22.04.06, 21:16
idzie facet ulica patrzy a tam strzalka z napisem: "burdel u sióstr
>urszulanek". hmmm, mysli facet, tego jeszcze nie bylo. wszedl, a tam za
>ciezkim debowym biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta:
> - czego chcial?
> - n... no... skorzystac z, z, z u-u-uslug...
> - placi tu 500,- zl i idzie w te drzwi po prawej.
>zaplacil i poszedl. a tam na koncu korytarza kolejna, juz mloda zakonnica
>siedzi przy zwyczajnym biurku.
> - witam pana.
> - witam, chialem...
> - tak, tak wiem, 300,- zl i drzwi po lewej.
>zaplacil, poszedl. i na koncu korytarza widzi nowicjuszka siedzi przy
>stoliczku...
> - dzien dobry.
> - dzien dobry, chialem skorzystac z uslug.
> - ach, tak... 100,- zl i te drzwi za mna. ok, zaplacil, juz tyle wydal, to
>stówa go nie zbawi. wszedl, drzwi sie zatrzasnely, a facet stoi na dworze,
>nie mozna juz wrócic, bo klamki z tej strony nie ma... rozglada sie (nieco
>skolowany), a tu mala tabliczka z napisem: "wlasnie zostales wyru..y przez
>siosrty urszulanki"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka