Dodaj do ulubionych

Cytologia w UK - opinia pozytywna

06.04.09, 19:59
Umowilam sie jakis czas temu na cytologie do mojej przychodni. Do
tej pory zawsze robilam w Polsce u mojego lekarza, ale teraz podczas
wizyty w Polsce jakos sie nie zlozylo.
Przyjela mnie bardzo mila pani pielegniarka, kazala polozyc sie na
lezance (wczesniej sie rozebralam oczywiscie). Przykryla moje nogi
milym polarowym kocykiem, pobrala probke i juz. Bylo milo, krotko.
Czulam sie dobrze, jakos tak intymnie, zdecydowanie lepiej niz
podczas wizyty u gienkologa. Pielegniarka pytala, czy nie mam
uplawow, jakis innych niepokojacych objawow.
Wszystkim dziewczynom, ktore maja watpliwosci szczerze polecam taka
wizyte.
Teraz dostalam list, ze wszystko jest w porzadku.
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 06.04.09, 21:46
      Zgadzam sie, ja tez mialam tutaj i podobalo mi sie.
      Bylo szybko, milo sprawnie, a pani w czasie badania ciagle
      powtarzala' I am sorry, I am sorry' bo widziala ze lekko sie spinam,
      a ja jej mowie ze nie ma za co, ze tak musi byc, a ta ciagle I am
      sorry, sorry
      • migotka_bober Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 06.04.09, 22:12
        ja mialam cytologie pod koniec ciazy w szpitalu z powodu boli, i tez
        milo wspominam samo bbadanie,,,stopy kazala zlączyc i ladnie tam
        wszystko sie lozylo,,,,intymnosc w postaci przescieradla na
        nogi,,,faktycznie lepiej wymyslone niz pobieranie na fotelu gina...
        • lucasa Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 06.04.09, 23:10
          migotka_bober napisała:

          intymnosc w postaci przescieradla na
          > nogi (...)
          a ja jak bylam tu pierwszy raz na badaniu ginekologicznym i dostalam
          papierowy reczniczek to nie wiedzialam co mam z nim zrobic :)
          A
          • 18_lipcowa1 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 08:56

            > a ja jak bylam tu pierwszy raz na badaniu ginekologicznym i
            dostalam
            > papierowy reczniczek to nie wiedzialam co mam z nim zrobic :)
            > A


            a ja nie wiedzialam co zrobic po
            a babka do mnie' rzuc na lozko'
            a mi glupio bylo bo chcialam go wyrzucic do smieci
    • benignusia Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 01:30
      mam takie samo doświadczenie-czyli pozytywne.jedynie czym moja
      wizyta sie rózniła to początek-pielęgniarki niewiedziały czy znam
      angielski,i na początku powiedziały mi bardzo głosno i wyraźnie
      zebym usiadła,a potem zaczeły pokazywac....obrazki!!co mi beda
      robić;)wtedy powiedziałam ze miałam cytologie juz w Polsce,a one w
      smiech ze ja rozumiem;)i ze przepraszają ale niewiedziały ;)
      • 18_lipcowa1 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 08:59
        a wiesz co ?
        te obrazki to by sie czasem przydaly, nawet jak jest sie u lekarza w
        ojczystym kraju, albo jak rozumiesz swietnie jezyk kraju w ktorym
        jestes
        jak czytam niektore fora i widze jakie braki ze znajomosci wlasnego
        ciala maja kobiety
        to mysle ze obrazki by sie przydaly, bo biologia w szkole nic nie
        daje...
      • eutyfrona Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 21:00
        Ja wiele razy tłumaczyłam podczas cytologii - pełna dyskrecja, pacjantka z pielęgniarką za parawanem. Wiem, że nieraz się zdarzyło, że na cytologie przychodził tłumaczyć mężczyzna, bo akurat nie było kobiety tłumacza i nie wiem, jak te pacjentki, ale ja chyba bym się czuła nieswojo, nawet za parawanem...
        • benignusia Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 08.04.09, 00:22
          he he masz racje!!Tylko ze sytuacja wyglądała troszke komicznie,bo
          panie specjalnie były we 3-i słyszałam jak mówią do siebie-jak jej
          powiedziec zeby sie rozluzniła,jak jej to pokazac ,bo na obrazku
          tego nie zobaczy;)he he po tym jak powiedzialam ze ja rozumiem ze
          mam sie polozyc i rozluznic zaczely sie smiac,ze głupio wyszło,ze w
          tym miescie duzo ludzi nie zna angielskiego;)ale widac przygotowane
          były,ksiazeczka,jakies plansze z boku;p
    • drosophila.melanogaster Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 09:50
      U mnie niestety raczej negatywnie:(Po pierwsze baaarrrddzzoo mnie bolalo.Normalnie nigdy wczesniej nawet nie czulam jak lekarz pobral probke a wtedy nie moglam wytrzymac z bolu.Po drugie po cytologii przez dwa dni krwawilam( i nie byl to okres)i bardzo bolalo mnie podbrzusze.Mysle,ze moglam trafic na niezbyt doswiadczona pielegniarke lub po prostu niedelikatna.Teraz musze umowic sie juz do kolejnej cytologii.W miedzyczasie zmienilam przychodnie wiec mam nadzieje,ze tym razem bedzie lepiej:)
    • agunia1978 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 11:31
      mówiąc szczerze i ja byłam mile zaskoczona
      pani była bardzo delikatna i szczegółowo opisała c będzie robić w międzyczasie
      parę razy zapewniając że pójdzie raz dwa i koniec i była chyba bardziej tym
      przejęta niż ja:)
      po polskich doświadczeniach też zdziwiona byłam prześcieradłem czy czym tam
      położonym na brzuch i ogólnie miło wspominam
      czyli da się jednak zrobić to tak żeby człowiek nie musił z przysłowiową "dupą
      na wierzchu leżeć:)
      • carmelaxxx Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 16:07
        ja tez zadowolona, w dodatku przyslali list z zaproszeniem na badanie to poszlam
        , potem z wynikami mialam info ze za 3 lata mnie znou zaprosza chyba ze cos to
        do GP sie zglosic i znowu wykonaja badanie.
        • ann_a30 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 21:22
          Cytologia - pełna dyskrecja, szybko, na łóżku, nie fotelu...
          Podobnie w szpitalu na ginekologii. Lekarz i pielęgniarka dali mi prześcieradło,
          bym się nim okryła jak już się ulokuję na leżance. Oni tymczasem wyszli, po czym
          za chwilę zapukali, czy już mogą wejść... Pamiętam jak w Pl czekałam na fotelu
          na panią ginekolog, która wołała, że już idzie, tylko coś pisała...
          Aczkolwiek już na oddziale głupio mi było jak lekarz oceniał co widzi, a
          pielęgniarka mu latarką przyświeca:0
          • golfstrom Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 07.04.09, 22:08
            > Aczkolwiek już na oddziale głupio mi było jak lekarz oceniał co
            widzi, a
            > pielęgniarka mu latarką przyświeca:0


            Ha ha, miałam to samo :D Jeszcze taką wielką turystyczną latarkę
            przynieśli :D

            Teraz to śmieszne, wtedy było mi strasznie głupio mimo
            prześcieradła. Ale to chyba dlatego, że nigdy nie chodziłam do
            ginekologa mężczyzny, zawsze do kobiety.
    • beauty-witch Re: Niebałdzo;) 08.04.09, 15:22
      Zawsze robilam cytologie w Polsce. Jezdze do domu srednio co 3-4 m.
      wiec, zawsze podskoczylam sobie na jakies badania kontrolne.(dosyc
      czesto ale dmucham na zimne po dwoch operacjach i rakach babci i
      ciotek w rodzinie. Wiec raz nie majac mozliwosci urlopu,wybralam sie
      tutaj. Przyznam nie milo bylo. Owszem pielęgniarka mila wyjasnila
      wszystko itp. Ale samo badanie bardzo bolało. Nawet wspomnialam
      podczas ze boli.odpowiedziala jeszcze chwilke i skonczyla.Przez dwa
      dni brzuch bolal.czulam sie nieprzyjemnie. Badanie bylo pobieranie na
      zwyklym lozku.Gdzie pielegniarka miala niezbyt dobry do mnie dostep
      bo musiala sie wyginac. To bylo 1,5 roku temu dostalam list wtedy po
      tym ze ok, do dzisiaj cisza,zadnego zaproszenia na nastepne badanie
      nic. Innym razem niechcacy zostawilam opakowanie tabletek
      antykoncepcyjnych w Polsce. Zrobilam zobie 7-dniowa przerwe po mam
      wziac tabletke i szok nie mam. Wiec biegiem do medical.Wytlumaczylam
      co i jak a ona ze musze sie widziec z pielegniarka co mozliwe za dwa
      dni. Tlumacze ze to rozreguluje moj cykl. ze wiem,ze moj lekarz ma
      dyzur dzisiaj i czy choc na chwilke mozna mu przeszkodzic i wziąć
      recepte na chociaz ta jedna tabletke jako emergency. Nic z tego pani
      nieugieta.Musze sie widziec z pielegniarka i koniec. Ok. po czym po
      dwoch dniach pilegniarka zmierzyla mi cisnienia tylko cale badanie
      dala recepte. Na to ja do niej tak- ok co mam zrobic teraz? dwa dni
      nie wzielam tabletki...pielegniarka w sumie byla w szoku dlaczego
      mnie tak poanie w recepcji potraktowaly bo tego dnia byla wtedy tam i
      mogla to wtedy zrobic...

      Generalnie chyba caly ten medical center jakis inny jest. Gdy ide tam
      zajerstowac sie do lekarza to zawsze te baby maja cos do powiedzenia.
      Moj facet ma egzeme.Mial dosc spry jej atak czyli rany na rekach.
      Wiec szybko do lekarza. A,ze nie byl jeszcze nigdzie zarejestrowany
      to poslzimy do tego mojego. Szok.Nawet nie chcialy rozmawiac.
      Zapytaly skad jestesmy.Chlopak odpowiedzial,ze z Węgier a pani w
      okienku na to ,ze paszport potrzebuje. My,ze zgubil zgodnie z
      prawda.Ale posiada dowód, prawo jazdy, NIN nawet wzielam listy z domu
      na potwierdzenie. Nie ma szans. Kazala nam sie grzecznie przeniesc
      gdzie indziej.
      Mysle nad przeniesieniem sie gdzie indziej. Ktos wie jak wygladają
      procedury tego? czy tylko isc do nowego medical centre i
      powiedziec,ze chce sie przeniesc? czy najpierw do starego?
    • funny.face Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 09.04.09, 20:59
      Ja mam wlasciwie mieszane uczucia. Atmosfera mila, pani sympatyczna,
      ale badanie bardziej bolesne, niz dotychczasowe ktore mialam. No i
      krew mi leciala, z czym sie nigdy wczesniej nie spotkalam.
      Ciagle czekam na wynik, a minely juz ze trzy tygonie. Takze +/-.
    • kingaolsz Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 09.04.09, 21:13
      Tak sie zastanawiam czy te roznice to nie stad, ze w PL wielu ginow (nie
      wszyscy) nadal pobiera probki patyczkami jakimis nieodpowiednimi, a tu sa w
      uzyciu takie szczoteczki i nieco wiecej naskorka jest pobierane.
    • senga79 Re: Cytologia w UK - opinia pozytywna 10.04.09, 08:34
      Ja jestem bardzo zadowolona z badania UK.
      Nic mnie nie bolało, a w Polsce nie dość że musiałam lekarce trzymać wziernik to
      jeszcze bolało jak cholera. No i te "rozkraczanie się" ...
      Wynik przysyłają do domu,a w Polsce trzeba było się ponownie fatygować do
      przychodni.
    • gypsi boli i krwawi, bo inna technika 10.04.09, 15:05
      W Polsce chyba jeszcze uzywaja wacika na patyczku, tu specjalnej szczoteczki,
      ktora potem sie odlamuje i wrzuca w calosci do plynu konserwujacego. A
      szczoteczka, choc z miekkiego plastiku, jednak troche drapie i uraza sluzowke.
      Tak wyglada:
      http://images.google.co.uk/imgres?imgurl=http://www.therapak.com/catalog/img/lg/36825.jpg&imgrefurl=http://www.therapak.com/catalog/cytology&usg=__hPiGgsP8m_dtlp0oGp-IUf_F-6s=&h=350&w=550&sz=19&hl=en&start=8&um=1&tbnid=BnpHiANR6Eur6M:&tbnh=85&tbnw=133&prev=/images%3Fq%3Dcytology%2Bbrush%26hl%3Den%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:en-GB:official%26hs%3DxiG%26sa%3DN%26um%3D1

      Cala procedura nazywa sie Liquid Based Cytology:
      www.cancerscreening.nhs.uk/cervical/lbc.html
      www.patient.co.uk/showdoc/23068699/
      Tu porownanie z konwencjonalnym wymazem:

      Accuracy of liquid based versus conventional cytology: overall results of new
      technologies for cervical cancer screening randomised controlled trial
      Conclusion: Liquid based cytology showed no statistically significant difference
      in sensitivity to conventional cytology for detection of cervical
      intraepithelial neoplasia of grade 2 or more. More positive results were found,
      however, leading to a lower positive predictive value. A large reduction in
      unsatisfactory smears was evident.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka