Praca, problem.

10.07.11, 16:35
Dorabiam sobie w restauracji na czas studiow i odkad sie zminili wszyscy managerowie( jeden GM przyszedl z jednej restauracji i sciagnal za soba ludzi z ktorymi wczesniej pracowal) Wszyscy naduzywaja praw swoich. Okradaja nas na naszych oczach z napiwkow, znikaja rozniez z naszych kont gratuity i service charge. Zawsze sobie wszystkie kelnerki pomagaja ze stolikami szczegolnie jak mamy duze stoliki na 20-25 osob, ze sprzatanie podawanie drinkow itp. Zadna z nas nie oczekuje,ze druga sie z nia podzieli napiwkiem bo wiemy, ze ja dzisiaj tobie pomagam ty jutro mi. Managerka wczoraj pomogla mi ze stolikami i kazala sobie oddac polowe service charge , mowiac mi ze nie wiem co to team work bo nie chce sie podzielic. Dla nas team work to to co wyzej wymielam, pomagamy sobie bez oczekiwania i upominania sie,ja ci wzielam talerz z tego stolika oddawaj polowe...

POstanowilam to zglosic do head office, bo wiem ze naduzywaja swoich praw. Rozmawialam z gm kilka razy i zawsze nic nie robił. Napisal mi sms dzisiaj,ze jak to zglosze wyzej to "poniose konsekwencje" , postanowilam walczyc,chce zadzwoic do CAB jutro spytac o rade, napisac list wyjasniajacy do head office i opisac sytuacje jak teraz tam wyglada. Jak nic nie wskoram to odejsc ale nie bez walki. Jest mi przykro, bo mam tam fajne kolezanki w pracy, fajnych klientow i ogolnie lubie to miejsce. Ale nie moge zniesc mysli,ze trace ciagle pieniadze.

dobrze robie? czy olac i odejsc?x
    • marninor Re: Praca, problem. 10.07.11, 16:51
      powalczyć możesz skoro liczysz sie i tak z konsekwencjami... ale to raczej walka z wiatrakami... moze czas rozejrzeć się za nową praca...
      • kurczaczek_a Re: Praca, problem. 10.07.11, 16:59
        Tak wlasnie mysle. Ale nie daje mi to spokoju dlaczego tak jest !!! Okrada cie druga osoba a i tak ja bede zwolniona??? gdzie jest sprawiedliwosc ??? arghh ale zla jestem!
    • murasaki33 Re: Praca, problem. 10.07.11, 17:34
      Idz droga oficjalna do konca, nawet jesli teraz ktos tam Ci grozi zwolnieniem. Pisz pisma, wyjasnij sytuacje i zaznacz jaki masz obawy co do Twojego statusu, i nie boj sie, a szantazujacego sms nie kasuj bynajmniej. Tym sposobem jest szansa, ze zrobisz dym i ktos wyzej sie dowie o niewlasciwych praktykach. Szczegolnie, jesli to jakas wieksza siec restauracji. Ja wyznaje zasade, ze do upadlego walcze o cos jesli wiem, ze mam racje i prawo jest po mojej stronie, nawet jesli to walka z wiatrakami, nawet z nimi mozna wygrac, choc to czasem trwa. Pewne postawy ludzi sie nie zmienia, ale droga oficjalna zawsze zmienia perspektywe.
      • kurczaczek_a Re: Praca, problem. 10.07.11, 17:45
        Murasaki bardzo mnie podnioslas na duchu! To jest siec ponad 120 restauracji w calej Angli. W wiekszosci kelnerki stoja po mojej stronie, jest nas 5 w tym 4 tez sa niezadowolone, i 5-ta to siostra jednej managerki ,ktora wlasnie najbardziej nas okrada. Dziewczyny kilkakrotnie je zlapaly na tym. Zatrudniaja juz tylko znajomych z owej restauracji w ktorej wczesniej wszyscy pracowali i ignoruja nasze prosby o dodatkowe godziny dajac tylko sobie. Teraz jest wiecej managerow w restauracji jak kelnerek, ktorzy sobie rozdzielaja nasz prace i przyznaja sobie najlepsze sekcje. Nas zostawiaja w tyle bo przeciez nie mamy nic do gadania.

        Poucinam skrzydla tym wiatrakom :) xx
        • marninor Re: Praca, problem. 10.07.11, 18:57
          walcz, tymbardziej że niedawno zgłaszałaś incydent z kradzieżą Twojego napiwku przez asystentkę menagera...
    • basiak36 Re: Praca, problem. 10.07.11, 20:22
      Wszystko fajnie, tylko musisz miec czas na to zeby sie do CAB umowic, isc, pisac, potem jeszcze miec swiadkow ktorzy to potwierdza, jesli sprawa ma isc dalej.
      Osobiscie dla mnie mniejszym wysilkiem bylaby zmiana pracy, moze dlatego ze w przeszlosci pare razy 'walczylam' i w sumie wyszlo na to ze stracilam tylko czas.
      Zalezy o co walczymy, i czy warto.
    • julia_uk Re: Praca, problem. 10.07.11, 21:46
      Zglos do glownego biura. Zrob jak ja, wygoogluj maile jakie sie tylko da do osob w firmie, wlacznie z kims od kontaktow z mediami itd. Ja tak zrobilam i wlasnie osoba z imienia i nazwiska zaoferowala mi pomoc, sprobuj sie zwrocic do jakiejs jednostki.
      Powodzenia i nie daj sie.
    • lucasa Re: Praca, problem. 10.07.11, 22:57
      a ja nie widze co moglabys wywalczyc...wiem, ze to musi byc denerwujace, ale:
      napiwkow chyba nie masz wpisanych do kontraktu, wiec sa jakby dodatkiem, a nie skladowa wynagrodzenia. nie sa one nigdzie rejestrowane, wiec nie masz jak udowodnic, ze tyle CI sie nalezy, a tyle ktos Ci podebral...
      wiec nawet jakby sprawa zostala gdzies przekazana, i ktos moglby sie zajac prawami pracownikow - to jak wyegekwowac to, aby zmienilo sie podejscie GM? do headoffice mozesze napisac, zawsze beda mieli jakis slad, ze pracownicy nie sa zadowoleni. moze gdyby wiecej kolezanek tez taka skarge napisalo to cos by sie zmienilo.
      a tak po jednym liscie to wezwa GM na rozmowe? nawet gdyby - co to zdzialaja?
      A
      • kurczaczek_a Re: Praca, problem. 11.07.11, 01:34
        Nawet na stronie restauracji jest napisane,ze napiwki sa wylacznie dla kelnerow. W kontrakcie podpisalam,ze dostaje 92% service charge i gratuity, (i to juz po odliczeniu podatku) a dostajemy po 60% ta reszta znika zawsze. Oprocz tego okradaja nas na zywca z tej kase, zabieraja ze stolikow albo kasuja te stoliki na siebie badz na koniec tygodnia do siebie wpisuja. Wszystko jest w komputerze. Kontract podpisalam taki wiem, bo uwaznie czytalam!

        Nawet gdyby bylo tak jak Mowisz Lukasa to przynajmniej ktos spojrzy i pewnie jak sie bardziej przyczepia znajda wiecej. Ja bede miala satysfakcje. Dziewczyny tez mysla o odejsciu wiec nie maja nic do stracenia tak naprawde.
        • lucasa Re: Praca, problem. 11.07.11, 10:40
          kurczaczek_a napisała:

          > Nawet na stronie restauracji jest napisane,ze napiwki sa wylacznie dla kelnerow
          > . W kontrakcie podpisalam,ze dostaje 92% service charge i gratuity, (i to juz p
          > o odliczeniu podatku) a dostajemy po 60% ta reszta znika zawsze.

          no widzisz, to jest cos konkretnego, bo to mozna wyliczyc, mozna powolac sie na strone internetowa plus kontrakt
          bo chodzilo mi o to, ze ciezko zbudowac skarge na tym, ze "umawialam sie" z kolezanka/managerka, a ona potem tego nie przestrzega.

          powodzenia,
          A
    • kurczaczek_a problem rozwiazany:) 11.07.11, 15:52
      Miejmy taka nadzieje, po rozmowie advisorem z acas poszlam na rozmowe z GM. Przedstawilam sytuacje jak jest teraz i bylo wczesniej. Mowilam krotko rzeczowo, oparlam sie o wyznania innych dziewczyn. Maneger stwierdzil,ze nic nie wiedzial ,ze takie praktyki sa uznawane w restauracji, stwierdzil,ze wiedzial tylko o kilku a reszta byla jemu nieznana, wiec przytoczylam kilka przykladow jak rowniez to,ze probowalysmy rozmawiac o tym na wczesniejszym spotkaniu ale bylysmy uciszone. No i stwredzil,ze managerowie sa on salary i nie maja prawa dostawac service charge chyba,ze maja wlasna sekcje. W ostatnia sobote mialam racje ja i cale 135funtow zostanie zwrocone mi na konto. Powiedzial,ze porozmawia z reszta i wyjasni problem.

      Powiedzial mi,ze siebie postawilam troche w sytuacji konfliktowej proszac o numer head office. Wiec wyjasnilam jemu ,ze nie mialam zamiaru kontaktowac sie z nimi bez uprzedniego spotkania sie z nim. Nikomu tez nie powiedzialam,ze tam zadzwonie. Wyjasnilam jemu ze najpierw rozmowa z nim, pozniej raz jeszcze w obecnosci reszty dziewczyn i jak to nie da skutku wtedy chcialam podjac kroki i kontaktowac sie wyzej co jest zgodne z restaurant policy. Widzialam troche strach w jego oczach. :) Spytal dlaczego dziewczyny same nie przyszly wiec mu powiedzialam,ze wybraly mnie na bycie representative w tej sprawie bo nazbieralo sie sporo, nie bylysmy w stanie dojsc do glosu na spotkaniu i tez kazda nie chciala za kazdym razem przychodzic tylko zloylysmy wszystko w jednosc i ja poszlam:) A i jeszcze probowal mi wmowic ,ze to jego dobra wola z tymi napiwkami,ze jakby chcial to by zrobila tak ,ze kazdy by dostawal po rowno... i przytoczylam mu wtedy kontrakt i ze stronki formalnej jak jest i sie zakrecil:)


      Mam nadzieje,ze sprawa sie teraz wyjasni i beda sie trzymac z daleka od naszych napiwkow. Wiedza juz ,ze znamy swoje prawa dobrze i wiemy co za kontarkt podpisalysmy. Wiec jak narazie zostaje tam. Zobaczymy jak bedzie dalej:)
      • murasaki33 Re: problem rozwiazany:) 11.07.11, 18:22
        No i swietnie poszlo!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja