Dodaj do ulubionych

Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 23:17
Przenoszę cool wątek z forum uroda - tu pasuje jak ulał.

Czytając posty w watku o pierwszych makijazach wpadlam na pomysl zapytania
Was o najzabawniejsza kosmetyczna wpadke, ktora na poczatku wydawala sie
dramatem, a dzis wspominacie ja z wielkim usmiechem. Ja niestety nie podziele
sie tego typu doswiadczeniem, bo go nie mialam, ale slyszalam niejednokrotnie
o czyims wyjsciu np. do pracy z zapomnnianym walkiem we wlosach lub na
grzywce; o farbie, ktora miast byc koloru glebokiej oberzyny, okazala sie
kanarkowa; zreszta - moja najblizsza przyjaciolka przywedrowala kiedys do
szkoly z wlosami w kolorze wiosennej trawki zamiast intensywnej
czekolady.Piszcie dziewczyny, posmiejemy sie nieco. Ja, jesli cosik sobie
przypomne, na pewno dodam. Pozdrowionka.

Kiedyś postanowiłam upiększyc się na Sylwestra. Wyczytałam w jakimś maminym
piśmie kobiecym (miałam wtedy 17 latek :-))) o naturalnej maseczce
upiększającej. Składała się o ile pamiętam z ciepłego ziemniaka, śmietanki,
żółtka. Nałożyłam zgodnie z przepisem na 20 minut. Pamiętam jak leżałam z tą
pacią na twarzy i pomna tekstu w stylu "będzie lekko szczypać, ale nie należy
się przejmować, bo to oznacza, że cera się wygładza i napina" leżałam do
końca
przewidzianego czasu. Po zakończonych 20 minutach zobaczyłam w łazience
obrzmiałą czerwoną jak u upiora twarz z ledwo widocznymi zapuchniętymi
oczami.
Nie muszę dodawać, że dzięki temu uczuleniu spędziłam w domu ponad tydzień
To była moja pierwsza w życiu i ostatnia naturalna maseczka... A minęło już
prawie 20 lat


ja sobie zrobilam maseczke na wlosy z elejku rycynowego i czegos tam jeszcze -

nie pamietam, to bylo wiele lat temu. Umylam glowe i poszlam spac. Rano
wstaje -
a wlosy tluste niesamowicie, wiec szybko umylam jeszcze raz. A ze lubie spac
do ostatniej chwili i w planach nie mialam porannego mycia wlosow, wiec nie
mialam czasu zeby je suszyc - wybieglam do szkoly w mokrych. Niestety nie
wyschly do konca dnia - byly ni to mokre ni to tluste, bleee... :-)))))

ja się ostrzygłam. tzn nie było to moim zamiarem wcale. pewnego razu, w wieku
młodym i zakompleksionym będąc (coś koło lat 14 ;), robiłam sobie fryzurę za
pomocą suszarko-lokówki. włosy mi się wkręciły tak pechowo, że za nic nie
mogłam szczotki z nich wyjąć. wstydziłam się krzyczeć do rodziny po pomoc i
niewiele myśląc ciachnęłam nożyczkami. uhhh ciężko się napracowałam idąc do
szkoły, żeby to cholerstwo przylizać, no cóż... i tak się podnosiło, a na
środku głowy niestety było. najgorszy moment dnia nastąpił, kiedy koleżanka z
niewinną miną zapytała, czy byłam u fryzjera.
w temacie maseczek naturalnych popisała się natomiast moja mama. jechała
pociągiem na kolonie (wiek pewnie też około 14 lat). w tymże pociągu razem z
inną dbającą o urodę dziewczynką rozkwasiły sobie na twarzach truskawki. a że
moja mama od urodzenia alergiczką była... resztę sobie proszę zwizualizować :-
)
więcej grzechów na razie nie pamiętam.


Też musiałam sobie kiedyś wyciąć grzywkę z lokówki:)
Ale nic to w porównaniu z masakrą, którą zafundowała mi fryzjerka. Poszłam
się
obciąć do salonu pod domem, bo nie chciało mi się jechać do centrum.
Poprosiłam
o fryzurkę do ucha z ładnym cieniowaniem z tyłu głowy. Zadowolona wróciłam do
domu (przód wyglądał w porządku). Moja mama zbladła jak mnie zobaczyła, bo z
tyłu głowy byłam do połowy wygolona jak owca, a od połowy zaczynały się
schodki. Skończyło się natychmiastową wizytą u dobrej fryzjerki i niestety
obcięciem na bardzo krótko.

A absolutne mistrzostwo to wpadka mamy mojego narzeczonego. Poszła oglądać
kosmetyki do empiku, zauważyła szminkę w ślicznym kolorze. Ładne opakowanie z
pędzelkiem. Dopiero podczas nakładania zorientowała się, że t lakier do
paznokci:)
Obserwuj wątek
    • Gość: kaliopee Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 23:18
      ja również posiadam traumatyczne doświadczenie z tzw. maseczką naturalną...
      dawno temu to było, kiedy miałam jeszcze problemy z trądzikiem ( ech, jak
      dawno...)i ktoś mi polecił siemię lniane. zalewa się to to wodą aż się zacznie
      kleić i wtedy nakłada na twarz. nie pamiętam jak długo nosiłam to to na w.w. ,
      efekt zaś był taki, że zrobiła mi się taka skorupa na twarzy że jedynym
      sposobem na jej usunięcie było ..... skrobanie łyzeczką do herbaty... no i
      skrobałam parę ładnych godzin... serdecznie polecam :)
    • Gość: kaliopee Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 23:19
      ja też sie kiedyś popisałam, to może nie urodowa wpadka ale podobne klimatem:

      Na koloniach był dzień przebierańców i mój młodszy brat przebierał się za
      dziewczynkę. Na policzkach namalowane miał piegi czarnym flamastrem, no i po
      całej zabawie te piegi nie chciały się zmyć. Na co wpadła zdolna siostra?
      zetrzeć mu to pumeksem! później cały tydzień chodził z podrapaną twarzą...
      • eressea Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 19.09.04, 00:15
        A tutaj linki :)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=15876739
        tinyurl.com/4oqwu
        • Gość: tanger.soto Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.aster.pl 19.09.04, 19:01
          wpadka mojej mamy:
          kupila nowe cienie, siadła przed lustrkiem i zaczęła je testować (czasy, kiedy
          wszytkie obrzydliwe odcienie były na jednej palecie). Jedno oko w błękitach,
          drugie w zieleniach, do samych brwi....
          potem pokręciła się po domu, potem poszła na zakupy, spotyka dawno
          niewidzinaego znajomego, jakas love sprzed lat. Gadają chwilę, w koncu on
          komplementuje:
          Krysiu, ty wciąz taka jesteś młoda...
          matka w prysiudach, usmiecha się zalotnie (miala wtedy ok. 45 lat), wraca do
          domu uskrzydlona, do lusterka bieży, coby potwierdzić swą niegasnącą urodę...
          no - i wszystko było już jasne!
          • Gość: Maria-anna Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.net.pulawy.pl 19.09.04, 19:17
            Kupiłam sobie biały cień do powiek.Pomalowałam oko i poszłam do pracy.Tam
            wszyscy patrzyli sie podejrzliwie aż kolega zlitował się i pokazał mi lusterko-
            powieka była w upiorno,wściekłym kolorze zieleni.Okazało się ,że były to cienie
            zmieniające kolor.Przypadły mi wściekłozielone i wyglądałam jak Kleczkowska
            ze "Złotopolskich".Ciekawe co pomyśleli o mnie pasażerowie w autobusie jak
            jechałam rano do pracy:(
            • Gość: Jo-jo Może nie wpadka, ale ciekawostka :) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 20:00
              Moja firma funduje pracownikom m. in. karnety na basen. Pewnego dnia na basenie
              spotkałam w szatni Beatkę, którą bardzo lubię. Kiedy już nakładałyśmy czepki,
              powiedziałam jej: - Hej, ale zmyj makijaż z oczu, bo Ci się rozmaże w wodzie!
              I co się okazało? To, co brałam za delikatny, łososiowy cień, okazało się..
              naturalnym kolorem powiek mojej koleżanki! Ona sama nie jest w stanie wyjaśnić,
              skąd to ma, ale faktem jest, że ma odbarwienia skóry - i to wyłącznie na
              powiekach :)
              Co miałam zrobić? Pogratulowałam jej :) Ten odcień idealnie pasował do jej
              karnacji :-)
              • Gość: orca Re: Może nie wpadka, ale ciekawostka :) IP: *.chello.pl 19.09.04, 21:09
                A ja dawno temu postanowilam uzyc samoopalacza po raz pierwszy. A wiec jedna
                warstawa...i nic. Druga, potem trzecia...a ladnie sie wchlanial, wiec myslalam,
                ze to źle, bo jak on ma mnie opalic. A w dodatku nie doczytalam, ze opalenizna
                pojawia sie po paru godzinach. tego wieczora szlam na urodziny. I weszlam
                blada...a wyszlam jak po 3 dniach w solarium :)
                • fassolka Henna story :-(((( 19.09.04, 21:47
                  Fajny pomysł na wątek!!!
                  Nastolatką będąc postanowiłam wzorem znanych mi elegantek przyciemnic sobie
                  brwi. Efekt ogladałam na koleżankach paru, podobało mi się. Nabyłam szklaną
                  fiolkę z proszeczkiem orac buteleczke wody utlenionej. Zrobiłam papkę.
                  Zamknęłam się w łazience. Był piatek po południu. Z jakichś powodów ubrdało mi
                  się, że henna koloryzuje TYLKO włosy, więc ,żeby żadnego włoska nie pominąć
                  nabrałam papki na plec wskazujący i pokryłam brwi i ich okolice bardzo grubo i
                  dokładnie, pewna, ze potem gładko to zmyję ze skóry, a włoski zostaną
                  przyjemnie ciemne. Nałożyłam i spokojnie wyszłam sobie na pół godziny z
                  łazienki.... Monstrualne czarne placki nie chciały nijak zejść... Szorowałam
                  mydłem, szczotką, pumeksem, do bólu i łez, lekko zbladły :D Cały weekend
                  spędziłam zamknięta w pokoju, pozorując nauke do ważnej klasówki, ale i tak nie
                  uniknęłam kpin rodziny. Jak się wymigałam od spotkania z chłopakiem (mężem
                  obecnie) już nie pamiętam :DD Od tej pory w sprawach henny powierzam się
                  fachowcom :DDDD
                  • klymenystra henna rowniez 20.09.04, 01:10
                    za granica mieszkajac i swoboda w wieku lat 15 sie cieszac postanowilam zmienic
                    kolor wlosow- mam jasno-ciemno brazowe. zakupilam w polsce uprzednio w sklepie
                    indyjskim henne ruda. wyszla bardzo ladna marchewka, chodzilam szczesliwa przez
                    3 tygodnie, bo o taki kolorek mi chodzilo. potem jeszcze pozyczylam od
                    kolezanki resztki czerwonej farby i zrobilam sobie czerwone koncowki. i byloby
                    dobrze gdyby nie jedna francuzka, ktora zakupila sobie czarna henne i
                    zrezygowala z jej robienia. odkupilam ja od niej i niepomna uwag ze henny na
                    farbe nie wolno, radosnie nalozylam sobie toto na wlosy. i owszem- gora wlosow
                    wyszla pieknie czarna- dol natomiast- tam gdzie byla czerwien- zielony. i o
                    ile czarny zszedl, to zielen (lekko wyblakla) siedziala tam jeszcze ponad dwa
                    lata, dopoki nie obcielam wlosow :) w oczy sie nie rzucalo, przyjemnym akcentem
                    bylo, ale juz wiem, ze nigdy henny na farbe
                    pozdrawiam
                    • klymenystra i jeszcze 20.09.04, 01:13
                      za granica rowniez- jedna z rozrywek bylo chodzenie do sephory i malowanie sie
                      a potem zmywanie tego. zaraz na poczatku roku kumpela pomylila jednak plyn do
                      demakijazu ze zmywaczem do paznokci (takie same buteleczki). efekt? wysypka na
                      calej twarzy.
                      malo tego- pol roku potem zrobilam dokladnie to samo- z tym, ze zorientowalam
                      sie w polowie twarzy. i chyba lepiej juz bylo wysmarowac tym swinstwem cala
                      twarz, bo wysypka tylko po lewej stronie nie wyglada za ciekawie...
                      • Gość: brutuska Re: i jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 20:08
                        Kiedys próbowałam sobie podkręcić włosy na okrągłą szczotkę. No i juz odkręcić
                        nie mogłam. Musiałam wyciągnąć wszystkie zęby z tej szczotki już nie mówiac o
                        wyrwanych włosach.
    • Gość: elma Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.espol.com.pl 21.09.04, 13:10
      Czasy komuny. W sklepach tylko ocet. Za pokątnie kupione i obłędnie drogie
      dolary kupiłam kosmetyki w Pewex-ie. "Szanowałam " je i wydzielałam sobie w
      dawkach aptekarskich. Niestety dziwnie szybko ich ubywało, a moją wodę
      toaletową czuć było nawet na klatce schodowej. Podejrzewając moją młodszą
      siostrę, zamknełam kosmetyki w szafce na klucz. Nadal ubywało ich w strasznym
      tempie. Nikt się nie przyznawał do ich używania, a mama sugerowała , że mam
      obsesję. Pewnego dnia mama przywitała mnie z pretensją- co też za świństwa
      trzymasz w tej szafce-. Znalazł się "złodziej". Okazało się, że mamusia uznała
      pięknie pachnącą oliwkę za szampon. Umyła sobie głowę. Niestety moja satysfacja
      z samoukarania się "sroki" została zmącona tym, że zużyła do usunięcia tego
      specyfiku cały płyn do ... kąpieli :)
    • conena Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 21.09.04, 13:36
      kiedyś koniecznie chciałam być blondynką, poszłam więc do fryzjerki w celu
      rozjaśnienia włosów. nałożyła mi te wszystkie utleniacze itp. i kazała siedzieć
      i czekać. szczypie. fryzjerka mówi, że tak ma być. ok, no to niech szczypie,
      będę piękna. przy zmywaniu i suszeniu jeszcze nic złego nie zauważyłam. po
      wysuszeniu ujrzałam arcydzieło sztuki fryzjerskiej. miałam wtedy włosy do
      ramion. efekt był taki, że tuż przy głowie włosy były żółto-białe, w środku
      były ciemnożółte, na końcówkach natomiast rude. wyglądałam jak zwariowana fanka
      techno na love parade:) co było wtedy dla mnie największym nieszczęściem:)))
    • Gość: Iza Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 13:51
      Kiedyś wykonałam sobie PIERWSZY w życiu makijaż. Kredkami ołówkowymi lekko
      rozmoczonymi. Upiększyłam się tak na pierwszy dzień w przedszkolu. Odprowadził
      mnie tata i, jak przystało na mężczyzne: niczego nie zauważył.
      • Gość: annika Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.ae.wroc.pl 21.09.04, 15:11
        Boże, popłakałam się ....
    • kamaoka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 21.09.04, 15:24
      zdarzylo sie calkiem niedawno...
      pomalowalam sobie paznokcie, dzieki bogu nie zadnym wscieklym kolorem, dzieki
      bogu mowie dklatego ze gdy maluje paznokcie niespecjalnie staram sie nawet
      trafic tylko w paznokiec bo wiem ze w moim przypadku to niemozliwe - rece mi
      sie tak trzesa ze chocbym ie wiem jak sie starala, a zauwazylam ze im bardziej
      sie stram tym jest gorzej, to i tak i tak zawsze sobie pomaluje pol palca
      naokolo:) nie jestem nalogowa alkoholiczka ani staruszka z trzesacymi sie
      rekoma (19lat:)), po prostu tak mam, w bierki pzregrywam nawet z najgorszym
      ciamajda bo te rece mi tak lataja:), no wiec oczywscie pomalowalam sobie oprocz
      paznokci rowniez palce niespecjalnie sie tym przejmujac hdyz wiem ze ozniej i
      tak zmyje wszystko przy pomocy patyczka do uszu...
      wyszlam na miasto...palcow z lakieru nie zmylam:> wygladalam uroczo:>
    • deszczowa_piosenka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 21.09.04, 16:06
      1. na studiach ufarbowałam sobie pierwszy raz włosy. stąd nie wiedziałm jeszcze
      czym usunąć farbę ze skóry twarzy, któa tam sobie beztrosko chlapnęła w ilości
      dużej. Po użyciu pumeksa wyglądałam, jakby mnie chłop poturbował...

      2. moje pierwsze makijaże wyglądąły uroczo. Dopiero po latach dowiedziałm się,
      że koleżanka często patrzyła jak urzeczona (a ja myślałam, że to z podziwu nad
      mym pięknem...heh), jak jedno oko miałam pomalowane wyżej, drugie niżej i
      wyglądałam jak bandyta;)

      pozdrawiam
    • sasanka21 Hicior jaki słyszałam. 21.09.04, 16:59
      Opowiadała mi koleżanka, jak to jej koleżanka przyznała się do masakrycznej
      wpadki.
      Otóż miała juz lat ponad 20, kiedy jej siostra starsza namówiła ja aby w końcu
      wybrała sie do ginekologa. Ponieważ tamta nigdy wcześniej nie był u tegoż i
      miała strasznego stresa, że jak to ktoś ma jej zaglądać, oglądać, dotykać (...)
      i to niby takie normalne. No ale mus, to mus, w końcu trzeba sie przełamać.
      Okropnie zestresowana już od rana wykonywała toaletę wiadomych części ciała i w
      końcu, kiedy przyjechała do siostry (lekarz mieszkał w tym samym budynku) i po
      zapewnieniach siostry, że wszystko bedzie ok i lekarz jest ok, dziewczyna w
      końcu na 100% zdecydowana: IDĘ! Ale jeszcze raz muszę się umyć. Więc myje sie w
      łazience, jeszcze jakiś zapaszek (z póki siostry) w okolicach ... .
      Wizyta przebiegła ok, dziewczyna leżąc zamyka oczy, prawie mdleje na fotelu
      czekając, aż wszystko dobiegnie końca i wreszcie moze sie ubrać. Rozmowa
      lekarza z nią o wiadomo różnych tam sprawach związanych z wizytą i ta w końcu
      pyta, kiedy powinna przyjść następnym razem, więc pada termin i zdanie: - Ale
      następnym razem nie musi się pani aż tak szykować.
      No było to bardzo niezrozumiałe.. ale wyjasniło sie wieczorem, kiedy dziewczyna
      wchodząc do łazienki, spoglada jeszcze raz na zapach, którym
      sie "zabezpieczyła" - to był brokat w spray-u....
      wyobrażacie sobie?
      dostałam kolkę, kiedy słyszałam tę opowieść :)
      • myszka_211 Sylwester 21.09.04, 17:32
        Któregos roku juz dokładnie nie pamiętam przyjaciółka wyprawiała u siebie w
        domu Sylwestra. Było zaproszonych sporo osób i w tym koleżanka ze swoim
        chłopakiem którego nikt nie trawił (bo dziwny był i tyle)
        Impreza się rozkręca, co parę minut przychodzą nowi goście. Na przywitanie
        oczywiście z każdym buzi buzi. Zjawili się i oni w końcu ww koleżanka z tym
        chłopakiem. No to z nim też nie wypadało się nie przywitać. Okazało się że coś
        mu wyskoczyło na twarzy (prawdopodobnie liszaj) ale zanim się spostrzeglam było
        za późno - bo zdążylam sie z nim przywitać....
        Buch, pierwsza myśl - trzeba to zdezynfekować to miejsce moje na policzku
        którego dotknął prz przywitaniu. Wiedziałam że gospodyni (moja przyjaciółka) ma
        w łazience spirytus lekarski (taki do odkażania wlaśnie) który stoi zawsze w
        butelce po ćwiartce wódki. No więc czułam że tym świństwem się nie zarażę jeśli
        szybko odkaże sobie polik.
        Jak pomyślałam tak zrobiłam. Szoruję oba poliki mocno i dokładnie nie pomijająć
        żadnego miejsca broń Boże.... nagle patrzę w lustro na wacik a on jakiś taki
        czerwony... co jest??? przeciez spirytus nie rozpuszcza lakieru do
        paznokci....???, a no spirytus nie ale zmywacz do paznokci owszem..... ktoś
        dostawił butelkę z czystym acetonem obok spirytusu....
        Śmiechu nie było konća jak opowiedziałam o tym wszystkim prócz samego
        zainteresowanego. Na szczęście nie dostalam uczulenia, ale teraz czytam
        dokładnie opis na "nieoryginalnych" opakowaniach. :)
      • mayessa sasanka21-kapitalne!! n/t 21.09.04, 22:26
      • allabamma Re: Hicior jaki słyszałam. 23.09.04, 10:42
        Podobna wersja :)

        Re: "Moja znajoma była świadkiem, jak..."
        Autor: kawa.kawowa
        Data: 23.08.2004 14:55

        --------------------------------------------------------------------------------
        Cześć, moja "znajoma" miała "znajomą", która umówiła się na wizytę u
        ginekologa. Do lekarza jechała po pracy, a że bliżej miała do mieszkania mojej
        znajomej, to tam pojechała odświeżyć sie przed badaniem. Umyła się, przebrała,
        a że na półeczce w łazience stał dezodorant intymny, to niewiele myśląc go
        użyła.
        Po badaniu dzwoni zbulwersowana do mojej znajomej i ralacjonuje, że ginelkolog
        okazał się chamem pierwszej wody, że rozmawiał z nią jakoś dziwnie, ciągle się
        uśmiechał, przyglądał i komentował: O... ależ się Pani wystroiła, Naprawdę, tak
        eleganckiej pacjentki, to w życiu jeszcze nie miałem - a i pewnie nieprędko się
        zdarzy... itp. Tyle wysiłku włożyć... no no... jestem pod wrażeniem...
        -Ty, no ale dlaczego? napawdę jakoś specjalnie się stroiłaś?
        - Nie... pojechałam do Ciebie, wykąpałam się, popsikałam dezodorantem
        intymnym... to wszystko...
        -Ty, ale ja nie mam dezodorantu intymnego... O jezuu... Ty głupia, to był
        BROKAT:-)))
      • mietowe_loczki Re: Hicior jaki słyszałam. 23.09.04, 14:01
        sasanko,
        umarłam ze śmiechu :))))))))
    • saavage Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 21.09.04, 17:59
      Późne popołudnie, piątek, rodzinki nie było więc postanowiłam przed imprezą
      nałożyć sobie maseczkę. Nie żadną truskawkową, normalną, z tubki, nawilżającą.
      No więc nałożyłam. po kilku minutach słyszę domofon - oho rodzice wcześniej
      wrócili, trudno - wpuszczam nie pytając kto to. Nie zdziwiło mnie nawet gdy
      usłyszałam dzwonek u drzwi (może mają ciężkie siatki). Otwieram i ...
      listonosz :D Trochę się zdziwił na widok upaćkanego osobnika ale nie
      zrezygnował, doręczył polecony i poszedł uśmiechając się pod nosem. Do dziś
      ładnie się do mnie uśmiecha :)
      Kurcze, cieszę się tylko, że miałam na sobie koszulkę, bo zwykle z maseczką
      latam w samym staniku a nawet bez :DDD
    • Gość: Kinga K. Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 22:03
      Autorką najbardziej zabawnej wpadki, jaką znam, była moja przyjaciółka.
      Chodziła wtedy do liceum. Po obejrzeniu "Nagiego Instynktu" postanowiła chodzić
      bez majtek, a było to zimą. Tyłek jej marzł, ale zakładałą rajstopy i czuła się
      bardzo wyrafinowana. Ktoregoś dnia przeczytała, że niektóre kobiety bandażują
      brzuch, żeby wydawał się mniejszy - a ponieważ nie miała w domu białego
      bandażu, zdjęła z przyniesionego przez pracującą w przedszkolu mamę misia
      dziecięcy kolorowy bandaż (czerowono-zielono-niebieski). Owinęła się w pasie,
      majtek nie założyła i poszła do szkoły - a tam akurat higienistki zrobiły
      przegląd. Nie wiem, czy teraz to legalne, ale za tamtych czasów często
      sprawdzano czystość i raczej nie można się było od tego wymigać. Kiedy
      higienistki zobaczyły wygolone i nagie krocze i, hehe, owinięty kolorowo
      brzuch, długo ją wypytywały, co się stało i bardzo drążyły a jej głupio było
      się przyznać, że zainspirował ją film. Najadła się wstydu, biedaczka. hihi.
      Ja miałam kilka wpadek, ale nie tak spektakularnych - niedawno namalowałam
      sobie z nudów coś długopisem na ręce i tak jechałam przez całe miasto b.
      elegancka, hihi.
      • Gość: rooda;) Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 00:11
        ooo, jak dla mnie bardzo na czasie
        tylko nie wiem jak ja jutro do pracu pójde :/
        od dwóch lat pióra farbuje siebie na rudo, a mam ciemny blond
        teraz zapragneła powrócić do pierwotnego koloru i zakupiłam farbe w kolorze
        blondu dość jasnego
        cóż... efekt...
        na blond zafarbowały sie tylko odrosty :/
        reszta ruda pozostała
        przy głowie centymetr ślicznego jaśniutkiego blondu
        pozostaje odczekać pare dni i zastosowac jakiś ciemniejszy kolorek :(
        • Gość: magda K Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 08:34
          Jak miałam z 12-13 lat proste długie włosy (a zawsze chciałam mieć loczki)
          zakręciłam sobie w niedzielę grzywkę na wałki (malutkie takie od trwałej)
          grzywka skręciła się jak na baranie-musiałam iść do kościoła i mama zmusiła
          mnie żebym w takiej grzywce szła skoro taką sobie ją zrobiłam.
          Wypróbowywałam różne naturalne kosmetyki: np:. maseczka z marchewki startej na
          piękną cerę - chodziłam marchewkowa przez 3 dni. Maska na włosy wzmacniająca z
          cebuli - śmierdziałam cebulą przez 3 dni.
          W wieku 18 lat sama zrobiłam sobie w domu trwałą ondulację - kupiłam płyn -
          wałeczki miałam no i nie starczyły mi na całą głowę - po wierzchu miałam loki -
          pod spodem proste włosy - dobrze że to były lata 80 i buntowałam się więc
          nosiłam z dumą taką fryzurę
    • Gość: aka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.we.client2.attbi.com 23.09.04, 19:11
      To juz bylo kilka lat temu... kolezanka konczyla szkole fryzjersko -
      kosmetyczna i zaproponowala mi, ze zrobi mi takie piekne , nakladane z masy
      pzanokcie. Nie takie przyklejane ale takie , co sie z masy gestej formowalo i
      pozniej malowalo. Bylam zachwycona propozycja bo paznokcie mam raczej zawsze
      krotkie gdyz sa miekkie. Nie powiem.... piekne wyszly .. moze troche za
      bardzo "wystajace" ale i tak bylam zachwycona. Poszlam spac myslac o tym , jak
      to elegancko bede wygladala jutro w pracy . Na drugi dzien rano, po obudzeniu
      sie , przy kazdym ruchu rak ktore pozostawaly w pozycji " do gory " odczowalam
      bol ciagnionych wlosow. Co sie okazamo : spie czesto w palcami wplecionymi we
      wlosy, masa paznokciowa jeszcze nie zupelnie wyschla bo byla za grubo nalozona
      gdy poszlam spac, wlosy sie do paznokci w nocy przykleily i stwardnialy na
      kamien..Bylam sama w domu i musialam sie sporo nagimnastykowac zanim udalo mi
      sie nozyczkami jedna reke uwolnic a pozniej "wyciac" druga.. Fryzure tez przez
      dluzszy okres czasu mialam co najmiej dziwna.. Paznokcie mam juz od tej
      pory "zwykle" , krotkie ...
    • Gość: Joszka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 24.09.04, 13:04
      Moze nie do końca związane jest to z pielęgnacja urody, a z nią sama jak
      najbardziej...
      @8 lat, juz nie taki kwiat zycia..;-) ide na randke. facet fajny,na poziomie
      ą, ę. Słowem: wszystko gra. prowadzimy jakąś zajmująca konwersację, wbijam sie
      na intelektualne wyżyny... W międzyczasie dyskretnie wycierając nos... Po czym
      zorientuję się, ze cos się zmieniło. On jakos na mnie nie patrzy, odwraca
      wzrok. Ja bryluje w swej "błyskotliowści" i w końcu dociera do mnie ta zmiana w
      spojrzeniach. Dotykam nosa, i co???????!!!!!!!! Za przeproszeniem... miałam
      kozę na środku.
      Jesus.. takie wpadki to nie tylko kanon nastolatek...
      A co do znajomości, to nie przetrwała... ;-)
      • Gość: Oma Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.nwn.pl / *.nwn.pl 25.09.04, 19:07
        > A co do znajomości, to nie przetrwała... ;-)

        Ale chyba nie z powodu kozy? :-)
    • Gość: nana Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.04, 16:51
      Hej!Łysiejący tata mojej koleżanki wymyślił kiedyś, że może jakby pożyczył od
      córki odżywkę w piance, to włosy (te śladowe już niestety), trochę by się
      wzmocniły.Jak pomyślał, tak zrobił....tylko nie przewidział, że córeczka używa
      również...pianki do depilacji. :))))
    • peter.steele Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! 24.09.04, 17:43
      raz sie spalilem na plecach i chcialem uzyc jakiegos delikatnego mydla i
      okazalo sie ze pod prysznic wszedlem z balsamem zamiast mydlem w plynie. I sie
      dziwilem dlaczego to mydlo sie nie pieni.
      Moj ojciec kupil dezodoran i zamiast dezodorantu dali jemu krem do golenia
      super byl efekt jak rano sie pryska dezodoranetem a tam leci pianka do
      ogolenia.
    • Gość: , Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: 62.233.177.* 24.09.04, 18:57
      jakos pol roku temu zawitalem pierwszy raz w zyciu do solarium. Ot tak, po
      prostu. Zdejmuje ciuchy, i patrze a na poleczce stoi jakis krem. oczywiscie
      przenikliwy umysl - oho, to pewnie krem do opalania, no i wysmarowalem sobie
      cala gebe - co by nosa nie spalic. opalanie sie skonczylo, wychodze i tak gadam
      z kumplem, i mowie, ze wysmarowalem sie tym czyms, na opalenizne. on tak patrzy
      i mnie uswiadamia- to nie byl zaden krem do opalania, tylko mleczko do
      demakijazu.... oczywiscie w smiech, ale dodaje: nie przejmuj sie, ja jak bylem
      pierwszy raz to sie caly tym wysmarowalem :):):)
      pzdr
      • Gość: aga Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka! IP: *.81-161.gts.tkb.net.pl 25.09.04, 13:05
        Mąż byl swego czasu przeziębiony, wstał szykować sie do pracy i pyta mnie czy
        jest u nas jakis syrop od kaszlu, ja na to że widziałam w lodówce w buteletce,
        i tak sobie pomyslałam jeszcze dlaczego on w lodówce stoi , ale doszlam do
        wniosku że chyba tak na nim pisało że trzymać trzeba w chłodnym miejscu i
        dlatego tam go postawilam..., ale że to była godz.3:00 nad ranem długo sie nie
        zastanawiająć zasnełam , w tem słysze krzyk męża: co to jest!!to jest syrop
        powąchaj... hihi ja wącham a to był ocet w butelce, co go pożyczyłam od
        sąsiadki bo mi zabraklo, pytam jego to co nie czułes zapachu przed wypiciem?, a
        on nato że nie bo ma katar :)śmiałam sie pół dnia i pytałam czy ten syrop mu
        pomógł hihi:))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka