grenka1
11.05.08, 11:34
"Pocztowe pensję miałyby rosnąć w dwóch etapach. Od 1 lipca o 250 zł
brutto, a od 1 października - o 150 zl brutto. Średnia miesięczna
płaca razem z premiami i dodatkami wyniosłaby wtedy według dyrekcji
Poczty ponad 3,3 tys. zł brutto. Podwyżki byłyby jednak uruchomione
pod dwoma warunkami. Związki musiałyby zgodzić się na redukcję
zatrudnienia o pół tysiąca osób (dziś Poczta Polska zatrudnia ok.
100 tys. osób). Dyrekcja żąda też zgody związków na zmniejszenie
odpłatności za przebywanie na krótkoterminowych zwolnieniach
lekarskich do poziomu 80 proc. należnego wynagrodzenia (obecnie jest
to 100 proc., czyli więcej niż gwarantuje kodeks pracy). Związkowcy
odrzucili jednak propozycje dyrekcji. I nadal żądają podwyżki 400 zł
brutto już od 1 kwietnia tego roku."
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5198498.html
Żeby żądać podwyżki, to trzeba uczciwie pracować, a nie roznosić
tylko aviza, bez względu na to czy ktoś jest obecny w domu czy też
nie. Nawet nie próbują zadzwonić i sprawdzić.
Adresat musi potem godzinami wystawać w kolejce na poczcie, aby
odebrać list polecony.