Dodaj do ulubionych

Mam doła...

27.07.06, 10:24
j.w chcieliśmy przenieść sie do angli na pare lat..
właściwie nasi kumple nas wkręcają żeby tu przyjechać, są już 4 lata a rok
temu pojawiły sie im bliźniaki :-) [zakochana jestem w chrzesnicy mojego syna,
taka słodka dziewczynka, zupełnie inna niż mój synek rozrabiaka,] proponują
nam mieszkanie u siebie na czas nieokreślony- wiadomo, niebedziemy im siedziec
na głowie niewiadomo jak długo, ale jest gdzie się zachaczyć.
pomysł wydał nam się super, nawet kupiliśmy bilety.
odłożyliśmy troche kasy, ale popsuł się nam samochód i trzeba było go
naprawić, inaczej nie sprzedalibysmy go. to było wczoraj...
a dziś mąż mnie zdołował... uważa że za dużo wydaje na dziecko, na siebie
(kurde kupiłam sobie tusz do rzęs i ma do mnie pretensje) i na jedzenie.
a sam nie chce swoich wydatków zmniejszych, codziennie cola, papierosy,
benzyna, zapiekanki...
cały czaas żyjemy z mojej kasy, nie pamietam kiedy coś wydał na dziecko. wiem
ze rozpieszczam synka i może kuuje mu za dużo, ale czy pałąk do wózka to
nadto...przecież to go rozwija, staram się jak mogę wykorzystać ten momnent,
poprzez zabawe, zajecia ruchowe, spacery, ogladanie planszy ...żeby nasze
dziecko miało łatwiej przyszłości, w szkole a wydatek na to żaden - poswiecam
tylko mój czas.
nie jestem w staanie odłożyć funciaków, przecież nie moge niewydawac na Lewka,
bo zmarnuje dziecko musi jeść i to dobre rzeczy...owoce, kaszki, zupki,
mleko...kupuje tańsze pieluchy w rossmanie...ale niezaoszczedze przeciez na
dziecku nie wiadomo ile.
a teraz On chce jechać sam... kiedyś mnie ściągnie.
nie nie nie...raz już przeżywałam jego wyjazd do pracy i to on nie wytrzymywał
psychicznie, winiac mnie, oskaarżając o bóg wie co...niechce drugi raz tego
przechodzic bo to bedzie koniec naszego małżeństwa...
Obserwuj wątek
    • purchaawka Re: Mam doła... 27.07.06, 10:27
      a właściwie ile powinnyśmy miec pieniędzy, żeby jakoś przetrwać ten pierwszy
      miesiąc. nocleg mamy, musimy miec tylko na jedzenie i pieluchy dla synka.
      mąż ubzdurał sobie, że bez 2000F nie możemy razem jechać. czy aby nie przesaadza?
      • ewika-uk Re: Mam doła... 27.07.06, 10:49
        ja Ci nie doradze,ale moze warto sie zastanowic,nie piszesz(albo nie doczytalam)
        czy maz ma tu juz zalatwiona prace,bo jesli tak,to moglibyscie razem
        przyjechac,a jesli nie, to ja bym nie ryzykowala,piszesz ze znajomi was
        przygarna na pewien czas,oni maja 2 dzieci,was 3 wiec to juz robi sie 7 osob,a
        czy znajomi maja tak wielkie mieszkanie,bo tu sa(londyn)naprawde dziuplaste te
        domki,a juz nie pisze o tych 1 bed flat,ja bynajmniej nie odwazylabym sie
        zaprosic 3 osobowa rodzine na dluzej niz tydzien.
        Nie doluj sie:-)tylko zastanow,przeciez jak pojedzie sam maz,zalatwi prace(albo
        zacznie pracowac jak juz ja ma)wynajmie wam mieszkanie,i przeciez mozecie
        dolaczyc do niego w ciagu miesiaca,bez nerwowki,spokojnie,tak mi sie bynajmniej
        wydaje,zycze Ci powodzenia i trafnych decyzji,pamietaj ze wiekszosc mam na tym
        forum dojechala do meza nawet po kilkunastu miesiacach i daja rade,glowa do
        gory,pozdrawiam
        • purchaawka Re: Mam doła... 27.07.06, 11:23
          doszłam do wniosku ze histeryzuje. głupia i stara baba(27)jestem, a zachowuje
          sie jak nastolatka. niech jedzie...tylko,zeby to nietrwało nie wiadomo jak
          długo. poprostu musze o tej rozłące rozsadnie myśleć. przecież nie jedziemy do
          angli bo taki mamy kaprys tylko dlatego, że tutaj nic nam sie nie uda osiągnąc.
          moj mąż duzo pracuje a i tak nie ma za duzo efektów, już nie mówiąc o tym ze jak
          tak dakej pójdzie to i emerytury nie bedzxie miał....i co to za zycie. a tak to
          moze jakoś polise mu sie wykupi, w polsce jest dla nas raczej nie osiagalna.
          niech jedzie a ja poczekam i przyyfrune jak tylko sie uda naj szybciej...
          • wyspowamatka Re: Mam doła... 29.07.06, 08:11
            Tak ja ewika ci napisala wyzej to calkowita prawda. Jedyne co dodam to to ze
            jak wam sie uda to maskarke bedziesz mogla sobie kupowac co miesiac bez zadnego
            bulu a zabawki dla synka codziennie a dodatkowo mezu jego ulubione zapiekanki i
            zamiast coli piwko. Wszystko bedzie dobrze dla kazdego tu jest miejsce.
            Malzonkowie czepieja sie do siebie na wzajem jak brak kasy wiec nie martw sie
            ze wydajesz cos na dziecko czy na sama siebie. Ale prawda jest ze w Polsce
            naprawde na malo sobie mozna pozwolic. Ja pamietam jak mialam kupic sobie
            maskare to bylo zawsze wielkie rodzinne przezycie (a biedy nie klepalam) a tu
            to jak bym paste do zebow kupowala. Tak wiec wysylaj meza tyle ze krotko go
            trzymaj aby zabardzo o was nie zapomnial bo juz znam kilka takich przypadkow.

            Powodzenia
            • purchaawka Re: Mam doła... 29.07.06, 09:53
              dzięki za życzliwe słowa.
              męża trzymam krótko :-) na ile się da. poza tym jesteśmy uzależnienie od siebie
              i nie lubimy być bez siebie. może to troche dziwne (dla moich koleżanek a dla
              jego kolegów nienormalne wręcz)ale lubimy przebywac ze sobą, jetesmy dla siebie
              nie tylko małżeństwem ale najlepszymi przyjaciółmi, już mineło 5 lat a nic się
              nie zmieniło. fajna z nas para - choć to moja subiektywna opinia. i rozstanie
              napewno bedzie trudne...poza tym on jest lekkim histerykiem i zawsze jak coś nie
              idźie tak jak sobie zaplanował....histeryzuje.
              czasem lubi mi popsuc humor i z tąd ten post....ale wczoraaaj juz się
              przeprosilismy i juz nie patrzymy (On nie patrzy, sukces!!) tak czarno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka