cichajakomysz
24.10.08, 13:47
poprostu idzie sie zalamac... ;-) najpierw z poczatkiem wrzesnia
jako swieza emigrantka latalam po calym moim nowym miecie w
poszukiwaniu primary school, ktora z radoscia przyjelaby moja
trzodke, sztuk trzy dodam. Najblizsze memu miejscu zamieszkania
przyjely by, ale jedno no gora dwoje. Zajelo to trzy dni ale sie
udalo, szczescie poczatkujacego sie to chyba nazywa, dzieciaki
dostaly sie do szkoly, wprawdzie po drugiej stronie miasta, ale z
dojazdem nie ma problemu, mamy samochod a i autobusy jezdza.
Myslalam ze mam spokoj na jakis czas, a tu wesoly psikus, mila pani
w szkole ( Polka ktora pomaga polskim dzieciom ) dala mi w srode
aplikacje dla najstarszej corki (year 6 - nowy trudny zwrot jakiego
sie tu nauczylam;-) ) do secondary school i mowi ''prosze do piatku
wybrac 3 szkoly ktore wchodza w gre jak chodzi o przyszla edukacje
pani corki''. Wczoraj czulam sie jak moj maz 11 lat temu, gdy
kazalam mu wybrac z szafki ''wiesz ten kaftanik w rozowe misie i
rozowe spioszki bez misiow'' - stal patrzyl patrzyl i w koncu
zapytal ''a co to spioszki?''. Wlasnie skonczylam robic liste...
siedzac przed komputerem wybralam trzy szkoly: nr.1 w okolicach
primary gdzie teraz moj zyciowy dorobek chodzi, nr.2 w okolicach
miejsca osiedlenia nr.3 wpol drogi miedzy tymi dwiema szkolani.
Prosze napiszcie mi, ze nie zmarnowalam wlasnie zycia mojej corce,
nie majac pojecia jakie szkoly wybralam... Ze stron ktore te szkoly
maja wychodzi, ze sa spoko i fajne i wogole, jedna nawet chwali sie
ze ma program jezykowy dla dzieci emigrantow (ale co z tego - ja tez
potrafie napisac, ze jestem piekna zgrabna i powabna ;-) )Nie mam
juz czasu na dalsze poszukiwania, lista ma trafic dzisiaj
do ''ofisu'' wiec chyba poprostu zaufam opatrznosci tak jak do tej
pory i zaczne sie martwic dopiero jak sie okaze, ze w zadnej z tych
szkol nie ma miejsc. Ufff wygadalam sie, ale fajnie...