Forum Sport Narty
ZMIEŃ

      Skynews!

    10.03.04, 08:26
    Przypominam Ci, ze miales zdac relacje z pobytu w Dolomitach

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=380&w=10545476&a=10756603
    Moze jeszcze tam jestes. Czekam.Pzdr.
      • pikus5 Re: Skynews! 16.03.04, 10:52
        zostales w tych Dolomitach???
        • skynews Re: Skynews! 26.03.04, 00:13
          Nie,nie zostalem w tych Dolomitach,chociaz mialem taka ochote.
          Przepraszam,ale po powrocie z urlopu nie zagladalem na forum "Narty".
          Byc moze uznalem ze sezon sie juz w tym roku zakonczyl.
          Jeszcze raz przepraszam.

          Dolomity:super,super i jeszcze raz super.Bylem tam pierwszy raz(6.03 do 13.03)i
          jestem rzeczywiscie pod wrazeniem o wiele wiekszym niz po pierwszym urlopie
          narciarskim w trzech dolinach.

          Region ALTA BADIA: Corvara - Colfosco - La Villa - San Cassiano - Pedraces
          (1350 - 2750 m).
          Mieszkalem w Colfosco(1645m) w samym centrum regionu ALTA BADIA w pensjonacie
          "Ciasa Giovani" na przeciwko hotelu "La Capella".
          Wazne,poniewaz nalezalo tylko przejsc przez ulice i mozna bylo juz zalozyc
          narty.Nie potrzeba bylo nigdzie jezdzic autem.
          System nowoczesnych wyciagow i kolejek(wyciagi krzeselkowe z samobieznymi
          matami-wszystko nowiusienkie) umozliwia "objechanie" calego regionu
          bez odpinania nart(z wyjatkiem naturalnie wagonikow)i to w obydwu kierunkach
          (Sella Ronda -ponad 40 km).
          Trasy szerokie i bezblednie przygotowane(cale noce pracowaly ratraki) prowadzace
          czesciowo przez lasy miedzy malowniczo polozonymi skalistymi szczytami.
          Stopnie trudnosci:6% czarne,40,5% czerwone oraz 53,5% niebieskie.
          Sniegu wystarczajaco miedzy 1,5 a 2,5 m.Mimo to znaczna ilosc armatek snieznych
          gotowych do akcji.

          Nad bezpieczenstwem narciazy "czuwaly" dwa helikoptery sanitarne a trasy byly
          reguralnie patrolowane przez "Carabinieri" na "jetski" wyposazonych
          w wielkie apteczki do udzielania pierwszej pomocy.

          Robilismy calodniowe wycieczki i to bez plecakow - system schronisk z
          gastronomia jest bardzo bogato rozbudowany - ceny do zaakceptowania.

          Jak pozwalala kondycja to po poludniu "cwiczylismy" czarne trasy:absolutnym
          wyzwaniem jest zjazd ze szczytu Piz la Ila do miejscowosci La Villa
          dlugosci 1700m i roznicy poziomow ca. 700m.

          Co jeszcze wazne - pogoda:slonce i jeszcze raz slonce.W ciagu tygodniowego
          pobytu tylko jeden jedyny dzien byl zamglony.
          Niesamowite,przynajmniej dla mnie,zjawiska temperaturowe o tej porze roku.
          Na trasach przebiegajacych na wysokosciach miedzy 1500 a 2000m temperatury
          powietrza(w sloncu) w samo poludnie dochodzace do 18°C.W nocy spadek do -9°C.

          Wieczorem "regeneracja" - Apres Ski:baseny,sauny i wspolne kolacje w malych
          romantycznych restauracyjkach i pizzeria'ch znajdujacych sie prawie na kazdym
          rogu malych uliczek.

          Miejscowa ludnosc usmiechnieta,goscinna i serdeczna,poslugujaca sie j.wloskim
          i niemieckim z typowym poludniowo tyrolskim akcentem.
          Wygladalo to tak jakby w tym regionie czas sie zatrzymal i nie bylo tam zadnych
          problemow.
          Tak bezstresowego urlopu jeszcze nie mialem!

          Nie zaliczylem tylko najwyzszego szczytu regionu Marmolady(3342m),ale zapisuje
          sie juz na nastepny raz,tym razem na dwa tygodnie.

          Linki z regionu:

          www.altabadia.org/winter/skimap.asp?L=3
          www.altabadia.org/winter/content.asp?L=3&R=5914
          • skynews Re: Skynews! 26.03.04, 00:22
            Jeszcze ewentualnie jakies szczegoly?
            Chetnie odpisze.Obiecuje tym razem codziennie odwiedzac forum "Narty".
            • pikus5 Re: Skynews! 26.03.04, 08:50
              Dziekuje bardzo Skynews'ie za odzew i przepraszam, ze Cie tak ostro wywolalem
              do tablicy, ale sam obiecywales...

              Ja bylem 4 dni na Sellarondzie (Dolomity Wschodnie). Tez mi sie tam podobalo,
              ale moja relacja bedzie znacznie mniej entuzjastyczna.

              Swietne miejsce, piekne widoki, doskonala infrastruktura narciarska.
              Z pogoda mialem mniej szczescia. Zaopatrzylem sie nawet w mocne "faktory", ale
              nie byly potrzebne. Z tych 4 dni tylko przez 2 widzialem cos, co bylo sloncem,
              choc jak sie pojawialo zza niskich chmur, to i tak bylo przykryte wysokimi
              chmurami. Trudno.

              Temperatury w pierwsze 2 dni byly wiosenne, a wiec bryja na dole. Potem bylo
              juz zimowo i to bardzo.
              No i tu pojawil sie problem. W ostatnie 2 dni sypal snieg i w dzien, i w nocy.
              Ratraki chodzily o swoich zwyklych porach. W zwiazku z tym rano trasy byly malo
              przygotwane. Bylo na nich jakies 10-20 cm sniegu. To jest superprzyjemne na
              poczatku - przez pierwsza godzine. Potem - juz nie, bo tworza sie muldy.
              Liczylem na to, ze w takich warunkach, choc na niektore trasy, pojda ratraki za
              dnia. Ale tak sie nie stalo. Tak wiec z przygotowania nie dalbym piatki. Bylo
              to dokladnie to samo, co mnie spotkalo w styczniu w Obertauern. Sztywne godziny
              ratrakowania. Jak snieg spada po 24ej, to juz musi tak zostac.

              No i gorsza sprawa. W te ostatnie 2 dni w Arabbie (na przyklad) zamkniete byly
              wszystkie "lepsze" trasy. Nie dzialala tez SellaRonda (CCW) kolo Arabby. Nie
              chodzila linowka na Porta Vescovo, a gondola wyrzucala ludzi na posredniej
              stacji. Na gorze byla cala obsluga i do 13ej udawala, ze stara sie cos zrobic.
              Potem pojechali na dol linowka (co nas podniecilo, ze koleka rusza), i tyle! Po
              prostu im sie nie chcialo, sa juz zmeczeni sezonem i beda sie starac dopiero na
              Wielkanoc. Normalka, jak wszedzie - jak mozna sie nie zmeczyc, to lepiej sie
              nie zmeczyc...
              Oczywiscie cala Marmolada tez byla zamknieta.
              Ponoc to zamykanie tras to jest dla dobra (niektorych) narciarzy, bo warunki sa
              ciezkie, mozna sie zgubic, albo zlamac noge. takie tam pierdoly - dobre w
              Bialce Tatrzanskiej dla pan z dziecmi. No po prostu mieli dobry excuse. Drugim
              dobrym excusem bylo tez zagrozenie lawinowe. Trudno mi to obiektywnie ocenic -
              czy bylo zagrozenie dla narciarzy na trasach, jak juz postrzelali rano...
              Co smieszne - w taki dzien z opadami wszedzie pojawiaja sie odrecznie napisane
              komunikaty "Uwaga, swiezy snieg na trasach"!!! No,kon by sie usmial. To co dla
              jednych jest frajda, dla innych jest przeklenstwem, trzeba ich ostrzec. Sam
              widzialem sporo ludzi wycofujacych sie, bo oni po "czyms takim" nie beda
              jezdzic.
              Reasumujac to marudzenie: dzien w Arabbie byl stracony!I strasznie mi tego zal.

              W 100% (a moze wiecej) z Toba sie zgadzam co do trasy z Piz La Illa w La Villi
              (Alta badia) To absolutna rewelacja. Przepiekna trasa. To jest trasa gigantowa.
              Swietne rowne nachylenie. Mozna sie zajezdzic na smierc. Sa tam poprowadzone 2
              trasy - czarna i czerwona. Tak pieknej czarnej to jeszcze w zyciu nie
              widzialem. Bardzo malo ludzi i (prawie) sami dobrzy narciarze.
              Zjechalem ja 10 razy i wymieklem - musialem pojsc na niebieskie ( do San
              Cassiano) poogladac widoczki. Dodam tez, ze to jedna z niewielu tras, ktorej
              nie bylem w stanie zrobic jednym szusem... jest tak dlugo tak dobre nachylenie,
              ze nie mozna odpoczac w czasie jazdy.
              Ladna byla tez traska zjazdowa Seslong w Val Gardenie, ale to czerwona i juz
              nie to nachylenie, a na gorze to nawet nedza.
              Piekna tez byla trasa z Marmolady na sam dol do dolnego krzesla. Super. Tylko,
              ze wtedy (niedziela) bylo jakies +15C na dole, wiec od 2000mnpm jazda byla
              kiepska.
              I jeszcze uwaga: wyjatkowo malo snowboardu! nie wiem, czemu.
              Wyjatkowo malo kacial. Doskonala separacja ruchu. Jest tak mnostwo tras
              niebieskich, ze ciezko spotkac jakas oferme na czewronej, czy czarnej. Nie
              widzialem tez mlodzeincow jezdzacych na kreche z przestrachem w oczach,
              grozacych kolizja.
              W ogole - malo ludzi. Czesto na czarnych trasach nie widzialem nikogo w
              odlegosci do 400m ( wgore i w dol). Ale to chyba zasluga konca sezonu.

              swietny pensjonacik: sauenka,laznia parowa, whirlpool, to juz jest standard.
              Piwko w saunie, polopiryna i zero zakwasow!
              Z braku czasu i pogody nie bylem na Passo Pordoi i Sas Pordoi. Tam musi byc
              pieknie.
              Aha, nie zrobilem Sellarondy wokolo, bo to strata czasu (jak sie jest tylko 4
              dni). w przyszlym roku bedzie tydzien, to jeden dzien bedzie na dookola, a
              jeden na narciarstwo w pelni pozatrasowe w poprzek Selli z Sas Pordoi do
              Colfosco.
              Aha Colfosco tez niezle.
              To tyle na razie moich uwag.
              Tyrolski to niesamowity jezyk...
              Pozdraiwam!
        • Gość: mm Re: Skynews! IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 15:42
          To ja sie dołaczę do tych opinii o różnych regionach. My właśnie wróciliśmy z
          Val Di Sole 26.03-3.04 i było fajowo!

          Nie wiem kiedy byłeś Pikusie, ale my mieliśmy pogodę w dechę! nawet za bardzo!
          mam dziwne wrażenie ze byłeś tuż przed nami, bo opowiadali nam miejscowi ze
          ostatnie trzy dni tuż przed naszym przyjazdem siedzieli dosłownie "w chumurach"
          z których padał śnieg. Faktem jest że dzięki temu my mielismy na czym jeździć.

          Tak więc o naszej wyprawie.
          Byliśmy w Folgaridzie, w hotelu Union tuż przy dolnej stacji kolejki Belwedere
          (dosłownie budynek obok, co niestety nas rozleniwiało, bo nie musząc łapać
          skibusów mieliśmy zegarki i czas ogólnie w D... i trafialiśmy na stok czaem np.
          o 10!) no ale miało to i zalety, np przy powrocie z nart.
          Ale po kolei. Pogoda extra, przez 8 dni pobytu (sobota - sobota) mieliśmy jeden
          dzień pochmurny! pozostałe - patelnia, temperatura sięgała w słońcu na
          osłonietych od wiatru miejscach +25C! filterek +20 używaliśmy jak szaleni, po
          parę razy dziennie! jesteśmy pięknie opaleni - ładniej i mocniej niż po
          wakacjach w egipcie! śnieg był rewelacyjny przez pierwsze 3 dni, trasy świetnie
          przygotowane, praktycznie dla każdego. można było zacząć i skończyć zjazd w
          jednym miejsu jadąc trasą dla początkujacych (niebieska - totalnie płaska) i
          czerwoną lub czarną dla lepszych narciarzy. Na dole pod kolejkami i wyciągami
          robiło się niestety przez to brejowato, bo wszyscy musieli zjechać tą samą
          traską... największa breja była na zjeździe do gondolki w Madonnie i straszne
          muldy robiły się na dojeździe do krzeseł na Monte Vigo (bo był kawałek ścianki
          na której gorsi narciarze płakali i się ześlizgiwali, a musieli tamtędy
          przejechać czy chcieli czy nie, jeśli chcieli wrócić do MArillewy lub Folgaridy
          na nartach). We środę zrobiło się brejowato wszedzię i ogólnie bardzo wcześnie,
          nawet na mojej ulubionej Amazonii (świetna czarna traska niestety na stoku
          południowym) i słynnej tre-3. był to chyba efekt tego, ze noca temperaturka nie
          spadła poniżej zera, co musiało się odbić na sniegu.

          We Czwartek jeżdziliśmy w Tonale. strona "lewa" gdzie są tylko zwykłe wyciągi -
          jak dla mnie nudna strasznie (nie lubię gdy jest łysa góra a na niej rzędem
          obok siebie wyciągi jak zęby w grzebieniu) która niestety zaczęła się topić
          jeszcze przed południem! podjechaliśmy kawałeczek wyżej - po lewej stronie góry
          jest dość długie krzesło, które wywozi nas do pięknie położonego baru spod
          któego jadą do góry do 2600m dwa kolejne krzesełka. tam warto pojechać choćby
          widokowo!! pięknie!! szkoda tylko ze słońce zrobiło swoje i zaczęło sie to
          trochę "brejować". w południe przenieśliśmy się więc na lodowiec Presena. 3000m
          gwarantowało lepszy śnieg. Byłam zaskoczona śniegiem na lodowcu! mimo upału -
          jest tam wszystko osłonięte od wiatru, i panie opalały się rozebrane do
          staników bo patelnia była jak w lipcu - śnieg pozostał cudnie sypki i suchy!
          Bomba! nawet zjazd czarną traską na dół był OK - troszkę się topił na samym
          dole. Jedynym mankamentem tonale była koleja na dole do gondolki. około 30
          minut czekania. Za dużo, szczególnie gdy jest się tam na jeden dzień tylko i
          szkoda tracić pół godziny na to aby wjechać kolejką na góre. Tak więc
          szaleliśmy na orczykach "na górze" a potem tylko raz zjechaliśmy czarną trasą
          na dół (już na powrocie). A szkoda, bo jakbyśmy mieli czas, to byśmy pewnie
          trzaskali tę czarną raz po raz...

          W piątek jeździliśmy znów "u siebie" i już niestety było raczej pluchowato.
          szukaliśmy "suchszych" miejsc po całej okolicy. najlepiej zachowała sie traska
          czarna na zjeździe do Marillewy i czerwona z gencjany, chyba dlatego ze one są
          raczej traktowane jako droga do domu dla większości ludzi i niewiele osób po
          nich jeździ przed południem. słońce też momentami robiło sobie koniec sezonu,
          ale ogólnie dzień był przyjemny. Dla nas bardziej relaksacyjno - zdjęciowo -
          barowy no ale po 5 dniach intensywnej jazdy nogi dawały o sobie znać.
          • Gość: mm cd IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 16:15
            faktem jest ze spodziwałam sie takiej pogody o tej porze roku. nawet mnie
            przyjemnie zaskczyła! bałam się ze będzie mokro i pojeździmy po tym co zrobią
            armatki, a było ogólnie bardzo fajnie, i śniegu pełno - prawdziwego!!! był
            wszędzie na około, nie tylko na trasach ale też między choinami i na innych
            szczytach. raj dla tych co chcieli jeździć poza trasami, choć widziałam dwóch
            bardzo złych snowboardzistów, któych ta przyjemność kosztowała po 100EUR na
            łba... Ale na prawdę było tam pięknie!

            Trasy były dobrze przygotowane, chociaż musiały "ucierpieć" pod takim nawałem
            ludzi jaki tam był! chyba pół Polski przyjechało na free ski, co nie dziwi w
            sumie nikogo. Warto na pewno!

            tłumy były odczuwalne najbardziej w 2 miejscach - na dole krzesełka na MOnte
            Vigo około 15-16 i z rana na gondoli i szybkim krześle z Marillewy, wiozącego
            ludzi własnie na Monte Vigo. Problem w tym, ze aby sie przeprawić na nartach z
            Folgaridy lub marillewy do Madonny di Campiglio trzeba przejechać przez monte
            Vigo, i wracać trzeba tą samą drogą.

            w drodze "do Madonny" rano były korki na trasie do góry z Marillewy, bo nie
            tylko dużo ludzi tam mieszkało, ale też tam dowozi większość skibusów z
            doliny... na szczęście my jadąc z Folgaridy 1400 bardzo tego nie odczuwaliśmy,
            może poza tym ze zjeżdżało sie do Madonny jak po marszałkowskiej - takie tłumy!

            Jedyna prawdziwa kolejka którą widziałam robiła sie na dole krzesła na Monte
            Vigo po południu, gdy wszyscy wracali. Pierwsza ważna rzecz to fakt, ze kolejki
            zamykają się o 16:30. Także ci, którzy nie mogli zjechać "do domu na nartach" i
            musieli dojechać gdzieś na czas, tworzyły gigant koleję, na dobre pół godziny
            stania, pod chyba najwolniejszym krzesłem w całej okolicy! Osoby, które musiały
            wacać do Marillewy 900 (do niej z Marillewy 1400 jest zjazd tylko kolejka
            linową działająca do 16:30) bo tam mieszkały lub też musiały złapać stamtąd
            skibusa do pomniejszych mieścinek w dolinie (ostatni około 17:15) próbowały
            przeciągnąć pobyt na nartach jak najdłużej. efekt tego - ok 16 była pod tym
            krzesłem gigant koleja, bo wszyscy chcieli "wrócić na czas". Oczywiście
            większości się to nie udało, bo chyba kalkulowali że podjadą pod wyciąg i
            pojadą do góry (10min) a potem na nartach w dół (10min) i potem gondolą do
            marillewy 900 (kolejne 5 min) i będzie ok. Tyle ze wszyscy chyba tak myśleli, i
            wszyscy stanęłi przed tym nieszczęśnym starymi wolnym krzesełkiem na Monte Vigo
            o 16...
            i tak stali do 16:30 (na szczęście wyciąg ten zawsze chodził tak długo jak było
            trzeba). większość klęła, ze nie zdąży na skibus, albo gondolkę do apartamentu
            na 900m, i większość chyba nie zdążyła, bo już następnego dnia tej kolejki nie
            było :-) widać wszyscy "dojeżdżający" postanowili jednak wracać wcześniej i nie
            na ostatnią chwilę :-) dla nas plus, bo my nigdy się nie spieszyliśmy,
            podjeżdżaliśmy do krzesełka punkt 16:30 i nam kolejka nie przeszkadzała. i tak
            potem siadaliśmy w knajpeczce na M.Vigo na calimero i zjeżdżaliśmy do Folgaridy
            po pustych trasach, koło 17:30 :-))) nam godziny "ostatnich skibusów" nie psuły
            nastroju.

            poza tym, wszędzie wszystko działało bardzo sprawnie. nie moge narzekać. Ani na
            przygotowanie tras, ani na obsługę w barkach na stokach, które często
            działały "do ostatniego klienta". tak więc w okolicy Folgaridy / madonny nie
            odczuliśmy w ogóle ze to koniec sezonu. wszystko działało OK.

            no i chyba tyle.
            Ogólnie było extra i szykuję się już na następny rok!

    Pełna wersja