lianis
25.11.14, 15:06
Do tej pory bylam odsylana przez hv, jak zglaszalam niepokoj zwiazany z mowa syna, ostatnia moja rozmowa wiosna byla, ze jak zacznie szkole to mu sie szybko poprawi, a jesli cos by mnie nadal niepokoilo to w okolicy swiat mam sie zglosic.
Zla jestem, glownie na siebie ze dalam sie zbyc i nie sluchalam siebie. Syn mowi zle, a nawet bardzo zle i nie ma to zadnego zwiazku z dwujezycznoscia jak do tej pory hv mi wmawiala.
Znalazlam polskiego logopede, odczekalismy swoje na wizyte, pojechalismy 1,5 godz w jedna strone bo blizej nikogo nie znalazlam i diagnoza mnie zalamala. Zla wymowa jest na wielu plaszczyznach, jest bardzo duzo do korygowania, dodatkowo dowiedzialam sie o pewnych niepokojacych zachowaniach i koniecznosci zrobienia testow psychologicznych. Szczerze mowiac mnie nie nie zaniepokoilo jesli chodzi o zachowanie syna, ale moze jako matka nie widze pewnych symptomow, niemniej jednak mowa niepokoi mnie od dawna. Prywatna terapia zasugerowana niestety troche przerasta nasze mozliwosci finansowe, a co gorsza znacznie przekracza mozliwosci czasowe. Podroz raz w tyg, zaraz po szkole wiaze sie z korkami czyli pewnie ze dwie godz w jedna strone, czas terapii i powrot drugie tyle, daja bardzo pozny wieczor w domu. Malo wykonalne zawodowo :(
Ile czasu sie czeka na wizyte u speech and language therapist? Jak wyglada kwestia skierowania? Kogo molestowac, bo dzis sie dowiedzialam, ze syn skonczyl 4 lata i nie podlega juz pod opieka hv, tylko pielegniarki szkolnej. I kwestia, czy skoro syn nie wymawia wielu glosek prawidlowo w jezyku polskim, a nie umiem ocenic jezyka angielskiego to czy angielska s&l therapist tu pomoze, czy to dwie odrebne kwestie?