pia.ed
25.06.07, 09:13
Jak dlugo pamietam moment budzenia sie i wstawania nigdy nie byl dla mnie
specjalnie przyjemny ... Zajmuje mi to godzine zanim sie "dobudze",
i to bez wzgledu na to, ile spalam.
A spie teraz dosc krotko, o "przepisowych" osmiu godzinach
nie ma mowy ...
W dzien nie ma szansy abym zasnela, chocbym czula sie nie wiem jak "wypluta".