1mzeta
10.11.11, 16:15
W końcu się ruszyłam i poszłam zdać ten test- Life in the UK. No i zdałam. 4 minuty mi zajęło- wprowadziłam niemalże w stan zawału resztę zdających bo miny mieli nieciekawe jak podniosłam rękę do góry, żze jestem "done" wstałam i wyszłam z sali. Siebie też trochę zestresowałam bo okularów zapomniałam do komputera ze sobą zabrać. Ogólnie książkę wystarczy przeczytać ale... - daty i liczby niestety trzeba wykuć na blachę.
Teraz tylko muszę zgromadzić resztę tych papierów, no i wybulić niezłą sumę na poczet obywatelstwa.
A napiszę jeszcze na koniec- nie wiem jak niektórzy "zdają"- kobieta mówi do jednego z facetów "put your signature in here", a on się jej pyta co to znaczy.
Drugi- nic, a nic nie rozumiał podczas weryfikacji dokumentów- do żony jego dzwoniła babka i prosiła o tłumaczenie mu po chińsku (facet Chińczyk) o co ona się go pyta.
Trzeci też Azjata z uśmiechem na twarzy oznajmił nam wszystkim,że dzisiaj to jest jego ósme podejście.
Dla tych co będą w przyszłości chcieli zdawać napiszę tylko małe ostrzeżenie- podczas rejestracji nie używajcie dowodu osobistego bo niestety nie uznają go- najlepiej paszport. Strona rejestracyjna wprowadza ludzi w błąd- teraz czekam na zwrot poniesionych kosztów za pierwszy test do którego mnie nie dopuścili bo zarejestrowałam się z dowodem. Kobitka mi powiedziała z tego centrum,że dużo mają takich przypadków niestety.