iga04
28.08.09, 19:14
Tydzień temu odkryłam u dziecka parę krostek, które okazały się ospą.Jako, że
jestem we wczesnej ciąży i nie jestem pewna na 100 % czy przechodziłam tą
chorobę w dzieciństwie, pielęgniarka pobrała mi w tym samym dniu krew aby
sprawdzić czy mam przeciwciała. Córa już prawie zdrowa a ja wciąż drżę ze
strachu,bo pomimo że w przychodni są już moje wyniki, nie chciano mi udzielić
żadnej informacji na ich temat. Zostałam umówiona na rozmowę tel. z
pielęgniarką dopiero na wtorek. Nie rozumiem po co mają uruchomioną specjalną
linię tel. w sprawie wyników badań a mi nic nie chcieli powiedzieć. Czy to
znaczy, że moje wyniki mogą być złe? Ale w takim razie dlaczego tak zwlekają z
tą informacją? Dodam, że codziennie do nich wydzwaniałam aby zapytać czy już
są moje wyniki, badanie miało być wykonane w trybie pilnym. Ale do
rzeczy:Jeśli okaże się, że nie mam tych przeciwciał to czy jest jakiś sposób
aby zminimalizować objawy choroby u mnie a zwłaszcza aby uchronić moje
nienarodzone dziecko przed uszkodzeniami? Co mogą mi zaproponować? A co w
przypadku, gdy mam jednak jakieś przeciwciała? Słyszałam, że wtedy jest ryzyko
zachorowania na półpaśca, chociaż pielęgniarka zapewniała mnie, że jeśli będą
przeciwciała to nie mam się o co martwić. Czy mimo wszystko są jakieś środki
zaradcze w tej sytuacji?Jakie są szanse, że nie zachoruję? Piję Actimel, biorę
witaminy,jem miód Manuka i czosnek. W jaki jeszcze sposób mogę podnieść
odporność organizmu?Jestem w 10 tyg. ciąży.
Przepraszam, za ten natłok pytań. Tylko proszę, nie pisz, że trzeba było
pomyśleć o tym przed ciążą, bo to już wiem;)Bardzo proszę o odpowiedź i
dziękuję z góry.