transwizje
22.05.07, 12:36
na pytanie jak poradzić sobie z nalotem pszczelim otrzymałam odpowiedź 21 na
64.
Pszczołka przegryza się przez chatkę, można rzec, a ja ją muszę właściwie
pokierować. Grom to stopy, czyli działanie (aktywność) wyprzedza myślenie i
wnioskowanie. Do tego to bujny rozkwitły krzew, a tych jest wokół chatki
kilka, bzu, ktory je wabi i nakręca. Nie ma rżenia koni, ale jest nieustanne
brzęczenie wokół i pod.
1 linia: stopy w dybach. Taka pszczółka, gdy wdziera się do chatki, zostaje
uwięziona. Ja nie mogę zająć się czymś innym, tylko czuwać nad kierowaniem
sprawy.
2 linia: pszczolka trafia do jedynego odsłoniętego okna, wszystko dla niej
niby ok, ale nos rozpłaszcza o szybę i jedynie widzi za szybą to, do czego
dąży. Ja postępuję miękko, tj. łagodnie, umożliwiam im zorientowanie się,
gdzie jest wyjście, ale wciąż muszę im przycierać ciekawskiego nosa.
Po przemianie 64.
Otwieram okno, stadko brzęczących gości wylatuje, ale jeszcze będą zawracać
aż do skonczenia dnia, niestety. Niemniej kiedyś sobie odlecą całkiem. Oby do
burzy wytrwać!
Z pachnącego pszczelego wy-raju
ES.