Gość: kromak
IP: *.zgora.dialog.net.pl
23.11.06, 11:30
1. Do dziś pamiętam jak ktoś nie miał u siebie telefonu w domu, to jezeli
chciał ktoś DO NAS zadzwonić, to najpierw przychodziła baba z poczty i mówiła
ze o tej i o tej godzinie, będzie do Pani/Pana telefon w tej a tej kabinie.
Trzeba było podpisać że baba z poczty była. Iść na drugi koniec miasta na
pocztę. Albo tramwajem. Tam w niezbyt pachnącej kabinie poczekac az przełacza
cie, z centarli i tak dalej i tak dalej. A dziś sa komórki i jak ciotka ze
wsi chce do mnie zadzwonić to dzwoni z komówrki.
Dziś nie chciało bym mi się latać specjalnie na pocztę.
2 albo głupie stanie w kolejce po szynke na święta. Cała noc prawie stałam
kiedyś.
3. strzykawki szklane, ta cała procedura gotowania, sterylizowania. Od samego
procesu bałam się. A może dlatego że byłam dzieckiem
4. Moda wśród dziewczyn na robienie sobie swetrów własnoręcznie. Lepiej
samemu coś zrobić niż czekać pół roku na ciuch, który i tak obfituje w
szarzyznę
5 i tu najlepsze. Na jednym bazarku w jednym mieście( nie powiem jakim) jest
kibel na końcu. Tam babcia klozetowa za drobną opłata udostępniała kabinę
numer 3. Co mieściło się w kan=binie numer 3 czego nie było w innych
kabinach? Gazety z modą. Burdy i inne. Podpatrzyło się, przerysowało i można
było sobie szyć ciuchy na styl zachodni
Nie żałuje że minęło PRL. Czekać 3 godziny na teleg=fon. Straszne