ja22ek
20.05.04, 09:23
Dzwoni wczora do mnie kolega zbulwersowany po lekturze pewnej książki -
współczesna powieść rosyjska, wydana przez firmę, którą kolega ceni za
staranność. A zbulwersowany oczywiście ortografią. Jako człowiek starej daty
i nie mający większej styczności z prasą oraz wydawnictwami poprawnościowymi,
nie zdążył jeszcze przyswoić sobie reformy imiesłowowej. Wyprowadziłem go z
nieświadomości, lecz trudno mi się z nim nie zgodzić, że imiesłowy
współczesne pisane łącznie z 'nie' wyglądają obleśnie. Jak widzę 'niemający'
to zawsze przypomina się dowcip o milicjantach wypisujących mandat 'za
niemanie świateł'. Ciekawe, co sądzi o tym młode pokolenie, wyrosłe już na
nowych zasadach?
Drugą bulwersacją była pisownia zdrobniałych imion rosyjskich w dopełniaczu,
celowniku, miejscowniku - Kati, Nadi, Nasti itp. Wedle obecnych przepisów
ortograficznych powinno być tam podwójne 'i'. Lecz jeśli poważnie popatrzymy
na pokrewieństwo języków słowiańskich, to Rosjanie zapisują te imiona właśnie
przez jedno 'i'. I my zresztą też czasami, np. pisząc o Wani i o Wasi. A
ponadto przystosowane do polskiej głosowni wcześniej wymienione imiona
pisalibyśmy też przez jedno i: Kaci, Nadzi, Naści. Jako pamiętającemu jeszcze
polsko-radzieckie braterstwo broni, naturalnym mi się wydaje właśnie
jedno 'i'... Ale wiem, że dla większości młodych rosyjski to język równie
obcy jak węgierski, i że Swietłyj i Kryłatskoje (czy może Svyetlyi i
Krylatskoe) stanowią dla nich barierę nie do pokonania.
Taką garść refleksji chciałem wam dziś przekazać, a teraz kończę nudziarstwo
i idę oddać się rozmyślaniom niemęskoosobowym.
Pozdrawiam
Jazzek