grenka1
08.11.07, 13:09
W poniedziałek rano stwierdziłam, że mam prawe, jedyne zdrowe oko
silnie zaczerwienione. Poszłam do gabinetu okulistycznego
działającego też w ramach NFZ, przy specjalistycznym sklepie z
okularami. U mnie nie ma w szpitalu oddziału okulistyki, ani też
przychodni okulistycznej.
U jednego powiedziano mi, że taka wizyta w danym dniu kosztuje 30,-
zł., a na NFZ to może mnie zapisać.
W drugim spóźniłam się i lekarz już wyszedł. Wyznaczono mi wizytę na
drugi dzień, oczywiście w ramach NFZ.
Zbadała mi oczy dokładnie, tego nie mogę jej zarzucić, ale prosiłam
okulistkę o przepisanie mi niezbyt drogiego leku to dostałam receptę
na kropelki w ilości 5 ml za 39,65 zł.
Okres ważności leku do grudnia 2008 r. lecz po otwarciu i nie
zużyciu w ciągu 28 dni należy go wyrzucić.
Co mnie najbardziej bulwersuje, to to, że okulistka śmiała zażądać
za wizytę 30,- zł.
Przez 6 lat płacę na NFZ prawie 200 zł/m-cznie i jeszcze mam
dopłacać lekarce? Pokwitowania za wizytę nie dostanę, a nawet gdybym
otrzymała to i tak nie można sobie tego odliczyć od podatku.
Jak lekarze śmią żądać jeszcze podwyżek ???