Dodaj do ulubionych

Sąsiadka cierpi na zbieractwo...

14.10.25, 18:10
... Choroba sprawiła, że kobieta od lat znosi do swojego dwupokojowego
mieszkania śmieci. Wypełniła dom po brzegi. Nie ma nawet możliwości
dojścia do łazienki czy kuchni.

- "Załatwia się do wiaderka i wynosi ludziom przed balkony, posiłki przygotowuje
na klatce schodowej, tu się też przebiera, bo do własnego domu nie jest już
w stanie normalnie wejść. Śmieci wylewają się z mieszkania, drzwi nawet
nie da się zamknąć (...) latem robaki i muchy" (...)


Spółdzielnia walczy w tej sprawie w sądzie. W 2018 r. nakazano zbieraczce wysprzątać
mieszkanie, ale tego nie zrobiła. Za to dzielnie się odwoływała.
- Chcieliśmy sami to zrobić, ale też nas nie wpuszczała, nie mamy prawa wbrew
jej woli wejść do mieszkania, takie mamy w tym kraju przepisy - mówi prezes spółdzielni.[/i]

A czy w waszym miejscu zamieszkania taka historia moglyby sie wydarzyc
bez konsekwencji dla wlascicielki?
Obserwuj wątek
    • pia.ed Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 14.10.25, 18:19

      Wkleilam na poczatku link do artykulu, ale gdzies po drodze mi sie zawieruszyl...

      www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/siemianowice-slaskie-sasiadka-gromadzi-smieci-w-bloku-przy-ul-reymonta-lokatorzy-maja/pc6qmlg


      https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/Jemk9kuTURBXy84YTliZjAxMi05ODgwLTRjMmYtYWVmYy1kZTYxNDhlMGI2ZWQuanBlZ5GTAs0DSM0E7N4AAqEwBqExAQ
      • pia.ed Mieszkanie zostalo posprzatane... 14.10.25, 18:44
        uwaga.tvn.pl/reportaze/siemianowice-slaskie-mieszkanie-pani-karoliny-zostalo-posprzatane-ls6699046#:~:text=69%2Dletnia%20pani%20Karolina%20choruje,s%C4%85du%20na%20przymusowe%20opr%C3%B3%C5%BCnienie%20mieszkania.
    • engine8t Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 14.10.25, 20:35
      Wyjasnij mi jedno.
      Ty mieszkasz w Polsce czy w Szwecji?
      Bo wydawalo mi sie ze w Szwecji?
      • pia.ed Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 14.10.25, 21:54
        engine8t napisał:
        Ty mieszkasz w Polsce czy w Szwecji? Bo wydawalo mi sie ze w Szwecji?


        A co to ma wspolnego z moimi wpisami? wink
        • engine8t Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 14.10.25, 23:36
          pia.ed napisała:

          > engine8t napisał:
          > Ty mieszkasz w Polsce czy w Szwecji? Bo wydawalo mi sie ze w Szwecji?

          >
          > A co to ma wspolnego z moimi wpisami? wink

          A to ze ciagle zakladasz watki "polskie". Ludzie z Polski i nie tylko chyba bardziej by interesowaly Szwdzkie bo na Polskich problemach chyba oni sie lepiej znaja i wiedza co wazne dla nich a co nie?
          • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 15:06
            pia.ed napisała:
            engine8t napisał:
            Ty mieszkasz w Polsce czy w Szwecji? Bo wydawalo mi sie ze w Szwecji?


            A co to ma wspolnego z moimi wpisami?

            A to ze ciagle zakladasz watki "polskie". Ludzie z Polski i nie tylko chyba bardziej
            by interesowaly Szwdzkie bo na Polskich problemach chyba oni sie lepiej znaja
            i wiedza co wazne dla nich a co nie?


            Poniewaz staram sie byc grzeczna wobec ciebie, bo znamy sie z internetu juz kilkanascie lat,
            wiec odpowiem:
            szwedzkie watki probowalam zakladac na innych forach, ale nikogo to niestety nie interesowalo...
            bo co to dla nich jakas niewielka Szwecja... jaki maja z tego pozytek ... sad


            A tak mowiac prawde, dlaczego ty nie zakladasz watkow o amerykanskich tematach?
            Przeciez tam sie duzo dzieje i ja bylabym ich gorliwa czytelniczka.

            Zreszta nie przypominam sobie, abys kiedykolwiek zalozyl jakis nowy temat...
            a moje wpisy - miedzy innymi - utrzymuja to forum przy zyciu, bez wzgledu na to,
            czy sie tobie podobaja czy nie!
            • mateusz572 Re: Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 15:33
              Kiedy mnie na przykład interesuje Szwecja.
              Kiedyś w latach 90 -tych bywałem tam aby dorobić w twardej walucie to znaczy w koronach szwedzkich. Zbierałem jagody w rozległej tajdze szwedzkiej. Praca to była wyjątkowo ciężka gdyż duże odległości trzeba było pokonywać po leśnych wertepach z plecakami pełnymi jagód do najbliższej drogi szutrowej gdzie stał pozostawiony pojazd.
              W skupach tych jagód najczęściej brylowali Polacy także, choć Szwedzi także się zdarzali. Niestety Polacy skupujący jagody dawali niższe ceny niż Szwedzi, dlatego trzeba było trochę pojeździć z zebranym towarem aby na Szwedów trafić i im jagody opylić.
              Lepsze przebicie było na zbiorze Moroszki jednak trzeba było znać odpowiednie miejsca.
              Przy okazji trochę Szwecji się zwiedziło.
              Szwecja obecnie jest dla nas ważnym sojusznikiem w NATO i dobrze się stało, że jest z nami.
              • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 15:53
                Od lat jagody w Szwecji zbierali ludzie z Tajlandii, ale w tym roku nie przyznano im wiz...
                nie pamietam z jakiego powodu, chyba dlatego, ze byli wyzyskiwani przez wlascicieli skupow,
                a jak zgaduje, byli to Arabowie, bo to oni od dawna przejeli niemal caly handel w Szwecji...


                mateusz572 napisał:
                Kiedy mnie na przykład interesuje Szwecja.
                Kiedyś w latach 90 -tych bywałem tam aby dorobić w twardej walucie to znaczy w
                koronach szwedzkich. Zbierałem jagody w rozległej tajdze szwedzkiej. Praca to
                była wyjątkowo ciężka gdyż duże odległości trzeba było pokonywać po leśnych
                wertepach z plecakami pełnymi jagód do najbliższej drogi szutrowej gdzie stał
                pozostawiony pojazd....

                • mateusz572 Re: Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 16:07
                  W tamtych latach, w których ja jeździłem o Tajach nikt jeszcze tam nie słyszał. Jeździli głównie Polacy. Później słyszałem, że pałeczkę przejęli Ukraińcy i inne narody po byłym Sowietskim Sojuzie.
                  Trzeba przyznać, że było wtedy spokojnie i Szwecja nie miała wtedy takiego problemu z imigrantami. Mało tego wiem i widziałem jak niektórzy niechlujni Polacy oduczali się dopiero swojego niechlujstwa na łonie przyrody w Szwecji. Szwedzi byli pedantyczni pod tym względem i widziałem jak przyjeżdżali i sprzątali w lesie po polskich obozowiskach.
                  Ciekawe jak jest teraz?
                  Czy obecni imigranci potrafią utrzymać taki porządek jak niegdyś w Szwecji widziałem i doswiadczyłem.
                  • donvito52 Re: Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 20:45
                    Ja zbieram książki, mam ich ? nie wiem ile ale w tysiącach liczę.
                    Troszku mi się zaczynają wylewać z półek.
                    Kurtki zimowe też mi się rozpleniły, w szafie na strychu z tuzin wisi.
                    W sumie wszystkie w stanie, że każdą można nosić. Jedynie co, że niektóre "lekko" nie współcześnie wyglądają.
                    Chyba się jutro ? zmobilizuję i zrobię czystki etniczne w szafie.
                    Aaa ... kable do komputerów i takich innych całe dwa kartony. Co wyrzucę to nowe nie wiem skąd przybywają.
                    • pia.ed Patologiczne zbieractwo - Syllogomania 15.10.25, 22:12
                      donvito52 napisał:
                      Ja zbieram książki, mam ich ? nie wiem ile ale w tysiącach liczę
                      Troszku mi się zaczynają wylewać z półek.


                      Ja z kolei mam problemy z wyrzucaniem ubran... ale okazuje sie, ze niektore z nich
                      jednak od czasu do czasu nosze, bo te najnowsze, czesto z syntetycznego materialu
                      wcale dobrze na mnie nie leza, a po kilku praniach calkowicie traca forme...
                      Jednak to nie jest "patologiczne zbieractwo"...

                      Syllogomania (patologiczne zbieractwo) to zaburzenie psychiczne polegające na trudnościach w pozbywaniu się niepotrzebnych przedmiotów. Chory obsesyjnie gromadzi duże ilości bezwartościowych rzeczy, często śmieci, które stopniowo zagracają jego najbliższe otoczenie i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie

                      www.google.com/search?q=Corobliwe+zbieractwo&rlz=1C1GGRV_enSE751SE751&oq=Corobliwe+zbieractwo&aqs=chrome..69i57j0i13i30j0i512i546j0i751l3.18451j0j7&sourceid=chrome&ie=UTF-8

                  • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 21:53
                    mateusz572 napisał:
                    Czy obecni imigranci potrafią utrzymać taki porządek jak niegdyś w Szwecji widziałem i doswiadczyłem.


                    Tajowie nie sa imigrantami... przyjezdzaja na 3 miesiace i maja zapewnione spanie pod dachem, jedzenie
                    i dojazd na miejsce pracy, wiec to nie jest zadnym problemem.
                    Jednak wielu z nich jest oszukiwanych przez swoich ziomkow, bo firmy wysylajace Tajkow do Szwecji sa
                    tajlandzkie i obiecuja im swietne umowy, ktorych nie dotrzymuja.
                    Poza tym Tajowie zapozyczaja sie na przelot samolotem, ktory jest drogi i w efekcie wracja do kraju
                    nie z zarobionymi pieniedzmi, tylko z dlugami...
                    Jest duzo artykulow na ten temat w jezyku szwedzkim, ktore mozna przez Google przetlumaczyc..
                    i w nich mozna przeczytac o "krwawych zbiorach" sad

                    Nastepnym razem podam stronke do tych artykulow, ktore sa bardzo dlugie i okazuje sie,
                    ze w Finlandii w oszustwa jest zamieszany miliadrer z Tajlandii!
                    Jest tez jeden artykul po polsku.

                    Napisalam, ze w handel jagodami sa zamieszani Arabowie i z tego wycofuje,
                    ale nie z tego, ze w poludniowej Szwecji handel czy restauracje przejmuja
                    Arabowie.
                  • pia.ed Odpowiedz na pytanie...jagody 16.10.25, 23:49
                    mateusz572 napisał:
                    W tamtych latach, w których ja jeździłem o Tajach nikt jeszcze tam nie słyszał...


                    Obiecalam wkleic cos na temat zbierania jagod w Szwecji, ale tym razem zapytalam sie Googla
                    po polsku i miedzy inymi znalazlam takie przepisy:
                    www.av.se/globalassets/filer/publikationer/broschyrer/other-languages/informacja-dla-obcokrajowcow-broszura-adi653pol.pdf

                    Pare dni temu widzialam artykuly, ktore byly ciekawe.. Kiedy bede miala czas to je odszukam i wkleje...



                    • mateusz572 Re: Odpowiedz na pytanie...jagody 18.10.25, 19:11
                      pia.ed napisała:

                      www.av.se/globalassets/filer/publikationer/broschyrer/other-languages/informacja-dla-obcokrajowcow-broszura-adi653pol.pdf
                      >
                      > Obiecalam wkleic cos na temat zbierania jagod w Szwecji, ale tym razem zapytal
                      > am sie Googla
                      > po polsku i miedzy inymi znalazlam takie przepisy:
                      > www.av.se/globalassets/filer/publikationer/broschyrer/other-languages/informacja-dla-obcokrajowcow-broszura-adi653pol.pdf
                      >
                      > Pare dni temu widzialam artykuly, ktore byly ciekawe.. Kiedy bede miala czas to
                      > je odszukam i wkleje...

                      Te przepisy to mnie trochę rozśmieszyły.
                      Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy na początku lat dziewięćdziesiątych nikt z nas nie przejmował się takimi przepisami przede wszystkim dlatego, że nikt z nas o takowych nie słyszał. Pracowało się tyle na ile była potrzeba, a przede wszystkim siła, a tej siły i wytrwałości trzeba było mieć ogromne pokłady. Tak jak wspomniałem wcześniej praca była dla silnych i wytrwałych. Pokonywało się pieszo duże odległości ponieważ trzeba było dojść po wertepach szwedzkiej tajgi w miejsca gdzie były dużo ilości krzewów jagodowych. Później trzeba było wrócić z pełnymi plecakami jagód i dźwigało się wtedy przeciętnie 60-80 kg jagód naraz, plecak z tyłu i plecak z przodu dla równowagi. Jak wpadłeś w wykrot, których w tajdze szwedzkiej jest mnóstwo to trudno się było wygrzebać. Śmiechu wtedy było co niemiara bo koledzy stali z boku i kibicowali takiemu delikwentowi z boku w tej walce z naturą. wink Tak więc z takim ciężarem trzeba było dojść do pojazdu, który pozostawiłeś gdzieś na leśnej drodze szutrowej. No i ważnym elementem była orientacja w terenie bo GPS-u nie było wtedy i słuch mógł o tobie zaginąć.wink
                      Nikt z nas także nie słyszał o jakiejś płacy minimalnej. Zarobiłeś tyle ile nazbierałeś i za ile sprzedałeś. Ceny były różne i dlatego trzeba było szukać skupów, gdzie oferowali lepsze ceny. Szwedzi płacili lepiej niż Polacy.
                      Przeciętnie płacili wtedy 10 koron za kilogram. Korona była po 40 do 42 groszy to dobra dniówka wychodziła ponad 300 złoty polskich co na tamte czasy to był bardzo dobry zarobek dla nas Polaków bo przeciętna płaca miesięczna w Polsce wynosiła wtedy 200- 300 złoty miesięcznie. Teraz to taka dniówka w Polsce to rzecz normalna i przede wszystkim bez takiego wysiłku.
                      Czytam i widzę, że ceny od tamtego czasu niewiele się zmieniły zarówno jagód jak i korony szwedzkiej. Tak więc dla Polaków to jest biznes kompletnie nieopłacalny.
                      Choć widzę, że w tym roku jest znacznie drożej bo tak jak piszesz Tajowie nie dopisali.
                      Zbieranie jagód w Szwecji. Nawet 700 zł dniówki dla wytrwałych

                      Jak czytam, że Polacy zbierają 10 kilogramów to mnie to rozśmiesza bo to nie ma żadnej opłacalności i podejrzewam, że oni przyjeżdżaj tylko dla odpoczynku na łonie pięknej przyrody szwedzkiej. Zbieranie jagód natomiast traktują jak formę ruchu na łonie szwedzkiej natury. wink

                      • pia.ed Do mateusz572 ... 26.10.25, 13:12
                        mateusz572 napisał:
                        ...


                        Mam dla Ciebie pozytywna wiadomosc. Ktos na forum Skandynawia
                        wpisal niedawno wiadomosc, ze jest zainteresowany Skandynawia...
                        Tam wiec moge zamieszczac informacje ze Szwecji, nie nudzac
                        jednoczesnie uczestnikow Forum emerytow...
                        Tu masz adres:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,10245,179374184,179374184,Ciekawostki_dotyczace_Skandynawii_.html
                        • engine8t Re: Do mateusz572 ... 26.10.25, 18:33
                          pia.ed napisała:

                          > mateusz572 napisał:
                          > ...

                          >
                          > Mam dla Ciebie pozytywna wiadomosc. Ktos na forum Skandynawia
                          > wpisal niedawno wiadomosc, ze jest zainteresowany Skandynawia...
                          > Tam wiec moge zamieszczac informacje ze Szwecji, nie nudzac
                          > jednoczesnie uczestnikow Forum emerytow...
                          > Tu masz adres:
                          > forum.gazeta.pl/forum/w,10245,179374184,179374184,Ciekawostki_dotyczace_Skandynawii_.html

                          Ale to dopiero wiadomosc

                          "Ktos na forum Skandynawia wpisal niedawno wiadomosc, ze jest zainteresowany Skandynawia..."
                          LOL
                          A to niebywale.
                          • pia.ed Do mateusz572 ... 27.10.25, 16:36
                            Nudzi ci sie? Nie masz rodziny i znajomych, z ktorymi mozesz spedzac czas?
                            Musisz sie wtracac w sprawy, ktore ciebie nie dotycza? sad Wiadomosc
                            byla skierowana do kogos innego...

                            engine8t napisał:
                            Ale to dopiero wiadomosc
                            to niebywale.


                            "Ktos na forum Skandynawia wpisal niedawno wiadomosc, ze jest zainteresowany Skandynawia..."

                • mateusz572 Re: Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 19:44
                  Wtedy, to jest początek lat dziewięćdziesiątych Polska uwolniła się dopiero spod buta moskiewskiego i można było się rzucić do zwiedzania Europy za "żelazną kurtyną".
                  To zwiedzanie bardziej się wiązało z pracą zarobkową bo wtedy dla nas Polaków było tam bardzo drogo. I tak między innymi jeździło się do Szwecji bo to była akurat robota w czasie polskiej przerwy wakacyjnej czyli w sezonie urlopowym. Zamiast odpoczywać leżąc do góry brzuchem na plaży, albo penetrować pasma górskie jeździło się dorobić do skromnych wtedy polskich zarobków.
                  Szwecję z tamtych lat zapamiętałem jako kraj z górnej półki. Wspaniałe drogi, ciekawe i ładne miasta i miasteczka, przepiękne krajobrazy, ludzie raczej przychylni Polakom, choć odczuwało się pewien dystans z ich strony w stosunku do nas.
                  U nas w Polsce mieliśmy wtedy naszą siermiężną rzeczywistość. Zabiedzone miasta i miasteczka, fatalne drogi, motoryzacja oparta o małe i duże Fiaty oraz wieloletni złom sprowadzany z zachodniej Europy.
                  Od tego czasu Polacy dokonali tyle, że naprawdę mają powód do dumy. W ciągu tych trzydziestu paru lat Polska wypiękniała, a drogi mamy niewiele ustępujące tym szwedzkim. Wyjeżdżamy w celach turystycznych, a nie zarobkowo turystycznych.
                  I tak trzymać
            • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 15.10.25, 23:38
              pia.ed napisała:


              > Zreszta nie przypominam sobie, abys kiedykolwiek zalozyl jakis nowy temat..
              > .

              > a moje wpisy - miedzy innymi - utrzymuja to forum przy zyciu, bez wzgledu n
              > a to,
              > czy sie tobie podobaja czy nie!
              >

              Wystarczy ze skomentuje watek dajac przyklady jak tutaj jest to zraz sie wrzask robi ze nikogo to nie interesuje, ze sie chwale i oni wiedza lepiej ze tu jest syf i ubostw a kraj jest krajem 3-go swiata bo ludzi umieraj i bankrutuja ze wzgledu na brak opieki zdrowotnej

              Ale skoro prosisz.
              O tu jest np analiza ameyknanskiego ( z odrobina Kandyjskiego) systemu opieki medycznej zrobiona nie przeze mnie ale przez Polskiego doktora - wlasnie z tego robil doktorat..
              Ciekawe czy w to ludzie chociaz uwierza?
              youtu.be/fi24ct5T2n0
              • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 07:25
                engine8t napisal:
                Wystarczy ze skomentuje watek dajac przyklady jak tutaj jest to zaraz sie wrzask robi ze nikogo to nie interesuje, ze sie chwale i oni wiedza lepiej ze tu jest syf i ubostwo, a kraj jest krajem 3-go swiata bo ludzi umieraja i bankrutuja ze wzgledu na brak opieki zdrowotnej


                Tez to czytalam... ale chyba ludzie reaguja dlatego, ze nie kazdy Amerykanin mial
                takie szczescie jak ty: stabilna prace, gdzie nie grozilo ci zwolnienie i dobrego szefa.

                Pomysl o gornikach z zaglebia weglowego, gdzie pozamykano kopalnie, a gornicy zmuszeni
                byli porzucic wlasne domy i zaczynac gdzies od zera... W wymarlych miasteczkach zostali
                ludzie, ktorzy nie zabezpieczyli sie na przyszlosc, bo w latach mlodosci nigdy nie pomysleli
                o zmianie koniunktury. Tacy przeciez istnieja nie tylko tam i jak jest u nich z opieka medyczna?

                • dunajec1 Re: Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 17:47
                  Pia, jak jest z opieka medyczna u takich co nie pomysleli o zmianie koniunktury,
                  z tym bywa roznie, po zgubieniu pracy taki czlowiek dostaje unenployment ,placone za to ze zgubil prace i tu zalezy w jakiej firmie pracowal i czy ma szanse na powrot do pracy, jezeli nie ma szans na powrot to raczej ubezpieczenia nie ma, trzeba samemu placic (czasem to ubezpieczenie jest drozsze od otrzymywanych pieniedzy), konczy sie unemployment to idziesz do biura vellfare gdzie przeswioetla wszystko co masz , lacznie z oszczednosciami w banku, teraz to chyba ok 2 tys. mozesz miec aby otrzymac pomoc, tam wszelkimi silami beda cie poganiac do znalezienia pracy, lacznie zaplaconym przekwlifikowaniem, jezeli to sie nie uda (w wiekszosci sie udaje) ale jezeli nie to jestes dalej na pomocy spolecznej, no i dochodzimy tej pomocy medycznej, wszysci co sa na tym programie to maja prawie wszystko za darmo, prawie, bo czasem musza zaplacic za lekarstwa $1 (jeden) albo i mniej, i tak sobie zyja na minimum socjalnym, juz na teraz nie wiem ile to minimum wynosi, ale chyba gdzies ok 11tys. , zalezy od stanu. Ot i lepiej sie im zyje jak niejednemu "biednemu" ktory ma powiedzmy emerytury ok &1500 na miesiac, a jakie sa inne powiazania, tego nie powiem bo...normalnie nie wiem, (bo nie musze wiedziec), ot tyle na teraz.
                • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 20:50
                  pia.ed napisała:


                  > Tez to czytalam... ale chyba ludzie reaguja dlatego, ze nie kazdy Amerykanin m
                  > ial
                  > takie szczescie jak ty: stabilna prace, gdzie nie grozilo ci zwolnienie i dobr
                  > ego szefa.
                  >

                  hehhee widc ze nie czytasz co pisze/. Tu sie zmienialo prace srednio co 3 lata i kazdemu grozilo zwolnienie w kazdej chwili bo tu nie ma kodeksu pracy ani obwiazkowego wypowiedzenia czy "porozumnienia stron". Pracaa jest "aat will" czyli kazda ze stron moze sie romyslec i rozwiazac umowe w jednym dniu.
                  Ale wiekszosc ludzi daje i dostaaje wypowiedzenia bo takie s zwyczaje.
                  W USa wile rzczy pomimo braku nakazow i zakazow odbywa si ena zasadzie uczciwosci.
                  Jak pracownik da "wypowiedzenie" to zwykle daje 2 tygodnie wiedzac ze zwykle rozliczja i wyprowadzaja go tego samego dnia i oficjalnie rozwiaazuja umowe za 2 tygodnie.
                  Jak pracodzwca to podobnie jesli to pojedynczze przypadki a jesli masowe zwolnienia to mozna byc na pensji i benefitach -bez obowizku pracy, nawet pol roku.
                  A wiec statystycznie bo bylem zwalniany w czasie karieery wiecej niz 10x a mialem szefow i dobrych i takich sobie a i paskudnych. Ale jak sie wlsaciewie przygotuje to na kazdej zmianie zarabia sie min 10% na zarobkach, czesto na pozycji i benefitach. Taak ze zwolnienia i mainy pracy moga byc bardzo pozytywne - wystarczy sie tego nie bac.
                  Najwazniejssze aby znac system i sie do niego dopasowac oraz wykorzystywac dla siebie.
                  • dunajec1 Re: Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 21:37
                    Z tymi wypowiedzeniami to fakt, jest tak jak piszesz, tez mialem tak, przyszedl zwykly pracownik i mi mowi, nie maja pracy dla mnie, zbieraj manele ,wyprowadze cie za drzwi, drugi raz bylo troszke inaczej, przyszedl kierownik zmiany i tez podobnie, nie mamy pracy dla ciebie, byla godz. cos po 12-ej, pytam go czy moge zostac do konca zmiany-zostan. I to tyle . A co z medycznymi sprawami to jak przed chwila pisalem, ale jak mowie, kazdy stan moze miec inaczej, ale calkiem podobnie.Aaaa, federalne to juz cale USA jednakowe.
                    • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 17.10.25, 01:37
                      dunajec1 napisał:

                      > Z tymi wypowiedzeniami to fakt, jest tak jak piszesz, tez mialem tak, przyszedl
                      > zwykly pracownik i mi mowi, nie maja pracy dla mnie, zbieraj manele ,wyprowadz
                      > e cie za drzwi, drugi raz bylo troszke inaczej, przyszedl kierownik zmiany i te
                      > z podobnie, nie mamy pracy dla ciebie, byla godz. cos po 12-ej, pytam go czy mo
                      > ge zostac do konca zmiany-zostan. I to tyle . A co z medycznymi sprawami to jak
                      > przed chwila pisalem, ale jak mowie, kazdy stan moze miec inaczej, ale calkiem
                      > podobnie.Aaaa, federalne to juz cale USA jednakowe.
                      >

                      Ja bym nawet byl ostrozny zmowieniem ze kazdy stan ma inaczej - bo tu w zasadzie kazdy zaklad i kazdy rejon ma inaczej.
                      Tu nie ma oglnych zasad czy prawa pracy ale sa zwyczaje i przyjete zasad pracy w zaleznosci z czym dany teren jest zwiazany i skad sie wywodzi kierofwnictwo.
                      Teoretycznie sa jakies prawa Stanowe ale niekt na nie zwraca uwagi.
                  • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 16.10.25, 23:25
                    Nigdy na ten temat nie pisales, bo ja czytam bardzo uwaznie! Teraz, aby dobrze zrozumiec,
                    to poprawilam nawet twoje literowki... Nawet na mysl mi nie przyszlo, ze w Stanach jest
                    takie bezprawie!
                    Czytalam, ze w Stanach ludzie sie czesto przeprowadzaja, czasem na olbrzymie odleglosci,
                    wlasnie ze wzgledu na zmiane pracy... ale nie przyszlo mi do glowy, ze to moze takze dotyczyc
                    ciebie
                    Wytlumacz mi wiec, gdzie te prace znajdowales, skoro jestes wlascicielem domu?
                    Czyzby w twoim miasteczku? Bo ci, o ktorych czytalam, nie mieli nic wlasnego,
                    nawet mebli... W nowym miejscu wynajmowali mieszkania juz umeblowane...


                    PS. Pamietem, ze na poczatku, zaraz po przybyciu do US miales rozne prace,
                    w roznych miejscach, co jest normalne w takim przypadku, ale myslalam,
                    ze po przybyciu do Kalifornii miales caly czas jedna prace, chocby z tego
                    powodu, ze kupiles dom.


                    engine8t napisał:
                    hehhee widac ze nie czytasz co pisze/. Tu sie zmienialo prace srednio co 3 lata i kazdemu grozilo
                    zwolnienie w kazdej chwili, bo tu nie ma kodeksu pracy ani obowiazkowego wypowiedzenia
                    czy "porozumienia stron".
                    Pracaa jest "aat will" czyli kazda ze stron moze sie romyslec i rozwiazac umowe w jednym dniu.

                    Ale wiekszosc ludzi daje i dostaje wypowiedzenia, bo takie sa zwyczaje.
                    W USa wiele rzeczy pomimo braku nakazow i zakazow odbywa sie na zasadzie uczciwosci.
                    Jak pracownik da "wypowiedzenie" to zwykle daje 2 tygodnie wiedzac, ze zwykle rozliczja
                    i wyprowadzaja go tego samego dnia i oficjalnie rozwiaazuja umowe za 2 tygodnie.

                    Jak pracodawca, to podobnie jesli to pojedyncze przypadki. A jesli masowe zwolnienia
                    to mozna byc na pensji i benefitach - bez obowizku pracy, nawet pol roku.
                    A wiec statystycznie bo bylem zwalniany w czasie karieery wiecej niz 10x
                    a mialem szefow i dobrych i takich sobie, a i paskudnych. Ale jak sie wlasciwie przygotuje
                    to na kazdej zmianie zarabia sie min 10% na zarobkach, czesto na pozycji i benefitach.
                    Tak ze zwolnienia i zmiany pracy moga byc bardzo pozytywne - wystarczy sie tego nie bac.
                    Najwazniejssze aby znac system i sie do niego dopasowac oraz wykorzystywac dla siebie.

                    • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 17.10.25, 01:14
                      pia.ed napisała:

                      > Nawet na mysl mi nie przyszlo, ze w Stanach jest
                      > takie bezprawie!

                      Bo Stany to kapitaluzm a nie bezprawie. Nigdy na ten system nie narzekalem.. Milaem zawsz wybor albo sie dostsowac albo jechac do systemy socjlaistycznego. Nigdy bym nie zamienil


                      > Czytalam, ze w Stanach ludzie sie czesto przeprowadzaja, czasem na olbrzymie o
                      > dleglosci,
                      > wlasnie ze wzgledu na zmiane pracy... ale nie przyszlo mi do glowy, ze to moze
                      > takze dotyczyc
                      > ciebie

                      Ja sie nigdzie nie przeprowadzalem przez ponad 30 lat..

                      Tk tuaj dom jest miejscem do mieszkania i domy sie zmienia wg potrzeb. A potrzeby mog abyc rozne.. Np lepsza praca, blizej dzieci, blizej gor czy ocenu etc. Dlatego ze jest tu duza mobilnosc to handel domami jest bardzo dynamiczny. U nas dom wystawiony na sprzedaz zwykle ma kontrak w ciagu paru tygodni a najdluzej miesiaca.
                      Ceny sprzedazy sa pubikowane a wiec latwo wycenic dom taby sie sprzedal.
                      Tak ze przeprowadzka tutja to normalna czesc zycia - dopsowujemy miejsce zamieszkania do potrzeb zycia a nie odwrotnie. I jest super.

                      > Wytlumacz mi wiec, gdzie te prace znajdowales, skoro jestes wlascicielem domu?
                      > Czyzby w twoim miasteczku? Bo ci, o ktorych czytalam, nie mieli nic wlasnego,
                      >
                      > nawet mebli... W nowym miejscu wynajmowali mieszkania juz umeblowane... [/b]

                      Pacy nie brakowalo i nie brakuje w Dolinie Krzemowej dla elektronikow.
                      Tzn tam jest zespol nie liczylem ale kilkansci emiast rzedu 100k ludzi polaczonych ze soba i niekt ni eliczyl ale kiedy mowili ze bylo ponad 3 tys zakladow elektornicznych..
                      W sumie to zmian pracy byla czescia zyci i krokiem w gore drabiny czy kariery.. Miesiec po rozpoczeciu nowej pracy juz sie kontaktowali z nami fachwcy od znajdowania i rozgladali sei za nowa smile
                      Najktorecj pracowalme 7 mies a najdluzej chyba 7 lat w jednej firmie ale to bylo w dwoch etapach...Najpierw pracowalem chyba 5 lat, potem "polecialem w swiat" i chyba po 15 latch zne na krotko wricilem do starej firmy a ta zrobila mi "most" tz zaliczyla poprzedni okres tak jakbym sie nigdy nie zwalnial. W pracy wszytko bylo do negocjacji - wynagrodzenie, urlopy, udzialy etc w zaleznosci od "wartosci" kandydata.

                      Przez pierwsze kilka lat po przyjezdzie wynajmowalismy polowe blizniaka a po niecalych 5 latach kuplismy wlasny dom w ktorym mieszkalismy 25 lat az do czasow kiedy zaczelimy planowac emeryture.
                      Kiedy przyszedl czas na przeprowadzke z terenow "przemyslowego" w okolice wakacyjne , wystawilismy dom na rynek w piatek a w sobote mielismy kilka ofert, wybralismy taka jak nam pasowalo i w sobote dom byl praktyczni esprzzedanhy - jedynie caly procec trwa ok 3 tygodni. I z dni ana dzien bylismy "bezdomni"..przez 2 miesiace kiedy to kupilismy dom w innej czesci stanu mieszkajc w wnyjatym aprtamencie i majac wszytko co posoadlaismy gdzies schowane przez firme przeprowadzkowa. Znalazlem prace wczesniej w nowym miejscu i firma nas na swoj koszt przeprowadzila i pokryla koszty z tym zwiazane. Jak widzileismy kiedy dostaniemy klucze do nowego to zadzwonilem do firmy preprowadzkowej a ci dostarczyli duza ciezarowke i wszytko rozladowli aora poustawilai meble tam gdzie chcielismy.

                      > PS. Pamietem, ze na poczatku, zaraz po przybyciu do US miales rozne prace,
                      > w roznych miejscach, co jest normalne w takim przypadku, ale myslalam,
                      > ze po przybyciu do Kalifornii miales caly czas jedna prace, chocby z tego
                      > powodu, ze kupiles dom.

                      A co mialby miec kupno domu z jedna praca? Moze to ze dobrze miec prace jak sie ma kredyt? smile
                      A kupilem dom za prawie $200k majc chyba tylk0 $1k wlasnyc pieniedzy smile wiec ryzyko ze nie bedaa mogl spalcac i mi dom zabiora praktycznie zadne smile Ryzyko bylo w 100% po stronie bankow.
                      Poniewaz w USa oprocentowanie klredytow na dom jest odpisywane z podatkow a kredyty sa na staly prcen przez cly okres splat wiec "obciazenie" dochodow kredytem jest niwielkei i mieszkanie we wlasnym domu praktycznie kosztuje o wile mniej niz wynajem. A ze wartosc rynkow domow rosnie szybko wiec po 25 latach sprzedalem za blisko 5x wiecej niz kupilem.
                      Ale tu pracy nie brakowalo i zwykle prace sie raczej zazebialy niz byly dziury bez dochodu. Taak ze pozyczki zostaly szybko splacone
                      Mialem wiele roznych prac ale generalnie w tej samej branzy. Mialem to szczescie ze moglem sobie praktycznie wybierac gdzie chce pracowc i co chce robic - w granicach mozliwosci i przyzwoitosci oczywiscie smile
                      W jednym zakladzie to nawet doslownie tak mi powiedzieli...
                      "Bardzo nam zalezy aby u nas pracowal. Powiedz co chcesz robic i ile zarabiac i my sie zgadzamy" LOL
                      Niestety po kilku latach zglosila sie ich konkurencja i przebilaa cene.... i co z bylo robic? smile
                      • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 17.10.25, 10:17
                        Czekaj, czekaj... mieszkasz w miejscowosci polozonej na poludnie w strone San Diego,
                        a Dolina Krzemowa jest w druga strone, dosc daleko od Los Angelesna polnoc. W takim
                        razie dojezdzales???
                        • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 17.10.25, 18:39
                          pia.ed napisała:

                          > Czekaj, czekaj... mieszkasz w miejscowosci polozonej na poludnie w strone San
                          > Diego,
                          > a Dolina Krzemowa jest w druga strone, dosc daleko od Los Angelesna polnoc. W
                          > takim
                          > razie dojezdzales???

                          Nie.
                          Jak pracowalem to mieszkalem w Dolinie Krzemowej a potem sie przeprowadzilem na poludnie .. Kapujesz?
                          • pia.ed Odpowiedz na pytanie... 18.10.25, 00:01
                            engine8t napisał:
                            Jak pracowalem to mieszkalem w Dolinie Krzemowej
                            a potem sie przeprowadzilem na poludnie .. Kapujesz?


                            No to juz wiecej nie bede pytala... bo nie znajac amerykanskich zwyczajow
                            jesli chodzi o zmiane miejsca zamieszkania i pracy, wyobrazalam sobie,
                            ze caly czas trzymales sie tej samej miejscowosci i az do emerytury
                            tego samego pracodawcy...
                            • engine8t Re: Odpowiedz na pytanie... 18.10.25, 01:10
                              pia.ed napisała:

                              > engine8t napisał:
                              > Jak pracowalem to mieszkalem w Dolinie Krzemowej
                              > a potem sie przeprowadzilem na poludnie .. Kapujesz?

                              >
                              > No to juz wiecej nie bede pytala... bo nie znajac amerykanskich zwyczajow
                              > jesli chodzi o zmiane miejsca zamieszkania i pracy, wyobrazalam sobie,
                              > ze caly czas trzymales sie tej samej miejscowosci i az do emerytury
                              > tego samego pracodawcy...

                              A ja bylem nietypowym bo przez 25 lat mieszkalem w jednym domu. Wiekszosc ludzi co 5 lat kupuje wiekszy (bo np rodzina rosnie) , drozszy czy w lepszej dzielnicy ( poprzedni sprzedaje albo wynajmuje). Glownie aby sobie poprawic zycie ale i pakowac kase w dom bo to sie oplaca jako inwestycja.
    • krakkrakusek1au Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 15.10.25, 04:12
      Eee tam sádzę, że pismaki szukajá sensacji.

      Ja też miałem pewne problemy ze zbieractwem ale z tego powodu nie cierpiałem.

      Przez lata zbierałem dyski z filmami. Nazbierało się tego kilka tysięcy. Wydałem na to w sumie chyba z ponad A$20000. Cały pokój był wypełniony. Jednego dnia pozbierałem to badziewie i zaniosłem do Armii Zbawienia (Salvation Army). Oni wystawili ceny po A$1/sztukę albo A$0.5, jeżeli kupowałeś 10 sztuk. Wszystkie poszły w kilka dni. Myślę, że nie z potrzeby ogládania tych filmów a z potrzeby pomagania biednym.

      Kiedy pracowałem w USA jako malarz pokojowy mieliśmy tez dziwnego klienta. Był to czarny Amerykanin. Był fryzjerem i codziennie dawał nam kilkanaście dolarów na piwo. Malowaliśmy pokoje na czarno. Ja powiedziałem, że czarny to piękny kolor. Ten pan miał pokryte podłogi tysiácami 1 centowych monet. Poprosiłem go aby pozwolił mi zbierać tylko monety różniáce się datami albo innymi cechami. Ja piwa nie piłem to w wolnym czasie, przez wiele dni, w przerwach nazbierałem kilkaset monet... Po kilku latach sprzedałem tá kolekcję za ponad $500.

      Kocham bieganie. To moje hobby. Przez ponad 40 lat nazbierałem conajmniej kilkadziesiát dyplomów i certyfikatów, kilkadziesiąt medali różnych kolorów i pucharów.

      Dzisiaj policzyłem buty do biegania. Wyszło 46 par. Wszystkie markowe i w większości nowe. Wszystkie kosztujá w sklepach firmowych ponad A$200 lub 500PLN. Za wszystkie płaciłem po nie więcej niż A$5- A$20 albo 12 do 50PLN w sklepach Armii Zbawienia. Chyba już do śmierci wszystkich nie zużyję. Muszę chyba oddać ich znaczná część z powrotem do AZ.

      Podobnie jest z ksiáżkami na temat biegania i numizmatyki- jest ich cała duża półka.

      Statystycznie już pewno długo nie pożyję więc zabieram się za porzádki. Ale co miałem radości, i do dziś mam, z tego zbieractwa, to nikt mi już tego nie zabierze.
      • engine8t Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 16.10.25, 00:01
        krakkrakusek1au napisał:



        > Statystycznie już pewno długo nie pożyję więc zabieram się za porzádki. Ale co
        > miałem radości, i do dziś mam, z tego zbieractwa, to nikt mi już tego nie zabie
        > rze.

        My nie kolekcjonujemy zupelnie niczego.
    • taki-sobie-nick Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 28.10.25, 22:14
      W 2018 r. nakazano zbieraczce wysprzątać
      mieszkanie, ale tego nie zrobiła

      Przecież to zaburzenie psychiczne! Równie dobrze można nakazać alkoholikowi niepicie.
      • dunajec1 Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 29.10.25, 00:18
        Moja siostra ze szwagrem miala takie samo zdarzenie z sasiadami, (usa), jeso, czego tam nie bylo, zglosili to na policje , ta przyjechala i co skontrolowala? ano podworko i garaz, i to zostalo uprzatniete, co do mieszkania, rozlozyli rece i ....slowa, my tam nie mozemy wejsc, to prywatny dom. Ot , to moje, nikt nie weldzie.
        • engine8t Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 29.10.25, 18:19
          dunajec1 napisał:

          > Moja siostra ze szwagrem miala takie samo zdarzenie z sasiadami, (usa), jeso, c
          > zego tam nie bylo, zglosili to na policje , ta przyjechala i co skontrolowala?
          > ano podworko i garaz, i to zostalo uprzatniete, co do mieszkania, rozlozyli re
          > ce i ....slowa, my tam nie mozemy wejsc, to prywatny dom. Ot , to moje, nikt ni
          > e weldzie.
          >

          A uwazasz ze powinni wejsc do mieszkania ?
          • uoia Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 29.10.25, 18:44
            engine8t napisał:

            > dunajec1 napisał:
            >
            > ...., my tam nie mozemy wejsc, to prywatny dom. Ot , to moje,
            > nikt nie weldzie.

            >
            > A uwazasz ze powinni wejsc do mieszkania ?

            Ja uwazam, ze powinni wejsc. Z takiego mieszkania smierdzi, rozchodza sie robaki. Takie mieszkanie to zagrozenie dla lokatorow innych mieszkan, w razie pozaru, czy awarii instalacji wodnej czy pradu jest utrudniony dostep do takich miejsc. ja uwazam, ze sluzby powinny miec prawo wejsc do mieszkania, zwlaszcza jezeli sa skagi ze strony innych lokatorow.
            • dunajec1 Re: Sąsiadka cierpi na zbieractwo... 29.10.25, 21:18
              Co zostalo zrobione po wizycie policji? Otoz miasto wydelegowalo jakas kompanie co pojechala tam i garaz i podworko prawie zalane chemikaliami, jednak do domu nie weszli, chyba potem rodzina tych osob co tam mieszkali przymusili do wywiezienia smieci i innych puszek i jedna cholera wie co tam bylo, a co bylo dalej czy jest teraz to nie wiem siostra sprzedala ten dom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka