do korektorów ;)

15.12.05, 13:52
chciałam sie pożalić...sama na siebie :(
po studiach zaczęłam pracę w małym wydawnictwie jako korektor, jestem jedyną
osoba sprawdzającą tu publikacje i tu rodzi się mój ból ;) wiadomo nikt nie
jest nieomylny, rzeczą ludzką jest błądzić itp., itd. - kiedy wracam po jakimś
czasie do tekstów, które sprawdzałam i widzę co jeszcze możnaby poprawić
(przecinek, spacja, błędów ortograficznych raczej nie zostawiam ;)) mam
straszne wyrzuty sumienia i żal do siebie, że to przeoczyłam...
w styczniu będzie rok mojej pracy, a ja nadal nie umiem sobie z tym poradzić
    • ja22ek Re: do korektorów ;) 15.12.05, 15:13
      Można by nie wracać do tekstów, które się korygowało :)
      Wtedy wyrzutów sumienia nie będzie.
    • ardjuna Re: do korektorów ;) 15.12.05, 18:31
      Ja22ek dobrze radzi - po kiego wracać do starych tekstów, w których i tak już
      nic nie zmienisz, bo są wydrukowane?
      Twój kac moralny dobrze jednakowoż o Tobie świadczy.
      Muszę się pochwalić - ja też tak miałem za młodu.
      Minęło po paru latach.
      Na szczęście!
      Bo inaczej byłbym już siwy i łysy.
      • kuala_lumpur Re: do korektorów ;) 16.12.05, 00:26
        Klasyk [1] dixit:
        "Stłucz pan termometr, nie będzie gorączki!"

        pozdro, K.

        [1] Lech Wałęsa, ofkorz
    • autumna Re: do korektorów ;) 16.12.05, 09:18
      He, he, mam to samo. Potwierdzam radę, nie wracać do starych tekstów. Jeżeli materiał nie ma czasu, żeby się "odleżeć", nie ma szans na doprowadzenie go do doskonałości. Szczególnie jeżeli pierwotna wersja zawiera sporo błędów, bo siłą rzeczy człowiek przy pierwszym czytaniu skupia się na tych "grubszych" wpadkach, a przy drugim już zna tekst i przestaje widzieć błędy.
      Z kolei przecinki w naszym pięknym języku często można w danym zdaniu postawić na kilka sposobów (np. wydzielić coś jako wtrącenie czy nie?) i czasem przy kolenym czytaniu wydaje się, że inna wersja byłaby lepsza.
    • jacklosi Re: do korektora 16.12.05, 09:33
      Wolałbym, żeby korektor płci odmiennej sama się nazywała korektorką.
      • efedra Re: do korektora 17.12.05, 00:45
        jacklosi napisał:

        > Wolałbym, żeby korektor płci odmiennej sama się nazywała korektorką.

        Plci odmiennej od czego? Czy od czyjej?
        Czy mam wobec tego racje mowiac, ze korektor plci odmiennej powinien sam siebie
        nazywac korektorem?
        Zaintrygowana
        e.
        • jacklosi Re: do korektora 19.12.05, 12:24
          efedra napisała:

          > Czy mam wobec tego racje mowiac, ze korektor plci odmiennej powinien sam
          siebie
          >
          > nazywac korektorem?
          > Zaintrygowana
          > e.

          Ależ oczywiście
          • bilala Re: do korektora 06.01.06, 13:08
            Trzydzieści lat przepracowałam w wydawnictwie naukowym. Rozumiem Twój ból.
            Czytam książkę bardzo dokłanie i wnikliwie na etapie maszynopisu od autora,
            potem robię dwie albo nawet i trzy korekty składu (nie mówiąc już o korekcie
            autorskiej). Potem biorę gotową książkę do ręki, otwieram na dowolnej stronie i
            RZUCA mi się w oczy coś po prostu okropnego... A przecież uchodzę za dobrą
            redaktorkę i korektorkę (i naprawdę jestem dobra!). Takie jest życie, niestety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja