Gość: Zedd
IP: 193.29.207.*
22.08.05, 09:58
Żona pewnego faceta wyjechała do sanatorium na tydzień. Na drugi dzień dzwoni
teściowa i zaprasza zięcia na obiad.
Facet myśli: 'Kurde, od dawna mam z jędzą na pieńku, a tu nagle taka
przymilna, może to jakiś podstęp? Pewnie chce mnie wiedźma otruć'.
Poszedł do teściowej na umówioną godzinę, teściowa daje mu zupę i idzie do
kuchni. Facet patrzy w talerz, zastanawia się - jeść czy nie jeść. Patrzy, a
tu idzie kot teściowej. Facet stawia na podłodze pod stołem talerz z zupą,
daje kotu spróbować. Kotek chłepnął dwa razy - i leży sztywny.
Facet: O żesz ty raszplo! - i na miejscu teściową zatłukł. A kot otwiera oko,
zaciska łąpkę w pięść i: 'Yessssss!'