Gość: Onufry Re: W obronie A. Einsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:14 Szanowne eilean_donan i 3bezatu nie pozostawily suchej nitki na A. Einsteinie ;-))) Jeden z moich znajomych czytal ta prywatna korespondencje Einsteina dopiero co teraz udostepniona na Uniwersytecie Hebrajskim i mowi, ze z tych listow wylania sie ... jeszcze gorszy obraz Einsteina jako prywatnego czlowieka. Ja jednak podejme probe jego obrony i przy okazji skieruje watek na inny tor. Byla taka kobieta, w stosunku do ktorej Einstein czul ogromny szacunek. Ta kobieta urodzila sie w Warszawie i nazywala sie Maria Sklodowska-Curie. O niej to Einstein wyglosil slynne zdanie: "Pani Curie jest - z wszystkich ludzi na świecie - jednym nie zepsutym przez sławę człowiekiem." Poznali sie na 1. Kongresie Solvayowskim grupujacym najwybitniejszych fizykow i zaprzyjaznili na cale zycie. W roku 1913 spedzili wspolne ze swymi dziecmi wakacje w Szwajcarii. Prosze kliknac na 2. fotografie na stronie www.sciencemuseum.org.uk/on-line/curie/page1.asp Pochodzi ona z tych wakacji. Nalezy sobie zadac pytanie: dlaczego Einstein szanowal Marie S.-C., a innych kobiet - nie bardzo? Ano wydaje mi sie, ze aby uzyskac jego szacunek trzeba bylo byc takim gigantem nauki jak Maria S.C. Niestety, nie ma nic za darmo moje szanowne Panie ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozytywistyczne maksymy Marii Sklodowskiej-C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:23 Dozowac je bede stopniowo - bo nalezy je starannie przemyslec. Maria Sklodowska Curie byla pozytywistka w najlepszym tego slowa znaczeniu. Wierzyla ze przy pomocy rozmu, pracy i zdrowego rozsadku mozna zmienic swiat na lepszy. Czytajcie: * Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie. Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny i osiągnąć to za wszelką cenę. * Człowiek nigdy nie ogląda się na to, co zrobione, ale na to patrzy, co ma przed sobą do zrobienia. * Czytam kilka rzeczy, ponieważ zajmowanie się długie jednym przedmiotem nużyłoby mój bez tego nieraz wyczerpany umysł. Gdy jestem absolutnie niezdatna do produkcyjnego czytania, przerabiam algebraiczne lub trygonometryczne zadanie, bo te nie dopuszczają kompromisów z uwagą i wytrzeźwiają mnie. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozytywistyczne maksymy Marii Sklodowskiej-C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:32 * Im bardziej się człowiek starzeje, tym mocniej czuje, że umiejętność cieszenia się chwilą bieżącą jest cennym darem podobnym do stanu łaski. * Jestem z tych, którzy wierzą, że Nauka jest czymś bardzo pięknym. * Narażamy się na wiele rozczarowań, jeśli wszystkie nasze życiowe zainteresowania uzależniamy od uczuć burzliwych, jak miłość... - oj tak ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozytywistyczne maksymy Marii Sklodowskiej-C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:37 * Nauka leży u podstaw każdego postępu, który ułatwia życie ludzkie i zmniejsza cierpienie. * Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć. * Niech każdy z nas, jak jedwabnik, tka swój kokon i nie żąda wyjaśnień, po co i na co. Jeżeli robota nasza będzie dobra, to powiemy sobie, żeśmy się nie gorzej od jedwabników zachowali. Reszta zaś nie od nas zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozytywistyczne maksymy Marii Sklodowskiej-C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:45 * Nie można bowiem mieć nadziei na skierowanie świata ku lepszym drogom, o ile się jednostek nie skieruje ku lepszemu. W tym celu każdy z nas powinien pracować nad udoskonaleniem się własnym, jednocześnie zdając sobie sprawę ze swej, osobistej odpowiedzialności za całokształt tego, co się dzieje w świecie, i z tego, że obowiązkiem bezpośrednim każdego z nas jest dopomagać tym, którym możemy się stać najbardziej użyteczni. * Nikomu z nas życie, zdaje się, bardzo łatwo nie idzie, ale cóż robić, trzeba mieć odwagę i głównie wiarę w siebie, w to, że się jest do czegoś zdolnym i że do tego czegoś dojść potrzeba. A czasem wszystko się pokieruje dobrze, wtedy kiedy najmniej się człowiek tego spodziewa * Rad nie powinien wzbogacić nikogo. Należy do wszystkich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Pozytywistyczne maksymy Marii Sklodowskiej-C. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 21:52 * Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszukują błędy, niż stwierdzają prawdę. * Smutne książki można wytrzymać tylko kiedy się jest młodym. * Uczony jest w swojej pracowni nie tylko technikiem, lecz również dzieckiem wpatrzonym w zjawiska przyrody, wzruszające jak czarodziejska baśń. * Ja zaś myślę, że w każdej epoce można mieć życie interesujące i użyteczne, a o to głównie chodzi, aby go nie zmarnować i móc sobie powiedzieć, jak Jean Christophe (autor Romain Rolland) "Jak tylko mogłem". ================= Czy po lekturze tych mysli, ktos sie zdziwi ze A. Einstein darzyl Marie Sklodowska-Curie ogromnym szacunkiem ? Dobranoc ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Maria Skłodowska - Curie 26.11.06, 13:32 Maria Skłodowska - Curie była bardzo skromną, pracowitą i porządną kobietą. Podczas spotkania z prezydentem Polski, Stanisławem Wojciechowskim, Prezydent spytał: - Czy pamięta Pani jasiek, który mi pożyczyła na drogę, gdy jechałem z Paryża do Warszawy? - Pamiętam nawet, że pan mi go zapomniał zwrócić - odpowiedziała nasza uczona. *** Maria Skłodowska - Curie, chociaż jest uznawana za obrończynię kobiet, to nie popierała wszystkich nowości. Krótko przed śmiercią widząc nowe buty swojej córki zwraca się do niej: - Och moje biedactwo, jakież okropne obcasy. Nie, nigdy mnie nie przekonasz, że kobiety są stworzone do chodzenia na szczudłach. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 13:51 Dzis Maria S.-C. spoczywa w Panteonie. Ale jej zycie we Francji nie zawsze bylo latwe. Czytajcie 2 rozdzialy z Wikipedii: *** Laboratorium w Sorbonie Po otrzymaniu nagrody Nobla Maria i Pierre stali się nagle bardzo sławni. Pierrowi władze Sorbony przyznały stanowisko profesora i zezwoliły na założenie własnego laboratorium, w którym Maria została kierownikiem badań. W tym też czasie urodziła swoje dwie córki Ewę i Irenę. 19 kwietnia 1906 roku Pierre zginął przejechany przez konny wóz ciężarowy. Maria straciła towarzysza życia i pracy. 13 maja tego samego roku Rada Wydziałowa postanowiła utrzymać katedrę, stworzoną dla Pierra Curie, i powierzyła ją Marii wraz z pełnią władzy nad laboratorium. Umożliwiło to wyjście Marii z cienia. Stała się w ten sposób pierwszą kobietą - profesorem Sorbony. Parę lat później, w 1911, tylko dwóch głosów zabrakło jej do tego, aby stała się jednym z czterdziestu członków Académie française. Według niektórych ocen zadziałały tu w znacznej mierze ataki prasy, w gwałtowny sposób przejawiającej nieufność wobec rzadkiego jeszcze wówczas zjawiska, jakim była kobieta-naukowiec, a także ksenofobiczną postawę wobec cudzoziemców *** Skandal z Paulem Langevin Wkrótce po porażce w Akademii dotknęła Marię kolejna wrzawa. Głośnym echem odbił się w prasie bulwarowej we Francji i poza jej granicami romans Marii Curie z fizykiem francuskim Paulem Langevin, który trwał około roku, w 1910/11. Langevin był żonaty i porzucił swoją rodzinę. Maria Curie w oczach prasy, zwłaszcza brukowej, była osobą, rozbijającą rodzinę Langevin, w dodatku była od Paula o 4 lata starsza, a na domiar złego - była cudzoziemką. Jako że była zadeklarowaną ateistką i pochodziła z Polski, która dla większości Francuzów była utożsamiana z bliżej nieokreślonym terytorium pod berłem cara, gdzie znaczny procent ludności stanowili Żydzi, snuto przypuszczenia, że jest Żydówką (co w tamtych czasach było w ksenofobicznych kręgach Francji uważane za mocno podejrzane - nie ucichły bowiem jeszcze resentymenty, które kilkanaście lat wcześniej doprowadziły do sprawy Dreyfusa) pomimo, że w rzeczywistości pochodziła ze szlacheckiego polskiego rodu Dołęga-Skłodowski, a w dzieciństwie została ochrzczona w wierze katolickiej. Domniemania paryskich brukowców oparte były na tym, że Maria nosiła po babce drugie imię Salomea, które w Polsce było bardzo popularnym imieniem chrześcijańskim, zaś we Francji kojarzyło się z Salomé, używanym przez Żydówki. Gazety przez dłuższy czas epatowały się tym romansem, umieszczając sprawę na pierwszych stronach. Protesty Marii, o ile w ogóle były drukowane, zamieszczano drobnym drukiem, mimochodem, na ostatnich stronach. Niezwykłym zbiegiem okoliczności jest fakt, że Michel Langevin, wnuk Paula, ożenił się wiele lat później z Hélène Joliot, wnuczką Marii Skłodowskiej-Curie. Oboje byli - podobnie jak ich rodzice i dziadkowie - naukowcami (w ich przypadku - fizykami nuklearnymi); Hélène Langevin-Joliot (ur. w 1927) jest obecnie emerytowanym dyrektorem badań w CNRS (Centre national de la recherche scientifique) w Paryżu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: jej muzeum w W-wie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 14:01 Odwiedzcie koniecznie muzeum Marii S.-C. w domu gdzie sie urodzila przy ul. Freta na Nowym Miescie w W-wie: www.ptchem.lodz.pl/pl/muzeum.html W ciagu godziny mozna sie tam nauczyc bardzo wiele na czym polega nauka - ta przez duze "N" ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Maria Skłodowska-Curie - Zagadka 26.11.06, 14:53 Dlaczego Maria Skłodowska-Curie nie podjęła studiów w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: Maria Skłodowska-Curie - Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 16:37 Dzien Dobry Odpowiedz:bo wtedy kobiety nie mialy wstepu na uniwersytet w Warszawie,a pozatym Polska byla pod zaborami,czyli nie bylo jej na mapie. Pozdrawiam Wszystkich Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Maria Skłodowska-Curie - Zagadka 26.11.06, 18:48 Gość portalu: Alicja napisał(a): > Odpowiedz:bo wtedy kobiety nie mialy wstepu na uniwersytet w Warszawie, > a poza tym Polska byla pod zaborami,czyli nie bylo jej na mapie. > > Pozdrawiam Wszystkich > Alicja Tak, brawo Alicjo. W nagrodę link do strony, na której można zobaczyć odręczne pismo Marii Skłodowskiej-Curie (można też poczytać, jeśli ktoś zna język francuski): www.upmc.fr/FR/info//FR/info/Historique/207/010005 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Maria Skłodowska-Curie - Zagadka 26.11.06, 19:09 Jeszcze coś ze zdjęciami Marii, jej laboratorium i biura (str.6-7): www.curie.fr/upload/fondation/facts-figures.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 18:30 Do tej pory mozna spotkac we Francji ludzi twierdzacych, ze romans z P. Langevin rozpoczela Maria C.-S. jeszcze za zycia Piotra, ze on sie o tym dowiedzial i ze to byla prawdziwa przyczyna jego smierci pod kolami powozu. Spotkalem sie z tego typu opiniami takze w kregach akademickich zdecydowanie lewicowych. Jednak zadna z powaznych biografii Marii S.-C. tego nie potwierdza (ani ta Ewy Curie, ani ostatnio wydana Susan Quinn). Wydaje sie ze powyzsza opinia to produkt francuskiej ksenofobii, ktora usiluje "uzasadnic" to ze Maria C.-S. nie zostala wybrana w poczet Akademii. Ale czas jest sprawiedliwy. Wszyscy na swiecie wiedza kto to byla Maria C.-S. A kto dzis pamieta nazwisko tego faceta, ktory zostal zamiast niej wybrany do Akademii? ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: zdjecia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 19:10 Podziwiajcie Rodacy jak piekna kobieta byla Maria S.-C.: commons.wikimedia.org/wiki/Marie_Curie?uselang=pl ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 19:55 Prosze spojrzec na lewy gorny rog strony: www.aip.org/history/curie/scandal1.htm To tytulowa strona prawicowego dziennika francuskiego "Excelsior". Atakowana jest tu kandydatura Marii S.-C. do Akademii przy pomocy metod rasistowskich: przez badanie charakteru jej pisma i ksztaltu twarzy. Prosze spojrzec na te portrety. To sie az nie chce wierzyc ze w "kulturalnej" Francji moglo do czegos takiego dojsc! Jak silny charakter musiala miec Maria S.-C. aby to wszystko przetrzymac! Niestety, to tez jedno z oblicz Francji... Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji 26.11.06, 20:10 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Jak silny charakter musiala miec Maria S.-C. aby to wszystko > przetrzymac! To prawda, musiała być silna i zdeterminowana. Jeszcze parę zdjęć Marii: www.ricoh.co.jp/net-messena/ACADEMIA/JRIA/Curie/CurieFig/F52.gif www.univirtual.it/corsi/fino2001_I/fondamenti/images/CURIE.jpg unia.3lo.lublin.pl/~fizyka/fizycy/skl03.jpg www.ips.it/scuola/concorso_99/profumo/curie3.gif www.kbn.gov.pl/en/science/curie.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 20:13 Ale Francja ma i inne oblicza. Prosze teraz spojrzec na dolny, prawy rog tej samej strony www.aip.org/history/curie/scandal1.htm Ten pan to Emil Borel wielki matematyk i wybitny polityk. W czasie skandalu z Langevin byl on dyrektorem Ecole Normale Superiore. Gdy tlum atakowal dom Marii S.-C. udzielil on schronienia jej i corkom, i zrobil to mimo, ze minister chyba szkolnictwa straszyl go konsekwencjami takiego czynu. W matematyce jego dzielo jest szeroko znane: www.matematycy.interklasa.pl/biografie/matematyk.php?str=borel Emil Borel i tacy jak on to inne oblicze Francji ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji 26.11.06, 20:48 Zapraszam na wycieczkę: hypatiamaze.org/m_curie/curie_walk.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Maria Skłodowska-Curie: jej zycie we Francji IP: *.d4.club-internet.fr 26.11.06, 23:15 Maria Sklodowska-Curie jest jedyna kobieta ktora spoczywa w Panteonie w Paryzu. Jest na jej grobie bialo-czerwona wstega i zawsze sa swieze kwiaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Painleve matematyk i premier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 21:50 W tekscie o Emilu Borelu pojawil sie inny wielki matematyk francuski Painleve. Byl on takze politykiem, a nawet premierem Francji ;-) Chce w tym momencie przypomniec anegdote o Painleve z watku "Humor w nauce": *** Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 26.02.06 Matematycy, ktorzy stworzyli grupe Bourbaki rekrutowali sie z Ecole Normale Superieure - szkoly ktora ksztalci francuskie elity matematyczne. Zalozona zostala ona przez Napoleona, a do jej pierwszych wykladowcow nalezal Lagrange. Szkola ta obok wspanialej historycznej roli w nauce, ma takze dluga i bogata tradycje robienia kawalow. Oto ulubiona opowiastka Andre Weila - jednego z bourbakistow i absolwenta ENS. Na poczatku 20 w. odbywal sie egzamin do ENS. Oprocz egzaminu pisemnego, kandydaci musieli przebrnac przez egzamin ustny. Czekali oni wiec na ten egzamin w hallu ENS. W hallu tym pojawilo sie kilku "starych" studentow, ktorzy instruowali kandydatow co ich czeka na egzaminie ustnym. Opowiadali, ze tradycja egzaminu jest, ze pewien student wciela sie w egzaminatora by upokarzac kandydatow - trzeba uwazac na tego oszusta! Tak sie zlozylo ze tego roku do grona egzaminatorow byl powolany mlodo-wygladajacy profesor Sorbony Paul Painleve. W pewnym momencie podszedl don kandydat, ktory nagle oswiadczyl: - Jak mozesz mi robic takie swinstwo !? - Przepraszam, nie rozumiem o czym pan mowi - odpowiedzial Painleve. - Przeciez obaj doskonale wiemy kim jestes - kontynuowal kandydat. - A niby kim ja jestem? - spytal Painleve. - Oszustem! - stwierdzil kandydat - nie udawaj glupiego i opowiedzial Painlevemu to czego dowiedzial sie od starszych studentow. Painleve sluchal oslupialy po czym poprosil Dyrektora ENS aby ... za niego poreczyl. Podobno opowiadajac ta historyjke Andre Weil dostawal spazmow smiechu :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Maria Skłodowska-Curie: rekomendowana lektura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:10 Tym, ktorzy nie maja czasu przeczytac grube biografie Marii S.-C., polecam kilku-stronicowy artykul w Gazecie-matce: serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,294235.html?as=1&startsz=x Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: W obronie A. Einsteina 25.11.06, 22:08 Cóż, o tym, że nie ma nic za darmo, Einstein dobrze wiedział. Podczas rozwodu z pierwszą żoną w umowie rozwodowej Einstein przyznał jej część pieniędzy z nagrody Nobla, którą spodziewał się dostać. Głosząc swoją niechęć do stania się „sytym burżujem”, jednocześnie uważał, że on jako osoba wybitna powinien żyć na odpowiednim poziomie. Wykłócał się o koszty utrzymania byłej żony i swoich dwóch synów. Po rozwodzie z pierwszą żoną zastanawiał się, czy ożenić się ze swoją kochanką Elzą, czy może z jej córką(!) wówczas 22-letnią. Wybrał Elzę, być może dlatego, że jej córka nie była zainteresowana. Obie aż do śmierci musiały czytać osobliwe listy od Alberta, w których on lamentował nad swym nadmiernym powodzeniem u kobiet, dzielił się wrażeniami z kolejnych romansów i próbował zasięgać porad, jak postępować z przedstawicielkami płci pięknej, które same pchały mu się w ramiona. O jego stosunku do synów też nic dobrego napisać nie można. Albertli, który został profesorem inżynierii hydraulicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, po śmierci Einsteina w 1955 roku powiedział prasie, że przypuszczalnie był „jedynym przedsięwzięciem, którego ojciec zaniechał”. Zapomniał o jeszcze jednym zaniechaniu ojca. O swoim młodszym bracie. Cierpiący na schizofrenię Eduard od 1932 roku aż do śmierci w roku 1965 przebywał w zakładzie zamkniętym. Albert Einstein ostatni raz odwiedził swego ukochanego dawniej syna w 1934 roku. Przez następne 21 lat wciąż wykłócał się o koszty opieki nad Eduardem. Syn genialnego fizyka był w klinice Burghoelzi pacjentem trzeciej, najniższej kategorii. Niewątpliwie Albert Einstein był genialny. Ale w życiu prywatnym trudno go nazwać kryształowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: W obronie A. Einsteina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.06, 22:39 To nie jest 3bezatu. To jest 13 pik. ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Einstein, Maria i Piotr Curie na rowerach :-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 09:19 Oto kilku slawnych ludzi na rowerach: www.cyfronet.pl/rowery/slawni.html PS. Do 3bezatu: a moze i my bysmy wybrali sie kiedys na majowke rowerami w okolicach Poznania ?!?! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Ciekawostki rowerowe :-) 26.11.06, 11:15 Ciekawostki - rowerowe rekordy - Najwięcej podczas wyprawy rowerowej - ponad 643 700 km przejechał wędrowny wykładowca Walter Stolle (rocznik 1926). Od 24 stycznia 1959 roku do 12 grudnia 1976 roku odwiedził on 159 krajów. - Najdłuższym potwierdzonym dystansem przejechanym na rowerze jest 1 286 517 km. Rekord ten należy do Tommy`ego Chambersa z Glasgow, który skrzętnie odnotował wszystkie swoje trasy z lat 1922-1973. - Nicholas Mark Sanders z Wielkiej Brytanii (rocznik 1957) objechał na rowerze kulę ziemską (20 997,8 km) w ciągu 78 dni 3 godz. 30 min. Stało się to w dniach 5 lipca - 21 września 1985 roku. - W ciągu 365 dni Thomas Edrwad Godwin (Wielka Brytania) przejechał 120 805 km, czyli średnio 330,96 km dziennie. Kontynuował potem jazdę jeszcze przez 4 i pół miesiąca pokonując kolejne 40 tys. km. - Terry Thesmann z Nowej Zelandii zaprojektował najdłuższy rower świata. Miał on 22,24 metra długości i ważył 340 kg. Thesmann przejechał na nim 246 metrów. - Najmniejszy rower, zdolny do jazdy, miał koła o średnicy 1,95 cm. Jego twórca, Australijczyk Neville Patten pokonał na nim dystans 4,1 metra *** PS.Do Onufrego: Ja jeżdżę często (chociaż bez rekordów). Jeśli miałbyś Waćpan ochotę mi towarzyszyć - zapraszam serdecznie:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Ciekawostki rowerowe :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 12:17 Do 3bezatu: Jasne ze w maju 2007 sie wybierzemy rowerami na majowke :-) (O ile pamietam, ja potrafie jezdzic na rowerze ;-) ) Proponuje zaprosic tez innych aktywnych watkowiczow; ewe, eilean_donan, moze obrobke_skrawaniem ?! Oczywiscie decyzja o uczestnictwie jest dobrowolna. W oczekiwaniu na maj proponuje "Slodka bajeczke rowerowa": Za górami, za lasami, za siedmioma morzami leży sobie miasto O Słodko Brzmiącej Nazwie. Czas tutaj płynie sobie wolniutko, a ludzie żyją szczęśliwie. Wszystko jest miłe i przyjazne, zupełnie inaczej niż w innych częściach świata. Miasteczko kocha swoich mieszkańców, a oni odwdzięczają mu się tym samym, dbając o ład, kulturę i porządek. Nikt się tu nie spieszy, wszyscy są mili, nawet dla obcych i zawsze można liczyć na ich pomoc. Miasteczko jest ukochaną ostoją zagubionych poetów, niedocenianych sztukmistrzów i lekko zbzikowanych dekoratorów wnętrz. ... patrz: www.cyfronet.pl/rowery/bajeczka.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Kaloryfer zycia ;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 01:16 Po raz pierwszy w dziejach dokładnie zmierzono, ile ciepła produkuje jądro Ziemi - gigantyczny kaloryfer, dzięki któremu nasza planeta jest tak przyjemnym do życia globem. :-) Jak wyliczyli uczeni, jeden metr kwadratowy ziemskiego jądra ma moc cieplną około 80 tys. kilowatów. Kilkadziesiąt metrów kwadratowych takiego pieca zapewniłoby ciepło całej Warszawie, a około tysiąca metrów (przyzwoita działka podmiejska) zaspokoiłoby potrzeby całej Polski. A to przecież zaledwie mikroskopijny ułamek powierzchni jądra liczącej około 150 mln km kw. Łatwo pomylić się w zerach, chcąc policzyć łączną moc planetarnego grzejnika. W każdym razie - jak informuje prof. Thorne Lay z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz (USA), szef zespołu - jest ona blisko trzy razy większa, niż to zakładały dotychczasowe teoretyczne wyliczenia. wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3754371.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Kaloryfer zycia - warto sięgać do źródeł ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 23:56 Onufry dear - Twój post o jądrze Ziemi jest niestety potwierdzeniem znanego faktu, że cytowanie omówień cudzych prac przypomina często zabawę w głuchy telefon. W abstrakcie oryginalnej pracy, który można znależć tu: www.sciencemag.org/cgi/content/abstract/314/5803/1272 jest mowa o 85 MILIwatach, a nie 80 tysiącach KILOwatów! Różnica - bagatela - o czynnik miliard! Dziennikarz Gazety Wyborczej sam zademonstrował, jak to "łatwo pomylić się w zerach..." ;)) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Kaloryfer zycia - warto sięgać do źródeł ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 00:18 Hmm... Ktos nas tu sprawdza ;-) Ale to dobrze!!! Przyznaje, nie siegnalem do zrodel. Mea culpa! Kiedys napastowalem pewna gwiazde polskiej poezji, ze utozsamila 1 z 7, a sam pomijam miliard. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia ;-))) Oczywiscie mozna sie tlumaczyc, ze dla czytelnika watku wszystkie duuuze liczby sa rowne ;-))) ale powinnismy trzymac poziom przynajmniej "Science" czy "Nature" ;-))) Dziekuje za sprostowanie! Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: czy poglady sa nasze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 13:00 Cytuje za GW: Myślisz, że twoje poglądy to sprawa twojego wyboru? Mylisz się. To, na kogo zagłosujesz w jutrzejszych wyborach, zapisane jest w genach. Tak przynajmniej wynika z badań genetyka z Virginia Commonwealth University. Lindon Eaves jest pastorem Kościoła episkopalnego w USA, a także profesorem genetyki i psychiatrii. Od 1989 roku bada pary bliźniąt, prosząc o wypełnienie ankiet z pytaniami dotyczącymi kwestii światopoglądowych. Co sądzisz o modlitwie przed lekcjami? A o równouprawnieniu kobiet? Pyta także o stosunek do aborcji, kary śmierci czy eutanazji. Do dzisiaj w ten sposób przepytanych zostało około 8 tys. par bliźniąt. Niedawno ukazała się zbiorcza praca naukowa bazująca na wynikach tych badań. Praca, której autorami jest trzech profesorów politologii z różnych uniwersytetów w USA. Na 16 stronach rozprawy zgodnie stwierdzają, że poglądy człowieka w znacznym stopniu determinuje genetyka. wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3754378.html (Mam nadzieje, ze okaze sie to nieprawda ;-))) ). Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce 27.11.06, 08:28 Onufry wywołał mnie do odpowiedzi (przepraszam, mam mnóstwo pracy i za mało czasu na wszystko, więc odpowiadam dopiero teraz). No cóż, z pewnością nie można nazwać Einsteina rodzinnym człowiekiem. Był raczej, jak wielu bardzo mądrych ludzi, skoncentrowany na sobie. Takie niedocenianie osób z bliskiego otoczenia, które może lotnością umysłu nie dorównują geniuszowi, ale za to dbają o minimalny komfort, jest bardzo krzywdzące. Popatrzmy, gdyby nie dbały o niego kolejne kobiety, genialny Albercik chodziłby w śmierdzących, rozlatujących się ciuchach (był przecież abnegatem), nie jadłby (roztargnienie), zamiast błyszczeć na uniwersytecie, leżałby w szpitalu (krwotoki jelitowe, wrzody i chora wątroba), a może nawet zszedłby przedwcześnie (w 1928 roku poważna choroba serca i kilka miesięcy przykuty do łóżka). Ja wiem, drogi Onufry, że maksymy Skłodowskiej są mądre, ale uważam, że porozumienie dusz i dialog umysłów ginie niepodlewany gorącą herbatką.Wynika to też z dualizmu ludzkiej natury. To, że A. E. przyjął rolę rodzinnego tyrana, to znaczy, że musiał odreagować stres i obciążenie związane ze swoją pracą, teoriami i tym ,że w gruncie rzeczy to był bardzo niepewny siebie człowiek .Jest to też dowód na to , że był normalnym człowiekiem, i tylko człowiekiem, nie zaś przybyszem z kosmosu :) A na marginesie, Elza nie była jego ostatnią kobietą. Bardzo poważnie zakochał się jeszcze raz. 66-letniego Einsteina łączył gorący romans z Rosjanką, żoną rzeźbiarza, Małgorzatą Konenkovą, podobno szpiegiem Moskwy… Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:35 Hmm ... Po glebokim przemysleniu sprawy, jako milosnik goracej herbatki, przyznaje Pani slusznosc ;-))) O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.d4.club-internet.fr 27.11.06, 09:59 Profesor chemii napisal na tablicy formule HNO3 i zwraca sie do studenta z zapytaniem: -co oznacza ta formula? - hm,hm, mam ja na koncu jezyka Penie profezorze -och, och, wyplujcie ja szybko, to jest kwas azotowy! * Pewien chemik wchodzi do apteki i pyta: -czy dostane kwas acetylosalicylowy C6H4(OCOCH3)COOH ? -Chce pan powiedziec aspirine ? -Tak, o to chodzi. Nigdy sobie nie przypominam tego slowa Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 10:08 Pewnemu profesorowi matematyki zepsuł się kaloryfer. Nie wiedział jak to naprawić, więc wezwał hydraulika. Ten chwilę postukał i naprawił. Profesor jak się dowiedział ile ma zapłacić, mina mu zrzedła. - Panie majster. Dlaczego to tyle kosztuje? - To jest dużo? - To pół mojej pensji. - Gdzie pan pracuje? - Jestem pracownikiem naukowym na wydziale matematyki. - Panie, przyjdź pan do nas. Tygodniowy kurs i naprawia pan kaloryfery. Tylko nie przyznawaj się pan do wykształcenia. Skończył pan 7 klasę i nic więcej. U nas tylko takich przyjmują. Profesor poszedł na kurs i zaczął pracować. Po roku szefostwo zarządziło podnoszenie kwalifikacji i wszyscy musieli skończyć podstawówkę. Na pierwszej lekcji matematyki profesor został przywołany do tablicy. Kazano mu napisać wzór na pole koła. Niestety jak na złość zapomniał go. Wyprowadza więc go. Pisze, pisze i ma wynik: P= - pi*r2. Błąd, pole nie może być ujemne. Sprawdza obliczenia, wszystko dobrze. Odsuwa się od tablicy, a z sali słychać szepty kolegów: - Zmień granicę całkowania... *** Matematyk, lekarz i prawnik rozmawiają, czy lepiej mieć żonę, czy kochankę. Lekarz mówi: żonę. Żonaci żyją dłużej, zdrowiej się odżywiają i mniej się stresują. Prawnik mówi: kochankę. Z rozwodem to takie koszty i trudności... Matematyk mówi: Żonę i kochankę. Bo gdy żona myśli, że jest się u kochanki, a kochanka, że jest się u żony, można spokojnie zajmować się matematyką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 12:50 > Matematyk, lekarz i prawnik rozmawiają, czy lepiej mieć żonę, czy > kochankę. > Lekarz mówi: żonę. Żonaci żyją dłużej, zdrowiej się odżywiają i > mniej się stresują. > Prawnik mówi: kochankę. Z rozwodem to takie koszty i trudności... > Matematyk mówi: Żonę i kochankę. Bo gdy żona myśli, że jest się u > kochanki, a kochanka, że jest się u żony, można spokojnie zajmować > się matematyką. ================ Mysle, ze w zwiazku z ta rewelacyjna informacja 3bezatu, Polskie Towarzystwo Matematyczne rychlo zglosi sie do Narodu z apelem o rekrutacje, w szerokich kregach spolecznych, kochanek dla swoich czlonkow ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
eilean_donan Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 15:02 Onufry napisał: > >Mysle, ze w zwiazku z ta rewelacyjna informacja 3bezatu, Polskie Towarzystwo >Matematyczne rychlo zglosi sie do Narodu z apelem o rekrutacje, w szerokich >kregach spolecznych, kochanek dla swoich czlonkow ;-))) Matematycy są jak Francuzi: cokolwiek im się powie, od razu przekładają to na swój własny język i wówczas staje się to czymś zupełnie innym. Johann Wolfgang Goethe. pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 17:44 eilean_donan napisała: > Onufry napisał: Mysle, ze w zwiazku z ta rewelacyjna informacja 3bezatu, Polskie Towarzystwo Matematyczne rychlo zglosi sie do Narodu z apelem o rekrutacje, w szerokich kregach spolecznych, kochanek dla swoich czlonkow ;-))) > Matematycy są jak Francuzi: cokolwiek im się powie, od razu przekładają to na > swój własny język i wówczas staje się to czymś zupełnie innym. > > Johann Wolfgang Goethe. ================ Szanowna e_d, Uprzejmie prosze nie straszyc nas tu Goethe'm! Matematycy to ludzie prosci. Do pracy wystarczy nam kartka papieru i olowek. Ale jesli Bog dal inne pomoce naukowe (o ktorych ponformowala nas solidna poznanianka 3bezatu), to one sie nam naleza ;-))) Podobno przez cale popoludnie Polskie Towarzystwo Matematyczne przyjmowalo lawine zapisujacych sie nowych czlonkow ;-))) Wielu z nich prosilo mnie aby podziekowac 3bezatu za informacje, ktora moze zrewolucjonizowac ich zycie naukowe. Wielu modyfikuje kosztorys swoich grantow, dodajac punkt "Kochanka" (z duza tabelka, zawierajaca takie podpunkty jak: kreacje od Diora, kostiumy bikini itd itp). Wyglada na to ze w historii slynnej Polskiej Szkoly Matematycznej, nastapi nowy tworczy okres!!! Pozdrawiam serdecznie, O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 18:05 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Podobno przez cale popoludnie Polskie Towarzystwo > Matematyczne przyjmowalo lawine zapisujacych sie nowych czlonkow ;-))) > Wielu z nich prosilo mnie aby podziekowac 3bezatu za informacje, ktora > moze zrewolucjonizowac ich zycie naukowe. Wielu modyfikuje kosztorys swoich > grantow, dodajac punkt "Kochanka" (z duza tabelka, zawierajaca takie podpunkty > jak: kreacje od Diora, kostiumy bikini itd itp). A tabelki grantowe to sobie matematyk sam wypełnia, czy robi mu to żona/kochanka/podwładny(oczywiście kobieta)? Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.d4.club-internet.fr 27.11.06, 18:43 te zony/kochanki/podwladne/ sa niezastapione dla matematyka gdyz z urodzenia znaja sie na matematyce podstawowej. A to: -lat sobie odejmuja -urokow dodaja -mnoza wielbicieli -uczucia dziela;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 18:53 Gość portalu: ewa napisał(a): > te zony/kochanki/podwladne > -uczucia dziela;-) No nie, specjalisatami od dzielenia uczuć to są mężczyźni. Widać Ewo nie jesteś typową kobietą, skoro masz takie umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 19:05 obrobka_skrawaniem napisała: > No nie, specjalisatami od dzielenia uczuć to są mężczyźni. > Widać Ewo nie jesteś typową kobietą, skoro masz takie umiejętności. ====================== Cos mi sie tu nie zgadza. Czesto slysze ze mezczyzni sa pozbawieni uczuc. Dzielenie zera przez kazda liczbe jest trywialne: zawsze dostajemy zero. Nie trzeba byc do tego specjalista ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 19:28 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Cos mi sie tu nie zgadza. Czesto slysze ze mezczyzni sa pozbawieni uczuc. Ale jak u któregoś z nich coś jednak zdoła wykiełkować, to i tak chcą to rozmienić na drobne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.d4.club-internet.fr 27.11.06, 19:17 heh, ja tam nic nie wiem o moich umiejetnosciach; nie wiem tez czy jestem typowa kobieta. A co do dzielenia uczuc wymagala tego rymowanka, zas w zyciu to chyba rzeczywiscie mezczyzni maja potrzebe potwierdzenia stopnia swojej meskosci poprzez podboje. Co wcale nie musi byc zwiazane z prawdziwym afektem. No coz, oni w materiale genetycznym maja Y, ktory prawdopodobnie jest zmutowanym X. To wiele tlumaczy...... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie IP: *.d4.club-internet.fr 27.11.06, 19:19 powyzszy post kierowany jest do o-s ewa Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 18:55 obrobka_skrawaniem napisała: > A tabelki grantowe to sobie matematyk sam wypełnia, czy robi mu to > żona/kochanka/podwładny(oczywiście kobieta)? ========================= To zalezy od tego kto sobie jak prace zorganizuje ;-) I tak pod tym musi sie podpisac autor grantu, a potem musi sie z tego rozliczyc ;-))) Mysle ze najciekawsze beda teraz w pracach podziekowania autora. Do tej pory dziekowalo sie za pomoc w dowodzie twierdzenia, staranne przeczytanie manuskryptu ... Mysle ze teraz podziekowania autora dla "kluczowej pomocy naukowej" beda znacznie bardziej ciekawe ;-))))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 19:13 onufry_na_wyjezdzie napisał: > I tak pod tym musi sie podpisac autor grantu Jak mu ktoś pokaże, w którym miejscu. >a potem musi sie z tego rozliczyc ;-))) A kto mu podliczy te wszystkie liczby w rubrykach? Pzdr. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 19:18 onufry_na_wyjezdzie napisał: >a potem musi sie z tego rozliczyc Ktoś musi dopilnować, aby zrobił to w określonym terminie, bo inaczej MNiI grozi zawieszeniem grantu. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 19:32 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_na_wyjezdzie napisał: > > >a potem musi sie z tego rozliczyc > > Ktoś musi dopilnować, aby zrobił to w określonym terminie, bo inaczej MNiI > grozi zawieszeniem grantu. > o_s. ================== O Boze, to ja tu dyskutuje ze specjalistka - Pani wie co to MNiI ! Ma Pani racje - ktos (najlepiej plci zenskiej) powinien byc osoba "prowadzaca" grant. Podliczac tabelki, dopilnowywac terminow itd itp A wie Pani ze ja w swoim grancie takiej osoby prowadzacej nie mam :-((( Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 20:33 Właśnie wróciłam do komputera. Człowiek wrzuci tu niewinny dowcip i po kilku godzinach z zaskoczeniem stwierdza, że wywołało to niemal rewolucję;-)) Po przeczytaniu tej dyskusji mam pytanie. Otóż po pracy, przez popołudnie zajmowałam się…matematyką (wraz z moim synem). Może w związku z tym należy mi się również jakiś kochanek z przydziału? Jak myślicie?? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie 27.11.06, 21:16 3bezatu napisała: > Po przeczytaniu tej dyskusji mam pytanie. Otóż po pracy, przez popołudnie > zajmowałam się…matematyką (wraz z moim synem). Może w związku z tym należy mi > się również jakiś kochanek z przydziału? Jak myślicie?? =============== Szanowna Wacpani, Odpowiedz jest bardzo prosta. Jesli znajdzie sie odpowiedni do sytacji dowcip (jak ten ktory nam Pani zaprezentowala) to kochanek bedzie sie (z przydzialu) nalezal. ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie!!! 28.11.06, 20:51 Zona pastora, niezamezna artystka awangardowa i matka srednio utalentowanego chlopiecia z matematyki dyskutuja co jest lepsze maz czy kochanek? Pani pastorowa mowi: - skoro juz kosciol protestancki pozwala pastorowi na zone (w odroznieniu od katolickiego), to ja czuje sie usatysfakcjonowana mezem. Trzeba miec umiar w zyciu: kochanek to bylby za duzy luksus! Artystka awangardowa stwierdza: - zadnego meza tylko kochanek. Za kazdym razem gdy wchodze w nowy okres tworczosci biore sobie nowego kochanka. Gdy bylam w okresie blekitnym, moj kochanek ubieral sie na niebiesko, gdy przeszlam w okres rozowy, moj kochanek tonal w rozach! No i w koncu matka dziecka szokuje obie stwierdzajac: a ja uwazam, ze i maz i kochanek sa potrzebni. Bo jak synek dostaje jedynke z matematyki to ja mowie mezowi, ze ide do kochanka, kochankowi, ze musze byc z mezem, a sama cwicze z synem zadania z matematyki. *** Szanowne Panie (w szczegolnosci 3bezatu): prosze sie czuc wolnymi w wykorzystaniu tego dowcipu do ewentualnego wystapienia o kochanka z powodu cwiczenia matematyki z synem. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce smiejmy sie!!! Errata 28.11.06, 21:52 Otrzymalem przed chwila nerwowy mail od matki pewnego chlopca, ktory nigdy nie dostal 1 z matematyki. Tym nie mniej matka systematycznie cwiczy z nim matematyke, twierdzac ze chodzi o sytematyczne cwiczenie umyslu syna. Uwaza ona, ze tez jej nalezy sie kochanek, a nie podpada pod moj dowcip;-) Przesylam wiec zmodyfikowana wersje dowcipu, ktora obejmie tez tego typu matki: *** Zona pastora, niezamezna artystka awangardowa i matka chlopiecia, ktory poziomem z matematyki jeszcze nie dorownuje Gaussowi, dyskutuja co jest lepsze maz czy kochanek? Pani pastorowa mowi: - skoro juz kosciol protestancki pozwolil bym poslubila mego od lat ukochanego Gotfryda, ktory jest pastorem, to ja czuje sie usatysfakcjonowana mezem. Trzeba miec umiar w zyciu: dodatkowo kochanek - to bylby naduzycie dobroci kosciola ewangelickiego! Artystka awangardowa stwierdza: - zadnego meza tylko kochanek. Za kazdym razem gdy wchodze w nowy okres tworczosci biore sobie nowego kochanka. Gdy bylam w okresie blekitnym, moj kochanek ubieral sie na niebiesko, gdy przeszlam w okres rozowy, moj kochanek tonal w rozach! No i w koncu matka dziecka szokuje obie stwierdzajac: a ja uwazam, ze i maz i kochanek sa potrzebni. Bo moj ukochany synek nie jest jeszcze Gaussem z matematyki i trzeba z nim cwiczyc. Wiec ja mowie mezowi, ze ide do kochanka, kochankowi, ze musze sie opiekowac mezem, a sama z synem, zamykam sie w bibliotece i probujemy udowodnic Hipoteze Riemanna! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. von Humboldt :-))) 27.11.06, 19:45 Podczas podróży po Ameryce Łacińskiej Humboldt spotkał pewnego starego mędrca, który wyłożył mu swoją teorię czterech typów ludzi: 1. Ci, którzy co nieco wiedzą, i wiedzą o tym, że wiedzą. To są ludzie wykształceni. 2. Ci, którzy co nieco wiedzą, ale nie wiedzą o tym, że wiedzą. Tacy ludzie śpią i trzeba ich przebudzić. 3. Ci, którzy niczego nie wiedzą, ale wiedzą o tym, że niczego nie wiedzą. Takim ludziom trzeba pomóc. 4. Ci, którzy nic nie wiedzą i przy tym nie wiedzą o tym, że nic nie wiedzą. To są głupcy i im nie można pomóc. *** Na wykłady Humboldta przychodziło czasami po 1000 osób. Sale były zapchane i można tam było spotkać ludzi o najróżnorodniejszym poziomie wykształcenia. Jeden z dziennikarzy tak to opisał: "Sala nie mieściła słuchaczy, a słuchaczom nie mieścił się w głowie wykład." Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Pozdr. Muzeum Marii-Sklodowskiej-C. w W-wie 27.11.06, 19:50 W poscie 700 pozdrawiamy ekipe Muzeum Marii Sklodowskiej-Curie w Warszawie za interesujaca, i bardzo dobrze pokazana ekspozycje o jej zyciu i pracy. (Muzeum jest nieduze i w ciagu godziny mozna je zwiedzic. - Zachecamy) Watek FH GW "Humor w Nauce i Sztuce" Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 27.11.06, 20:04 Kto jest tworca pojecia "pomnik przyrody"? Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 27.11.06, 20:25 Pomnik przyrody - termin ten został wprowadzony przez Humboldta na przełomie XVIII i XIX wieku, co dało początek kierunkowi konserwatorskiemu w ochronie przyrody. Moim ulubionym pomnikiem przyrody sa dęby rogalińskie: Lech, Czech i Rus. :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Alexander von Humboldt 27.11.06, 20:34 3bezatu napisała: > Pomnik przyrody - termin ten został wprowadzony przez Humboldta na przełomie > XVIII i XIX wieku, co dało początek kierunkowi konserwatorskiemu w ochronie > przyrody. ============================= Tak, braawoo !!! Wielkość Alexandra von Humboldta opiera się na tym, że wbrew duchowi czasu poszedł w swych dociekaniach drogą badań doświadczalnych, dzięki czemu na kilku polach (geologia, astronomia, zoologia, botanika i mineralogia) znakomite zdobył wyniki. Poza tym jest on twórcą nauki o krajobrazie, klimatologii, oceanografii i geografii roślin. Interesował się również i zajmował naukami takimi, jak: etnografia i językoznawstwo, uzyskując i tu podstawowe wyniki. wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_von_Humboldt Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Alexander von Humboldt 27.11.06, 22:45 Nie jest latwo znalezc anegdoty o Alexandrze Humboldcie. Juz latwiej o jego bracie Wilhelmie. A. von Humboldt napisal w swoim zyciu tyle ksiazek, ze na dowcipy chyba mu nie starczalo czasu. W zwiazku z tym przytaczam dowcip z poprzedniego watku, gdzie nasz bohater wystepuje jako bohater drugoplanowy: *** Re: Humor w nauce Autor: Gość: Onufry Data: 10.02.06 Na pytanie Alexandra von Humboldta, kto jest najwiekszym matematykiem w Niemczech, Laplace bez namyslu odparl: - Pfaff. - A Gauss? - zapytal zdziwiony Humboldt. - Och, Gauss jest najwiekszym matematykiem na swiecie - odrzekl Laplace. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gauss i Humboldt 27.11.06, 23:02 Ci 2 giganci nauki wspolpracowali ze soba w dziedzinie magnetyzmu (jest to ciekawe bo Gauss byl teoretykiem, Humboldt empirysta ;-) ) *** The work of Oersted and Ampére drew to the study of magnetism one of the sharpest minds of Europe, that of Carl Friedrich Gauss (1777-1855). Gauss was a professor of mathematics at the German university of Göttingen and rarely traveled away from home, but in 1828 he attended a conference in Berlin, and stayed there as house guest of Alexander von Humboldt [Dunnington, 1955]. Humboldt (1769-1859) was a naturalist who had earlier explored the jungles of South America and later the author of "Kosmos," a 5-volume encyclopaedic compendium of the natural sciences, which greatly helped spread public interest in science. Humboldt was also quite interested in magnetism [Malin and Barraclough, 1991]. During this visit he showed Gauss his collection of magnetic instruments and encouraged him to apply his talents to magnetism. That Gauss did, together with his young assistant Wilhelm Weber (1804-91), contributing greatly to the understanding of the Earth's magnetic field [Garland, 1979]. wiecej: www.phy6.org/earthmag/mill_4.htm Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 27.11.06, 20:53 3bezatu napisała: > Moim ulubionym pomnikiem przyrody sa dęby rogalińskie: Lech, Czech i Rus. A moim platany w Lesie Bielańskim (przed kościołem). Ogromne platany są jeszcze w pobliżu Placu Bankowego, ale nie pamiętam, czy są pomnikami przyrody. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 27.11.06, 21:12 3bezatu napisała: > Pomnik przyrody - termin ten został wprowadzony przez Humboldta na przełomie > XVIII i XIX wieku, co dało początek kierunkowi konserwatorskiemu w ochronie > przyrody. > > Moim ulubionym pomnikiem przyrody sa dęby rogalińskie: Lech, Czech i Rus. > > :-)) ==================== Przeze mnie przemawia troche patriotyzm lokalny: moim ulubionym pomnikiem przyrody jest olbrzymi jalowiec w Kampinoskim Parku Narodowym, a dokladniej: jałowiec pospolity „Jałowiec Królewski" o obwodzie 84cm i wys. 9 m we wsi Korfowe. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Koncentracja Gaussa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 00:34 Skoro Gaussie mowa: Gauss utrzymywał, że gdyby inni zajmowali się matematyką tak starannie i głęboko jak on, to dokonaliby tych samych odkryć. Istotnie, miał on niezwykłą zdolność koncentrowania się na rozwiązywanych problemach. Często podczas rozmów z przyjaciółmi nagle milkł, zatapiał się w myślach i przestawał reagować na otoczenie. Opowiada się, że gdy do zamyślonego Gaussa podbiegł służący, mówiąc: - Panie Gauss, pańska żona umiera i chce Pana zobaczyć. Półprzytomny uczony machinalnie odpowiedział: - Proszę powiedzieć, żeby trochę poczekała, aż skończę dowód twierdzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gauss 28.11.06, 12:15 A oto ponoc dowcip wymyslony przez samego Gaussa: Pewnego razu głupiec zapytał Newtona (1642-1727) o to, jak odkrył prawo powszechnego ciążenia. Wiedząc z kim ma do czynienia i chcąc się pozbyć natręta Newton odpowiedział, że spadające jabłko trafiło go w nos. I głupiec odszedł zadowolony, że teraz już wie. Carl F. Gauss Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Gauss i Avogadra 28.11.06, 12:20 Gauss (1777-1855) spierał się z Avogadrą (1776-1856) o istotę praw naukowych. Słynny matematyk twierdził, że prawa istnieją tylko w matematyce, chemia natomiast nie może zwać się nauką ścisłą. Avogadro był innego zdania - przyznawał wprawdzie, że matematyka jest koroną nauk przyrodniczych, bez nich jednak straciłaby swoje realne znaczenie. Gauss uniósł się wówczas i powiedział, że chemia może spełniać dla matematyki jedynie rolę służki. W odpowiedzi na tę obrazę Avogadro w obecności matematyka spalił dwa litry wodoru w jednym litrze tlenu i otrzymawszy z tego dwa litry pary wodnej zawołał z triumfem: - Widzi pan! Gdy chemia zechce, potrafi uczynić, że 2+1= 2. Co na to pańska matematyka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PiotrPSP Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.tru.ca 28.11.06, 01:06 Tresc pewnego rysunku: siedzi facet ubrany w skory i dwoma kawalkami skaly rzezbi kolo z kamienia (dobre do wozu), akurat wycina otwor na piaste do osi. Z boku stoi durgi facet, tze ubrany w skory (wiadomo - epoka kamienia lupanego), patrzy na ten otwor: "Wole zone". Ten zart w formie rysunkowej widzialem w "Polityce" w latch 70-tych lub 60- tych, byl przedrukowany z "PlayBoya". Teraz ten rysunek przydal by mi sie do wykladu i seksizmach jezykowych (przyklady: wielkie armaty w I wojnie swiatowej obdarzali nazwami jak "Gruba Berta" lub polskie slowo "macierz" na oznaczenie tabeli). Czy ktos mogl by mi poradzic jak znalezc ten rysunek? Czy moze znacie jakas witryne Internetowa poswiecona seksizmom w jezykach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 08:35 W sprawach rysunkow i obrazkow specjalistka jest ewa :-) Mysle, ze tez moze pomoc obrobka_skrawaniem (Boze, co za nick ;-))) ) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki 28.11.06, 19:22 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Mysle, ze tez moze pomoc obrobka_skrawaniem (Boze, co za nick ;-))) ) Panie Onufry, czy to tak ładnie nabijać się z czyjegoś nicka? Okazał się bardzo inspirujący, a poza tym nie ma przypadków: skoro mi przyszedł do głowy, to coś w tym musi być. A co się Panu stało, że ciągle Pan mruga? Czy to jakiś tik? Pzdr. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki 28.11.06, 21:02 obrobka_skrawaniem napisała: > Gość portalu: Onufry napisał(a): > > > Mysle, ze tez moze pomoc obrobka_skrawaniem (Boze, co za nick ;-))) ) > > > Panie Onufry, czy to tak ładnie nabijać się z czyjegoś nicka? Okazał się bardzo > > inspirujący, a poza tym nie ma przypadków: skoro mi przyszedł do głowy, to coś > w tym musi być. > A co się Panu stało, że ciągle Pan mruga? Czy to jakiś tik? > > Pzdr. o_s. =============== Szanowna obrobko_skrawaniem 1. Wydajac ten okrzyk daleki bylem od nabijania sie z Pani. Przeciwnie wyrazal on moj nieklamany zachwyt nad oryginalnoscia Pani nicku. A oryginalnosc to ja cenie wysoko :-))) 2. Ja interpretuje ;-) jako usmiech z przymruzeniem oka. Tak mnie mistrowie internetu uczyli. A przymruzenie oka to nie mruganie, a wiec o tiku nie moze byc mowy ;-) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki 28.11.06, 23:04 No obrobko, nie gniewaj sie juz na Onufrego :-) Twoje posty tryskajace zapalem mlodosci sa w tym watku bardzo cenne :-) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki 28.11.06, 23:18 Jak bym mogła się gniewać na Onufrego. I niech Onufry nie gra takiego staruszka. ;-) Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: rysunki i obrazki 30.11.06, 23:34 obrobka_skrawaniem napisała: > Jak bym mogła się gniewać na Onufrego. > I niech Onufry nie gra takiego staruszka. ;-) ================== Odpowiadam z calym spokojem: Onufry nie gra staruszka. Onufry jest staruszkiem. ;-) O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce IP: *.d4.club-internet.fr 28.11.06, 12:21 Oj ciezko bedzie, zyjemy w epoce pruderii En 1990, le Comité des ministres du Conseil de l'Europe recommande une élimination du sexisme dans le langage( w 1990 roku Komitet Ministrow Rady Europy zalecil eliminacje seksizmow w jezykach)- Wikipedia Podobnie jest z rysunkami.... Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 28.11.06, 15:33 Pianista Harold Lister przerwał swoje tourne koncertowe po Izraelu. Po powrocie do Londynu zwierzył się dyrygentowi Beechamowi, że musiał przerwać koncerty, ponieważ został dwukrotnie ostrzelany przez Arabów. - Co ty mówisz! - zdziwił się Beecham. - Nigdy bym nie przypuszczał ze Arabowie tak dobrze znają się na muzyce. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Winston Churchill 28.11.06, 21:36 Mało anielskie usposobienie Winstona Churchilla było często przyczyna irytacji jego bliższego otoczenia. Lady Astor powiedziała mu kiedyś w gniewie: - Gdybym była pańską żoną, nalałbym panu truciznę do kawy. Znakomity maź stanu odpowiedział: Gdyby była pani moją żoną, wypiłbym tę kawę bez namysłu. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Winston Churchill 28.11.06, 22:26 Winston Churchill usłyszawszy tezę uczonych, ze gdzieś około roku 2100 światem będą rządzić kobiety, przymrużył oko i rzucił: - Nadal? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Aforyzmy Winstona Churchilla I 28.11.06, 22:46 Sa znakomite, dlatego beda dozowane partiami. * Czasami ludziom zdarza się potknąć o prawdę, ale większość prostuje się i idzie dalej, jakby nic się nie stało. * Człowiek, który zgadza się ze wszystkim, nie zasługuje na to, by ktokolwiek się z nim zgadzał. * Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział. * Dyplomata to człowiek, który dwukrotnie się zastanowi zanim nic nie powie. * Fanatyk to ktoś, kto nie może zmienić zdania i nie może zmienić tematu. * Godnym zastanowienia jest fakt, że nasi przyjaciele prędzej umierają niż nasi wrogowie. *Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Aforyzmy Winstona Churchilla II 28.11.06, 22:59 * Jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać jest strach. * Jedyną rzeczą której uczy historia, jest to, że większości ludzi niczego nie uczy. * Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, nie zdaje się być do czegokolwiek przydatne. * Jeśli posadzić przy stole najodważniejszego marynarza, najbardziej nieustraszonego lotnika i najmężniejszego żołnierza cóż ujrzymy? Jak się sumuje ich strach. * Każdy rząd, który jest dość silny, by dać ci wszystko czego pragniesz, jest dość silny by zabrać ci wszystko co posiadasz. * Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiemy - uśmiechają się, czy chcą nas pożreć. * Lubię świnie. Psy łaszą się do nas, koty patrzą na nas z góry, a świnie traktują nas jak równych sobie. * Mając takich przyjaciół, nie potrzebujemy już wrogów. * Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których udałoby im się uniknąć. (reszta jutro :-))) ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re Winston Churchill i De Gaulle IP: *.dsl.club-internet.fr 28.11.06, 23:15 Winston Churchill wybral rocznice bitwy pod Waterloo jako date w ktorej zezwolil De Gaulleowi na rzucenie wezwania o opor przeciwko Niemcom. General nigdy nie przebaczyl Churchillowi tego ponizenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Aforyzmy Winstona Churchilla III IP: 62.233.247.* 29.11.06, 08:24 * Mężowie stanu postępują zgodnie z nakazami rozumu. Zwykli ludzie – zgodnie z nakazami uczciwości. * Miał wszystkie zalety, których nie cierpię i żadnej wady, którą bym podziwiał. * Mówcy powinni mieć na uwadze nie tylko to, by wyczerpać temat, ale także by nie wyczerpać słuchaczy. * Na Amerykanów zawsze można liczyć, że jak już wyczerpią wszystkie złe rozwiązania, wreszcie zastosują właściwe. * Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację. * Nie biegaj gdy możesz stać, nie stój gdy możesz siedzieć, nie siedź gdy możesz leżeć. * Nie masz większych durniów na świecie od Anglików. Są za bardzo beztroscy, żeby się przygotować (do wojny). Dopiero w ostatniej chwili mobilizują się i walczą jak szatany. * Nie po to zostałem premierem, aby przewodniczyć przy likwidacji Imperium Brytyjskiego. * Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Aforyzmy Winstona Churchilla IV 29.11.06, 09:21 * Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak nielicznym. (podczas przemówienia w brytyjskiej Izbie Gmin na temat pilotów RAF-u i innych krajów alianckich, walczących w bitwie o Anglię (20 sierpnia 1940)) * Pesymizm jest przywilejem młodych. W starszym wieku nie ma się na to czasu. * Powtórzę Izbie to, co powiedziałem członkom mego gabinetu: Nie mam nic do ofiarowania prócz krwi, znoju, łez i potu. * Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie potrzebuje. * Sądy, które połknąłem zamiast je wypowiedzieć, nigdy nie przyprawiły mnie o niestrawność. * Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu. * To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec początku! (mowa po brytyjskim zwycięstwie nad niemieckimi Afrika Korps w Egipcie (10 listopada 1942)) * Tylko straceńcy mówią prawdę. Człowiek, który chce coś osiągnąć powinien prawdę znać, ale broń boże się z nią nie afiszować. * W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się człowiek uczy. * Wierzę tylko w te statystyki, które sam sfałszowałem * Władza wykonawcza, która wtrąca człowieka do więzienia bez przedstawienia mu jakichkolwiek zarzutów znanych prawu, a zwłaszcza która odmawia mu sądu przez jemu równych, jest w najwyższym stopniu odrażająca i stanowi fundament wszystkich rządów totalitarnych, czy to nazistowskich, czy komunistycznych. * Wojny nie wygrywa się ewakuacjami. * Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, żeby mnie uczono. * My rządzimy światem a nami kobiety. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Winston Churchill 29.11.06, 15:39 Młody parlamentarzysta mówi do osiemdziesięcioletniego Churchilla: - Mam nadzieję, że długo będziemy się spotykać w Parlamencie. - Być może mój drogi, być może - odpowiada Churchill, - wyglądasz na całkiem zdrowego człowieka Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Jeszcze o Winstonie Churchillu 01.12.06, 08:07 Jestem ciagle pod wrazeniem jego maksym. Czy wiecie Panstwo, ze on przez dluga czesc zycia byl powaznie chory na chorobe, ktora potocznie nazywa sie "melancholia", a bardziej naukowo obecnie "depresja endogenna" (tak, to jest ta sama choroba na ktora np cierpial D"urer). W przypadku wielu ludzi, ta choroba eliminuje ich z aktywnego zycia publicznego. Cierpiac na depresja endogenna, Churchill: - byl znakomitym pisarzem (Nagroda Nobla z literatury), w szczegolnosci autorem znakomitych aforyzmow; - kierowal obrona Anglii w czasie 2. wojny swiatowej; i to tak skutecznie, ze Niemcy, mimo gigantycznego zaangazowania militarnego, Anglii nie zdobyli. My, Polacy nie mamy zbyt duzo powodow by darzyc go uczuciem szczerej sympatii. Ale trudno jest odmowic Churchillowi wielkosci! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Maksymy Ch. de Gaulle'a I 29.11.06, 21:23 Ewa, przy okazji Churchilla, przywolala postac Ch. de Gaulle'a. Warto wiec zapoznac sie i z jego maksymami. * Nie można zjednoczyć narodu, który posiada 355 gatunków sera. * Polityka jest sprawą zbyt poważną, aby powierzać ją politykom. * Doszliśmy w końcu z Churchillem do banalnego, acz ostatecznego, wniosku z wydarzeń które wstrząsnęły zachodem, że Anglia, końcem końców, jest wyspą, Francja przylądkiem kontynentu, zaś Ameryka zupełnie inną częścią świata. * Czy jestem szczęśliwy? Za kogo pan mnie uważa, za idiotę?! * Niech żyje wolny Quebec! (Słowa te generał wypowiedział z balkonu ratusza w Montrealu, co doprowadziło do kryzysu w stosunkach francusko-kanadyjskich.) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Maksymy Ch. de Gaulle'a II 29.11.06, 21:56 * Przeszkoda pociąga człowieka z charakterem, jako że pokonując ją sam się urzeczywistnia. * Wyobrażanie sobie, że można zbudować twór, który by sprawnie funkcjonował, a jednocześnie wykraczał poza państwo, jest mrzonką. [Znane retoryczne pytanie generała Ch. de Gaulle`a, które przywołują (i podpisują się pod nim) eurosceptycy.] * Zbyt często zapomina się, że jestem zwykłym człowiekiem. Mówię czasem, że ludzie są zawsze tylko ludźmi. I ci wysocy, i ci niscy, prezydenci i zwykli obywatele. * Żaden prawdziwy problem nie może być rozwiązany, najlepsze, co można dla niego zrobić, to zapewnić mu trwanie. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i ... : Historyczne eksperymenty 29.11.06, 22:15 Jak na razie malo miejsca w tym watku poswiecamy naukom eksperymentalnym. A tam tez zdarza sie wiele sytuacji humorystycznych. Oto 2 eksperymenty o znaczeniu historycznym: Pieter (Petrus) van Musschenbroek (1692-1761). Wykładał fizykę na Uniwersytecie w Lejdzie i był doskonałym eksperymentatorem. Jednego razu Musschenbroek ładował elektrycznie wodę, trzymając mokrą butelkę ręką i otrzymał mocne uderzenie (porażenie przeskokiem iskry elektrycznej). Zdarzenie było na tyle nieprzyjemne, że poprzysiągł sobie (o czym napisał do przyjaciela Reamura) nigdy już więcej nie przeprowadzać takich doświadczeń. Mimo to wiadomość ta szybko rozeszła się i zwróciła uwagę na siebie innych fizyków. Urządzenie to nazwane zostało butelką lejdejską i uznane zostało jako pierwszy ... kondensator. *** Jean Antoine Nollet (1700-1770) Francuski fizyk, odkrył zjawisko dyfuzji cieczy i osmozy. Nollet wykonywał wiele doświadczeń publicznie, zwłaszcza z elektryczności (znano wtedy elektryzowanie przez tarcie). Stojąc na izolowanej podstawie eksperymentator wydobywał iskry z nosa obecnych, zapalał palne płyny iskrą z wyciągniętego palca, demonstrował "elektryczne" pocałunki. Wynalazek butelki lejdejskiej, pierwszego kondensatora pozwolił wykonywać bardziej efektowne doświadczenia. Wielki podziw budziło wtedy zabicie wróbla iskrą elektryczną z naładowanej butelki. Nollet wykonywał również efektowne doświadczenia z ludźmi. Ustawiał on szereg ludzi trzymających się za ręce i kazał pierwszemu z szeregu dotykać metalowego pręta wystawającego z naelektryzowanej butli. W tym momencie cały szereg podskakiwał, krzycząc z przerażenia. Największą próbę wykonano w klasztorze kartuzów, gdzie 700 mnichów trzymając się za ręce utworzyło łańcuch długości około 1800 metrów. Kiedy Nollet wyładował w ten łańcuch dużą butelkę lejdejską, wszyscy w jednym momencie podskoczyli z chóralnym okrzykiem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i ... : Historyczne eksperymenty 29.11.06, 23:42 Michael Faraday (1791-1867) Angielski fizyk i chemik, odkrył m.in. zjawisko indukcji elektromagnetycznej. Kiedy laboratorium Faradaya odwiedził minister skarbu, zapytał: - Jaką korzyść z pana badań będzie miała ludzkość. Faraday odpowiedział: - Trudno to ocenić, ale jestem pewien, iż pan z tego będzie pobierał podatki. Tak też się stało. Odkrycie zjawiska indukcji elektromagnetycznej przyczyniło się przecież do wynalezienia prądnicy. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i ... :Wspolczesne eksperymenty 29.11.06, 23:54 Alan J. Heeger (1936- ) Amerykański fizyk, współodkrywca wraz Alanem MacDiarmidem i Hideki Shirakawą przewodzących polimerów, za co dostali nagrodę Nobla z chemii w 2000 roku. Wszystkie ważniejsze odkrycia w laboratorium były fetowane przyjęciem w prywatnym domu Alana Heegera obowiązkową kąpielą w basenie. Ulubioną zabawą doktorantów było wpychanie swoich szefów i - jak się okazało - przyszłych noblistów do wody, zabawa nie do pomyślenia w ówczesnej (i chyba dzisiejszej) Polsce. Polscy profesorowie traktowali bowiem pracę naukową jak religijne powołanie, które wymagało powagi i skupienia. O ile typowy polski profesor traktował swoich doktorantów jak biskup kleryków, to jego amerykański kolega miał do nich stosunek jak trener do zawodników. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i ... :Wspolczesne eksperymenty 30.11.06, 07:34 > Wszystkie ważniejsze odkrycia w laboratorium były fetowane przyjęciem w > prywatnym domu Alana Heegera obowiązkową kąpielą w basenie. Ulubioną zabawą > doktorantów było wpychanie swoich szefów i - jak się okazało - przyszłych > noblistów do wody, zabawa nie do pomyślenia w ówczesnej (i chyba dzisiejszej) > Polsce =================== Komentarz: oczywiscie chodzi tu o to ze profesorowie w Polsce raczej nie dysponuja willami z basenami. Trudno wrzucac kogos do wanny 1,20 m w ponurym szarym bloku na takim np Ursynowie. ;-) nie raczej: :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i ... :Wspolczesne eksperymenty 30.11.06, 14:43 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Komentarz: oczywiscie chodzi tu o to ze profesorowie w Polsce raczej > nie dysponuja willami z basenami. Niektórzy dysponują i willą z basenem i własnym kortem tenisowym. Zależy jak kto się ustawi i na ile jest obrotny. Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i ... :Wspolczesne eksperymenty 30.11.06, 23:18 obrobka_skrawaniem napisała: > onufry_na_wyjezdzie napisał: > > > Komentarz: oczywiscie chodzi tu o to ze profesorowie w Polsce raczej > > nie dysponuja willami z basenami. > > Niektórzy dysponują i willą z basenem i własnym kortem tenisowym. Zależy jak > kto się ustawi i na ile jest obrotny. ======================== Szanowna obrobko, Odnosze wrazenie, ze Pani i ja uzywamy terminu "profesor" w 2 roznych znaczeniach ;-))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: .. Re: Humor w Nauce i ... : Historyczne eksperyment IP: *.aster.pl 01.12.06, 18:20 . Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Egar Degas 30.11.06, 19:34 Do Edgara Degasa zwrócił się pewien człowiek: - Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem ją widzieć już w innym miejscu. - Niemożliwe - odpowiedział Degas - swoją twarz noszę zawsze na tym samym miejscu. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Egar Degas 30.11.06, 23:22 Kiedy Degas był już znanym malarzem, do jego pracowni przyszedł jeden z miłośników jego talentu. Nie zobaczywszy na ścianie ani jednego obrazu mistrza, zapytał: - Dlaczego nie powiesi pan na ścianie którejś ze swoich prac? - Mój przyjacielu - odpowiedział Degas - nie stać mnie na kupno takich drogich obrazów. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Egar Degas 01.12.06, 00:01 Claude Monet malował na swych obrazach to, co nieuchwytne i niestałe w naturze: „...iskrzenie światła, błysk wody, przezroczystość powietrza, drżenie liści (...). Odtwarzać pragnął słońce, zimno, wiatr, mgłę - a były to dążenia zupełnie nowe, mające wartość rewelacji” (Od Maneta do Polloca. Słownik malarstwa nowoczesnego, Warszawa 1995). Złudzenie było tak silne, że podczas jednej ze wystaw Moneta Edgar Degas, który oglądał właśnie serię obrazów przedstawiających topole, powiedział: „Uciekam! Strasznie tu wieje. Jeszcze trochę, a byłbym podniósł kołnierz marynarki. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Egar Degas 01.12.06, 13:41 Topole Moneta: www.ibiblio.org/wm/paint/auth/monet/poplars-epte/monet.poplars-autumn.jpg www.ibiblio.org/wm/paint/auth/monet/poplars-epte/monet.poplars-epte.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 01.12.06, 14:35 Claude Monet jest uznawany za największego z impresjonistów. Jego słynna „Impresja, wschód słońca”, eksponowana w 1874 r. na wystawie u Nadara, dała nazwę całemu kierunkowi w malarstwie. Monet w swej twórczości konsekwentnie prowadził studia nad kolorem, światłem i ich wzajemnymi relacjami. Vollard po latach wspominał: „(...) pewnego dnia zobaczyłem w Vergangville, jak w tumanach kurzu nadjeżdża małe auto. Wysiada z niego Claude Monet. Popatrzył na słońce, potem na zegarek: Oj! Spóźniłem się o pół godziny... Wrócę tu jutro- rzekł. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 01.12.06, 14:43 Claude Monet malował ten sam pejzaż w różnych godzinach dnia, w różnych porach roku, w różnym oświetleniu, wydobywając z powtarzanego tematu coraz to nowe efekty. Najbardziej znane są dwa jego cykle: widoki fasady katedry w Rouen oraz nenufary na stawie w Giverny (za życia artysty jedynie Durand-Ruel wystawiał po kilka płócien z tym samym motywem). Podczas jednej z wystaw „Białych nenufarów” („Les Nympheegrave;as”) do sklepu Vollarda przyszedł nieznajomy, który podczas nieobecności marszanda pragnął skontaktować się z Cladem Monetem: - (...) Pan może zna tego Claude’a Moneta? - Tak, znam go. - Artysta ten interesuje mnie bardzo. Dostarczam największym krawcom nowojorskim ręcznie malowanych materiałów. Rozumie pan, że ciągle szukam prawdziwych talentów. Brakuje temu panu Monetowi paru drobnostek, ale przy moim doświadczeniu artysta ten prędko się wydoskonali. Czy zna pan może jego adres? ;-) (Ambroise Vollard, Wspomnienia handlarza obrazów, przeł. Julia Rylska, Kraków 1963). Obecnie olbrzymie malowidła Moneta przedstawiające nenufary można podziwiać w dwóch wielkich salach Museegrave;e de l’Orangie w Paryżu. PS. Ewo, glowa do gory :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Claude Monet: Katedra w Rouen 02.12.06, 20:53 Seria obrazów przedstawiających Katedrę w Rouen to ponad dwadzieścia prac. Przedstawiaja one fasadę tego obiektu, ogladaną zawsze z tego samego miejsca, w różnych warunkach oświetlenia i przy różnej pogodzie. Claude Monet: "Rouen Cathedral: Full Sunlight", 1894; Louvre, Paris www.ibiblio.org/wm/paint/auth/monet/rouen/monet.rouen-cathedral.jpg "Rouen Cathedral, the West Portal, Dull Weather", dated 1894, painted 1892; Musee d'Orsay, Paris www.ibiblio.org/wm/paint/auth/monet/rouen/monet.portail-temps-gris.jpg "Rouen Cathedral, the West Portal and Saint-Romain Tower, Full Sunlight, Harmony in Blue and Gold" dated 1894, painted 1893; Musee d'Orsay, Paris www.ibiblio.org/wm/paint/auth/monet/rouen/monet.st-romain-soleil.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 04.12.06, 13:19 Claude Monet - "Nenufary": lilt.ilstu.edu/jhreid/frenchculture/monet_wl-1906.jpg www.kahlil.org/Monet-Lillies800.jpg www.kahlil.org/monet10.html www.cs.nthu.edu.tw/~sheu/Images/Monet.jpg www.jimloy.com/arts/monet31.jpg www.jimloy.com/arts/monet23.jpg www.jimloy.com/arts/monet24.jpg www.jimloy.com/arts/monet19.jpg www.jimloy.com/arts/monet30.jpg www.jimloy.com/arts/monet27.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 13:53 Po prostu piekne ... (Jak Pani znajduje te reprodukcje?) :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 04.12.06, 14:00 Gość portalu: Onufry napisał(a): > > (Jak Pani znajduje te reprodukcje?) Klikam myszką i jest. :-) Jak powiem dokładnie, to już tu nie będę potrzebna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 14:18 obrobka_skrawaniem napisała: > Klikam myszką i jest. :-) > Jak powiem dokładnie, to już tu nie będę potrzebna. ==================== Ja (a wierze, ze i inni uczestnicy tez) nie jestem zwolennikiem "krwozerczego kapitalizmu", a i liberalne rozwiazania w nauce i sztuce uwazam za kardynalne bledy. Obrobka jest tu potrzebna i jej posty sa dla nas wszystkich interesujace, piekne (np reprodukcji malarstwa, czy grafiki) no i w ogole ... bezcenne :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 04.12.06, 14:52 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Obrobka jest tu potrzebna i jej posty sa dla nas wszystkich interesujace, > piekne (np reprodukcji malarstwa, czy grafiki) no i w ogole ... bezcenne :-))) Dziękuję. Cieszę się, że tu się jakoś znalazłam, bo w innych wątkach działy się ostatnio tak dziwne rzeczy, że zupełnie nie wiem o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Claude Monet 02.12.06, 17:10 Claude Monet: Impresja, wschód słońca (fr. Impression, soleil levant), 1872, Musee Marmottan, Paris: www.e-mpressionism.net/monet/monet1.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 30.11.06, 23:32 Jaki jest najwiekszy wklad Czech do nauki polskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 01.12.06, 13:05 Klucz do odpowiedzi mozna znalezc w moim komentarzu do Zagadki Nr2 nizej, odganietej przez obrobke :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 01.12.06, 14:01 "Wkład" Czech kojarzy mi się tylko z Dobrawą. Ale do nauki? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka nr2 01.12.06, 14:14 Zagadka zawiera pewien "haczyk":-) Rodzina Hoene pochodzila z Czech ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka nr2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 15:17 Sie ma! Ja pamietam z poprzedniego watku, ze byl taki geniusz-wariat Hoene Wronski. Onufry pisal,ze to wielki uczony. Tak se kumam: chodzi o to ze jego rodzina przywedrowala do nas z Czech, i tego goscia dostalismy w prezencie. Sie ma! Wasz Artur Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka nr2 01.12.06, 15:54 Gość portalu: Artur napisał(a): > Tak se kumam: chodzi o to ze jego rodzina przywedrowala do nas z Czech, > i tego goscia dostalismy w prezencie. =============== Tak, brawo Panie Arturze !!! O Wronskim bylo sporo w poprzednim watku. Moze przypomnijmy jego zyciorys oraz garsc anegdot: Re: Humor w nauce: Wronski Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka nr 2 01.12.06, 07:33 Jest w Polsce gmina, ktora w ulotce propagujacej swe "wdzieki" pisze: "Robert Koch, obok parowozowni, jest jednym z glownych atutow promocji naszej gminy." Jak nazywa sie gmina, ktora mogla pokusic sie o tak "gustowne" zestawienie? ;-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka nr 2 01.12.06, 11:48 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Jest w Polsce gmina, ktora w ulotce propagujacej swe "wdzieki" pisze: > "Robert Koch, obok parowozowni, jest jednym z glownych atutow promocji naszej > gminy." > Jak nazywa sie gmina, ktora mogla pokusic sie o tak "gustowne" zestawienie? Jest to gmina Wolsztyn. W Wolsztynie przez kilka lat mieszkał noblista Robert Koch, prowadząc tam badania nad wąglikiem. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Wolsztyn :-))) 01.12.06, 12:28 obrobka_skrawaniem napisała: > Jest to gmina Wolsztyn. W Wolsztynie przez kilka lat mieszkał noblista Robert > Koch, prowadząc tam badania nad wąglikiem. =================== Tak, brawo !!!!! W Wolsztynie jest takze parowozownia, ktorej chluba jest parowoz "Piekna Helena", ktory ustanowil swoj rekord predkosci 130 km/godz na trasie Poznan-Leszno. Z Wolsztynem zwiazane sa takze 2 inne wybitne postacie: rzezbiarz Rozek, i filozofo-matematyk Hoene-Wronski. Wiecej ciekawych informacji i tym sympatycznym miasteczku mozna znalezc na jeszcze bardziej sympatycznej stronie: wolsztyn.sarbak.pl/ Serdecznie gratuluje obrobce zgadniecia zagadki :-) O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.12.06, 14:57 Z pozdrowieniami dla 3bezatu :-) Król Zygmunt I Stary bardzo lubił grać w karty. Pewnego razu gdy gra mu szła nie najlepiej, zgłosił posiadanie czterech królów. Na protest partnera, że jeden jest u niego, odrzekł, że czwartym jest on sam. W tej sytuacji grę Zygmunt ostatecznie wygrał, lecz później niezbyt chętnie z nim siadano do kart… Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce 01.12.06, 15:34 Dziękuję za pozdrowienia i skoro jesteśmy przy królu Zygmuncie I Starym, to dodam jeszcze jedną anegdotkę: Król Zygmunt I Stary podczas toalety zdejmował pierścienie z palców i dawał je do przytrzymania dyżurnemu dworzaninowi. Pewnego razu nie upomniał się o klejnoty i sługa myśląc, że monarcha o nich zapomniał, zachował pierścienie przy sobie. Kiedy po jakimś czasie znów przyszła kolej na tego samego dworzanina, Zygmunt widząc wyciągniętą dłoń odrzekł: „Wystarczą wam dawne, te mogą się przydać innemu”. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zygmunt Stary :-) 01.12.06, 18:44 Na Zygmuntowskim dworze panował obyczaj, w myśl którego król w Nowy Rok obdarowywał służbę elementami nowej odzieży. Pewnego razu Stańczyk, który jakąś nieostrożną wypowiedzią naraził się monarsze, nic nie dostał. Siedzi więc z boku i ciężko wzdycha. Kiedy zapytano go o przyczynę strapienia, odpowiedział niby cicho, ale tak, żeby król usłyszał: „U mnie rok nienowy, bo suknie nienowe”. Monarcha się roześmiał i zaraz trefnisia należycie obdarował. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zygmunt Stary :-) 01.12.06, 18:57 Stańczyk (w rzeczywistości Stanisław Gąska), słynny trefniś na dworze królów Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, kiedyś był świadkiem przystawiania pijawek monarsze. Tak to skomentował: - Są to najprawdziwsi dworzanie i przyjaciele króla jegomości. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Stańczyk 01.12.06, 21:55 Kiedyś zganiono Stańczyka, za opowiedziane w przytomności panien nieprzystojne anegdotki. - Jedno z dwojga – odrzekł błazen, – jeśli to rzeczywiście prawe panny, to niczego z tego, co mówiłem, nijak nie mogły zrozumieć; jeśli zaś zrozumiały, to nie ma za co na mnie fukać, nie takie to znowu panny, skoro tak dobrze wiedzą, co się na świecie dzieje… Był Stańczyk niewątpliwie pragmatykiem. Jego riposty najczęściej sprowadzają się do - czasem cynicznego - racjonalizowania faktów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Stańczyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 23:46 Stańczyk, nadworny błazen Zygmunta I i Zygmunta Augusta, kiedyś był świadkiem sporu o to, jaki zawód ma najwięcej swoich przedstawicieli. Postanowił udowodnić, że najwięcej mamy lekarzy. Obwiązał więc chustą twarz, udając ból zęba, i zaczął krążyć po Krakowie. Mieszczanie, współczujący popularnemu i lubianemu trefnisiowi, zaczęli udzielać mu różnych rad, które ten skwapliwie zapisywał. Po powrocie do zamku zakład wygrał bez trudu. Po latach owa scenka stała się tematem młodzieńczego obrazu Jana Matejki, przechowywanego dziś w krakowskim domu artysty. *** W czasach zygmuntowskich wygodne krakowianki udawały się do kościoła z poduszkami. Stańczyk, widząc to, zagadnął: „Alboż to panie spać będziecie w kościele?” :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Stańczyk 02.12.06, 17:42 Jan Matejko: "Stańczyk udający ból zębów", 1856, Muzeum Narodowe, Kraków artyzm.com/obraz.php?id=2002 Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Cyber atak na gazete-matke !!! 01.12.06, 15:34 W czwartek, 30 listopada o godz. 19.00, Gazeta.pl stała się obiektem cyber-ataku. 80 tysięcy specjalnych komputerów, w przeważającej części z zagranicy, zaczęło łączyć się w tym samym momencie z pierwszą stroną Gazeta.pl w tym samym czasie. Ich celem nie było włamanie do systemu, ale zablokowanie go. Komputery łączyły się z Gazeta.pl początkowo z adresów na Łotwie , w Rosji, Hiszpanii, Iranie, a dziś także z krajów azjatyckich. Na co dzień ze stronami Gazety.pl łączy się milion użytkowników. Gazeta.pl zaraz po ataku rozpoczęła działania obronne we współpracy z Netią i Telekomunikacją Polską. Celem trwających prac jest odcięcie połączeń z atakującymi komputerami. W wyniku ataku mogą być kłopoty z łączeniem się z pierwszą stroną portalu. Natomiast strony serwisów: forum.gazeta.pl, gazetawyborcza.pl, blox.pl, wiadomości.gazeta.pl, gazetapraca.pl, sport.gazeta.pl, dziecko.pl, dom.gazeta.pl, etc, powinny być lepiej dostępne. Przepraszamy naszych użytkowników za trudności. Bardzo się staramy, aby sytuacja wróciła do normy - mówi Maciej Wicha, dyrektor w portalu Gazeta.pl . Prace nad obroną i usunięciem skutków ataku przez zespół specjalistów z Agory, Netii i Telekomunikacji Polskiej trwają. Obecnie, dzięki działaniom obronnym, portal utrzymuje 70 proc. swojego normalnego ruchu. Korzystanie z Gazety.pl jest całkowicie bezpieczne i nie grozi zawirusowaniem komputerów użytkowników. Celem ataku jest uniemożliwienie korzystania z portalu, a nie jego zawirusowanie. Jest to pierwszy atak tej skali na portal Gazeta.pl. *** - To informacja dla tych uczestnikow watku, ktorzy nie mogli sie nan wczoraj dostac :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jotes1955 Re: Cyber atak na gazete-matke !!! IP: *.dsl.telepac.pt 15.12.06, 00:20 Drogi Onufry, po pierwsze chcialam podziekowac za fantastyczne watki. Czytam je z przyjemnoscia (takze inni uczestnicy wymagaja wprost pochwal). Do dzis nie wiedzialam, dlaczego nie moglam przeczytac codziennej Gazety w tamte dni (nie tylko 1 listopada, ale takze przez kilka kolejnych dni). Bardzo dziwne to wszystko, czy sa jakies informacje DLACZEGO tak sie stalo? Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 16:11 Co łączy C. Moneta z Wolsztynem? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 16:14 obrobka_skrawaniem napisała: > Co łączy C. Moneta z Wolsztynem? Moze nasz watek ?! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 16:18 onufry_na_wyjezdzie napisał: > obrobka_skrawaniem napisała: > > Co łączy C. Moneta z Wolsztynem? > > Moze nasz watek ?! Nie tylko ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 17:10 Sprobuje raz jeszcze. Jest to byc moze zbyt subjektywne skojarzenie. Gdy latem odwiedzalem Wolsztyn, przeszedlem sie nad rzeczke Dojca. Przez nia przeprowadzony jest urokliwy mostek, ktory do zludzenia przypominal mi ten slynny mostek z obrazow C. Moneta (o ile wiem majacy swoj oryginal w ogrodzie Moneta przy jego domu kolo Paryza, gdzie malowal nenufary). Ale to jest subjektywne i nie wiem, czy mi to Pani zaliczy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 17:39 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Gdy latem odwiedzalem Wolsztyn, przeszedlem sie nad rzeczke Dojca. > Przez nia przeprowadzony jest urokliwy mostek, ktory do zludzenia > przypominal mi ten slynny mostek z obrazow C. Moneta Ja nie byłam w Wolsztynie, więc nie mogłam mieć takich skojarzeń. Proszę kombinować dalej. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zielonamysz Mam pytanie 01.12.06, 18:18 Moze ktos mi tu pomoze Nie pamietam kogo dotyczy nastepujaca anegdota. Ktos zapytal - Kto jest? -Kusocinski. - A co om robi? - Biega. - A w którą strone? Czy to był Fiszer? Bede wdzieczna za pomoc. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 18:20 Podpowiedź: tematem wielu obrazów Claude Moneta było coś mniej malowniczego (z pozoru) niż mostki, nenufary i topole. Wolsztyn też jest z tego znany. Zostawmy to do jutra, ponieważ ja już muszę Was opuścić. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 01.12.06, 18:41 obrobka_skrawaniem napisała: > Podpowiedź: tematem wielu obrazów Claude Moneta było coś mniej malowniczego > (z pozoru) niż mostki, nenufary i topole. Wolsztyn też jest z tego znany. ============ No tak, teraz wszystko jasne: chodzilo Pani o lokomotywy, a dokladniej o parowozy. Muzeum parowozow (podobno najwieksze w Europie) znajduje sie wlasnie w Wolsztynie. Z drugiej strony C. Monet malowal lokomotywy. Szczegolnie slynny jest jego obraz dworca St. Lazare w Paryzu: *** Autorem obrazu "Dworzec Saint-Lazare" (1887r.) jest Claude Monet. Obraz przedstawia dworzec z lokomotywą w Paryżu. W tamtych czasach był to najnowszy wynalazek świata i autor chciał przedstawić jak bardzo był przydatny w tym okresie. Na obrazie znajduje się lokomotywa, która przygotowuje się do drogi. Obraz ten ukazuje, że maszyna parowa jest środkiem transportu.Chmury dymu wypełniają całą powierzchnię dworca. Obraz jest lekko rozmawany. Z dala widać jakiś budynek a po prawej stronie widać ludzi... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce : parowozy :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:39 Nawet jesli to nie o parowozy chodzilo obrobce, to warto zerknac na strone www.parowozy.com.pl/ gdzie mozna podziwiac parowozy z Wolsztyna. Mysle ze Wolsztyn bylby wdziecznym plenerem dla C. Moneta ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce : parowozy :-) 01.12.06, 20:03 Nie tak dawno Gazeta Wyborcza zamieściła ciekawy artykuł o pewnym Angliku, pasjonacie, który dla Wolsztyna porzucił Londyn: Howard Jones przyjechał do Wolsztyna w połowie lat 90., kiedy Polskie Koleje Państwowe przechodziły swoją największą transformację - dzieliły się na spółki. Zobaczył parowozy i... wymiękł. Został. Nigdzie nie spotkał tylu sprawnych maszyn obok siebie. - Moje marzenia się spełniły. To było wyjątkowe przeżycie. Tu w Polsce ludzie jeszcze nie rozumieją, jaki skarb mają - mówi. Wymyślił Wolsztyn Experience - turystyczną szkołę, w której obsługi parowozów uczą się maszyniści z najdalszych zakątków świata. Na tygodniowe kursy przyjeżdżają do Wolsztyna miłośnicy kolei parowej z Niemiec, Francji, Anglii, Kanady, USA, a nawet Japonii, Australii i Nowej Zelandii. Cały artykuł wart jest przeczytania. Polecam. miasta.gazeta.pl/poznan/1,36024,3692880.html Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 02.12.06, 16:13 Tak, świetnie Onufry! Claude Monet namalował kilka obrazów przedstawiających dworzec St. Lazare w Paryżu, również na innych jego pracach są lokomotywy. Jako nagroda dla Onufrego (i nie tylko) przegląd prac C. Moneta o tej tematyce: home.kc.rr.com/jacq/monet.htm Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - prosba 02.12.06, 16:20 Obrobko, czy moglabys takze zilustrowac 2 wczesniejsze posty o Monecie, tzn "Impresja, wschod slonca" itd Z gory dziekuje i pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: M. Lobaczewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:38 Dzis urodziny obchodzilby jeden z odkrywcow geometrii nieeuklidesowej Mikolaj Lobaczewski: Pierwszym człowiekiem, który odważył się wystąpić z nową teorią geometrii, teorią całkowicie odmienną od jedynej i powszechnie uznawanej teorii Euklidesa, był rosyjski matematyk Mikołaj Łobaczewski, syn Jana (Iwana), który pisał o sobie; „należący do polskiej nacji", a o którym mówiła córka, że był to „katolik, architekt pochodzący z Polski". Rozpoczął on nową epokę w tym dziale matematyki, zdobywając sobie miano „Kopernika geometrii". Urodził się 20 listopada (I grudnia) 1792 r. w Niżnym Nowogrodzie (obecnie Górki). Ojciec jego zmarł wkrótce, jedynie dzięki matce ukończył Łobaczewski gimnazjum w Kazaniu. Wstąpił na prowincjonalny Uniwersytet Kazański, którego profesorowie rekrutowali się przeważnie z krajów Europy. Zachodniej. Już na pierwszym roku studiów młody Łobaczewski wyróżnia się niezwykłymi zdolnościami. Zwraca na siebie uwagę profesora Bartelsa, który osobiście zaopiekował się tym nieprzeciętnym studentem. Taka opieka była Łobaczewskiemu konieczna, ponieważ swoimi psotami i bezbożnością wywoływał ogólne niezadowolenie. Opinia Bartelsa — mówiąca, że Łobaczewski jako student ma tyle osiągnięć, iż na każdym z niemieckich uniwersytetów byłby prymusem.,.", przestawiona senatowi — uchroniła przyszłego naukowca przed wydaleniem z uczelni. W 1811 r. Łobaczewski kończy studia i zostaje asystentem Bartelsa. Po trzech latach pracy awansuje na adiunkta. Chce w tym czasie wydać drukiem swoją pierwszą pracę pt. „Geometria", która jednak przeleżała w archiwum przeszło siedemdziesiąt lat, gdyż nikt z członków akademii jej nie zrozumiał. W 1816 roku został mu nadany tytuł profesora. W latach 1829-1840 Njkołaj Łobaczewski ogłasza kilka prac, m.in. „Nowe podstawy geometrii z pełną teorią równoległych", w której przyjmuje swój słynny pewnik, że przez dany punkt leżący na tej .samej płaszczyźnie co dana prosta można przeprowadzić nieskończenie wiele prostych nie przecinających danej; proste te zawarte są w kącie, którego ramiona nazwał prostymi równoległymi do danej prostej. Pewnik Euklidesa głosi, że przez taki punkt przeprowadzić można tylko jedną prostą równoległą. Geometria Łobaczewskiego, nieeuklidesowa kiper – boliczna, stanowi jedno z największych odkryć w matematyce. Wykazuje ona, że mogą istnieć teorie geometrii odmienne od euklidesowej i niesprzeczne. Jednakże współcześni mu uczeni nie zwrócili uwagi na tę wybitną pracę. Przeciwnie — Łobaczewski spotkał się nawet z docinkami jednostek nie rozumiejących, o co chodziło. Łobaczewski nie zrażony niepowodzeniami podjął walkę o triumf swoich idei; w szeregu publikacji w coraz to inny sposób uzasadniał geometrię nieeuklidesową i wskazywał jej zastosowanie w rachunku całkowym. Jednak dopiero w wiele lat po jego śmierci idea ta znalazła uznanie i liczne zastosowania tak w samej matematyce, jak i w fizyce, gdzie np. w teorii względności prawo dodawania prędkości opiera się na metodzie dodawania odcinków według Łobaczewskiego. Łobaczewski wybrany został dziekanem wydziału matematyczno-fizyczne go; godność tę sprawował przez pięć lat. Był też przez 10 lat bibliotekarzem uniwersyteckim. Założył gabinet fizyczny i obserwatorium astronomiczne. Z jego inicjatywy ukazały się „Notatki Naukowe Uniwersytetu Kazańskiego". W 1827 roku wybrano go rektorem i godność tę piastował przez 20 lat. Założył klinikę oraz rozbudował uniwersytet. Specjalnie w tym celu uczył się architektury, aby osobiście nadzorować budowę. Przez cały ten czas uczony pracował nad rozwinięciem swojej teorii geometrii, zajmując się również innymi działami matematyki. Między innymi opracował również metodę przybliżonego rozwiązywania równań algebraicznych n - tego stopnia. Zajmował się też rachunkiem prawdopodobieństwa. W 1846 roku minęło 30 lat pracy Łobaczewskiego jako kierownika katedry i zgodnie z obowiązującą wówczas w Rosji ustawą powinien był opuścić to stanowisko. Ale senat z uwagi na jego zasługi zezwolił mu jednogłośnie pozostać dalej na tym stanowisku. W kilka lat później Łobaczewski utracił wzrok i ostatnią swoją pracę „Pan-geometria" dyktował. Mikołaj Łobaczewski umarł w 1856 roku w Kazaniu, wierząc, że jego wyniki znajdą zrozumienie i kontynuatorów wśród przyszłych pokoleń. *** I nie mylil sie - uwazany jest dzis za jednego z pionierow geometrii! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 6UL DV8 Punkty i proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 01:57 Gdy czytałem o Łobaczewskim, przypomniał mi się inny pewnik z geometrii: przez dowolne 3 punkty na płaszczyźnie można zawsze przeprowadzić prostą - wystarczy tylko wziąć odpowiednio grubo zatemperowany ołówek! ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ten jedyny(!) Hardy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 21:58 Dzis przypada tez rocznica smierci Hardy'ego. Przypomnijmy, z poprzedniego watku, garsc anegdot o tym jedynym w swoim rodzaju oryginale: *** Bardzo ciekawą postacią w nauce był angielski matematyk G.H. Hardy (1877-1947). Podobno miał on 4 najwazniejsze ambicje życiowe: - udowodnić Hipotezę Riemanna; - zdobyć decydujące punkty w prestiżowym turnieju krykieta; - zamordować Mussoliniego; - dowieść, że Bóg nie istnieje. Z tego co wiadomo, żadnego z tych celów nie udało mu sie osiagnąć. ;-) *** Stopień doktora (w nauce) został wprowadzony w Anglii dopiero w latach 20-tych XX wieku. G.H. Hardy nie miał stopnia doktora. Jego komentarz na temat doktoratu brzmiał następująco: "Niemiecki wynalazek, odpowiedni dla drugo-ligowych matematyków i obcokrajowców". *** Kiedys Hardy podrozowal pociagiem po Anglii. Naprzeciw niego siedzial chlopiec czytajacy elementarny podrecznik szkolny z algebry. Starajac sie nawiazac mila rozmowe, Hardy zapytal mlodziana, co takiego on czyta. Odpowiedz brzmiala: "To wyzsza matematyka, nic by Pan z tego nie zrozumial." *** Hardy cierpial na obsesje, ze Bog "wyjdzie z siebie" i zrobi wszystko aby mu obrzydzic zycie (troche to sprzeczne z 4. ambicja z poprzedniego postu ;-) ). Na swoje ulubione rozgrywki w krykieta, niezaleznie od pogody, nosil zawsze parasol by - jak to mawial - "nie dac Bogu przyjemnosci zaskoczenia mnie deszczem". *** Pewnego razu Hardy musial w pospiechu wrocic z Danii do Anglii. Jedyna mozliwosc stanowila podroz mala wysluzona lodzia, a ryzyko zatoniecia bylo spore. Hardy nie mial wyjscia i musial plynac. Wyslal karte pocztowa do H. Bohra piszac: "Dowiodlem Hipotezy Riemanna." Hardy bowiem byl pewien, ze Bog nie pozwoli by Hardy'ego spotkal "zaszczyt" utoniecia i tym samym uzyskania slawy autora dowodu Hipotezy Riemanna! *** Hardy wspolpracowal z wielkim matematykiem John'em E. Littlewood'em (1885-1977). Wspolnie napisali wiele znakomitych prac (czesto okresla sie ich jako najlepszy duet w historii matematyki). Obaj mieli duze poczucie humoru i robili sobie nawzajem kawaly. Kiedys Littlewood zapytany o preferencje seksualne Hardy'ego mial powiedziec: "Jest on niepraktykujacym homoseksualista." *** Pewien wybitny matematyk angielski zostal zapytany (iles lat temu) o nazwiska trzech zyjacych, najwybitniejszych matematykow w Anglii. Odpowiedzial bez namyslu: "Hardy, Littlewood i Hardy-Littlewood". ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ten jedyny(!) Hardy 02.12.06, 11:29 Hardy stwierdził kiedyś o sobie: „Wcale nie jestem geniuszem, jeśli to słowo w ogóle cokolwiek znaczy. W najlepszym razie byłem przez krótki czas piątym matematykiem świata”. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 02.12.06, 13:27 Jak wiemy, najbardziej prestizowym problemem w matematyce jest Hipoteza Riemanna o polozeniu nietrywianych zer funkcji zeta Riemanna. Hardy pracowal cale zycie aby ja dowiesc. Nie udalo mu sie to. Ale wspolnie z Littlewoodem udowodnili pewna wazna wlasnosc funkcji zeta, w kierunku Hipotezy Riemanna. Jaka to wlasnosc? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 02.12.06, 15:33 Hipoteza Riemanna orzeka ze wszystkie nietrywiane zera funkcji zeta leza na prostej Re(z)=1/2. Hardy i Littlewood dowiedli, ze na tej prostej lezy "bardzo duzo" zer. Jak duzo? :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hardy-Littlewood o HR 02.12.06, 17:25 Chyba troche przesadzilem z ta zagadka, skoro nikt nie reaguje ;-) Otoz Hardy i Littlewood dowiedli za na prostej Re(z)=1/2 lezy nieskonczenie wiele zer funkcji zeta. Dzis wiemy wiecej: pokazano, ze na tej prostej lezy okolo 2/3 wszystkich nietrywialnych zer. To ze wszystkie one leza na tej prostej jest ciagle hipoteza (HR), za ktorej udowodnienie albo pokazanie kontrprzykladu czeka nagroda 1 mln $. Przewazajaca czesc matematykow wierzy ze Hipoteza Riemanna jest prawdziwa. Ale sa tez tacy ktorzy wierza w istnienie kontrprzykladu. Podalem ta zagadke bo mowiac o Hardy'm trudno nie wspomniec o HR, ktora byla trescia jego zycia ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Hardy-Littlewood o HR 02.12.06, 17:46 Onufry, z całym szacunkiem, nie wiem jak inni, ale ja po przeczytaniu takiej zagadki wychodzę z tego wątku. Pozdrawiam o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: 02.12.06, 18:03 obrobka_skrawaniem napisała: > Onufry, z całym szacunkiem, nie wiem jak inni, ale ja po przeczytaniu takiej > zagadki wychodzę z tego wątku. > Pozdrawiam o_s. ========== Obrobko, Solennie obiecuje poprawe :-))) Nie bede dawal zagadek z matematyki. Poniewaz dysponujesz wieloma ciekawymi reprodukcjami malarstwa, moze bys rzucila na watek jakies zagadki zwiazane z malarstwem, okraszone reprodukcjami. I niech Ci nawet do glowy nie przyjdzie by stad uciekac. Jestes tu bezcenna! Serdecznie pozdrawia, Skruszony Onufry ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: 02.12.06, 18:14 onufry_na_wyjezdzie napisał: > Nie bede dawal zagadek z matematyki. Onufry, ja uciekam tylko na chwilę, żeby ktoś inny odgadł. Nie mam nic przeciwko zagadkom z matematyki, ale na mnie proszę raczej nie liczyć. Pozdrawiam o_s. PS. A moje zagadki będą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Z innej beczki IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 18:19 Niewatpliwa ciekawostka architektoniczna jest Palac Idealny listonosza Chevala. Wybudowany w ciagu 30-tu lat (1879-1912) z kamieni cierpliwie zbieranych przez listonosza z Hauterives od 1969 roku wpisany jest na liste monumentow historycznych Francji. Ferdynand Cheval codziennie przemierzal ok. 30 km aby rozniesc listy w przynaleznym mu regionie. Pewnego dnia na kamienistej drodze potknal sie o niezwyklego ksztaltu kamien. Od tej pory zaczal je regularnie kolekcjonowac, a nieco pozniej , zainspirowany orginalnoscia ich ksztaltow, zaczal budowac swoj wymarzony, idealny palac.Ukonczyl go i pozostawil, moze watpliwego gustu, ale jednak interesujaca budowle. upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4d/Palais_ideal_-_Hauterives.JPEG Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 18:36 Ktore panstwo wybudowalo pierwszy, seryjny samolot na naped alkoholowy? he, he nie dla pilota:-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk 02.12.06, 18:45 Gość portalu: ewa napisał(a): > Ktore panstwo wybudowalo pierwszy, seryjny samolot na naped alkoholowy? > he, he nie dla pilota:-))))) ============ Napewno nie w Rosji, bo taki samolot w ogole by nie wystartowal. I chyba nie w Polsce, bo nie przelecialby nawet 100 m :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 18:56 Podpowiedz; stolica tego panstwa jest znana z nazwy i architektury Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 19:01 Poniewaz wszyscy juz znaja odpowiedz na zagadka o samolocie, teraz zagadka o sztuce. To ponizej jest obrazem. Jakiej techniki uzyl autor? www.mccullagh.org/db9/10d-13/yves-klein-untitled.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk 02.12.06, 19:10 Gość portalu: ewa napisał(a): > To ponizej jest obrazem. Jakiej techniki uzyl autor? Stemplowanie? Wygląda to, jakby autor wysmarował siebie albo kogoś innego farbą i odcisnął na podkładzie. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk 02.12.06, 19:39 Gość portalu: ewa napisał(a): > To ponizej jest obrazem. Jakiej techniki uzyl autor? Znalazłam: te monochromatyczne prace autor (Yves Klein) nazwał "Anthropometry". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 19:41 Brawo obrobka. To maja byc kobiety.. ale w jednym przypadku pewne szczegoly wskazywalyby na plec przeciwna:-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Pozdrawiamy Agnieszke Holland i Beethovena! 02.12.06, 19:53 Zbliza sie post 800. W tym poscie pozdrawiamy Pania rezyser Agnieszke Holland za odwage zmierzenia sie z tak trudnym tematem jak zycie i tworczosc Ludwiga van Beethovena. Jej film wszedl wlasnie na ekrany. Watek GW FH "Humor w Nauce i Sztuce" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Pozdrawiamy Agnieszke Holland i Beethovena! IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 20:04 Czy to jest dobry film? Kto gra Beethovena? Jak przedstawiona jest Jego postac? Czy Agnieszce Holland chodzilo o przedstawienie Beethovena-muzyka, czy B. czlowieka? Zagadka; kto wczesniej nakrecil film o Beethovenie? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Pozdrawiamy Agnieszke Holland i Beethovena! 02.12.06, 20:43 Gość portalu: ewa napisał(a): > Czy to jest dobry film? Nie mi oceniac, bo wybieram sie nan w przyszly weekend. Oto co pisze GW: "Urzekająca obrazem i dźwiękiem opowieść o wielkiej fascynacji i namiętności, jaka zrodziła się pomiędzy genialnym kompozytorem Ludwikiem van Bethovenem a młodziutką utalentowaną kopistką zatrudnioną do spisywania partytur wspaniałych kompozycji. Uczucie skomplikowane i gwałtowne, rodzi się i rozwija przy rozbrzmiewającej w tle słynnej IX Symfonii." > Kto gra Beethovena? Ed Harris kopistke Anne Holtz - Diane Kruger Nie bede cytowal recenzji. Jak sam zobacze film, to napisze tu o wrazeniach. Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Pozdrawiamy Agnieszke Holland i Beethovena! 29.12.06, 20:30 Oto recenzja filmu z Tygodnika Powszechnego: Twarzą w twarz z geniuszem Agnieszka Holland i Anna Holz Największą cnotą kina Agnieszki Holland jest kłopotliwość. Raz po raz chciałoby się zamknąć reżyserkę w jakiejś szufladce, ale jej filmy na to nie pozwalają. „Kopia mistrza" jest dobrym tego przykładem. Michał Oleszczyk /2006-12-20 Ed Harris jako Beethoven Kiedy czytamy streszczenia i materiały prasowe, wydaje się szczytem zideologizowanego kiczu sugerowanie, jakoby za sukcesem Beethovenowskiej IX Symfonii stała wyprzedzająca swój czas kobieta-kompozytor. Idąc do kina bałem się, że będę świadkował estetycznemu szalbierstwu: oto muzyka – sztuka „politycznie podejrzana", jak czytaliśmy u Manna – stanie się sztuką politycznie poprawną. Pytania Nic z tych rzeczy. „Kopia mistrza" jest typowym filmem Holland w tym sensie, że – nie osiągając rangi arcydzieła – stawia pytania z taką świeżością i na tyle niepokornie, że nie da się ich zignorować. Holland jest bardziej mistrzynią intelektualnej prowokacji niż reżyserskiego fachu, co bynajmniej nie jest wadą w czasach, kiedy techniczną sprawność ceni się wyżej od mądrości. Zamieniłbym większość współczesnych celuloidowych zabawek na jeden jej film choćby po to, żeby się ciekawie o coś pospierać. Zresztą: czyż nie przewidział takiego stanu rzeczy Andrzej Wajda w „Człowieku z marmuru"? Wzorowana na Holland bohaterka filmu Agnieszka kręciła swój dokument, ale bardziej niż on sam, liczył się niepokój przezeń i przez nią wzbudzany. Nie wiemy, czy zrobiła dobry film – wiemy jednak, że gdyby nie ona, jej otoczenie pogrążyłoby się w całkowitym marazmie. Tak samo jest z Holland i z rolą, jaką spełnia w wytrącaniu nas z myślowego zgnuśnienia. „Kopia mistrza", film o muzyce, zaczyna się od kompletnej ciszy. Poranna mgła, wiejska droga, zabiedzone brudne twarze. W dwukonnej bryczce kilkoro podróżnych, między innymi młoda kobieta. Kilka taktów wygranych przez jakiegoś przydrożnego Janka Muzykanta staje się pretekstem do uwolnienia kaskady dźwięków. Bohaterka zaczyna doświadczać rzeczywistości jako przedłużenia muzyki, nie odwrotnie. Kiedy dociera do celu – łoża umierającego starca – krzyczy mu prosto w ucho: „Mistrzu! Zrozumiałam! Usłyszałam tę fugę tak, jak słyszysz ją ty!". Kobietą jest niejaka Anna Holz (Diane Kruger), starcem – Ludvig van Beethoven (Ed Harris). Po wstępnej sekwencji następuje retrospekcja i tak oto dane jest nam poznawać historię w pełnej świadomości jej finału (klasyczny chwyt kina biograficznego, skodyfikowany w największym arcydziele gatunku, jakim jest „Lawrence z Arabii"). Dodajmy: historię fikcyjną. Anna jest absolwentką kompozycji – wybitnie uzdolnioną i wysłaną przez swych nauczycieli do Beethovena w charakterze kopistki. Pracy jest dużo (chodzi o IX Symfonię), czasu mało (do premiery cztery dni), a warunki trudne (mistrz nie dość, że głuchy, to jeszcze despotyczny). Od początku chodzi więc o konfrontację – mężczyzny z kobietą, starości z młodością, mistrza z adeptką i artysty z artystką. Podziw rzemieślnika Ta konfrontacja przebiega rozmaicie, ponieważ – jak można się domyślić – podszyta jest erotyczną fascynacją, i to bynajmniej nie jednostronną. Anna niby jest związana z niejakim Martinem, ale zarówno aparycja grającego tę rolę Matthew Goode'a, jak i wykonywana przezeń inżynierska profesja nie dodają mu seksapilu. Holland znakomicie wygrywa cielesność Eda Harrisa, ponieważ pieczołowicie kontrastuje ją z cielesnością wszystkich pozostałych mężczyzn w filmie. Współpasażer Anny z pierwszej sceny obżera się kiełbasą, impresario Beethovena zaczyna swą ekranową obecność od oddania moczu, a bratanek kompozytora Karl – od aktu (by użyć zwrotu nam współczesnego) seksualnego molestowania Anny. Na tym tle Beethoven nie jest bynajmniej eteryczny i bezcielesny, ale jego fizyczność – w przeciwieństwie do wyżej wymienionych – ma w sobie coś z kuszącej tajemnicy domagającej się rozwiązania. Dwukrotnie następuje w filmie scena obnażania się kompozytora przed Anną – za pierwszym razem Beethoven sam dokonuje ablucji, za drugim prosi o pomoc dziewczynę. Ten drugi moment jest szczególnie dwuznaczny, bo Holland urywa go tuż po wyraźnym zasugerowaniu rodzącego się seksualnego pożądania – nie wiemy, czy do czegoś doszło, ale wiemy, że z całą pewnością mogło. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_z_daleka Re: Pozdrawiamy Agnieszke Holland i Beethovena! 29.12.06, 20:32 .. ciąg dalszy Erotyczna fascynacja to jeden poziom relacji Anna–Beethoven, ściśle związany z poziomem następnym: artystycznego uwiedzenia. Anna kopiuje niedbałe rękopisy mistrza, on jej te rękopisy z zaufaniem powierza. Ona chłonie jego wielkość, on wie, jak wiele znaczy jej podziw, bo jest podziwem rzemieślnika dla geniusza – może tylko łechtać, nie może za to zagrozić. W kulminacyjnym momencie filmu głuchota Beethovena daje jednak o sobie znać w sposób bardzo dotkliwy – na kilka chwil przed premierą kompozytor dochodzi do wniosku, że nie jest w stanie dyrygować bez ryzyka kompromitującej wpadki. Prosi Annę, by stanęła w niewidocznym dla publiczności miejscu i podawała mu tempo, a także markowała wejścia. Co też Anna z ochotą czyni. Długa sekwencja prawykonania IX Symfonii jest najbardziej perwersyjną sceną całego filmu – aliści z kimkolwiek rozmawiam, kogokolwiek czytam, wszyscy zdają się przyjmować ten fragment niejako „na wiarę", tj. tak, jak zamierzył zapewne scenarzysta. „Anna dyryguje, a Beethoven ją naśladuje" – i tyle. Tymczasem inscenizacja Holland każe zapytać, czy tak jest rzeczywiście. Harris tylko z rzadka zerka na swą kopistkę – przez większość czasu zdaje się bez reszty pochłonięty własną muzyką. Nie wiem, czy Holland tak to zamierzyła, ale wielkość sceny polega właśnie na tym, że władza i spełnienie, jakich Anna oto dostępuje, są całkowicie iluzoryczne. Wydaje jej się, że kieruje Beethovenem, tymczasem w istocie to jego władza nad nią jest całkowita. Pozwolił Annie wierzyć, że bez niej nie byłoby symfonii – jego symfonii. Czyż nie jest najdotkliwsze z możliwych stwierdzenie, że sama nigdy czegoś podobnego nie napisze? Ku światłu Anna mieszka w klasztorze, ale to Beethoven jest w filmie jedynym rzeczywistym kapłanem. Kiedy staje na podium dyrygenta, na pierwszym planie pojawia się dym świecy przypominający kadzidło. Beethoven jest kapłanem i rozmawia z Bogiem – raz Mu bluźniąc, raz oddając hołd. Centralnym obrazem całego filmu (brawa dla operatora Ashleya Rowe'a) jest portret Beethovena, zwierzającego się Annie ze swej twórczej intuicji. Zgodnie z nią kompozytorzy nasłuchują głosu Boga i przekazują go słuchaczom. Twarz Harrisa ukryta jest w głębokim cieniu i tylko po szczycie jego głowy prześlizguje się jaskrawe światło słońca. Jest to dyskretna metafora poznawczej niemocy, na jaką skazany jest człowiek z racji swej cielesności i śmiertelności. Światła jest bardzo niewiele, cień jest prawie wszystkim – sztuka jednak zasadza się na wysiłku sięgania właśnie ponad cień: ku światłu. Celowo nie piszę o tym, co w „Kopii mistrza" sztampowe, choć znalazłoby się wiele przykładów. Holland pozostaje reżyserką świetnych scen, z konstrukcją całości bywa u niej gorzej. Większość niedociągnięć tyczy się jednak scenariusza, a nie reżyserii. Holland dzięki swej inteligencji nasyciła tę dość prosto zbudowaną historię autentycznym niepokojem i intelektualną klasą. Już sam sposób podawania Beethovenowskiej muzyki pozwala na ciekawą obserwację – reżyserka droczy się z widzem, każąc mu czekać na pełne dziewięć minut koncertu w scenie prapremiery. Molto vivace z „Dziewiątej" już-już ma się rozwinąć podczas próby, ale Beethoven zaniedbuje tempo i wykonanie się sypie; hipnotyczne Allegretto z VII Symfonii prawie wybucha swą słynną kulminacją, ale urywa się nagle, kiedy Anna odkrywa złodziejską próbę Karla. Podobnych przykładów jest w całym filmie więcej. Ponad tym wszystkim, niby zwieńczenie, rozciąga się autotematyczny i autobiograficzny wymiar „Kopii mistrza". Anna Holz walczy o swoją własną ekspresję w konfrontacji z geniuszem absolutnym. On jej próby początkowo wyśmiewa, a następnie daje bezcenną radę: nie komponuj tak, jak „się komponuje"; nie komponuj nawet tak, jak ja to czynię. Komponuj w zgodzie ze swym wewnętrznym słuchem. Jest to warunek sine qua non każdej prawdziwej twórczości, polegający – jak ująłby to Harold Bloom – na przezwyciężeniu lęku przed wpływem swego wielkiego poprzednika. *** Nie ma wątpliwości, że Agnieszka Holland musiała dzielić ten lęk ze swą bohaterką – podobnie jak dzieli z nią płeć, profesję zdominowaną przez mężczyzn i – last but not least – inicjały. „Kopia Mistrza", reż.: Agnieszka Holland, scen.: Stephen J. Rivele, Christopher Wilkinson, wyst.: Ed Harris, Diane Kruger, Ralph Riach, Bill Stewart; prod.: USA 2006, dystrybucja w Polsce: Best Film. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk 02.12.06, 19:07 Gość portalu: ewa napisał(a): > Podpowiedz; stolica tego panstwa jest znana z nazwy i architektury Odp. Brazylia, samolot Embraer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:Z innej beczki, zagadk IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 19:13 Brawo Onufry, prosimy o rozwiazanie drugiej zagadki! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:nowa zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 20:17 Co nadzwyczajnego zawiera ponizszy obraz? www.artscape.fr/wp-content/uploads/2006/10/IKB75%20(Large).jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce:nowa zagadka 02.12.06, 21:53 Gość portalu: ewa napisał(a): > Co nadzwyczajnego zawiera ponizszy obraz? ==================== Jako czlowiek prosty odpowiadam: Moim zdaniem, nic. ;-) Ale moze inni uczestnicy watku widza w nim cos nadzwyczajnego ?!?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce:nowa zagadka IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 22:22 Otoz powyzszy obraz zawiera kolor. Kolorem tym jest niebieski Yvesa Kleina, opatentowany przez autora. ha! Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce:nowa zagadka 02.12.06, 22:32 Gość portalu: ewa napisał(a): > Otoz powyzszy obraz zawiera kolor. Kolorem tym jest niebieski Yvesa Kleina, > opatentowany przez autora. ha! =================== O Boze, Ewo, w jakim swiecie Ty zyjesz? U nas kazdy moze wyjsc z domu i w piekny sloneczny dzien spojrzec w niebo, kontemplujac dany nam przez Boga blekit, bez zadnego ogladania sie na jakies patenty ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: nowa zagadka 2 IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 22:32 Jak zachowuje sie wobec ognia zwierze, ktore z fotograficzna precyzja uwiecznil A. Dürer? www.cosmopolis.ch/duerer2.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: nowa zagadka 2 02.12.06, 22:51 Gość portalu: ewa napisał(a): > Jak zachowuje sie wobec ognia zwierze, ktore z fotograficzna precyzja uwiecznil > A. Dürer? ======================= Nie mam pojecia ;-) Ale znalazlem fajny aforyzm z nosorozcem, to go Wam przytaczam: By aktorka odniosła sukces, powinna mieć twarz Wenus, umysł Minewry, wdzięk Terpsychory, pamięć wziętego prawnika oraz skórę nosorożca. (Ethel Barrymore) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: nowa zagadka 2 IP: *.dsl.club-internet.fr 02.12.06, 23:15 Nosorozce sa wrogami ognia. Tlace sie ognisko wywachuja z daleka, rozwscieczone przybiegaja.. i rozdeptuja ogien do zupelnego go ugaszenia. Pancerz i gruba skora odporne sa na poparzenie. Oczywiscie bardzo przydaje sie to aktorkom, parzonym jezykiem rywalek.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce: nowa zagadka 3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 01:32 Co laczy krzesla, lysa spiewaczke i nosorozca ? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce: nowa zagadka 3 03.12.06, 08:26 Ionesco Eugčne (1909-1994), francuski dramaturg pochodzenia rumuńskiego. Humanista, sceptyk i analityk współczesnej kultury cywilizacji i społeczeństwa, kreator nowych światów, pisarz (powieść"Samotnik") i dramatopisarz ("Amadeusz, czyli jak się tego pozbyć"; "Człowiek z walizką"; "Głód i pragnienie"; "Gra w zabijanego"; "Improwizacja"; "Król umiera, czyli Ceremonie"; "Krzesła"; "Lekcja"; "Łysa śpiewaczka"; "Macbett"; "Nosorożec"; "Nowy lokator"; "Ofiary obowiązku"; "Pieszo w powietrzu"; "Szaleństwo we dwoje"; libretto opery "Maksymilian Kolbe") Należał do awangardy teatralnej, jako współtwórca tzw. teatru absurdu. Wykorzystywał doświadczenia nadrealizmu i psychologii współczesnej. Posługiwał się "czarnym humorem", groteską, farsą, parodią. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: E. Ionesco 03.12.06, 09:29 3bezatu napisała: > Ionesco Eugčne (1909-1994), francuski dramaturg pochodzenia rumuńskiego. > ============== Tak, brawo!!! 3bezatu juz sama napisala najwazniejsze rzeczy o E. Ionesco. Ionesco byl wybitnym przedstawicielem "Patafizyki", ktora zajmiemy sie pozniej :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Patafizyka I 03.12.06, 10:01 Patafizyka (fr. la ’Pataphysique) - pseudonauka wymyślona przez francuskiego pisarza Alfreda Jarry służąca wykpiwaniu naukowego sposobu myślenia i uczonych rozpraw. Historia Termin "’patafizyka" (gr. epi meta ta phusika) po raz pierwszy pojawił się w artykule Alfreda Jarry Guignol zamieszczonym w L'Echo de Paris littéraire illustré z 28 kwietnia 1893. W Czynach i myślach doktora Faustrolla, patafizyka, gdzie znajduje się kluczowy dla nauki rozdział pt. Elementy patafizyki, Jarry pisze, iż "’Patafizyka stanowi teorię urojonych rozwiązań przypisujących symbolicznie zarysom rzeczy, za sprawą tychże, wartości potencjalne" (tłum. Jan Gondowicz). Raymond Queneau twierdził, że ’patafizyka opiera się na "prawdzie sprzeczności i wyjątków". ’Patafizyka używa metod i języka nowoczesnej nauki, dążąc do ośmieszenia jej przez absurdalne użycie. Jarry umieszcza apostrof w pisowni nazwy, "by uniknąć taniego kalamburu" (we francuskim patte a physique, czyli łapofizyka, co za Janem Gondowiczem na język polski przekłada się jako łopatafizyka). :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Patafizyka II 03.12.06, 10:09 Kolegium ’Patafizyki Collège de ’Pataphysique to powstała 11 maja 1948 w Paryżu grupa artystów i pisarzy zainteresowanych filozofią ’patafizyki i prowadzących badania inspirowane ideą Jarry'ego. Mottem kolegium stały się słowa eadem mutata resurgo, co znaczy "pozostaję tym samym, choć się zmieniłem". Przewodniczącym został Jego Magnificencja baron Jean Mollet. Do Kolegium należeli między innymi Noël Arnaud (Regent ’Patafizyki Ogólnej, Kliniki Retorykonozy, Wielki Obrońca Orderu Wielkiej Kałdulii), Luc Étienne, znany też jako Luc Etienne Périn (Regent), Latis (Osobisty Główny Sekretarz Barona Wicekuratora), François Le Lionnais (Regent), Jean Lescure (Regent Anabatmologii), Raymond Queneau (Transcendentny Satrapa) i Umberto Eco (także Transcendentny Satrapa). Wielu z nich związanych było także z grupą OuLiPo. W 1975 Kolegium w ramach eksperymentu podjęło decyzję o utajnieniu swej działalności do roku 2000. Dziś ma ponad 1000 płacących regularne składki członków, głównie artystów. Publikacje Kolegium to Cahiers du Collège de 'Pataphysique oraz Dossiers du Collège de 'Pataphysique. Francuscy autorzy tacy, jak Eugene Ionesco, Joan Miró, Jean Genet, Boris Vian czy Jean Ferry określali siebie kontynuatorami ’pataficznej tradycji. Jean Baudrillard, filozof postmodernistyczny, często nazywany jest ’patafizykiem, zresztą sam uważał się za 'patafizyka przez większączęść życia. Pablo Lopez, pisarz amerykański, rozwinął tę naukę przez stworzenie nowego pojęcia zwanego pataforą. Mimo, iż Francja zawsze uważana była za centrum ’patafizycznego świata, miłośnicy 'patafizyki rozprzestrzenili się po całym świecie. W latach '50 placówki takie powstały w Buenos Aires i Mediolanie, w '60 w Londynie, Edynburgu, Budapeszcie, Liege i wielu innych miastach. W 1966 Juan Esteban Fassio otrzymał polecenie nakreślenia mapy Collège de ’Pataphysique i jego zagranicznych instytutów. Patafizyka w sztuce Po roku 1960 ’patafizyka używana była jako konceptualna podstawa w różnych gatunkach sztuki, zwłaszcza pop-arcie i kulturze popularnej. Prawdopodobnie najbardziej znaną wzmianką dotyczącą ’patafizyki pozostaje piosenka Beatles'ów Maxwell`s Silver Hammer z fragmentem Joan was quizzical, studied pataphysical / Science in the home, wydana w 1969 na płycie Abbey Road. Współczesne prace związane z tradycją ’patafizyczną kładą zwykle nacisk na proces twórczy, w którym przypadek i arbitralne wybory grają kluczową rolę. Wzorem są m.in. prace Marcela Duchampa i Johna Cage'a. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Patafizyka a sprawa polska ??? :-))) 03.12.06, 15:54 Kto z panstwa moglby napisac cos nam o polskich aspektach Patafizyki? Polska byla niejako ex definitione od poczatku wpisana w patafizyke, chocby za sprawa jej ojca Jarry'ego - autora "Krola Ubu", gdzie Polska gra nieposlednia role ;-) Czekamy na wpisy! Z tego moze sie zrobic calkiem interesujace "Table ronde". :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Patafizyka a sprawa polska ??? :-))) IP: *.dsl.club-internet.fr 03.12.06, 16:20 Wprzody nalezy przypomniec ze 'patafizyka jest pseudonauka sluzaca wykpiwaniu uczonych rozpraw, uczonego jezyka i zbyt naukowego sposobu myslenia. W sztuce jest ona wyrazem zerwania z akademickimi normami. Patafizykiem polskiej poezji byl K.I.Galczynski, ktory w sepleniacej balladzie naigrawal sie z poprawnosci mowionego jezyka. Patafizykiem Wielkim byl Jerzy Panek, ktory w serii grafik "list gonczy" umiescil swoje zdeformowane autoportrety. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Patafizyka w Polsce: Jerzy Panek 03.12.06, 16:36 Grafik, autor osobistych prac malarskich. Urodzony w 1918 w Tarnowie, zmarł w 2001 w Krakowie. Studia odbywał w Krakowie kolejno: w latach 1937-42 w Państwowym Instytucie Sztuk Pięknych - pod kierunkiem Andrzeja Jurkiewicza i Władysława Jarockiego; w okresie okupacji w Kunstgewerbeschule, gdzie poznał między innymi Adama Hofmanna i Mieczysława Porębskiego; następnie w latach 1945-48 w ASP - pod opieką Eugeniusza Eibischa i Zbigniewa Pronaszki. Stosował rozmaite techniki graficzne (w tym metalowe), ale mistrzostwo osiągnął przede wszystkim w drzeworycie, który uprawiał od roku 1952. Początkowo rytował posługując się szkicem lub fotografią, czego przykładem jest pierwsza praca powojenna pt. LEKCJA GEOGRAFII. Duży wpływ na twórczość graficzną Panka miała podróż do Chin, którą odbył w roku 1956. Pobyt w Pekinie i kontakt z kulturą chińską (przede wszystkim ze starymi, tradycyjnymi technikami, w tym drzeworytniczą) odegrały kolosalne znaczenie: potwierdziły wiarę artysty w atrakcyjność i niewyczerpane możliwości ulubionej techniki, a zarazem ukazały wartość własnych, odrębnych poszukiwań. Od tego momentu Panek rytował kompozycje bezpośrednio na deskach, nie wykonując szkiców przygotowawczych. W uznaniu dla wielkości, ale też prostoty jego dzieła, Stanisław Rodziński nazwał go "Wielkim Drwalem". Bo też rudymentarność stosowanych przez twórcę form bardziej przypomina efekt pracy drwala bądź stolarza, niż dobrze wykształconego artysty, gubiącego niejednokrotnie wyraz dzieła w stylistycznych kombinacjach. Świeżość jego sztuki brała się z zachowanego do końca życia dziecięcego zaufania do natury, do oka, do widzenia, a nie z wiedzy. Istotę wyrafinowania, podstawę ekspresji jego prac, stanowiła skromność, oszczędność i surowość. Jego sztuka była "czystym dźwiękiem prostego człowieczeństwa" - jak zauważył Werner Schmidt. Owa czystość wyrażała się zarówno w formach, jak w motywach. Panka fascynował świat najbliższy: własna twarz, mieszkańcy wsi, wiejskie zwierzęta. Powracał do tych twórczych zadań niejednokrotnie, przez wiele lat, łącząc prace w cykle (AUTOPORTRETY, KOBIETY OBŁĄKANE, PORTRETY JARMARCZNE, PRÓBY PORTRETU JÓZEFA GIELNIAKA). Potrafił jednak w sposób sugestywny odwołać się także do dzieła literackiego: największy cykl stanowiły drzeworyty inspirowane BOSKĄ KOMEDIĄ Dantego, gdzie skupił się wyłącznie na tematach "piekielnych", a właściwie "piekielnych" wizerunkach - wysnutych trochę z obserwacji, trochę z wyobraźni. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że Panek tworzył instynktownie, spontanicznie. W rzeczywistości jednak każdy gest poprzedzała starannie przemyślana decyzja, dzięki czemu każde dzieło wydaje się - jak u chińskich kaligrafów - skonstruowane z niezachwianą trafnością. W wielu kompozycjach artysta świadomie "prymitywizował": posługiwał się kilkoma zaledwie cięciami, grubymi, ostrymi, sprowadzając przedstawienia do syntetycznego skrótu. Wyrażał w ten sposób swój dystans do rzeczywistości. "w dystans znajdował także odzwierciedlenie w rubasznym, ironicznym spojrzeniu na siebie samego, czego dowodzą wspomniane wizerunki własne" (np. seria autoportretów malarskich). Panek zyskał sławę przede wszystkim jako niekonwencjonalny grafik, ale wiele poetyckiego uroku, lirycznego humoru posiadają jego prace malarskie (zwykle na papierze) i rysunkowe. Podobnie jak w drzeworytach, posługiwał się w nich ograniczonym repertuarem ulubionych wątków. Rezygnował z anegdoty, z gadatliwości zarówno motywów, jak form. Operował zwartą, "po chłopsku" topornie obrobioną bryłą, którą deformował i w ten sposób przeistaczał w rodzaj dosadnego znaku, co widać między innymi w "portretach" kóz i koni (KOŃ, 1967; POSTRZĘPIONY, 1974). Tego rodzaju przedstawienia charakteryzuje rzadka dyscyplina formalna (swoją oszczędnością przypominają stemple) oraz subtelna, wyrafinowana kolorystyka. Kompozycje malarskie Panek traktował jako bardziej prywatną część swojego dorobku i rzadko wystawiał. Żył z dala od zgiełku życia artystycznego, ale należał do międzynarodowego ugrupowania XYLON, zrzeszającego drzeworytników. Był artystą wysoko cenionym. Za granicą owocem uznania jest między innymi monumentalny katalog dzieł artysty, obejmujący twórczość z lat 1939-1993, wydany w Niemczech przez Dietera Burkampa. Paradoksalnie - w Polsce wciąż brakuje analogicznej publikacji. W kraju uhonorowano jednak Panka kilkoma ważnymi wyróżnieniami: otrzymał między innymi niezależną Nagrodę im. Jana Cybisa (1988), tytuł Honorowego Profesora krakowskiej ASP (1993), Nagrodę Miasta Krakowa (1998). W 1998 roku kilka wystaw jego prac odbyło się w galeriach krakowskich (Fejkiel Gallery, Artemis) i warszawskich (Kordegarda). ;-) © Copyright by Instytut Adama Mickiewicza Architektura i realizacja informatyczna: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Patafizyka w Polsce: Tadeusz Boy-Zelenski IP: *.dsl.club-internet.fr 03.12.06, 18:05 Jeszcze jeden patafizyk polski. Jego "Slowka" sa perelkami tego gatunku. Zielony Balonik byl orlim gniazdem patafizyki polskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Tadeusz Boy-Zelenski - maksymy :-))) 03.12.06, 18:39 Gość portalu: ewa napisał(a): > Jeszcze jeden patafizyk polski. Jego "Slowka" sa perelkami tego gatunku. > Zielony Balonik byl orlim gniazdem patafizyki polskiej. ================================ Zapraszamy wiec do Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Boy-%C5%BBele%C5%84ski A teraz garsc maksym Boy'a: * Kler, który, uporawszy się z 'heretykami' położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte ośmnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli. * Oto jak nas, biednych ludzi, Rzeczywistość ze snu budzi. * Pamiętajcie, drogie dziatki, Nie żartować z ojca, matki, Bo paraliż postępowy Najzacniejsze trafia głowy. * Z kobietami trzeba twardo, A nie cackać się z pulardą. * Z tym największy jest ambaras, Żeby dwoje chciało naraz. ;-) * Takie ma kobieta szanse, Gdy się z wieszczem wda w romanse. A niech która się odważy Zerwać nici tych szantaży, Śluza przekleństwa się otwiera: "Puchu marny" et cetera! * Czysta wariacja ta demokracja. * Dawniej ludzie mniej mieli kultury lecz byli szczersi. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Tadeusz Boy-Zelenski : Szanujcie staruszkow:-) 03.12.06, 18:54 Dedykowane (przez staruszka Onufrego) obrobce_skrawaniem ;-) Dziadzio Raz maleńka Fryderyka Miała dziadzię tabetyka. A że stąpał dość niezdarnie, Dziecię pusty śmiech ogarnie. "Przestań - rzecze jej na to staruszek łagodnie - I ja biegałem niegdyś żwawo i swobodnie; A że mi dziś chodzenie idzie jak po grudzie, To dlatego, żem w pracy żył ciężkiej i trudzie". Dobre dziecię, zawstydzone, Poszło płakać aż na stronę; Odtąd zawsze w czci głębokiej Podpirało starca kroki. Pamiętajcie, drogie dziadki, Nie żartować z ojcam matki, Bo paraliż postępowy Najzacniejsze trafia głowy. Tadeusz Boy Żelenski Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Tadeusz Boy-Zelenski : Abecadlo ;-))) 03.12.06, 19:06 Tadeusz Boy Żelenski Ach! Co za prześliczne abecadło! Barbara się bawiła z bernardynem bardzo, Lecz że taką zabawą zacni ludzie gardzą, Teraz każde z osobna winy swoje maże: Bernardyn beczy Bogu, a bęben Barbarze.. Certował się co nocy z Cecylią Celestyn, Z ilu zdań ma się składać ich miłosny festyn; Dziś błąd swój poniewczasie pojmować zaczyna Cesia, całując chłodne ciało Celestyna... Długą dyskusję z durniem dorzeczna Dorota Wiodła, co jest ważniejsze, czy miłość, czy cnota: Tymczasem się ściemniło: gdy weszli rodzice, w dłoniach durnia dostrzegli Dorotę dziewicę Ekscytowała Edzia eteryczna Emma, Iż przewrotnej miłości chce poznać dilemma: Póty się naprzykrzała, aż wreszcie znudzony Edward ewakuował Emmy edredony... Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Tadeusz Boy-Zelenski : Jak wyglada niedziela 03.12.06, 21:49 Niedziela sie na m konczy, ale warto wiedziec: Jak wygląda niedziela oglądana przez okulary Jana Lemańskiego By uniknąć ambarasu, Wzięto rok za miarę czasu. Dzielą go (bardzo wygodnie) Na miesiące i tygodnie. Tydzień znów z grubsza podzielę Na zwykłe dni i Niedzielę. Do pracy są zwykłe dzionki, A Niedziela dla małżonki. W ten dzień by największa ciura Wyzwolona jest od biura. Każdy ze swoją niewiastą Rad wybiera się za miasto. Podaj ramię magnifice I jazda z nią na ulicę. Oczywista, że i dziatki Śpieszą obok swego tatki. Przodem Maryjka, a za nią Klementynka, Brzuś i Franio. W ciągu miłej tej podróży Człowiek trochę się zakurzy. Szkoda nowej sukni w groszki: Szukaj, mężusiu, dorożki. Każda, jak to zwykle w święta, Odpowiada ci: "Zajęta". Żona ci wypruwa flaki: "BO TY ZAWSZE JESTEŚ TAKI." Ożywiona tą gawędką, Droga mija dosyć prędko. Szczęściem wzbiera miejskie łono, Gdy trawkę widzi zieloną. Już was tylko przestrzeń krótka Oddziela od piwogródka. Ale kto ma liczną dziatwę, Nic mu w życiu nie jest łatwe. Franio się przestraszył gęsi, A Maryjka woła: "ęsi". Brzusiowi pot spływa z czoła I co gorsza, nic nie woła. Wszystko mija, więc szczęśliwie Siedzicie wreszcie przy piwie. Miło słyszeć jest Traviatę W wykonaniu firmy Pathe. Kiedy człowiek sobie podje, Dziwnie tkliw jest na melodie. Ogryzając z kurcząt kości Nucisz "Za zdrowie miłości..." Ociężałym nieco krokiem Wracasz do dom późnym zmrokiem. Teraz wielka pantomima: Do snu kładzie się rodzina. Najpierw Maryjka, a za nią Klementynka, Brzuś i Franio. Patrzysz łakomie, jak żona Rozdziewa pierś i ramiona. Słońce, wieś, Traviata, piwo, Myśli płyną ci leniwo. A finał ekskursji całej: Nowy bąk za trzy kwartały. (T. B-Z.) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Tadeusz Boy-Zelenski : Szanujcie staruszkow:- 03.12.06, 20:59 Drogi Onufry, dziękuję za dedykację, ale skąd przypuszczenie, że ja nie szanuję staruszków. Szanuję, nawet tych farbowanych. Pozdr. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Tadeusz Boy-Zelenski : Szanujcie staruszkow:- 03.12.06, 21:22 obrobka_skrawaniem napisała: > Drogi Onufry, dziękuję za dedykację, ale skąd przypuszczenie, że ja nie >szanuję > staruszków. Szanuję, nawet tych farbowanych. > Pozdr. o_s. ======================= To dobrze. Uspokoilem sie :-))) A przypuszczenia nie bylo ;-))) Pozdr. O. PS. Dzieki za grafiki J. Panka (Jak Pani takie rzeczy znajduje?) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Patafizyka w Polsce: Jerzy Panek 03.12.06, 20:12 Jerzy Panek: "Don Kichot" prezentacje.o.pl/?autor=Jerzy+Panek&category=2&action=image&screen=0 "Niewidomy erotoman", akwaforta, 1993 www.desa.art.pl/aukcje/aukcja_sztuka_wspolczesna_2/img_high/asw2_66.jpg "Niewidomy erotoman", akwaforta, dat 1994 www.desa.art.pl/aukcje/aukcja_sztuka_wspolczesna_2/img_high/asw2_67.jpg "Głowa", tusz, papier, dat. 1995 www.desa.art.pl/aukcje/aukcja_sztuka_wspolczesna_2/img_high/asw2_68.jpg "Oszust matrymonialny", akwaforta www.desa.art.pl/aukcje/aukcja_sztuka_wspolczesna_2/img_high/asw2_69.jpg www.muz-nar.krakow.pl/obrazki/wystawybiezace/panek_pies.jpg www.muz-nar.krakow.pl/obrazki/wystawybiezace/panek_kon.jpg galeria-bwa.karkonosze.com/wyst/2002/zaslona/index.php?kto=panek&jak=pic&picID=panek Pasterz 4 (Prokocim), 1961 www.rempex.com.pl/?nodeid=119&_aph_glowna_tresc_stage=show_prodc&_aph_glowna_tresc_cat_id=99&_aph_g lowna_tresc_prod_id=9669&_aph_glowna_tresc_prod_new=0 "Koza" rempex.bmnet.pl/?nodeid=102&_aph_glowna_tresc_stage=show_prodc&_aph_glowna_tresc_cat_id=78&_aph_g lowna_tresc_prod_id=7453&_aph_glowna_tresc_prod_new=0 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Patafizyka w Polsce: Jerzy Panek 04.12.06, 12:39 skrócone 2 ostatnie linki: Pasterz 4 (Prokocim), 1961 skocz.pl/cljfKoza skocz.pl/cljg Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Patafizyka w Polsce: Jerzy Panek 04.12.06, 12:45 Pasterz 4 (Prokocim), 1961 skocz.pl/cljf Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu K.I.Gałczyński "Strasna zaba" 03.12.06, 18:35 Strasna zaba wiersz dla sepleniących Pewna pani na Marsałkowskiej kupowała synkę z groskiem w towazystwie swego męza, ponurego draba; wychodzą ze sklepu, pani w sloch, w ksyk i w lament: - Męzu, och, och! popats, popats, jaka strasna zaba! Mąz był wyzsy uzędnik, psetarł mgłę w okulaze i mówi: - Zecywiście coś skace po trotuaze! cy to zaba, cy tez nie, w kazdym razie ja tym zainteresuję się; zaraz zadzwonię do Cesława, a Cesław niech zadzwoni do Symona - nie wypada, zeby Warsawa była na "takie coś" narazona. Dzwonili, dzwonili i po tsech latach wrescie schwytano zabę koło Nowego Świata; a zeby sprawa zaby nie odesła w mglistość, uządzono historycną urocystość; ustawiono trybuny, spędzono tłumy,"Stselców" i "Federastów" słowem, całe miasto. Potem na trybunę wesła Wysoka Figura i kiedy odgzmiały wsystkie "hurra", Wysoka Figura zece tak: - Wspólnym wysiłkiem ządu i społeceństwa pozbyliśmy się zabiego bezeceństwa panowie, do góry głowy i syje! A społeceństwo: - Zecywiście, dobze, ze tę zabę złapaliście, wsyscy pseto zawołajmy: "Niech zyje!" Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu K.I.Gałczyński - Teatrzyk Zielona Gęś 03.12.06, 20:01 Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić dramat pt. Dramat zdradzonego mężczyzny czyli "Przygnieciony przez kredens" Osoby. Mężczyzna & Kredens Scena przedstawia izdebkę, gdzie stoi wyżej wspomniany starożytny trzypiętrowy kredens z galeryjką w kształcie uciesznym i gzymsem z trąbiącymi aniołkami. Mężczyzna Cogito, ergo sum, to znaczy: myślę, więc jestem - powiedział Kartezjusz. Ale co z tego, że ja jestem, kiedy mojej żony nigdy nie ma. Ona całymi dniami siedzi w cafe i plotkuje. A tymczasem: grzybki nie zamarynowane. skarpetki nie pocerowane, kurze nie pościerane, łóżka nie zasłane, ryby nie oskrobane, kartofle nie obrane, jajka nie ugotowane, krany nie pozakręcane, a ja patrzę na pustą ścianę i łykam gorzkie łzy. łyka raz po raz Jedyne moje towarzystwo, jedyny mój przyjaciel to ten stary kredens, świadek moich cierpień i tęsknot. 0, gdybyś umiał mówić, stary kredensie, kredensie z galeryjką w kształcie nieokreślonym i z gzymsem, na którym dwa aniołki dmą w złote puzony!!! Ale coś mi się zdaje, że ten kredens znowu się chwieje. Najprawdopodobniej Pikuś znowu odgryzł nóżkę. Przeklęty Pikuś! Rozpaczliwym ruchem poprawia kredens, kredens przewraca się i przygniata rozmówcę Mężczyzna spod kredensu 0, jak mi dobrze! Może nareszcie skończą się moje cierpienia. Co to? Aha, to słoik z chrzanem otworzył się i chrzan zalewa mi oczy. Przebaczam ci Mario. pauza Mario, gdzie w tej chwili jesteś? Czy może u Alicji? Czy ewentualnie w ulubionym cafe? Czy może zapisałaś się na kurs szybowcowy i bujasz teraz jaskółeczką wśród obłoków wysoko, nad trywialnym kominem naszego domu i, że tak powiem, vanitas vanitatum? Ty jak świetlany duch ponad ziemskim padołem. Ja natomiast pod kredensem. Mario, przebaczam ci. A ty, kredensie, przygnieć mnie do reszty. Kredens ludzkim głosem Proszę bardzo! przygniata go do reszty K U R T Y N A Konstanty Ildefons Gałczyński Pierwodruk: «Przekrój» 1949, nr 236 Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: K.I.Gałczyński - Teatrzyk Zielona Gęś 03.12.06, 20:06 Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić "Straszną rozmowę Gżegżółki z duchem" Występują: Gżegżółka i Duch D e k o r a c j a: Sala Senatorska na Wawelu Gżegżółka Co słychać? Duch Nic. Gżegżółka To w porządku K U R T Y N A Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: K.I.Gałczyński - Teatrzyk Zielona Gęś 03.12.06, 20:22 Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić "Złośliwego krasnoludka" Występują: Hermenegilda Kociubińska (II piętro) Asceta w starszym wieku (I piętro) i Złośliwy Krasnoludek: Złośliwy Krasnoludek Na pierwszym piętrze już wszystko przygotowane. Dziura w porządku. Asceta w starszym wieku już się kąpie. Koniec wieńczy dzieło. Hejże, do czynu! (wchodzi pod wannę Hermenegildy na II piętrze) Hermenegilda: (wchodząc do wanny) Oto zanurzam moje ciało w orzeźwiającej wodzie. Witaj, wodo, witaj, kąpieli, witaj, radości, promienna córo Olympu! (wykonuje, mydląc się, cala IX Symfonię z chórami i bębnem) Złośliwy Krasnoludek: Poczekaj. Już ja cię, literacka szantrapo, urządzę! (wyjmuje korek) Hermenegilda: Och! (spływa na pierwsze piętro do wanny Ascety w Starszym Wieku) Asceta w starszym wieku: Ach! (umiera ze wstydu i przerażenia) K U R T Y N A Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: K.I.Gałczyński - Teatrzyk Zielona Gęś 03.12.06, 20:30 Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić Konstanty Ildefons Gałczyński "Wesele na Kurpiach" Występują: Panna Młoda Pan Miody i Siedmiu Gości Weselnych Scena: weselnie przystrojony alkierz wsiowy. Pełno flaszek z gorzałką. Przez okno wygląda staropolski księżyc. Pan Młody (zasępiony): Grób ci zaraz będę kopać, przestałaś mi się podobać. Panna młoda (przerażona): Projekt jakiś niesłychany, Wieku, weźże waleriany! Pan Młody Waleriany ja nie piję, za to kulą cię przeszyję. (przeszywa kulą Pannę Młodą na wylot) Siemiu Gości Weselnych: (wbiega i morduje Pana Miodego, po czym następują porachunki osobiste, zakończone masowym nawiązaniem kontaktu z tzw. życiem pozagrobowym N a d p r o g r a m Żywy obraz: dziewięć trupów weselnych. K U R T Y N A ze względów pedagogicznych, aby zmienić sposób święcenia wesel na wsi rodzimej, nie opada 1946 Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: K.I.Gałczyński - Teatrzyk Zielona Gęś 03.12.06, 20:39 Konstanty Ildefons Gałczyński Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić "Siedmiu zakochanych staruszków" Comoediae personae: Staruszek Pierwszy Staruszek Drugi itd. oraz Ironia - postać allegoryczna i Kurtyna - słynna kurtyna TEATRU "Zielona Gęś" Akt I Staruszek Pierwszy: Jestem staruszek pierwszy i - choć oko się klei - nocami kupy wierszy piszę dla Dulcynei. Staruszek Drugi: A jam staruszek drugi, forsę tracę na kwiaty, chciałbym z nią bugi-ugi, niestety: reumatyzm. Staruszek Trzeci: Ja też bez żadnej ujmy w te rzeczy tu się wkleję. Siedmiu Zakochanych Staruszków: (unisono) Hej, golmy się! pudrujmy! Kochajmy Dulcyneję. (tańczą) Akt II Ironia: Zamiast w wygodnym łóżku pić skrzyp albo w ogóle, spójrzcie: siedmiu staruszków dźwiga siedem prymulek. Siedmiu Zakochanych Staruszków: (z prymulkami w donicach staje pod balkonem Dulcynei) Siódmy Zakochany Staruszek: (nie wytrzymuje nerwowo tego napięcia, upuszcza i tłucze doniczkę oraz odchodzi na zawsze) Sześciu Zakochanych Staruszków: (smutno, unisono) Teraz zostało nas już tylko sześciu. (tańczą i płaczą) Akt III Piorun z jasnego nieba w pierwszorzędnym gatunku: (mówi ludzkim głosem pod adresem staruszków zgromadzonych pod balkonem) Za strojenie koperczaków... Staruszek Pierwszy: O rany koguta! Piorun: Za smalenie cholewek... Staruszek Drugi: Proszę bardzo! Piorun: Za te umizgi... Staruszek Trzeci: Z czekoladkami. Piorun: Za niewczesne amory... Sześciu Zakochanych Staruszków: (drżenie w kolanach, tiki i zgaga) Piorun: Za farbowanie włosów... Staruszek Drugi: (usiluje na próżno przywrócić naturalną barwę swoim kędziorom przez polewanie głowy wodą selcerskąz podręcznego syfonu) Piorun: Za te rzeczy... Sześciu Zakochanych Staruszków: O! Piorun: Ciach! (ognistym zygzakiem uduchowia i umistycznia tych panów) K U R T Y N A (śpiew soprana z towarzyszeniem organów) Dziadziusiów koniec łzawy. Każdy to chyba powie. Warcaby im! Nie baby! Bijcie brawo, widzowie. opada Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Jarry "Ubu krol" 03.12.06, 22:20 Alfred Jarry żył krótko (1873–1907) i ciekawie. Jego „Ubu Król” to sztuka, która sławą dorównuje „Czekając na Godota”, a przy tym jest znacznie weselsza. Z naszego punktu widzenia Jarry bije zresztą Becketta na głowę. W sztuce Irlandczyka Polaków szukać ze świecą. Natomiast Jarry nie dość, że dał swemu utworowi satysfakcjonujący podtytuł („Ubu Król, czyli Polacy”), nie dość, że w Polsce się on dzieje, to jeszcze występują w nim między innymi Jan Sobieski i Stanisław Leszczyński, a także „Armia polska w komplecie”. Takiemu autorowi wiele można wybaczyć. Nawet grubiańskie żarty, od których roi się w tej bezczelnej farsie. Nawet brzydkie słowa – ze sławetnym „grównem” na czele. Powiedzmy wprost, autora takiego należy pokochać. A jeśli kto go nie zna – poznać, nie mieszkając. Niestety, brak tu miejsca, żeby przystojnie przedstawić tego wielkiego artystę. Bo trzeba by przecież napisać o Alfredzie Jarrym, dobrym (prawie) Bretończyku, przenikliwym mędrcu, inwentorze patafizyki, arcycykliście, zabijace i archopoju, mistrzu dramatu kukiełkowego i sztuki pasyjnej, prekursorze rozmaitych izmów, zawołanym rybaku, uczniu Arystofanesa, Szekspira i Rabelais’go, fundatorze Orderu Wielkiej Kałdulii etc., etc. Zaraz – zważcie państwo – czy ta tytulatura nie brzmi równie dostojnie jak, powiedzmy, „z Bożej łaski król Polski, wielki książę Litwy, książę ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwedów, Gotów i Wandalów”? Może więc dziś, w czasach trudnych i wspaniałych, zebralibyśmy się w jakimś świętym miejscu – na przykład na Błoniach – by pośmiertnie koronować Alfreda Jarry’ego na polskiego króla? To może być nasza ostatnia nadzieja. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Jarry "Ubu krol" 03.12.06, 22:44 Jarry napisał swoją sztukę, żeby wyśmiać znienawidzonego nauczyciela Héberta. Belfra nazywano père Hébe. Pod piórem Alfreda Jarry père Hébe przeistoczył się w Ubu – głupiego uzurpatora, który do spółki ze swoją żoną Ubicą za pomocą maszyny do wymóżdżania rozprawia się z każdym, kto staje mu na drodze do władzy. „Ubu król” pomyślany jako sztubacki żart, stał się jednak satyrą przez duże „S”. Ubu uosabiał całą francuską burżuazję spod znaku pełnego brzucha, wypchanej kiesy i wielkiego apetytu na władzę. Inscenizacja sztuki okazała się natomiast odtrutką m.in. na naturalistyczny styl, który rozpowszechnił się w teatrach za sprawą André Antoine’a i jego Théâtre Libre. To właśnie uciekinier z grupy Antoine’a, Aurelien Lugné-Poe wystawił w swoim Théâtre de l’Oeuvre sztukę Jarry’ego. Publiczność zobaczyła ją pierwszy raz 10 grudnia 1896 r. Było to przedstawienie, które nie miało nic wspólnego z naturalizmem ani teatrem symbolistów. Za sprawą „Ubu” objawiła się nowa twarz teatru modernistycznego. Cała rzecz utrzymana była w konwencji dziecięcej błazenady. Firmin Gémier grający na premierze Ubu paradował w wypchanym kostiumie, który czynił z niego bardziej kukłę niż żywą postać. Zamiast berła trzymał w garści szczotkę klozetową. Aktorzy poruszali się jak marionetki. Dekoracje były malowane – celowo niewprawne, „koślawe”, jakby namalowane ręką dziecka. No i do tego jeszcze to „Grrrówno!”, które uderzyło prosto w widownię łamiąc językowe tabu sceny. „Od połowy pierwszego aktu klęska wisiała w powietrzu. Gdy ze sceny padło: Grrrówno!, ktoś z sali wrzasnął: I po równo! I było po wszystkim” notował przyjaciel Jarry’ego. Na widowni wybuchła awantura trwająca kilkanaście minut. Świadkami skandalu było wiele słynnych osób, m.in. Yeats, który zanotował po premierze, że „po poezji Stéphane’a Mallarmégo, Paula Verlaine’a i Gustave’a Moreau... po wszystkich naszych subtelnych barwach i dźwiękach... co nadejdzie? Po nas tylko już Bóg Barbarzyństwa”. Rzeczywiście, „Ubu król” to był straszliwy zgrzyt zarówno dla wyznawców naturalizmu, jak i symbolistów, którzy byli w opozycji do tych pierwszych przeciwstawiając im konkretną rzeczywistość „przestrzeni nastroju”. Tymczasem w sztuce Jarry’ego nie było mowy ani o realizmie, ani o żadnym „nastroju”. Dopiero następne lata – doświadczenia surrealizmu i teatru absurdu, pokazały, gdzie szukać miejsca dla „Ubu”. Groteskowa maskarada Alfreda Jarry była prawdziwie awangardowa, otwierała drzwi do nieznanych przedtem poszukiwań. Warto jednak pamiętać, że 12 lat po premierze Firmin Gémier grał Ubu nie gdzie indziej, tylko właśnie na deskach Teatru Antoine’a. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Jarry "Ubu krol" 03.12.06, 22:53 Król Ubu, czyli Polacy Fragmenty książki AKT PIERWSZY Scena pierwsza Ubu, Ubica. Ubu: Grrówno! Ubica: Och! Ładnie, mości Ubu, straszliwe z ciebie chamidło. Ubu: Iżbym cię nie zakatrupił, mościa Ubu. Ubica: Nie mnie, Ubu, ale kogo innego trzeba by zakatrupić. Ubu: Na moją zieloną świeczkę, nie rozumiem. Ubica: Jak to, Ubu, ty jesteś zadowolony ze swego losu? Ubu: Na moją zieloną świeczkę, grrówno, mościa pani, juścić że jestem zadowolony. Jeszcze by nie: rotmistrz dragonów, oficer przyboczny króla Wacława, kawaler polskiego orderu Czerwonego Orła i były król Aragonii, czegóż chcesz więcej? Ubica: Jak to! Ty, były król Aragonii, zadowalasz się tym, że komenderujesz na rewii setką łobuzów uzbrojonych w koziki, podczas gdy mógłbyś ustroić swoją łepetę w koronę polską po koronie Aragonii? Ubu: Ha! Moja żono, zgoła nie kapuję, o czym ty bajesz. Ubica: Takiś głupek! Ubu: Na moją zieloną świeczkę, król Wacław żywie; a gdyby nawet umarł, alboż nie ma kupy dzieci? Ubica: Cóż ci broni wyrżnąć całą rodzinę i zająć jej miejsce? Ubu: Ha! Mościa Ubu, ubliżasz mi i zaraz pójdziesz do paki. Ubica: Ech, ty nieboże, jeśli ja pójdę do paki, któż ci będzie portki cerował na zadku? Ubu: Ejże! I co jeszcze? Czy nie mam zadka takiego jak drudzy? Ubica: Na twoim miejscu, lubiłabym ten zadek posadzić na tronie. Mógłbyś napychać do woli kabzę, jadać co dzień kiszkę z kapustą i tryndać się karetą po mieście. Ubu: Gdybym był królem, kazałbym sobie zrobić wielki hełm, taki jak miałem w Aragonii. Te hycle Hiszpany ukradły mi go bezwstydnie. Ubica: Mógłbyś też postarać się o parasol i o wielką kacabaję, która by ci spadała na pięty. Ubu: Ha! Poddaję się pokusie. Cholera grówniana, grówno cholerzane, jeśli go kiedy zdybię w ciemnym lesie, ciężka jego godzina. (...) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Jarry "Ubu krol" 03.12.06, 22:57 A teraz bedzie kino :-) www.ubukrol.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: A. Jarry "Ubu krol" 03.12.06, 23:06 A oto gwasze Mlodozenca, zainspirowane krolem Ubu: www.zderzak.pl/mlodozeniec_2003/molodozeniec_2003_main.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Stradivari !!! 03.12.06, 23:23 Co kryje się za niezwykłym brzmieniem skrzypiec wykonanych przez Antonia Stradivariego? Prawdopodobnie tajemnicze związki chemiczne, którymi genialny lutnik z Cremony nasycał drewno swoich instrumentów. Wiecej: www.gazetawyborcza.pl/1,75476,3765129.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Humor w Nauce i Sztuce: Stradivari !!! IP: *.dsl.club-internet.fr 03.12.06, 23:58 A tutaj wypowiada sie Dr.Joseph Nagyvary agnet.tamu.edu/stories/Violin%20Stradivarius.html Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ach te komputery :-) 04.12.06, 11:01 Za GW: O problemach w komunikowaniu się pracowników serwisu z użytkownikami komputerów krążą legendy. W tych opowieściach jest sporo prawdy. Po jednej stronie userzy (z angielskiego "user" - użytkownik), po drugiej ludzie z helpdesku - działu wsparcia technicznego. Pierwsi dzwonią i mejlują, bo coś się stało z komputerem, drudzy usiłują dociec, jaka jest przyczyna awarii i ją usunąć. Ich dialogi, często bardzo zabawne, są skrzętnie gromadzone w internetowych serwisach. - Proszę nacisnąć na "Mój komputer", po lewej stronie ekranu - prosi informatyk. I słyszy: - Po lewej u mnie czy u pana? - Pani hasło brzmi: małe "a" i duże "V" oraz liczba 7. - 7 duże czy małe? - dopytuje się klientka. Ktoś inny tłumaczy, że hasło jest na pewno poprawne, bo takie samo wpisał wcześniej kolega i zadziałało. - Czyli jakie? - docieka fachowiec. - Pięć gwiazdek - oznajmia klient (to przykłady z listy mejlowej "humor" - humor.aramin.net). Z drobną pomocą informatyków userzy dokonują czasem zaskakujących odkryć. Pani zgłaszająca, że nie może wydobyć dyskietki z napędu komputera, ku swemu zdziwieniu odkryła, że jej tam wcale nie włożyła. Osoba skarżąca się na niedziałającą klawiaturę zauważyła po chwili, że dzierży niewłaściwy sprzęt - ta właściwa jest podłączona i działa. Wiele takich opowieści zebrał serwis Rinkworks (rinkworks.com/stupid). Niektórym osobom kłopot sprawia nie tylko klawiatura, ale także myszka. Tak jak ta, która chodziła tylko w prawo i lewo, w górę i w dół już nie. Jak się okazało, górę i dół user potraktował dosłownie, unosząc i opuszczając mysz nad biurkiem. Serwisy przytaczają też pytania wprawiające serwisantów w zdumienie np.: - Jak mogę wydrukować moją pocztę głosową? Czy może pan przyjść i przypisać mój dysk C do tej laserowej drukarki? I wprawiające w zdumienie odpowiedzi: - Czy to jest drukarka lokalna czy sieciowa? - Jest na moim biurku - dumnie odpowiada klient. - To mysz optyczna czy kulkowa? - dopytuje się informatyk, wywołując konsternację u zagadniętego. - Ma światełko czy kulkę? - precyzuje pracownik helpdesku. - Ma światełko na górze - pada odpowiedź. - Jak to na górze? - Było na dole, ale tak wygląda lepiej - oświadcza klient. I gdzie te kolory? Halo, tu Ewa. Nie mogę drukować. Za każdym razem, jak klikam na drukarkę w Wordzie, otrzymuję komunikat: Drukarki nie znaleziono. To niemożliwe, drukarka stoi na biurku obok komputera, ja widzę ją doskonale, a komputer jej nie widzi? (z listy mejlowej humor.aramin.net). Drukarki są zmorą pracowników. Ku ich irytacji wypuszczają np. tylko czarno- białe strony. - Zadzwoniła nowa pracowniczka z pytaniem, dlaczego nie może drukować na kolorowo. Powiedziałam, że ma czarno-białą laserową drukarkę, na co ona, że przecież program zapewnił ją, że "what you see is what you get" [dostajesz to, co widzisz na ekranie - DG] - wspomina Steve Bass, publicysta, niegdyś pracujący w dziale wsparcia technicznego "pewnej firmy, która raczej wolałaby zachować anonimowość". Bass miał więcej takich przygód, podzielił się tymi opowieściami w serwisie Winners Windows Users (www.windowsusers.org). Wspominał m.in. pracownika, który krzyczał do słuchawki, że nie może wydrukować swojego arkusza kalkulacyjnego - ignorując fakt, że sprzęt był wyłączony. Jego ulubiona opowieść dotyczy firmy, w której zainstalowano wadliwy program zarządzający drukowaniem. Aby rozwiązać ten problem na odległość, informatycy musieli połączyć się zdalnie z komputerem klienta, odblokować tworzący się tam zator i poprosić o uruchomienie "łatki" usuwającej błąd w programie. I oto pod koniec dnia dzwoni rozzłoszczony pracownik, że wszystkie te działania nie przyniosły rezultatu. Informatycy zaczęli więc mozolną procedurę, po chwili jeden z nich prosi o podejście do drukarki i sprawdzenie, czy świeci się dioda przy napisie on line. - Nie świeci się - raportuje klient. - Proszę włączyć drukarkę - mówi informatyk i słyszy w słuchawce: - Niesamowita rzecz, wyszedł raport! Dobra robota! Dzięki. - I to jest powód, dla którego większość firm nie ma działów pomocy technicznej na miejscu. Wiedzą, że nie można zabić przez telefon - puentuje Bass. Między nami jaskiniowcami Podobne opowieści przytacza także serwis The Humor Bin (www.-humorbin.com). Prócz nich gromadzi też zabawne porady. Wymienia np. symptomy kłopotliwego zgłoszenia. Jeśli klient zaczyna: Szef chce, żebym zrobił..., Nie ma osoby, która zazwyczaj obsługuje ten program, więc..., lepiej przygotować się na koszmar. Serwis radzi też, jak postępować z klientami. Chcąc wydusić informacje o posiadanym sprzęcie i oprogramowaniu, nie należy zaczynać od fachowych pytań (- Ma pan 8 mega RAM-u? - Tak - zapewnia klient. Dwadzieścia minut później informatyk pyta: - Dlaczego nie powiedział mi pan, że jest tylko 2 mega RAM-u? - A co to jest RAM? - słyszy). Serwis radzi, żeby szukać zawsze najprostszych rozwiązań (często chodzi po prostu o włączenie urządzenia lub włożenie papieru do drukarki). ============== To jest punkt widzenia "servisowcow", ktory nie reprezentuje punktu widzenie O. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ach te komputery :-) 04.12.06, 12:03 Onufry chyba pracuje w gmachu, w którym wszyscy są biegli w tych sprawach. A ja miewam różne dziwne wizyty z niesłychanymi problemami, typu zaginiony plik: - przed chwilą zapisałam plik i go nie ma. No i trzeba robić dochodzenie, gdzie ta osoba zapisała ów plik, bo sama nie bardzo wie. A co się okazało? Że zapisała pod inną nazwą, niż jej się zdawało. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ach te komputery :-) 04.12.06, 12:35 obrobka_skrawaniem napisała: > Onufry chyba pracuje w gmachu, w którym wszyscy są biegli w tych sprawach. ======================= Obrobko, Jako czlowiek starej daty miewam wiele klopotow z komputerami ;-) Na szczescie moj syn jest ekspertem i mnie ratuje z opresji :-) Ten tekst pochodzi z GW i wyraza punkt widzenia "serwisowcow komputerowych", ktorym sie wydaje, ze wszyscy wszystko powinni o komputerach wiedziec. Nie podzielam tego punktu widzenia ;-))) Pozdr. O. Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 04.12.06, 13:39 Proszę przeczytać komentarz do obrazów Claude Moneta przedstawiających katedrę w Rouen: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=50139626&a=53266202 Poproszę o skojarzenie z innym dziełem sztuki (z innej dziedziny). ----------------------------------------- Są już zamówione "Nenufary" Moneta (na poprzedniej stronie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Onufry Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 15:05 Mi sie to kojarzy z muzyka, a dokladnie z wariacjami na zadany temat :-))) Pewnie znow palnalem glupstwo ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 04.12.06, 15:12 Gość portalu: Onufry napisał(a): > Mi sie to kojarzy z muzyka, a dokladnie z wariacjami na zadany temat :-))) > Pewnie znow palnalem glupstwo ;-) Chyba nie, ale mi chodziło o coś innego. W jakich dziedzinach sztuki ważne jest jeszcze światło? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 04.12.06, 16:00 obrobka_skrawaniem napisała: > Chyba nie, ale mi chodziło o coś innego. > W jakich dziedzinach sztuki ważne jest jeszcze światło? ======================== Narzuca sie tu fotografowanie (tego samego obiektu przy zmiennym swietle). A swiatlo jest niezbedne w sztukach plastycznych: malarstwie, fotografii, rzezbie, architekturze. Ciekawe malarstwo powstawalo glownie tam gdzie jest interesujace swiatlo: na poludniu Francji, w Holandii. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka 04.12.06, 16:18 onufry_na_wyjezdzie napisał: > > Narzuca sie tu fotografowanie (tego samego obiektu przy zmiennym swietle). Bardzo ciepło. > A swiatlo jest niezbedne w sztukach plastycznych: malarstwie, fotografii, > rzezbie, architekturze. Ciekawe malarstwo powstawalo glownie tam gdzie jest > interesujace swiatlo: na poludniu Francji, w Holandii. :-))) Zaznaczyłam, że nie chodzi o malarstwo (to by było zbyt łatwe). Rzeźbę można "oglądać" przez dotyk (tak robią to niewidomi). Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka - podpowiedź 04.12.06, 16:44 Kadr 1: Mężczyzna ogląda album ze zdjęciami: - Eeee, na wszystkich to samo. ----------------- Co było dalej? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka - podpowiedź 04.12.06, 17:12 Skojarzyl mi sie tu pewien film. A mianowicie "Rashomon" Kurosawy. Opowiada on o jednym zdarzeniu w roznych wersjach relacjonowanych przez roznych ludzi. Ale Pani chodzi o cos innego. Ja pasuje, ale ewa (lub ktos inny) ma szanse to odgadnac, wiec prosze zaczekac :-) Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka -podpowiedź2 04.12.06, 17:13 Codziennie rano właściciel sklepiku tytoniowego wystawia przed swój sklep statyw z aparatem fotograficznym (zawsze w tym samym miejscu) i dokładnie o 8.00 naciska spust migawki. Proszę o podanie tytułu filmu. Film ten został nakręcony w 1995 roku. Odpowiedz Link Zgłoś
3bezatu Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka -podpowiedź2 04.12.06, 17:27 "Dym" Reżyseria:Wayne Wang, Paul Auster??? Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka -podpowiedź2 04.12.06, 17:42 3bezatu napisała: > "Dym" Reżyseria:Wayne Wang, Paul Auster??? Bingo! Gratulacje! film.onet.pl/F,6719,galeria.html skocz.pl/clkc www.imdb.com/title/tt0114478/ Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce - Zagadka -komentarz 04.12.06, 18:23 Gdy pisałam komentarz do cyklu Moneta przyszło mi do głowy skojarzenie z filmem „Dym”. Każdy, kto fotografował, wie jak ważne jest światło. Dla niego anegdotka przytoczona przez Onufrego forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=50139626&a=53209692 nie będzie śmieszna, tylko prawdziwa: spóźniłeś się na najlepsze warunki, to przepadło. Fotograf obserwuje obiekt i planuje, często do danego tematu podchodzi wiele razy. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Zagadka 04.12.06, 18:03 Jest w Europie takie fascynujace miasto, w ktorym wszystko najwazniejsze co mialo sie wydarzyc, wydarzylo sie w 17 wieku. Jakie to miasto? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka 04.12.06, 19:26 O tym niezwyklym miescie, nieco "drapiezna" piosenke spiewal Gilbert Becaud. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 04.12.06, 20:30 Położenie geograficzne: 52°22' N 04°54' E Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: wskazowka2 04.12.06, 20:36 Trzeba było tak od razu: Amsterdam. Z historii nie jestem najmocniejsza, francuskiego nie znam, a piosenka jest na pewno strasznie stara. o_s. Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Amsterdam 04.12.06, 20:57 obrobka_skrawaniem napisała: > Trzeba było tak od razu: Amsterdam. =============== Tak jest, brawo!!!!! Siedemnastowieczny Amsterdam to miasto malarzy, z ktorych najslawniejszym jest Rembrandt (w tym roku fetujemy jego 400. rocznice urodzin). Co tydzien w Amsterdamie odbywal sie jarmark obrazow, na ktorym malarze przedstawiali i sprzedawali mieszczuchom amsterdamskim setki obrazow. Siedemnastowieczny Amsterdam to miasto Barucha Spinozy, wielkiego filozofa, ktorego filozofia utorowala droge nowoczesnej nauce, zwlaszcza fizyce i byla natchnieniem dla Einsteina. Wiecej o tym niezwyklym miescie czytajcie na stronie: pl.wikipedia.org/wiki/Amsterdam a najlepiej, odwiedzcie je i sie o wszystkim przekonajcie sami. Naprawde warto! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Rembrandt 04.12.06, 21:12 Rembrandt Harmenszoon van Rijn (ur. 15 lipca 1606 w Leiden, zm. 4 października 1669 w Amsterdamie) – holenderski malarz, rysownik i grafik. Uważany powszechnie za jednego z największych artystów europejskich, jeden z najważniejszych malarzy holenderskch Złotego Wieku, okresu w którym kultura, nauka, gospodarka, potęga militarna i wpływy polityczne Holandii osiągnęły swoje apogeum. Rembrandt pozostawił po sobie około 700 obrazów olejnych, 300 grafik i około 2000 rysunków. Charakterystyczną cechą dzieł Rembrandta jest zafascynowanie efektami światła i głębokich cieni. Jego styl i technika ewoluowały z biegiem lat, jednak zamiłowanie do dramatycznego oświetlenia malowanych scen zajmowało centralną pozycję w jego całej twórczości, tak malarskiej jak graficznej. Obrazy malowane są z olbrzymią swobodą, im później tym bardziej szerokimi, swobodnymi podciągnięciami pędzla. Przez całe życie malował z wielkim zamiłowaniem autoportrety. Powstało ich niemal 100, w tym około 20 grafik, tworząc w ten sposób "pamiętnikarski" zapis zmian jakie życie i doświadczenia wycisnęły na jego twarzy. wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Rembrandt (byc moze coniekturzy obejrzeli niedawna wystawe grafik Rembrandta w Muzeum Narodowym w W-wie - Onufry obejrzal i sie zachwycil :-) ). Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Spinoza 04.12.06, 21:20 Baruch Spinoza (urodzony 24 listopada 1632 - zmarł 21 lutego 1677) - filozof niderlandzki. Urodził się w Amsterdamie, w rodzinie żydowskiej. Uczęszczał do szkoły wyznaniowej. Znał biegle język hebrajski, Talmud i kabalistykę, władał językami obcymi - łaciną, włoskim, francuskim i hiszpańskim. Wykształcił się na optyka - do końca życia pracował wytwarzając soczewki. Dzięki przyjaźni z uczonym, Franciszkiem Van den Ende, zapoznał się z dziełami Giordano Bruno i filozofią Kartezjusza. Nieortodoksyjne poglądy Spinozy (a konkretnie - kłótnia z teologami na temat materialności ludzkiej duszy) spowodowały oskarżenie go o herezję i wykluczenie z gminy żydowskiej. Przyjął wtedy łacińskie imię Benedykt. Nigdy potem Spinoza nie skłonił się ku żadnej religii, przez co odciął się od innych, zachowując kontakty i utrzymując korespondencję jedynie z grupą uczonych. Wiecej: pl.wikipedia.org/wiki/Baruch_Spinoza Garsc maksym Spinozy: * Bóg czyli natura. * Im więcej posiadamy radości, tym doskonalsi jesteśmy. * Każde określenie jest negacją. * Ludzka wolność ludzi polega zaledwie na tym, że człowiek zna swoje pragnienia, nie zna natomiast przyczyn, które je wywołują. * Nie istnieją kłamstwa, a jedynie kalekie prawdy. * Ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przedzie. * Zadowolenie z samego siebie jest prawdopodobnie najtrudniej osiągalne. * Ludzkich postępków nie wyśmiewać, nie opłakiwać, nie potępiać, lecz zrozumieć ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Ach ten Spinoza! 04.12.06, 22:06 Przy okazji Spinozy, ktory jest moim ulubionym filozofem, chce przypomniec swoj post z innego watku: ================================= Re: Humor zydowski Autor: Gość: Onufry Data: 09.08.06 Zwykle w tym watku opowiada sie (czesto wysmienite) dowcipy zydowskie. Niech bedzie wieczna chwala mister1'owi i harthausenowi za ich trud w tej nielatwej materii! Ale "Humor zydowski" jest pojeciem szerszym. Proponuje dzis 2 cytaty dotyczace tej samej osoby: znakomitego zydowskeigo filozofa Barucha Spinozy (1632-1677). Skojarzenie tych 2 fragmentow musi przyniesc zastanowienie jak rozne moga byc oceny tej samej osoby autorstwa roznych ludzi. A po tej chwili zastanowienia przychodzi usmiech, ten madry usmiech zydowski kontemplujacy swiat, w ktorym zyjemy... To tez jest humor zydowski ;-))) Oto pierwszy cytat (tlumaczenie klatwy cherem, jaka na Spinoze rzucili rabini 27.07.1656 w synagodze przy Houtgracht w Amsterdamie): "Panowie z ma'amad, majac od dawna zwiadomosci o niegodziwych pogladach i uczynkach Barucha de Spinozy, usilowali za pomoca rozmaitych srodkow i obietnic zawrocic go ze zlej drogi. Nie zdolawszy jednak naprawic jego nikczemnych obyczajow, lecz przeciwnie, co dzien otrzymujac coraz powazniejsze doniesienia o straszliwych herezjach, ktore praktykuje i o ktorych naucza, oraz o jego potwornych postepkach, i majac na potwierdzenie tego zeznania i swiadectwa wielu wiarygodnych swiadkow, ktorzy zlozyli je w przytomnosci rzeczonego Spinozy, doszli do przekonania o prawdziwosci zarzutow. Totez po zbadaniu sprawy w obecnosci dostojnego chachamim postanowili, za ich zgoda, ze rzeczonego Espinoze nalezy wyklac i usunac z ludu Izraela. (...) Przeklety bedzie w dzien i w nocy, przeklety bedzie kiedy sie kladzie, i przeklety kiedy wstaje (...)" Klatwy tej nigdy ze Spinozy nie zdjeto. A oto drugi cytat zwiazany z pobytem Spinozy w Lejdzie i Rijnsburgu: "Spinoza prowadzil rozmowy w sposob tak ujmujacy i mial porownania tak trafne, ze niepostrzezenie wszystkich zjednywal dla swoich pogladow. Mowil przekonywujaco, chociaz nie silil sie na sztuczne ugrzecznienie ani wytwornosc. Mysli swe przedstawial w sposob tak zrozumialy i tyle bylo zdrowego rozsadku w tym co mowil, ze nie bylo czlowieka, ktory by sluchajac go nie doznawal zaspokojenia. Te piekne przymioty przyciagaly do niego wszystkich ludzi rozumnych a on w kazdej okolicznosci okazywal usposobienie zrownowazone i mile. Umysl mial potezny i przenikliwy, a usposobienie ujmujace. Potrafil tak doskonale przyprawic drwine, ze ludzie najbardziej wrazliwi i najsurowsi znajdywali w tym osobliwy urok." Czyz nie jest komiczny ten nasz swiat? ;-))) ================================= Odpowiedz Link Zgłoś
obrobka_skrawaniem Re: Humor w Nauce i Sztuce: Amsterdam 04.12.06, 21:13 Polecam przewodnik po Amsterdamie (w języku angielskim): wikitravel.org/en/Amsterdam Ja nie byłam w tym mieście, chociaż mieszkałam i pracowałam ok. miesiąca w Holandii. Za to gruntownie zwiedziłam Leiden, Delft, Rotterdam. A piosenkę kojarzę, choć nic nie rozumiem (poza słowem Amsterdam) - to ta prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
onufry_na_wyjezdzie Re: Humor w Nauce i Sztuce: Amsterdam 04.12.06, 21:29 obrobka_skrawaniem napisała: > A piosenkę kojarzę, choć nic nie rozumiem (poza słowem Amsterdam) - to ta > prawda? Prawda, to ta. > choć nic nie rozumiem (poza słowem Amsterdam) Moze to i lepiej ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś