Forum Sport Narty
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynacja

    02.12.05, 19:15
    Jako lebek targajac deski w gore marzylem o bezkresach alpejskich nartostrad,
    o kolejkach linowych wynoszacych mnie do gory w kilka minut i wspaniale
    spreparowanych nartostradach.

    Sen spelnil sie i pozostalo rozczarowanie. Wiekszosc tras narciarskich w
    Alpach (nie mowiac o Polsce) to jarmark, tandentne wesole miasteczka z
    kielbaskami i kretynska muzyka (zwlaszcza w Austrii i Poludniowym Tyrolu).
    Konsumujcie, konsumujcie, konsumujcie - i wydalajcie.
    Jazda po perfekcyjnie spreparowanych nartostradach jest tak samo nudna jak
    jazda autem po autostradzie - w lewo, w prawo, w lewo, w prawo.

    Bedac na wysokosci prawie 4000 metrow czuje sie czesto o wiele mniej "w
    gorach" niz jesienia w jakiejs beskidzkiej wsi. Caly ten cyrk, latwizna, kicz
    i ludzie konsumujacy i "zaliczajacy" odbieraja jakikolwiek respekt przed natura.

    Jedyne w miare dobre momenty jakie przezylem to tzw. "zla pogoda", sniezyca,
    mgla, ostry wiatr.... Wtedy trasy momentalnie pustoszeja i mozna choc przez
    chwile czuc sie rzeczywiscie jak w gorach, w naturze a nie w wesolym miasteczku.

    Obserwuj wątek
      • skyddad Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 02.12.05, 19:45
        Brelio,narty sa dla ruchu i zdrowia a to bedziesz mial i w tloku i na pustej
        trasie,gadanie ze musisz przezywac lata czterdzieste w gorach do niczego nie
        prowadzi tylko ma brzmienie prowokacji.
        Pzdr.Sky.
        • kubagr Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 02.12.05, 20:02
          brelio: masz racje takie narty to o d.....e potrzaskac.
          prawdziwe narty sa POZA trasami. zapraszam do US i Canada
      • filomena1 Re: prawdziwe narty 02.12.05, 20:36
        Zgadza sie, mnie takze przestaly bawic zjazdy w tloku, przy akompaniamencie
        jakiegos zespolu z poteznych glosnikow. To jest wesole misteczko, albo basen w
        srodku lata.
        Skusilam sie i ja poza piste-trase, bo wydawalo mi sie wprost bezpieczniej
        jezdzic bez tloku i poczatkujacych narciarzy przed nosem, i ........zaplacilam
        za to slono, kolanem , bolem, wylaczeniem na rok.
        Teraz nie odwaze sie jezdzic poza piste, ale wybieram takie trasy i
        miejscowosci , ktore sa malo uczesczane, nie sa deptakiem w ciechocinku.
        Wowczas mozna naprawde polaczyc sie z natura, czuc siebie jako czesc
        otaczajacego nas swiata. Tak przezywam kazdy wyjazd ponad granice lasu ( w
        roznych miejsca na roznej wysokosci) Wowczas ogorm przestrzeni , gorza gor i
        sniegu naprawde pozwala czuc sie malutka czescia swiata, a narta przypieta do
        nogi jest tez czescia nas, skrzypiacy snieg , ktorego iskry obijaja sie w oku
        jest przyjacielem, chcemy by takim byl chociaz w kazdej chwili moze byc
        wrogiem.
        Coraz bardziej upowszechnia sie chodzenie na fokach w gore i zjaz w dol, albo
        na rakietach , Niestety wymaga to sily i spotowej kondychy, bo trzeba dzwigac
        narty i pokonac stromizny. Po zjezdzie satysfakcja jest przeogromna.
        A przezycia zwiazane z bliskoscia gor i ich groza baardzo napawaja refleksyjnie
        i odsteresowuja na dlugi czas.
        polecam .
        pozdr.
        Fil.
        • Gość: Colagen Re: prawdziwe narty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 20:54
          Brelio ma racje ale wy nie czujecie tego bluesa
          • marek.przybylski Re: prawdziwe narty 03.12.05, 14:05
            Brelio wypowiada sie tak jakby przejechal co najmniej wiekszosc jak nie
            wszystkie alpejskie osrodki. Jesli tak - to spedzial tam na nartach co najmniej
            10 sezonow hihi - strasznie dlugo zeszlo mu do dojscie do wniosku ze narty
            to "palstik". Nie jestes wiarygodny Brelio, bo wiedzialbys ze sa czarne trasy w
            Alpach francuskich ktore ratrak widuja od swieta. Jazda poza trasami wymaga
            faktycznie troche przygotowania ale mozna robic to madrze metodycznie i pod
            opieka miejscowych przewodnikow - przynajmniej na poczatku, bo to nieprawda ze
            poza trasami nie wolno jezdzic W OGOLE bez przewodnika, wymaga to wiedzy,
            sprawdzone partnera, lopaty sniegowej (na wszelki) recco i dobrych
            krotkofalowek. Brelio - za trudne? Looz - zawsze mozna powiedziec ze narty to
            kiszka. A co do zatloczonych stokow. Lubie tez atmosfere snowparkow, jak cos
            komous wyjdzie, fajnie jak nie - zero szyderstw, wszyscy pogadywuja i panuje
            atmosfera imprezki - fajnie. Nie widze w tym nic zlego. A co do tego co CZUJE
            jadac off-peastem slyszac snieg zsuwajacy sie wokol mnie podciety w poprzednim
            skrecie, lub ladujac po locie nad 10m blatem zakonczonym miekkim ladowaniem na
            zeskoku - mam prosbe zeby sie nie wypowiadac bo ja nie potrafie tego opisac,
            moze to kwestia ubogosci mojego jezyka, a moze wrazliwosci, ktorej i Wam drodzy
            Brelio i Colagen, zycze.
            • Gość: Colagen Re: prawdziwe narty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 14:21
              Wrazliwosci? a na co? na toczenie sie po rowni pochyłej - toz to czysta fizyka
              • marek.przybylski Re: prawdziwe narty 03.12.05, 16:03
                Colagen, ja sie juz powoli przyzwyczajam do Twojego stylu i jesli chcesz
                juz "sprowadzac" narty na ziemie, to nie dawaj sie lapac na takich wpadkach jak
                stwierdzenie: "toczenie sie po rowni pochylej to czysta fizyka", bo w aspekcie
                narciarstwa (a przypominam - o tym mowa) to przede wszystkim biomechanika,
                fizjologia wysilku, motoryka, na najwyzszym poziomie jeszcze wazniejsza okaze
                sie chyba psychologia, a jesli powiesz mi ze w podwalinach i tak jest fizyka to
                tez blad bo ona nie istnieje bez matematyki, wiec albo upraszczasz na maksa i
                sprowadzasz to do zapisu 01 albo dziesietnego (wszystko jedno) albo bierzesz
                pod uwage wszystkie skladowe a nie wyrywasz sobie losowa sztachete z plotu z
                okrzykiem: TERAZ WIDZE CALY SWIAT
                • Gość: Colagen Re: prawdziwe narty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:12
                  o qrcze a ja myslalem ze to przyjemnosc
                • kubagr Re: prawdziwe narty 03.12.05, 16:15
                  pw dla filomeny: strasznie ci wspolczuje ze sie zrazilas do jazdy off
                  boundaries...
                  nie ma innych miejsc gdzie jest tak bliski kontakt z przyroda.......
                  robi sie oczywiscie glupie rzeczy jak takie warunki cie zaurocza: ja np bylem 3
                  mies po operacji mojego kolana w steamboat (nie polecam oprocz christmas tree
                  bowl). wlasnie spadlo ok 2 m snbiegu wiec jak najszybciej polecielismy na
                  bowl. pamietalem a zeszlego roku nasza ulubiona trase przez drzewa wiec jazda:
                  ok 45 stopnni: drzewo drzewo.... nagle jestem w powietrzu, nie wiem dlaczego
                  laduje wpuch (po raz pierwszy mi sie kolano zgielo w pelni po operacji).
                  patrze do gory: spadlismy z ok 5 metrowego cliff (ok 2 pietra). poprostu troche
                  zboczylismy z trasy.........

                  pytanie dla marka: jak jest w koncu z ta jazda poza trasami w europie
                  po drugie
                  byles w la grave???????

                  marek.przybylski napisał:

                  > Colagen, ja sie juz powoli przyzwyczajam do Twojego stylu i jesli chcesz
                  > juz "sprowadzac" narty na ziemie, to nie dawaj sie lapac na takich wpadkach
                  jak
                  >
                  > stwierdzenie: "toczenie sie po rowni pochylej to czysta fizyka", bo w
                  aspekcie
                  > narciarstwa (a przypominam - o tym mowa) to przede wszystkim biomechanika,
                  > fizjologia wysilku, motoryka, na najwyzszym poziomie jeszcze wazniejsza okaze
                  > sie chyba psychologia, a jesli powiesz mi ze w podwalinach i tak jest fizyka
                  to
                  >
                  > tez blad bo ona nie istnieje bez matematyki, wiec albo upraszczasz na maksa i
                  > sprowadzasz to do zapisu 01 albo dziesietnego (wszystko jedno) albo bierzesz
                  > pod uwage wszystkie skladowe a nie wyrywasz sobie losowa sztachete z plotu z
                  > okrzykiem: TERAZ WIDZE CALY SWIAT
                  • marek.przybylski Re: prawdziwe narty 03.12.05, 17:35
                    Deux Alpes to osrodek do ktorego nie dotarlem a wiec i La Grave to na razie dla
                    mnie biala plama. Moja zabawa z jazda poza trasami opiera sie glownie o 3
                    Valles a dokladniej Val Thorens i Orelle, tam mialem okazje wypuscic sie
                    pod "opieka" przewodnika, potem sie troche wgryzlem w tematyke, zagrozenia
                    lawinowe, sprzet itd i zaczalem probowac, ale nawet majac juz swiadomosc co
                    daja offy - nie zdecydowalem sie oddac im w calosci - czego potwierdzeniem byl
                    wybor kolejnyhc nart "crossmaxow". Nie moge demonstrowac na zajeciach roznych
                    technik na dwoch deskach snowboardowych - po jednej na kazda noge, poza tym nie
                    wszedzie w Europie podejscie do offow jest tak liberalne jak we Francji gdzie
                    nieraz spotykalem male grupki pod opieka miejscowych pro i zawsze spotkania
                    ograniczaly sie do kilku sympatycznych wymian zdan czasami do wspolnego
                    pociagniecia jednej scianki i dalej kazdy sobie. Efekt koncowy - majac narty do
                    offow w 60%procentach uzywalbym ich niezgodnie z przeznaczeniem.
            • brelio Re: prawdziwe narty 03.12.05, 16:37
              marek.przybylski napisał:

              > Brelio wypowiada sie tak jakby przejechal co najmniej wiekszosc jak nie
              > wszystkie alpejskie osrodki.

              Nie bardzo rozumem. Czy opinie o jezdzie samochodem mozna wyrobic sobie dpiero
              wtedy, gdy przejedzie sie wszystkie drogi Europy? A moze swiata?

              > Nie jestes wiarygodny Brelio,

              Wcale nie zamierzam byc "wiarygodny" zwlaszcza wobec kogos tak zgryzliwego jak
              ty. Opisalem po prostu moje odczucia. Nic wiecej. Nikogo przeciez nie naklaniam
              do mojej opinii.

              > bo wiedzialbys ze sa czarne trasy w Alpach francuskich ktore ratrak widuja od
              > swieta.

              Nie tylko w Alpach francuskich ale i w szwajcarskich jezdze trasami, ktore NIGDY
              nie widza ratraka (niepreparowanymi).

              > Lubie tez atmosfere snowparkow, jak cos
              > komous wyjdzie, fajnie jak nie - zero szyderstw, wszyscy pogadywuja i panuje
              > atmosfera imprezki - fajnie. Nie widze w tym nic zlego.

              No to swietnie, ze cie to bawi.
              • marek.przybylski Re: prawdziwe narty 03.12.05, 17:19
                Sorki Brelio - rozpedzilem sie ale Twoja wypowiedz byla prowokujaca. No i sie
                dalem :)
      • Gość: murowany Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:40
        jestem jeszcze malo doswiadczonym narciarzem ale troche po gorach chodzilem i wiem o co ci chodzi. sa takie miejsca w polsce, ze nie trzeba specjalnie szukac typowo gorskiej atmosfery. najczesciej cos takiego udziela mi sie na Pilsku, np. jak kiedys sam musialem ewakuowac z hali miziowej podczas sniezycy - mozna bylo na chwile przystanac i posluchac jak padajacy snieg zakloca gorska cisze - serio!
        Tak jak piszesz, wystarczy, ze zalamie sie pogoda i na trasach zostaja tylko najwytrwalsi - reszta chowa sie po schroniskach i chatach z grzanym piwem. Ja dopiero wtedy korzystam maksymalnie - wyciagi chodza puste, nic tylko góra-dół:))))
        • filomena1 zalamnie swiatla 03.12.05, 17:37
          tak, murowany narciarzu, owszem, pamietam i ja , gdy byl siarczysty mroz
          snieg , mgla i zawierucha to jazda byla przednia, rzecz w tym , ze trasa byla
          w lesie, i wowczas widocznosc jest na tyle wystarczajaca by jezdzac z pelna
          radocha , maksymalny ilosc skretow.
          Inaczej to wyglada w ALpach na pewnej wysokosci swiatlo zalamuje sie pod innym
          katem, totaz gdy zalamuje sie pogoda widocznosc jest prawie zero, tzn nie
          jestes w stanie odroznic gory od dolu i nie wiesz gdzie biebo a gdzie trasa a
          gdzie przestrzen przed toba. DObrze jesli widzisz czubek wlasnych nart i
          butow.
          Jazda w takich warunkach nie jest przyjemnoscia jest samobojstwem.
          Fil.
        • brelio Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 03.12.05, 17:51
          Gość portalu: murowany napisał(a):

          > jestem jeszcze malo doswiadczonym narciarzem ale troche po gorach chodzilem i
          > wiem o co ci chodzi.

          To jest wlasnie to. Od najmlodszych lat "choruje" na gory (zasluga rodzicow).
          Gory sa piekne zawsze, o kazdej porze roku i przy kazdej pogodzie ale bardzo
          latwo zburzyc ta idylle - tlumami turystow i infrastruktura, ktora w przypadku
          miejscowosci narciarskich stanowi szczyt perwersji.


          > . jak kiedys sam musialem ewakuowac z hali miziowej podczas sniezycy - mozna
          > bylo na chwile przystanac i posluchac jak padajacy snieg zakloca gorska cisze
          > serio!

          Doskonale to rozumiem. To sa wlasnie te najpiekniejsze momenty w gorach...

          > Tak jak piszesz, wystarczy, ze zalamie sie pogoda i na trasach zostaja tylko
          > najwytrwalsi

          To chyba nie tyle kwestia wytrwalosci, co respektu wobec natury i sztuki(?)
          odczuwania jej piekna? W takich momentach gora przestaje byc (sorry za
          wyrazenie) prostytutka, jaka zrobili z niej ludzie.
          • marek.przybylski Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 03.12.05, 17:57
            Polecam Ci goraco film "Touching the Void" Absolutnie obowiazkowa lektura dla
            wszystkich ktorzy kochaja Gory.
            • kubagr Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 03.12.05, 18:05
              p..........c filmy to tylko namiastka chociaz sam sie onanizuje narciarsko
              przy ogladaniu tych filmow zwlaszcza teton gravity i warren'a miller'a. i co
              wazne: oni pokazuja zarowno narciarzy jak i deski.
              kazdego dnia wstaje rano i blogoslawie te momenty, ktore pozwalaja mi na
              wypuszczanie sie w niezmierzone rockies czy andy.
              a propos back country czy of piste: kiedys w jackson hole wybralem sie jak
              zawsze na back country z rendevous bowl: wskoczylem przez jedna z gates po
              jakis 300 m vertical w dol zlamalem kij: ten teren to nachyl ok 30 st+ :
              dotychczas nie zdawalem sobie sprawy ze jazda w takim terenie bez 2 kijow jest
              praktycznie niemozliwa........ musialem podchodzic zajelo mi to ok godzine.
              oczywiscie zlamalem zasade i bylem sam ale za to mialem two way radio i cell
              phone....... od tego czasu woze w plecaku zapasowy kij teleskopowy z
              koszyczkiem na puch oprocz avalanche beacon, recco, lopaty, liny i thermal
              blanket........ mala rzecz a potrafi natychmiast zmienic sytuacje w bak
              country: wystarczylo by nagle zalamanie pogody i moglo byc nieciekawie
              • kubagr Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 03.12.05, 18:07
                no i najwazniejsze: im blizej poznajesz dzikosc i nieokielzanie przyrody i
                wychodzisz z tego calo tym wieksza satysfakcje masz z tego: czasmi niestety
                placisz duza cene, czasami nawet cene zycia...........
          • Gość: murowany Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 18:04
            W zeszlym sezoniejeszcze w Sylwestra, jadac do Istebnej na impreze, zapakowalem narty do auta i postanowilem pare razy zjechac na Soszowie w Wisle. Wszystko byloby w miare, nawet super widok na Wisle noca gdyby nie jedna rzecz - na stoku moglem sobie posluchac wiadomosci, reklam i muzyki z radia. Brrrr, okropna rzecz. To juz jest powod aby wiecej tam nie pojechac.
            • Gość: darekkkk Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.visp.energis.pl 03.12.05, 19:19
              Moge zrozumiec, ze sie komus nie podoba zgielk w duzych osrodkach narciarskich,
              nie za bardzo jednak rozumiem to narzekanie.
              Jak sie komus nie podoba wyratrakowany stok, czy wyciagi to polecam ski
              touring. Przeciez nikt nie zmusza do jazdy w tlumie. Mozna zalozyc foki i
              podejsc na gore z dala od ratrakow, ludzi i narciarskiej infrastruktury.
              Pozdrawiam
      • Gość: Jozzo Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.sympatico.ca 03.12.05, 19:08
        To nie problem Alp czy narciarstwa to twoj wewnetrzny problem
        a moze brak wyobrazni. Qurde zawsze mona znales pare zlebow,
        w ktorym warto by plozyc swoj slad. Nawet w tak relaksowych
        miejscach jak Samotnia. Na dodatek mala adrenalinka co by usc
        calo przed oblawa ochroniazy przyrody itp sluzb.
        A potem przy stoliku patrzac w okno rozprawaic jak to
        nieodpowiezialni ludzie skrobia sie tam gdzie ich nie swedzi i
        zjezdaja po wariackich zakatkach. No ktoz o zdrowych zmyslach
        odwzyl by sie na takie wariactwo - to nie do pomyslenia.
        No a moze nie mam racji i tylko wspomnienia staruszka
        kolebia mi sie po skerotycznej muzgownicy.

        Jozzo
        • Gość: Colagen Re: KUBAGR - ale glupoty wypisujesz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.05, 21:15
          Pozdrowko
          • Gość: Jozzo Re: KUBAGR - ale glupoty wypisujesz IP: *.sympatico.ca 03.12.05, 22:33
            Cos ci sie watki porypaly, no wiec poeim
            Zdrowka Cola, zdrowka
            Jozzo
            • skyddad Chcecie dziczy 03.12.05, 22:40
              Gory Skaliste,ale nie jeden smialek to przyplacil zyciem a drugie miejsce to
              nasza skandynawia.Wystarczy sie kopnac na biegowkach z Sälen do Mora tam sie
              rozgrywa bieg Vasow ( Vasa lopet).Ta trasa w innym czasie jest pusta to przez
              niskie gory okolo 60km i zadnej miejscowosci.Tam jak wyruszysz bez zdobrego
              ubrania to 95% ze bedziesz "mieszkancem tych terenow".
              Pzdr.Sky.
              • Gość: Jozzo Re: Chcecie dziczy IP: *.sympatico.ca 03.12.05, 22:46
                Hmmm, chiba nie !?
                Cybas kupie sobie carvingi. Puszcze ja na stok niech
                sobie same skrecaja a ja przy barze bede ciagnal kombatanckie
                opowiesci. Chyba juz czas najwyzszy pojc z duchem czasu i zaprzestac
                oprtunistycznej dzialalnosci.
                Jozzo.
              • Gość: Jozzo Re: Chcecie dziczy - hmm ? IP: *.sympatico.ca 03.12.05, 22:47
                Hmmm, chiba nie !?
                Cybas kupie sobie carvingi. Puszcze ja na stok niech
                sobie same skrecaja a ja przy barze bede ciagnal kombatanckie
                opowiesci. Chyba juz czas najwyzszy pojc z duchem czasu i zaprzestac
                oprtunistycznej dzialalnosci.
                Jozzo.
          • kubagr Re: KUBAGR - ale glupoty wypisujesz 03.12.05, 22:49
            jezeli to glupoty dla ciebie to wspolczuje........
            ......braku wyobrazni
      • ortodox Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 03.12.05, 22:05
        Mam poważne wątpliwości breilo, czy znasz Alpy z autopsji czy tylko z przekazów
        telewizyjnych. Gdybyś znał je naprawdę, wiedziałbyś, że praktycznie w każdym
        zakątku Alp można znaleźć poza tandetnymi wesołymi miasteczkami(to prawda),
        pokazywanymi w telewizji, trasy i miejsca gdzie ta komercja nie dotarła.
        Miejsca gdzie długo możesz być sam nie tylko wtedy gdy zepsuje się pogoda ale w
        pełnym słońcu. Jeżeli jeszcze nie znalazłeś takich miejsc a Alpach to
        najwyraźniej ich nie szukałeś. Może chciałbyś, żeby takie miejsca wskazywane
        były w przewodnikach? Cha, cha ...
        pozdrawiam
        • maczores Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 04.12.05, 19:33
          ortodox napisał:

          > Mam poważne wątpliwości breilo, czy znasz Alpy z autopsji czy tylko z
          przekazów
          >
          > telewizyjnych. Gdybyś znał je naprawdę, wiedziałbyś, że praktycznie w każdym
          > zakątku Alp można znaleźć poza tandetnymi wesołymi miasteczkami(to prawda),
          > pokazywanymi w telewizji, trasy i miejsca gdzie ta komercja nie dotarła.
          > Miejsca gdzie długo możesz być sam nie tylko wtedy gdy zepsuje się pogoda ale
          w
          >
          > pełnym słońcu. Jeżeli jeszcze nie znalazłeś takich miejsc a Alpach to
          > najwyraźniej ich nie szukałeś. Może chciałbyś, żeby takie miejsca wskazywane
          > były w przewodnikach? Cha, cha ...
          > pozdrawiam
      • maczores Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 04.12.05, 04:54
        Dla mnie to jest herezja. Jak narty moga sie nudzic? Ja tam nigdy nie mam dosc.
        Nie wazne czy jest malo czy duzo ludzi, snezyca czy slonce, Alpy czy 500
        metrowy stoczek. Wazne zeby byl snieg, trasa ,skret ,predkosc.Wtedy inny swiat
        swiat poza mna i dwoma deskami nie istnieje .
        Pozdro
        • Gość: Jozzo Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.sympatico.ca 04.12.05, 06:25
          Mysle ze chciales powiedzec ze siwat poza nartami i
          paru laskami dla mnie nie istnieje. Bo jakiz bylby ten swiat bez tych
          ostatnich.
          Jozzo
          • staruch5 Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac 04.12.05, 15:35
            Brelio eweidentnie prowokuje.
            nie bede sie rozpisywal.
            Jezdze w Alpach na przygotowanych stokach glownie, bardzo rzadko offpist. Ale:

            1. mam znajomych, ktorzy rok wrok jezdza na tydzien w Doline Aosty i wedruja w
            zespole miedzynarodowym na foczkach. Jak najbardziej da sie.

            2. sam czesto cierpie. szczerze mowiac nie lubie ludzi w gorach. najlepiej sie
            czuje w gorach sam. I tu niestety te kombajny alpejskie sa straszne. Ale cos za
            cos - lubie tez szybkosc i gigantowy zjazd, wiec raczej off pist odpada.

            Z luboscia za to wspominam rajd narciarski z namiotem (!) w Bieszczadach w 1976
            roku. To bylo to! Zywego ducha, warunki traperskie, i "wolowina w sosie
            wlasnym". Albo obozy wedrowne w Alpach Rodnianskich w Rumunii w 1982 roku (ale
            to w lecie).
            Dla mnie zawsze infrastruktura narciarska bedzie sie klocic z klimatem gor.
            Niestety.
            • Gość: Colagen Re: Narty przestaly mnie bawic choc byly fascynac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.05, 16:09
              Staruch widze ze jestes stary zakapior bieszczadzki wiec wiesz co to trawa
              meduzy i baza ludzi z mgły. pozdrawiam tych co wyłaza z mgły
      • brelio Istota sprawy 09.12.05, 10:47
        Przeczytalem wszystkie wasze komentarze i chcialbym uzupalnic moja wypowiedz o
        pare dalszych przemyslen.
        To oczywiste, ze przy odrobinie szczescia mozna znalezc w miare puste stoki.
        Przy odrobinie wysilku mozna od czasu do czasu zjechac w dziewiczym sniegu...
        Wtedy to oczywiscie cos duzo lepszego niz bujanie sie w tlumie na natrostradzie.

        Mnie chodzilo jednak o cos jeszcze innego, dwie kwestie:
        1. Banalizowanie natury poprzez caly ten "cyrk"
        2. Nieadekwatnosc nakladow i stopnia ingerencji w nature do rezultatow.

        1. Jak juz pisalem - kocham gory i chodze po nich od najmlodszych lat. Mysle, ze
        kluczowe znaczenie odgrywa w tym wszystkim cos w rodzaju respektu. Kazda, nawet
        najmniejsza gora stanowi wyzwanie. Zdobycie jej wymaga wysilku, czasu ale
        zdobywajac ja, odkrywa sie ja rownoczesnie, poznaje i.... czuje.

        Tego wszystkiego nie ma tam, gdzie istnieje infrastruktura narciarska. Wyciagi i
        kolejki degraduja gory, pozbywaja je ich godnosci, czynia czyms na ksztalt
        taniej dziwki, ktora mozna "zdobyc" bez wysilku za pare groszy.

        To rzeczywiscie troche tak, jakby porownywac pozadana, kochana kobiete i
        zdobywanie jej z tania prostytutka, do ktorej sie idzie, zeby za pare groszy
        zaspokic swoje najbardziej ekstremalne potrzeby :)

        2. Inna sprawa, ktora napawa mnie niesmakiem w tym sporcie, jest niesamowita
        wysokosc nakladow i zwiazane z nia dewastacja otoczenia. Akurat w czasie, gdy
        sniegu jest coraz mniej, gdy lodowce kurcza sie w rekordowym tempie uprawiamy
        sport, ktory wymaga poteznych, bardzo drogich budowli wsrod resztek dziewiczej
        natury, jaka nam pozostala, zatruwamy spalinami, samochodami i halasem piekne
        doliny. Do tego wszystkiego dochodza dalsze naklady w postaci dlugich dojazdow
        (wiekszosc narciazy mieszka z dala od gor) i specjalnego preparowania tras
        (noca) zeby nawet ostatni idiota, mogl sie pochwalic, ze "byl" i ze "zjechal" i
        to nawet "czarna" - bo "czarna" jest tak rowniutka i prosciutka, ze mozna po
        niej zjechac nawet tylem...

        Bilans ekonomiczny i ekologiczny narciarstwa zjazdowego w porownaniu z innymi
        sportami jak wind-surfing albo nawet lyzworolki jest katastrofalny.

        Zastanawiam sie autentycznie czy nie zaczac uprawiac wind-surfingu. Przypuszczam
        ze robi co najmniej tyle frajdy co narty i wykorzystuje TYLKO energie wiatru :)
        Nikt nie musi budowac dla mnie drogich wyciagow, nikt nie musi preparowac noca
        wody...

        Tylko ze plywak ze mnie kiepski...
        • Gość: darekkkk Re: Istota sprawy IP: 195.42.249.* 09.12.05, 11:16
          A ja sie z Toba Brelio zupelnie nie zgodze w kwesti dewastacji natury.
          Jasne, ze blizej natury jest się chodzac po gorach na skiturach, ale tez to
          wcale nie jest dla niej lepsze niz wyciagi
          Wyobraz sobie, ze setki tysiecy narciarzy, ktorzy do tej pory jezdzili po
          przygotowanych trasach znajdzie sie nagle w Bieszczadach np.
          Mi bardziej nie podoba sie asfaltowka z tlumami ludzi na Morskie Oko , niz
          narciarskie zagospodarowanie Kasprowego.
          Mniej to widac, bo narciarstwo wyciagowe to sport masowy- w przeciwienstwie do
          ski alpinizmu np.
          Jednak, moim zdaniem, na jednego uczestnika tego sportu narciarstwo wcale nie
          jest zagrozeniem dla natury.
          Windsurfinng nie niszczy natury?
          To w takim razie, Twoim zdaniem, rejon Chalup wyglada naturalnie?
          Nie ma wyciagow. Jest jednak jeden wielki kamping. Ludzie produkuja mase
          smieci. Dojazd to tony spalin. Butelki na plazy.itp.
          Moim zdaniem swiadomosc ekologiczna narciarzy nie jest wcale zla. Jakby tylu
          turystow przewalilo sie w lecie przez gory, co w zimie, to bylby tam jeden
          wielki smietnik.
          • staruch5 Re: Istota sprawy 09.12.05, 12:07
            co do punktu 1. u Brelio

            Wychodzi na to, ze my na nartach, to jak by chodzimy do burdelu a on by chcial
            zdobywac zakonnice. :-)

            co do 2.
            Cos w tym jest. Ale...

            Ludzie chca jakos spedzac czas. Sport masowy jest jakims dobrym rozwiazaniem.
            Trudno jest uprawiac sport masowy, siedzac w domu i trzymajac auto w garazu.
            Jak zamkniesz gory przed narciarzami, to pojawi sie jakas inna forma rozrywki i
            na pewno bedzie wymagac przemieszcenia sie samochodem i pozostawienia smieci.
            Nie traktuj tego tak, ze tylko narciarze smieca i ze jak by tak zamknac gory,
            to problemu nie bedzie. bedzie, bo tacy sa ludzie. To nie wina narciartswa.
            Co do windesurfingu, to juz darekkkkk napisal.

            ja dodam od siebie, ze jak uprawiajacyh bedzie duzo, to sie okaze, ze to ma
            wplyw na zmniejszenie intensywnosci wiatru i pogode. ten problem zaczyna sie
            pojawiac przy czerpaniu energii z elektrowni wiatrowych.
            Kazda dzialanosc czlowiek am awplyw na srodowisko.

            Makabrycznie wygladaja gory zwlaszcza w lecie, poprzecinane przecinkami tras i
            wyciagow. to fakt. To jest dewastacja krajobrazu...
            • brelio Re: Istota sprawy 09.12.05, 12:16
              staruch5 napisał:

              > co do punktu 1. u Brelio
              >
              > Wychodzi na to, ze my na nartach, to jak by chodzimy do burdelu a on by chcial
              > zdobywac zakonnice. :-)

              Moglbys pokazac miejsce z ktorego wynikaloby, ze pisalem cos o "zakonnicach"?
              Owszem, "zdobycie" gory za pomoca wyciagu lub kolejki kojarzy mi sie z latwizna
              porownywalna do szybkiego numeru z prostytutka.
              Kazdy, kto duzo chodzi po gorach bo to rzeczywiscie lubi, przyzna, ze obu rzeczy
              nie sposob porownac.

              Co do twojego dakszego tekstu - nikogo nie zamierzam nawracac lub przekonywac do
              moich pogladow. Jesli to lubisz to swietnie!
              Wyrazilem tylko moja opinie na ten temat.
          • brelio Re: Istota sprawy 09.12.05, 12:10
            Sedno sprawy polega wlasnie na tym, ze skitury nigdy nie ma szans stania sie
            sportem masowym, tak jak narciarstwo zjazdowe. To po prostu za duzy wysilek. A
            90% ludzi (nie oszukujmy sie) kieruje sie nie checia aktywnego przezycia natury
            a najzwyklejsza konsumpcja. Nie inaczej jest z turystyka. Sa tereny (latwo
            dostepne), gdzie sa masy turystow i te zupelnie dziewicze, do ktorych dotarcie
            zabiera sporo czasu.
            Alpy np. wszedzie tam, gdzie mozna dojsc w czasie okolo 2 godzin sa niezbyt
            ciekawe. Powyzej tej granicy, w srodku Europy zaczyna sie czesto dzicz, jakiej
            nie ma nawet w Bieszczadach.

            Oczywiscie, ze i windsurfing nie sluzy naturze ale nie mozna go porownywac do
            narciarstwa. Do uprawiania samego sportu nie potrzebujesz zadnej infrastruktury,
            talko wode i wiatr. Ludzi uprawiajacych ten sport jest bez porownania mniej niz
            narciazy a do tego tereny nadmorskie sa z reguly o bez porownania bardziej
            rozlegle niz doliny w gorach, w ktorych musza stloczyc sie wszyscy narciaze.
            • staruch5 Re: Istota sprawy 09.12.05, 12:18
              no ale wlasciwie, co Ty chcesz osiagnac?
              czy jestes za tym, zeby zmusic ludzi do uprawiania skitouru? Mozna
              adminsiutracyjnie zamknac wyciagi i zlikwidowac narciarstwo zjazdowe. na pewno
              wowczas znacznie zwiekszy sie liczba skitourowcow (no ale nie bedzie to ta
              ilosc, co obecnie zjazdowcow). Chcialbys chodzic na fokach w tloku?

              Ciezko bedzie, za duze pieniadze sa zanagazowane w infrastrukture. Mnostwo
              ludzi zyje z takiej turystyki. jakie dasz im inne atrakcyjne zajecie?
              • Gość: darekkkk Re: Istota sprawy IP: 195.42.249.* 09.12.05, 13:23
                90% ludzi (nie oszukujmy sie) kieruje sie nie checia aktywnego przezycia natury
                a najzwyklejsza konsumpcja.
                co do powyzszego to zgoda-jeli za konsumpcje uznac sport, jakim jest
                narciarstwo.
                Tylko "czemu aktywne przezycie natury" ma byc czyms lepszym niz po prostu chec
                pojezdzenia na nartach? Rozumiem, ze ty To lubisz. Sam uwazam, ze cos w tym
                jest co mowisz( czyli aktywnym przezyciu natury), ale tez rozumiem, ze kogos
                narciarstwo moze krecic jako sport. W przypadku tego sportu "mile okolicznosci
                przyrody" to bonus z jego uprawiania, niekoniecznie nadrzedna wartosc.
                To co zauwazyl Staruch-czyli to, ze trasy, wyciagi dewastuja krajobraz to tez
                oczywista prawda. Moim zdaniem jednak ta dewastacja jest jednak mniej dla
                natury bolesna niz dewastacja wybrzeza przez kampingi, bazy windsurfingowe
                itp...
                A jak miasta dewastuja przyrode, autostrady, drogi...
                • Gość: zolv Re: Istota sprawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.05, 14:28
                  oj brelio.....
                  wykazujesz objawy depresji jesiennej (bo o to że masz okres Cie nie
                  podejrzewam ;) )
                  nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.
                  przestały Cie narty bawic?? zajmij sie czym innym
                  denerwuje Cie ze zrobil sie z tego przemysl?? to skutek tego ze ten sport stal
                  sie popularny
                  zyjemy w plastikowych czasach, liczy sie tylko to, na czym mozna zarobic. gdyby
                  nie bylo tyle chetnych, nie rozbudowywalaby sie infrastruktura. mysle ze
                  poprzednie wypowiedzi powinny Ci rozjasnic sytuacje, co powinienes zrobic zeby
                  uniknac tłoku.
                  ale mysle tez ze nie na tym polega problem. problem w tym ze w sumie ta
                  infrastruktura nie bardzo Ci pewnie przeszkadza, denerwuje Cie tłok. a na
                  wyprawy takie jak opisywane wyzej nie mialbys sil, ochoty ani cierpliwosci.
                  chcialbys zeby bylo wygodnie, ale tak jak Ty chcesz. jesli muzyka na stoku, czy
                  przygotowane trasy Ci nie pasują - unikaj takich miejsc.
                  a tak naprawde to mysle ze musisz przeczekac az ci ta deprecha minie ;)
                  pozdrawiam
                  • Gość: murowany do Brelio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 15:21
                    > przygotowane trasy Ci nie pasują - unikaj takich miejsc.
                    > a tak naprawde to mysle ze musisz przeczekac az ci ta deprecha minie ;)

                    Mysle, ze dobrym rozwiazaniem bedzie jakas zmuldzona czarna traska :) Z najblizszych ze Slaska polecam czarna 7 na Pilsku, nigdy nie jest przygotowana od czasu jak ratrak fiknal koziolka:) W sam raz dla Ciebie:)
                    zjedziesz sobie nia w otoczeniu strzelistych swierkow, spocisz sie jak szczur, zaliczysz jeden lot w dwumetrowa zaspe puchu i bedziesz jak nowo narodzony!
        • bynek Re: Istota sprawy 09.12.05, 16:51
          Nie mam zamiaru zastanawiać się o co tobie chodzi. Pewnie sam nie do końca
          jeszcze to łapiesz. Rodzi się w Tobie jakiś niepotrzebny bunt, przeciw czemu?
          Cywilizacji? Chcesz pozamykać przyrodę dla ludzi? Człowiek tez jest częścią
          przyrody i ma do niej takie samo prawo jak inne istoty. Nie sądzę, żeby
          narciarze powodowali większe spustoszenie w górach niż powiedzmy alpiniści. W
          Himalajach, wokół 8-tysięczników, gdzie nie wybudowano żadnego wyciągu ani
          innego wesołego miasteczka, zanieczyszczenie i dewastacja środowiska
          jest zdecydowanie bardziej za awansowana niż w Alpach.
          Twoje chore przemyślenia i zaślepienie jest pożałowania godne.
          Mam nadzieję, że dojdziesz prędzej czy później do takiego wniosku.
          Sam jestem żeglarzem, i widzę co zrobiono z Mazurami w ciągu ostatnich 15 lat.
          Nie wybudowano wyciągów a mimo wszystko trudno znaleźć kawałek czystego brzegu
          żeby przycumować. Wszędzie stery śmieci i jest to przykład dewastacji
          środowiska bez wielkich inwestycji w infrastrukturę. Mam nawet wrażenie, że w
          pobliżu wybudowanych i zorganizowanych stanic wodnych, przyroda jest mniej
          zanieczyszczona i zniszczona. Żeglarze mogą iść z potrzebą tam gdzie powinni
          chodzić. Poza stanicami chodzą tam gdzie akurat im pasuje. Widać to wszędzie.
          Pzdr.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka