)))
                              • lemuriza rowerowanie 30.08.07, 22:10
                                "rowerowanie jest dużo fajniejsze",

                                Jest fajne, nawet bardzo, ale ja zawsze będę tęsknić za siatkówką i
                                nawet najfajniejszy marataon nie zastąpi mi grania w siatkówkę...
                                No ale nie ma co lamentować, tylko trzeba się cieszyć, że mozna
                                jeździć na rowerze, pomimo uszczerbków na zdrowiu.
                                W kwestii sponsorowania to wiesz Kondorze.. jednak slav ma chyba
                                większe szanse na lepsze wyniki co pokazał ostatni maraton.
                                Wysiłek fizyczny... sami wiecie, że to jest lek na całe zło:). No
                                może nie na całe, ale ile stresu z czlowieka ucieka jak się trochę
                                wybiega, wyjeździ itp. to pewnie na własnej skórze się przekonujące.
                                Szkoda, że nie wszystkim jest dane tego "zasmakować".
                                No nie Kondorze...:) ja oczywiście będę kibicować zawdonikom
                                startującym w tym ogromnie wymagającym wyścigu i mam do nich wielki
                                szacunek, no ale sam wiesz.. jak startuje ktoś znajomy to
                                zaiteresowanie jest zawsze większe:).
                                • Gość: kondor Re: rowerowanie IP: *.interq.pl 31.08.07, 21:54
                                  ..."W kwestii sponsorowania "...
                                  Tylko sobie tak zażartowałem.Wy dobrze wiecie co dla was w chwili
                                  obecnej jest najważniejsze.
                                  Pewne etapy życia musimy zamknąć ,a cieszyć się tym co jest w chwili
                                  obecnej.
                                  Niestety większość z nas nie może liczyć na sponsorów.Sport na
                                  poziomie amatorskim nie przyciąga dużej kasy.Mimo tego setki tysięcy
                                  tych "malutkich",a nawet miliony uprawia sport który przynosi im
                                  zadowolenie i satysfakcję nie licząc na zapłatę.Twierdzę że
                                  większość z nas wyda swoją kasę aby w dalszym ciągu robić to co
                                  kochamy.

                                  Widziałem dzisiaj zawodników mknących do mety na TransCarpatii.
                                  Jutro mknę z rana do Baligrodu aby popatrzyć jak sobie radzą w
                                  trudnym terenie.Mam nadzieję że lać nie będzie
                                  • lemuriza Re: rowerowanie 01.09.07, 22:27
                                    Jutro ma być ładna pogoda:) więc życzę Ci udanej trasy.
                                    My dzisiaj tylko 60, niezbyt wymagających kilometrów ale za to trasa
                                    malownicza - widoczki , górki, lasy i niesamowity sad!!!! Zaluję że
                                    nie zabralismy aparatu bo czegoś takiego jeszcze nie widziałam.
                                    Morze drzew obsypane ciemnofiolotewowymi węgierkami to może brzmi
                                    banalnie ale mnie i koleżance dosłowanie na ten widok zaparło
                                    dech:).
                                    Pomyślelismy że trzeba tam będzie wrócić na wiosnę jak te wszystkie
                                    drzewa będą kiwtły.
                                    Zresztą to jedno z niewielu miejsc gdzie można sobie na bike/u mknąć
                                    przez środek sadu.
                                    Jutro wyruszamy na Brzankę ( nareszcie!).
                                    • Gość: kondor Re: rowerowanie IP: *.interq.pl 02.09.07, 05:59
                                      ..."My dzisiaj tylko 60"...
                                      Dla was tylko 60 a dla innych to dość sporo zważywszy że to teren.
                                      ..."Pomyślelismy że trzeba tam będzie wrócić "...
                                      A już myślałem że to powrót z koszem,aby na konfitury było.
                                      ..."utro wyruszamy na Brzankę ( nareszcie!)."...
                                      Może dorwiecie tam "ms" bo to jego tereny.Powrócił już z dyżuru w obserwatorium
                                      i pewnie spragniony roweru.
                                      Ja też zaraz jadę,a gdzie to zobaczę dopiero jak wskoczę na rower.
                                      • lemuriza Re: rowerowanie 02.09.07, 21:48
                                        Masz rację, dla nas "tylko" dla innych aż. Rzeczywiście było sporo
                                        terenu ale niezbyt wymagającego. Mało podjazdów, jeden bodajże zjazd
                                        który wymagał większej koncentracji, stąd może to moje "tylko", bo
                                        przecież np. po 5 km. wjazdu na Jaworzynę mam serdecznie dośc i
                                        wtedy nie powiem "tylko". 5 km:).
                                        Brzanka zaliczona niesmowicie pieknym czarnym szlakiem pieszym od
                                        Lubaszowej. Dośc wymagającym ( kilka stromych chociaż krótkich
                                        podjazdów z dość luźną nawierzchnią , stąd trzeba było walczyć żeby
                                        koło nie straciło przyczepności). Momentami czułam się jak w
                                        okolicach Krynicy, taki piekny jest ten szlak na Brzankę. wracaliśmy
                                        żółtym pieszym ( kilka fajnych zjazdów!nie myślałam, ze kiedyś
                                        napiszę "fajnych zjazdów":), ale idzie mi coraz lepiej).
                                        Brzanka to chyba najfajniejsze miejce w okolicach Tarnowa jesli
                                        chodzi o górskie jeżdżenie. Pewnie ms to potwierdzi:). Niestety nie
                                        spotkalismy go, w ogóle bikerów było jak na lekarstwo, chociaż
                                        zwykle na Brzance zawsze się kogoś spotyka.
                                        Wyszło nam prawie 90 km, ale w terenie to było pewnie tylko ze 20,
                                        góra 30. No ale te po asfalcie też nie należały do takich calkiem
                                        lajtowych ( sporo podjazdów).Mozna więc było poczuć rowerowe
                                        zmęczenie.
                                        Reasumując: bardzo udana wycieczka:).
                                        • lemuriza Re: rowerowanie 07.09.07, 19:35
                                          już jutro maraton w Kielcach ( a dokładnie koło Kielc). Trochę się
                                          boję.
                                          Poodbno znowu trochę trudnych zjazdów, a do tego pewnie będzie błoto.
                                          Tym razem za cel stawiam sobie po prostu ukonczenie, bo o ściganiu
                                          sie z kimkolwiek w moim przypadku ( brak doświadczenia wjeździe po
                                          błocie) nie ma chyba mowy.
                                          Niesmiało marzę o tym, żeby nie być ostatnią o co pewnie nie bedzie
                                          tak łatwo, bo myślę, ze uczestników zbyt wielu nie będzie ze wzgledu
                                          na pogodę.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka