Dodaj do ulubionych

Z życia księży....

    • palnick Re: Z życia księży.... 21.10.06, 21:54
      Ksiądz grzmi na lekcji religii z dorastającą młodzieżą:

      - Ostrzegam Was! Wszystko zaczyna się od tego jednego papierosa! Zaraz po nim
      pojawia się pierwszy, zgubny kieliszek wódki, a po alkoholu przychodzi czas na
      ciężki grzech z kobietą...
      Księdzu przerywa jeden ze słuchaczy:

      - Proszę księdza, a gdzie można dostać takie papierosy?
      • ringsel Re: Z życia księży.... 21.10.06, 22:58
        Siostra Małgorzata przez pomyłkę trafiła do piekła. Przerażona dzwoni do
        Świętego Piotra i mówi:
        - Tu siostra Małgorzata! Popełniono straszny błąd! - wyjaśniła całą sytuację i
        uzyskała obietnicę, że pomyłka szybko zostanie naprawiona.
        Niestety, Święty Piotr w natłoku obowiązków najwyraźniej o niej zapomniał.
        Następnego dnia siostra Małgorzata znów dzwoni:
        - Proszę, zabierzcie mnie stąd natychmiast! Na dzisiejszy wieczór zaplanowana
        jest orgia! Obecność obowiązkowa...
        Święty Piotr przejął się losem siostry Małgorzaty i obiecał jej, najszybciej
        sprawę załatwić. Niestety, zapomniał i tym razem. Przypomniał sobie dopiero
        nazajutrz, gdy usłyszał dzwonek telefonu. Z drżącym sercem podnosi słuchawkę i
        słyszy:
        - Cześć Piotrek, tu Gosia. Nie zawracaj sobie głowy...

    • palnick Re: Z życia księży.... 02.11.06, 18:44
      Żona miała problem z mężem, gdyż ten zawsze zasypiał na niedzielnej mszy.
      Postanowiła więc temu zaradzić i na kolejną mszę zabrała długą szpilkę od
      kapelusza, którą to postanowiła dźgnąć męża, jak tylko ten zaśnie.
      Gdy ksiądz, mówiąc kazanie, doszedł do słów: "... i któż jest naszym
      największym Zbawcą?", mąż właśnie przysnął. Żona dźgnęła go z całej siły w
      pośladek. Ten zerwał się z krzykiem:
      - Jeeezuuu!
      - Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i kontynuował kazanie.
      Mąż, zły na żonę i nieco zawstydzony, skulił się i po chwili znów zapadł w
      drzemkę. Gdy ksiądz rzekł: "... i któż umarł za nas na krzyżu?
      - Jeeezuuu Chryste! - podskoczył i wrzasnął, znów dźgnięty szpilką, mąż.
      - Właśnie tak, mój synu - odpowiedział ksiądz i dalej ciągnął mszę.
      Mąż usiadł spokojnie i udawał, że śpi, ale tym razem uważnie obserwował
      żonę. Żona zamierzyła się szpilką, gdy ksiądz właśnie mówił: "... i cóż Ewa
      rzekła Adamowi, gdy poczęła mu drugiego syna?".
      - Jak mnie jeszcze raz, kolniesz, to ci tak przyłożę, że nie wstaniesz! -
      wrzasnął mąż.
    • palnick Re: Z życia księży.... 13.11.06, 17:37
      Ksiądz, rabin i pastor baptystów spotykali się dwa, trzy razy w tygodniu na
      pogawędki. Pewnego dnia ktoś z nich rzucił hasło, że głoszenie ludziom Bożego
      Słowa nie jest wcale takie trudne. Prawdziwym wyzwaniem byłoby nawrócenie
      niedźwiedzia. Od słowa do słowa, no i cała trójka postanowiła przeprowadzić
      eksperyment. Każdy z nich miał pójść do lasu i spróbować nawrócić niedźwiedzia.
      Tydzień później cała trójka spotkała się ponownie, by zdać relację pozostałym.
      Ksiądz z ręką na temblaku, bandażami na głowie i opierając się na kulach
      rozpoczął swoją relację:
      - Poszedłem do lasu, by znaleźć to zwierzę. Gdy już go zobaczyłem, zacząłem
      czytać mu katechizm. Ta bestia nie chciała jednak słuchać i machnęła mi łapą
      prosto w twarz, po czym rzuciła się na mnie. Długo nie myśląc chwyciłem za wodę
      święconą i...
      niech będą pochwaleni Wszyscy Święci, niedźwiedź stał się potulny jak baranek.
      W przyszłym tygodniu biskup ma mu udzielić pierwszej komunii.
      Kolejną relację zdał pastor. Siedząc na wózku inwalidzkim z ręką i dwiema
      nogami w gipsie oraz kroplówką u boku duchowny zaczął swą opowieść:
      - Cóż bracia, jak wiecie my nie kropimy, lecz zanurzamy! Poszedłem więc do lasu
      i spotkałem niedźwiedzia. Wówczas zacząłem mu czytać ze Świętej Księgi, to jest
      ze Słowa Bożego. Lecz to zwierzę nie chciało mieć ze mną nic do czynienia.
      Złapałem go więc i zaczęliśmy się tarzać to w jedną stronę to w drugą, przez
      jedno wzgórze i drugie, aż dotarliśmy do potoku.
      Trzymałem go mocno, zanurzyłem i ochrzciłem jego włochatą duszę. Wtedy on stał
      się jak baranek i resztę tygodnia spędziliśmy w społeczności, mając ucztę
      duchową na gruncie Słowa Bożego.
      Gdy pastor skończył, spojrzał wraz z księdzem w dół na rabina, który leżał na
      łóżku szpitalnym. Będąc cały zabandażowany, mając nogę na wyciągu i będąc
      podłączonym do specjalistycznej aparatury monitorującej rabin spojrzał w górę
      na swoich kompanów i rzekł:
      - Zanurzenie to jeszcze nic! Spróbujcie obrzezać tę włochatą bestię!
      • Gość: czestochowa Re: Z życia księży i wiernych IP: *.asternet.pl 19.11.06, 15:46
        Taki tekst ukazał się na forum lokalnym:

        Otóż koleżanka była sobie pewnego dnia na Jasnej Górze, na mszy z udziałem par
        młodych, które przybyły do Częstochowy z pielgrzymką, by wziąć ślub.
        Przez całą kaplicę ustawiona była kolejka kilkudziesięciu biedaków i ich
        wybranek.
        Ksiądz podchodził do każdej pary z osobna, z listą nazwisk.
        Przy jednym panu pogubił się widocznie w kolejności nazwisk i by się upewnić,
        pyta zasłaniając mikrofon:
        [K]siądz - Jak się Pan nazywa?
        [P]an Młody (nachylając się do mikrofonu powtarza) - Jak się Pan nazywa.
        [K] (ponownie zasłaniając mikrofon, nie zwracając uwagi na śmiechy w tle)
        - Nie, nie nie o to chodzi ! Proszę się skupić...
        ponownie zadaje pytanie:
        - Jak się PAN nazywa?
        [P]an Młody - ('bidny' jeszcze bardziej zdenerwowany i skołowany) - PAN NAZYWA
        SIĘ JEZUS!
        • palnick Re: Z życia księży i wiernych 08.12.06, 16:42
          Ksiądz podczs kolędy daje 2-letniemu malcowi obrazek. Mały ogląda z
          zaciekawieniem, a po chwili pyta:
          - Mas, jesce?
          Ksiądz zadowolony z zainteresowania dziecka tematem wręcza mu następny. Malec
          ogląda go i zapytuje:
          - A z dinozaurami mas?
      • palnick Re: Z życia księży.... 19.11.06, 17:47
        Ksiądz i rabin rozmawiają o cudach.
        Wiesz, rabbi, kiedyś płynąłem statkiem i na morzu rozpętała się straszliwa
        burza. Miotało statkiem we wszystkie strony. Już widziałem w oczach śmierć.
        Padłem na kolana i zacząłem się modlić, żarliwie, jak nigdy przedtem. I co
        widzę? Wokół burza szaleje, a nad naszym statkiem świecisłońce i spokojnie
        równiutko sobie płyniemy. Czyż to nie cud?

        To jeszcze nic. Ja kiedyś siedziałem sobie w szabat w mojej synagodze i modliłem
        się o szczęście. Nagle ja widzę, koło mojej synagogi przejeżdza samochód. Ale to
        jeszcze nic. Na dachu tego samochodu jest duży walizek. Ale to jeszcze nic.Ten
        walizek spada tuż przed moje synagogie i on sie otwiera i on jest pełny
        pieniędzy. I ja sobie myślę: ot, nieszczeście. Tyle pieniędzy, a tu szabat i ja
        nie moge ich wziąć... Nagle, ja się rozglądam i co widzę? Wszędzie wokół jest
        sobota, a w mojej synagodze jest czwartek!
    • palnick Dlaczego Jezus urodził się w stajence.... 18.12.06, 23:01
      Pani Rosenberg, szacowna żydowska matrona, była w obcym jej mieście i szukała
      miejsca, gdzie mogłaby się zdrzemnąć. W końcu udało jej się znaleźć hotel.
      Uradowana weszła do środka i poprosiła o pokój. Na co recepcjonista
      odpowiedział:
      - Przykro mi, ale nie ma wolnych miejsc.
      - Jak to? – zdziwiła się pani Rosenberg – Przecież jest wywieszka wolne mejsca?!
      - No tak... – zamruczał niewyraźnie facet – Ale my nie obsługujemy Żydów.
      Pani Rosenberg pomyślała chwilkę i powiedziała:
      - Ale ja już dawno jestem chrześcijanką.
      - Hmmm... – zamyślił się recepcjonista i powiedział – No to proszę powiedzieć,
      jak urodził się Jezus...
      - Jezus? No więc... on urodził się z dziewicy Maryi w Betlejem...
      - Dobrze... – odpowiedział recepcjonista – A gdzie dokładnie?
      - Oczywiście w stajence – powiedziała pani Rosenberg z uśmiechem.
      - A dlaczego w stajence? – spytał facet.
      Bo jakiś kutas tak samo jak pan nie chciał przenocować Żyda w swoim hotelu.
      • palnick Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w stajence 23.12.06, 00:30
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=54289953
        • ira22 Re: Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w sta 23.12.06, 00:38
          Urodziłby się w Domu Samotnej Matki...
          • palnick Re: Czy w dziś w Polsce Jezus urodziłby się w sta 23.12.06, 02:12
            ira22 napisała:

            > Urodziłby się w Domu Samotnej Matki...
            -------
            Jeżeli miałby szczęście, to tak...
    • Gość: to_nie_smieszne Re: Z życia księży.... IP: 213.155.170.* 05.01.07, 21:17
      Służba i Bezbieczeństwo

      Który arcybiskup wybrał takie motto?
      • palnick Ksiądz.... :-))))) 09.01.07, 19:06
        www.dajpieroga.pl/index.php?p=1&id=1736&kat=15
      • palnick Re: Z życia księży.... 20.01.07, 11:51
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=55110854
        • kafar.pl Re: Z życia księży.... 23.01.07, 13:02
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=55787096
          • palnick Re: Z życia księży.... 24.01.07, 20:53
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=56001833&bcsi_scan_EAA0FD72473B0AC7=niaJtRu6XvkoZ1NGaVUclQEAAABFzEMA&bcsi
            _scan_filename=72,2.html
    • palnick Boże przesłanie 1. 25.01.07, 00:04
      1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje.
      1b. I rzekł: "Mam plan".

      * * *
      1. Gdy Wszechmogący wypowiadał te słowa, stało się coś dziwnego:
      2. Stwórca nie był już sam. Obok stał drugi Stwórca, całkiem do niego
      podobny, ale dużo, dużo młodszy, o lnianych włosach i blond brodzie nie
      wysmarowanej żółtkami jaj.
      3. Nad nimi fruwał trzeci Stwórca podobny do nich jak dwie krople wody, czyli
      tak, jak podobny jest gołąb do Boga, który stworzył człowieka na swe
      podobieństwo; ten trzeci Bóg miał postać i wielkość gołębicy, czyli damskiego
      gołębia, był biały, unosił się na białych skrzydłach a to co wydalał też było
      białe.
      4. Bóg widział to i był zadowolony.
      5. Było dokładnie tak, jak sobie zaplanował.
      6. Od tej chwili nie był już po prostu Bogiem, stał się: Bogiem Ojcem, choć
      od zarania dziejów zawsze był Bogiem Ojcem,
      7. Ale był tez Synem Bożym, który zaistniał w tym momencie i który od tej
      chwili istniał od początku wieczności.
      8. A obaj byli jednocześnie Duchem Świętym, a Duch Święty był zarazem każdym
      z nich z osobna i nimi trzema razem,
      9. Można ich było ustawiać trojkami na wszystkie możliwe sposoby, jednego na
      drugim, jednego w drugim, na waleta, w trójkąt, w gwiazdę, lub jak ruskie
      lalki.
      10. Suma zawsze dawała trzy i zarazem jeden.
      11. I od chwili, kiedy postanowili być, istnieli od początku wieczności.
      12. Ale na moment przed tą chwila ich wieczność jeszcze się nie zaczęła.
      13. Nazywa się to dogmatem Trójcy Świętej. Nikt nie może pojąć tego dogmatu.
      14. Chyba ze się jest Bogiem
      15. Lub zalanym w pestkę.
      • palnick Re: Boże przesłanie 2. 26.01.07, 18:34
        ***
        1. Aniołowie zaczęli mrużyć oczy.
        2. Raz widzieli Jednego, raz trzech - miganie meczy wzrok.
        3. Wielu starych aniołów, zrażonych nowymi metodami szefa, przyłączyło się do
        szeregów Szatana.
        4. Bóg Ojciec przemówił do Syna Bożego i Duch Świętego. A gdy mówił, dwaj
        pozostali mówili również gdyż trzej tworzyli jedność. Kiedy jeden z trzech
        słuchał, pozostali dwaj również słuchali, z identycznych powodów.
        5. W tych warunkach po cóż w ogóle do siebie mówili ? - pytają zawsze
        niedowiarki i mądrale...
        6. Ci niebezpieczni ludzie dodają jeszcze, ze z dogmatem zawsze tak jest:
        wystarczy uznać jeden, maleńki i nie można się od tego uwolnić - dać palec, a
        wciągnie całą rękę - cala logika się gdzieś ulatnia i wszechświat pruje się jak
        stary sweter.
        7. Dlatego właśnie należy zmuszać do milczenia ogniem i mieczem lub na inne
        sposoby rożnych niedowiarków i wszelkich mądrali.
        8. A co do Boga i Jego Rodziny, lepiej nie stawiać pytań, bo inaczej nie
        ruszymy z miejsca.
        9. Wiec Bóg Ojciec rzekł: "Ludzie są zepsuci z natury, serca ich są
        zatwardziałe, myśli są jak sadza, a czyny haniebne, widok ich męczy me oczy".
        10. Aniołowie, słysząc to nadbiegli, wychylając wdzięczne główki z balkonów
        niebieskich, zaczęli ćwierkać i wybuchać radosnym śmiechem.
        11. Wiedzieli, że gdy Stwórca tak mówi, to zawsze zaraz potem jest coś
        śmiesznego do zobaczenia na dole: potop, deszcz z ognia i siarki, trzęsienie
        Ziemi.
        12. No, po prostu jakaś rozrywka. A oni mieli rzadko okazje do zabawy tam w
        górze.
        13. Oprócz, oczywiście, śpiewania hymnów pochwalnych na cześć Stwórcy.
        14. Tym razem przeliczyli się, bo Bóg zdecydował:
        15. "Wyślę im jednego z nas, by cierpiał, by go męczyli i by swą śmiercią
        odkupił ich grzechy.
        16. Czyż to nie dobry pomysł?"
        17. Aniołowie popatrzyli po sobie i burknęli: "Eeee!..."
        18. Ale Bóg powiedziawszy to powiedział: "Rzekłem".
        19. I dorzucił: "Musze ze sobą porozmawiać. Możecie odejść".
        20. Aniołowie odlecieli każdy w swoja stronę i Bóg zostali sami.
        * * *
        1. Bóg rzekł do siebie: "Jeden z nas zejdzie do ludzi, by cierpieć i zostać
        skazanym na śmierć, gdyż takie jest moje przeznaczenie.
        2. Teraz musimy zdecydować, który się poświęci.
        3. Co do mnie, nie narzucając Wam mego zdania, uważam, że powinien to być Bóg
        stworzony na podobieństwo człowieka, młody, piękny i podobający się
        kobietom. „Jaka jest wiara żon taka i wiara mężów".
        4. Duch Święty dodał: "Też tak uważam".
        5. Syn stwierdził: "Przecież kobiety lubią gołębie".
        6. Duch Święty odparł: "Gołębica przybita do wrót stodoły - to niepoważne!".
        7. Ojciec: "Będzie tak, jak jest napisane w Księdze A Księga mówi: „Bóg wyśle
        swego jedynego Syna, Mesjasza, by odkupił grzechy Świata".
        8. Syn: "Tak napisano w Księdze? Nigdy tego nie czytałem!".
        9. Ojciec: "Z chwila, gdy zaświtała mi idea, iż ma to być napisane w Księdze,
        słowa te były napisane od momentu powstania Księgi".
        10. Syn: "Ach, tak ...
        11. Ojciec: "Z chwila, gdy to postanowiłem wszyscy prorocy od zawsze mówili o
        tym, a ich przemowy były pełne zapowiedzi nadejścia mego Syna.
        12. Oczywiście, trzeba trochę czytać miedzy wierszami, ale gdzież byłyby ich
        zasługi, gdyby przygotowywać za nich całą robotę".
        13. I dodał: "A zresztą, wiesz to tak samo dobrze jak Ja. Bo jesteś Mną
        Przestań więc mendzić, bo dostaniesz w papę".
        14. Syn westchnął i przestał mendzić.
        ***
        • palnick Re: Boże przesłanie 3. 27.01.07, 09:51
          1. Syn: "Czy mogę wybrać mą mękę?".
          2. Ojciec: "Jest napisane, ze będziesz ukrzyżowany".
          3. Syn: "Wiedziałem o tym, ale nigdy nie zaszkodzi potargować się W końcu Twoja
          boska pamięć nie jest już taka, jak była".
          4. I dodał: "To bardzo boli być ukrzyżowanym?".
          5. Ojciec: "Eeee tam, przesada. Nie musisz o tym myśleć To i tak nie nastąpi
          zaraz, masz kilka dobrych lat przed sobą".
          6. Syn: "Nie omieszkam z nich skorzystać! Już widzę, jak to się stanie: schodzę
          na ziemię w glorii, na złotym tronie wysadzanym kosztownościami, ubrany w
          purpurę, z wisiorkami z diamentów i rubinów... Albo nie, włożę raczej tę szatę
          z naturalnego jedwabiu z okrągłym dekoltem ukazującą ramiona i przybraną w
          szmaragdy i w pióra z nienarodzonych aniołków. Co prawda jest z zeszłego roku,
          ale gdyby ją zebrać w pasie i nieco skróciæ, może robić
          wrażenie Jak sadzisz, Ojcze?".
          7. Ojciec: "No cóż, hmmm... Niezupełnie tak to sobie wyobrażałem".
          8. I dodał: "Myślałem, że będzie lepiej, gdy staniesz się człowiekiem i gdy to
          przejdzie normalną droga. Rozumiesz, co chce powiedzieć?".
          9. Syn: "Chcesz powiedzieć, ze mam się urodzić tak, jak rodzą się ludzie, we
          krwi, śluzie i moczu, w zapachu parujących wnętrzności i przy pomocy położnej z
          brudnymi paznokciami?"
          10. Ojciec: "Tak właśnie".
          11. Syn: "I będę musiał pozostać sam dziewięć miesięcy w ciemności?".
          12. Ojciec: "Otóż to takiego?".
          13. Syn: "I będę musiał być jednym z wielu plemników męskiego śmiertelnika
          chorującym na chorobę morska w kołyszących się jądrach, i będę wstrzyknięty do
          wnętrzności kobiety, i będę musiał płynąć z całych sił by dopłynąć pierwszy?".
          14. Ojciec: "Nie. Tu mam dla ciebie niespodziankę".
          15. Syn: "Jaką?".
          16. Ojciec: "Mit byłby nieco zbyt suchy bez szczypty cudu. Nie będziesz wiec
          poczęty".
          17. Syn: "No, proszę. Cóż wiec będę?".
          18. Ojciec: "Będziesz wcielony".
          19. Syn: "To znaczy wrośnięty jak paznokieć?".
          20. Ojciec: "Nie kpij sobie, to poważne To jest dogmat. Dogmat Wcielenia".
          21. Syn: "Jeden dogmat więcej, jeden dogmat mniej!" I dodał: "A kto go
          wypełni?"
          22. Ojciec wskazał na Ducha Świętego: "On" I dorzucił: "To on złoży ciebie w
          łonie dziewicy, którą właśnie zauważyłem i która dzięki temu została zauważona
          od samego początku wieczności".
          23. Syn: "Dziewicy? Jak będę mógł stamtąd wyjść?!"
          24. Ojciec: "To już twoja sprawa. Nie mogę wszystkiego robić za ciebie".
          25. I dodał: "Idź już! Już czas!".
          26. W tej samej chwili Syn skurczył się do wielkości nasienia ludzkiego, Duch
          Święty porwał go i poleciał w stronę Ziemi, a anioł Pański Gabriel torował mu
          drogę, dmąc w trąby anielskie!
          27. Ojciec zawołał jeszcze: "No idź, mój Mały! Staraj się jak możesz! I nie
          zapominaj, że to specjalna misja. Chce być jedynym Bogiem na całej ziemi - żeby
          tylko mnie znali i tylko mnie czcili".
          28. I w tym momencie Syn ujrzał błyszczący wśród nocy neon z napisem: "Bóg,
          Ojciec, Syn i S-ka, jedyny prawdziwy Bóg". I pomyślał: "Do licha! Cóż za
          trust!" i podniosło go to na duchu.
          * * *
          1. I wtedy anioł Pański zstąpił do miasta w Galilei zwanego Nazaret.
          2. Wszedł do domu pewnej dziewicy, narzeczonej człowieka imieniem Józef z rodu
          Dawida. Dziewica zwala się Maria.
          3. Anioł, znalazłszy się w jej domu, rzekł do niej: "Bądź pozdrowiona, łaski
          pełna Pan z tobą Błogosławiona jesteś miedzy niewiastami".
          4. Maria nie odpowiedziała, bo była nieufna. Myślała, że to jakiś domokrążca
          sprzedający siedzącym w domu kobietom rożne świecidełka.
          5. Anioł odwrócił siê więc, by mogła zobaczyæ skrzydła i uwierzyć, iż jest
          naprawdę Aniołem Pańskim. Maria pomyślała jednak, że domokrążca też może
          przebrać się za anioła, i stała się jeszcze bardziej ostrożna i podejrzliwa.
          6. Anioł przefrunął przez mieszkanie i Maria uwierzyła nareszcie, iż jest to
          prawdziwy anioł, i rzekła: "Otom służebnica Pañska. Ale proszę wziąć sukna, bo
          właśnie pastowałam".
          7. Anioł sfrunął na ziemie i zaczął od początku, ponieważ, gdy mu przerywano,
          zgubił watek: "Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga".
          8. Maria słuchała, patrzyła na anioła i nie zauważyła gołębicy, która od tylu
          wlazła jej pod spódnicę.
          9. Na wszystko, co mówił anio³, odpowiadała: "Tak, prószę pana oczywiście,
          prószę pana, prószę usiąść. Ma pan ochotę na kieliszeczek nalewki? Zrobiłam ja
          sama według przepisu mamusi, nie ma w niej nic sztucznego".
          10. Nagle zmieszała się, westchnęła, powiedziała: Ach!... powiedziała: Mamo!...
          Dało się słyszeć gruchanie, Duch Święty wyfrunął spod spódnicy, odleciał I
          tyle!
          11. Anioł powiedział jeszcze: "Oto poczniesz i porodzisz syna, któremu nadasz
          imię Jezus.
          12. Będzie on wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da mu tron
          Dawida.
          13. Będzie panował na wieki, a królestwu jego nie będzie końca".
          14. Maria zaczerwieniła się, bo nie przywykła, by jej mówiono o tych sprawach,
          następnie powstrzymując śmiech zapytała:
          15. "Jakże to się stanie, skoro nie znam męża?".
          16. Anioł: "Wyjaśnienia to nie moja specjalność Ja spełniłem zadanie. Pozdrów
          wszystkich ode mnie". I odleciał.
          17. Maria pozostała w domu zamyślona i zadawała sobie pytanie: czy to znaczy,
          ze Bóg prosi o jej rękę? I stwierdziła, ze jest raczej nieśmiały, i uznała, ze
          powinna była mu nieco pomoc, zamiast pozwolić aniołowi owijać wszystko w
          bawełnę, i pożałowała, że zaręczyła się z Józefem, który był stary, mało
          sprytny, był cieśla o nieświeżym oddechu i nie taki bardzo boski.
          18. Ale w końcu pomyślała: " Eeee, tam!..." i na wszelki wypadek kupiła
          niebieską wełnę i zaczęła robić na drutach śpioszki.
          * * *
      • Gość: :/ Re: Boże przesłanie 1. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.07, 14:00
        palnick napisał:

        > 1a. Stwórca z błyskiem w oku podniósł głowę, widać było, że podjął decyzje.
        > 1b. I rzekł: "Mam plan".
        >
        ITD,ITD.

        Głupie to i wstrętne.
        • palnick Re: Boże przesłanie 1. 28.11.07, 18:01
          Gość portalu: :/ napisał(a):

          > Głupie to i wstrętne.

          ---
          Religia jest głupia i wstrętna. Też tak uważam.
    • kafar.pl Re: Z życia księży....klonować? 06.02.07, 01:38
      Od razu dodam że tekst poniżej NIE JEST MÓJ , aczkolwiek warty przeczytania :)

      I zejdzie raz powtórny
      A bluźnierstwo bedzie na jego twarzy
      Choć twarz znajoma
      Dusza jego przeklęta na wieki

      Niedaleko zatoki i w dwóch miastach
      Pojawia się niewidzialne dotąd plagi
      Głód, zaraza,, które zostały
      Zrzucone przez żelazo

      Czterowiersz 65 Centuria V


      Wielu naukowców nie ma watpliwości że podane tu czterowiersze Nostradamusa
      odnoszą się do projektu "The Second Coming Project" i jego planów.
      "The Second Coming Project" to organizacja non-profit, której celem jest
      spowodowanie Drugiego Przyjścia Jezusa Chrystusa, tak jak to przepowiedziano w
      Biblii. Chcą tego dokonać w 2012 w rocznicę jego urodzin (jak wiecie kalendarz
      którego używamy jest błędny). Jak sami głoszą: "naszą intencją jest sklonować
      Jezusa, używając pionierskich technik Roslin Institute w Szkocji, poprzez
      pobranie nieskażonej próbki z relikwii Jezusa (krwi i ciała) przechowywanych w
      kościołach całego świata, wyodrębnienie DNA i umieszczenie go w
      niezapłodnionej komórce jajowej. Zapłodnione jajo, teraz już będące zygotą
      Jezusa Chrystusa, zostanie wszczepione młodej dziewicy, która sama zgłosi się
      na ochotnika. Urodzi ona małego Jezusa."
      Znani naukowcy twierdzą, a w tym dr. Klaus Dettlaff, od trzydziestu lat
      zajmujący się przepowiadniami Nostradamusa, że interpretacja przytoczonych
      czterowierszy może być jak najbardziej złowieszcza dla ludzkości.

      Klon Jezusa Antychrystem?

      Potem wielki znak się ukazał na niebie:
      Niewiasta obleczona w słońce
      i księżyc pod jej stopami,
      a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu.
      A jest brzemienna.
      I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia.
      I inny znak się ukazał na niebie:
      Oto wielki Smok barwy ognia,
      mający siedem głów i dziesięć rogów
      - a na głowach jego siedem diademów.

      A gdy dopełnią swojego świadectwa,
      Bestia, która wychodzi z Czeluści, wyda im wojnę, zwycięży i zabije.
      A zwłoki ich [leżeć] będą na placu wielkiego miasta,
      które duchowo zwie się: Sodoma i Egipt,
      gdzie także ukrzyżowano ich Pana.
      I [wielu] spośród ludów, szczepów, języków i narodów przez trzy i pół dnia
      ogląda ich zwłoki;
      a zwłok ich nie zezwalają złożyć do grobu.

      Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery,
      łapy jej - jakby niedźwiedzia,
      paszcza jej - jakby paszcza lwa.
      A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę.
      I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,
      a rana jej śmiertelna została uleczona.
      A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią,
      i pokłon oddali Smokowi,
      bo władzę dał Bestii.
      I Bestii pokłon oddali, mówiąc:
      «Któż jest podobny do Bestii
      i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?»

      Ap 11, 7 NOWY TESTAMENT
      Apokalipsa według św. Jana

      Według części biblistów, fragment apokalipsy mówiący o śmiertelniej ranie
      Bestii świadczy właśnie o klonowaniu i wskazuje na współczesną medycynę.
      Kontrowersje wokół projektu potencjalnie tak niebezpiecznego dla ludzkości
      zaostrzyły się po konferencji zorganizowanej przez zwolenników projektu która
      odbyła się w Los Angeles w październiku ubiegłego roku.
      Uczestnicy projektu uważają, że "nie można dłużej polegać na nadziei i
      modlitwach, oczekując daremnie na powrót Jezusa. mamy wystarczającą
      technologię, żeby sprowadzić go już teraz. Nie ma żadnego powodu: moralnego,
      legalnego czy biblijnego, żeby nie skorzystać z okazji". Jak głoszą na swojej
      stronie internetowej: "ABY ZBAWIĆ ŚWIAT OD GRZECHU, MUSIMY SKLONOWAĆ JEZUSA
      ABY ZAINICJOWAĆ DRUGIE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA".
      Wg uczestników Projektu sama Biblia podpowiedziała im, co mają robić. Opis
      Ostatniej Wieczerzy (ewangelia Mateusza), podczas której Jezus dzieli się
      chlebem i winem ze swoimi uczniami ("... bierzcie i pijcie z niego wszyscy,
      oto jest kielich krwi mojej..." etc.). Dla nich jest to jasna wskazówka od
      Jezusa dla przyszłych pokoleń: sklonujcie mnie dzięki wiedzy, jaką dał ludziom
      Bóg i wiernym, którzy przechowają moją krew.
      Jednakże przeciw tym argumentom wystąpił profesor teologii Francis de la
      Guardia: "Fascynaci projektu rozumieją zupełnie opatrznie rozumieją słowa
      Pisma. NIe można bawić się w Bopga i wskazywać Panu kiedy ma przyjść, gdyż
      Szatan czeka tylko na okazję do wykorzystania. Pan wyraźnie dał znać, że
      przyjdzie, jednakże to od niego zależy kiedy i w jaki sposób się to stanie.
      Nie powinniśmy go w tym wyręczać".
      W kościołach na całym świecie przechowuje się olbrzymią ilość relikwii,
      pozostałości po świętych. Te najcenniejsze to oczywiście pamiatki po Jezusie,
      a najsłynniejsza z nich to Całun Turyński. Od samego początku kultu relikwii
      zaczęło ich przybywać (każdy kościół chce mieć u sienbie kawałek świetego!).
      Gdyby np. zebrać wszystkie zęby św. Piotra okazałoby się, że apostoł miał ich
      ponad 60, a ze wszystkich drzazg z krzyża Męki Pańskiej dałoby się zbudować
      most! Przesada? Tak, ale te przejaskrawione przykłady oddają całą prawdę o
      relikwiach: większość z nich to fałszywki. Wsytarczy jednak przecież kilka
      autentycznych włosów, kropla krwi czy fragment naskórka Jezusa (a takie
      relikwie istnieją) Jezusa, by przy odrobinie szczęścia wyodrębnić DNA
      Mesjasza. Członkowie Projektu deklarują, że poczynili już ku temu
      przygotowania. Trudno jednak uwierzyć, że posiadający takie relikwie kościoły
      łatwo pozwolą na takie wykorzystanie swoich skarbów - łatwo wyobrazić sobie
      reakcję przeciętnego duchownego na pomysł o sklonowaniu Jezusa!

      Śpiący Prorok przepowiada Drugie Nadejście

      Edgar Cayce (1877-1945), nazywany "śpiącym prorokiem" poczynił w ciągu swojego
      życia wiele trafnych przepowiedni. W 1934 przepowiedział nadejście i przebieg
      II wojny światowej na długo przed jej rozpocząciem. Przewidział też rozwój
      komunizmu - i jego upadek.

      Jak wielu chrześcijańskich proroków Cayce przpowiedział Dzień Odrodzenia.
      Przewidział nadejście Armageddonu w 1999, wraz z erą New Age i Drugim
      Nadejściem Chrystusa.

      Cayce jak zwykle - nie pomylił się. Armageddon roku 1999 nadszedł, chociaż nie
      w sposób w jaki opisano to w gazetach. Przewidział nadejście AI, a także wraz
      z nadejściem ery technologii, Powtórne Nadejście Chrystusa; a więc klonowanie.

      Kod biblii

      Odwołania do powtórnego nadejścia Chrystusa znaleziono również w biblii:


      Na powyższym obrazie poszczególne zaznaczone fragmenty oznaczają: "Duplikat"
      "Yeshua (Jezus)" "3 Tevet (25 grudzień)" "5773 (2012)" "Wielu" "Zginie"

      Czy to jest możliwe?

      Z pewnych źródeł płynących z "The Second Coming Project" wynika, że zaszły
      podczas realizacji projektu zaszły poważne komplikacje. Już to, że przesunięto
      początkowy termin (miał to być rok 2000) świadczy o problemach na jakie
      napotkali się entuzjaści projektu.
      Co ciekawe, źródło to informuje o narodzinach Jezusa 2.1, Jezusa 2.2 i Jezusa
      2.3, jednakże pierwszy z nich miał poważną wadę umysłową, drugi azjatyckie
      pochodzenie (!), a trzeci... był dziewczynką (co gorsza nie wiadomo dlaczego
      tak się stało).
      Być może więc, Bóg sam zabezpieczył się przed niechcianym zstąpieniem?


      Mam nadzieje że post nie zniknie :P
      • Gość: 2kan Re: Z życia księży....klonować? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.07, 23:08
        Przychodzi Piotr Adamczyk do sklepu ogrodniczego i mówi "Poproszę pięć worków
        ziemi. Tej ziemi"...
      • zwierze_futerkowe Re: Z życia księży....klonować? 28.10.07, 22:23
        Widziałam kiedyś film o tym klonowaniu, taki trochę sci-fi, a trochę chyba miał
        to być thriller. Dokładnie nie pamiętam, ale leciało to mniej więcej tak, że
        bezpłodna facetka chciała mieć dziecko i poddała się zabiegowi in vitro, i
        okazało się, że wpadła w ten sposób w łapy jakiejś sekty, która chciała
        sklonować Jezusa przy użyciu DNA wyekstrahowanego z całunu turyńskiego. Pomysł
        na film nawet ciekawy, tylko realizacja była do bani.
      • Gość: Magduśśśka Re: Z życia księży....klonować? IP: *.chello.pl 22.09.08, 01:00
        Prawdziwym Antychrystem jest David Hasselhoff!
        I kropka.
    • palnick Naukowy dowód na istnienie Boga.. 14.03.07, 16:23
      Poniżej cytuję jedno z pytań, które pojawiło się na egzaminie na
      wydziale chemii NUI Maynooth (National University of Ireland).
      Odpowiedź jednego ze studentów była na tyle wyjątkowa,że profesor podzielił
      się z nią ze swoimi kolegami, a później jej treść przedstawił w internecie.

      Pytanie:

      Czy piekło jest egzotermalne (oddaje ciepło)

      czy endotermalne (absorbuje ciepło)?

      Większość odpowiedzi oparta była na prawie Boyle’a-Mariotte’a, które mówi, że

      w stałej temperaturze objętość danej masy gazu jest odwrotnie proporcjonalna

      do jego ciśnienia.

      Jeden ze studentów napisał tak:

      Najpierw musimy stwierdzić, jak zmienia się masa piekła w czasie. Do

      tego potrzebna jest ocena liczby dusz, które idą do piekła i liczba

      dusz, która piekło opuszcza.

      Moim zdaniem można ze sporym prawdopodobieństwem przyjąć,

      że dusze, które raz trafiły do piekła, nigdy go nie opuszczają.

      Na pytanie, ile dusz idzie do piekła, można spojrzeć z punktu widzenia

      wielu istniejących dzisiaj religii. Większość z nich zakłada, że do piekła

      idzie się wtedy, gdy nie wyznaje się tej właściwej wiary. Ponieważ religii

      jest więcej niż jedna i nie można wyznawać kilku religii jednocześnie, to

      można założyć, że wszystkie dusze idą do piekła.

      Patrząc na częstotliwość narodzin i śmierci można założyć, że liczba dusz

      w piekle wzrastać będzie logarytmicznie.

      Rozważmy więc pytanie o zmieniającej się objętości piekła.

      Ponieważ wg prawa Boyle’a-Mariotte’a wraz ze wzrostem liczby dusz rozszerzać

      musi się powierzchnia piekła tak, aby temperatura i ciśnienie w piekle

      pozostaly stałe, to istnieją dwie możliwości:

      1. Jeśli piekło rozszerza się wolniej niż liczba przychodzących do

      niego dusz, to temperatura i ciśnienie w piekle będą tak dlugo rosły

      aż piekło się rozpadnie.

      2. Jeśli piekło rozszerza się szybciej niż liczba przychodzących tam dusz,

      to temperatura i ciśnienie w piekle będą spadać tak długo, aż piekło zamarznie.

      Która z tych możliwości jest bardziej realna?

      Jeśli weźmiemy pod uwagę przepowiednię Sandry, która powiedziała do

      mnie: "prędzej piekło zamarznie niż się z tobą prześpię", jak również

      to, że wczoraj z nią spałem, to możliwa jest tylko ta druga opcja.

      Dlatego też jestem przekonany, że piekło jest endotermalne i musi być

      już zamarznięte.

      Z uwagi na to, że piekło zamarzło, można wnioskować, że żadna kolejna

      dusza nie może trafić do piekła, a ponieważ pozostaje jeszcze tylko

      niebo, to dowodzi też istnienie Osoby Boskiej, co z kolei tlumaczy,

      dlaczego Sandra cały wczorajszy wieczór krzyczała "Oh, God".

      Student otrzymał ocenę "bardzo dobry"...
    • palnick Modlitwa Wydziału Łąkarstwa AR Poznań :-) 15.03.07, 00:18
      To nie jest żart, ale dostaja to studenci z AR zeby to znać przed egzaminem
      miłej lektury
      Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison
      Święty mocny i nieśmiertelny Boże,
      któryś wybrał Miriam z Nazaretu za Matkę dla Syna — zmiłuj się nad nami
      Święty Synu Człowieczy,
      któryś Swoją Matkę dał nam w wieczne miłowanie — zmiłuj się nad nami
      Święty Duchu unoszący się nad wodami bezładnej Ziemi
      i w poszumie wiatru igrającego łąkami — zmiłuj się nad nami
      Rodzicielko Boga,
      gdy nasze serca nieskore
      niech wielbią Cię łąki, niech wielbią Cię trawy litanii wersetami
      a Ty przyczyń się za nami. (...)

      II
      wyczyńcu łąkowy najwcześniej kwitnący chwal Królową Ziem Polskich
      rajgrasie wyniosły dumą połyskujący
      mozgo trzcinę przypominająca
      beckmannio od dawna zanikająca
      kupkówko pospolita
      tak niedawno ubóstwiana, a dziś nikomu nie chciana
      stokłoso obiedkowata
      przez Generała Chłapowskiego w Wielkopolskę wsiana
      stokłoso bezostna barwą pylników w dzień zachwycająca
      życico trwała trawo doskonała, tak szybko odrastająca
      życico wielokwiatowa, wędrowniczko z Italii,
      tak wszechstronnie w gospodarstwach spożytkowana
      życico lnowa przez Księdza Wujka za kąkol przebrana
      kostrzewo łąkowa na banicję zmuszana
      kostrzewo z życicą wiązana
      kostrzewo trzcinowa szybko wodę tracąca
      kostrzewo olbrzymia wśród mroku lasów połyskująca
      kostrzewo czerwona antocyjanami od stóp zlana
      kostrzewo owcza nie przez owce szukana
      kostrzewo poleska, trawo wierna, przez taksonomów zapomniana
      kłosówko wełnista znów pokarm przyjemny bydłu dająca
      drżączko średnia łzami płacząca
      zamokrzyco ryżowa trudno kwiatostan rodząca
      grzebienico wzgardzona
      konietlico ozłocona
      wiechlino spłaszczona
      wiechlino łąkowa trawo wiecznie trwająca
      wiechlino gajowa miejsca zacienione wypełniająca
      wiechlino szorstka, zwyczajna lecz pokładająca
      wiechlino płodna dziś już rzadko rodząca
      wiechlino roczna stopy pielgrzymów całująca
      wiechlino cebulkowata żywo rodząca
      wiechlino szlachetna przez Skalińską nobilitowana
      wiechlino z Tatr Wysokich granitową nazwana
      polska wiechlino z Miodoborów na Podolu spotykana
      wiechlino styryjska w Polskę zapodziana
      wiechlino spłaszczona promieniami słońca
      tymotko Boehmera przypominająca
      tymotko łąkowa, brzanką nazywana, przez konie faworyzowana
      tymotko kolankowata na trawniki skazana
      tymotko alpejska w turnie wysadzana
      trzęślico modra, trawo niebiańska, na nowo pięknem odkrywana
      mietlico biaława przez wszystkie zwierzęta smacznie zjadana
      mietlico pospolita nie wszędzie spotykana
      mietlico nieustannie klasyfikowana
      izgrzyco przyziemna mądrej chrzestnej potrzebująca
      kłosownico lasy zamieszkująca
      kupkówko Aschersona borów liściastych ozdobo
      wulpio stokłosowa czarnkowska niebogo
      perzu zwyczajny na łące szanowany i antyperzem nie prześladowany
      wszystkie paluszniki ciepłem lata rosnące
      śmiałku pogięty kwaśne gleby porastający
      śmiałku darniowy trudny do pokonania
      seslerio skalna trawo na wysokościach zadumana
      szczotlicho siwa przez piaski zasypywana
      boimko dwurzędowa trawo niepospolita
      wydmuchrzyco piaskowa w barwy nieboskłonu spowita
      piaskownico zwyczajna piaski wydm nadmorskich wiążąca
      trzcinniki wysmukłe przed erozją chroniące
      śmiałko, trawo drobna, ludzkim okiem niedostrzegana
      owsico w mchu skąpana
      turówko z żubrem utożsamiana
      tomko wonna w sianie zachęcająca do spania
      strzęplico polską nazwana
      strzęplico nadobna tak mało poznana
      skolochloo zazdrosna o swoją urodę
      włośnice wkradające się w łąki młode
      manno jadalna przez lud Prusów jak zboże szanowana
      manno wodna szuwary stanowiąca
      manno litewska z Koroną związana
      mannico wody morskie znosząca
      trzcino na granicy wód i łąk straż trzymająca
      perłówki w parkach i zaroślach urodą zachwycające
      ostnice w ochronę już poddane, a urodą kuszące
      koniczyno biała, dzięcielino rajska, w inwokację wieszcza wpisana
      koniczyno pannońska koło Przemyśla spotykana
      koniczyno czerwona miłością ku zwierzętom i człowiekowi pałająca
      koniczyno drobnogłówkowa tu i ówdzie rosnąca
      koniczyno Szwecję przypominająca
      koniczyno krwioczerwona nieczęsto zasiewana
      komonico w trudnych warunkach chowana
      wilżyno cierniem ukoronowana
      wszystkie miłosierne motylkowate azot przechwytujące
      lucerny dumne od łąk stroniące
      kozłku lekarski serca wzmacniający
      firletko ręką bożą poszarpana
      barszczu nad łąkami baldachy rozciągający
      pełniku europejski nieliczne łąki znaczący
      dzwonki dzwonkami dzwoniące
      przywrotniki nad górskimi łąkami straż trzymające
      trawy paszę dające
      trawy chleby rodzące
      trawy ziemię chroniące
      trawy krajobraz tworzące
      trawy ozdobą stojące
      trawy przenikające drogi III tysiąclecia
      trawy polskie
      zioła cudowne
      wszystkie rośliny łąkowe
      Baranku Boży,
      daj nam czysty umysł
      zdolny dostrzegać w łąkach
      misterium Stwórcy nad Stwórcami — zmiłuj się nad nami.
      Baranku Boży,
      daj nam czyste serce
      zdolne do chwalenia Panny nad Pannami — zmiłuj się nad nami.
      Baranku Boży,
      daj nam czystego ducha
      godnego chwalenia Rodzicielki Bożej,
      a gdy ustaniemy
      niech Ją chwalą
      łąki nad łąkami i trawy nad trawami,
      Ty zaś zmiłuj się, zmiłuj się nad nami. Amen.
    • palnick Re: Z życia księży.... 15.03.07, 14:24
      OGLOSZENIA PARAFIALNE:

      1. Cała wspólnota dziękuje chórowi młodzieżowemu, który na okres
      wakacji zaprzestał swojej działalności.
      2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie składać jajka
      w przedsionku.
      3. Pan Kowalski został wybrany na urząd kustosza naszego kościoła i
      zaakceptował ten wybór. Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepszego.
      4. W niedziele ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy.
      Chór odśpiewał klaskajmy wszyscy w dłonie.
      5. Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czy wiesz jak jest w piekle?.
      Przyjdź i posłuchaj naszego organisty.
      6. Po południu w północnym i południowym końcu kościoła odbędą się
      chrzty. Dzieci będą chrzczone z obu stron
      7. W czwartek o 16.00 Wspólne lody. Panie dające mleko prosimy
      przyjść wcześniej.
      8. W środę spotkanie żeńskiego kręgu literackiego. Pani Kowalska
      zaśpiewa Połóż mnie do łóżeczka razem z wikarym
      9. W podziemiu panie zrzuciły wszelkiego rodzaju ubrania. Można je
      oglądać w każdy piątek po południu.
      10.W niedziele nasza grupa teatralna zaprezentuje "Hamleta".
      Jesteśmy zaproszeni do udziału w tej tragedii.
      11. Spotkanie grupy terapeutycznej pomagającej wzmocnić poczucie
      własnej wartości w środę wieczorem. Prosimy używać tylnych drzwi.
      12. We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat: "Jezus
      chodzi po wodzie".
      Temat katechezy w przyszłym tygodniu: "W poszukiwaniu Jezusa".
      13. W każdą środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które
      pragną do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem
    • palnick Re: Z życia księży.... 18.03.07, 00:49
      Ogłoszenie parafialne:

      W środę odbędzie się spotkanie pań oczekujących potomstwa z księdzem
      proboszczem.

      i fragment kazania:

      "Pewien młodzieniec chciał zostać rabinem. W tym celu pilnie studiował Koran".

      Egzamin przed 1.Komunią. Dziecko ma wymienić warunki dobrej spowiedzi. I
      wymienia:
      "Rachunek sumienia, żal za grzechy,postanowienie poprawy, pokuta, namaszczenie
      chorych, kapłaństwo, małżeństwo".
      • zielone.ziolo Dobry zwyczaj... 18.03.07, 08:52
        ... nie pożyczaj?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=10922330&wv.x=1&a=59047877
        "Czy to się staje twoim zwyczajem?"
        autor: ira22 :P
        • zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 08:54
          "Pożyczyłeś" sobie nie wymieniając autora. ZNOWU.
          • kafar.pl Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 09:40
            Ten wątek jest zbiorem dowcipów, dykteryjek, historyjek i opowieści z życia
            kleru. Nie przywiązuję wagi do podawania danych osoby zamieszczającej je, bo to
            nie musi mieć nic wspólnego z autorstwem. Dowcipy są powtarzane bez podawania
            autora z samej swojej istoty. Nikt normalny nie sądzi, że zabieram komuś dobra
            intelektualne albo, że mam zamiar sugerować że jestem autorem zamieszczanych tu
            wpisów.
            • zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 09:54
              kafar.pl napisała:

              > Ten wątek jest zbiorem dowcipów, dykteryjek, historyjek i opowieści z życia
              > kleru. Nie przywiązuję wagi do podawania danych osoby zamieszczającej je, bo
              to
              >
              > nie musi mieć nic wspólnego z autorstwem. Dowcipy są powtarzane bez podawania
              > autora z samej swojej istoty. Nikt normalny nie sądzi, że zabieram komuś
              dobra
              > intelektualne albo, że mam zamiar sugerować że jestem autorem zamieszczanych
              tu
              >
              > wpisów.


              Po pierwsze - Autor wątku zaznaczył, że to nie jest dowcip.
              Po drugie - właśnie udowodniłeś/aś, że Palnick i Ty to jedna i ta sama osoba.
              Na podobny zarzut (w tym wątku) napisałeś/aś coś podobnego ;PPP

              Nie chce mi się szukać i linkować.
              Jeśli rzeczywiście jesteś Palnickiem (w co wierzę, bo w końcu trzeba w COŚ
              wierzyć :PP), to pozdrawiam serdecznie :-)))
              • kafar.pl Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 10:16
                zielone.ziolo napisała:

                > Jeśli rzeczywiście jesteś Palnickiem (w co wierzę, bo w końcu trzeba w COŚ
                > wierzyć :PP), to pozdrawiam serdecznie :-)))

                -------
                Też pozdrawiam cieplutko :-)
                • zielone.ziolo Re: Dobry zwyczaj... 18.03.07, 10:18
                  kafar.pl napisała:
                  >
                  > -------
                  > Też pozdrawiam cieplutko :-)
                  Nooo :-)))
                  • Gość: amerskater Do zielone.ziolo i palnicka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.07, 14:31
                    Jako autorka inkryminowanej wypowiedzi, tak niefortunnie zacytowanej przez
                    palnicka w jego wątku, dziękuję za wzięcie w obronę:) Niemniej nie czuję się
                    poszkodowana, wręcz cieszę się, że moja wypowiedź miała przynajmniej dwoje
                    czytelników :))
                    A prawdę powiedziawszy, wolę jeśli palnick cytuje takie soft anegdotki, niz
                    jawnie obraźliwe teksty typu Boże przesłanie 1,2,3. Przy okazji apeluję do
                    palnicka o nieumieszczanie treści obrażających uczucia religijne.
                    PS.A to znacie?Pewnej dewotce się zmarło, idzie do św.Piotra. Św.Piotr mówi
                    jej, ze aby dostać się do nieba musi nazbierac 10 000 punktów i każe jej
                    wymieniać swoje zasługi. Dewotka mówi:
                    -Całe życie modliłam się rano i wieczorem, przed jedzeniem i po jedzeniu i przy
                    każdej okazji. Św.Piotr odpowiada:-Brawo.Masz 10 punktów.Co jeszcze?
                    Dewotka:-Przez całe życie nie opuściłam ani jednej mszy niedzielnej,
                    uczestniczyłam gorliwie w nieszporach, majowych, różańcach itd.
                    Św.Piotr.-Świetnie.Masz drugie 10 punktów. Co jeszcze?
                    Dewotka:-Przez całe życie pełnilam dobre uczynki, byłam dobra dla bliźnich...
                    Św.Piotr: -No dobrze, masz 30 punktów, brakuje ci jeszcze 9970.
                    Dewotka wrzeszczy:-CO?? JEZU RATUJ!!!!!!
                    Świetnie-mówi św.Piotr- za to jest właśnie 10 000.
                    • palnick Z życia księży. 21.10.07, 23:32
                      Sytuacja intymna między dwoma facetami. Na zakończenie starszy mówi
                      do młodszego:
                      - było super masz taką ciasną dziewiczą dziurkę
                      Na to odpowiada młodszy:
                      - bo ja jestem dopiero na pierwszym roku, proszę księdza biskupa.
      • palnick Re: Z życia parafian.... 19.03.07, 10:54
        - Po czym poznać, że trafiłeś na zlot Radia Maryja?
        - Zobaczysz 10 tys. kobiet i żadna nie będzie w Twoim typie.
    • palnick Re: Z życia księży.... 21.03.07, 01:10
      Do księdza przychodzi młoda para, chce sie pobrać. Facet pyta sie księdza:
      - To ile kosztuje ślub?
      - A na ile wyceniasz przyszłą żone?
      Facet spojrzał na dziewczyna i dał księdzu 100 zł...
      Ksiądz również na nią spojrzał i oddał mu 50...
    • scottie74 Re: Z życia księży.... 22.03.07, 20:44
      www.youtube.com/watch?v=kcI3Sivf7n4
      • palnick Re: Z życia księży.... 14.04.07, 01:58
        Maria jest bardzo pobożna. Wychodzi za mąż i ma 17 dzieci. Jej mąż umiera. Dwa
        tygodnie później ponownie wychodzi za mąż i ma 22 dzieci z drugim mężem. On
        umiera. Niedługo potem ona także umiera.
        Na pogrzebie ksiądz patrzy w niebo i mówi:
        - Wreszcie są razem.
        Facet siedzący w pierwszej ławce pyta:
        - Przepraszam ojcze, ale ma ksiądz na myśli jej pierwszego męża czy drugiego?
        Ksiądz na to:
        - Miałem na myśli jej nogi
        • palnick Re: Z życia księży.... 07.06.07, 19:47
          Przychodzi facet do spowiedzi, klęka w konfesjonale i mówi:
          - Ojcze ciężko zgrzeszyłem z kobietą!
          Ksiądz się dopytuje:
          - Synu co zrobiłeś?
          - Pieściliśmy się, pocieraliśmy ale bez wkładania!
          - Synu to grzech śmiertelny. Pocierać to to samo co włożyć! Za pokutę odmówisz
          10 razy Zdrowaś Mario i włożysz 100 złotych do puszki na ofiarę.
          Ksiądz zapukał, facet poszedł do ołtarza odmawiać zdrowaśki. Ale ksiądz cały
          czas obserwuje grzesznika... Patrzy, a facet odchodzi od ołtarza, przechodzi
          obok puszki i nic nie wkładając kieruje się do wyjścia. Wybiega z konfesjonału i
          woła:
          - Synu nie odprawiłeś do końca pokuty! Obserwowałem Cię! Nie włożyłeś nic do
          puszki!
          Facet odpowiada:
          - Ale potarłem. A sam ksiądz powiedział, że pocierać to to samo co włożyć!
          • palnick Re: Z życia księży.... 16.07.07, 08:39
            Ksiądz przed kazaniem polecił usiąść w pierwszym rzędzie dziewicom, w drugim
            żonom, które zdradziły męża, w trzecim tym, które zdradziły raz, w czwartym dwa
            razy, w piątym..
            - Słyszałaś o tym?
            - Nie
            - Musiałaś siedzieć daleko.
    • Gość: siostra leontyna Re: Z życia księży.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 22:42
      -nie jadłem nie piłem lecz mam wielką winę,całowałem raz dziewczynę
      ksiadz poznany w młodych sprawach rzecze:
      -całowałeś pewnie w czoło?
      -trochę niżej proszę księdza...
      -chłopcze w oczach mi się mroczy całowałeś pewnie w oczy
      -trochę niżej proszę księdza...
      -chłopcze drogi,zły twój los całowałeś pewnie w nos
      -trochę niżej proszę księdza...
      -jakaż straszna wa rozpusta całowałeś pewnie w usta
      -trochę niżej proszę księdza...
      -ja już tego nie przeżyje całowałeś pewnie w szyję!
      -trochę niżej proszę księdza...
      -chłopcze drogi też masz gust całowałeś pewnie w biust- -trochę nizej proszę księdza
      -jakiż straszny twój postępek całowałeś pewnie w pępek
      -trochę niżej proszę księdza...
      -o matko niepokalana całowałeś ją w kolana
      -trochę wyżej proszę księdza...
      -jakaż straszna twa obłuda całowałeś pewnie w uda
      -trochę wyżej proszę księdza...
      -chłopcze,chłopcze skróć mą mękę,gdzieś całował tę panienkę?
      -a w rękę!

      Słyszałam,bardziej pikantne wersje,ale zapomniałam.Może jakaś dobra dusza
      przypomni.Sorry za ewentualny brak znaków i literówki.
      • palnick Re: Z życia księży....11 przykazanie 21.07.07, 00:38

        11. Nie kradnij! Kler nie znosi konkurencji.
    • Gość: siostra leontyna Re: Z życia księży.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 18:26
      Trwa msza,kazanie z zakrystii słychać głosy;"zgwałć mnie,zgwałć mnie,zgwałć
      mnie.."'ksiądz nie reaguje,wiadomo wywiązuje się z kapłańskiego
      obowiązku.Sytuacja powtarza się parokrotnie.Po odprawionej mszy leci w dyrdy do
      zakrystii,otwiera drzwi,a tam zakonnice siedzą i recytują "zgwałć mnie,zgwałć
      mnie,zgwałć mnie...".Wkurzył się księżulo
      -oszalałyście?-pyta siostrzyczki
      na to odzywa się matka przełożona
      -a co to już pomarzyć sobie nie można?
      • palnick Re: Z życia księży.... 12.09.07, 21:48
        Wchodzi pułkownik i widzi majora pochylonego nad papierzyskami.
        - Co piszecie majorze?
        - Dysertację - odpowiada zrywając się z krzesła major.
        - Acha! Interesujące. A na jaki temat?
        - Obieg wody w pisuarze.
        - Jakoś tak mało ciekawie brzmi.
        - A jak pan pułkownik by zaproponował?
        - Na przykład - Możliwości transportu dwuwodorotlenku w naczyniach o
        powierzchni słabo perforowanej?
        - Świetny tytuł panie pułkowniku ! - krzyczy uradowany major.
        - Tak zatytułuję tę rozprawę. Dziękuję za radę.
        Po wyjściu pułkownika major biegnie na piętro niżej do swojego
        przyjaciela kapitana, żeby pochwalić się nowymi ustaleniami i zastaje
        go tez coś piszącego.
        - Cześć co piszesz - pyta.
        - Dysertację.
        - Ooo Na jaki temat?
        - Możliwość zastąpienia instrumentów muzycznych w kościele
        garnizonowym walorami głosowymi duchowieństwa.
        - Widzę, że odwiedził cię pułkownik - domyśla się major.
        - Tak, poradził mi zmienić tytuł mojej rozprawy naukowej.
        - A jak ten tytuł brzmiał wcześniej?
        - Po ch*j kapelanowi akordeon.
        • palnick Re: Z życia księży.... 21.10.07, 23:22
          Do Kowalskich przychodzi ksiądz po kolędzie i zagaduje ich małego
          synka:
          - A chodzisz do kościółka w niedziele z rodzicami?
          - Chodzimy całą rodziną, proszę księdza.
          - W każdą niedzielę?
          - W każdą niedziele, proszę księdza.
          - A do którego kościólka chodzicie?
          - Do Carrefoura.
    • zwierze_futerkowe Z życia pewnego księdza... 28.10.07, 22:32
      Przyszedł Rydzyk do kościoła i modli się przed wielkim krzyżem. Nagle Jezus z
      krzyża odzywa się:
      - Rydzyk, ale ty masz szczęście!
      Rydzyk myśli, ze się przesłyszał, ale po chwili Jezus znowu:
      - Rydzyk, ale ty masz szczęście!!
      Rydzyk rozgląda się skonsternowany i powraca do modlitwy, ale po chwili słyszy znów:
      - Rydzyk, ale ty masz szczęście!!!
      Rydzyk przez całą noc rozmyślał, co też Jezus mógł mieć na myśli; w końcu idzie
      do przełożonego swojego zakonu i zwierza się:
      - Ojcze, Jezus powiedział mi w kościele, że mam szczęście.
      - Dlaczego masz szczęście?? - pyta przełożony.
      - Nie wiem! Tego mi nie powiedział.
      - No to idź jeszcze raz się pomodlić, a jeżeli znów się odezwie, zapytaj go o to
      szczęście.
      Wrócił więc Rydzyk do kościoła i modli się. I Jezus znowu się odzywa:
      - Rydzyk, ale ty masz szczęście!
      I po krótkiej chwili znów:
      - Rydzyk, ale ty masz szczęście!! Rydzyk, ale ty masz szczęście!!!
      Rydzyk zdobył się na odwagę i pyta Jezusa:
      -Panie Jezu, dlaczego ja mam szczęście????
      Jezus mu odpowiada:
      - Bo gdybym ja nie miał nóg przybitych do krzyża, to jak bym cię kopnął w dupę…!!!!!
      • palnick Re: Z życia pewnego księdza... 07.11.07, 12:08
        Do Kowalskich przychodzi ksiądz po kolędzie i zagaduje ich małego
        synka:
        - A chodzisz do kościółka w niedziele z rodzicami?
        - Chodzimy całą rodziną, proszę księdza.
        - W każdą niedzielę?
        - W każdą niedziele, proszę księdza.
        - A do którego kościołka chodzicie?
        - Do Carrefoura.
    • palnick Re: Z życia księży.... 26.12.07, 22:53
      Umarł banknot 200 zlotowy. Przychodzi do nieba i Bóg, w swej
      wielkiej dobroci mówi mu: Do piekła! Zasmucony banknot udaje się do
      kotła piekielnego, z którego widzi, jakby było wspaniale w niebie...
      Umarł banknot 100 zlotowy. Pan Bóg znów go do piekła wysyła. Umarł
      banknot 50 zlotowy. I znów do piekła. Podobnie z dwudziestozłotowym
      i dziesięciozłotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do
      piekła, tak jak i dwuzłotówka, i złotówka. Gdy przed Panem Bogiem
      stanęłam pięćdziesięciogroszówka, ten uradowany wziął ją do siebie i
      po prawicy posadził.
      Inne nominały zaczęły krzyczeć:
      - Dlaczego on jest z tobą Panie, a my nie?
      A Pan Bóg popatrzył na nich i zapytał:
      - A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
      • palnick_1 Re: Z życia księży.... 26.12.07, 23:55
        Niewielki kościółek nad jeziorem Michigan w stanie Wisconsin.
        - Chciałbym Wam, drodzy parafianie - mówi młody pastor - przedstawić
        sylwetkę Świętej Weroniki. Żebyście lepiej sobie uświadomili jak
        wspaniałą i czystą kobietą była Święta Weronika, posłużę się
        przykładem. Oto tu, w pierwszym rzędzie ławek siedzi ze spuszczonymi
        skromnie oczętami, wszystkim nam znana Dolores Steward. Wiemy jak
        dobrą, prawdomówną i uczynną jest osobą. Wiemy z jakim
        zaangażowaniem opiekuje się swoimi starymi rodzicami, a przy okazji
        wieloma starszymi ludźmi z okolicy. Wiemy, że uczestniczy we
        wszystkich charytatywnych akcjach organizowanych przez nasz kościół.
        To kobieta, która nie przejdzie obojętnie przy bezdomnym, która,
        choć nie zarabia zbyt wiele, zawsze rzuci dolara żebrakowi, której
        dobroć emanuje na wszystkich współmieszkańców a skromność może być
        tylko przykładem.
        Wstań Dolores niech wszyscy Cię zobaczą...
        - Otóż wyobrażcie sobie, moi mili że przy Świętej Weronice nasza
        Dolores to zwykła ku*wa...
    • palnick Kim właściwie był Jezus? 26.12.07, 23:23
      TRZY DOWODY NA TO, ŻE JEZUS BYŁ MEKSYKANINEM
      1. Miał na imię Jezus
      2. Był dwujęzyczny
      3. Władze go nie lubiły.

      Ale możemy też wysnuć wniosek, że JEZUS BYŁ CZARNY
      1. Mówił do wszystkich 'bracie'
      2. Lubił Gospel
      3. Nie miał uczciwego procesu

      Równocześnie jednak mamy dobre argumenty na to, że JEZUS BYŁ ŻYDEM
      1. Wszedł w Interes Ojca
      2. Mieszkał w domu aż do ukończenia 30 lat.
      3. Był pewien, że jego Matka była dziewicą, a ta z kolei była pewna,
      że On jest Bogiem

      Znakomicie możemy udowodnić też, że JEZUS BYŁ WŁOCHEM
      1. Gestykulował
      2. Pił wino do każdego posiłku
      3. Używał oliwy z oliwek

      Udowodnimy też niezbicie, że JEZUS BYŁ KALIFORNIJCZYKIEM
      1. Nigdy nie obcinał włosów
      2. Chodził boso
      3. Rozpoczął nową religię.

      Równocześnie możemy przypuszczać, że JEZUS BYŁ IRLANDCZYKIEM
      1. Nigdy się nie ożenił
      2. Ciągle opowiadał różne historie
      3. Uwielbiał jarzynki i wszelakie zielsko.

      Choć z pewnością najdalej idącym wnioskiem jest ten, że JEZUS BYŁ
      KOBIETĄ
      1. Musiał nakarmić tłumy akurat wtedy, kiedy nie było nic do
      jedzenia.
      2. Usiłował nauczać facetów, którzy NIC NIE KUMALI
      3. Nawet gdy był już martwy musiał wstać, bo ciągle miał coś do
      zrobienia.
    • kafar.pl Re: Z życia księży.... 12.02.08, 08:08

      Przyszedl baca do spowiedzi.
      - Prosze ksiedza, zgrzeszylem...
      - Jak synu?
      - Szedlem sobie przez łąke i widze piekna dame. Podkradlem sie,
      przewrócilem ja, no i dlugo kopulowalismy.
      - To wielki grzech synu.
      - To jeszcze nic, na to wszystko patrzyli jej rodzice, bracia,
      siostry, ciotki, wujowie, kuzynostwo i sasiedzi.
      - Jak to? I nic nie powiedzieli! - pyta ksiadz.
      - Powiedzieli: Beeeeeeeeee
      • palnick Re: Z życia księży.... 12.04.08, 08:32

        Mały Jasiu siedzi sobie na ławce w Kosciele i energicznie wymachuje
        różańcem. Podchodzi do niego ksiądz i mówi:
        - Jasiu, nie machaj tak różańcem, na kazdym paciorku tego różańca
        siedzi Aniołek.
        Ksiądz odszedł, a Jasiu patrząc na różaniec mówi:
        - No to teraz k..wa trzymajcie się!
    • Gość: ff Powtorka mala : IP: *.tpca-cz.com 21.02.08, 16:52
      palnick 21.10.06, 18:45 Odpowiedz I pomyśleć że ta historia ma już
      przeszło 2000 lat ;)

      Siedziało sobie dwóch ludzi i myślało, jakby tu zarobić bez wysiłku.
      Jeden rzucił pomysł: stwórzmy religię, to zawsze jest dobry interes.

      A że znali się trochę na psychologii, zaczęli myśleć, jaka powinna
      być owa
      religia, żeby zysk był jak największy.

      A: Najwięcej można zarobić na lęku przed śmiercią, trzeba tylko
      obiecać
      szczęśliwe życie pozagrobowe. Oczywiście jedynie tym, którzy spełnią
      nasze
      warunki...

      B: Niezłe jest też poczucie winy, bo dokuczliwe i ludzie dużo dadzą,
      by się od
      niego uwolnić.

      A: Masz rację, trzeba tylko je stworzyć, a potem ugruntować i
      wyolbrzymić, masz
      jakiś pomysł?

      B: Tak! To proste, należy ludziom zakazać akurat tego, co lubią
      najbardziej, od
      czego nie dadzą rady się powstrzymać.

      A: Czyli na początek na pewno seksu, ale nie całkowicie, bo skąd by
      się brali
      nowi wyznawcy? Wciśnijmy im ścisłą dożywotnią monogamię, nie nazywam
      się A jeśli
      w niej wytrwają.

      B: Poza tym, ludzie są z natury dumni, należy im owej dumy zakazać i
      zrobić z
      niej grzech.

      A: Lubią się też bawić, nie zakażemy im tego całkowicie bo nie
      znajdziemy
      wyznawców, ale trzeba wprowadzić dużo okresów, w których zabawa
      będzie
      zakazana.

      B: Ja dodałbym do tego jeszcze zakaz jedzenia i picia w tych
      okresach,
      przynajmniej częściowy.

      A: A jak już nagrzeszą, przyjdą do nas uwolnić się od poczucia winy,
      a wtedy ich oskubiemy do ostatniego grosza.

      B: Mam genialny pomysł! Niech mają obowiązek opowiadania swoich
      grzechów
      kapłanowi. Może nawet sami nam podpowiedzą, czego by tu jeszcze
      zakazać?

      A: Tak, a przy okazji będziemy mieli czym ich szantażować.
      Albo nie, to nie jest dobry pomysł, nie byliby szczerzy.
      Wystarczy samo upokorzenie, pomylą ulgę że już się skończyło
      z "odpuszczeniem
      grzechów".

      B: Żeby zwiększyć zyski, wprowadźmy dużo płatnych obrzędów. Śluby i
      pogrzeby na
      pewno, ale ja dodałbym jeszcze kilka.

      A: Coś takiego jak przyjęcie do nas powinno być bezpłatne, po co na
      samym
      początku odstraszać, skubnie się ich później.

      B: A teraz pomyślmy, co im tu zaoferować w zamian, oczywiście nie
      może to być
      nic materialnego.

      A: Da się zrobić, ale zainwestować i tak trzeba...

      B: No tak, w jakieś miejsce kultu, z dobrą akustyką i odpowiednimi
      dekoracjami.
      Niezłe będzie zbiorowe śpiewanie i modły, dobrze działa na ich
      psychikę. Przy
      okazji pozbiera się od nich kasę.

      A: Masz na myśli, że ludzie to zwierzęta stadne, więc lepiej czują
      się wspólnie
      coś przeżywając?

      A: Trzeba narzucić im jeszcze jakiś kodeks moralny, wiesz że są
      agresywni,
      a szkoda byłoby żeby się wybijali miedzy sobą, bo nam spadną
      dochody.
      Agresję ukierunkujemy na innowierców.

      B: A z rzeczy niematerialnych zaoferujmy im kontakt z Bogami przez
      modlitwę.
      Mogą nawet ich prosić, o co zechcą, z wyjątkiem rzeczy które uznamy
      za grzech.

      A: Tak, niektórzy wmówią sobie, że Bóg im odpowiada, a reszta będzie
      udawać,
      wstydząc się swej bezbożności. W efekcie nikt się nie połapie.

      B: Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić: wmówić im, że to jedyna
      prawdziwa wiara i
      mają obowiązek narzucić ją wszystkim ludziom.

      A: Genialne, w ten sposób sami będą odwalać za nas robotę,
      pozyskując nowych
      wyznawców.

      B: Wmówmy im też, że rzeczy materialne są bez znaczenia...

      A: Heheh, zwłaszcza pieniądze! Oczywiście, chętniej wtedy się ich
      pozbędą.
      Mało tego: wmówmy im, że pieniądze są przeszkodą w drodze do
      szczęśliwości
      wiecznej, wobec której ich ziemskie życie jest krótką chwilką.

      B: Postawmy też na strach, czym by ich tu postraszyć jeśli nie będą
      posłuszni?

      A: Może wiecznymi mękami, ogniem, czego jeszcze się boją? Węży.
      Postraszmy więc
      ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem.

      B: A co powiesz na zarabianie nawet na tych, którzy zmarli? Stwórzmy
      coś w
      rodzaju poczekalni, w której pomniejsi grzesznicy czekają na
      dopuszczenie do
      wiecznej szczęśliwości.

      A: Tak, a ich oczekiwanie będzie można skrócić opłacając za nich
      nasze modły.
      Niezłe źródełko dochodów.

      B: Wiesz co? Wydaje mi się, że lepszy będzie jeden Bóg.
      Mniejsze koszty niż stawianie świątyń dla kilkunastu, a nadrobić
      możemy to
      licznymi świętami. Poza tym, okoliczne kultury mają wielu bogów,
      więc napuścimy
      ich na nie właśnie.

      A: OK. No to do roboty, trzeba napisać dla nich jakąś odpowiednio
      skomplikowaną świętą księgę posługując się ogólnikami, tak, żeby w
      razie czego
      łatwo można było pozmieniać dogmaty, gdyby nauka poszła do przodu.

      B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i
      ziemię..."

      The End

      Wszelkie podobieństwo do powyższego jest przypadkowe i
      niezamierzone ;)
      • palnick Re: Z życia księży... 12.04.08, 20:05

        - Co w Polsce grozi za pedofilię?
        - Przeniesienie do innej parafii...
    • palnick Re: Z życia księży.... 30.03.08, 17:15

      Rebe, jak poznac, kim mój Icek będzie? On już rok ma?
      - ty postaw na stole wódke, pieniadze i biblię, Jak wypije wódkę -
      aj, waj, już po nim, on pijak bedzie, jak weżmie pieniądze, bedzie
      bankier, jak biblie to rabin..
      Na drugi dzień:
      - rebe, Icek wypił od razu wódkę, pieniądz schował do kieszeni, a
      biblię pod pachę..
      - aj waj, straszne rzeczy Moszek! On będzie katolicki ksiądz!
      • kafar.pl Modlitwy.... 06.05.08, 11:10
        Modlitwa wieczorna kobiety :
        Ojcze nasz, który jesteś w niebie
        Mam taką prośbę wielką dziś do Ciebie
        Daj mi faceta i ma być bogaty
        Ma mieć Ferrari - za cash nie na raty
        Duże mieszkanie, a najlepiej willę
        Ma mnie wciąż słuchać, nie tylko przez w chwilę
        Ma mnie zadowalać kiedy mam ochotę
        Śniadanie mi robić - nie tylko w sobotę
        Oglądać romansy, biżuterię kupić
        W życiu mym nie będzie mógł się nigdy upić
        On nie ma kolegów - ja mam koleżanki
        Kont ma mieć on wiele - okoliczne banki
        Złotych kart bez liku, czeków co nie miara
        Jak mi to załatwisz - wzrośnie moja wiara

        Modlitwa wieczorna faceta :

        Panie mój daj mi głuchoniemą nimfomankę z dużym kontem w banku.
        Ma być właścicielką sklepu monopolowego i mieć własny jacht i
        napalone koleżanki nimfomanki. Wiem że to się nie rymuje - ale tu
        nie o rym chodzi...
      • palnick Re: Z życia księży.... 07.05.08, 08:05

        Do bram niebios puka duszyczka trzyletniego dziecka. Otwiera św.
        Piotr.
        -Oj, biedne dziecko. Zmarło a miało tylko kilka latek. Proszę, masz
        tu skrzydełka będziesz aniołkiem.
        Po jakimś czasie św. Piotr znowu otwiera bramę i znów widzi
        duszyczkę trzyletniego dziecka.
        -Oj, jakie biedne dziecko. Proszę, masz skrzydełka, będziesz od
        dzisiaj aniołkiem.
        Minął jakiś czas i znów do bramy niebieskiej pukanie. Św. Piotr
        otwiera, a tam stoi duszyczka trzyletniego Murzyniątka. Święty
        popatrzył, podrapał się po głowie, w końcu mówi:
        -Hm, no dobra. Masz tu skrzydełka. Będziesz nietoperzem.
    • Gość: 1/3 Polaków Kompendium kapłana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.08, 08:48
      www.netsystem.info.pl/index.php?page=produkty_opis&id=33
      • clooney_g Re: Kompendium kapłana 07.05.08, 09:06

        Gdzieś w polsce... 3 nad ranem... do drzwi łomocze ksiądz z
        ministrantem.
        - Otwierać! Mamy nakaz kolędy!
        • Gość: M Re: Kompendium kapłana IP: 82.210.179.* 08.05.08, 18:07
          pochichrałam się :)))

          nie znam kawąłu, ale zacytuje co ja kiedyś zrobiłam w kosciele
          tata mnie trzymał na ręcę, była mała, ale pamietam
          ksiadz zbierał na ofiarę, przeszedł raz koło mnie i moich rodziców,dalismy na
          tacę; za moment wracał i spojrzał na mnie..a ja: "ja juz zapłaciłam.."

          M
        • palnick Re: Z życia księży... 09.05.08, 09:28

          Lekcja religii w wiejskiej szkole. Ksiądz pyta dzieci:
          - Proszę powiedzieć, co wasi rodzice robią po rannym przebudzeniu?
          - Mój tata rano jak wstanie to idzie do łazienki i sika do wiadra,
          że słychać w całej chałupie, bo my biedni jesteśmy i nie mamy ładnej
          łazienki! - mówi pierwsze dziecko.
          - Nie, nie, może ktoś inny! mówi ksiądz.
          - Mój tata jak idzie do ubikacji to nic nie słychać, bo my mamy
          bardzo ładna łazienkę z muszlą klozetową, z kafelkami i z wanną! -
          mówi inne dziecko.
          - Nie, nie, nie, nie! Powiedzcie mi, co powinien zrobić prawdziwy
          katolik po przebudzeniu! - błaga ksiądz.
          Na to wstaje trzecie dziecko:
          - Mój tata pierwsze jak wstanie to klęka przed łóżkiem....
          - Świetnie o to chodzi przerywa ksiądz dalej proszę, a pozostałe
          dzieci niech słuchają!
          - ... No to, jak tata wstanie to klęka przed łóżkiem, nachyla
          się ... i wyciąga słomę z dupy, bo my taki ch..owy siennik mamy.
          • palnick Re: Z życia księży... 04.06.08, 08:16

            Ktoś zapytał młodego księdza - a ty jesteś za celibatem, przeciwko,
            czy żeby było tak, jak jest teraz?...
            • bojkot79 Re: Z życia księży... 05.06.08, 10:50
              Papież po śmierci trafi do Raju. Św. Piotr mówi do Niego
              - zasłużyłeś się na ziemi. Byłeś sprawiedliwy i dobry. Niosłeś
              pokój, za to wszystko możesz sobie wybrać co chcesz w Niebie
              Papież po chwili namysłu
              - Chciałbym Mustanga, autostradę prostą przed sobą i to wszystko dla
              mnie.
              - Skoro tego sobie życzysz.
              Papież dostał Mustanga i autostradę. Wsiadł do samochodu i ruszył w
              drogę. Cieszył sie słońcem i prędkością która niosła poczucie
              wolności. Po chwili zobaczył mały punkcik we wstecznym lusterku.
              Docisnął gazu, ale punkcik cały czas się przybliżał. W końcu, obok
              niego z wielkim chukiem przejechał brodaty harleyowiec w ciemnych
              okularach.
              Papież poirytowany zawrócił i pojechał do św. Piotra
              - św. Piotrze to nie tak miało być !
              - ale co nie tak? Masz Mustanga?
              - mam
              - masz autostradę prostą przed sobą
              - mam
              - no to o co chodzi?
              - ale miała być tylko dla mnie!!!
              - ajaj wiesz jak jest... syn Szefa... nic się nie da zrobić
              • palnick Adam i Ewa 08.06.08, 08:03

                redir.mivzakon.co.il/use/use.aspx?id=20325
                • laenia Re: Adam i Ewa 10.07.08, 17:17
                  Adam i Ewa - to świetne jest.
                  • palnick Re: Piekło 18.07.08, 15:06

                    Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany
                    marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle
                    słyszy głos diabła:
                    - No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane!
                    Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna
                    przerzucać, żeby schło. A tu diabeł:
                    - I po co suszysz, jak już tam ususzone!
                    I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca,
                    skręca, na co diabeł:
                    - I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane!
                    Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta
                    diabła:
                    - Masz może ogień?
                    A diabeł z uśmiechem:
                    - Byłby ogień, byłby raj!
    • bojkot79 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 10:55
      Stwórca zwrócił się do Adama

      Synu! za połowę twoich żeber, jedną nogę, jedną rękę, jedno oko,
      jendą nerkę, połowę zębów, połowę wątroby i śledziony, połowę
      włosów, jedno płuco stworzę istotę niemalże tak piękną i mądrą jak
      Ty!!
      - hmmm... a co bym dostał za jedno żebro?
      • bojkot79 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 11:10
        Trzech przyjaciół spotkało się w knajpie
        1. Słuchajcie podobno jest u nas nowy ksiądz. No i podobno nie
        czepia się.. moze by się tak wyspowiadać?
        Pozostali przytaknęli. Poszedł pierwszy a reszta czekała w knajpie
        pijąc piwo. Po 15 minutach wrócił
        2. i co i co ?
        1. Luzik :) Powiedziąłem, że spałem ze swoją 17 letnią sąsiadką.
        Powiedziął, że to nie grzehc, bo wprowadziłem ja w śiwat seksu i
        pokazałem jej miłość fizyczną. Dał mi jedną zdrowaśkę dla spokoju
        sumienia i puścił do domu
        2. O to teraz ja idę...
        Po 15 minutach wrócił
        3. i co i co ?
        2. Spoko... powiedziałem, że przeleciałem swoją sąsiadkę co ma męża
        impotenta. Pwoiedział, że to nie grzech, bo dałem jej zaznać jeszcze
        trochę rozkoszy. Dla spokoju sumienia jedno Ojcze Nasz.
        3. No to teraz ja !!!
        mięło 15 minut
        30 minut.... godzina....
        Otwierają się drzwi knajpy i wchodzi zakrwawiony facet.
        2. A tobie co ?
        3. K...wa mać. Powiedziałem mu, że spałem z księdzem z sąsiedniej
        parafii... a tan jak wyleciał zza konfesjonału i zaczął mnie okładać
        krucyfiksem, krzycząc na całe gardło "Twoja parafia jest Tu!! i tu
        jest twój ksiądz!!"
        • mona817 Re: Z życia księży.... 05.06.08, 15:56
          100% autentyk. Mój osobisty syn z babcią w Licheniu na mszy rok
          temu. Dodam, że miał już 5 lat, ale kościół zna y tego, że jest po
          drugiej stronie ulicy i tyle...
          Msza skończona, wszyscy wychodzą, moja matka czeka, żeby się tłum
          zmniejszył, a on na cały głos "Babcia, idziemy! Przedstawienie się
          skończyło!"
          • palnick Re: Z życia księży.... 22.08.08, 08:26

            A propos przedstawienia :

            www.mmpoznan.pl/1091/2008/8/17/festiwal-satyry-prezentuje-?districtChanged=true
    • clooney_g Re: Z życia księży.... 08.07.08, 14:22
      We wtorek cotygodniowa katecheza, tym razem na temat:
      "Jezus chodzi po wodzie". Temat katechezy w przyszłym tygodniu:
      "W poszukiwaniu Jezusa".
      • palnick Re: Z życia księży.... 13.09.08, 10:03

        Ksiądz do spowiadającego się Jasia:
        - "Czy wiedziałeś, że Bóg był obecny, kiedy ukradłeś to ciastko z
        kuchni?"
        - "Tak".
        - "I że cały czas na ciebie patrzył?"
        - "Tak".
        - "I jak myślisz, co do ciebie mówił?"
        - "Mówił: Nie ma tu nikogo oprócz nas dwóch - weź dwa".
    • clooney_g Re: Z życia księży.... 08.07.08, 15:32

      Dwaj proboszczowie ze wsi z okolic Tarnobrzega odmawiają młodym
      ślubu, jeśli panna młoda jest zbyt skąpo ubrana. Z powodu
      wydekoltowanych sukni odwołanych zostało już kilka uroczystości.

      Bolesne dla panien młodych restrykcje wprowadzili proboszczowie
      parafii w Łoniowie i Chobrzanach. Młodzi są o nich poinformowani
      przed uroczystością. Jeden z księży wymaga nawet, by kilka dni przed
      ślubem panna młoda przyszła do niego i zaprezentowała suknię, aby
      mógł ocenić, czy nadaje się na uroczystość. - Nie chcę półnagich
      panien młodych w kościele - mówi wprost kapłan.

      Obnażone biusty nie mieszczą się w kanonie

      Zdaniem duchownych, panny młode powinny wyglądać pięknie, ale
      stosownie do uroczystości i miejsca, w którym składają przysięgę.
      Obnażone biusty, odkryte ramiona i gołe plecy nie mieszczą się,
      zdaniem księży, w kanonie strojów obowiązujących w świątyniach.

      Nie odbyło się kilka ślubów

      - Młodzi są zbulwersowani - mówi nasz rozmówca.

      - Dziewczyny stroją się na ten dzień przez wiele tygodni,
      przebierają w sukniach, chcą zrobić na narzeczonym i rodzinie
      wrażenie, a ksiądz każe im przyjść w skromnych kieckach. Z tego co
      wiem, z powodu cenzury księży nie odbyło się już kilka ślubów.
      Młodzi przenoszą uroczystości do sąsiednich parafii.

      Zasady wprowadzone przez proboszczów bulwersują przede wszystkim
      młodsze pokolenie. Starsi mieszkańcy wsi są podzieleni. Jednym
      podobają się dziewczyny wystrojone niczym księżniczki, drudzy
      uważają, że młodym nie ubędzie urody, jeśli na czas pobytu w
      kościele okryją się choćby najcieńszym szalem. Po wyjściu ze
      świątyni mogą przecież robić co chcą.
      • palnick Re: Z życia księży.... 18.07.08, 23:02

        Mała dziewczynka spaceruje sobie z psem po parku...
        Podchodzi do niej ksiądz i pyta:
        - Jak się nazywasz, dziewczynko?
        - Mam na imię Płatek.
        Ksiądz zrobił wielkie oczy i pyta:
        - Ooo, a skąd się wzięło tak egzotyczne imię?
        - Widzi ksiądz to drzewo? Sześć lat temu moi rodzice wyznali sobie
        pod nim miłość... Potem pod tym drzewem gorąco się kochali...
        Kochali się tak mocno, że z drzewa zaczęły się sypać płatki
        kwiatów, okrywając ich nagie ciała...
        Ksiądz zrobił jeszcze większe oczy, pogładził małą po główce
        mówiąc:
        - Piękna historia z tym twoim imieniem. A jak się wabi twój piesek?
        Dziewczynka:
        - Pigi.
        Ksiądz jest zdziwiony, gdyż czekał na równie zadziwiającą
        historię jak poprzednia, więc pyta:
        - A dlaczego ma tak na imię?
        - Bo rucha świnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka