Inowrocławianka kupiła biodrówkę z kością. Chciała podzielić się mięsem ze
swoją córką. Z torby wydobywała się jasność. - Świeciła się kość i to dość
intensywnie. To był kolor żółto-zielony, przypominający światło, które emitują
w ciemności figurki fosforyzujące - opowiada brat kobiety, która zakupiła to
nietypowe mięso. W miarę upływu czasu światło, które emitowała kość.
Marek Pruś, szef inowrocławskiego sanepidu. - Być może sprzedawcy wynaleźli
kolejny sposób na to, by mięso jak najdłużej utrzymywało dobry zapach i
wygląd. Może biodrówka została czymś napromieniowana. Trudno mi powiedzieć -
wyznaje. Dodaje, że najczęstszym grzechem sprzedawców jest płukanie i mycie
mięsa różnymi płynami.