Dodaj do ulubionych

Sytuacje rodem z filmów Barei.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 15:55
Niedawno sąsiadka z góry miała awarię, której skutkiem był paskudny zaciek u nas w łazience na suficie. Jak się okazało, sąsiadka nawet nie wiedziała, że ma jakiś problem "natury hydraulicznej", bo u niej widocznych skutków nie było. A jako, że mieszkania są jeszcze na gwarancji, sąsiadka miała skontaktować się z deweloperem. My ze swojej strony też poinformowaliśmy dewelopera o zaistniałej sytuacji i uzyskaliśmy zapewnienie, że wkrótce się fachowcy pojawią.
Przez tydzień nic się nie działo, zaciek zaczął wysychać, myśleliśmy więc, że sąsiadka problem rozwiązała. Po jakiś dwóch tygodniach pojawił się nowy zaciek (znacznie większy), więc mój mąż (M) dzwoni do sąsiadki (S). Dialog przedstawiał się następująco:

M: Dzień dobry, nazywam się (tutaj M się przedstawił), jestem pani sąsiadem z dołu. Mam pytanie, czy byli u pani ci artyści od rur? Bo u nas na suficie jest nowy zaciek.
S: (skonsternowana) A pan z Mozambiku?
M: Nie z Poznania.
S: Yyy... ale ja nie wiem o co chodzi.
M: W Poznaniu jest ulica (tutaj nazwa i numer), przy której stoi blok, w którym pani mieszka, a ja mieszkam piętro niżej. U pani jest znów awaria, bo u nas w łazience na suficie pojawił się nowy zaciek. Chciałbym się dowiedzieć, czy byli u pani hydraulicy z (tutaj nazwa dewelopera) i czy coś naprawiali?
S: A... skontaktowałam się z nimi ale jeszcze nie przyszli. To znowu cieknie?

Ja z trudem powstrzymywałam śmiech słysząc tą rozmowę i widząc minę mojego męża, który dopiero, kiedy skończył rozmawiać, uświadomił sobie, że nasza sąsiadka prowadzi kawiarnię "artystyczną" i określenie hydraulików mianem "artystów od rur" mogła zrozumieć opacznie. Całą sytuację mąż podsumował stosownym bareizmem: "Najgorzej jak ktoś niewyraźnie wyszczególnia".

Napiszcie, jeśli Wam też przytrafiły się sytuacje, które mogłyby uchodzić za sceny z komedii Barei oraz jakie bareizmy pamiętacie, np. "Z twarzy podobny zupełnie do nikogo" ("Miś").
Przypomniała mi się jeszcze sytuacja, która przytrafiła się mojemu wujkowi. Kilka lat temu wujek wyjechał po kogoś na dworzec. Pociąg był opóźniony, więc wujek postanowił poczekać w samochodzie. Po kilku minutach wsiada kobieta, zapina pas, rozgląda się i ze zdziwiona miną mówi do równie zdziwionego wujka:
- To nie ...pan?
Na co wujek:
- Nie to ja.
Jak się po chwili okazało pani pomyliła samochody. Miała wsiąść do czerwonego Polo, wsiadła do niebieskiego Punto.
Obserwuj wątek
    • mnop2 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 16.12.10, 16:45
      S: (skonsternowana) A pan z Mozambiku?
      :D
      oj trzea byo za tym póóóójść! Dowiedzielibyście się może czegoś ciekawego.
      • Gość: koza każde przemówienie premiera jest "Z Barei" IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.10, 09:46
        re
        • Gość: sprawiedliwy Ni eto forum kolego(żanko) IP: *.wroclaw.mm.pl 23.12.10, 10:12
          błotem obrzucamy się TUTAJ
    • only-dupa Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 17.12.10, 09:19
      Koleś napisał maila ze zleceniem do mnie do drukarni. W zleceniu napisał ile chce ulotek, na jakim papierze itd. Napisał że chce 200 a5.

      Po chwili telefon.
      - Tak słucham?
      - Witam, ja przed chwilą złożyłem zamówienie mailem,
      - Tak, widziałem.
      - No więc ja chcę je zmienić, ma być nie 200 tylko 300, bo ja mam zepsutego maila i tak wyszło...

      Padłem :)
      • bojkot79 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 17.12.10, 11:14
        Kiedyś w czasach swej młodości zdarzył mi się zabawny przypadek.
        Otóż udałem się na pocztę żeby kupić znaczki czy coś w tym stylu. Zająłem swoje miejsce w kolejce - czyli pobrałem numerek. Automat wydający numerki był wtedy zupełną nowością i nie wszyscy umieli się z nim obchodzić, a niektórzy nie mieli pojęcia, że coś takiego istnieje.
        Więc pobrałem numerek i usiadłem sobie na łeweczce czekając grzecznie na swoją kolej. Kolejne osoby były załatwiane przez panie w okienkach - ding, ding, ding...
        W końcu przyszła moja kolej. DING! pojawił się mój numerek, wstalem i skierowałem swe kroki do okienka z moim numerem.
        Wtem wbiegła przede mnie kobietka i wywalając torebkę na półkę- zablokowała mi dostęp do usługi. Próbowałem z boku z tyłu, babeczka zatarasowała mnie i korzystała z mojej kolejki.
        W końcu zdenerwowany podniesionym tonem zwróciłem uwagę
        - przepraszam a co to jest? dzień kobiet, ze Pani tak się wpycha poza kolejką!!!
        kobieta odwróciła się, spojrzała na mnie i na numerek po czym, trochę zbita z tropu odpowiedziała cicho
        - nooo dziś 8 marca
        wtedy mnie oświeciło, ze faktycznei jest 8 marca
        - aaaaa to ja bardzo przepraszam
        po czym wyszedłem szybkim krokiem, czerwieniąc się niczym transparent na pochodzie 1 majowym

        Niby była moja kolej ale jak się palnie taki tekst to jakoś traci siecały rezon ;)
        • jastii Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 19:57
          Też miałam absurdalną sytuację na poczcie.
          Pobrałam numerek, a że ludzi było sporo, stanęłam pod ścianą i tak spędziłam w oczekiwaniu pół godziny. Było coraz bliżej 20-tej (godz. zamknięcia), więc panie kasjerki coraz bardziej niecierpliwie obsługiwały klientów, a że sporo osób zrezygnowało z czekania, dzwonek oznajmiający następnego klienta pojawiał się coraz szybciej. O 19:55 ochroniarz od środka zamknął drzwi, inna pani zaczęła zbierać porzucone numerki...
          Gdy do mojego numerka zostały już tylko 2, przysunęłam się bliżej tak, że od "mojego" okienka dzieliły mnie 3 kroki. Dryń! Na wyświetlaczu pojawił się mój numerek. Z uśmiechem na ustach ruszyłam do kasy i gdy stawiałam ostatni 3 krok rozległo się "dryń" i wyskoczył numerek kolejny. Niewzruszona, podałam swój numerek i awizo, a pani kasjerka patrząc na mnie spode łba wykrzyknęła: "pani numerek już przeleciał! Następny proszę!". W odpowiedzi na to, żwawo podbiegł pan, który był za mną. Powstrzymując zirytowane parsknięcie spokojnie odpowiedziałam (miałam bardzo dobry humor), że nie, teraz moja kolej, stałam obok i nie zdążyłam dojść, gdy pani już wcisnęła następny numerek. Pani na to: "to trzeba było szybciej iść!". Pan za mną (a teraz przede mną ) nie powiedział nic. Ponieważ absurd sytuacyjny tak mnie zaskoczył, że nietypowo zatkało mnie dokumentnie, nie wykłócałam się, tylko grzecznie odsunęłam i po chwili pani, chyba zawstydzona, zawołała z okienka: "poproszę panią numerek wcześniej..."
          • aiczka Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 14:07
            Nam zdarzyło się kiedyś, że nasz numerek wyświetlił się przy okienku, przy którym wciąż jeszcze (bardzo długo) obsługiwany był poprzedni klient. Nie wiem, czy ktoś przpyadkiem nacisnął guziczek czy system sam zmienia numer gdy pracownik nie robi tego baaaardzo długo (to byo baaaardzo długo). W każdym razie poczekaliśmy grzecznie aż poprzedni klient i w tym momencie pani nacisnęła guziczek i nasz numerek zgasł a włączył się kolejny. Oczywiście nasze protesty spotkały się zniedowierzaniem, bo "na pewno przegapiliśmy".
            • Gość: kalka Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.range86-173.btcentralplus.com 23.12.10, 14:24
              tak pomyslalam sobie, ze gdyby do tych numerkow z automatu dodac informacje glosowa, to nie byloby barejowych pomylek: nie ma takiego numeruniematakiegonumeru

              ps
              no i przepraszam za dopiski do dowcipnych opiskow.
    • Gość: cb Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.10, 03:57
      Opiszę w tym wątku, choć może do filmu Barei ta historia zakwalifikowałaby się po dopisaniu jakiegoś bon mota dopiero :) Sytuacja której nie byłam świadkiem, ale opisana przez sąsiada, który do zmyślania smykałki nie ma, a świadków było tyle, co na lotnisku przed lotem transatlantyckim...

      Kolejka w hipermarkecie - po karpie. Taaaaka koleja (jak na samolot do Chicago). No i chyba zaczęli te karpie w końcu sprzedawać. Karpie są w dużej wannie o wysokości pewnie ok. 120 - 130 cm a wielkości dna ok 2,5 x 2,5 metra. Ale ludziom TAK na tych karpiach (pewnie tanich) zależało, taki był napór w stronę wanniska, że pierwsza w kolejce pani wylądowała wśród karpii jak dziecko w "baseniku" z piłeczkami... a że miała na sobie futro, które błyskawicznie odpowiednio nasiąkło wodą, długo ją odławiali. Ponoć omal nie utonęła. Ponieważ jednak z tego co mi wiadomo nieszczęsna ocalała... widzę w tym tragiKOMEDIĘ. Co te święta robią z ludźmi...

      Nawiasem mówiąc przyszło mi przed chwilą do głowy, że byłby to świetny temat na konkurs "tabloidowy": "SZOK i GROZA! Natura wzięła odwet na nosicielce futra! Karpie chciały zadusić ją własnymi ciałami! Przedwigilijna zemsta!" itede, itepe ;)
    • anu_anu Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 19.12.10, 18:59
      Do biura wchodzi Pan i zerkając na karteczkę - mówi, że szuka Pana Chyby.
      Nikt taki nie pracował ale coś mnie tknęło i zapytałam o nazwę firmy. Pan ponownie spojrzał na kartkę i podał nazwę naszej firmy (acz lekko przekręconą).
      Poprosiłam o tę kartkę i tam zobaczyłam zapis:
      Firma "tu wpisano poprawną nazwę firmy"
      Chyba czwarte piętro
      .
      Później same odsyłałyśmy się do Pana Chyby ...
      • sparker Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 10:31
        Sytuacja z cyklu "absurd popołudniowy":

        Na przejściu dla pieszych stoję ja oraz nieznajomy mi starszy jegomość z ceratową torbą.

        - Co? Z pracy? - zagaja nieznajomy.
        - Nie, z wojska - odpowiadam błyskawicznie i bez sensu.
        - A... z wojska... A ja na emeryturze - kończy pogawędkę zasmucony nieznajomy.
        • nocna-zmiana Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 19:15
          Hehe.
          Mieszkam w Belgii, korzystam z publicznej pralni. Pewnego dnia siedzę i czekam aż mi się ciuchy wypiorą; czekanie umilam sobie lekturą. Obok mnie, także zaczytany, siedzi facet. Nic się nie dzieje, pralki buczą, my czytamy. Nagle facet odrywa wzrok od książki, wgapia się we mnie i pyta "Are you British?" "No, I'm not. I'm from Poland" odpowiadam grzecznie "Stupid question" facet na to i wraca do czytania.
          • watersnakes2 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 09:45
            > wgapia się we mnie i pyta "Are you British?" "No, I'm n
            > ot. I'm from Poland" odpowiadam grzecznie "Stupid question" facet na to i wraca
            > do czytania.

            Piekne!:)))
      • beatrix-kiddo Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 18:02
        Znajomy pracujący w pewnej firmie nazywał się Józefczak.
        Naturalną koleją rzeczy, znakomita większość interesantów chciała rozmawiać z panem Józefem Czakiem.
        • jungleman Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 23:35
          beatrix-kiddo napisała:

          > Znajomy pracujący w pewnej firmie nazywał się Józefczak.
          > Naturalną koleją rzeczy, znakomita większość interesantów chciała rozmawiać z
          > panem Józefem Czakiem.

          Miałem bardzo podobną sytuację w jednej firmie. Otóż pracował tam facet, który na nazwisko miał Kuśmirek.
          Bardzo często się zdarzało, że ktoś przychodził do firmy i pytał: "Dzień dobry, czy jest może pan Mirek Kuś?" :-)
          • zmija_w_niebieskim Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 01.01.11, 12:16
            Koleżanki na wakacjach chciały wysłac kartkę do nowo poznanego Irka. Chciały zrobić dobre wrażenie i wydawało im się, że niepoważnie będzie napisać "WP.Irek Dajmynatokowalski".
            Napisały Irosław.
    • znana.jako.ggigus też wylądowałam u Barei 22.12.10, 18:47
      zimno, listopad, pada straszliwie, a ja mam randkę. Ma przyjechać samochodem, pytam go jakim - czarne audi kabriolet.
      Oki, o umówionej porze wyskakuję na ulicę, mało widać, bo naprawdę lało jak z cebra, a pod domem stoi zaparkowane czarne audi.
      Pakuję się do samochodu, a za kierownicą jakaś kobieta krzyczy na mnie.
      Ten facet przyjechał parę minut później.
      I jeszcze on do mnie, że gdzie ja się pakuję - on ma audi 8, a na ulicy stało audi 6 (umownie, nie znam się na audich zupełnie).
      • Gość: screen Re: też wylądowałam u Barei IP: *.146.250.51.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.12.10, 19:06
        A coś nie z miejskich legend?
        • znana.jako.ggigus to nie jest miejska 22.12.10, 21:53
          legenda, przezylam to w 2001. moglabym ci podac i ulice i miasto, ale po co?
          • Gość: ;) Re: to nie jest miejska IP: *.cable.smsnet.pl 22.12.10, 22:14
            Ale komuś opowiedziałaś i teraz już jest miejska ;D

            --


            • znana.jako.ggigus opowiadalam tez na wsi 22.12.10, 22:18
              serio i co, jest wiejska?
              kurcze, juz nawet historii nie moge opowiedziec, bo od razu urban legend

              inny epizod z Barei:
              nie ja, dodam!

              kolezanka ciagnie za obroze psa, wraca ze spaceru do domu, spieszy sie, mieszka na 1. pietrze, ciagnie i ciagnie, pies nieposluszny, kolezanka sie odwraca pod drzwiami, a tu jakis obcy pies.
              oboje byli przerazeni
              • Gość: ;) O/t IP: *.cable.smsnet.pl 22.12.10, 22:23
                Urban legend są tak samo miejskie, jak wozy terenowe z napędem na 4 koła na Marszałkowskiej. Za bardzo personalnie bierzesz do siebie każde słowo Giggusiu, wyluzuj. Masa tu frustratów z głównej, nie upodabniaj się do nich, bo taka nie jesteś... ;-]

                Pozdr.
                • znana.jako.ggigus no wiesz 22.12.10, 22:29
                  opowiadam moja popisowa historyjke, a tu zem blachara i durna kobieta. i nie mam nic do powiedzenia.
                  no to sie dziwie, co nie? skad ta chec do analizy czlowieka na podstawie postu. jednego.
                  a tak lubilam fh, no

                  pozdrawiam tez
                  opowiedzialabym jeszcze jedna urban legend, na wlasnej skorze przezyta, ale nie mam ochoty na analize mojej osoby
              • croyance Re: opowiadalam tez na wsi 24.12.10, 13:29
                Kiedy mieszkalam jeszcze w Polsce, mialam trzy koty. Wracam sobie kiedys w nocy z jakiejs imprezy, a tu Pimpus siedzi przed domem. Zlapalam go za frak (wyrywal sie), nagadalam mu, ze sie wloczy po nocy, weszlam do domu, otworzylam 'kocia sypialnie' - i ZONK, bo tam spokojnie spia trzy koty. Przynioslam cudzego :-)
              • Gość: milioncers Re: opowiadalam tez na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 23:00
                Mieliśmy czarnego kota, który wychodził na dwór przez uchylone okno.

                Lato. W pokoju na kanapie spokojnie leży kot, pozycja: sfinks.
                Obracam się, a na fotelu w pozycji sfinks czarny kot nr 2 :/
                Obydwa spokojne, wypasione i błyszczące...
            • Gość: ulka Re: to nie jest miejska IP: *.f-net.pl 22.12.10, 23:26
              A ja się dzisiaj prawie włamałam do czyjegoś auta. Taka sama marka, kolor i stało na parkingu pod moim blokiem;)) Zorientowałam się, gdy zobaczyłam, że obicia siedzeń w innym kolorze są;) Szybko opuściłam miejsce przestępstwa i udałam się tam, gdzie dzień wcześniej zaparkowałam mój samochód!
      • Gość: Blachary precz! [...] IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.12.10, 19:09
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • zat4ra Precz to z twoim chamstwem. 22.12.10, 20:49
          I bezsensowna frustracja. Mnie tez, zwlaszcza jako posiadacza Audi,
          rozbraja stwierdzenie kobiety ze cabrio to bylo A8, a nie A6. Do tego nie
          widze w tym zadnego absurdu, ani niczego nawet odrobine smiesznego.
          Ot, durna historyjka kobity ktora nie ma nic ciekawszego do powiedzenia.
          Ale zeby wylewac chamstwo i agresje z tego powodu? Cos z toba jest nie tak.
          To blacharstwo mentalne.
          • znana.jako.ggigus dlaczego durna historyjka? 22.12.10, 21:59
            siadlam do zlego samochodu, nie wiem, drodzy czytajacy, skad w was tyle agresji i podejrzliwosci.
            a dlaczego mam nie miec nic do powiedzenia?
            ?? bawisz sie w sedzie fh


            a tak na marginesie: ta historyjka rozbawilam juz sporo ludzi, w koncu to forum humorum
        • znana.jako.ggigus nie jestem blachara 22.12.10, 21:57
          nawet mnie Twoje przypuszczenie nie obraza, jest tak daleko od prawdy.
          nie wiem, jakie typy ma audi, bmw i inne, samochody mnie nie interesuja. (ostatnio myle bmw z5 z jakims innym z, nie mam pojecia. Nie, nie kolejny absztyfikantk, a kolezanka z pracy jest ofiara przeznego leasingu.
          nie interesuje mnie tez, czym facet jezdzi, nie wiem dlaczego. samochody sa dla mnie nudne.
          nie mam nawet prawa jazdy, a ojciec byl i zawodowym kierowca i instrukorem prawa jazdy.
          ale tak sobie mysle, ze tacy ludzie jak ja, z takim podejsciem, nie pasuja do twoich pogladow, ale szczerze piszac, malo mnie to obchodzi.
        • znana.jako.ggigus nie jestem blachara 22.12.10, 22:04
          zebys nie przeoczyla mojej odp:
          nawet mnie Twoje przypuszczenie nie obraza, jest tak daleko od prawdy.
          nie wiem, jakie typy ma audi, bmw i inne, samochody mnie nie interesuja. (ostatnio myle bmw z5 z jakims innym z, nie mam pojecia. Nie, nie kolejny absztyfikantk, a kolezanka z pracy jest ofiara przeznego leasingu.
          nie interesuje mnie tez, czym facet jezdzi, nie wiem dlaczego. samochody sa dla mnie nudne.
          nie mam nawet prawa jazdy, a ojciec byl i zawodowym kierowca i instrukorem prawa jazdy.
          ale tak sobie mysle, ze tacy ludzie jak ja, z takim podejsciem, nie pasuja do twoich pogladow, ale szczerze piszac, malo mnie to obchodzi.

          PS jezdze rowerem. Namietnie, caly rok.
          • ignatz Re: nie jestem blachara 22.12.10, 22:28
            Nie ma BMW Z5
            • znana.jako.ggigus kolejny maniakalny 22.12.10, 22:30
              no to jest jakies inne, o matko
              no to jest bmw z6 albo bmw z7185/6
              no i??
              • ignatz Re: kolejny maniakalny 22.12.10, 22:33
                Nic. Tylko tak informuję, nie denerwuj się :>
                • znana.jako.ggigus no i to jest nielogiczne!!! 22.12.10, 22:37
                  sa bmz z4, z3, z8 i z1
                  czyli logicznie rzecz biorac - bylam na wlasciwym tropie, kolezanka ma chyba z4, tka z obrazka, a jako dyskalkuliczka przekrecilam z4 na z5

                  no i dlaczego skoro jest 2, nie ma 2, skoro jest 3 i 4, oczekuje, zej est i 5 i dlaczego od razu jest z8?
                  a moze z8 to jakis stary model?
                  ignatz, wyjasnij mi, jak takis madry!

                  ale tak na serio - w mojej historii nie gra roli model auta jako taki. Role gral deszcz, listopadowy wieczor, przejmujace zimno
                  ale do tego trzeba miec serce i wyobraznie, a nie konie mechaniczne w glowie
                  • ignatz Re: no i to jest nielogiczne!!! 22.12.10, 22:45
                    Nigdzie nie napisałem że jestem jakiś mądry. Strasznie nerwowaś waćpanna :-)
                    Nie wiem czemu nie ma Z2 i Z5. Może prezesowi nie podobała się nazwa? Może w jakimś języku taki skrót brzmi źle (jak Mazda MR2 we Francji brzmiąca jak merde)? Może nazwę Z2 zastrzegł sobie ktoś inny? Albo Z2 trzymają na jakiś model który dopiero się pojawi? BMW, tak jak w sumie większość producentów, wiąże liczby z wielkością/klasą samochodu.
                    Może koleżanka ma X5? X i Z są blisko siebie na klawiaturze :-)
                    • znana.jako.ggigus Re: no i to jest nielogiczne!!! 22.12.10, 22:50
                      nie jestem nerwowa, ale widze, ze jest 1, 3, 4 i 8.
                      myslalam, ze jest jakas urban legend na wyjasnienie.

                      x nie ma, ma jakies male, plaskie auto. Jak sie ostatnio okazalo - idealne auto na zime:)
                      i nie pisz o bliskosci x i z n klawiaturze, bo na mojej nie sa blisko, ha!
                      nie mam amerykanskiej klawiatury, pudlo
                      • ignatz Re: no i to jest nielogiczne!!! 22.12.10, 23:02
                        Pudło? Ojej. No to nie będę pisał o bliskości, przepraszam najmocniej.
                        • znana.jako.ggigus nie ma za co 22.12.10, 23:05
                          moja klawiarura ma z na gorze, a x na dole kolo ygreka.
                          qwertzu sie nazywa ten typ i o bliskosci z i x mowy nie ma.
                          tak to jest z analiza osoby na podstawie posta.
                          Szkoda tylko ze nie mozesz jakos naswietlic sprawy numeracji bmw z, to by mnie b. interesowalo niz moja klawiatura.
                          :)
                          • ignatz Re: nie ma za co 22.12.10, 23:16
                            Niestety, nie znam się na tym, ale może to Ci nieco rozjaśni sytuację:
                            pl.wikipedia.org/wiki/Samochody_BMW#BMW_serii_Z
                            autokult.pl/2010/04/12/bmw-z2-najmniejszy-roadster-z-bawarii
                      • Gość: vinca Re: no i to jest nielogiczne!!! IP: *.devs.futuro.pl 22.12.10, 23:13
                        znana.jako.ggigus wyluzuj:-)) Dawno nie widzialam by ktos tak mocno sie frustrowal czyimis wpisami na forum;-)) To TYLKO forum:)
                        • znana.jako.ggigus vinca, chcesz byc 22.12.10, 23:57
                          blachara albo biedna kobieta, co nie ma nic do opowiedzenia i jeszcze , o rany, no nie odroznia audi (no juz aldi napisalam z rozpedu)
                          wybierz sobie, ja Cie zanalizuje, a potem pogadamy
      • Gość: cOOle Re: też wylądowałam u Barei IP: 46.112.14.* 22.12.10, 23:46
        audi a8 w cabrio ? :D ladnie sciemniasz , natepnym razem sprawdz , bo ani a8 czy a6 w tej wersji nie wystepuja :D
      • emjot.10 Re: też wylądowałam u Barei 25.12.10, 11:56
        audi a8 nie jest produkowane w wersji cabrio
    • Gość: ćma Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.sarmacka.net 22.12.10, 20:02
      ta kawiarnia to Motylarnia?
      • Gość: navone Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.10, 10:23
        Podobne. Na kopercie napisane "DENMARK". Pani na poczcie: proszę napisać po polsku, że to do Niemiec!
    • ziuz Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 20:24
      na poczcie.
      wysyłam polecony do Austrii. na kopercie napisalam "Österreich". podaję pani list i proszę o zważenie.
      pani waży, ogląda, czyta adres, jeszcze raz czyta, przegląda cennik i nagle pyta:
      - a jakie to państwo? co to za adres? ja tu nie mam takiego państwa.
      - Austria.
      pani, przekreślając "Österreich", oddaje mi koperte ze slowami:
      - niech pani tu napisze, ze to Austria, bo tak to nikt nie wie.


      innym razem na poczcie. tym razem pocztowka. tez do Austrii. grzecznie napisalam "Austria". pani podaje mi podejrzanie wysoka cene znaczka. pytam, czemu taki drogi.
      na to ona:
      - no do Australii, to drogi.
      • zat4ra Nic w tym absurdalnego nie ma. 22.12.10, 20:46
        To ty popelnilas blad. Austria to nie spolszczenie, to miedzynarodowa
        nazwa tego kraju, uzywana we wszystkich systemach.
        Zrozumiesz swoj blad, kidy odpowiesz sobie na pytanie dlaczego nikt na swiecie
        nie wysyla nic do kraju o nazwie Magyarország.
        • znana.jako.ggigus Re: Nic w tym absurdalnego nie ma. 22.12.10, 22:03
          do Maygarorszag wyslacm oze pare milionow Wegrow, szansa jest.
          Nazwa Austria nie jest uzywana we wszystkich systemach, nazwa Österreich to jak najbardziej pasujace okreslenie, uzywane przez samych Austriakow.
          • blotto Re: Nic w tym absurdalnego nie ma. 26.12.10, 11:59
            > nazwa Österreich to jak
            > najbardziej pasujace okreslenie, uzywane przez samych Austriakow.
            >

            najbardziej trafny argument :D
        • Gość: Iwona Re: Nic w tym absurdalnego nie ma. IP: *.static.as8844.net 05.01.11, 17:05
          A ja wysylam :)
      • Gość: agabiala Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.home.aster.pl 22.12.10, 22:04
        wysyłając listy za granicę zawsze wpisuje się nazwę kraju docelowego w języku kraju, z którego się wysyła ten list.
        np. Jak z Polski wysyłam do Szwecji, to na kopercie wpisuję Szwecja
        jak z Anglii wysyłam do Szwecji, to na kopercie wpisuję Sweden

        Taka jest zasada chyba na każdej poczcie na świecie.
        • znana.jako.ggigus Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 22:07
          tak nakazuje logika, ale czasem panie na poczcie sie czepiaja, ze nie sa to nazwy miedzynyarodowe. Mialam kiedys dyskusje o Niemczech na poczcie, czy Niemiec zrozumie czy nie?
          i
          • Gość: agabiala Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.home.aster.pl 22.12.10, 22:19
            ale co ma Niemiec zrozumieć?
            Będąc w Polsce wpisujesz na kopercie normalnie niemiecki adres plus słowo Niemcy, a to po to, aby pani na poczcie w Polsce wiedziała, że ma wsadzić ten list do samolotu do Niemiec. Resztę robi niemiecka poczta patrząc na niemiecki adres.
            • znana.jako.ggigus Niemiec moze nie zrozumiec, 22.12.10, 22:25
              ze chodzi o niego - powiedziala pani na poczcie mojej.
              Podwoje dno tu polega m. in. na tym, ze we wszystkich jezykach slowianskich Niemcy maja te sama nazwe - Niemiec/Nemec itepe - bo niemy, bo nie rozumie.
              Slowianscy przodkowie upraszczali sobie zycie.
              Ja tam najczesciej pisze nazwe angielska.
              I dziala!
        • ignatz Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 22:32
          A jak pojedziesz do Egiptu/Iranu/Izraela/Indii to jak napiszesz? :-)
    • Gość: Chris Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.zone13.bethere.co.uk 22.12.10, 20:59
      Kielce, dworzec PKP, czekam na pociag do Krakowa. Nagle zapowiedz:'' ding, dong. Osobowy posiag do Radomia podjedzie na tor drugi przy peronie pierwszym. Osobowy pociag do Radomia podjedzie na tor drugi przy peronie. Pociag skonczyl bieg'' ...... :-)
      • ziuz Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 21:32
        dworzec we Wroclawiu:
        "ding dong pociag z Trzebnicy do Trzebnicy wjedzie na tor 3 przy peronie drugim. ding dong"
        • lord.wiader Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 21:42
          Malutka stacyjka na wschodzie Polski. Jeden peron.

          Ding, dong, pociag do X wjedzie na tor przy peronie. Ding, dong.
        • Gość: kk Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.12.10, 22:02
          W Szczecinie można usłyszeć o pociągu z Angermunde do Angermunde ;)
    • Gość: mo Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 178.73.48.* 22.12.10, 21:27
      poczta. pytam w okienku
      -dzien dobry dostane papier pakowy?
      -nie wiem. mnie tu nie ma
      -a gdzie pani jest?
      -??(cisza)
      ;D
    • Gość: Max Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.toya.net.pl 22.12.10, 22:42
      Trzydzieści trzy lata temu, ciocia na porodówce, wujek z drugim wujkiem czekają w jakiejś poczekalni razem z grupą innych przyszłych tatusiów... Co jakiś czas u ciecia dzwoni telefon i nowo upieczony ojciec zamienia kilka słów z żoną. W końcu nadchodzi kolej na wujasa - dialog zwalił wszystkich z nóg:
      - Kochanie!!! Jak się czujesz?
      - ...
      - Chłopak!!!???
      - ...
      - Co?? Murzyn??
      Cisza w poczekalni i miny facetów - bezcenne!!! A kwestie cioci:
      - ...
      - Dobrze, dobrze, wszystko już OK, mamy syna!!!
      - ...
      - No, chłopak, chłopak... A wiesz, że poród odbierał lekarz-Murzyn?
      - ...
      :-D
      • znana.jako.ggigus dobre! 22.12.10, 22:54
        z lekarskich mam tylko krotka historyjke.
        kiedys rano zemdlalam w domu i upadlam na kant szafki, trzy szwy na brodzie, pikus.
        siedze sobie z opatrunkiem na twarzy w barze Smak we Wroclawiu kolu uniw., a stol dalej trzej panowie pija piwo
        jeden z nich powiedzial filozoficznie: ( nie bylo ani o mnie, ani do mnie dodam)
        Morda, nie szklanka, mozna stluc.

        cenne powiedzenie!
        no a potem bylo zdjecie szwow przez podpitego lekarza, wiadomo - koniec grudnia, wigilia szpitalna, lekarz sciagal szwy ze szklanka wina musujacego w rece
        opowiedzialam mu o mordzie, chichral sie strasznie
    • Gość: ciasteczkowypotwór Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.nitka.net.pl 22.12.10, 23:11
      Rok 2009, miesiąc marzec,pierwsza połowa marca a dokładniej około 8 marca miejsce Zieleniec.Byłem wówczas na nartach po raz pierwszy w tej miejscowości.Skończyły mi się papierosy więc szukam sklepu-nie ma,kiosku -też brak .Nie chciało mi się jechać kilkanaście kilometrów do najbliższego sklepu więc pomyślałem sobie że może kupię fajki w barze ,a bar ów tam jest kilka.Wchodzę do pierwszego -nie prowadzimy,w drugim podchodzę do baru widzę są,wiec mówię do pani poproszę papierosy.A pani na to "papierosy tylko do konsumpcji".Ja mówię" pani żartuje". Nie , zarządzenie szefa odpowiada pani.
      • ewosia Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 23:52
        U lekarza, AM Gdańsk, wieloodłamowe złamanie kończyny dolnej, się nie zrasta - lekarka ogląda zdjęcie i bez słowa wypisuje nastęepny miesiąc zwolnienia. Głupio pytam, jak postęp zrostu, jak ocenia perspektywy etc. kobieta w krzyk: co pani tak pyta,a tu nie jestem od opowiadania, jakbym każdemu odpowiadała, to bym nie miała czasu leczyć ludzi!!! Ja: won mi stąd, tu jest kiosk, ja tu mięso sprzedaję! Pani doktor w szoku. Ja szczerym głosem, że nie mogę nabrać dystansu do własnej nogi, ona mnie prześladuje, wszędzie ją ze sobą noszę, nawet do ubikacji. Na szczęście kumata była pani doktor, roześmiała się i od tego czasu mi zawsze szczegółowo o mojej nodze prawiła.
        • ten_azorek Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 10:46
          Ja: won mi stąd, tu jest kiosk, ja tu mięso sprz
          > edaję! Pani doktor w szoku. Ja szczerym głosem, że nie mogę nabrać dystansu do
          > własnej nogi, ona mnie prześladuje, wszędzie ją ze sobą noszę, nawet do ubikacj


          :))))
          Piękne, Ewosiu.
    • prorok_lebioda Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 22.12.10, 23:48
      Pracowałem kiedyś na budowie na której działy się cuda rodem z "Alternatywy 4",
      - budowa ogrodzona, ale trzy dziury w płocie prowadziły prosto do trzech sklepów monopolowych;
      - wiadra z farbą spadały z rusztowań, raz nawet spadła z dachu taczka z gruzem;
      - w toi-toiu było narobione pod samą deskę;
      - malarz chodził po całym placu śpiewając na całe gardło coś w stylu "Jestem malarzem nieszczęśliwym";
      - kaski wszyscy zakładali tylko wtedy, gdy kierownik informował, że spodziewa się "niespodziewanej" kontroli bhp.
      • ewa9717 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 00:00
        Jakiś już czas temu, informacja PKP w Zielonej Górze. Pytam o połączenie do mojego pipidówka z przesiadką w Szczecinku. Młodzian długo pastwi się nad rozkładem jazdy, wreszcie oznajmia: "Żadnego Szczecinka nie ma, jest tylko Szczecin!" i opuszcza stanowisko pracy ;)
      • Gość: gość na budowie ... IP: *.lubzel.com.pl 23.12.10, 09:45
        Ja swojego czasu miałem praktyki na budowie ...

        praktyki ogólnie polegały na sprzątaniu placu zawsze jak udało się majstrowi gdzieś nas namierzyć ... - reszta dnia zabawa w chowanego ...

        Ale ciekawostką jest że w tym bloku jest na każdym piętrze po kilka metrów kwadratowych zamurowanych ze wszystkich stron - blok był "załamany" - i na połączeniu wychodził "klin" który standardowo nie był częścią żadnego z mieszkań ...

        Do dziś mnie ciekawi czy ktoś sobie to zagospodarował ...
      • Gość: Jakaś Alternatywa Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.konin.mm.pl 25.12.10, 09:51
        Mam nadzieję, że murarz nie przeklął budynku.
    • citimen_1 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 00:30
      Gość portalu: Jakaś Alternatywa napisał(a):

      > Niedawno sąsiadka z góry miała awarię, której skutkiem był paskudny zaciek u na
      > s w łazience na suficie. Jak się okazało, sąsiadka nawet nie wiedziała, że ma j
      > akiś problem "natury hydraulicznej", bo u niej widocznych skutków nie było. A j
      > ako, że mieszkania są jeszcze na gwarancji, sąsiadka miała skontaktować się z d
      > eweloperem. My ze swojej strony też poinformowaliśmy dewelopera o zaistniałej s
      > ytuacji i uzyskaliśmy zapewnienie, że wkrótce się fachowcy pojawią.
      > Przez tydzień nic się nie działo, zaciek zaczął wysychać, myśleliśmy więc, że s
      > ąsiadka problem rozwiązała. Po jakiś dwóch tygodniach pojawił się nowy zaciek (
      > znacznie większy), więc mój mąż (M) dzwoni do sąsiadki (S). Dialog przedstawiał
      > się następująco:
      >
      > M: Dzień dobry, nazywam się (tutaj M się przedstawił), jestem pani sąsiadem z d
      > ołu. Mam pytanie, czy byli u pani ci artyści od rur? Bo u nas na suficie jest n
      > owy zaciek.
      > S: (skonsternowana) A pan z Mozambiku?
      > M: Nie z Poznania.
      > S: Yyy... ale ja nie wiem o co chodzi.
      > M: W Poznaniu jest ulica (tutaj nazwa i numer), przy której stoi blok, w którym
      > pani mieszka, a ja mieszkam piętro niżej. U pani jest znów awaria, bo u nas w
      > łazience na suficie pojawił się nowy zaciek. Chciałbym się dowiedzieć, czy byli
      > u pani hydraulicy z (tutaj nazwa dewelopera) i czy coś naprawiali?
      > S: A... skontaktowałam się z nimi ale jeszcze nie przyszli. To znowu cieknie?

      jak widac skutkuje problem 'sasiedzki'.. ")

      a. pewnie mozambiki zalali ścianę..
      b. uparcie twierdzą że to wina polskiego nieba (maj 2010)
      c. czy jest na sali doktor ?

      poza nw nie widze nic smiesznego... poza tym że autorka nie potrafi rozróżnic sytuacji nieciekawej od komicznej..

      ale krawaty tak mają.. .. nie rozwijamy :)

      no i prosze nie budzić stacha !

      www.youtube.com/watch?v=-W--y9904yQ
      do autorki :D żadna alternatywa .. . . .

      . . . .. .

      . . . . . . . . .

      . . .. . . . . . . . . . .

      ..
      • Gość: Jakaś Alternatywa Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.konin.mm.pl 25.12.10, 09:35
        Z poczuciem humoru jest jak z gustami, nie dyskutuje się o nich. Dodam tylko szanowny citimen-1, że warto czasem dokładnie przeczytać. Dopisałam, że sąsiadka prowadzi artystyczną kawiarnię i tekst o "artystach od rur" mogła zrozumieć opacznie. Poza tym sytuacja została podsumowana stosownym bareizmem (pochodzącym z serialu "Zmiennicy"). Btw, polecam wątek na FH o dowcipach, których ktoś nie zrozumiał.
        PS.
        Nie wszystkim musi podobać się mój nick.
    • Gość: aśka Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.10, 00:39
      Dość często korzystam z wpłatomatów pewnego banku ;)
      Kiedyś w jednym oddziale była awaria urządzenia, ale obok za stoliczkiem pani pracownica banku, więc wpłaciłam jak w okienku podając numer konta itd.
      Jakiś czas później identycznie wyglądający oddzialik, znów awaria wpłatomatu, idę więc do (tym razem) pana za analogicznym stoliczkiem, i tu następuje cudny dialog:

      ja: dzień dobry, chciałabym wpłacić kwotę ... na konto ...
      pan: nie prowadzimy obsługi kasowej!
      ja: dlaczego?
      pan: bo mamy wpłatomat!!
      ja: ale on jest nieczynny!!
      pan: no właśnie!!!

      po tym argumencie się poddałam :))
      • Gość: gostek Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 182.16.1.* 23.12.10, 01:50
        scenka z tramwaju...

        na oknie naklejka "Nie wychylac sie"
        menel sie patrzy przez kilka chwil uwaznie i mowi do kumpla: "To tak jak w komunizmie"
        • pochodnia_nerona Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 02.01.11, 21:15
          Gość portalu: gostek napisał(a):

          > scenka z tramwaju...
          >
          > na oknie naklejka "Nie wychylac sie"
          > menel sie patrzy przez kilka chwil uwaznie i mowi do kumpla: "To tak jak w komu
          > nizmie"

          Zarypioza :-DDDDDD
    • eliot_rosewater Bareja mógłby się uczyć od PKP ;) 23.12.10, 08:18
      Sytuacja miała miejsce 2 dni temu. Warszawa, Dworzec Centralny, godz ok 16.20. Komunikat z megafonów: "Pasażerów czekających na pociąg IC z Warszawy do Białegostoku, odjeżdżający o godz. 16.40 informujemy że dziś wyjątkowo pociąg ten odjedzie z dworca Warszawa Wschodnia. Za utrudnienia przepraszamy"

      No ale PKP to temat na osobny wątek
      • Gość: iwona Re: Bareja mógłby się uczyć od PKP ;) IP: *.static.as8844.net 05.01.11, 17:28
        hehehehe, no co? przeprosili, heheh, swietne
    • alabama8 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 08:23
      Spiełam się kiedyś z pewnym osobnikiem. W ruch poszły pięści (nie wyrywam się raczej do mordobicia, jestem zazwyczaj spokojna i opanowana). Niestety wymiana ciosów zakończyła się w moim przypadku straszliwie opuchniętą lewą ręką, w jego przypadku - straszliwie opuchniętym lewym okiem. Nie ważne.
      Zajechałam więc z tą poważnie opuchniętą ręką do chirurga. Prześwietlenie i krótka diagnoza:
      Ch: pierwszy raz widzę złamanie bokserskie u kobiety, i to lewej ręki ... trzeba będzie drutować kości ...
      Ja: pan się postara, bo jak nie to prawą rękę mam jeszcze zdrową ...
      Ch: o matko!
    • Gość: Szpital Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 217.173.195.* 23.12.10, 09:56
      Parę lat temu miałem przejść dosyć poważną operację. Dostałem "głupiego jasia" ale jeszcze co nieco kojarzyłem. Pielęgniarki mnie rozbierają przed operacją i jedna mówi do drugiej:
      "W końcu pacjent który ma czyste nogi" :-)
    • Gość: arc Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.15-3.cable.virginmedia.com 23.12.10, 10:11
      Dawno temu pracowałem w hurtowni z płytkami ceramicznymi. Weszła parka w poszukiwaniu towaru, którego nasza firma nie miała w ofercie.
      - Proszę sprawdzić na ulicy Gorzyckiej, w "Jecie" (firma konkurencyjna) - ja
      - Nie, nie wiemy - odpowiedzieli.
      • Gość: iwona Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.static.as8844.net 05.01.11, 17:35
        Proszę sprawdzić na ulicy Gorzyckiej, w "Jecie" (firma konkurencyjna) - ja
        > - Nie, nie wiemy - odpowiedzieli.

        Poplakalam sie, swietne :)
        • Gość: gość Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 87.204.252.* 05.01.11, 20:21
          ... witam ostrowiankę ... :-)
          • Gość: gość Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 87.204.252.* 05.01.11, 20:23
            sorki... źle przeczytane - miało być: ostrowiaka...
    • racheela Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 10:14
      pojechałam z bratanicą swoim samochodem po zakupy. Kupiłysmy co trzeba i wracamy do auta. Przed samochodem zatrzymuje mnie jakis facet i pyta o drogę. A że droga była kręta to i ja tłumaczyłam zawile. Wsiadam do auta a moja bratanica odwraca sie do mnie cała roześmiana. Ja mówię: co,głupio mu tłumaczyłam.....ona jeszcze bardziej się śmieje.....nie wiem o co chodzi......do momentu, gdy zauważam, że ja zamiast za kierownicą siedzę z tyłu i czekam aż samochód ruszy:)
      • gulcia77 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 10:25
        Jakies 12 lat temu spędzałam ostatnie wakacje z rodzicami. Mojejmu ojcu uparcie Władysławowo myliło się z Władywostokiem. Wyjeżdżając ze Stegny Gdańskiej pomylilimy drogę i ojciec zarządził, że koniec języka za przewodnika. Zatrzymujemy się przy przystanku PKSu i tata zapytuje: "Którędy wyjadę na Władywostok?". Gosć osłupiał, a potem machnął ręką na Wschód i mówi: "A gdzies k... tam..."
        • Gość: :O Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.adsl.inetia.pl 24.12.10, 20:58
          dobre :)
        • Gość: iwona Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.static.as8844.net 05.01.11, 17:43
          Gulcia: Piekne, jescze w pracy, rozmazany makijaz, 3 osoby juz spytaly; are you ok?
    • gulcia77 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 10:20
      Rzecz się działa przed denominacją złotego. Mamie zabrakło proszku do pieczenia, wcisnęła w łapkę 1000 zł i pogoniła przez osiedle na poszukiwania. Zaznaczyć trzeba, że kolor tysiaka był prawie identyczny jak 100 000. Podałam Pani w sklepie mojego tysiaczka a ta zaczęła wydawać jak ze stu tysięcy. Więc grzecznie mówię, że się pomyliła. Ta wydarła się na mnie, że, cytuję, "Nie będzie jej gó...ara pracy uczyć". Więc zgarnęłam 99 tysięcy do kieszeni, mamie oddałam grosze z tysiaka i miałam niespodziewany prezent gwiazdkowy :D
    • Gość: navone Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.10, 10:43
      Dawno. Bieszczady Trochę błądzimy. Idzie Chłop.
      - Dokąd prowadzi ta droga?
      -wzruszenie ramion
      - A w tamtą stronę
      - wzruszenie ramion
      - Czy ta droga prowadzi skąds dokądś czy tylko tak sobie?
    • Gość: houhou Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. IP: 213.77.0.* 23.12.10, 11:00
      Ładnych parę lat temu na Centralnym w Warszawie, kasa międzynarodowa. Przede mną dwoje Brytyjczyków usiłuje kupić bilety do Moskwy, dwa zwykłe i jeden dla dziecka. Oczywiście nie mówią po polsku. Pani w okienku najpierw wpatruje się w nich z niesmakiem, potem rzuca "ni panimaju". Próbują znów - wolno, wyraźnie i używając rąk. Pani w okienku krzycząc przez ramię "Baśka! choć tu, jakieś obce coś chcą, nic nie rozumiem!". Niestety okazuje się, że baśkowa znajomość języków ie obejmuje angielskiego.
      Uśmiecham się do obcokrajowców i mówię, że pomogę. Przeciskam się do okienka, proszę o te nieszczęsne trzy bilety, na co kasjerka: "A pani co się pcha! Kolejka jest!"

      • urzednik.ilawa Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 11:35
        Dawnemi czasy, w zamierzchłej przeszłości, gdy na drogach rządziły małe fiaty i inne wynalazki FSO, wybrałem się z narzeczoną na wycieczkę. Jako środek transportu wybraliśmy, ni mniej ni więcej tylko WARTBURGA 1.3. Była to sportowa wersja czołgu. Rozsiedliśmy się na fotelach, a trzeba dodać, że były to fotele sprężynowe, zapewniające komfort dla naszych pośladków oraz uszu. Jechaliśmy tak sobie podziwiając widoki za oknem gdy nagle, pojazd nasz zaczął się dziwnie zachowywać. Krztusił się, kasłał i w końcu zatrzymał się i odmówił współpracy.
        Wysiadłem z samochodu i po podniesieniu maski, skapitulowałem. Trzeba było szukać mechanika. Szczęście w nieszczęściu, że Wartborgini zdechł w jakiejś mieścinie a nie w polu. Dopytałem autochtonów o mechanika i znowu okazało się, że jednak trochę farta zostało, otóż mechanik samochodowy był niecałe 500m w dół ulicą.
        Usadziłem moją narzeczoną za sterem naszej amfibii i zamieniwszy się w jednostkę napędowa pchającą, udaliśmy się w kierunku mechanika. Należy dodać, ze moja miłości nie miała ani prawa jazdy ani doświadczenia w prowadzeniu samochodów. Pchałem to auto powoli, oszczędzając się. Moja narzeczona siedziała przy otwartym oknie i poganiała mnie – chyba po to żeby mnie zdenerwować i dać mi trochę energii.
        Obok przejeżdżał rowerzysta, taki mężczyzna w dostojnym wieku. W pewnym momencie rzucił rower, zajął pozycję obok mnie, za bagażnikiem i zaczął pchać! Byłem tak zdumiony, że nie zareagowałem. Pchaliśmy coraz szybciej i szybciej, niemal musiałem biec truchtem. Nagle ni stad nie zowąd mój niespodziewany pomocnik krzyknął – NIECH WRZUCA DWÓJKĘ I ODPALA!!!
        Spojrzałem na niego i odkrzyknąłem - ALE ON NIE ODPALI, ZDECHŁ NA AMEN, JA GO TYLKO DO MECHANIKA PCHAM!!
        Mina tego człowieka bezcenna ;) Tak czy inaczej zwolniliśmy trochę i dopchaliśmy razem samochód do mechanika. Mechanik naprawił auto w ciągu 2 godzin, bawiąc nas opowieściami na temat historii okolic. To był ostatni wyjazd na odległość większa niż 20 km tym autem.

        Za kilak lat moja opowieść stanie się jakąś Urban Legend i nikt mi nie uwierzy, że to stało się naprawdę i że tego nie wymyśliłem ;)
        nie bedzie to zresztą pierwszy raz ;)
        • gulcia77 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 12:06
          W równie zamierzchłych czasach, gdy podstawowym problemem była możliwosć zakupu papieru toaletowego mój wujek ze Szczecina zapowiedział, że przyjeżdżając na wesele jego córki mamy wziąć mało bagażu. Ja jestem, dla informacji z Bytomia. Dostosowalimy się do życzenia, gdy dojechalimy na miejsce okazało się, że garaż wujaszka to niemal hurtownia w/w artykułu. Wracalimy na Śląsk z papierem poupychanym dosłownie wszędzie. Po drodze, za 10 piąta w naszym cudownym dużym fiacie strzeliła opona. W okolicach Zielonej Góry. Do domu był jeszcze kawał drogi, więc ojciec wbiegł za minutę piąta do wulkanizatora, a ten odrzekł, że o 17 zamyka i już nic nie zrobi. Więc mój ojciec pyta, czy zrobi jeli dostanie trochę "białych kruków" i otwarł wyładowany papierem bagażnik. Od razu nam koło naprawili :D
    • Gość: Viki Pedija Nie ma takiego miasta - Lwów IP: 195.42.249.* 23.12.10, 13:29
      Dzwonię na informaję PKS.
      Ja: Dzień dobry. Chcę się dowiedziec o godziny odjazdu autobusów do Lwowa z Warszawy Zachodniej.
      Pan: (słychać wstukiwanie, po chwili) Waarszaawaa Zaachoodniaa, Lwóweek Śląskiii.
      Ja: Nie ! nie Lwówek Śląski (i tu pojechałam Bareją) - Lwów, to takie miasto jest za granicą!
      Pan: aaaaaa to my o zagranicznych kursach autobusów informacji nie udzielamy.

      Bożeszzz.
      Oni może nie. Informację znalazłam sama, 5 min później, w internecie.
      A rozmowa miała miejsce rok temu :)

      • Gość: kalka Re: Nie ma takiego miasta - Lwów IP: *.range86-173.btcentralplus.com 23.12.10, 13:33
        no tak, bo tam pekaesy ma wikipeja.
      • Gość: Hipnozaur Re: Nie ma takiego miasta - Lwów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.10, 22:10
        W PKS-ach to naprawdę nieuki siedzą. Kiedyś poszedłem na dworzec zobaczyć czy dojadę do Brodnicy. Brodnica, Brodnica-mamrotała babka i bezradnie wpatrywała się w mapę Polski wertując od Szczecina w stronę Gdańska. Ciepło, ciepło...

        W końcu pojechałem samochodem.
    • mnop2 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 23.12.10, 19:40
      matko, ale się tego nalazło
      • heca7 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 27.12.10, 20:00
        30 lat temu moja matka wyszła z jakiegoś sklepu i wskoczyła do samochodu(niebieski duży fiat) , rozejrzała się i odkryła, że ten egzemplarz nie posiada ślicznych futerkowych pokrowców;) Wyskoczyła jak oparzona- tata czekał 3 samochody dalej;)

        17 lat temu siedzimy w poczekalni porodówki zeby zobaczyć pierwsze dziecko mojego brata. nagle do sali wtacza się dwóch facetów rodem z festiwalu w Jarocinie- nigdy z tak bliska nie widziałam punka:) I pytają się pielęgniarki " w której sali leży Barbara x" a pielęgniarka- pani Barbara wyszła....tydzień temu!
        • heca7 Re: Sytuacje rodem z filmów Barei. 27.12.10, 20:02
          Przypomiał mi się kolega, który razem ze swoim kumplem pojachał trabantem do Francji. Na dachu tegoż wieźli windsurfing. Na jednym z parkingów nad morzem zobaczyli że ich samochodowi przygląda się jakiś człowiek. Podszedł potem do nich i zapytał czy może sobie obok niego zrobic zdjęcie;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka