mala_gorzka
10.06.17, 20:53
Nikt nie wie. Nie mam z kim pogadać. Przemyslalam temat, wszelkie za i przeciw. Nie jestem religijna ani rodzinna. Nie mam do czego wracać. Mieszkam w kraju, w którym aborcja jest legalna, chociaż wcale nie od ręki. Facet może i chce dziecko, ale z finansami u nas krucho. Poza tym powiedział, ze nie będzie ze mną tylko dla dziecka. Możemy spróbować, chce być ojcem, ale nie pozostawia mi złudzeń, ze byc moze zostane samotna matka, a on weekendowym tata. W końcu już raz z blahego powodu mnie zostawił. Zawsze gumka, a tu niespodzianka, 7 tydzień. Po prostu nie wierzę, ze to mnie się przytrafiło. Absolutnie nic nie czuję. We wtorek wizyta i ustalenie terminu zabiegu. Poza tym boje się, ze mogłoby być chore - nie wiedząc o ciąży dużo piłam - weekend w Polsce. Mam nieregularne okresy, stosuje antykoncepcję i nie miałem pojęcia, ze jestem w ciąży. Do tego brak wsparcia w rodzinie, brak kasy (sama daje radę, ale z dzieckiem to będzie wegetacja). Nie widzę tego. Nie mam instynktu. Dużo czytam, ale nie dam rady. Zastanawiam mnie, ze dużo kobiet żałuje, ale też znalazłam takie wpisy, ze ktoś zaluje, ze nie poszedł na zabieg.