Dodaj do ulubionych

jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "malych"sy

03.02.07, 13:23
rozmawiajac niejednokrotnie ze swoimi kolezankami o swoich kochanych
tesciowych, doszlysmy do w nosku ze im sie wydaje ze zawsze beda miec swoich
malych chlopczykow..
moja to robi tak: po kazdej wizycie u swojej mamy moj maz otrzymuje zapas
skarpetek i slipek (oczywiscie slipki za male o co najmniej 2 rozmiary),jakby
co najmniej nie umial sobie kupic sam/ewentualnie ze mna!!! rozwala mnie to!!
ma 35 lat!HA!
Obserwuj wątek
    • megas2 Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly 03.02.07, 13:46
      Ty za 30 lat też pewnie taka będziesz...
    • Gość: ona21 Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.biskupice.sdi.tpnet.pl 03.02.07, 14:15
      > po kazdej wizycie u swojej mamy moj maz otrzymuje zapas
      > skarpetek i slipek (oczywiscie slipki za male o co najmniej 2 rozmiary)

      Jak Ty nic nei rozumiesz... Wnuków sie nie może doczekać, pomysl co by się działo gdyby Twoj mąż włożył te slipki o 2 rozmiary za małe na swoją pupę :DD heh
      • Gość: jaka ja Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 14:26
        do mojego moja teściówka mówi cycuś, kupuje mu jogurci i soczki z witaminakmi i
        jest słodka aż się na wymioty zbiera, ale broń boże złe słowo powiedzieć na
        mamusie błe...
    • Gość: misia Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 14:29
      MOja teściowa kupuje synkowi koszule wedle swego gustu, sweterki a la Kononowicz, skarpetki, majty...On nic z tego nie nosi, bo to nie takie, ale nie da się jej przetłumaczyć. Wnukom po cukierku, synkom ubranka...
      Jej synowie- 42, 45, 48 to jakby nie patrzeć ludzie dorośli...
      Gotuje mu też przysmaki, tłuste koszmarki ze słoninką, a mąż ma problem z krążeniem i musi uważać. Krytykuje moją kuchnię, ile wlezie, po co ta zielenina, mięso, fu, za suche, wszystko jakieś takie nie po jej myśli. Nic dziebwego, że syn chory. Przeze mnie.
    • Gość: bb Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 15:10
      no i pyta czy aby napewno chodzi co niedziele do kosciola......!!!!!!
    • Gość: kłapcia Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.is.net.pl 04.02.07, 20:13
      "Synku, dziecko moje , co Ty przeszedłeś !!!! Jak Ty to wytrzymałeś ??? Jak
      sobie pomyślę, co Ty przechodziłeś, to mi się płakać chce. No gratuluję Ci,
      kochany, gratuluję...Moje dziecko, nie wyobrażałam sobie nigdy, nigdy nie
      dopuściłam nawet takiej myśli, że coś tak ohydnego będziesz oglądał"....
      Ta ohyda to oczywiście poród rodzinny:), monolog tesciowej w tym stylu trwał
      kilkanascie minut. A ile przy tym było głaskania, przytulania, poprawiania
      kołnierzyka itp !!!! Wnuka nie była zbyt ciekawa, nie mówiąc juz o moim stanie
      zdrowia...
      • Gość: dini Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.07, 21:49
        Gość portalu: kłapcia napisał(a):

        > "Synku, dziecko moje , co Ty przeszedłeś !!!! Jak Ty to wytrzymałeś ??? Jak
        > sobie pomyślę, co Ty przechodziłeś, to mi się płakać chce. No gratuluję Ci,
        > kochany, gratuluję...Moje dziecko, nie wyobrażałam sobie nigdy, nigdy nie
        > dopuściłam nawet takiej myśli, że coś tak ohydnego będziesz oglądał"....
        > Ta ohyda to oczywiście poród rodzinny:), monolog tesciowej w tym stylu trwał
        > kilkanascie minut. A ile przy tym było głaskania, przytulania, poprawiania
        > kołnierzyka itp !!!! Wnuka nie była zbyt ciekawa, nie mówiąc juz o moim stanie
        > zdrowia...

        Stara wredna gropa. Jak slyszę o takich babach, to mam ochotę zabić.

        Oczywiście ohyda polegała na tym, że to TY rodziłaś...Gdzieś tam w środku, w durnym łbie kołacze sie durna myśl, że może jednak synuś brzydzie się TEJ TAM, tak jak ona się brzydzi...

        MOja teściowa też nie była ciekawa wnuka...A właścicwie wnuków, bo to były bliźnięta, co teściową uraziło, bo jakże to? Nigdy w JEJ rodzinie nie było...A jeszcze jak na złość były w mojej (moja mama jest z bliźniąt), czyli jakby WYGRAŁY geny mojej rodziny...I poza tym tyle zawsze było opowiadań, jaki ciężki poród przeszła, jaka była dzielna, bohaterka przecież, ile się nadźwigała, dziecko p r a w i e 4 kg...A ja mam czelność ją przebić?! Nosić dwójkę, rodzić dwójkę?! I jeszcze synów? Nie, nie była ciekawa wnuków. Zostało to jej na lata - nigdy nie była ciekawa spraw wnuków. Ostentacyjnie nie pamiętała o ich urodzinach, imieninach, choć o dacie zakupu telewizora - tak.
        Lata mijały, chłopcy nie czuli z babcią specjalnej więzi, i ani ja, ani ojciec nie byliśmy w stanie ich przekonać, że to jednak babcia, choć bardzo się żeśmy starali. Nie lubili jej, co starannie ukrywali, ale "babcia" to zawsze tylko moja mama.
        Teraz, niestety, ich nie wzrusza jej los...
        Niedawno była w szpitalu, owszem poszli, z nami, posiedzieli 10 minut, poprowadzili drewnianą rozmowę i poszli. Na moją uwagę wieczorem, jeden z nich powiedział, że kiedy on był ciężko chory (bardzo ciężko - dodam), w dzieciństwie, babcia ANI RAZU go nie odwiedziła. Tak było.

        Za to o synka się dbało zawsze. Jaki on, biedny miał los ze mną! "Urodziła ci bliźniaki, tyle pracy, taki jesteś zmęczony, takie mizerny..."
        Do dziś kupuje mu multiwitaminkę, bo ja go źle karmię, jednoosobową miękką kołderkę, daje mu się JEDNEGO kotlecika, żeby sobie w domu zjadł, jeden kawałek ciasta, jedną porcję sałatki...Kiedyś wykupiła mu jednoosobową wycieczkę, żeby sobie odpoczął...Nie przyjął, rzecz jasna. Kupuje mu jeszcze skarpetki, żyletki (!), kremy do golenia...
        • Gość: jaija Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.02.07, 00:39
          Cholera, skąd się takie babiszony biorą? Czy one nie rozumieją, że krzywdzą
          całą rodzinę? I siebie? CZy to nie lepiej przyjąć synową, jak córkę, wnuki jak
          dzieci swoich dzieci? Wstrętne baby!
    • Gość: mloda Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 10:52
      a moja gdy urodzilam synka stwierdzila: "fajny,fajny tylko jakis taki nie
      podobny do syna "(jej syna a mojego meza)!!!!! brrrrr
      • Gość: Blackforever Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.chello.pl 05.02.07, 10:59
        moja teściowa NIE DBA o swojego syna, a w dniu ślubu powiedziała,
        że ,,zakupiony towar nie podlega zwrotowi". Nie interesuje się nami w ogóle, od
        dwóch lat nie zadzwoniła. Pozbyła się kolejnego dziecka z domu. Ale jak czytam
        wasze wypowiedzi stwierdzam, że chyba mam szczęście...
    • adenozyna Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly 05.02.07, 12:24
      Moja chyba przebije wszystkie - ma dwóch synów, mój mąż jest młodszym. Ponieważ
      ośmielił się opuścić rodzinne miasto, związać ze mną i przekreślić jej plany
      (ukartowała, że on się ożeni z siostrą swojego kumpla ze szkoły bo ona lubi jej
      matkę, zamieszkają u niej, znalazła mu pracę w sąsiedniej miejscowości) - mści
      się. Jak byłam w ciąży doniosła na WKU, dokąd się przeprowadziliśmy, żeby dostał
      wezwanie do wojska. Prawie straciłam dziecko po tej aferze - z powodu mojego
      stanu dali mu odroczenie, a potem zastępczą. Ciągle mnie obmawia wobec rodziny z
      jego strony i znajomych. Ludzie mają mnie za koszmarnego babsztyla i potwora.
      Podobnie było z porodem - historia identyczna jak powyżej opisana, bo mąż był
      cały czas ze mną. Regularnie ona i starszy brat męża zapominają o urodzinach czy
      imieninach wnuczki i moich. Tylko dziadek potajemnie coś wykombinuje. Teściowa
      daje w prezencie synusiowi piżamki,flanele, kalesony itp. relikty stanu
      wojennego, bo ja na pewno o niego nie dbam. Słodziutka aż strach - taki cukierek
      maczany w truciźnie. Nienawidzi mnie, bo jej zabiegi odniosły wręcz przeciwny
      skutek bez jakiegokolwiek mojego wkładu.
      • Gość: ilona Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 13:11
        Cholerne babsztyle!
        One sobie męża znalazły, założyły rodzinę, rozmnożyły się, im było wolno "zabrać komuś syna" i ciekawe czy wszytsko robiły pod dyktando teściowej...

        Moja posunęła się tak daleko, że zainstalowała się w naszym domu, pod pozorem choroby. To był mój, panieński dom, a ona szybko mnie sprowadziła do roli niechcianej lokatorki. Doszło do tego, że furtkę do ogrodu zamknęła na kłódkę, żebym nie deptała "jej" ogródka! Wyrzuciła kilka moich rzeczy, w tym obraz pędzla mojej przyjaciółki, znanej plastyczki, bo "nieładny"... Pewnego dnia przyszedł mój ojciec, ofiarodawca domu i dał jej dwie godziny na spakowanie się i won.
        Moj mąż nie był świadkiem wielu spraw, bo jest marynarzem i dużo czasu na morzu.
        Ale wywalenie mamusi pochwalił.

        Potem okazało się, że był cały plan, zdradziła mi to siostra teściowej, żebym mnie usunąć z tego domu!

        Od tej pory ani syn, ani ja nie mamy kontaktu z teściową. A to już 4 lata.
        • mallard Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly 05.02.07, 15:24
          Gość portalu: ilona napisał(a):

          Pewnego dnia przyszedł mój
          > ojciec, ofiarodawca domu i dał jej dwie godziny na spakowanie się i won.

          Kocham Twojego ojca!!! Mąż też niech przybije piątkę! :):):)

          Pozdro!
    • Gość: malina Re: jak NADAL dbaja wasze tesciowe o swoich "maly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 14:42
      Moja się "ciećka" jak niektórzy do niemowlaka. On się boi pomóc jej w zakupach,
      bo teściowa potrafi wrzasnąć na pół marketu "synuś, synuś, pomóż mamusi, nie
      wiem czy te marcheweczki byś wolał czy koszulka będzie dobra na ciebie - plecki
      ci urosły " itp. teksty. Ludzie mają pełen ubaw LOL
    • Gość: kochający zięć A z drugiej strony (medalu)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 14:44
      Moja teściowa jest OK (teść zresztą też), ale czasem prezenty wręczane przez nią
      (skarpety, slipy i podkoszulki) wprawiają mnie w zakłopotanie. Delikatne aluzje
      na ten temat, autorstwa mojego i żony pozostaja bez skutku. Czy jak się kiedyś
      pokażę teściowej ubrany _wyłącznie_ w jej prezenty, to da jej coś do myślenia? :)
      • Gość: też zięć Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.07, 14:54
        Mógłbyś się spodobać ; ) dostałbyś jeszcze więcej takich prezentów lub
        propozycję ; )
        • mada.d.n zmienia się? 05.02.07, 15:18
          czy jeśli przed ślubem (zostały do niego 4 miesiące) jest wszystko w porządku,
          nikt się do naszego związku i domu nie wtrąca, uważają naszą niezależność
          decyzyjną za coś normalnego, bardzo lubię moich przyszłych teściów, mieszkamy
          razem (tzn ja i narzeczony), nie mamy żadnych problemów z nimi (teściami
          przysżłymi - zarówno z mojej jak i jego strony) to czy koniecznie się to
          zmieni? bo to co piszecie, to jakies koszmary
          ale z drugiej strony - rok temu zmarł dziadek narzeczonego, ojciec jego ojca.
          teściowie cały czas od ślubu mieszkali z nimi (30 lat) i chyba wiedzą, co to
          znaczy nie mieszkać u siebie, z rodzicami i rodzeństwem (teścia brat dopiero 10
          lat temu się ożenił, do 45 r.ż. mieskał z rodzicami i rodziną brata). mam
          nadzieję, że wyniosą coś z tej nauki i nasze relacje sie nie zmienią :)


          138 dni :)
          Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
          jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
        • Gość: exotique Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.48.77.83.cust.bluewin.ch 05.02.07, 15:20
          Jak czytam to widze ze mam farta :)
          Mam podwojnych tesciow, bo sa po rozwodzie i kazde z nich zalozylo druga
          rodzine. Maz jest jedynakiem, zatem mialam obawy jakie beda relacje z jego
          rodzicami. Bo w koncu ja nie z ich kraju, na poczatku w ogole nie mowilam ich
          jezykiem. I jestem mile rozczarowana. Rozumieja ze ja teskie za swoimi
          rodzicami i robia bardzo duzo bym z nimi czula sie jak z wlasnymi.
          Rozczula mnie jednak tesciowa, bo gdy jade w odwiedziny do Polski (przewaznie
          na 2 tyg) to zabiera pranie i prasowanie by sie synek nie meczyl, bo w koncu po
          pracy nie bedzie z zelazkiem ganial :)
          O obiadkach i lunchykach nie wspomne, ale nie jest to grozne :) i dotyczy obu
          rodzin meza plus sasiadka ktorej szkoda ze ja go tak zostawiam samego :)

          Tak sie zastanawiam - przeciez zyl tyle lat sam, bez kobiecej opieki i nie padl
          ofiara wscieklej pralki czyhajacej na jego zycie :)
          • Gość: alicja Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.07, 15:51
            Moja teściowa dba, żeby suynka nie przemęczyć...
            "To on mył okno?! To ty nie możesz?! Ja bym się wstydziła przed sąsiadami, żeby mój mąż mył okno! Mało się, biedak w pracy narobi?!"

            :)) To okno, co je, biedak umył jest na wysokości 4,5 metra na schodach, pod sufitem. Nie sięgam nawet z drabiny.
            W pracy się przemęcza, a ja to w pracy nic nie robię...Obydwoje jesteśmy lekarzami. W tym samym szpitalu, tylko innych specjalizacji. Oczywiście, jego jest bardziej męcząca...Moja to pestka, w ogóle nie wiadomo co ja robię, jakieś głupstwa (jestem neurologiem).

            Moj mąż lubi czasem coś upichcić, robi to świetnie, ale teściowa nie moze tego zrozumieć i załamuje ręce "to on i gotować musi?"

            Biedak musi jeszcze odebrać dziecko, czasem, skosić trawnik ("ty sumienia nie masz"), jeść, chodzić i oddychać. Potworne.

            Najśmieszniejsze jest to, że teść, typowy pantoflarz, wszystko za teściową robi...Pierze, prasuje, bo ją w krzyżu łupie, całe życie ją tak łupało...

            A największa obraza była, jak wyjechałam na trzymiesięczne stypendium. Mąż omal nie umarł, bo musiał i sprzątnąć, i ugotować, i uprasować. teściowa nie kryła potępienia, doprawdy.

            Dba o synka. O córkę - nie. Córki nie lubi.
            • Gość: corka tesciowej! Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 05.02.07, 16:14
              Moja mama tez jest taka tesciowa i strasznie mnie to boli,ze do wszystkiego sie
              im wrtaca,bo tylko ona wie jak sie wszystko robi!!!Jakie to straszne takie
              zycie.A nic nie kosztuje,zeby byc milym i szanowwac innych ludzi,zyc i pozwolic
              innym zyc.Zawsze pamietam jak ona sie skarzyla,ze jej rodzina sie wtracala do
              niej i teraz sama to robi.Ciagla krytyka jest nie do zniesienia i napewno moze
              spowodowac problemy malzenskie i nawet psychiczne.Smutne musi byc zycie,kiedy od
              rana do wieczora tylko sie slyszy"ty nic nie umiesz zrobic,to tak sie nie
              robi...."A zycie jest takie krotkie.
              Alicja,zdaje mi sie,ze napisalas o mojej mamie.Tak bardzo bym chciala zeby
              wszyscy byli szczesliwi w rodzinie,zle to juz sie chyba nie da.I znowu ten
              problem.....nie chce sie do tego wtracac!Zycie jest skomplikowane.;)
              • Gość: juz nie zona Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.07, 17:42
                Moja byla tesciowa cale zycie nie miala nic do gadania, o wszystko "troszczyl"
                sie tesc. Mieli 4 dzieci, najstarsza corke i trzech synow. Moj maz byl tym
                najmlodszym. Tesc nie uznawal dziewczyn, ani corki ani wnuczek. Corka nigdy nie
                wyszla za maz (ma juz 52 lata), jeden syn ma jedna corke i dwoch synow, drugi
                parke i my dwie corki. Tesc uznal, ze "wine" za urodzenie dziewczynki ponosi
                matka, a "zasluge" w urodzeniu chlopca ma mezczyzna. Po urodzeniu wnuka tesc
                zapraszal do siebie syna i dawal mu niezla sumke pieniedzy - jego zona
                zostawala w domu, bo to przeciez nie jej zasluga. Moj byly maz oczywiscie nigdy
                nie zostal zaproszony (nie wspominajac juz o mnie). O prezentach dla moich
                corek to nawet nie ma co mowic: kalosze kupione od "Ruskich" na rynku. Wnuki
                dostawaly najnowszy sprzed elektroniczny.
                Moja szwagierka skonczyla studia i nagle w rodzinie znalazlam sie ja - tez po
                studiach. Siedzialo to jak ciern w oku, ale w koncu i tak bylam gorsza, bo
                szwagierka skonczyla polonistyke, a ja studiowalam tylko muzyke.
                Po slubie namowilam meza, zeby zrobil technikum. Przed jego egzaminami bylam
                wysoko w ciazy, ale staralam sie sama wszystko robic, zeby mogl pogodzic nauke
                i prace. Zapierdzielalam jak glupia (mieszkalismy wtedy na wsi, chociaz
                pracowalam w miescie), pomagalam w nauce, zeby nikt mi nie zarzucil, ze "synek"
                jest przeciazony obowiazkami. To, co uslyszalam "w podziece" bylo: Oj synku, po
                co ci to bylo? Masz teraz tyle obowiazkow, zmeczony jestes, idz sie lepiej
                poloz i odpocznij ... itp.", oczywiscie ze zlym spojrzeniem w moim kierunku.
                Na koncu jezyka mialam pytanie "A dlaczego nikt wczesniej nie zadbal, zeby sie
                uczyl? Przeciez glupi nie byl". Jak po technikum dostal lepsze stanowisko, to
                oczywiscie bylo tylko jego zasluga. Ale ze moja corka urodzila sie 3 tygodnie
                wczesniej po tym, jak zaczelam rabac drewno, bo w domu niczego juz nie bylo, to
                nikogo nie obchodzilo.
                I nagle, po smierci tescia okazalo sie, ze jestem najlepsza synowa (bylysmy 3).
                Tesciowa wreszcie przemowila wlasnym glosem. Tylko co mi to dalo? NIC !
                Jestem rozwiedziona ;-)))
                • Gość: ewa Re:moze byc smiesznie;-) IP: *.dsl.club-internet.fr 05.02.07, 18:50
                  Moja tesciowa , niezaleznie od postawy nadopiekunczej w stosunku do mocno
                  doroslego syna, ma tez poczucie humoru. Poniewaz miala zwyczaj nazywac swego
                  synka, a mojego meza "dzidzia" (bébé), postanowilismy jakos zareagowac.
                  Zrobialm zatem mezowi na drutach sliczny rozowy sweterek z kolnierzykiem,
                  zakupilismy sliniaczek i spioszki(spodnie od dresu) i tak wystapil na przyjecie
                  mamy. Tesciowa natychmiast polapala sie o co chodzi i swietnie zareagowala.Z
                  powazna mina powiedziala ze musi po cos wyskoczyc. Wyszla i wrocila z szampanem
                  i z butelka dla niemowlaka i smoczkiem. Szampan nalala do butelki ze smoczkiem
                  i podala synowi mowiac "ale ulzylo mi, moj syn juz nie jest dzidziusiem".Po tym
                  oproznilysmy razem z tesciowa butelke rzac ze smiechu.
                  Byla to skuteczna kuracja, bo maz juz nie musi w duchu wsciekac sie-"dzidzia"
                  juz nigdy wiecej nie zostal nazwany, a nasze uklady z tesciowa sa jaknajlepsze.
          • Gość: dzedzyk Re: A z drugiej strony (medalu)? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 12:33
            To pewnie kompleks w stylu - jestem na emeryturze, nie umiem nic zrobić ze swoim
            życiem ,to będę żyła cudzym. Moja teściowa tak ma. Stara się zdobyć moje
            "względy" ale wychodzi jej na odwrót. Nie cierpię być traktowany jak maminsynek.
            Ona ma tylko córki, więc ja mam zastąpić syna, o którym marzyła. Sęk w tym, że
            zaczęła od początku i traktuje mnie jak niemowlaka: chcesz pić? może soczku?a
            nie jest ci za gorąco w tym sweterku? mamusia wyprasował ci koszulkę? Ktoś może
            uzna to za miłe, ale ja nie dożyję wieku kiedy zacznie mnie traktować jak
            dorosłego - mam już 45 ; )
            • mallard Dzedzyk wyluzuj! :) 06.02.07, 13:41
              Mam już 46!
              • Gość: dzedzyk Re: Dzedzyk wyluzuj! :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.07, 13:45
                no to gratuluję : ) Dożyłeś tyle dzięki czy pomimo teściowej? ; )
                • Gość: synowa autor EVVIK była synowa...przyszła teściowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.07, 14:44
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=56190736&a=56741237

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka