Dodaj do ulubionych

zabawne sytuacje z klientami

    • cezbak Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 07:08
      Kiedy widze takich przemądrzałych cwaniaczków z serwisu to mi sie też niedobrze
      robi. Po co tam siedzisz jeden z drugim, żeby sobie kpiny z klientów robić bo
      mniej od Ciebie wiedzą na temat komórek? Nie zapomnij, że Tobie za to płaci
      właśnie ten klient - bez niego Twój stołek jest tyle wart ile materiał, z
      którego go zrobiono. Kiedyś oddałem do przeglądu jednemu
      takiemu "wszystkowiedzącemu" telefon do naprawy gwarancyjnej. Zamiast przyznać,
      że jest kompletnie "zielony" robił mądre miny, majstrował aż udało mu się
      sformatować mi komórkę i usunąć wszystkie dane , łącznie z kilkuset numerami z
      książki telefonicznej. I głupie i straszne - tylko że z drugiej strony. Ale,
      oczywiście, pewnie to ja byłem głupi - bo kient. Ucz się chlopie pomagać
      klientom to może awansujesz - potrafią też być wdzięczni jeśli nie są
      traktowani z góry. Pozdrawiam
    • Gość: Lisek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 07:39
      Nie nadajesz się do tej pracy, pogardzasz klientem, nie pojmujesz, że ludzie mogą mieć swoje przyzwyczajenia, nie orientować się w branży, w której Ty jesteś ekspertem.
      A co do śmiesznych sytuacji - mój kuzyn kupuje w sklepie slipki, sprzedawczyni go pyta, jaki rozmiar, a ten całkiem nieświadomie: -CZy ja wiem, zawsze tak jakoś na pałę kupuję. :) ahoj!
    • Gość: franz Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 09:37
      -Do podpisania umowy proszę przynieść dowód osobisty i drugi dokument ze
      zdjęciem.
      Następnego dnia klientka przychodzi:
      - dowód osobisty mam, a zdjęcie proszę sobie wybrać.
      I wyciąga plik zdjęć z wakacji.
      • Gość: Gość Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.nat.student.pw.edu.pl 20.11.06, 10:32
        W.sklepie obuwniczym.
        Sprzedawca- Mogę w czymś pomóc?
        Klientka -Tak ,może mi pani wytrzeć pot z czoła
    • Gość: mimi9930 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 10:50
      ha ha, to pierwsze to troszkę o mnie - jak miam nowy fon, to nie ściągnęam
      folijki, hi hi, bo szkoda.
      a to drugie to o wielu starszych osobach, które szanuja fony
      ja sama nie jestem upierdliwą klientką, chyba że gostek w serwisie jest chamski-
      to sie z nim draznię, prowokuję,wiem, okrutne, ale niektórzy sobie solidnie
      zasugują na opieprz
    • Gość: też sprzedawca Re: zabawne sytuacje z klientami-wspomożenie IP: *.chello.pl 20.11.06, 11:10
      Już tu byłem. Czytam teksty dziwnych ludzi- chyba małych(bo chociaż w sklepie,
      albo na blogu chcących być kimś ważnym czepiających się folijek i
      innych "nieprzyzwoitych zwrotów" a za chwilę paplających o d... i sr...)
      zakompleksionych i znerwicowanych. Taki kolo lub kola(łee jestem obrzydliwie
      prostacki co za słownictwo, jak u totypowego prostego pracownika handlu) w
      pracy wytnie komuś jakiś finezyjny dowcip jak np. posmarowanie klamki błotem
      , śmiechom i docinkom nie będzie końca. Po pracy jeszcze lepiej kawusia batonik
      i klawiaturka. I znowu urośnie, znowu pouczy, bo mądre to to że hoho- szkoda
      tylko ludzie się nie poznali.
    • Gość: woytek Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.06, 11:11
      Dlaczego nazywasz tych ludzi "maxi-debilami"?
      A Ty znasz się na wszystkim? Z Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś "maxi-
      chamem", który nie ma prawa pracować przy obsłudze klienta; niestety, z
      podobnymi Tobie osobnikami często spotykam się zwłaszcza w "salonach"
      operatorów komórkowych. Jestem ciekaw, czy gdyby ktoś nazwał Twoją matkę "starą
      babą" - a podejrzewam, że jest ona w wieku klienki, którą tak określiłeś - to
      byłbyś tym faktem bardzo oburzony (nie piszę "zbulwersowany", bo nie wiem, czy
      zrozumiałbyś to określenie).
      Nie pozdrawiam, bo na to nie zasługujesz!
      • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 12:32
        nastepny klient typu maxi , co mu w życiu sie nie udało i umie tylko na innych naskakiwac

        a tak ogólnie to w wiekszości klienci kjacy by nie byli to są czesto "durni" i nie słuchają co się do nich mówi

    • maciekjakcholera Wstrętny, obślizgły i zakompleksiony gad-baran 20.11.06, 12:21
    • Gość: stara baba leonwawa - ale z ciebie burak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 12:23
    • kakuba Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 12:29
      po drodze na imprezę wchodzimy z mężem do spożywczego
      mąż prosi o 'colę', ekspedientka podaje z półki, mąż przeprasza i prosi o tą z
      lodówki, ekspedientka odstawia butelkę na półkę i podaje drugą z lodówki, mąż
      płaci i chwyta za butelkę
      - ale ta 'cola' jest ciepła!
      - bo lodówka się zepsuła...

      no popłakaliśmy się ze śmiechu w tym sklepie :-)))
    • Gość: Klientka ;) w księgarni... IP: *.grodzisk.rgnet.org 20.11.06, 12:48
      A ja wchodząc do księgarni nie przeczytałam napisu "pchać" i usilnie ciągnęłam
      drzwi, po czym weszłam speszona i mówię do sprzedawczyni: "no tak, wchodzi
      klient do księgarni i nie umie czytać" :)

      Proszę sprzedawców o wyrozumiałość, każdemu zdarza się roztrzepanie...
    • malgosia662 Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 12:56
      To takich parę historyjek urzędniczych:
      Pani ma wypełnić druk, bieże kartkę potem oddaje i oświadcza, że nie umie
      pisać - urzednik wypełnia i zwraca się z pytaniem - Ale podpisać Pani się
      umie ? Pani - obrażona mówi , że tak i podpisuje się zamaszyście w taki oto
      sposób +++.

      Urzednik ma ustalić pewne rzeczy związane z mieszkaniem. Pyta czy w kuchni jest
      okno. Pani na to że nie rozumie . No czy kuchnia jest jasna czy widna ? Pani.
      Kuchnię mam węglową.

      Czy okna wychodzą na południe? Odpowiedz- Na podwórko.
    • magdawieczorek W serwisie oponiarskim 20.11.06, 12:56
      Pojechałam zmienić opony na zimowe. Pan obejrzał fachowo opony, wyjął bardzo
      gruby katalog, szuka i szuka, i w końcu powiada (cytat):
      - To tylko na markety robią, nikt do porządnego auta takich nie zakłada. Po co
      Pani to? Trzeba było kupić używane Kormorany. Co to za marka, FIRELLI?

      Prawie się popłakałam ze śmiechu.
      Dla niezorientowanych : opony są marki PIRELLI :)
    • Gość: jadzia biuro podrozy IP: *.derby.ac.uk 20.11.06, 13:07
      1/ Klient pyta o znizke na bilet autokarowy dla syna.
      Pracownica biura: " A jaki duzy jest pana maly"

      2/ Pracownica biura wylicza koszt przelotu dla rodziny z dzieckiem.
      Klient: "Prosze pamietac ze lece z implantem !"- (infant- popularne okreslenie
      taryfy lotniczej dla dzieci ponizej drugiego roku zycia)


      • Gość: ja25 Re: biuro podrozy IP: *.telsat.wroc.pl 20.11.06, 13:37
        W ubieglym roku szukalam drzwi do nowego mieszkania. Mili sprzedawcy zachecali
        w rozny sposob do zakupu ich towaru.
        W OBI- Te drzwi sa bardzo seksowne. /To wypowiedz pracownika o drzwiach Cal/
        W prywatnym sklepie- Wie pani, drzwi sa jak kobieta, kazde sa inne.
        W koncu kupilam drzwi Dewro - bardzo meskie chyba, bo wszystkie jednakowe.
    • Gość: genia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 83.238.130.* 20.11.06, 13:35
      Boskie poprostu!!! Ale rozpętałes wojne z tzw. "Kosmitami". Kiedyś było takie
      forum o klientach biur podróży forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=19&w=49432529 i niestety Kosmici zagłuszyli sens prawdziwych kwiatków. Proszę
      szanownych Kosmitów chciałabym zauważyć, ze z szacunku do was
      (naszych "chlebodawców") piszę o Was z wielkiej litery. Pozdrawiam
    • Gość: telefonistka Re: koniowi pan to tłumacz IP: *.core.lanet.net.pl 20.11.06, 14:08
      wszystkim sprzedawcom ,tele-coś tam dedykuję tę rozmowę -
      uczmy się cierpliwosci od p.Łukasza Górskiego ,
      pzdr.
      www.humor.simset.net//download/podziemie/mp3smiech/tele2.mp3
      • kiciiaa Re: koniowi pan to tłumacz 20.11.06, 14:53
        miałam wtedy jakieś 17 lat. moja przyjaciółka zaczynala jeździć konno i pilnie
        potrzebowała palcata, bo na szkółce akurat nie mieli. Wyciągnela mnie do sklepu
        sportowego w celu zakupu wspomnianego palcata i lewdo weszła, podeszła do lady i
        spytala beztrosko:
        "Proszę pana, potrzebny mi pejcz"
        chłopak zbaraniał i odruchowo odpowiedział
        "Ale to chyba w seks-shopie..."
        myslałam, że padnę ze śmiechu. Oni obydwoje zaczeli się smiać po 30 sekundach,
        jak do nich dotarło, co powiedzieli.
        koniec końcem, sprzedawca dla mojej przyjaciółki palcat zamówił, a nam obu (mnie
        i jej) pozostał nawyk robienia zakupów w tym sklepie.
        odrobina poczucia humoru obu stron wystarczy, żeby nie psuć sobie nerwów...:)
      • Gość: Pola Re: koniowi pan to tłumacz IP: *.pu.kielce.pl 20.11.06, 14:54
        Stoi przede mną pani w sklepie ogrodniczym: "poproszę coś na mszyce". Sprzedawca: "kije bejsbolowe już mi się skończyły", pani nie załapała i dalej: "ale ja wolę coś w proszku". Stałam za nią w kolejce i ledwo wydusiłam co chcę kupić, taki durny śmiech mnie ogarnął.
        • jinx66 Fajny poscik 20.11.06, 17:20
          Swietny post leonwawa.

          Nawet sporo osob zalapalo co to jest humor….
          Osobiscie bawilem sie przednio

          Wszystkim swieto oburzonym polecam zdecydowanie wiecej luzu…

          Nie jestem sprzedawca , czasami jestem klientem.

          Uderzyl mnie jeden slogan “KLIENT NASZ PAN”
          Odnosze dziwne wrazenie ze glownie wlasnie Polacy takimi tekstami sie
          dowartosciowuja (oczywiscie wszedzie sie trafiaja jakcys toksyczni goscie), ale
          np w UK nikt POWAZNY tak do sprawy niepodchodzi.

          Klient to klient (nie zaden PAN) sprzedawca to sprzedawca (a nie SLUGA) i obie
          strony staraja sie traktowac siebie z wzajemnym szacunkiem.

          Tu ciekawostka wielokrotnie zaobserwowalem "madrali" (glownie naszych rodakow ,
          ale nie tylko), ktorzy odnosili sie chamsko/z wyzszoscia do sprzedawcy.
          Nieodmiennie, jesli nie byl to jakis "HARRODS" tylko zwykla ksiegarnia, pub
          czy oddzial banku – klient odchodzil “z kwitkiem”, a w najlepszym wypadku
          oczekiwanie ekstra 5+ minut mial obowiazkowe….

          Wszystkich, ktorzy psiacza na naszych polskich sprzedawcow moge zapewnic, ze
          generalnie w Polsce Obsluga Klienta jest na ZDECYDOWANIE wyzszym poziomie niz w
          UK (ale to osobny watek).

          Smutne jedynie jest to, ze dla wiekszosci osob wypowiadajacych sie w tym watku
          przeswiecala idea “dokopania” autorowi za moze niezbyt fortune okreslenia ( do
          czego wymieniony sam sie przyznal i w pewnym sensie, sie pokajal – dla mnie
          sprawa jest zakonczona)

          Troche podworowania sobie "z glupiej baby" na forum nikomu jeszcze nie
          zaszkodzilo (zwlaszcza, gdy nie jest to nic osobistego i nikt nie wymienia
          Janiny Z. z nazwiska) - od tego chyba jest Forum Humorum

    • leje-sie Re: zabawne sytuacje z klientami 20.11.06, 20:50
      Moja pani zwala naa mnie wszystkie obowiązki techniczne.

      Więc kiedyś poszliśmy razem z jej komórką i ja do młodej serwisantki - PMS-y się
      zablokowały.

      Kiedy indziej internet przestał działać. Dzwonię do serwisu, tłumaczę, podaję
      ustawienia i numery ip, jakie światełka mi w modemie mrygają - młody człowiek
      cierpliwie wysłuchuje, wreszcie przerywa - Niech pan spróbuje wyjąć kabelek
      zasileniowy z modemu, odliczy do dziesięciu i znów podłączy.

      Taki techniczny to ja nie jestem. Pomogło.
      • Gość: elie30 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 23:20
        To teraz ja Wam opowiem jak się wygłupiłam....
        Pracuje w sklepie motoryzacyjnym i przyszedł klient zakupić wycieraczki do szyb.
        Często zadarza sie, ze klienci przychodza i mówią, że chcą wycieraczkę i że ona
        ma np. długość 50 cm, lub patrzę w katalogu jeżeli nie wiedzą. No i ten Pan
        klient poprosił o wycieraczkę, a, że mi się nie chciało sięgać po katalog
        zapytałam "a jaką ma Pan długość?" a na to klient "wycieraczki....? (uśmiech)...
        nie wiem". Prawie spaliłam buraka i sięgnęłam ledwo powstrzymując smiech do
        katalogu.... :)))A teraz zaznaczam, że chodzi mi o długość wycieraczki :))
    • magdaksp Re: zabawne sytuacje z klientami 21.11.06, 00:03
      atak zachowuja sie klienci w sklepie w ktorym pracuje czyli w h&M:przychodza do
      sklepu zeby wyleczyc swoje kompleksy poprzez danie do
      zrozumienia glownie sprzedawcom ze sa nikim i tak ich wlasnie traktuja jak
      sluzbe ktora posprzata,wyslucha obelg itp.przyklad:balagan wdziale z
      dzinsami(oczywiscie nie ja go zrobilam i nie zaden zmoich kolegow)panienka
      podchodzi do mnie czy moge jej poszukac fajnych dzisnow bo tam jest balagan ijej
      sie nie chce.przyklad numer2:pani podchodzi do kasy z rzecza ktora chce wymienic
      na inna ale tej innej nie ma przy sobie bo stwierdza ze nie ma dzis sily i
      nastroju szukac tego wtym wypadku sweterka.3przyklad:klientka chce wejsc do
      przymierzalni dla niepelnosprawnych ,gdy mowie jej ze nie moze tam wejsc zaczyna
      sie na mnie wydzierac.gdy mowie zeby sie uspokoila krzyczy ze sie nie uspokoi i
      ze bedzie krzyczec i ze chce rozmawiac zkierownikiem.potem ze jestem idiotka .
      dowiaduje sie od kierownika ze musze ją przeprosic dla swietego spokoju.gdy
      podchodze i mowie suche przepraszam i natychmiat odchodze po paru minutach
      dowiaduje sie ze kobieta sie rozryczala ale nie wiem dlaczego.dowiedzialam sie
      tez ze gadala ze ona jest swiatowa itd.niedawno jeden zklientow zwyzywal mojego
      kierownika od kut....zgadnijcie kto musial przepraszac?ato co dzialo sie na
      wiktorze&rolfie
      przechodzilo ludzkie pojecie.panie nie rozumialy ze tych ubran nie mozna
      rezerwowac i ze wnosimy do przymierzalni tylko 5 rzeczy.gdy kolega jednej
      powiedzial ze tylko 5 rzeczy ,nastepna nic sobie ztego nie zrobila i powiedziala
      ze "przeciez pan mowil do tamtej pani"(sic!),oczywiscie o balaganie jaki robia
      klienci nie wspomne.zwyczajny brak szacunku do cudzej wlasnosci i pracy.nie
      wspominajac ze najgorzej zachowuja sie kobiety i mezczyzni ktorzy widac ze maja
      kase.inna historia osttanio przyszedl pan zeby zwrocic czapke.czapka miala
      przypieta nasza metke,zamazany markerem napis c&A i ewidentnie byla
      noszona-bezczelnosc ludzka nie zna granic.najlepsze jest jednak to co znalazla
      moja kolezanka wprzymierzalni-zuzyta podpaske.takie wlasnie "zabwne"sytuacje
      zdarzaja sie w mojej pracy.
      • Gość: APEL Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 21.11.06, 00:33
        Widziałam w sklepie /jeszcze za czasów komuny/ napis przy stoisku z pieczywem-
        towar macany należy do macanta.
      • Gość: Inka Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 16:07
        magdaksp napisała:

        (...)
        Gdybyś nauczyła się pisać to może znalazłabyś lepszą pracę...
        Podpaska.. cóż, może wypadła zwyczajnie przypadkiem podczas mierzenia i nie
        została zauważona...
        Wiem, ze klienci potrafią być okropni ale tekst o bałaganie w rzeczach mogłaś
        pominąć: chyba jesteście tam od układania ciuchów??? A może sprzątaczka ma to
        robić?
        • magdaksp Re: zabawne sytuacje z klientami 21.11.06, 22:44
          Gość portalu: Inka napisał(a):

          > magdaksp napisała:
          >
          > (...)
          > Gdybyś nauczyła się pisać to może znalazłabyś lepszą pracę...
          > Podpaska.. cóż, może wypadła zwyczajnie przypadkiem podczas mierzenia i nie
          > została zauważona...
          > Wiem, ze klienci potrafią być okropni ale tekst o bałaganie w rzeczach mogłaś
          > pominąć: chyba jesteście tam od układania ciuchów??? A może sprzątaczka ma to
          > robić?

          nie chodzi o to od czego ja tam jestem tylko o to jaki brak szacunku do cudzej
          wlasnosci maja ludzie.naucz sie czytac ze zrozumieniem a nie mnie poprawiasz.nie
          rozsmieszaj mnie z ta podpaską-zgubic ,przypadkiem?nie mozesz byc kobietą bo
          zadna kobieta nie napisala by takiej bzdury.a nasikac w przymierzalni tez mozna
          przypadkiem?bo takie "coś" tez sie zdarzylo.
          • ciaki Re: zabawne sytuacje z klientami 22.11.06, 02:31
            Byłem w kwietniu śwadkiem takiego zdarzenia w urzędzie skarbowym:
            podchodzi babka do okienka obok i czeka aż urzędniczka skończy rozmowe telefoniczną i zwróci sie do niej.
            Urzędniczka odkłada słuchawkę i do petentki stojącej zwraca sie tak oto:
            "słucham,urząd skarbowy, przy telefonie Anna Kowalska"
            Kurde, nie mogłem się powstrzymać od głośnego śmiechu-zresztą jej dwie koleżanki i jeden kolega którzy to słyszeli-też nie :)
        • Gość: kasia Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 13:34
          Dziewczyno, czepiasz się magdyksp! Tylko tyle masz do powiedzenia? że pisać nie
          umie? To nie jest forum językoznawców ani polonistów. Ty na pewno masz świetną
          pracę, bo pisać potrafisz...A jak przymierzaszciuchy w sklepie, to też podpaski
          Ci wylatują? Zastanów się!
          Magdaksp, współczuję! Nie daj się pomiataczom!
    • lmblmb tradycyjny przykład polskiej jakości obsługi 21.11.06, 08:03
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):

      > witam wszystkich
      >
      > Mam takie pytanie do wszystkich pracujących w usługach i handlu.
      > Czy trafiają do was "durni, chamscy" klienci , którzy tworza sobie teorie
      > spisku lub poprostu lubią sie kłócić ??
      >
      > Ja wiem, że klient to "Pan" bo to on płaci, ale chyba nie na wszystko można
      > takiemu typowi pozwolić.


      Zdecydowanie nie, ale reszta twoich przykładów pokazuje, że jesteś sprzedawcą
      prosto z ulicy, bez żadnego przygotowania. Dla nawet średnio dobrego sprzedawcy
      takie sytuacje nie są problemem.

      > pozdrawiam

      również,
      • wielorak Re: tradycyjny przykład polskiej jakości obsługi 21.11.06, 10:36
        sytuacja w banku:
        -koleżanka na kasie: "proszę tutaj stanąć, wyciągnąć co trzeba (w domyśle
        dokumenty) ja Pana za chwilkę obsłużę"
    • Gość: mario Re: zabawne sytuacje z klientami IP: 80.54.92.* 21.11.06, 11:04
      kolega opowiedział:przychodzi pan z inteligentnym wyrazem twarzy do skleou rtv
      agd izadaje pytanie PRZEPRASZAM PANA BARDZO A ILEŻ TO KOSZTUJE TEN TELEWIZOR ZA
      1200 ZŁ?
    • laleczka17 Re: zabawne sytuacje z klientami 21.11.06, 16:39
      Rzecz dzieje sie w plusie; dzwoni baba i informuje, ze maz wczoraj kupil
      telefon z aparatem i ona ma pytanie gdzie sie klisze wklada ha ha ha :P
    • Gość: Lemur Jakie piwo w puszce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 21:58
      Moja siostra prowadzi bar w hotelu - podchodzi klient i pyta:
      - Jakie są piwa w puszce?
      - Żywiec i Tyskie.
      - Aha, to Lecha poproszę.
    • Gość: Gość Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.aster.pl 21.11.06, 22:12
      Biuro podróży.
      Dwie klientki chcą kupić bilety tanich linii lotniczych do XXX. Zaakceptowały
      godziny przelotów, zaakceptowały cenę. Ostatnie pytanie:
      - Proszę Pani, czy ten samolot na pewno leci z Warszawy?
      - Oczywiście, odlot jest z Warszawy.
      - Ale czy na pewno z lotniska w Warszawie, bo wie Pani, ostatnio sprzedali nam
      z Krakowa.
      - Z całą pewnością samolot odlatuje z lotniska w Warszawie.
      - Bo wie Pani, my bardzo dużo latamy i czasem sprzedaje się coś innego.
      - Proszę się nie niepokoić, wystawiłam Paniom bilety z Warszawy.
      Panie sprawdzają wydrukowane bilety i nagle...
      -Proszę Pani, ale to nie jest z Warszawy, tylko z Etiudy!
      (dla niewtajemniczonych "Etiuda" to terminal dla tanich linii)
      - Etiuda to oddzielny budynek dla odprawy pasażerów tanich linii lotniczych,
      ale lotnisko jest to samo.
      - Ale to nie jest Warszawa, tylko Etiuda, a my wyraźnie mówiłyśmy, że chcemy
      lecieć z Warszawy!
      - Ależ to JEST lotnisko w Warszawie, to samo miejsce, ten sam pas startowy,
      tylko budynek inny...
      - ALE TAM NIE MA SKLEPU BEZCŁOWEGO i dlatego chcemy lecieć z Warszawy, żeby
      taki sklep był. A ten samolot nie leci z Warszawy!
      - Panie pytały o miejsce odlotu, a nie o sklep wolnocłowy...
      - Jak tak, to nie lecimy.
      Wszystkim w biurze najpierw odjęło mowę, a po wyjściu klietek (oczywiście bez
      zapłaty za bilety), dostaliśmy napadu nieopanowanego rechotu, bo takiego powodu
      rezygnacji z zagranicznej podróży nie wymyśliłby chyba nikt inny, tylko te
      Panie. Za pomysłowość (lub totalną ignorancję) należy im się mistrzostwo
      świata.
      • Gość: Gość gość Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.06, 15:18
        a na Etiudzie jest sklep wolnocłowy:)
    • Gość: młoda Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.11.06, 09:07
      > zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary

      Ha! Ja w sumie młoda jestem i noszę w szmacianym etui okularowym takim zamykanym na sprężynujące blaszki czy plastikowe paski. Moim zdaniem bije to na głowe futerały wszelkiej maści.
      A zamiłowanie do "folijek" to domena smarkaczy, coś mi się tak zdaje :)
      • Gość: aaaa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.bielsko.dialog.net.pl 23.11.06, 11:26
        Ja NIGDY nie odklejam folijki aż nie odpadnie :]
        W ten sposób mam telefonkik długo w nienaruszonym stanie i dzieki temu wiecej za niego dostane w komisie. Nie wiem co w tym debilnego ?
        Aha lat mam 24 :] ...

        A co do trzymania w futerałach fonów :D to mi ręce opadły jak mój chłopak przyszedł kiedyś do mnie z telefonem zawiniętym w folię śniadaniową :D:D:D
        • ewosia Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 11:39
          Strasznie glodna wracałam z Polski i blisko już domu przypomniałam sobie, że
          nic nie mam do jedzenia, zjechałam z obwodnicy w Gdańsku do McDonalda w Geant,
          tuż przed zamknięciem. W tle cały czas gra radio...
          Ja: mogę jeszcze?
          pani: tak, zapraszam
          ja: cheesburgera prosze
          pani: jednego?
          ja: tak, jednego
          pani: coś do picia?
          ja: nie, dziękuję
          pani: a jakiś deser, ciasko?
          ja: nie, tylko kanapkę
          pani: a próbowala pani zestawu (tu padla nazwa, jakaś letnia promocja)
          ja: nie, ja tylko kanapkę chcę
          pani: jednego czizaaaaaaaaa!!!!!!!!!
          pani: to będzie 2 złote
          ja wyciągam monetę
          W tym momencie radio zapikało i minęła 22.00
          Pani: już zamknięte, nie mogę sprzedać.
          Zaśmiałam się w głos i pojechałam do domu.
        • meduza7 Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 12:09
          Pracuję w biurze obsługi klienta pewnej sieci komórkowej.
          Niektórzy klienci to już zdążyli przejść do naszej wewnętrznej legendy.
          Jest sobie na przykład taki pan, który ma "Simplusa w Erze na POPkartę" ;) i
          ładuje w ten telefon DZIESIĄTKI TYSIĘCY ZŁOTYCH. Naprawdę. Miałam okazję
          widzieć jego konto. Tenże pan ma zwyczaj pisania bardzo drobiazgowych i
          szczegółowych reklamacji w stylu "O godzinie 15.28 rozpocząłem rozmowę z numeru
          XXXXX z konsultantką panią XXXX, rozmowa została przerwana o godzinie 15.32,
          wobec czego kontynuowałem ją od godziny 15.33 z telefonu numer XXXXXX z
          konsultantem panem XXXX ..." itd, tak przez półtora strony. Prosi zawsze o
          odpowiedź pisemną, kolekcjoner, czy co? Inna reklamacja "W regulaminie
          świadczenia usług dostępnym na stronie www. są następujące blędy: pkt x, par.
          x: "opata" zamiast "opłata" ...itd. Zażądał oczywiście nie tylko poprawy
          literówek, ale i odpowiedzi w formie pisemnej, czy zostaly na pewno poprawione.
          Jeszcze inna reklamacja: wysyłał jakiegoś smsa specjalnego, z tych za 1,22 i
          wielokrotności, i mu nie doszedł - a wysyła ich też dziesiątki, bez przerwy
          uczestniczy w jakichś konkursach - za co zażądał odszkodowania "za
          niewywiązanie się z usług telekomunikacyjnych" w wysokości od 50 do 80 tys.
          złotych.
          Facet ma zdecydowanie za dużo pieniędzy i czasu...
          • agata_s2 Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 15:16
            Klientka zamawia taxi i uprzedza, że będzie przewozić kota. Miałam obowiązek
            zapytać czy kot będzie w transporterze, ale słowo mi uciekło więc strzeliłam:
            "Przepraszam, czy kot będzie w opakowaniu?"
            • Gość: martka wstyd IP: *.icm.edu.pl 23.11.06, 15:33
              klientką byłam ja sama. Myślałam, że się spalę ze wstydu. Ludzie się ze mnie
              śmiali, ze ho ho.
              otóż, stoję sobie w kolejce za wedlinami. W markecie. no i tych wędlin tyle, ze
              łeb boli. Połowy nazw nie sposób wymówić. No więc stoję sobie i czytam.I leżało
              takie ładne salami. Przyszła moja kolej i mówię:
              "poproszę 20 dkg.salami par_zone"
              a ekspedientka:
              "chyba paRZone":D
              mam nadzieję, że zrozumiale napisałam
              Ale takie "par zone"brzmi dość włosko

              Pozdrawiam,
              Marta
          • jolunia01 Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 19:15
            meduza7 napisała:

            > Pracuję w biurze obsługi klienta pewnej sieci komórkowej.
            > Niektórzy klienci to już zdążyli przejść do naszej wewnętrznej legendy....

            A ja byłam klientką pewnej sieci komórkowej. Debilna i chamska obsługa też już
            przeszła do rodzinnej legendy. Np. 1/ wykazane połaczenie na stacjonarny numer
            we Wrocławiu - nie dzwoniłam, nie znam nikogo we Wrocławiu, tylko ja używam
            tego aparatu, w podanym czasie byłam w podróży, więc nikt nie mógł omyłkowo
            nawet wziąć mojego telefonu - na półtorej strony maszynopisu debilne
            wyjaśnienie mozliwych sytuacji typu przypadkowe nacisnięcie klawiszy. Telefon
            jest z klapka i nie da sie przypadkowo byle czego wcisnąć. W skrócie chcieli
            mi chyba powiedzieć: "nie umiesz posługiwać się telefonem"; 2/ połączenie z
            internetem - ileś tam kB - godzina 4.11. Rozmowa z obsługą: "może przypadkowe
            nacisniecie klawisza..... o 4.11 to ja śpię, a nie naciskam klawisze; 3/
            wieczne wykazywanie na biligu połączeń do miasta X, ja dzwonię do Y - "ale
            prosze pani, my tam mamy (coś tam, nie pamietam jak sie to nazywa), co to za
            róznica?"
            No i w koncu stracili klienta.
            -
            O, to ja - taka mądra jestem?!
            • Gość: braat1 Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.centertel.pl 24.11.06, 08:53
              > A ja byłam klientką pewnej sieci komórkowej. Debilna i chamska obsługa też
              już
              > przeszła do rodzinnej legendy. Np. 1/ wykazane połaczenie na stacjonarny
              numer
              > we Wrocławiu - nie dzwoniłam, nie znam nikogo we Wrocławiu, tylko ja używam
              > tego aparatu, w podanym czasie byłam w podróży, więc nikt nie mógł omyłkowo
              > nawet wziąć mojego telefonu - na półtorej strony maszynopisu debilne
              > wyjaśnienie mozliwych sytuacji typu przypadkowe nacisnięcie klawiszy. Telefon
              > jest z klapka i nie da sie przypadkowo byle czego wcisnąć. W skrócie chcieli
              > mi chyba powiedzieć: "nie umiesz posługiwać się telefonem"; 2/ połączenie z
              > internetem - ileś tam kB - godzina 4.11. Rozmowa z obsługą: "może przypadkowe
              > nacisniecie klawisza..... o 4.11 to ja śpię, a nie naciskam klawisze; 3/
              > wieczne wykazywanie na biligu połączeń do miasta X, ja dzwonię do Y - "ale
              > prosze pani, my tam mamy (coś tam, nie pamietam jak sie to nazywa), co to za
              > róznica?"
              > No i w koncu stracili klienta.


              Czy moglabys zaznaczyc co takiego w tej obsludze bylo "debilne i chamskie"??
              90% przypadkow, ktore opisalas jest wina klienta. A to przypadkowo wybrany
              numer, moze dziecko sie bawilo telefonem, a polaczenia z internetem potrafia
              niektore gry ustanawiac. Nie twierdze, ze tak bylo w Twoim przypadku, skoro
              mowisz, ze zaden z tych przypadkow nie mial miejsca to znaczy, za
              najprawdopodobniej mialas zepsuty telefon. Ale opisane przez Ciebie zachowanie
              obslugi bylo jak najbardziej na miejscu.
              • meduza7 Re: zabawne sytuacje z klientami 24.11.06, 10:17
                Telefony potrafią różne dziwne rzeczy wyprawiać bez wiedzy i zgody właściciela.
                Dzwoni kiedyś klientka, która stwierdza, że nie dostaje doładowania w miksie.
                Po sprawdzeniu okazało się, że owszem, dostaje - tylko z telefonu co 5 minut
                regularnie wychodzą polączenia z internetem. Za każde takie połączenie
                pobierana jest oczywiście opłata - no i po paru godzinach pieniędzy niet.
                Klientka miała w menu telefonu ustawione sprawdzanie poczty mailowej z
                częstotliwością co 5 minut właśnie.
                A jeśli chodzi o sytuacje opisane poniżej - biuro obslugi nie Duch Święty i nie
                jest w stanie sprawdzić, czy klient dzwonił do Wrocławia, czy nie. A może
                telefon pożyczył sobie na moment kuzyn Ziutek. Jest jakieś połączenie wykazane
                na bilingu i na tym musimy się opierać.
        • onlyoner Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 17:47
          Gość portalu: aaaa napisał(a):
          > Ja NIGDY nie odklejam folijki aż nie odpadnie :]
          > W ten sposób mam telefonkik długo w nienaruszonym stanie i dzieki temu wiecej
          > za niego dostane w komisie. Nie wiem co w tym debilnego ?

          Jeśli przyświeca ci konkretny cel to można zrozumieć. Ale miej litość dla ludzi
          z poczuciem estetyki których bolą zęby gdy widzą że użytkownikowi nie zależy na
          ujrzeniu efektów trudu jaki włozyli projektanci w nadanie danemu modelowi
          atrakcyjnej formy.
          Coś podobnego widziałem u moich znajomych którym przez kilka lat nie
          przeszkadzało to że w narożniku ekranu ich telewizora widnieje spora nalepka z
          firmowym logo. Kiedy sie zapytałem czemu tego nie odkleją otrzymałem odpowiedź
          "a po co ? przecież tak jest ładniej". Przez grzeczność nigdy im nie
          powiedziałem że po kilku minutach ogladania TV na takim ekranie dostaję mdłości
          i bólu głowy.
          • emixes Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 20:00
            Ja odklekjam folie natychmiast. Liczy się dla mnie piękny telefon a nie cena
            jaką za niego uzyskam za x czasu w komisie - zresztą po x czasie ten telefon i
            tak traci na wartości bo są nowsze modele. Ale nie uważam noszenia foli na
            telefonie za debilzm raczej za sknerstwo;)
            • wioskowy_glupek Re: zabawne sytuacje z klientami 23.11.06, 23:54
              Problem w tym że jak masz folie na telefonie to dłużej cieszysz się pięknym niezarysowanym ekranem ;) prawda ?
              W futerale też nie nosicie :> ???

              A co to ma ze sknerstwem wspolnego to już kompletnie nie wiem :D:D
              Poza tym ja np. zawsze łądnie przycinam tą folie tak aby nie odstawała po bokach :)
              • Gość: leonwawa Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.06, 13:46
                wiecie co z tymi folijkami to już przesada przecież jak się nosi i uzywa fona w
                normalnych warunkach to ta folia sama się odkleja, czasem cała czasem częściowo
                i potem do tego kleju podklejają się drobiny kurzu i innego dziadostwa

                i teraz niech ktoś udowodni że to lepiej wygląda niż bez tej foli
                • emixes Re: zabawne sytuacje z klientami 24.11.06, 14:27
                  A tu przyzjane Ci racje, folia się odkleja (nie ma na to silnych odkleja sie i
                  już) pod folie dostaje sie kurz i inne paprochy i taki telefonik wygląda
                  paskudnie. Naprawde nie wiem co pięknego w nieporysowanym ekranie w takiej
                  folii? Jeśli nie nosisz telefonu byle jak z kluczami na przykład to i sie nie
                  porysuje za bardzo.
            • Gość: jaija Re: zabawne sytuacje z klientami IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.11.06, 00:05
              Ja też zawsze pozbywam się folijek. Mnie jakoś nigdy nic się z tego powodu nie
              porysowało, ale niektórzy wolą takie zabezpieczenie.
    • Gość: calineczka Re: zabawne sytuacje z klientami i sprzedawcami IP: 89.229.96.* 24.11.06, 08:39
    • Gość: calineczka Re: zabawne sytuacje z klientami i sprzedawcami IP: 89.229.96.* 24.11.06, 08:47
      Pojechałam na stacje benynowa :
      ja: poproszę mycie , te najtańsze
      sprzedawczyni sprzedała mi , dała karteczkę , zapłaciłam ok 10 zł
      i za chwilę słyszę: ale wie Pani ,ze myjnia dziś jest nieczynna
      Ręcę mi opadły
      ja: nie , nie wiem
      sp.: a dopiero sobie przypomniałam
      ja: to po co mi ten karnet na mycie
      sp: moze go Pani tu zostawić i jak naprawią nam myjnię to pani skorzysta
      Ja: ??? słycham? ja nie przyjechałam tutaj kupic karnetu ale chciałąm umyc
      samochód. Proszę o zwrot pieniędzy
      sp: ale ja nie mogę
      ja: słucham ??!!! to proszę z kierownikiem
      Kasa została oddana
      -----------------
      Sytuacja w "Kryształku" sklep ze szkłem,
      sp: to proszę pani jest podgrzewacz, może Pani na tym postawić np. czajnik ,
      czy garnek żeby potrawa była ciągle ciepła
      klientka: a z czym ten garnek ???

      po uspokojeniu smiechu wydusiłam z siebie : z bigosem prosze Pani

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka