Dodaj do ulubionych

Jeszcze o porodzie ...

15.09.09, 18:39
Ostatnie tygodnie przed porodem zastanawiam sie nad kilkoma
kwestiami.
Chcialam rodzic naturalnie z epiduralem.

Zastanawia mnie tylko jedna rzecz : inne podejscie do
krotkowzrocznosci oraz astmy. Tutaj to nie jest wskazanie do CC.
Moja polozna wie o astmie, o wzrok nigdy nie pytala ale widziala ze
mam okulary.

Czasem przy wysilku dostaje dusznosci, jesli chodzi o oczy badalam w
Polsce i niby jest ok ale czy powinnam isc do okulisty tutaj w UK?
Jesli tak, to do takiego przy optyku czy raczej mam isc do GP
najpierw?

Prosze mi rowniez powiedziec jak jest siatkowka ( ta od oka) po
angielsku.


No i czy moge nadal rodzic naturalnie?
Obserwuj wątek
    • lawendowa_dolina Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 18:41
      jesli z epiduralem to juz nie jest naturalnie...
      • eutyfrona Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 18:56
        > jesli z epiduralem to juz nie jest naturalnie...

        Też tak pomyślałam - ale nie miałam odwagi tego napisać...
        • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 19:06
          eutyfrona napisała:

          > > jesli z epiduralem to juz nie jest naturalnie...
          >
          > Też tak pomyślałam - ale nie miałam odwagi tego napisać...



          No tak trzeba doprecyzowac.
          Mialam na mysli drogi naturalne, czyli porod pochwa.
      • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 19:07
        lawendowa_dolina napisała:

        > jesli z epiduralem to juz nie jest naturalnie...



        a jak jest z epiduralem? pol naturalnie?
      • aniaheasley Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 08:48
        Porody dziela sie na naturalny oraz przez CC. Epidural nie decyduje
        o tym tylko sposob wyjscia dziecka na swiat :-)
        • eutyfrona Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 09:39
          > Porody dziela sie na naturalny oraz przez CC. Epidural nie decyduje
          > o tym tylko sposob wyjscia dziecka na swiat :-)

          Taki jest podział, ale czy nie jest zbytnio uproszczony?
          Kiedyś czytałam artykuł nt. naturalności porodów. Wg niektórych poród z nacięciem krocza już nie jest naturalny. Być może jest to tylko kwestia nazwy, konotacji słowa "naturalny", ale dla mnie "naturalny poród z epiduralem" to jest oksymoron.
          • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 09:44
            Być może jest to tylko kwestia nazwy, konotac
            > ji słowa "naturalny", ale dla mnie "naturalny poród z epiduralem"
            to jest oksym
            > oron.



            Porod naturalny ( przez pochwe ) Z epiduralem.
            Ja mialam to na mysli.
            • eutyfrona Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 09:47
              Wiem, co miałaś na myśli, po prostu to dla mnie dziwnie brzmi, choć tak to się przecież nazywa.
              A co do Twoich pytań, to nie znam na nie odpowiedzi, więc nie będę już zaśmiecać Ci wątku.
              • mama5plus Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 10:09
                eutyfrona napisała:

                > Wiem, co miałaś na myśli, po prostu to dla mnie dziwnie brzmi, choć tak to się
                > przecież nazywa.

                Porod z wszelkiej masci pomocniczymi akcesoriami typu gas&air czy TENS tez nie
                jest naturalny, a w dodatku bada sie tetno dziecka w trakcie, czego w naturze by
                nie bylo ;)

                To o czym lipcowa mowi, to porod droga naturalna ( i w tym sensie naturalny)- w
                przeciwienstwie do cesarki gdzie dziecko droga naturalna bynajmniej nie wychodzi.
                • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 10:36

                  >
                  > Porod z wszelkiej masci pomocniczymi akcesoriami typu gas&air czy
                  TENS tez nie
                  > jest naturalny, a w dodatku bada sie tetno dziecka w trakcie,
                  czego w naturze b
                  > y
                  > nie bylo ;)


                  I jest w szpitalu. Naturalnie to sie chyba w szpitalu nie rodzilo?
                  Tylko gdzies na sianie?Pod drzewem? ;-)))))

                  >
                  > To o czym lipcowa mowi, to porod droga naturalna ( i w tym sensie
                  naturalny)-
                  > w
                  > przeciwienstwie do cesarki gdzie dziecko droga naturalna
                  bynajmniej nie wychodz
                  > i.



                  Dla mnie radzenie sobie w bolem w XXI w. jest bardzo naturalne.
                  Znak naszych czasow. ;-) Cale szczescie.
                  • kingaolsz Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 11:07
                    Dla mnie tez podzial na sily natury i cc jest najlogiczniejszy, a reszta to
                    czepianie sie szczegolow.

                    Z reszta po moim porodzie, ktory cudownie nie zakonczyl sie cesarka, a bylo
                    blisko - to cala zadowolona pytana o porod informowalam, ze urodzilam naturalnie
                    ( rozmowy z GP, polozna itp.). No i ktoregos razu zostalam poprawiona ( po
                    sprawdzeniu papierow ze szpitala przez polozna chyba), ze nie porod naturalny,
                    ale kleszczowy. Dla mnie roznica prawie zadna ;D
                    • 18_lipcowa1 kinga 16.09.09, 11:21
                      Mialas kleszczowy?
                      Czy to az takie straszne? Niebezpieczne?

                      Bo mysle o tym wciaz, w poniedzialek pisalam birth plan, rozmawialam
                      z polozna, powiedziala ze owszem, przy epiduralu jest takie ryzyko.
                      Chociaz moj szpital praktykuje tzw mobile epidural, zebym mogla czuc
                      i chodzic,ale wiadomo ze w praktyce moze byc roznie.

                      Jest to jakies wielkie ryzyko dla dziecka?

                      Bo mi powiedziala ze nie.

                      Oczywiscie mam nadzieje ze nie bede musiala tego doswiadczyc, ale
                      pytam z ciekawosci?
                      • kingaolsz Re: kinga 16.09.09, 14:25
                        No ja nie narzekam :)
                        Moj porod byl trudny. Nie dosc, ze bylam po pierwszej cesarce to jeszcze trwalo
                        to strasznie dlugo, bo ponad 36h. Lekarze optowali za cesarka, a ja za wszelka
                        cene chcialam uniknac jej. Po 30h, przy chyba 5cm rozwarcia ( o ile dobrze
                        pamietam) dostalam epidurial ( choc moglabym jeszcze wytrzymac, nie bylo tak
                        zle) i wtedy wszystko przyspieszylo mocno, ja poczulam ulge. Niestety przy 9,5cm
                        sie zacielo i lekarze juz ta cesarke bardzo chcieli zrobic. Dodam, ze tetno
                        mlodego bylo super rowne przez caly porod, wiec sie tym nie martwilam. Ale w
                        koncu podpisalam zgode na ta cesarke, tylko pytalam czy nie mozna by proznociagu
                        czy jakiejs innej pomocy zastosowac, bo ciac mnie przy prawie pelnym rozwarciu
                        to przeciez koszmar. Nie zgodzili sie niestety. Na sali operacyjnej lekarz juz
                        skalpel przykladac mial do brzucha i druga lekarka stojaca za jego ramieniem
                        krzyknela w ostatniej chwili, ze widzi glowke ( personelu bylo baaardzo duzo).
                        Wiec ja, ze chce urodzic ;) sprobowalismy pare razy parcia, ale przy
                        znieczuleniu do cc juz nie moglam nic sama zrobic ( anestezjolog mi kolana
                        przytrzymywal ;))). No i spytali sie czy moga kleszcze zalozyc. Zgodzilam sie.
                        Wszystko bylo bardzo spokojnie zrobione, bardzo profesjonalnie, ale sprawnie.
                        Okazalo sie, ze mlody zadarl brode i stad problem. W kazdym razie po paru
                        godzinach juz sladu bo kleszczach nie bylo. Mlody byl okazem zdrowia (i jest z
                        reszta), bardzo spokojny itd.

                        Nie powiem, ze polecam, bo to jest ostatecznosc, ale bedac znow w takiej
                        sytuacji nie wahalabym sie.
                        No i nie sadze, ze epidurial mial tu jakiekolwiek znaczenie. Poza tym nie
                        opoznil porodu ( anestezjolog twierdzila jak ja zapytalam, ze jesli opoznia
                        cokolwiek to DO 45 minut, co jest w sumie niewielka iloscia czasu), ale bardzo
                        przyspieszyl. Moglam chodzic, skakac na pilce. Nie mialam tez zadnych skutkow
                        ubocznych, a tego sie troche balam, bo jestem migrenikiem.

                        I po tym calym porodzie , na drugi dzien rano juz planowalam dalsze potomstwo ;)
                        gdzie po cesarce przez pol roku zarzekalam sie, ze nigdy wiecej ;)
                      • mazda76 Re: lipcowa 16.09.09, 14:34
                        Lipcowa - odpowiem Ci jak bylo u mnie.
                        Mialam plan porodu,zapisane, ze nie chce epiduralu (poczytalam o skutkach ubocznych), ze chce gas&air, ze chce byc mobilna, ja twarda baba jestem i mam wysoki prog bolu. Plan planem,a zycie pokazalo swoje.Po 10 godz, skurczy co 3 mnin, co 1.5min, blagalam o epidural, gas&air na mnie nie dzialal, mialam mdlosci i wymiotowalam jak kot. Po kolejnych 4 godz. z epiduralem wzieli mnie na stol operacyjny na cesarke, bo za male rozwarcie,bo dziecko juz bylo zmeczone ale juz na stole zdecydowano na kleszcze, i tak urodzilam .Przy kolejnej ciazy planu porodu juz bym nie pisala...
                  • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 13:44
                    > Dla mnie radzenie sobie w bolem w XXI w. jest bardzo naturalne.
                    > Znak naszych czasow. ;-) Cale szczescie.

                    Niezupelnie:) Jak wiele nowoczesnych ingerencji, okazuje sie ze ma tez sporo
                    minusow. Znakiem naszych czasow jest raczej mozliwosc przeanalizowania
                    wszystkich za i przeciw.
                    Co do radzenia sobie z bolem - zgadzam sie, radzenia sobie, oswajania bolu, jest
                    sporo sposobow bez inwazyjnej interwencji w kregoslup:)
                    • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 16:38

                      > Co do radzenia sobie z bolem - zgadzam sie, radzenia sobie,
                      oswajania bolu, jes
                      > t
                      > sporo sposobow bez inwazyjnej interwencji w kregoslup:)


                      Jakie to sa sposoby? Tylko nie pisz mi o TENS, relaksacji,
                      aromaterapie, czy jakiejkolwiek walce z bolem poprzez psychike.
                      • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 17:59
                        > Jakie to sa sposoby? Tylko nie pisz mi o TENS, relaksacji,
                        > aromaterapie, czy jakiejkolwiek walce z bolem poprzez psychike.

                        Czemu nie?:)Z gory je odrzucasz? Po moich przejsciach ze skutkami ubocznymi po
                        epidural, bylam w stanie wyprobowac wszystko, poza relaksacja bo to na pewno by
                        mi nie wyszlo:)
                        Dobra polozna potrafi pomoc z bolem tez, przyjmowanie odpowiednich pozycji,
                        prysznic, etc,
                        • aniaheasley Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 19:00
                          Oj dziewczyny, widze ze przetarg/wyscig ktora z nas 'Matek Polek'
                          jest najwspanialsza matka zaczyna sie wraz z pierwszym bolem
                          porodowym i juz wtedy zaczyna sie odsiewanie ziarna od plew, czyli
                          bohaterskich matek pracych przez zacisniete zeby i tych
                          wymiekajacych, proszacych o srodki znieczulajace dostepne
                          wspolczesnej medycynie. Potem oczywiscie przetarg trwa, ktora podaje
                          obiadki tylko domowej roboty, uczy dziecko czytac pisac rysowac
                          codziennie z anielska cierpliwoscia zanim to dziecko jeszcze siedzi,
                          itd, itp
                          Pozdrawiam wszystkie mamy, chociaz te 'gorsze' jakby troszke
                          cieplej :-)
                          • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 19:19
                            nie, ja sie nie licytuje
                            ja po prostu wiem, ze jedna urodzi bez zzo i bedzie ok, innej pomoze
                            masaz, innej prysznic, innej konska dawka zzo
                            nie oceniam ktory z porodow jest lepszy, wyzszy, bardziej wzniosly

                            kobieta ma byc jak najbardziej zrelaksowana i jak najbardziej czuc
                            sie bezpieczna podczas porodu, jesli jednej pomoze wachanie
                            swieczek, a innej morfina to niech bedzie
                            dajmy im wybor
                            dobry porod to taki po ktorym kobieta nie ma traumy
                          • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 19:33
                            porodowym i juz wtedy zaczyna sie odsiewanie ziarna od plew, czyli
                            > bohaterskich matek pracych przez zacisniete zeby i tych
                            > wymiekajacych, proszacych o srodki znieczulajace dostepne
                            > wspolczesnej medycynie.

                            Przedziwny podzial musze przyznac:)) Wymiekajaca matka proszaca o srodki
                            znieczulajace (ja przy pierwszym porodzie) potem po porodzie wymiekalam jeszcze
                            dlugie tygodnie przez silne bole glowy oraz calkowity brak czucia w prawym
                            udzie. Uznalam z wlasnego doswiadczenia ze bohaterskie zaciskanie zebow w bolu
                            porodowym z uzyciem TENs i gas&air bylo jednak lepszym wyjsciem z perspektywy
                            czasu trwania bolu. Z przetargiem to nie ma nic wspolnego. Wylacznie porownanie
                            za i przeciw kazdej sytuacji i zwyczajna prosta analiza tego co mialam do wyboru
                            i tego co bylo dla mnie najlepsze i najlatwiejsze do zniesienia:)
                            • aniaheasley Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 20:05
                              Tak sobie tu bzdurze Basiu..., ja akurat przerobilam kazda opcje, na
                              zywca bez znieczulenia, muzyki, masazu czy swieczek, jak rowniez
                              epidural i cesarke, niekoniecznie w tej kolejnosci. A z drugiej
                              strony to fascynujace jakie emocje nam ciagle towarzysza w sprawie
                              naszych porodow, czesto w wiele wiele lat po nich :-)
                              • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 23:55
                                aniaheasley napisała:

                                > Tak sobie tu bzdurze Basiu..., ja akurat przerobilam kazda opcje, na
                                > zywca bez znieczulenia, muzyki, masazu czy swieczek, jak rowniez
                                > epidural i cesarke, niekoniecznie w tej kolejnosci.

                                Wiem wiem :))) Tylko wlasnie tak juz jest ze ten temat gromadzi tyle wspomnien:)
                                Dla mnie pierwszy porod i caly birth plan i zludzenie ze moglam cokolwiek
                                planowac w zwiazku z dziecmi - to byl niezly szok:) Bo to byla pierwsza lekcja w
                                tym ze moge sobie planowac a wszystko i tak bedzie sie dzialo zupelnie
                                inaczej:)) Dlatego przy drugim dziecku ze stoickim spokojem przyjelam kolejne
                                wywrocenie planow o 180stopni:)))
                              • golfstrom Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 01:10
                                A z drugiej
                                > strony to fascynujace jakie emocje nam ciagle towarzysza w sprawie
                                > naszych porodow,

                                To prawda! :)
                            • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 21:01
                              Basia, a ja wole bol glowy przez tydzien potem i brak czucia w udzie
                              niz traume porodowa.


                              No po prostu, zniose wszystko ale nie chce czuc boli porodowych.
                              Nic wiecej.
                              • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 09:16
                                18_lipcowa1 napisała:

                                > Basia, a ja wole bol glowy przez tydzien potem i brak czucia w udzie
                                > niz traume porodowa.
                                >
                                >
                                > No po prostu, zniose wszystko ale nie chce czuc boli porodowych.
                                > Nic wiecej.

                                Wierze i przyjmuje Twoja argumentacje i mam nadzieje ze uda sie tak jak tego
                                chcesz. Ale jesli sie da, warto dopuscic mysl ze byc moze bedzie inaczej niz
                                sobie wyobrazasz. Ten bol moze byc inny niz Ci sie teraz wydaje, etc. Zycze
                                zdrowego, szybkiego w miare, porodu.
                                • aniaheasley Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 09:33
                                  Mialam to samo napisac :-)
                                  Ten bol moze sie okazac bolem ktory CHCESZ zniesc, ktorego bedziesz
                                  chciala doswiadczyc. Trudno to wytlumaczyc, pogadamy po porodzie,
                                  powodzenia zycze!
                                  Moj porod bez znieczulen odbyl sie tak szybko ze naprawde malo
                                  pamietam, ale przez ostatnie pol godziny mialam wrazenie ze po
                                  prostu robie wielka kupe :-) Co czesto powtarzam mojej corce wtedy
                                  urodzonej.
                                • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 10:17
                                  Ale jesli sie da, warto dopuscic mysl ze byc moze bedzie inaczej niz
                                  > sobie wyobrazasz. Ten bol moze byc inny niz Ci sie teraz wydaje,
                                  etc. Zycze
                                  > zdrowego, szybkiego w miare, porodu.



                                  Basia, super by bylo miec lekki i latwy porod. Super by bylo nie
                                  musiec brac ZZO.
                                  Ja w birth planie napisalam, ze chce wytrzymac ile sie da, a jak sie
                                  nie da wtedy jestem happy zeby dostac epidural. I i tak ta nizsza
                                  dawke, tzw mobile.
                                  Wiec jestem gotowa na to zeby sprobowac bez, ale szczerze jakos
                                  siebie nie widze.
                                  Bol mnie przeraza, paralizuje. Bol miesiaczkowy jest dla mnie ciezki
                                  do wytrzymania. Nie wiem, sama nie wiem...
                                  • mama5plus Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 12:13
                                    > Ja w birth planie napisalam, ze chce wytrzymac ile sie da, a jak sie
                                    > nie da wtedy jestem happy zeby dostac epidural. I i tak ta nizsza
                                    > dawke, tzw mobile.
                                    > Wiec jestem gotowa na to zeby sprobowac bez, ale szczerze jakos
                                    > siebie nie widze.
                                    > Bol mnie przeraza, paralizuje. Bol miesiaczkowy jest dla mnie ciezki
                                    > do wytrzymania. Nie wiem, sama nie wiem...


                                    Mysle ze Cie bez sensu i zupelnie niezamierzenie nastraszylysmy, ale tak to
                                    jest gdy sie kobiety zejda i zaczna o porodach gadac ;)

                                    Bardzo zaluje ze nie moge dotrzec do tytulu ksiazki ktora w drugiej ciazy
                                    przytargal mi M z biblioteki a ktora mi o 180st nastawienie do porodu zmienila (
                                    po pierwszym mialam duzo gorsze niz przed)

                                    W skrocie jednak bylo mniej wiecej tak: pewien lekarz rozpoczal praktyke na
                                    jakiejs wyspie ( nie wiem czy to przypadkiem nie byla jedna z bardziej
                                    wyizolowanych wysp szkockich ale mniejsza o to)
                                    Wyizolowanie w kazdym razie ma tu kluczowe znaczenie bo w tradycji spolecznosci
                                    tej wyspy nie istnialo zupelnie pojecie boli porodowych. Nikt tego tak nie
                                    nazywal, nie opowiadal horrorow porodowych przekazywanych z matki na corke. Ot,
                                    dziecko sie rodzi, rzecz prosta i naturalna.
                                    Wspomniany lekarz poczatkowo nie wiedzial o tym `braku`.
                                    Zauwazyl jednak ze rodzace kobiety byly spokojne, wyciszone, nie panikowaly,
                                    swietnie radzily sobie z... bolem? ;)
                                    Wielokrotnie proponowal im zastrzyk czy inna forme zlagodzenia bolu myslac ze
                                    moze zgrywaja takie bohaterki czy cus ;)
                                    Odmawialy konsekwentnie i z usmiechem oraz zdziwieniem pewnym, twierdzac ze nie
                                    potrzebuja i o jakim bolu on mowi???

                                    Zaczal drazyc temat i dowiedzial sie jak powyzej.

                                    Tlumaczyl to w sposob nastepujacy:
                                    ogolnie spoleczenstwo ma wyprany mozg i mocno zaszczepione pojecie tych
                                    przerazajacych boli porodowych. A poniewaz ma zakodowane, to lek przed nimi
                                    paralizuje umysl i cialo kobiety ktora nastawia sie psychicznie i fizycznie na
                                    te tortury, po czym gdy przychodza pierwsze skurcze, zamiast pozwolic swojemu
                                    cialu robic co do niego nalezy, zaczyna przeciwdzialac tym skurczom w panice,
                                    powstrzymywac je niejako.
                                    Wiadomo ze lek wzmaga bol, bardziej sie napinamy, system nerwowy nie dziala jak
                                    nalezy, krwionosny rowniez, oddychanie szwankuje stad niedotlenienie organizmu i
                                    skutki uboczne tegoz.
                                    Ogolnie lek i negatywne nastawienie paralizuja caly system.
                                    Skurcze porodowe to napinanie sie miesni ktore dzialaja spiralnie, uciskowo w
                                    dol (ktos cos z tego zrozumial? ;-) )
                                    Strach powoduje ze staramy sie im przeciwdzialac zamiast z nimi wspoldzialac
                                    albo rozluznic sie na tyle by im pozwolic robic swoje.
                                    Cos takiego ( moze niedokladnie ale) jak uciskanie napietych bicepsow - boli?
                                    oj boli)

                                    No i tu moje skromne doswiadczenie. Drugi porod. Wzielam sobie bardzo mocno do
                                    serca powyzsze. Przy czym mialam juz za uszami swoje przykre doswiadczenia z
                                    pierwszego porodu i OJ! ciezko bylo sie zdeprogramowac ;-P
                                    Jednak wlasnym sumptem, cwiczac oddychanie ktore mnie uspokajalo, wizualizacje
                                    z jakimis rozwierajacymi sie kwiatami lotosu ;-P, wizualizujac wspoldzialanie z
                                    kazdym skurczem ktory sobie wizualizowalam jako spirale schodzaca w dol i takie
                                    tam... mjuzik relaksujacy juz sprawdzony na wlasnych uszach( nie wiem jak uszy
                                    poloznej), olejki rozne czadowe ( dziw bieze ze mi ta polozna nie odleciala od
                                    nich ;-P albo pawia nie puscila bo szalwia jak szalwia ale ten jasmin ... ;)),
                                    no cuda na kiju ;) Lazenie po pokoju, przykucanie, kolysanie, klekanie, na
                                    czworakach, na glowie (zart, ZART! ;-P ), M masujacy mi jakies punktu
                                    relaksujace czy inne okoloskurczowe, wyposazony na wszelki wielki w pilki
                                    tenisowe i termofor;-P gdyby tak bole krzyzowe (ktorych jednak nie bylo).
                                    Absolutny spokoj, luz-bluz. Glupie zarty, gadalam normalnie i podobno do rzeczy
                                    w przerwach....
                                    No Ok, pobolewalo troche, jak przy srednio rozgarnietym @ ( serio, miewalam w
                                    swoim zyciu duzoooo gorsze miesiaczki), ale ten bol byl inny jednak. Taki
                                    motywujacy ;) No i adrenalina robila swoje. I moze te oleje cudowne ;)
                                    A polozna, niczym ten dohtur z ksiazki, co jakis czas pytala czy na pewno
                                    czegos nie chce ( nawet przytargala butle z gazem) i slyszalam jak szepcze do
                                    studentki ze mam wysoki prog bolu
                                    ( TAAAAAA, nie byla przy moim pierwszym porodzie kiedy zebralam o cesarke ;) )
                                    oraz zapytywala po wielokroc M czy jest zawodowym refleksologiem bo najwyrazniej
                                    TO dziala ;)

                                    Po tym doswiadczeniu ( i w nawiazaniu do pierwszego porodu) smiem twierdzic ze
                                    w normalnych, regularnych warunkach, usuwajac przeogromny, mocno zakodowany w
                                    tradycji i psychice mit ( tak, mit)bolu porodowego, jestesmy w stanie odczuwac
                                    caly proces zupelnie inaczej niz nam sie insynuuje.
                                    Niestety, wykorzenienie tego leku to jest zdecydowanie lwia czesc sukcesu.
                                    Gdzie nie spojrzec, tam przeciez o bolu.
                                    Tymczasem bol rzeczywisty to bol mechaniczny-bole krzyzowe gdy autentycznie
                                    dziecie potylica czy czyms tam skrobie unerwienie matki i jest to bo, no BOL.
                                    Tez przy komplikacjach ( tu niestety znowu sie w nastepnej kolejnosci
                                    przekonalam na wlasnej skorze) kiedys objetosciowo sie dziec nie miesci w ujsciu ;-P
                                    Przy oksydocynie,-owszem, przy wypychaniu z rzucaniem sie na brzuch jakiegos
                                    osilka- no jasne, bo szyjka pzrewaznie nie wytrzymuje a wtedy jasne ze boli.
                                    I absolutnie, absolunie w moim przypadku na siedzaco czy lezaco. Dla mnie taka
                                    pozycja przy skurczu to koszmar!!! Ja nie wiem jak to dziala ale chyba przez
                                    ucisk na 4litery blokuje sie te skurcze jakos, przeciwdziala im mechanicznie i
                                    stad taka masakra. Dlatego zawsze prosilam o badanie tetna czy nawet KTG na
                                    stojaco i jestem wdzieczna poloznej ktora po objawach zewnetrznych potrafila
                                    rozwarcie ocenic, bez potrzeby zagladania i macania AUC!

                                    I gdyby tak udalo mi sie odkopac gdzies tytul tej ksiazki.
                                    Kazdemu z czystym sumieniem polecam choc wierze ze nie ma co na sile przekonywac
                                    a i nie jest latwo nastawienia zmienic.

                                    Jesli ktos ma dostep do biblioteki w Cardiff, to moze tam ja odkopie. 12 l temu
                                    w kazdym razie mieli ;) No chyba ze mi sie przysnila ( nie, nie ;) )




                                    • murasaki33 Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 17:17
                                      to ja sobie za jakis miesiac bede te wszystkie spirale , lotosy i co
                                      sie tam jeszcze fajnie rozwiera wizualizowac, oj bede.
                                      Wierze, ze pomoze:)
                        • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 19:16

                          > Czemu nie?:)Z gory je odrzucasz? Po moich przejsciach ze skutkami
                          ubocznymi po
                          > epidural, bylam w stanie wyprobowac wszystko, poza relaksacja bo
                          to na pewno by
                          > mi nie wyszlo:)

                          Tak odrzucam.
                          W moim przypadku farmakologia tylko i wylacznie pasuje do slowa
                          radzenia sobie z bolem.
                          Nie wierze w inne metody.

                          > Dobra polozna potrafi pomoc z bolem tez, przyjmowanie odpowiednich
                          pozycji,
                          > prysznic, etc,

                          Basiu, ja w to nie wierze.
                          • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 09:19
                            > > Dobra polozna potrafi pomoc z bolem tez, przyjmowanie odpowiednich
                            > pozycji,
                            > > prysznic, etc,
                            >
                            > Basiu, ja w to nie wierze.

                            'Mind is a powerful thing':)
                            Uwierzylam w to kiedy moja bliska kolezanka, ktora miala bardzo niski prog bolu,
                            urodzila dziecko w wynajetym baseniku we wlasnym domu, porod wcale nie byl
                            krotki, ale z pomoca bardzo dobrej poloznej powiedziala ze bol zszedl na drugi
                            plan i tak jakby go nie bylo:)
                            Ale nie pisze tego po to zeby przekonywac, tak tylko sobie gadam:)
                            • flying_mum Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 12:17
                              Dwa razy miałam znieczulenie zewnątrzoponowe (zzo - epidural) przy dwóch
                              porodach w Polsce i w UK. Jak się nie mylę znieczulenie od pasa w dół nazywa się
                              podpajęcze i do aktywnego porodu nie jest stosowane.
                              Nie miałam żadnych efektów ubocznych - no chyba, że więcej energii :) i byłam
                              całkiem wypoczęta :) Dlaczego epidural? myślałam, że dam radę ale niestety
                              miałąm okropne bóle krzyżowe (ułożenie obu synów powodowało ucisk) i zaręczam,
                              że skurcze i bóle porodowe to nic w porównaniu z tymi bólami. Zzo wyeliminowało
                              bóle, skurcze były regularne (a wcześniej "erratic" jak to okreśły połozne w
                              UK), no i i poród był prawie natychmiast po tym jak czułam, że ból się
                              zmniejsza.Ale każdy poród to inna historia :)
                              Pozdrawiam
                              Iza.
                              • 18_lipcowa1 Re: Jeszcze o porodzie ... 17.09.09, 17:14
                                ja jestem moze za tym zeby nie demonizowac ani jednego ani drugiego,
                                znaczy ani bolu- bo nie wiadomo jak kto go zniesie
                                ani epiduralu- gdyby rzeczywiscie takie szkody czynil,nikt by go nie
                                dawal
    • gypsi Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 19:01
      W Polsce tez krotkowzrocznosc nie jest wskazaniem do CC, jedynie bardzo wysoka
      krotkowzrocznosc, albo juz powiklana odlejeniem siatkowki w przeszlosci.
      Astma rowniez i w Polsce nie jest wskazaniem do CC.
      Chyba ze chodzi o uzasadnienie CC bez wskazan, za ktore ginekolog lub prywatny
      szpital pobiera oplate.

      siatkowka = retina
      • mali-nki Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 22:25
        a ile masz dioptrii? Bo ja mam minus 6 i dwa porody za soba i nie
        byl to temat na CC. Chyba przy - 10 mozna sie zastanowic ale to po
        konsultacji z okulista.
    • basiak36 Re: Jeszcze o porodzie ... 15.09.09, 23:04
      Mialam silna krotkowzrocznosc (teraz juz nie bo niedawno mialam operacje i
      nareszcie widze na oczy:))) i nie bylo problemu z pierwszym porodem sn:)
    • murasaki33 Re: Jeszcze o porodzie ... 16.09.09, 19:46
      Tez jestem za tym, zeby sie nie licytowac, jaki porod lepszy i ktora
      mama jak znosi bol, czy epidural czy tylko oddechy i prysznic. Przy
      pierwszym porodzie bylam za maksymalnym naturalizmem, teraz jestem
      bardziej otwarta i daje sobie przyzwolenie na ewentualna ulge, jesli
      uznam - juz dosc. Rzeklabym, ze bardziej sie boje teraz niz wtedy:)))
      Doswiadczylam wszystkiego, parcia jak trzeba, zakazu parcia z
      widoczna glowka, rozpoczeto przygotowania do cesarki - corka miala
      odgieta glowe w tyl i utknela, ale szczesliwie skonczylo sie na
      minimalnym nacieciu i vacuum. I najsmieszniejsze byly te ostatnie
      parcia, gdy nie czulam kompletnie nic po znieczuleniu a polozna
      mowila "teraz mysl o parciu i przyj" i choc pomyslalam, ze teraz to
      chyba wszyscy zwariowali to natychmiast myslalam "pre" i szlo:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka