palnick Re: Z życia księży.... 21.10.06, 21:54 Ksiądz grzmi na lekcji religii z dorastającą młodzieżą: - Ostrzegam Was! Wszystko zaczyna się od tego jednego papierosa! Zaraz po nim pojawia się pierwszy, zgubny kieliszek wódki, a po alkoholu przychodzi czas na ciężki grzech z kobietą... Księdzu przerywa jeden ze słuchaczy: - Proszę księdza, a gdzie można dostać takie papierosy? Odpowiedz Link Zgłoś
ringsel Re: Z życia księży.... 21.10.06, 22:58 Siostra Małgorzata przez pomyłkę trafiła do piekła. Przerażona dzwoni do Świętego Piotra i mówi: - Tu siostra Małgorzata! Popełniono straszny błąd! - wyjaśniła całą sytuację i uzyskała obietnicę, że pomyłka szybko zostanie naprawiona. Niestety, Święty Piotr w natłoku obowiązków najwyraźniej o niej zapomniał. Następnego dnia siostra Małgorzata znów dzwoni: - Proszę, zabierzcie mnie stąd natychmiast! Na dzisiejszy wieczór zaplanowana jest orgia! Obecność obowiązkowa... Święty Piotr przejął się losem siostry Małgorzaty i obiecał jej, najszybciej sprawę załatwić. Niestety, zapomniał i tym razem. Przypomniał sobie dopiero nazajutrz, gdy usłyszał dzwonek telefonu. Z drżącym sercem podnosi słuchawkę i słyszy: - Cześć Piotrek, tu Gosia. Nie zawracaj sobie głowy... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 02.11.06, 18:44 Żona miała problem z mężem, gdyż ten zawsze zasypiał na niedzielnej mszy. Postanowiła więc temu zaradzić i na kolejną mszę zabrała długą szpilkę od kapelusza, którą to postanowiła dźgnąć męża, jak tylko ten zaśnie. Gdy ksiądz, mówiąc kazanie, doszedł do słów: "... i któż jest naszym największym Zbawcą?", mąż właśnie przysnął. Żona dźgnęła go z całej siły w pośladek. Ten zerwał się z krzykiem: - Jeeezuuu! - Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i kontynuował kazanie. Mąż, zły na żonę i nieco zawstydzony, skulił się i po chwili znów zapadł w drzemkę. Gdy ksiądz rzekł: "... i któż umarł za nas na krzyżu? - Jeeezuuu Chryste! - podskoczył i wrzasnął, znów dźgnięty szpilką, mąż. - Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i dalej ciągnął mszę. Mąż usiadł spokojnie i udawał, że śpi, ale tym razem uważnie obserwował żonę. Żona zamierzyła się szpilką, gdy ksiądz właśnie mówił: "... i cóż Ewa rzekła Adamowi, gdy poczęła mu drugiego syna?". - Jak mnie jeszcze raz, kolniesz, to ci tak przyłożę, że nie wstaniesz! - wrzasnął mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 13.11.06, 17:37 Ksiądz, rabin i pastor baptystów spotykali się dwa, trzy razy w tygodniu na pogawędki. Pewnego dnia ktoś z nich rzucił hasło, że głoszenie ludziom Bożego Słowa nie jest wcale takie trudne. Prawdziwym wyzwaniem byłoby nawrócenie niedźwiedzia. Od słowa do słowa, no i cała trójka postanowiła przeprowadzić eksperyment. Każdy z nich miał pójść do lasu i spróbować nawrócić niedźwiedzia. Tydzień później cała trójka spotkała się ponownie, by zdać relację pozostałym. Ksiądz z ręką na temblaku, bandażami na głowie i opierając się na kulach rozpoczął swoją relację: - Poszedłem do lasu, by znaleźć to zwierzę. Gdy już go zobaczyłem, zacząłem czytać mu katechizm. Ta bestia nie chciała jednak słuchać i machnęła mi łapą prosto w twarz, po czym rzuciła się na mnie. Długo nie myśląc chwyciłem za wodę święconą i... niech będą pochwaleni Wszyscy Święci, niedźwiedź stał się potulny jak baranek. W przyszłym tygodniu biskup ma mu udzielić pierwszej komunii. Kolejną relację zdał pastor. Siedząc na wózku inwalidzkim z ręką i dwiema nogami w gipsie oraz kroplówką u boku duchowny zaczął swą opowieść: - Cóż bracia, jak wiecie my nie kropimy, lecz zanurzamy! Poszedłem więc do lasu i spotkałem niedźwiedzia. Wówczas zacząłem mu czytać ze Świętej Księgi, to jest ze Słowa Bożego. Lecz to zwierzę nie chciało mieć ze mną nic do czynienia. Złapałem go więc i zaczęliśmy się tarzać to w jedną stronę to w drugą, przez jedno wzgórze i drugie, aż dotarliśmy do potoku. Trzymałem go mocno, zanurzyłem i ochrzciłem jego włochatą duszę. Wtedy on stał się jak baranek i resztę tygodnia spędziliśmy w społeczności, mając ucztę duchową na gruncie Słowa Bożego. Gdy pastor skończył, spojrzał wraz z księdzem w dół na rabina, który leżał na łóżku szpitalnym. Będąc cały zabandażowany, mając nogę na wyciągu i będąc podłączonym do specjalistycznej aparatury monitorującej rabin spojrzał w górę na swoich kompanów i rzekł: - Zanurzenie to jeszcze nic! Spróbujcie obrzezać tę włochatą bestię! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czestochowa Re: Z życia księży i wiernych IP: *.asternet.pl 19.11.06, 15:46 Taki tekst ukazał się na forum lokalnym: Otóż koleżanka była sobie pewnego dnia na Jasnej Górze, na mszy z udziałem par młodych, które przybyły do Częstochowy z pielgrzymką, by wziąć ślub. Przez całą kaplicę ustawiona była kolejka kilkudziesięciu biedaków i ich wybranek. Ksiądz podchodził do każdej pary z osobna, z listą nazwisk. Przy jednym panu pogubił się widocznie w kolejności nazwisk i by się upewnić, pyta zasłaniając mikrofon: [K]siądz - Jak się Pan nazywa? [P]an Młody (nachylając się do mikrofonu powtarza) - Jak się Pan nazywa. [K] (ponownie zasłaniając mikrofon, nie zwracając uwagi na śmiechy w tle) - Nie, nie nie o to chodzi ! Proszę się skupić... ponownie zadaje pytanie: - Jak się PAN nazywa? [P]an Młody - ('bidny' jeszcze bardziej zdenerwowany i skołowany) - PAN NAZYWA SIĘ JEZUS! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży i wiernych 08.12.06, 16:42 Ksiądz podczs kolędy daje 2-letniemu malcowi obrazek. Mały ogląda z zaciekawieniem, a po chwili pyta: - Mas, jesce? Ksiądz zadowolony z zainteresowania dziecka tematem wręcza mu następny. Malec ogląda go i zapytuje: - A z dinozaurami mas? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 19.11.06, 17:47 Ksiądz i rabin rozmawiają o cudach. Wiesz, rabbi, kiedyś płynąłem statkiem i na morzu rozpętała się straszliwa burza. Miotało statkiem we wszystkie strony. Już widziałem w oczach śmierć. Padłem na kolana i zacząłem się modlić, żarliwie, jak nigdy przedtem. I co widzę? Wokół burza szaleje, a nad naszym statkiem świecisłońce i spokojnie równiutko sobie płyniemy. Czyż to nie cud? To jeszcze nic. Ja kiedyś siedziałem sobie w szabat w mojej synagodze i modliłem się o szczęście. Nagle ja widzę, koło mojej synagogi przejeżdza samochód. Ale to jeszcze nic. Na dachu tego samochodu jest duży walizek. Ale to jeszcze nic.Ten walizek spada tuż przed moje synagogie i on sie otwiera i on jest pełny pieniędzy. I ja sobie myślę: ot, nieszczeście. Tyle pieniędzy, a tu szabat i ja nie moge ich wziąć... Nagle, ja się rozglądam i co widzę? Wszędzie wokół jest sobota, a w mojej synagodze jest czwartek! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Dlaczego Jezus urodził się w stajence.... 18.12.06, 23:01 Pani Rosenberg, szacowna żydowska matrona, była w obcym jej mieście i szukała miejsca, gdzie mogłaby się zdrzemnąć. W końcu udało jej się znaleźć hotel. Uradowana weszła do środka i poprosiła o pokój. Na co recepcjonista odpowiedział: - Przykro mi, ale nie ma wolnych miejsc. - Jak to? – zdziwiła się pani Rosenberg – Przecież jest wywieszka wolne mejsca?! - No tak... – zamruczał niewyraźnie facet – Ale my nie obsługujemy Żydów. Pani Rosenberg pomyślała chwilkę i powiedziała: - Ale ja już dawno jestem chrześcijanką. - Hmmm... – zamyślił się recepcjonista i powiedział – No to proszę powiedzieć, jak urodził się Jezus... - Jezus? No więc... on urodził się z dziewicy Maryi w Betlejem... - Dobrze... – odpowiedział recepcjonista – A gdzie dokładnie? - Oczywiście w stajence – powiedziała pani Rosenberg z uśmiechem. - A dlaczego w stajence? – spytał facet. Bo jakiś kutas tak samo jak pan nie chciał przenocować Żyda w swoim hotelu. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w stajence 23.12.06, 00:30 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=54289953 Odpowiedz Link Zgłoś
ira22 Re: Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w sta 23.12.06, 00:38 Urodziłby się w Domu Samotnej Matki... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w sta 23.12.06, 02:12 ira22 napisała: > Urodziłby się w Domu Samotnej Matki... ------- Jeżeli miałby szczęście, to tak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: to_nie_smieszne Re: Z życia księży.... IP: 213.155.170.* 05.01.07, 21:17 Służba i Bezbieczeństwo Który arcybiskup wybrał takie motto? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Ksiądz.... :-))))) 09.01.07, 19:06 www.dajpieroga.pl/index.php?p=1&id=1736&kat=15 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 20.01.07, 11:51 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=55110854 Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Re: Z życia księży.... 23.01.07, 13:02 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=55787096 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 24.01.07, 20:53 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=56001833&bcsi_scan_EAA0FD72473B0AC7=niaJtRu6XvkoZ1NGaVUclQEAAABFzEMA&bcsi _scan_filename=72,2.html Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Boże przesłanie 1. 25.01.07, 00:04 1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje. 1b. I rzekł: "Mam plan". * * * 1. Gdy Wszechmogący wypowiadał te słowa, stało się coś dziwnego: 2. Stwórca nie był już sam. Obok stał drugi Stwórca, całkiem do niego podobny, ale dużo, dużo młodszy, o lnianych włosach i blond brodzie nie wysmarowanej żółtkami jaj. 3. Nad nimi fruwał trzeci Stwórca podobny do nich jak dwie krople wody, czyli tak, jak podobny jest gołąb do Boga, który stworzył człowieka na swe podobieństwo; ten trzeci Bóg miał postać i wielkość gołębicy, czyli damskiego gołębia, był biały, unosił się na białych skrzydłach a to co wydalał też było białe. 4. Bóg widział to i był zadowolony. 5. Było dokładnie tak, jak sobie zaplanował. 6. Od tej chwili nie był już po prostu Bogiem, stał się: Bogiem Ojcem, choć od zarania dziejów zawsze był Bogiem Ojcem, 7. Ale był tez Synem Bożym, który zaistniał w tym momencie i który od tej chwili istniał od początku wieczności. 8. A obaj byli jednocześnie Duchem Świętym, a Duch Święty był zarazem każdym z nich z osobna i nimi trzema razem, 9. Można ich było ustawiać trojkami na wszystkie możliwe sposoby, jednego na drugim, jednego w drugim, na waleta, w trójkąt, w gwiazdę, lub jak ruskie lalki. 10. Suma zawsze dawała trzy i zarazem jeden. 11. I od chwili, kiedy postanowili być, istnieli od początku wieczności. 12. Ale na moment przed tą chwila ich wieczność jeszcze się nie zaczęła. 13. Nazywa się to dogmatem Trójcy Świętej. Nikt nie może pojąć tego dogmatu. 14. Chyba ze się jest Bogiem 15. Lub zalanym w pestkę. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Boże przesłanie 2. 26.01.07, 18:34 *** 1. Aniołowie zaczęli mrużyć oczy. 2. Raz widzieli Jednego, raz trzech - miganie meczy wzrok. 3. Wielu starych aniołów, zrażonych nowymi metodami szefa, przyłączyło się do szeregów Szatana. 4. Bóg Ojciec przemówił do Syna Bożego i Duch Świętego. A gdy mówił, dwaj pozostali mówili również gdyż trzej tworzyli jedność. Kiedy jeden z trzech słuchał, pozostali dwaj również słuchali, z identycznych powodów. 5. W tych warunkach po cóż w ogóle do siebie mówili ? - pytają zawsze niedowiarki i mądrale... 6. Ci niebezpieczni ludzie dodają jeszcze, ze z dogmatem zawsze tak jest: wystarczy uznać jeden, maleńki i nie można się od tego uwolnić - dać palec, a wciągnie całą rękę - cala logika się gdzieś ulatnia i wszechświat pruje się jak stary sweter. 7. Dlatego właśnie należy zmuszać do milczenia ogniem i mieczem lub na inne sposoby rożnych niedowiarków i wszelkich mądrali. 8. A co do Boga i Jego Rodziny, lepiej nie stawiać pytań, bo inaczej nie ruszymy z miejsca. 9. Wiec Bóg Ojciec rzekł: "Ludzie są zepsuci z natury, serca ich są zatwardziałe, myśli są jak sadza, a czyny haniebne, widok ich męczy me oczy". 10. Aniołowie, słysząc to nadbiegli, wychylając wdzięczne główki z balkonów niebieskich, zaczęli ćwierkać i wybuchać radosnym śmiechem. 11. Wiedzieli, że gdy Stwórca tak mówi, to zawsze zaraz potem jest coś śmiesznego do zobaczenia na dole: potop, deszcz z ognia i siarki, trzęsienie Ziemi. 12. No, po prostu jakaś rozrywka. A oni mieli rzadko okazje do zabawy tam w górze. 13. Oprócz, oczywiście, śpiewania hymnów pochwalnych na cześć Stwórcy. 14. Tym razem przeliczyli się, bo Bóg zdecydował: 15. "Wyślę im jednego z nas, by cierpiał, by go męczyli i by swą śmiercią odkupił ich grzechy. 16. Czyż to nie dobry pomysł?" 17. Aniołowie popatrzyli po sobie i burknęli: "Eeee!..." 18. Ale Bóg powiedziawszy to powiedział: "Rzekłem". 19. I dorzucił: "Musze ze sobą porozmawiać. Możecie odejść". 20. Aniołowie odlecieli każdy w swoja stronę i Bóg zostali sami. * * * 1. Bóg rzekł do siebie: "Jeden z nas zejdzie do ludzi, by cierpieć i zostać skazanym na śmierć, gdyż takie jest moje przeznaczenie. 2. Teraz musimy zdecydować, który się poświęci. 3. Co do mnie, nie narzucając Wam mego zdania, uważam, że powinien to być Bóg stworzony na podobieństwo człowieka, młody, piękny i podobający się kobietom. „Jaka jest wiara żon taka i wiara mężów". 4. Duch Święty dodał: "Też tak uważam". 5. Syn stwierdził: "Przecież kobiety lubią gołębie". 6. Duch Święty odparł: "Gołębica przybita do wrót stodoły - to niepoważne!". 7. Ojciec: "Będzie tak, jak jest napisane w Księdze A Księga mówi: „Bóg wyśle swego jedynego Syna, Mesjasza, by odkupił grzechy Świata". 8. Syn: "Tak napisano w Księdze? Nigdy tego nie czytałem!". 9. Ojciec: "Z chwila, gdy zaświtała mi idea, iż ma to być napisane w Księdze, słowa te były napisane od momentu powstania Księgi". 10. Syn: "Ach, tak ... 11. Ojciec: "Z chwila, gdy to postanowiłem wszyscy prorocy od zawsze mówili o tym, a ich przemowy były pełne zapowiedzi nadejścia mego Syna. 12. Oczywiście, trzeba trochę czytać miedzy wierszami, ale gdzież byłyby ich zasługi, gdyby przygotowywać za nich całą robotę". 13. I dodał: "A zresztą, wiesz to tak samo dobrze jak Ja. Bo jesteś Mną Przestań więc mendzić, bo dostaniesz w papę". 14. Syn westchnął i przestał mendzić. *** Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Boże przesłanie 3. 27.01.07, 09:51 1. Syn: "Czy mogę wybrać mą mękę?". 2. Ojciec: "Jest napisane, ze będziesz ukrzyżowany". 3. Syn: "Wiedziałem o tym, ale nigdy nie zaszkodzi potargować się W końcu Twoja boska pamięć nie jest już taka, jak była". 4. I dodał: "To bardzo boli być ukrzyżowanym?". 5. Ojciec: "Eeee tam, przesada. Nie musisz o tym myśleć To i tak nie nastąpi zaraz, masz kilka dobrych lat przed sobą". 6. Syn: "Nie omieszkam z nich skorzystać! Już widzę, jak to się stanie: schodzę na ziemię w glorii, na złotym tronie wysadzanym kosztownościami, ubrany w purpurę, z wisiorkami z diamentów i rubinów... Albo nie, włożę raczej tę szatę z naturalnego jedwabiu z okrągłym dekoltem ukazującą ramiona i przybraną w szmaragdy i w pióra z nienarodzonych aniołków. Co prawda jest z zeszłego roku, ale gdyby ją zebrać w pasie i nieco skróciæ, może robić wrażenie Jak sadzisz, Ojcze?". 7. Ojciec: "No cóż, hmmm... Niezupełnie tak to sobie wyobrażałem". 8. I dodał: "Myślałem, że będzie lepiej, gdy staniesz się człowiekiem i gdy to przejdzie normalną droga. Rozumiesz, co chce powiedzieć?". 9. Syn: "Chcesz powiedzieć, ze mam się urodzić tak, jak rodzą się ludzie, we krwi, śluzie i moczu, w zapachu parujących wnętrzności i przy pomocy położnej z brudnymi paznokciami?" 10. Ojciec: "Tak właśnie". 11. Syn: "I będę musiał pozostać sam dziewięć miesięcy w ciemności?". 12. Ojciec: "Otóż to takiego?". 13. Syn: "I będę musiał być jednym z wielu plemników męskiego śmiertelnika chorującym na chorobę morska w kołyszących się jądrach, i będę wstrzyknięty do wnętrzności kobiety, i będę musiał płynąć z całych sił by dopłynąć pierwszy?". 14. Ojciec: "Nie. Tu mam dla ciebie niespodziankę". 15. Syn: "Jaką?". 16. Ojciec: "Mit byłby nieco zbyt suchy bez szczypty cudu. Nie będziesz wiec poczęty". 17. Syn: "No, proszę. Cóż wiec będę?". 18. Ojciec: "Będziesz wcielony". 19. Syn: "To znaczy wrośnięty jak paznokieć?". 20. Ojciec: "Nie kpij sobie, to poważne To jest dogmat. Dogmat Wcielenia". 21. Syn: "Jeden dogmat więcej, jeden dogmat mniej!" I dodał: "A kto go wypełni?" 22. Ojciec wskazał na Ducha Świętego: "On" I dorzucił: "To on złoży ciebie w łonie dziewicy, którą właśnie zauważyłem i która dzięki temu została zauważona od samego początku wieczności". 23. Syn: "Dziewicy? Jak będę mógł stamtąd wyjść?!" 24. Ojciec: "To już twoja sprawa. Nie mogę wszystkiego robić za ciebie". 25. I dodał: "Idź już! Już czas!". 26. W tej samej chwili Syn skurczył się do wielkości nasienia ludzkiego, Duch Święty porwał go i poleciał w stronę Ziemi, a anioł Pański Gabriel torował mu drogę, dmąc w trąby anielskie! 27. Ojciec zawołał jeszcze: "No idź, mój Mały! Staraj się jak możesz! I nie zapominaj, że to specjalna misja. Chce być jedynym Bogiem na całej ziemi - żeby tylko mnie znali i tylko mnie czcili". 28. I w tym momencie Syn ujrzał błyszczący wśród nocy neon z napisem: "Bóg, Ojciec, Syn i S-ka, jedyny prawdziwy Bóg". I pomyślał: "Do licha! Cóż za trust!" i podniosło go to na duchu. * * * 1. I wtedy anioł Pański zstąpił do miasta w Galilei zwanego Nazaret. 2. Wszedł do domu pewnej dziewicy, narzeczonej człowieka imieniem Józef z rodu Dawida. Dziewica zwala się Maria. 3. Anioł, znalazłszy się w jej domu, rzekł do niej: "Bądź pozdrowiona, łaski pełna Pan z tobą Błogosławiona jesteś miedzy niewiastami". 4. Maria nie odpowiedziała, bo była nieufna. Myślała, że to jakiś domokrążca sprzedający siedzącym w domu kobietom rożne świecidełka. 5. Anioł odwrócił siê więc, by mogła zobaczyæ skrzydła i uwierzyć, iż jest naprawdę Aniołem Pańskim. Maria pomyślała jednak, że domokrążca też może przebrać się za anioła, i stała się jeszcze bardziej ostrożna i podejrzliwa. 6. Anioł przefrunął przez mieszkanie i Maria uwierzyła nareszcie, iż jest to prawdziwy anioł, i rzekła: "Otom służebnica Pañska. Ale proszę wziąć sukna, bo właśnie pastowałam". 7. Anioł sfrunął na ziemie i zaczął od początku, ponieważ, gdy mu przerywano, zgubił watek: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga". 8. Maria słuchała, patrzyła na anioła i nie zauważyła gołębicy, która od tylu wlazła jej pod spódnicę. 9. Na wszystko, co mówił anio³, odpowiadała: "Tak, prószę pana oczywiście, prószę pana, prószę usiąść. Ma pan ochotę na kieliszeczek nalewki? Zrobiłam ja sama według przepisu mamusi, nie ma w niej nic sztucznego". 10. Nagle zmieszała się, westchnęła, powiedziała: Ach!... powiedziała: Mamo!... Dało się słyszeć gruchanie, Duch Święty wyfrunął spod spódnicy, odleciał I tyle! 11. Anioł powiedział jeszcze: "Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu nadasz imię Jezus. 12. Będzie on wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da mu tron Dawida. 13. Będzie panował na wieki, a królestwu jego nie będzie końca". 14. Maria zaczerwieniła się, bo nie przywykła, by jej mówiono o tych sprawach, następnie powstrzymując śmiech zapytała: 15. "Jakże to się stanie, skoro nie znam męża?". 16. Anioł: "Wyjaśnienia to nie moja specjalność Ja spełniłem zadanie. Pozdrów wszystkich ode mnie". I odleciał. 17. Maria pozostała w domu zamyślona i zadawała sobie pytanie: czy to znaczy, ze Bóg prosi o jej rękę? I stwierdziła, ze jest raczej nieśmiały, i uznała, ze powinna była mu nieco pomoc, zamiast pozwolić aniołowi owijać wszystko w bawełnę, i pożałowała, że zaręczyła się z Józefem, który był stary, mało sprytny, był cieśla o nieświeżym oddechu i nie taki bardzo boski. 18. Ale w końcu pomyślała: " Eeee, tam!..." i na wszelki wypadek kupiła niebieską wełnę i zaczęła robić na drutach śpioszki. * * * Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re: Boże przesłanie 1. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 14:00 palnick napisał: > 1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje. > 1b. I rzekł: "Mam plan". > ITD,ITD. Głupie to i wstrętne. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Boże przesłanie 1. 28.11.07, 18:01 Gość portalu: :/ napisał(a): > Głupie to i wstrętne. --- Religia jest głupia i wstrętna. Też tak uważam. Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Re: Z życia księży....klonować? 06.02.07, 01:38 Od razu dodam że tekst poniżej NIE JEST MÓJ , aczkolwiek warty przeczytania :) I zejdzie raz powtórny A bluźnierstwo bedzie na jego twarzy Choć twarz znajoma Dusza jego przeklęta na wieki Niedaleko zatoki i w dwóch miastach Pojawia się niewidzialne dotąd plagi Głód, zaraza,, które zostały Zrzucone przez żelazo Czterowiersz 65 Centuria V Wielu naukowców nie ma watpliwości że podane tu czterowiersze Nostradamusa odnoszą się do projektu "The Second Coming Project" i jego planów. "The Second Coming Project" to organizacja non-profit, której celem jest spowodowanie Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa, tak jak to przepowiedziano w Biblii. Chcą tego dokonać w 2012 w rocznicę jego urodzin (jak wiecie kalendarz którego używamy jest błędny). Jak sami głoszą: "naszą intencją jest sklonować Jezusa, używając pionierskich technik Roslin Institute w Szkocji, poprzez pobranie nieskażonej próbki z relikwii Jezusa (krwi i ciała) przechowywanych w kościołach całego świata, wyodrębnienie DNA i umieszczenie go w niezapłodnionej komórce jajowej. Zapłodnione jajo, teraz już będące zygotą Jezusa Chrystusa, zostanie wszczepione młodej dziewicy, która sama zgłosi się na ochotnika. Urodzi ona małego Jezusa." Znani naukowcy twierdzą, a w tym dr. Klaus Dettlaff, od trzydziestu lat zajmujący się przepowiadniami Nostradamusa, że interpretacja przytoczonych czterowierszy może być jak najbardziej złowieszcza dla ludzkości. Klon Jezusa Antychrystem? Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów - a na głowach jego siedem diademów. A gdy dopełnią swojego świadectwa, Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży i zabije. A zwłoki ich [leżeć] będą na placu wielkiego miasta, które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt, gdzie także ukrzyżowano ich Pana. I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia ogląda ich zwłoki; a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu. Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery, łapy jej - jakby niedźwiedzia, paszcza jej - jakby paszcza lwa. A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę. I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną, a rana jej śmiertelna została uleczona. A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią, i pokłon oddali Smokowi, bo władzę dał Bestii. I Bestii pokłon oddali, mówiąc: «Któż jest podobny do Bestii i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?» Ap 11, 7 NOWY TESTAMENT Apokalipsa według św. Jana Według części biblistów, fragment apokalipsy mówiący o śmiertelniej ranie Bestii świadczy właśnie o klonowaniu i wskazuje na współczesną medycynę. Kontrowersje wokół projektu potencjalnie tak niebezpiecznego dla ludzkości zaostrzyły się po konferencji zorganizowanej przez zwolenników projektu która odbyła się w Los Angeles w październiku ubiegłego roku. Uczestnicy projektu uważają, że "nie można dłużej polegać na nadziei i modlitwach, oczekując daremnie na powrót Jezusa. mamy wystarczającą technologię, żeby sprowadzić go już teraz. Nie ma żadnego powodu: moralnego, legalnego czy biblijnego, żeby nie skorzystać z okazji". Jak głoszą na swojej stronie internetowej: "ABY ZBAWIĆ ŚWIAT OD GRZECHU, MUSIMY SKLONOWAĆ JEZUSA ABY ZAINICJOWAĆ DRUGIE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA". Wg uczestników Projektu sama Biblia podpowiedziała im, co mają robić. Opis Ostatniej Wieczerzy (ewangelia Mateusza), podczas której Jezus dzieli się chlebem i winem ze swoimi uczniami ("... bierzcie i pijcie z niego wszyscy, oto jest kielich krwi mojej..." etc.). Dla nich jest to jasna wskazówka od Jezusa dla przyszłych pokoleń: sklonujcie mnie dzięki wiedzy, jaką dał ludziom Bóg i wiernym, którzy przechowają moją krew. Jednakże przeciw tym argumentom wystąpił profesor teologii Francis de la Guardia: "Fascynaci projektu rozumieją zupełnie opatrznie rozumieją słowa Pisma. NIe można bawić się w Bopga i wskazywać Panu kiedy ma przyjść, gdyż Szatan czeka tylko na okazję do wykorzystania. Pan wyraźnie dał znać, że przyjdzie, jednakże to od niego zależy kiedy i w jaki sposób się to stanie. Nie powinniśmy go w tym wyręczać". W kościołach na całym świecie przechowuje się olbrzymią ilość relikwii, pozostałości po świętych. Te najcenniejsze to oczywiście pamiatki po Jezusie, a najsłynniejsza z nich to Całun Turyński. Od samego początku kultu relikwii zaczęło ich przybywać (każdy kościół chce mieć u sienbie kawałek świetego!). Gdyby np. zebrać wszystkie zęby św. Piotra okazałoby się, że apostoł miał ich ponad 60, a ze wszystkich drzazg z krzyża Męki Pańskiej dałoby się zbudować most! Przesada? Tak, ale te przejaskrawione przykłady oddają całą prawdę o relikwiach: większość z nich to fałszywki. Wsytarczy jednak przecież kilka autentycznych włosów, kropla krwi czy fragment naskórka Jezusa (a takie relikwie istnieją) Jezusa, by przy odrobinie szczęścia wyodrębnić DNA Mesjasza. Członkowie Projektu deklarują, że poczynili już ku temu przygotowania. Trudno jednak uwierzyć, że posiadający takie relikwie kościoły łatwo pozwolą na takie wykorzystanie swoich skarbów - łatwo wyobrazić sobie reakcję przeciętnego duchownego na pomysł o sklonowaniu Jezusa! Śpiący Prorok przepowiada Drugie Nadejście Edgar Cayce (1877-1945), nazywany "śpiącym prorokiem" poczynił w ciągu swojego życia wiele trafnych przepowiedni. W 1934 przepowiedział nadejście i przebieg II wojny światowej na długo przed jej rozpocząciem. Przewidział też rozwój komunizmu - i jego upadek. Jak wielu chrześcijańskich proroków Cayce przpowiedział Dzień Odrodzenia. Przewidział nadejście Armageddonu w 1999, wraz z erą New Age i Drugim Nadejściem Chrystusa. Cayce jak zwykle - nie pomylił się. Armageddon roku 1999 nadszedł, chociaż nie w sposób w jaki opisano to w gazetach. Przewidział nadejście AI, a także wraz z nadejściem ery technologii, Powtórne Nadejście Chrystusa; a więc klonowanie. Kod biblii Odwołania do powtórnego nadejścia Chrystusa znaleziono również w biblii: Na powyższym obrazie poszczególne zaznaczone fragmenty oznaczają: "Duplikat" "Yeshua (Jezus)" "3 Tevet (25 grudzień)" "5773 (2012)" "Wielu" "Zginie" Czy to jest możliwe? Z pewnych źródeł płynących z "The Second Coming Project" wynika, że zaszły podczas realizacji projektu zaszły poważne komplikacje. Już to, że przesunięto początkowy termin (miał to być rok 2000) świadczy o problemach na jakie napotkali się entuzjaści projektu. Co ciekawe, źródło to informuje o narodzinach Jezusa 2.1, Jezusa 2.2 i Jezusa 2.3, jednakże pierwszy z nich miał poważną wadę umysłową, drugi azjatyckie pochodzenie (!), a trzeci... był dziewczynką (co gorsza nie wiadomo dlaczego tak się stało). Być może więc, Bóg sam zabezpieczył się przed niechcianym zstąpieniem? Mam nadzieje że post nie zniknie :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 2kan Re: Z życia księży....klonować? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 23:08 Przychodzi Piotr Adamczyk do sklepu ogrodniczego i mówi "Poproszę pięć worków ziemi. Tej ziemi"... Odpowiedz Link Zgłoś
zwierze_futerkowe Re: Z życia księży....klonować? 28.10.07, 22:23 Widziałam kiedyś film o tym klonowaniu, taki trochę sci-fi, a trochę chyba miał to być thriller. Dokładnie nie pamiętam, ale leciało to mniej więcej tak, że bezpłodna facetka chciała mieć dziecko i poddała się zabiegowi in vitro, i okazało się, że wpadła w ten sposób w łapy jakiejś sekty, która chciała sklonować Jezusa przy użyciu DNA wyekstrahowanego z całunu turyńskiego. Pomysł na film nawet ciekawy, tylko realizacja była do bani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magduśśśka Re: Z życia księży....klonować? IP: *.chello.pl 22.09.08, 01:00 Prawdziwym Antychrystem jest David Hasselhoff! I kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Naukowy dowód na istnienie Boga.. 14.03.07, 16:23 Poniżej cytuję jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na wydziale chemii NUI Maynooth (National University of Ireland). Odpowiedź jednego ze studentów była na tyle wyjątkowa,że profesor podzielił się z nią ze swoimi kolegami, a później jej treść przedstawił w internecie. Pytanie: Czy piekło jest egzotermalne (oddaje ciepło) czy endotermalne (absorbuje ciepło)? Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boyle’a-Mariotte’a, które mówi, że w stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna do jego ciśnienia. Jeden ze studentów napisał tak: Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do tego potrzebna jest ocena liczby dusz, które idą do piekła i liczba dusz, która piekło opuszcza. Moim zdaniem można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć, że dusze, które raz trafiły do piekła, nigdy go nie opuszczają. Na pytanie, ile dusz idzie do piekła, można spojrzeć z punktu widzenia wielu istniejących dzisiaj religii. Większość z nich zakłada, że do piekła idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary. Ponieważ religii jest więcej niż jedna i nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, to można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła. Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci można założyć, że liczba dusz w piekle wzrastać będzie logarytmicznie. Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła. Ponieważ wg prawa Boyle’a-Mariotte’a wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać musi się powierzchnia piekła tak, aby temperatura i ciśnienie w piekle pozostaly stałe, to istnieją dwie możliwości: 1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do niego dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą tak dlugo rosły aż piekło się rozpadnie. 2. Jeśli piekło rozszerza się szybciej niż liczba przychodzących tam dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą spadać tak długo, aż piekło zamarznie. Która z tych możliwości jest bardziej realna? Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednię Sandry, która powiedziała do mnie: "prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię", jak również to, że wczoraj z nią spałem, to możliwa jest tylko ta druga opcja. Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermalne i musi być już zamarznięte. Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna dusza nie może trafić do piekła, a ponieważ pozostaje jeszcze tylko niebo, to dowodzi też istnienie Osoby Boskiej, co z kolei tlumaczy, dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała "Oh, God". Student otrzymał ocenę "bardzo dobry"... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Modlitwa Wydziału Łąkarstwa AR Poznań :-) 15.03.07, 00:18 To nie jest żart, ale dostaja to studenci z AR zeby to znać przed egzaminem miłej lektury Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison Święty mocny i nieśmiertelny Boże, któryś wybrał Miriam z Nazaretu za Matkę dla Syna — zmiłuj się nad nami Święty Synu Człowieczy, któryś Swoją Matkę dał nam w wieczne miłowanie — zmiłuj się nad nami Święty Duchu unoszący się nad wodami bezładnej Ziemi i w poszumie wiatru igrającego łąkami — zmiłuj się nad nami Rodzicielko Boga, gdy nasze serca nieskore niech wielbią Cię łąki, niech wielbią Cię trawy litanii wersetami a Ty przyczyń się za nami. (...) II wyczyńcu łąkowy najwcześniej kwitnący chwal Królową Ziem Polskich rajgrasie wyniosły dumą połyskujący mozgo trzcinę przypominająca beckmannio od dawna zanikająca kupkówko pospolita tak niedawno ubóstwiana, a dziś nikomu nie chciana stokłoso obiedkowata przez Generała Chłapowskiego w Wielkopolskę wsiana stokłoso bezostna barwą pylników w dzień zachwycająca życico trwała trawo doskonała, tak szybko odrastająca życico wielokwiatowa, wędrowniczko z Italii, tak wszechstronnie w gospodarstwach spożytkowana życico lnowa przez Księdza Wujka za kąkol przebrana kostrzewo łąkowa na banicję zmuszana kostrzewo z życicą wiązana kostrzewo trzcinowa szybko wodę tracąca kostrzewo olbrzymia wśród mroku lasów połyskująca kostrzewo czerwona antocyjanami od stóp zlana kostrzewo owcza nie przez owce szukana kostrzewo poleska, trawo wierna, przez taksonomów zapomniana kłosówko wełnista znów pokarm przyjemny bydłu dająca drżączko średnia łzami płacząca zamokrzyco ryżowa trudno kwiatostan rodząca grzebienico wzgardzona konietlico ozłocona wiechlino spłaszczona wiechlino łąkowa trawo wiecznie trwająca wiechlino gajowa miejsca zacienione wypełniająca wiechlino szorstka, zwyczajna lecz pokładająca wiechlino płodna dziś już rzadko rodząca wiechlino roczna stopy pielgrzymów całująca wiechlino cebulkowata żywo rodząca wiechlino szlachetna przez Skalińską nobilitowana wiechlino z Tatr Wysokich granitową nazwana polska wiechlino z Miodoborów na Podolu spotykana wiechlino styryjska w Polskę zapodziana wiechlino spłaszczona promieniami słońca tymotko Boehmera przypominająca tymotko łąkowa, brzanką nazywana, przez konie faworyzowana tymotko kolankowata na trawniki skazana tymotko alpejska w turnie wysadzana trzęślico modra, trawo niebiańska, na nowo pięknem odkrywana mietlico biaława przez wszystkie zwierzęta smacznie zjadana mietlico pospolita nie wszędzie spotykana mietlico nieustannie klasyfikowana izgrzyco przyziemna mądrej chrzestnej potrzebująca kłosownico lasy zamieszkująca kupkówko Aschersona borów liściastych ozdobo wulpio stokłosowa czarnkowska niebogo perzu zwyczajny na łące szanowany i antyperzem nie prześladowany wszystkie paluszniki ciepłem lata rosnące śmiałku pogięty kwaśne gleby porastający śmiałku darniowy trudny do pokonania seslerio skalna trawo na wysokościach zadumana szczotlicho siwa przez piaski zasypywana boimko dwurzędowa trawo niepospolita wydmuchrzyco piaskowa w barwy nieboskłonu spowita piaskownico zwyczajna piaski wydm nadmorskich wiążąca trzcinniki wysmukłe przed erozją chroniące śmiałko, trawo drobna, ludzkim okiem niedostrzegana owsico w mchu skąpana turówko z żubrem utożsamiana tomko wonna w sianie zachęcająca do spania strzęplico polską nazwana strzęplico nadobna tak mało poznana skolochloo zazdrosna o swoją urodę włośnice wkradające się w łąki młode manno jadalna przez lud Prusów jak zboże szanowana manno wodna szuwary stanowiąca manno litewska z Koroną związana mannico wody morskie znosząca trzcino na granicy wód i łąk straż trzymająca perłówki w parkach i zaroślach urodą zachwycające ostnice w ochronę już poddane, a urodą kuszące koniczyno biała, dzięcielino rajska, w inwokację wieszcza wpisana koniczyno pannońska koło Przemyśla spotykana koniczyno czerwona miłością ku zwierzętom i człowiekowi pałająca koniczyno drobnogłówkowa tu i ówdzie rosnąca koniczyno Szwecję przypominająca koniczyno krwioczerwona nieczęsto zasiewana komonico w trudnych warunkach chowana wilżyno cierniem ukoronowana wszystkie miłosierne motylkowate azot przechwytujące lucerny dumne od łąk stroniące kozłku lekarski serca wzmacniający firletko ręką bożą poszarpana barszczu nad łąkami baldachy rozciągający pełniku europejski nieliczne łąki znaczący dzwonki dzwonkami dzwoniące przywrotniki nad górskimi łąkami straż trzymające trawy paszę dające trawy chleby rodzące trawy ziemię chroniące trawy krajobraz tworzące trawy ozdobą stojące trawy przenikające drogi III tysiąclecia trawy polskie zioła cudowne wszystkie rośliny łąkowe Baranku Boży, daj nam czysty umysł zdolny dostrzegać w łąkach misterium Stwórcy nad Stwórcami — zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, daj nam czyste serce zdolne do chwalenia Panny nad Pannami — zmiłuj się nad nami. Baranku Boży, daj nam czystego ducha godnego chwalenia Rodzicielki Bożej, a gdy ustaniemy niech Ją chwalą łąki nad łąkami i trawy nad trawami, Ty zaś zmiłuj się, zmiłuj się nad nami. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 15.03.07, 14:24 OGLOSZENIA PARAFIALNE: 1. Cała wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres wakacji zaprzestał swojej działalności. 2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka w przedsionku. 3. Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego. 4. W niedziele ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał klaskajmy wszyscy w dłonie. 5. Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle?. Przyjdź i posłuchaj naszego organisty. 6. Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron 7. W czwartek o 16.00 Wspólne lody. Panie dające mleko prosimy przyjść wcześniej. 8. W środę spotkanie żeńskiego kręgu literackiego. Pani Kowalska zaśpiewa Połóż mnie do łóżeczka razem z wikarym 9. W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je oglądać w każdy piątek po południu. 10.W niedziele nasza grupa teatralna zaprezentuje "Hamleta". Jesteśmy zaproszeni do udziału w tej tragedii. 11. Spotkanie grupy terapeutycznej pomagającej wzmocnić poczucie własnej wartości w środę wieczorem. Prosimy używać tylnych drzwi. 12. We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat: "Jezus chodzi po wodzie". Temat katechezy w przyszłym tygodniu: "W poszukiwaniu Jezusa". 13. W każdą środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które pragną do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 18.03.07, 00:49 Ogłoszenie parafialne: W środę odbędzie się spotkanie pań oczekujących potomstwa z księdzem proboszczem. i fragment kazania: "Pewien młodzieniec chciał zostać rabinem. W tym celu pilnie studiował Koran". Egzamin przed 1.Komunią. Dziecko ma wymienić warunki dobrej spowiedzi. I wymienia: "Rachunek sumienia, żal za grzechy,postanowienie poprawy, pokuta, namaszczenie chorych, kapłaństwo, małżeństwo". Odpowiedz Link Zgłoś
zielone.ziolo Dobry zwyczaj... 18.03.07, 08:52 ... nie pożyczaj? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=10922330&wv.x=1&a=59047877 "Czy to się staje twoim zwyczajem?" autor: ira22 :P Odpowiedz Link Zgłoś
zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 08:54 "Pożyczyłeś" sobie nie wymieniając autora. ZNOWU. Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 09:40 Ten wątek jest zbiorem dowcipów, dykteryjek, historyjek i opowieści z życia kleru. Nie przywiązuję wagi do podawania danych osoby zamieszczającej je, bo to nie musi mieć nic wspólnego z autorstwem. Dowcipy są powtarzane bez podawania autora z samej swojej istoty. Nikt normalny nie sądzi, że zabieram komuś dobra intelektualne albo, że mam zamiar sugerować że jestem autorem zamieszczanych tu wpisów. Odpowiedz Link Zgłoś
zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 09:54 kafar.pl napisała: > Ten wątek jest zbiorem dowcipów, dykteryjek, historyjek i opowieści z życia > kleru. Nie przywiązuję wagi do podawania danych osoby zamieszczającej je, bo to > > nie musi mieć nic wspólnego z autorstwem. Dowcipy są powtarzane bez podawania > autora z samej swojej istoty. Nikt normalny nie sądzi, że zabieram komuś dobra > intelektualne albo, że mam zamiar sugerować że jestem autorem zamieszczanych tu > > wpisów. Po pierwsze - Autor wątku zaznaczył, że to nie jest dowcip. Po drugie - właśnie udowodniłeś/aś, że Palnick i Ty to jedna i ta sama osoba. Na podobny zarzut (w tym wątku) napisałeś/aś coś podobnego ;PPP Nie chce mi się szukać i linkować. Jeśli rzeczywiście jesteś Palnickiem (w co wierzę, bo w końcu trzeba w COŚ wierzyć :PP), to pozdrawiam serdecznie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 10:16 zielone.ziolo napisała: > Jeśli rzeczywiście jesteś Palnickiem (w co wierzę, bo w końcu trzeba w COŚ > wierzyć :PP), to pozdrawiam serdecznie :-))) ------- Też pozdrawiam cieplutko :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 10:18 kafar.pl napisała: > > ------- > Też pozdrawiam cieplutko :-) Nooo :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amerskater Do zielone.ziolo i palnicka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 14:31 Jako autorka inkryminowanej wypowiedzi, tak niefortunnie zacytowanej przez palnicka w jego wątku, dziękuję za wzięcie w obronę:) Niemniej nie czuję się poszkodowana, wręcz cieszę się, że moja wypowiedź miała przynajmniej dwoje czytelników :)) A prawdę powiedziawszy, wolę jeśli palnick cytuje takie soft anegdotki, niz jawnie obraźliwe teksty typu Boże przesłanie 1,2,3. Przy okazji apeluję do palnicka o nieumieszczanie treści obrażających uczucia religijne. PS.A to znacie?Pewnej dewotce się zmarło, idzie do św.Piotra. Św.Piotr mówi jej, ze aby dostać się do nieba musi nazbierac 10 000 punktów i każe jej wymieniać swoje zasługi. Dewotka mówi: -Całe życie modliłam się rano i wieczorem, przed jedzeniem i po jedzeniu i przy każdej okazji. Św.Piotr odpowiada:-Brawo.Masz 10 punktów.Co jeszcze? Dewotka:-Przez całe życie nie opuściłam ani jednej mszy niedzielnej, uczestniczyłam gorliwie w nieszporach, majowych, różańcach itd. Św.Piotr.-Świetnie.Masz drugie 10 punktów. Co jeszcze? Dewotka:-Przez całe życie pełnilam dobre uczynki, byłam dobra dla bliźnich... Św.Piotr: -No dobrze, masz 30 punktów, brakuje ci jeszcze 9970. Dewotka wrzeszczy:-CO?? JEZU RATUJ!!!!!! Świetnie-mówi św.Piotr- za to jest właśnie 10 000. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Z życia księży. 21.10.07, 23:32 Sytuacja intymna między dwoma facetami. Na zakończenie starszy mówi do młodszego: - było super masz taką ciasną dziewiczą dziurkę Na to odpowiada młodszy: - bo ja jestem dopiero na pierwszym roku, proszę księdza biskupa. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia parafian.... 19.03.07, 10:54 - Po czym poznać, że trafiłeś na zlot Radia Maryja? - Zobaczysz 10 tys. kobiet i żadna nie będzie w Twoim typie. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 21.03.07, 01:10 Do księdza przychodzi młoda para, chce sie pobrać. Facet pyta sie księdza: - To ile kosztuje ślub? - A na ile wyceniasz przyszłą żone? Facet spojrzał na dziewczyna i dał księdzu 100 zł... Ksiądz również na nią spojrzał i oddał mu 50... Odpowiedz Link Zgłoś
scottie74 Re: Z życia księży.... 22.03.07, 20:44 www.youtube.com/watch?v=kcI3Sivf7n4 Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 14.04.07, 01:58 Maria jest bardzo pobożna. Wychodzi za mąż i ma 17 dzieci. Jej mąż umiera. Dwa tygodnie później ponownie wychodzi za mąż i ma 22 dzieci z drugim mężem. On umiera. Niedługo potem ona także umiera. Na pogrzebie ksiądz patrzy w niebo i mówi: - Wreszcie są razem. Facet siedzący w pierwszej ławce pyta: - Przepraszam ojcze, ale ma ksiądz na myśli jej pierwszego męża czy drugiego? Ksiądz na to: - Miałem na myśli jej nogi Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 07.06.07, 19:47 Przychodzi facet do spowiedzi, klęka w konfesjonale i mówi: - Ojcze ciężko zgrzeszyłem z kobietą! Ksiądz się dopytuje: - Synu co zrobiłeś? - Pieściliśmy się, pocieraliśmy ale bez wkładania! - Synu to grzech śmiertelny. Pocierać to to samo co włożyć! Za pokutę odmówisz 10 razy Zdrowaś Mario i włożysz 100 złotych do puszki na ofiarę. Ksiądz zapukał, facet poszedł do ołtarza odmawiać zdrowaśki. Ale ksiądz cały czas obserwuje grzesznika... Patrzy, a facet odchodzi od ołtarza, przechodzi obok puszki i nic nie wkładając kieruje się do wyjścia. Wybiega z konfesjonału i woła: - Synu nie odprawiłeś do końca pokuty! Obserwowałem Cię! Nie włożyłeś nic do puszki! Facet odpowiada: - Ale potarłem. A sam ksiądz powiedział, że pocierać to to samo co włożyć! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 16.07.07, 08:39 Ksiądz przed kazaniem polecił usiąść w pierwszym rzędzie dziewicom, w drugim żonom, które zdradziły męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa razy, w piątym.. - Słyszałaś o tym? - Nie - Musiałaś siedzieć daleko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siostra leontyna Re: Z życia księży.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 22:42 -nie jadłem nie piłem lecz mam wielką winę,całowałem raz dziewczynę ksiadz poznany w młodych sprawach rzecze: -całowałeś pewnie w czoło? -trochę niżej proszę księdza... -chłopcze w oczach mi się mroczy całowałeś pewnie w oczy -trochę niżej proszę księdza... -chłopcze drogi,zły twój los całowałeś pewnie w nos -trochę niżej proszę księdza... -jakaż straszna wa rozpusta całowałeś pewnie w usta -trochę niżej proszę księdza... -ja już tego nie przeżyje całowałeś pewnie w szyję! -trochę niżej proszę księdza... -chłopcze drogi też masz gust całowałeś pewnie w biust- -trochę nizej proszę księdza -jakiż straszny twój postępek całowałeś pewnie w pępek -trochę niżej proszę księdza... -o matko niepokalana całowałeś ją w kolana -trochę wyżej proszę księdza... -jakaż straszna twa obłuda całowałeś pewnie w uda -trochę wyżej proszę księdza... -chłopcze,chłopcze skróć mą mękę,gdzieś całował tę panienkę? -a w rękę! Słyszałam,bardziej pikantne wersje,ale zapomniałam.Może jakaś dobra dusza przypomni.Sorry za ewentualny brak znaków i literówki. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży....11 przykazanie 21.07.07, 00:38 11. Nie kradnij! Kler nie znosi konkurencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siostra leontyna Re: Z życia księży.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 18:26 Trwa msza,kazanie z zakrystii słychać głosy;"zgwałć mnie,zgwałć mnie,zgwałć mnie.."'ksiądz nie reaguje,wiadomo wywiązuje się z kapłańskiego obowiązku.Sytuacja powtarza się parokrotnie.Po odprawionej mszy leci w dyrdy do zakrystii,otwiera drzwi,a tam zakonnice siedzą i recytują "zgwałć mnie,zgwałć mnie,zgwałć mnie...".Wkurzył się księżulo -oszalałyście?-pyta siostrzyczki na to odzywa się matka przełożona -a co to już pomarzyć sobie nie można? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 12.09.07, 21:48 Wchodzi pułkownik i widzi majora pochylonego nad papierzyskami. - Co piszecie majorze? - Dysertację - odpowiada zrywając się z krzesła major. - Acha! Interesujące. A na jaki temat? - Obieg wody w pisuarze. - Jakoś tak mało ciekawie brzmi. - A jak pan pułkownik by zaproponował? - Na przykład - Możliwości transportu dwuwodorotlenku w naczyniach o powierzchni słabo perforowanej? - Świetny tytuł panie pułkowniku ! - krzyczy uradowany major. - Tak zatytułuję tę rozprawę. Dziękuję za radę. Po wyjściu pułkownika major biegnie na piętro niżej do swojego przyjaciela kapitana, żeby pochwalić się nowymi ustaleniami i zastaje go tez coś piszącego. - Cześć co piszesz - pyta. - Dysertację. - Ooo Na jaki temat? - Możliwość zastąpienia instrumentów muzycznych w kościele garnizonowym walorami głosowymi duchowieństwa. - Widzę, że odwiedził cię pułkownik - domyśla się major. - Tak, poradził mi zmienić tytuł mojej rozprawy naukowej. - A jak ten tytuł brzmiał wcześniej? - Po ch*j kapelanowi akordeon. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 21.10.07, 23:22 Do Kowalskich przychodzi ksiądz po kolędzie i zagaduje ich małego synka: - A chodzisz do kościółka w niedziele z rodzicami? - Chodzimy całą rodziną, proszę księdza. - W każdą niedzielę? - W każdą niedziele, proszę księdza. - A do którego kościólka chodzicie? - Do Carrefoura. Odpowiedz Link Zgłoś
zwierze_futerkowe Z życia pewnego księdza... 28.10.07, 22:32 Przyszedł Rydzyk do kościoła i modli się przed wielkim krzyżem. Nagle Jezus z krzyża odzywa się: - Rydzyk, ale ty masz szczęście! Rydzyk myśli, ze się przesłyszał, ale po chwili Jezus znowu: - Rydzyk, ale ty masz szczęście!! Rydzyk rozgląda się skonsternowany i powraca do modlitwy, ale po chwili słyszy znów: - Rydzyk, ale ty masz szczęście!!! Rydzyk przez całą noc rozmyślał, co też Jezus mógł mieć na myśli; w końcu idzie do przełożonego swojego zakonu i zwierza się: - Ojcze, Jezus powiedział mi w kościele, że mam szczęście. - Dlaczego masz szczęście?? - pyta przełożony. - Nie wiem! Tego mi nie powiedział. - No to idź jeszcze raz się pomodlić, a jeżeli znów się odezwie, zapytaj go o to szczęście. Wrócił więc Rydzyk do kościoła i modli się. I Jezus znowu się odzywa: - Rydzyk, ale ty masz szczęście! I po krótkiej chwili znów: - Rydzyk, ale ty masz szczęście!! Rydzyk, ale ty masz szczęście!!! Rydzyk zdobył się na odwagę i pyta Jezusa: -Panie Jezu, dlaczego ja mam szczęście???? Jezus mu odpowiada: - Bo gdybym ja nie miał nóg przybitych do krzyża, to jak bym cię kopnął w dupę…!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia pewnego księdza... 07.11.07, 12:08 Do Kowalskich przychodzi ksiądz po kolędzie i zagaduje ich małego synka: - A chodzisz do kościółka w niedziele z rodzicami? - Chodzimy całą rodziną, proszę księdza. - W każdą niedzielę? - W każdą niedziele, proszę księdza. - A do którego kościołka chodzicie? - Do Carrefoura. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 26.12.07, 22:53 Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie... Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i po prawicy posadził. Inne nominały zaczęły krzyczeć: - Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie? A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał: - A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem? Odpowiedz Link Zgłoś
palnick_1 Re: Z życia księży.... 26.12.07, 23:55 Niewielki kościółek nad jeziorem Michigan w stanie Wisconsin. - Chciałbym Wam, drodzy parafianie - mówi młody pastor - przedstawić sylwetkę Świętej Weroniki. Żebyście lepiej sobie uświadomili jak wspaniałą i czystą kobietą była Święta Weronika, posłużę się przykładem. Oto tu, w pierwszym rzędzie ławek siedzi ze spuszczonymi skromnie oczętami, wszystkim nam znana Dolores Steward. Wiemy jak dobrą, prawdomówną i uczynną jest osobą. Wiemy z jakim zaangażowaniem opiekuje się swoimi starymi rodzicami, a przy okazji wieloma starszymi ludźmi z okolicy. Wiemy, że uczestniczy we wszystkich charytatywnych akcjach organizowanych przez nasz kościół. To kobieta, która nie przejdzie obojętnie przy bezdomnym, która, choć nie zarabia zbyt wiele, zawsze rzuci dolara żebrakowi, której dobroć emanuje na wszystkich współmieszkańców a skromność może być tylko przykładem. Wstań Dolores niech wszyscy Cię zobaczą... - Otóż wyobrażcie sobie, moi mili że przy Świętej Weronice nasza Dolores to zwykła ku*wa... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Kim właściwie był Jezus? 26.12.07, 23:23 TRZY DOWODY NA TO, ŻE JEZUS BYŁ MEKSYKANINEM 1. Miał na imię Jezus 2. Był dwujęzyczny 3. Władze go nie lubiły. Ale możemy też wysnuć wniosek, że JEZUS BYŁ CZARNY 1. Mówił do wszystkich 'bracie' 2. Lubił Gospel 3. Nie miał uczciwego procesu Równocześnie jednak mamy dobre argumenty na to, że JEZUS BYŁ ŻYDEM 1. Wszedł w Interes Ojca 2. Mieszkał w domu aż do ukończenia 30 lat. 3. Był pewien, że jego Matka była dziewicą, a ta z kolei była pewna, że On jest Bogiem Znakomicie możemy udowodnić też, że JEZUS BYŁ WŁOCHEM 1. Gestykulował 2. Pił wino do każdego posiłku 3. Używał oliwy z oliwek Udowodnimy też niezbicie, że JEZUS BYŁ KALIFORNIJCZYKIEM 1. Nigdy nie obcinał włosów 2. Chodził boso 3. Rozpoczął nową religię. Równocześnie możemy przypuszczać, że JEZUS BYŁ IRLANDCZYKIEM 1. Nigdy się nie ożenił 2. Ciągle opowiadał różne historie 3. Uwielbiał jarzynki i wszelakie zielsko. Choć z pewnością najdalej idącym wnioskiem jest ten, że JEZUS BYŁ KOBIETĄ 1. Musiał nakarmić tłumy akurat wtedy, kiedy nie było nic do jedzenia. 2. Usiłował nauczać facetów, którzy NIC NIE KUMALI 3. Nawet gdy był już martwy musiał wstać, bo ciągle miał coś do zrobienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Re: Z życia księży.... 12.02.08, 08:08 Przyszedl baca do spowiedzi. - Prosze ksiedza, zgrzeszylem... - Jak synu? - Szedlem sobie przez łąke i widze piekna dame. Podkradlem sie, przewrócilem ja, no i dlugo kopulowalismy. - To wielki grzech synu. - To jeszcze nic, na to wszystko patrzyli jej rodzice, bracia, siostry, ciotki, wujowie, kuzynostwo i sasiedzi. - Jak to? I nic nie powiedzieli! - pyta ksiadz. - Powiedzieli: Beeeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 12.04.08, 08:32 Mały Jasiu siedzi sobie na ławce w Kosciele i energicznie wymachuje różańcem. Podchodzi do niego ksiądz i mówi: - Jasiu, nie machaj tak różańcem, na kazdym paciorku tego różańca siedzi Aniołek. Ksiądz odszedł, a Jasiu patrząc na różaniec mówi: - No to teraz k..wa trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ff Powtorka mala : IP: *.tpca-cz.com 21.02.08, 16:52 palnick 21.10.06, 18:45 Odpowiedz I pomyśleć że ta historia ma już przeszło 2000 lat ;) Siedziało sobie dwóch ludzi i myślało, jakby tu zarobić bez wysiłku. Jeden rzucił pomysł: stwórzmy religię, to zawsze jest dobry interes. A że znali się trochę na psychologii, zaczęli myśleć, jaka powinna być owa religia, żeby zysk był jak największy. A: Najwięcej można zarobić na lęku przed śmiercią, trzeba tylko obiecać szczęśliwe życie pozagrobowe. Oczywiście jedynie tym, którzy spełnią nasze warunki... B: Niezłe jest też poczucie winy, bo dokuczliwe i ludzie dużo dadzą, by się od niego uwolnić. A: Masz rację, trzeba tylko je stworzyć, a potem ugruntować i wyolbrzymić, masz jakiś pomysł? B: Tak! To proste, należy ludziom zakazać akurat tego, co lubią najbardziej, od czego nie dadzą rady się powstrzymać. A: Czyli na początek na pewno seksu, ale nie całkowicie, bo skąd by się brali nowi wyznawcy? Wciśnijmy im ścisłą dożywotnią monogamię, nie nazywam się A jeśli w niej wytrwają. B: Poza tym, ludzie są z natury dumni, należy im owej dumy zakazać i zrobić z niej grzech. A: Lubią się też bawić, nie zakażemy im tego całkowicie bo nie znajdziemy wyznawców, ale trzeba wprowadzić dużo okresów, w których zabawa będzie zakazana. B: Ja dodałbym do tego jeszcze zakaz jedzenia i picia w tych okresach, przynajmniej częściowy. A: A jak już nagrzeszą, przyjdą do nas uwolnić się od poczucia winy, a wtedy ich oskubiemy do ostatniego grosza. B: Mam genialny pomysł! Niech mają obowiązek opowiadania swoich grzechów kapłanowi. Może nawet sami nam podpowiedzą, czego by tu jeszcze zakazać? A: Tak, a przy okazji będziemy mieli czym ich szantażować. Albo nie, to nie jest dobry pomysł, nie byliby szczerzy. Wystarczy samo upokorzenie, pomylą ulgę że już się skończyło z "odpuszczeniem grzechów". B: Żeby zwiększyć zyski, wprowadźmy dużo płatnych obrzędów. Śluby i pogrzeby na pewno, ale ja dodałbym jeszcze kilka. A: Coś takiego jak przyjęcie do nas powinno być bezpłatne, po co na samym początku odstraszać, skubnie się ich później. B: A teraz pomyślmy, co im tu zaoferować w zamian, oczywiście nie może to być nic materialnego. A: Da się zrobić, ale zainwestować i tak trzeba... B: No tak, w jakieś miejsce kultu, z dobrą akustyką i odpowiednimi dekoracjami. Niezłe będzie zbiorowe śpiewanie i modły, dobrze działa na ich psychikę. Przy okazji pozbiera się od nich kasę. A: Masz na myśli, że ludzie to zwierzęta stadne, więc lepiej czują się wspólnie coś przeżywając? A: Trzeba narzucić im jeszcze jakiś kodeks moralny, wiesz że są agresywni, a szkoda byłoby żeby się wybijali miedzy sobą, bo nam spadną dochody. Agresję ukierunkujemy na innowierców. B: A z rzeczy niematerialnych zaoferujmy im kontakt z Bogami przez modlitwę. Mogą nawet ich prosić, o co zechcą, z wyjątkiem rzeczy które uznamy za grzech. A: Tak, niektórzy wmówią sobie, że Bóg im odpowiada, a reszta będzie udawać, wstydząc się swej bezbożności. W efekcie nikt się nie połapie. B: Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić: wmówić im, że to jedyna prawdziwa wiara i mają obowiązek narzucić ją wszystkim ludziom. A: Genialne, w ten sposób sami będą odwalać za nas robotę, pozyskując nowych wyznawców. B: Wmówmy im też, że rzeczy materialne są bez znaczenia... A: Heheh, zwłaszcza pieniądze! Oczywiście, chętniej wtedy się ich pozbędą. Mało tego: wmówmy im, że pieniądze są przeszkodą w drodze do szczęśliwości wiecznej, wobec której ich ziemskie życie jest krótką chwilką. B: Postawmy też na strach, czym by ich tu postraszyć jeśli nie będą posłuszni? A: Może wiecznymi mękami, ogniem, czego jeszcze się boją? Węży. Postraszmy więc ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem. B: A co powiesz na zarabianie nawet na tych, którzy zmarli? Stwórzmy coś w rodzaju poczekalni, w której pomniejsi grzesznicy czekają na dopuszczenie do wiecznej szczęśliwości. A: Tak, a ich oczekiwanie będzie można skrócić opłacając za nich nasze modły. Niezłe źródełko dochodów. B: Wiesz co? Wydaje mi się, że lepszy będzie jeden Bóg. Mniejsze koszty niż stawianie świątyń dla kilkunastu, a nadrobić możemy to licznymi świętami. Poza tym, okoliczne kultury mają wielu bogów, więc napuścimy ich na nie właśnie. A: OK. No to do roboty, trzeba napisać dla nich jakąś odpowiednio skomplikowaną świętą księgę posługując się ogólnikami, tak, żeby w razie czego łatwo można było pozmieniać dogmaty, gdyby nauka poszła do przodu. B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię..." The End Wszelkie podobieństwo do powyższego jest przypadkowe i niezamierzone ;) Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży... 12.04.08, 20:05 - Co w Polsce grozi za pedofilię? - Przeniesienie do innej parafii... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 30.03.08, 17:15 Rebe, jak poznac, kim mój Icek będzie? On już rok ma? - ty postaw na stole wódke, pieniadze i biblię, Jak wypije wódkę - aj, waj, już po nim, on pijak bedzie, jak weżmie pieniądze, bedzie bankier, jak biblie to rabin.. Na drugi dzień: - rebe, Icek wypił od razu wódkę, pieniądz schował do kieszeni, a biblię pod pachę.. - aj waj, straszne rzeczy Moszek! On będzie katolicki ksiądz! Odpowiedz Link Zgłoś
kafar.pl Modlitwy.... 06.05.08, 11:10 Modlitwa wieczorna kobiety : Ojcze nasz, który jesteś w niebie Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie Daj mi faceta i ma być bogaty Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty Duże mieszkanie, a najlepiej willę Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę Oglądać romansy, biżuterię kupić W życiu mym nie będzie mógł się nigdy upić On nie ma kolegów - ja mam koleżanki Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki Złotych kart bez liku, czeków co nie miara Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara Modlitwa wieczorna faceta : Panie mój daj mi głuchoniemą nimfomankę z dużym kontem w banku. Ma być właścicielką sklepu monopolowego i mieć własny jacht i napalone koleżanki nimfomanki. Wiem że to się nie rymuje - ale tu nie o rym chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 07.05.08, 08:05 Do bram niebios puka duszyczka trzyletniego dziecka. Otwiera św. Piotr. -Oj, biedne dziecko. Zmarło a miało tylko kilka latek. Proszę, masz tu skrzydełka będziesz aniołkiem. Po jakimś czasie św. Piotr znowu otwiera bramę i znów widzi duszyczkę trzyletniego dziecka. -Oj, jakie biedne dziecko. Proszę, masz skrzydełka, będziesz od dzisiaj aniołkiem. Minął jakiś czas i znów do bramy niebieskiej pukanie. Św. Piotr otwiera, a tam stoi duszyczka trzyletniego Murzyniątka. Święty popatrzył, podrapał się po głowie, w końcu mówi: -Hm, no dobra. Masz tu skrzydełka. Będziesz nietoperzem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1/3 Polaków Kompendium kapłana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.08, 08:48 www.netsystem.info.pl/index.php?page=produkty_opis&id=33 Odpowiedz Link Zgłoś
clooney_g Re: Kompendium kapłana 07.05.08, 09:06 Gdzieś w polsce... 3 nad ranem... do drzwi łomocze ksiądz z ministrantem. - Otwierać! Mamy nakaz kolędy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Kompendium kapłana IP: 82.210.179.* 08.05.08, 18:07 pochichrałam się :))) nie znam kawąłu, ale zacytuje co ja kiedyś zrobiłam w kosciele tata mnie trzymał na ręcę, była mała, ale pamietam ksiadz zbierał na ofiarę, przeszedł raz koło mnie i moich rodziców,dalismy na tacę; za moment wracał i spojrzał na mnie..a ja: "ja juz zapłaciłam.." M Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży... 09.05.08, 09:28 Lekcja religii w wiejskiej szkole. Ksiądz pyta dzieci: - Proszę powiedzieć, co wasi rodzice robią po rannym przebudzeniu? - Mój tata rano jak wstanie to idzie do łazienki i sika do wiadra, że słychać w całej chałupie, bo my biedni jesteśmy i nie mamy ładnej łazienki! - mówi pierwsze dziecko. - Nie, nie, może ktoś inny! mówi ksiądz. - Mój tata jak idzie do ubikacji to nic nie słychać, bo my mamy bardzo ładna łazienkę z muszlą klozetową, z kafelkami i z wanną! - mówi inne dziecko. - Nie, nie, nie, nie! Powiedzcie mi, co powinien zrobić prawdziwy katolik po przebudzeniu! - błaga ksiądz. Na to wstaje trzecie dziecko: - Mój tata pierwsze jak wstanie to klęka przed łóżkiem.... - Świetnie o to chodzi przerywa ksiądz dalej proszę, a pozostałe dzieci niech słuchają! - ... No to, jak tata wstanie to klęka przed łóżkiem, nachyla się ... i wyciąga słomę z dupy, bo my taki ch..owy siennik mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży... 04.06.08, 08:16 Ktoś zapytał młodego księdza - a ty jesteś za celibatem, przeciwko, czy żeby było tak, jak jest teraz?... Odpowiedz Link Zgłoś
bojkot79 Re: Z życia księży... 05.06.08, 10:50 Papież po śmierci trafi do Raju. Św. Piotr mówi do Niego - zasłużyłeś się na ziemi. Byłeś sprawiedliwy i dobry. Niosłeś pokój, za to wszystko możesz sobie wybrać co chcesz w Niebie Papież po chwili namysłu - Chciałbym Mustanga, autostradę prostą przed sobą i to wszystko dla mnie. - Skoro tego sobie życzysz. Papież dostał Mustanga i autostradę. Wsiadł do samochodu i ruszył w drogę. Cieszył sie słońcem i prędkością która niosła poczucie wolności. Po chwili zobaczył mały punkcik we wstecznym lusterku. Docisnął gazu, ale punkcik cały czas się przybliżał. W końcu, obok niego z wielkim chukiem przejechał brodaty harleyowiec w ciemnych okularach. Papież poirytowany zawrócił i pojechał do św. Piotra - św. Piotrze to nie tak miało być ! - ale co nie tak? Masz Mustanga? - mam - masz autostradę prostą przed sobą - mam - no to o co chodzi? - ale miała być tylko dla mnie!!! - ajaj wiesz jak jest... syn Szefa... nic się nie da zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Piekło 18.07.08, 15:06 Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła: - No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane! Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać, żeby schło. A tu diabeł: - I po co suszysz, jak już tam ususzone! I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł: - I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane! Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła: - Masz może ogień? A diabeł z uśmiechem: - Byłby ogień, byłby raj! Odpowiedz Link Zgłoś
bojkot79 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 10:55 Stwórca zwrócił się do Adama Synu! za połowę twoich żeber, jedną nogę, jedną rękę, jedno oko, jendą nerkę, połowę zębów, połowę wątroby i śledziony, połowę włosów, jedno płuco stworzę istotę niemalże tak piękną i mądrą jak Ty!! - hmmm... a co bym dostał za jedno żebro? Odpowiedz Link Zgłoś
bojkot79 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 11:10 Trzech przyjaciół spotkało się w knajpie 1. Słuchajcie podobno jest u nas nowy ksiądz. No i podobno nie czepia się.. moze by się tak wyspowiadać? Pozostali przytaknęli. Poszedł pierwszy a reszta czekała w knajpie pijąc piwo. Po 15 minutach wrócił 2. i co i co ? 1. Luzik :) Powiedziąłem, że spałem ze swoją 17 letnią sąsiadką. Powiedziął, że to nie grzehc, bo wprowadziłem ja w śiwat seksu i pokazałem jej miłość fizyczną. Dał mi jedną zdrowaśkę dla spokoju sumienia i puścił do domu 2. O to teraz ja idę... Po 15 minutach wrócił 3. i co i co ? 2. Spoko... powiedziałem, że przeleciałem swoją sąsiadkę co ma męża impotenta. Pwoiedział, że to nie grzech, bo dałem jej zaznać jeszcze trochę rozkoszy. Dla spokoju sumienia jedno Ojcze Nasz. 3. No to teraz ja !!! mięło 15 minut 30 minut.... godzina.... Otwierają się drzwi knajpy i wchodzi zakrwawiony facet. 2. A tobie co ? 3. K...wa mać. Powiedziałem mu, że spałem z księdzem z sąsiedniej parafii... a tan jak wyleciał zza konfesjonału i zaczął mnie okładać krucyfiksem, krzycząc na całe gardło "Twoja parafia jest Tu!! i tu jest twój ksiądz!!" Odpowiedz Link Zgłoś
mona817 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 15:56 100% autentyk. Mój osobisty syn z babcią w Licheniu na mszy rok temu. Dodam, że miał już 5 lat, ale kościół zna y tego, że jest po drugiej stronie ulicy i tyle... Msza skończona, wszyscy wychodzą, moja matka czeka, żeby się tłum zmniejszył, a on na cały głos "Babcia, idziemy! Przedstawienie się skończyło!" Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 22.08.08, 08:26 A propos przedstawienia : www.mmpoznan.pl/1091/2008/8/17/festiwal-satyry-prezentuje-?districtChanged=true Odpowiedz Link Zgłoś
clooney_g Re: Z życia księży.... 08.07.08, 14:22 We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat: "Jezus chodzi po wodzie". Temat katechezy w przyszłym tygodniu: "W poszukiwaniu Jezusa". Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 13.09.08, 10:03 Ksiądz do spowiadającego się Jasia: - "Czy wiedziałeś, że Bóg był obecny, kiedy ukradłeś to ciastko z kuchni?" - "Tak". - "I że cały czas na ciebie patrzył?" - "Tak". - "I jak myślisz, co do ciebie mówił?" - "Mówił: Nie ma tu nikogo oprócz nas dwóch - weź dwa". Odpowiedz Link Zgłoś
clooney_g Re: Z życia księży.... 08.07.08, 15:32 Dwaj proboszczowie ze wsi z okolic Tarnobrzega odmawiają młodym ślubu, jeśli panna młoda jest zbyt skąpo ubrana. Z powodu wydekoltowanych sukni odwołanych zostało już kilka uroczystości. Bolesne dla panien młodych restrykcje wprowadzili proboszczowie parafii w Łoniowie i Chobrzanach. Młodzi są o nich poinformowani przed uroczystością. Jeden z księży wymaga nawet, by kilka dni przed ślubem panna młoda przyszła do niego i zaprezentowała suknię, aby mógł ocenić, czy nadaje się na uroczystość. - Nie chcę półnagich panien młodych w kościele - mówi wprost kapłan. Obnażone biusty nie mieszczą się w kanonie Zdaniem duchownych, panny młode powinny wyglądać pięknie, ale stosownie do uroczystości i miejsca, w którym składają przysięgę. Obnażone biusty, odkryte ramiona i gołe plecy nie mieszczą się, zdaniem księży, w kanonie strojów obowiązujących w świątyniach. Nie odbyło się kilka ślubów - Młodzi są zbulwersowani - mówi nasz rozmówca. - Dziewczyny stroją się na ten dzień przez wiele tygodni, przebierają w sukniach, chcą zrobić na narzeczonym i rodzinie wrażenie, a ksiądz każe im przyjść w skromnych kieckach. Z tego co wiem, z powodu cenzury księży nie odbyło się już kilka ślubów. Młodzi przenoszą uroczystości do sąsiednich parafii. Zasady wprowadzone przez proboszczów bulwersują przede wszystkim młodsze pokolenie. Starsi mieszkańcy wsi są podzieleni. Jednym podobają się dziewczyny wystrojone niczym księżniczki, drudzy uważają, że młodym nie ubędzie urody, jeśli na czas pobytu w kościele okryją się choćby najcieńszym szalem. Po wyjściu ze świątyni mogą przecież robić co chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
palnick Re: Z życia księży.... 18.07.08, 23:02 Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku... Podchodzi do niej ksiądz i pyta: - Jak się nazywasz, dziewczynko? - Mam na imię Płatek. Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta: - Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię? - Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali... Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki kwiatów, okrywając ich nagie ciała... Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce mówiąc: - Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek? Dziewczynka: - Pigi. Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą historię jak poprzednia, więc pyta: - A dlaczego ma tak na imię? - Bo rucha świnie! Odpowiedz Link Zgłoś