elde23 Re: Humor w nauce 19.08.05, 06:26 Słynnego uczonego Roberta Kocha/1843-1910/współtwórcę nowoczesnej mikrobiologii odwiedził w pracowni jego przyjaciel.Zaciekawiony ogląda różne przybory,i wskazując na naczynie podgrzewające się na palniku,pyta: "tam pewnie trzymasz te słynne prątki gruźlicy?" "nie" odpowiedział Koch."To co zatem tam jest?" "PARÓWKI",odparł słynny uczony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 20.08.05, 00:55 Jadac do Berlina, Maria sklodowska-Curie znalazla sie w pociagu, ktorym jechal slynny w owym czasie bokser Dempsey. Zebrany na peronie tlum wital go entuzjastycznie. "Wydawal sie bardzo rad z tego - pisze uczona. - A ja sie zastanawialam, czy w gruncie rzeczy jest wielka roznica miedzy entuzjazmem dla Dempseya i dla mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 20.08.05, 04:02 Zona Bayera lubila urzadzac wieczorki taneczne, na ktore zapraszala mnostwo osob, nieraz nie znajacych pana domu. Pewnego razu jeden z gosci uciekl z salonu, gdzie nudzil sie potwornie, do biblioteki, w ktorej zastal kilku panow. - Nudy na pudy, panowie - zawolal. - Chodzmu lepiej do sasiedniej knajpy, tam maja dobre piwo. - Ja, niestety, nie moge - odparl Bayer, ktory przypadkiem byl w bibliotece. - Jestem tu gospodarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 23.08.05, 03:28 Tolloczko przeslal Zygmuntowi Weybergowi do oceny manuskrypt, w ktorym niezbyt scisle stosowal przyimki "dla" i "do". Weyberg, bardzo dbajacy o czystosc jezyka, odeslal ten rekopis, podkreslajac czerwonym olowkiem wszystkie omylki, na marginesie zas umiescil regule ich stosowania, ktora w tlumaczeniu na jezyk nadajacy sie do uzycia brzmiala: - Nocnik DLA Jasia DO robienia siusiu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi Re: Humor w nauce IP: 24.100.54.* 23.08.05, 05:51 nie-humor mysle, ze wymieniana tu Maria S-Curie w rzeczywistosci nazywala sie Maria Curie jak to po mezu, nie? w ostatecznosci mozna sprawdzic akt slubu, zamiast podtrzymywac polonusowa histerie Odpowiedz Link Zgłoś
margo.pf Re: Humor w nauce 25.08.05, 03:29 I tu sie mylisz. Administracyjnie nazywala sie ona tak: Maria Sklodowska malzonka Pierre Curie. We Francji nazwisko pod ktorym urodzila sie kobieta towarzyszy jej do konca zycia. Na prawie jazdy, w Sécurité Sociale (odpowiedniku Polskiego ZUS) i wszelkich innych administracjach wyjsciowym nazwiskiem jest nazwisko panienskie. Coz, francuzi sa praktyczni. Urodzic sie mozna tylko pod jednym nazwiskiem, mezow mozna miec kilku :)) Tak, ze Maria Sklodowska-Curie jest calkowicie uzasadnione. Odpowiedz Link Zgłoś
limotini Re: Humor w nauce 23.08.05, 14:05 Serdeczne pozdrowienia dla Onufrego! Na pierwszym roku profesor na wykładzie przy okazji omawiania rozkładu Poissona opowiedział anegdotkę o tym, jak to ktoś w armii pruskiej przetestował, że taki właśnie rozkład prawdopodobieństwa ma zjawisko "bycia kopniętym przez konia". Kiedy na piątym roku pytałam się kolegów, czy pamiętają może wzór Poissona, zgodnie odpowiedzieli: "Nie, jak to mogło iść? Ale to ten od kopnięć konia, no nie?" Taka jest moc anegdoty! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lehoo Re: Humor w nauce IP: *.globalconnect.pl 03.07.06, 20:08 Władysław Bortkiewicz (podpisał pracę jako Ladislaus von Bortkiewicz) Odpowiedz Link Zgłoś
limotini Re: Humor w nauce 23.08.05, 14:22 Jak się nazywa przestrzeń sprzężona do leżanki? Koleżanka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 22:04 Fundamentalna książka Banacha, w której zbudował on podwaliny analizy funkcjonalnej nosiła tytuł TEORIA OPERACJI LINIOWYCH. Podobno lwowscy księgarze mieli problem z właściwym umieszczeniem tej książki w odpowiednim dziale tematycznym i w końcu umieścili ją w dziale książek ... medycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazyliszek Re: Humor w nauce IP: *.chello.pl 24.08.05, 03:08 Norman Davies opowiadał, że w widział kiedyś swoją książkę p.t. "Biały orzeł - czerwona gwiazda" w dziale ornitologicznym... Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Humor w nauce 21.09.05, 20:14 To ja z tej samej beczki - widziałam swego czasu Orwella "Folwark zwierzęcy" w ksiegarni rolniczej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 24.08.05, 01:48 A czemu nic o Ojcu Sw., Janie Pawle II. Przeciez on byl TEZ uczonym. Wklejam tu anegdote dosc szeroko znana, ale chyba nie zaszkodzi przypomniec. Pisze jeden z bylych studentow Ks. PROFESORA (podkreslam, bo to watek o uczonych) Wojtyly. Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: - Stary, ty też na egzamin? - Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: - Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! - Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? - Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wrecz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z najwiekszą przyjemnością. - Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor. - Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał: - Daj indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 14:49 Dziś proponuje trochę inny humor związany z nauką: kilka aforyzmów Profesora Hugona Steinhausa (1887-1972) o nauce i naukowcach: Niektóre dzieci tak lubią szkołę, że chcą w niej pozostać przez całe życie. Uczeni rekrutują się z tych infantylistów. *** Naukowiec to taki, co wymyślił ten wyraz ! *** Odkrycie naukowe odbywa się zawsze na granicy możliwości: jest dowodem, że można tę granicę przekroczyć, ale w chwili gdy się to robi, granica przesuwa się wraz z nami. *** Jestem fizykiem, mam prawo zachowania energii. *** CDN. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 13:11 CD. aforyzmów H. Steinhausa o nauce: Matematyka nie może wypełnić życia, ale nieznajomość matematyki już niejednemu wypełniła. (Ex. gratum: dendrometrzy i ekonomiści). Między duchem a materią pośredniczy matematyka. Jakie to wzruszające, że ludzie prości zasięgają rady uczonych! Jakie to rozsądne, że jej nie słuchają! Łatwo z domu rzeczywistości zajść do lasu matematyki, ale nieliczni tylko umieją wrócić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 22:46 W roku 1904 odbywał się w Heidelbergu 3. międzynarodowy kongres matematyków. Z tej okazji wydawnictwo Teubner rozprowadziło okolicznościowy kalendarz. W kalendarzu tym pod datą 4.09. napisano: w tym dniu w 1899 r. zmarł w Brunszwiku Richard Dedekind. Richard Dedekind, który cieszył się jeszcze dobrym zdrowiem (zmarł dopiero 12.02.1916 r.) napisał do wydawcy uprzejmy list, w którym dziękował za pamięć i wyróżnienie wzmianką. Dodał jednak z humorem: - Proszę wziąć pod uwagę, że data mojej śmierci nie bardzo się zgadza. (Za A.K. Wróblewski "Uczeni w anegdocie") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 20:43 Projekt "Manhattan", który doprowadził do skonstruowania bomby atomowej realizowany był w położonej na pustkowiu miejscowości Los Alamos. Została tam zgromadzona śmietanka naukowa (jej ważnym składnikiem był polski matematyk Stanisław Ulam). Ale oprócz naukowców byli tam i wojskowi zarządzający tym tajnym ośrodkiem administracyjnie. Na wstępnym zebraniu swego sztabu szef wojskowych powiedział do podwładnych: - Nie będziecie tu mieli łatwego życia, chodzi o nadzorowanie największego skupiska nieobliczalnych wariatów. Odpowiedz Link Zgłoś
slotna Re: Humor w nauce 26.08.05, 02:47 Moje wlasne:) Nie takie smieszne, ale sympatycznie sie wspomina. Brakowalo mi zaliczenia z anatomii, pojawilam sie u asystenta dwa dni przed egzaminem, bo wczesniej akurat mialam fatalne zapalenie oskrzeli:/ Poziom mojej wiedzy... coz... asystent(unikajac patrzenia na mnie): Dlaczego pani sie nie uczy anatomii? ja: Wie pan... to jest dosc skomplikowane (wytlumacz logicznie myslacemu czlowiekowi, jak dziala cos tak abstrakcyjnego jak np. lenistwo) a: Alez anatomia nie jest skomplikowana! Jak bedzie pani miala fizjologie... ja: Nie, nie, ja mialam na mysli, ze moje powody sa tak skomplikowane. a: (zamyslenie) ja: (no tak, pierwszy semestr, i do egzaminu podejde w drugim terminie, cudnie) a: No coz, skoro pani powody sa takie skomplikowane, to pewnie bym ich nie zrozumial - i dlatego wstawiam pani zaliczenie i zycze powodzenia w sesji. Przysluchujacy sie nam inny asystent, mniej sympatyczny, spytal mnie jeszcze drwiaco, kiedy mam egzamin, uslyszawszy odpowiedz wybuchnal gromkim smiechem. Z egzaminu dostalam czworke:) Pan profesor, wspanialy czlowiek, sfrustrowany nowymi czasami etc, zwlaszcza wtornym analfabetyzmem mlodziezy, zapamietal mnie z poczatku roku - zwrocilam uwage na koszmarny blad ortograficzny w instrukcji BHP wiszacej na scianie prosektorium od 30 lat:))) Dostalam m.in. pytanie (egzamin z anatomii, przypominam!)... co to jest munsztuk! Bo studiowalam jezdziectwo... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ICU RN Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 27.08.05, 00:46 Moze kilka autentycznych cytatow z dokumentacji lekarskiej (tlumaczenie wlasne: - Badanie rektalne bez odchylen z wyjatkiem nieco powiekszonej tarczycy. - Skora sucha i wilgotna. - Pacjent nie przyniosl swoich Bialych Cialek Krwi. - Przeprowadzony z Detroit ten pacjent nie ma dzieci. - Pacjent ma lewostronne bole w klatce piersiowej od ponad roku. - Badanie miednicy malej zostanie przeprowadzone pozniej na podlodze (tu gra slow: "floor" oznacza podloge, ale takze oddzial szpitalny). - Krwawienie zapoczatkowane w okolicy odbytu kontynuuje do Los Angeles. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 23:44 Kilka lat temu, wykład na Seminarium Historii Nauki w Ecole Normale Superiore w Paryżu miał wygłosic Rene Thom. Jest on twórcą TEORII KATASTROF - głębokiej teorii matematycznej mającej sporo odniesień do biologii. Nabita po brzegi sala czeka na zjawienie się prelegenta, a ten nie nadchodzi. Minął już kwadrans od wyznaczonej pory rozpoczęcia wykładu, a Thoma wciąż nie ma. Nagle w ciszy panującej na sali daje się słyszeć czyjaś uwaga: "Miejmy nadzieję, że Profesorowi Thomowi nie przydarzyła się jedna z jego katastrof". Sala ryczy ze śmiechu i w tym momencie na salę wchodzi Thom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 12:16 No to może opowiem jeszcze jak ten wykład Thoma się skończył. Thom analizował znaczenie "swoich katastrof" do klasyfikacji różnych dyscyplin naukowych. Jedną z tych katastrof wykonał między chemią i biologią, twierdząc, że tu przebiega granica między prawdziwą nauką a ... gastronomią. Wywołało to owację ze strony chemików, a także fizyków i matematyków oraz głębokie oburzenie biologów. Gdy Thom pozostał niewzruszony na protesty biologów-członków Akademii Francuskiej, ci ostatni w proteście opuścili salę trzaskając drzwiami. Ot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce: do Biologa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 20:30 Szanowny Biologu, niezależnie od opinii R. Thoma na temat biologii z poprzedniego postu, my tutaj nadal traktujemy biologie jako miejsce dla humoru w nauce. Thom miał bardzo zdecydowane poglądy na wiele spraw (był on laureatem Medalu Fieldsa - odpowiednika Nobla w matematyce, zmarł w 2002 r.) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce: do Biologa IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.08.05, 00:56 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Szanowny Biologu, niezależnie od opinii R. Thoma na temat biologii z poprzednie > go > postu, my tutaj nadal traktujemy biologie jako miejsce dla humoru w nauce. Thom > miał bardzo zdecydowane poglądy na wiele spraw (był on laureatem Medalu Fieldsa > - odpowiednika Nobla w matematyce, zmarł w 2002 r.) > > Pozdr. > O. Szanowny "Onufry". Absolutnie, ani przez chwile nie wzialem tego jako wycieczki osobistej. Moze nie o konkretnym uczonym, ale dowcip medyczny ( o granicach): - Co oznacza tzw. ekran na stole operacyjnym (oddzielajacy zespol operacyjny od zespolu anestezjologicznego)? - Jest to granica miedzy WIEDZA z jednej strony a REKODZIELEM z drugiej. Odpowiedz Link Zgłoś
a11b12 A,B,C,D 28.08.05, 21:58 Jak matematyk mówi A to pisze B, ma na myśli C, a powinno być D. Odpowiedz Link Zgłoś
a11b12 Co to jest różniczka? 28.08.05, 21:59 Co to jest różniczka? Takie małe odejmowanko. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Abstrakt napisany wierszem 28.08.05, 23:43 Dla odmiany cos z astronomii. Ponad 20 lat temu ukazal sie preprint pracy, w ktorej autorzy sugerowali, ze w rentgenowskim podwojnym ukladzie gwiazd LMC X-3 znajduje sie czarna dziura. (Dla niezorientowanych: rentgenowskie podwojne uklady gwiazd zawierajace badz czarne dziury, badz gwiazdy neutronowe, wygladaja praktycznie tak samo; gwiazdy neutronowe maja jednak pewna maksymalna mase; jezeli zatem uda sie wyznaczyc mase skladnika, z okolic ktorego emitowane jest promieniowanie rentgenowskie i jest ona wieksza od maksymalnej masy gwiazdy neutronowej, to musi to byc czarna dziura). Praca ta miala dwa abstrakty: jeden normalny, a drugi... napisany wierszem, liczacym kilka zwrotek. Teraz pamietam tylko pierwsza z nich: A mass of LMC X-3 Is larger than we'd like to see In ordinary neutron star In spite of our error bar. Niestety, kiedy praca ukazala sie drukiem w The Astrophysical Journal, nie bylo w niej rymowanego abstraktu... ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Abstrakt napisany wierszem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 00:18 Tak, redakcje czasopism naukowych stanowczo nie mają poczucia humoru. Tępią wszelkie możliwe żarty z gorliwością godną lepszej sprawy. Ja wiele razy próbowalem przemycić jakiś dowcip ... Udało mi sie to tylko raz: w bibliografii przemyciłem ... nie istniejący artykuł Einsteina - sporo było śmiechu wśród kolegów. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Abstrakt napisany wierszem 29.08.05, 00:56 Fakt, redaktorzy zwykle nie maja poczucia humoru - sam przez jakis czas bylem jednym z nich, wiec wiem... ;) Niemniej w jednym z artykulow we wspomnianym The Astrophysical Journal znalazlem kiedys dowcip. Autor pracy badal krotkookresowe zmiany jasnosci (tzw. migotanie) pewnych gwiazd. Mial do dyspozycji kilka nocy obserwacyjnych na duzym teleskopie, niestety - jak napisal - jedna z tych nocy okazala sie bezuzyteczna, gdyz przed lustrem teleskopu stale przelatywaly migotajace robaczki swietojanskie, co bardzo zaklocalo pomiary. Astronom dodal przypis: "charakterystyczny okres migotania robaczkow swietojanskich wynosi... (tu podal jakas liczbe, ktorej nie pomne)" :)) -- "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Abstrakt napisany wierszem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 09:22 Dobra riposta! W temacie "wierszowana nauka", polecam Limeryki o Fizyce: www.aps.org/apsnews/0397/11855.cfm Np: Limerico di Galileo© [13 stanzas] by Martin J. Murphy While watching a cannonball's motion, Galileo conceived of the notion That natural laws, Not a mystical Cause, Ruled the physical world's locomotion. Though its own view was mostly confused, The Church was not greatly amused With this flaunting of Deo By old Galileo And ordered it quickly defused. So the Pope sent some priests who inquired If it wouldn't be best he retired? "Undoubtedly you know What we did for Bruno; Do you also wish to be fired?" He asked an old Cardinal's opinion: "Pray tell me, Your Grace, if you will then, Does this mean what I think? That henceforth I must shrink From discussing my clever perception?" Said Bellarmine, "No, it is not a ban; If you want to keep teaching of course you can. They merely have said To take care where you tread And smile when you say thing Copernican." Unbeknownst to our venerable dissident The records said something quite different. When the Pope saw the note The inquisitors wrote He lost what remained of his temperament. The message the Vatican sent Was blunt in its stated intent "Recant all this heresy Quick or we' harass thee, Now 'til your life has been spent." In facing the dread inquisition, Few men could defend their position; So it shouldn't surprise When we are apprised Of old Galileo's decision. "Explaining celestial motion Needs more than just faith and devotion. But to save my poor head I'll recant what I've said (Though I'll secretly keep to my notion)". So our friend the illustrious Florentine Spent his last years in Vatican quarantine, Locked up in his home By the prelates of Rome For being a cosmical libertine. The Church caused a major imbroglio By correcting Copernicus' folio Yet it couldn't discern The abuse it would earn In forbidding the whole Dialogo? By killing Sidereus Nuncius For the news that their views were defunctus, The renaissance ended And darkness descended Upon the Dominican dunces. In spite of the Vatican's dissuasion Galileo still rose to the occasion. Though once deemed heretical, He proved more prophetical Than those of a clerical persuasion. Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.05, 20:15 Niels Bohr grał namiętnie w piłkę nożną na pozycji bramkarza. Opowiadają, że w czasie jednego meczu miało miejsce następujace zdarzenie. Drużyna Bohra dominowała i on miał niewiele do roboty. Nagle jednak silnie kopnięta piłka zaczęła zmierzać w stronę jego bramki. Bohr stał zamyślony koło słupka i gdyby nie głośne wołanie kobiców, nie złapałby piłki. Po meczu powiedział, że przyszedł mu do głowy pewien pomysł i zaczął robić rachunki na ... słupku bramki. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Dziwne podziekowania 29.08.05, 23:17 Praktycznie kazda praca konczy sie podziekowaniami, w ktorych wymienia sie kolegow sluzacych radami, zrodla finansowania badan itp. Kiedys natknalem sie na publikacje, w ktorej autor dodal jeszcze zdanie: "Dziekuje rowniez mojej zonie za wsparcie moralne i FINANSOWE"... :// Kiedy to przeczytalem, zrobilo mi sie "smieszno i straszno". Zastanawiam sie, na jakich zasadach oparte bylo to stadlo malzenskie, ze autor czul sie w obowiazku dodac takie podziekowania? Czy ktos widzial moze inne dziwne podziekowania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dziwne podziekowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 00:09 Widziałem kiedyś prace pewnego wybitnego Włocha (zmarł kilka lat temu), w której w miejscu podziękowań umieścił taki mniej więcej tekst: Jest w zwyczaju, że autor dziękuje fundacjom naukowym za sponsorowanie jego badań. Otóż ja chcę w tym miejscu oskarżyć Włoską Narodową Fundację Naukową o rujnowanie włoskiej nauki poprzez niekompetentne i niesprawiedliwe wydawanie państwowych pieniędzy ... Praca była znakomita i mogła sie ukazać w czasopismach z górnej pólki. Ale redakcje zażądały by wycofać ten fragment. Autor był jednak nieugiety. W rezultacie praca ukazała się (w całości) w podrzędnym czasopiśmie, które dzęki niej stało sie sławne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dziwne podziekowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 17:32 Kiedyś w dysertacji doktorskiej napisanej w MIT, autor dziękował 1. swoim rodzicom, że zechcieli go w ogóle spłodzić; 2. swojej sympatii, za to, że jej obecność przy nim w czasie przygotowania tej żmudnej pracy nie pozwoliła mu zidiocieć. Jesli nie bardzo śmieszne, to bardzo sympatyczne - nieprawdaż ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Dziwne podziekowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 22:28 Widziałem też kiedyś pracę doktorską (napisaną w Polsce), w której 2/3 tekstu podziękowań dotyczyło ... teściowej doktoranta. Sam miód! Na obronie to ludziska płakali ze wzruszenia. A propos, może znacie jakieś komiczne sytaucje z publicznych obron prac doktorskich ? Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 oblewanie prac doktorskich 01.09.05, 23:32 Gość portalu: Onufry napisał(a): > A propos, może znacie jakieś komiczne sytaucje z publicznych obron prac > doktorskich ? Z samych obron jakos nic nie moge sobie przypomniec, za to z ich oblewania!! Moglbym opowiadac godzinami... Niestety, musze nalozyc na siebie autocenzure, zeby osoby postronne nie wyrobily sobie falszywego wyobrazenia o naukowcach ;) No, moze jedna historia, najbardziej lagodna. Moj kolega po obronie doktoratu postanowil oblewanie zrobic poza miastem, gdyz mieszkal w niewielkim mieszkanku, ktore nie pomiesciloby zaproszonych gosci. Mialo byc tradycyjne pieczenie kielbasek na ognisku (grilla wowczas jeszcze w Polsce nie znano). Niestety, poniewaz bylo to zima, zebrane galezie w ogole nie chcialy sie palic. W koncu ktos przyniosl z samochodu kanister i polal drewno bezyna. Zrobilo sie wspaniale ognisko, ale kielbaski mialy fatalny smak ;// Pozdr. -- "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem" Odpowiedz Link Zgłoś
okrent9 Richard Feynman 30.08.05, 02:04 Czy ktoś go wspomniał w tym wątku? nie przeczytałam całego, bo bardzo późno, a boję się, że zapomnę, jeśli teraz o nim tutaj nie napiszę :) Czytałam kiedyś dwie jego autobiograficzne książki, tytułów niestety nie pamiętam w tej chwili. Pełne były anegdot :) O, znalazłam te tytuły: "Surely you're joking, Mr. Feynman!" i "What do you care what other people think?" Polecam :) Zdaje się, że parę lat temu zostały przetłumaczone na polski. O, tutaj co nieco o "Surely you're joking..." po polsku: www.znak.com.pl/book.php?id=637 a tutaj o "What do you care...": www.znak.com.pl/book.php?id=721 Jeszcze raz polecam :) Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Richard Feynman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.05, 18:38 Niestety obie pozycje są wyczerpane. Nie pozostaje Pani/Panu zacytowanie nam tu jakiś anegdotek z tych ksiązek. Z góry dziękujemy. Pozdr. Onufry + reszta Odpowiedz Link Zgłoś
meehow1 Re: Richard Feynman 01.09.05, 23:57 Poniewaz pani Okrent nie odpowiedziala na prosbe pana Onufrego, pozwole sobie ja zastapic. Oto jedna z moich ulubionych historyjek Feynmana (opisuje z pamieci, bo nie chce mi sie szukac ksiazki na polkach): W czasie wojny, niedlugo po obronie doktoratu, Feynman znalazl sie w Los Alamos w zespole projektu Manhattan. Poniewaz badania byly supertajne, wielu uczestnikow projektu mialo w swoich pracowniach sejfy z zamkami szyfrowymi, aby trzymac w nich papiery z wynikami swoich prac. Feynman stwierdzil, ze szyfr w zamkach mozna stosunkowo latwo zlamac. (W ksiazce jest szczegolowy opis, jak do tego doszedl). Poniewaz uznal, ze nalezy cos z tym zrobic, poszedl do szefa ochrony osrodka (bodajze w stopniu pulkownika), aby zwrocic mu uwage na zagrozenie bezpieczenstwa. Zademonstrowal mu to otwierajac jego sejf. Mial nadzieje, ze pulkownik wyda polecenie zmiany zamkow na bardziej bezpieczne. Szef ochrony postapil jednak zupelnie inaczej: zabronil wpuszczac Feynmana do pomieszczen, w ktorych sa sejfy ;)) Pozdrawiam pania Okrent, pana Onufrego i wszystkich partycypujacych w tym watku. -- "Najwazniejszy jest czlowiek i wszystko inne nalezy mierzyc jego interesem" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okrent Re: Richard Feynman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.05, 00:16 Niestety nie mam dość czasu, żeby regularnie czytać FH, i dlatego dotąd nie odpowiedziałam na prośbę pana Onufrego... A teraz odpowiedzieć mogę tylko tyle, że niestety nie posiadam żadnej z tych książek, a czytałam je chyba z osiem lat temu :\ i niewiele szczegółów pamiętam. Spróbowałam właśnie znaleźć w Sieci któreś z tych anegdot; niestety bez skutku... jest tylko mnóstwo fantastycznych recenzji tych książek. Może jednak ktoś właśnie czyta te historyjki Feynmana i nam przypomni? Och :) Własnie przypomniałam sobie, że czytając te książki przetłumaczyłam je sobie dla własnych celów na polski, i powinnam mieć gdzieś wydruki! :D Tyle, że nie wiem gdzie a dziś jestem już zbyt zmęczona, żeby ich szukać. Może jutro. :) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okrent Re: Richard Feynman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.05, 19:14 no i niestety, tyle czasu minęło, a ja wciąż zajęta i nie mam czasu, żeby poszukać tego tłumaczenia... Na dodatek się pochorowałam... ALE! :) dzięki wizycie na Forum Zdrowie znalazłam cytacik z Feynmana, który ktoś biorący udział w dyskusji miał w sygnaturce :) Wklejam: "Physics is like sex: sure, it may give some practical results, but it's not why we do it." :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 31.08.05, 00:04 Jakos dawno sie nie udzielalem (a wstyd, no, jest "co nieco" pracy): Akademia Medyczna w Gdansku, lata powojenne. Student potrzebuje zaliczenie z laryngologii ale nigdy nie byl na wykladach. Pomyslal, ze profesor musi byc znaczny i latwo go pozna. Poszedl do kliniki. Dlugo blakal sie po korytarzach. Wreszczie na jakims korytarzu zauwazyl niskiego, krepego sanitariusza. Podszedl do niego smialo i zapytal: - Panie laskawy, nie wie pan, czy profesor przyszedl do kliniki? Tamten odwrocil sie. Spojrzal badawczo na studenta i mruknal pod nosem: - Z pewnoscia jest. Niedawno skonczyl operowac. A co ma pan do niego? - Widzi pan, to jest taka delikatna sprawa. Mam tu indeks do podpisania. Stary musi mi tu podpisac wysluchanie wykladow. Ale, widzi pan, ja nigdy nie bylem na zadnym jego wykladzie. Rozumie pan, dziewczynki i tak dalej.... A moze pan moglby mi pomoc? Wie pan co? Dam panu paczke sportow. Podsun pan profesorowi ten indeks. Powie pan, ze byl taki student, szukal pana profesora i prosil o podpis w indeksie Zrob mi pan te grzecznosc. Ja wiem, ze kazdy musi zyc, bierz pan dyche na kielicha. Zgoda? To mowiac objal sanitariusza przyjacielskim gestem za barki i zaczal poklepywac po lopatce. Sanitariusz wzial dyche, wzial indeks i umowil sie na spotkanie nazajutrz, obiecujac, ze sprawe zalatwi. Ale to nazajutrz nie bylo przyjemne dla studenta. Indeks wreczal mu bowiem sam profesor, ktorym, o zgrozo, okazal sie wczorajszy "sanitariusz".Chlopak chociaz zdolny, po nastepnym semestrze z pelna obecnoscia na wykladach i miesiecznym pobycie na klinice zdawal egzamin co nahmniej cztery razy. Odpowiedz Link Zgłoś
matya Re: Humor w nauce 31.08.05, 12:10 moja siostra studiowala prawo, opowiedziala kiedys historyjke z egzaminu z logiki:) egzamin ustny, maturalny system odpytywania (jedna osoba odpowiada, w tym czasie dwie sie przygotowuja). siostra przygotowuje odpowiedz na swoje wylosowane pytania, kolezanka sie meczy przed profesorem. w pewnym momencie profesor zdumiony wykrzykuje: "z tego co pani tu wyrysowala wynika ze niektorzy mezczyzni sa kobietami!". na co kolezanka zupelnie nie zbita z tropu: "no tak. transseksualisci". zdala z calkiem dobra ocena:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.staszew.sdi.tpnet.pl 01.09.05, 22:14 W pewnym instytucie naukowym dala sie zauwazyc nastepujaca prawidlowosc. Tylko jeden z pracownikow przychodzil do instytutu w garniturze i krawacie, wszyscy inni - bardziej na luzie: sweterki itd. Gdy raz ktos zapytal tego pracownika w garniturze i krawacie, dlaczego tak sie katuje, odparl: - Jezeli ktos z zewnatrz odwiedzi nas instytut, to nie pytajac nikogo zaraz zauwazy, kto jest jego dyrektorem! (Historia autentyczna) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autotrof Re: Humor w nauce IP: *.ing.uj.edu.pl 04.09.05, 15:00 No to było na chemii - jakieś oznaczanie kationów cy cóś... Trzeba było dokładnie wymyć probówkę, wstawić ją z podpisaną karteczką w okienko, z którego wysuwała się tajemnicza ręką, zabierała probówkę a po chwili stawiała z powrotem napełniona jakimś świństwem, które trzeba było oznaczyć. Tak też uczyniłem, a po chwili drzwi się otworzyły z hukiem, stanęła w nich Pani Profesor dokładnie czymś zlana po kiecce (nie zawsze uzywała fartucha) z okrzykiem "Panie X!!! Co mi pan dał??? Probówkę bez dna!!!!". A ja po prostu coby dobrze się przygotować do ćwiczenia myłem ją tak dokładnie, że wyciorem wybiłem denko... Polewka była konkretna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 19:22 Tą historię przypisują znakomitemu matematykowi francuskiemu Laplace'owi. Kiedyś idąc ulicą doznał on olśnienia: ujrzał nagle rozwiązanie pewnego trudnego problemu nad którym długo pracował. Co wiecej tuż przed sobą ujrzal czarną płaszczyznę (taką jak tablica) idealnie nadającą sie do zapisania tego rozwiązania. Wyjął z kieszeni kredę (zawsze ją nosił ze sobą) i zaczął pisać swoje rozwiązanie na tej "tablicy". Ale po chwili "tablica" odjechała wraz z rozwiązaniem w siną dal - była to bowiem tylna ściana ... karawanu pogrzebowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ypestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 20:06 Na ćwiczeniach z chemii organicznej towrzyliśmy własne mikstury według otrzymanych przepisów. Dużo mieszania, podgrzewania, wytrząsania, a czasami po wytrząśnięciu otwierało się korek i wtedy z sykiem ulatywał gaz (lub rozprężony gaz sam powodował wyrzucenie korka z niewinnej kolby, korek leciał metr w górę i spadał, oczywiście tłukąc coś po drodze). Koleżanka długo coś wytrząsała, a swoją kolbę trzymała z pewną nieufnością ona: jestem za młoda aby z resztą): wcale nie! Powalił mnie kolega, który po kilku wykładach z chemii organicznej stwierdził z oburzeniem: a skąd ja mam wiedzieć, że węgiel jest czterowartościowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ypestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.05, 10:07 kurczaki, zeżarło mi kawałek tekstu. To było tak: koleżanka: jestem za młoda aby umierać profesor: wcale nie! Odpowiedz Link Zgłoś
tomash8 Re: Humor w nauce 05.09.05, 20:32 Wielce fascynujący wykład z Podstawowych technologii metali, kumpel troszkę przysnął... nietety, spostrzegł to prof., podchodzi do niego i mówi: - Panie kolego, co pan tu robi?! - Słucham - Nieprawda! Pan tu siedzi i nam powietrze zabiera! :] Odpowiedz Link Zgłoś