Dodaj do ulubionych

O studentach i profesorach

21.11.01, 21:35
Student nic nie umie na egzaminie. Profesor mówi do niego:
-Nawet nie wiem co ci wpisać. Dwója to zbyt dobry stopień jak na twoją
odpowiedź.
Profesor bierze indeks i zamiast stopnia wpisuje studentowi :"Osioł"
Student odbiera indeks, zaglada do środka i mówi:
-Pan profesor juz sie podpisał a gdzie ocena?
---------------------------------------------
Nieprzygotowany student przyszedl na egzamin, profesor chce juz mu postawic
dwóję, ale student prosi o szansę:
-Panie profesorze ,a jesli zacznę chodzić po ścianach i suficie to dostane
tróje?
Profesor sie zgadza. Student zaczyna chodzic po ścianach i suficie.
-Zdumiony profesor mowi: Masz tróje!
-A jesli zaczne fruwac po sali to dostane czwórkę?
Profesor sie zgadza i student fruwa po sali.
-Zachwycony profesor chce już mu postawic czwórke, gdy student mówi:
-A jeżeli obsikam pana profesora a pan pozostanie suchy to dostane piatke?
-Profesor znów sie zgadza. Student wchodzi na biurko i obsikuje profesora.
Profesor zdenerwowany.
- Hej ! Przeciez mialem zostac suchy!!!
Student:
-No dobrze , niech juz bedzie ta czwórka.
Obserwuj wątek
    • kornikzet Re: O studentach i profesorach 22.11.01, 09:12
      W Krakowie przy ulicy Rakowickiej zatrzymuje się tramwaj linie 2 wsiada do
      niego pewna młoda kobieta a że wszystkie miejsca są zajęte staje w milczeniu.
      Widząc ja wstaje starsza pani i mówi:
      - Dziecko jak ty strasznie wyglądasz! masz takie podkrążone oczy, zapadnięte
      policzka, jesteś taka anemiczna, blada, ledwo stoisz, Boże jaka ty jesteś
      chuda, Czy ty jesteś zdrowa?? Co Ci jest??
      - Ta odpowiada: A proszę Pani jestem studentką Akademii Ekonomicznej i mam
      średnią 4,5.
      A cha - mówi staruszka - to usiądź a ja potrzymam Ci płaszczyk.
      Na co słyszy odpowiedź: A to nie płaszczyk to koleżanka ze średnią 5,0...
      • manson Re: O studentach i profesorach 23.11.01, 04:17
        Ja się nie uczę tak żebym był blady, podkrążony i zmęczony a jestem na AE w
        Poznaniu.Hę?
        • Gość: Domin Re: O studentach i profesorach IP: 172.30.31.* 11.12.01, 13:41
          Nic dziwnego w rankingu uczelni " Rzeczpospolitej" nie wypadliście rewelacyjnie.
          • Gość: Justyna Re: O studentach i profesorach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.12.03, 16:11
            To tylko taki kawał!!!!!!!!!!! To , że autor wybrał AE to przypadek.
        • Gość: Jano Re: O studentach i profesorach IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.12.01, 15:51
          manson napisał(a):

          > Ja się nie uczę tak żebym był blady, podkrążony i zmęczony a jestem na AE w
          > Poznaniu.Hę?

          i wlasnie na tym polega dowcip!
          Jak ty zdales mature????????
      • Gość: chicha Re: O studentach i profesorach IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.12.01, 23:39
        kornikzet napisał(a):

        > W Krakowie przy ulicy Rakowickiej zatrzymuje się tramwaj linie 2 wsiada do
        > niego pewna młoda kobieta a że wszystkie miejsca są zajęte staje w milczeniu.
        > Widząc ja wstaje starsza pani i mówi:
        > - Dziecko jak ty strasznie wyglądasz! masz takie podkrążone oczy, zapadnięte
        > policzka, jesteś taka anemiczna, blada, ledwo stoisz, Boże jaka ty jesteś
        > chuda, Czy ty jesteś zdrowa?? Co Ci jest??
        > - Ta odpowiada: A proszę Pani jestem studentką Akademii Ekonomicznej i mam
        > średnią 4,5.
        > A cha - mówi staruszka - to usiądź a ja potrzymam Ci płaszczyk.
        > Na co słyszy odpowiedź: A to nie płaszczyk to koleżanka ze średnią 5,0...
        >

        to bylo o studentach z Akademii Medycznej w Warszawie, hi hi
        • Gość: Xena Re: O studentach i profesorach IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 12:56
          Kursowało to także po jednym z szacowniejszych warszawskich liceów, w którym
          miałam przyjemność się uczyć...
          • yaa Re: O studentach i profesorach 18.12.01, 15:20
            A ya to słyszałem w wersji o studentach prawa w Łodzi.
            Pozdrawiam
            Yaa
        • Gość: student Re: O studentach i profesorach IP: 212.244.106.* 18.12.01, 15:41
          a ja słyszałem to samo o studentach prawa...
          • quba Re: O studentach i profesorach 14.03.02, 12:42
            Gość portalu: student napisał(a):

            > a ja słyszałem to samo o studentach prawa...


            hej ! ale ten student z "płaszczem" to byłem ja
            pozdrawiam
            • Gość: Justyna Re: O studentach i profesorach IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 14.12.03, 16:15
              A ja slyszałam o swojej uczelni.
          • darekk5 Re: O studentach i profesorach 02.06.02, 15:47
            a ja jestem studentem AE w Krakowie i jest to najbardziej pojebana uczelnia na
            swiecie!!!!!
            • alfika Re: O studentach i profesorach 06.06.03, 10:18
              To przenieś się na UWr - tam jest świetnie!
      • annakozlowska Re: O studentach i profesorach 11.05.02, 01:54
        kornikzet napisał(a):

        > W Krakowie przy ulicy Rakowickiej zatrzymuje się tramwaj linie 2 wsiada do
        > niego pewna młoda kobieta a że wszystkie miejsca są zajęte staje w milczeniu.
        > Widząc ja wstaje starsza pani i mówi:
        > - Dziecko jak ty strasznie wyglądasz! masz takie podkrążone oczy, zapadnięte
        > policzka, jesteś taka anemiczna, blada, ledwo stoisz, Boże jaka ty jesteś
        > chuda, Czy ty jesteś zdrowa?? Co Ci jest??
        > - Ta odpowiada: A proszę Pani jestem studentką Akademii Ekonomicznej i mam
        > średnią 4,5.
        > A cha - mówi staruszka - to usiądź a ja potrzymam Ci płaszczyk.
        > Na co słyszy odpowiedź: A to nie płaszczyk to koleżanka ze średnią 5,0...

        Z CALA PEWNOSCIA NIE BYLO TO O STUDENTACH FILOZOFII...
        >



      • Gość: stud. AE Re: O studentach i profesorach IP: *.polsl.gliwice.pl / *.solaris.ds.polsl.gliwice.pl 13.05.02, 00:25
        w Krakowie na AE jest luz ..srednia 4,5 ma co drugi student.
      • Gość: XXX U nas jest inaczej, IP: 195.116.92.* 11.06.02, 14:27
        bo jak to wyraził rektor:
        "Studentowi SGH indeks może odebrać tylko śmierć."
    • Gość: Doki Re: O studentach i profesorach IP: *.turboline.skynet.be 22.11.01, 15:50
      Egzamin. Wchodzi student, w stanie wskazujacym na duze spozycie i belkoce:
      -Panie prrrrrofzezsszzzorzrzrzrzrze, czszszszy pijaj... pijany stuuudent moze
      zdawac egzamin?
      -Nie moze! Prosze wyjsc!
      -Aale, pppanie prrroffessorzrzrzrze, ja bym jednak prrrosil, zeby....
      -No dobrze, ale niech pan nie liczy na ulgowe traktowanie!
      Student odwraca sie:
      -Chopaki, wniescie tu Stefka
    • Gość: adam81 Re: O studentach i profesorach IP: *.sggw.waw.pl 22.11.01, 16:22
      Idzie dwóch studentów korytarzem i znajdują katkę.

      - Patrz, jakaś kartka. Co tam jest?

      - Nie wiem.

      - To co, kserujemy?
      • Gość: grzegorz dobre, dobre, he he:))))) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 23.11.01, 12:50
      • grover rewelacja dowcip 11.01.02, 23:44
        tego nie slyszalem ale taka jest rzeczywistosc przynajmniej tam gdzie ja
        studiuje pozdrawiam
    • Gość: Pulbek Re: O studentach i profesorach IP: *.daimi.au.dk 22.11.01, 16:51
      Dwoch studendow Akademii Medycznej stoi przed tablica
      ogloszen dziekanatu.

      - Ty, rozumiesz cos z tego?

      - Nie, a ty?

      - Ja tez nie. Dawaj, wkuwamy na pamiec...
      • szarykot Ponoć autentyki: 22.11.01, 20:52
        Inglot - wykładowca probabilistyki (czy czegoś takiego) na Polibudzie
        Wrocławskiej

        Student na egzaminie u Inglota nic nie wie. Inglot daje mu ostatnią szansę i
        zadaje pytanie:
        - Jakie jest prawdopodobieństwo wyrzucenia "6" kostką?
        - Jeden do jednego - odpowiada student.
        - Jest pan pewien?
        - Jak najbardziej.
        Inglot daje studentowi kostkę i mówi:
        - Proszę rzucić
        Student wyrzuca "6". Rzuca drugi raz - "6". Inglot bierze kostkę, wyrzuca "6".
        - Prosze indeks - mówi zrezygnowany. Ma pan trzy.
        • Gość: moler Re: Ponoć autentyki: IP: *.de.deuba.com 23.11.01, 13:47
          niezle...Skoro jestesmy przy autentykach, to opowiem historie z UMK w Toruniu, wydzial filologii
          polskiej, egzamin z Oswiecenia. Panna dostaje szereg pytan, na ktore nie ma pojecia jak poprawnie
          odpowiedziec, widzi zazenowanie egzaminatora. Wszystko trwa juz ok. 30 min. Egzaminator
          zniecierpliwiony mowi: "Szanowna Pani, ostatnia szansa i ostatnie pytanie. Niech sie Pani dobrze
          zastanowi i licze na to, ze uslysze od Pani jeszcze dzisiaj jedno logiczne zdanie...wracam za piec
          minut". Egzaminator wraca po trzech minutach i zastaje studentke z otwartymi notatkami w reku:
          - Co Pani robi?
          - Szukam logicznego zdania....
          • Gość: Biala Re: Ponoć autentyki: IP: *.sympatico.ca 24.11.01, 15:56
            Egzaminie z anatomii. Odpowiada student i studentka. Profesor zadaje pytanie:
            - czy czlonek meski ma kosc?
            - nie - mowi chlopak
            - tak - mowi dziewczyna
            Profesor bierze indeksy i wpisuje oceny:
            - pan zdal a pani sie zdawalo.

            Na egzamini z logiki wchodzi trzech studentow, brak wiedzy zmusza ich do
            ostatecznych krokow. Wyjmuja indeksy, stawiaja przez egzaminatorem 3
            pollitrowki i mowia:
            - prosimy o pokwitowanie
            Egzaminator odsuwa jedna butelke i oznajmia:
            - kwituje tylko 2
            • Gość: leman Re: anatomia IP: *.man.poznan.pl 29.11.01, 18:19
              Egzamin z anatomii. Profesor pyta studentki, wskazujac na
              stojacy niopodal szkielet:
              - Jak Pani sadzi, czy to jest szkielet mezczyzny, czy kobiety?
              Studentka dlugo przypatruje sie szkieletowi, wreszcie
              niepewnie odpowiada:
              - Mezczyzny, Panie profesorze
              - A po czym Pani wnioskuje?
              Studentka, wskazujac na okolice miednicy:
              - Tutaj byl czlonek
              Profesor wpisuje cos do indeksu i podaje go studentce. Ona
              zerka: ndst.
              - Czyzbym sie mylila, Panie profesorze?
              - Nie, nie mylila sie Pani. Ja tez sadze, ze tu byl czlonek. Mysle
              nawet, ze niejeden raz!
              • ewa28.11 Medycyna 12.12.01, 22:33
                Akademia Medyczna. Trwa egzamin. Do sali wchodzi kolejny student. Po krótkim
                powitaniu egzaminator zadaje pierwsze pytanie:
                - Przychodzi do pana pacjent, skarży się na następujące objawy...(i tu pada
                dogłębny opis przypadku, który pominiemy z litości nad potencjalnym
                czytelnikiem!). Co i w jakiej dozie by Pan mu zaaplikował?
                Po chwili zastanowienia student odpowiada:
                - 5 łyżek leku X.
                - Przykro mi, ndst. - profesor na to.
                Student ze spuszczoną głową wychodzi z pomieszczenia. Zaraz jednak wpada do
                sali i zaaferowany zwraca się do profesora:
                - Przepraszam, pomyliłem się! Podałbym mu 5 łyżeczek!
                - Za późno - odpowiada egzaminator - pacjent dawno już nie żyje!!!
        • Gość: żbik Re: Ponoć autentyki - tym razem z UJ IP: *.bratniak.krakow.pl 25.11.01, 11:47
          UJ, polonistyka - dziewczyna zdaje egzamin z romantyzmu u niejakiego
          prof.Woźnowskiego, ktory słynie z tego, że wykłady prowadzi czytając z kartek
          powyrywanych z BN, no i oczywiście z masoawego ulewania. Rzeczona studentka
          wychodzi z sali egazminaccyjnej oburzona
          - I co? - pytają sie koleżanki
          - Kazał mi podać trzy możliwe interpretacje "Balladyny"
          - No i co?
          - No, ale kurwa nie powiedział kto tę "Balladynę" napisał
          • aga_11 Autentyk - tym razem z UJ 09.12.02, 09:37
            U tegoż samego prof. Woźnowskiego dziewczynka zdaje takiż sam egzamin:))

            Pytanie o Krasińskiego Z.

            Prof. W: Jaki filozof miał wpływ na poglądy Z.K.?

            Dziewczynka bredzi.
            Prof. W.: A słyszała Pani o dialektyce Hegla.
            D (z ogłupiałą miną): Nieee...
            Prof: A o dialektyce w ogóle?
            D (radośnie) Tak!!!
            Prof (z nadzieją w głosie) No, co to takiego?
            D: Nauka o dialektach!
            Prof: Nie proszę pani, to dialektologia!

            Dziewczynka z dwóją wychodzi.
            Publiczność pod drzwiami: No, i jak?
            D: Oblełam, zadawał jakieś dziwne pytania.
            Pul: Jakie???
            D: O dialektologię Hegla.

            ***
            Za autentyczność ręczę, zdawałam razem z nią, a tzw. publiczność po wyjściu
            rzuciła się na mnie z zachłannym pytaniem, czego prof. W. właściwie pyta.
        • tashi Re: Ponoć autentyki: 05.12.01, 10:56
          Zdaje sie, że on dostał wtedy piatke!Ale nieważne...
          Politechnika Warszawska, parę lat po stanie wojennym, egzamin z wytrzymało�ci materiałów. Student siedzi w przedostatniej ławce i męczy pierwsze. Nic. Więc syka szeptem do tyłu, do ostatniej ławki:
          - Masz pierwsze?
          Cisza
          Więc on znowu:
          - Masz pierwsze?
          Po chwili jakby wahania pada odpowied�:
          - Nno mam...
          - To daj - znów cisza. No dawaj!
          Więc za chwilę pojawia sie sciaga. Po jakiej� chwili ten Z TYŁU pyta:
          - Masz drugie?
          - Mam
          - To daj - zadanie leci do tyłu
          - A trzecie i czwarte masz - pyta ten z tyłu za moment.
          - Mam
          - To daj- i tu znów zadanka wędrujš do tyłu.
          Nagle kto� puka studenta w ramię i mówi:
          - A INDEKS TEŻ MASZ???
          Student się odwraca i widzi swego wykładowcę!! Czwóreczka....
          • Gość: jasiol Re: Ponoć autentyki: IP: 157.25.88.* 17.01.02, 14:36
            Egzaminatorem był śp. Profesor Brzoska, odbywało się to na MEiLu. Tenże
            dżentelmen z przedwojennej szkoły urządził kiedyś egzamin dla PRACOWNIKÓW
            swojej katedry (czy też zakładu:), po czym wywiesił wyniki na tablicy ogłoszeń.
            Przy nazwisku jego zastępcy widniało: 2 (ściągał).
            • Gość: brunner Re: Ponoć autentyki: IP: *.zentis.com.pl / 10.0.0.* 05.06.03, 14:27
              Zasłyszałem o innym przypadku u prof. Brzoski. Ale ostatnio otrzymałem dość
              wiarygodne potwierdzenie, że było tak: Egzamin z wytrzymałości materiałów.
              Student już właściwie zasłużył na dwóję. Więc profesor rysuje mu zamocowany w
              ścianie pręt w kształcie dwójki obciążony siłą na końcu. Zadanie dla studenta:
              narysować rozkład naprężeń wzdłuż pręta. Zdesperowany student po chwili rysuje
              rozkład w kształcie trójki... Zaliczył na 3!!!!!!! No, ale studiując u takiego
              Mistrza jak Ś.P. profesor Brzoska nabywa się również poczucia humoru na
              odpowiednim poziomie.
        • azathoth Re: Ponoć autentyki: 11.12.01, 11:19


          > Inglot - wykładowca probabilistyki (czy czegoś takiego) na Polibudzie
          > Wrocławskiej

          rachunku prawdopodobienstwa, mam z nim wyklady (i tez nic nie wiem :-)))))

        • Gość: dolin Re: Ponoć autentyki: IP: 1.1.2.* 15.01.02, 21:00
          A zdarzyło się to w Łodzi na wydziale prawa.Pewien(nieżyjacy juz)profesor mimo
          awansu na dziekana wydziału nadal prowadził wykłady.Pewnego razu wybrał się do
          niego(jako wykładowcy) student z prośbą o przełożenie egzaminu.Wtedy ten(jako
          wykładowca) odpowiedział-proszę się z tym zwrócić do dziekana(sic!).Więc biedny
          studet pomaszerował do niego,juz w godzinach dyżurów,jako do
          dziekana.Oczywiście zgodę taką uzyskał i został skierowany z podaniem ponownie
          do "wykladowcy".Ten,zobaczywszy podpisane przez siebie podanie,odrzekł ze
          zdziwieniem"Pan Dziekan to Panu przedłużył?Ja na pewno bym nie przedłuzył":))))
          • frred Re: Ponoć autentyki: 15.12.03, 09:00
            Na UŚ któryś profesor pisał sam do siebie jako do dziekana o zakup mebli dla
            swojej katedry, a jako dziekan sam sobie odpisywał, że sorki, ale brak kasy.
        • Gość: waldi Re: Autentyk byłem przy tym IP: *.chello.pl 24.02.02, 19:42
          Rok pierwszy semestr pierwszy ćwiczenia drugie z przedmiotu "podstawy
          informatyki"
          Do tablicy idzie student prowadzący każe mu zapisać coś jako algorytm stident
          zaczyna coś gryzmolić po tablicy
          Prowadzący:
          -proszę pisać w Pascalu (dla niewtajemniczonych to taki język programowania)
          Student:
          -nie umiem
          Prowadzący:
          -Ja myslałem, że jak ktoś tu się zapisał na inforamtykę to to już potrafi
          programować
          Student:
          -to jakbym się zapisał na metelurgie to powinienem sobie piec martenowski
          kupić?
        • Gość: nikalaj Re: Ponoć autentyki: IP: *.chello.pl / *.chello.pl 01.06.02, 22:48
          Egzamin z logiki: wchodzi koleś, siada na krzesełku a prof. pyta: "ile w tym
          pomieszczeniu jest żarówek ?". Koleś liczy jeżeniówki na suficie. "Sześć panie
          profesorze." "Nie zdał pan" - odpowiada prof. - "Następny!". Powtarza pytanie.
          Pada odpowiedź "Widzię sześć, ale nie wiem ile tu może być żarówek." "Zdał pan"
          odpowiada profesor wyciągając żarówkę z szuflady biurka.
          • Gość: VlaD Re: Ponoć autentyki: IP: *.localdomain / *.kim.pl 03.01.04, 03:33
            ...znałem to w nieco innej wersji...

            Student, zapytany o ilość żarówek, przeliczył widoczne (6), odpowiedział że
            sześć, a wtedy profesor wyjął siódmą żarówkę z szuflady i rzecz jasna studenta
            oblał.
            Po wakacjach przyszedł termin poprawki. Powtórzyło się pytanie. Student
            przeliczył żarówki (6) i odpowiedział że siedem. Wtedy profesor pokazał mu
            pustą szufladę i już zabierał się do wpisania dwóji, kiedy studenciak wyjął
            siódmą żarówkę z kieszeni...
    • Gość: Diass Re: O studentach i profesorach IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.11.01, 23:43
      Rzecz dzieje się w ZSRR.
      Na egzamin z zoologii wchodzi student. Profesor stawia przed nim na stole
      szkielet królika i pyta:
      - szto eto?
      Student, nie mający pojęcia o odpowiedzi długo milczy, ale profesor, dobry
      człowiek, usiłuje mu co nieco podpowiedzieć:
      - my ob etom mnogo goworili
      Student jednak nadal nie ma zielonego pojęcia, profesor nie rezygnuje z
      podpowiedzi:
      - my uże ob etom mnogo goworili
      Student, któremu nagle zaświtał jakiś pomysł w głowie, niepewnie
      - jest li eto....
      Profesor:
      - nu skażitie...
      Student w końcu jednym tchem:
      - jest li eto Lenin ????
      • hanys_hans Re: O studentach i profesorach 25.11.01, 14:46
        Zaslyszane i podobno prawdziwe:

        Na Polibudzie Slaskiej jest belfer o nazwisku Sroczynski, zwany
        popularnie
        Sroka. Student pierwszego roku pyta w dziekanacie:
        -dzien dobry, jest pan Sraczynski ?
        -Sro -porawia go sekretarka
        -To ja poczekam... - odpowiada student
        • Gość: anik Re: O studentach i profesorach IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.01, 18:27

          Do pewnego miasteczka przyjechał- w czasie wakacji - na spotkanie autorskie
          znany pisarz.Odpowiadając na pytania uczestników spotkania wyjawił między
          innymi,że pisząc swoje poczytne książki zawsze stosuje zasadę czterech wątków.

          - W każdej mojej powieści jest wątek religijny, arystokratyczny, erotyczny i
          kryminalny.
          Obecna na spotkaniu polonistka miejscowej szkoły zapamiętała to wyzwanie i po
          wakacjach, jako pierwsze, jej uczniowie mieli napisać wypracowanie z czterema
          wątkami.Klasowy prymus już po kilku minutach oddał kartkę z wykonanym
          zadaniem.Nauczycielka odczytała tekst:

          - Matko Boska!( wątek religijny) - krzyknęła hrabina ( wątek arystokratyczny)
          - Jestem w ciąży! ( wątek erotyczny) Ale z kim? ( wątek kryminalny).
        • ellivia Re: O studentach i profesorach 25.11.01, 22:02
          Nieźle sie z tego usmiałam:D
          Jeszcze mam takie , ale nie autentyki:

          W jednym w pokojów w akademiku trwa balanga studencka.
          Biesiadnicy wznosza toast:
          -Za Wieśka, żeby zdał!
          Po jakims czasie wchodzi Wiesiek
          -No i co Wiesiek, zdaleś???
          -Zdałem, tylko jednej butelki nie przyjeli, bo była obtłuczona
          -----------
          Niedouczony student zdaje egzamin z filozofii
          Profesor w pewnej chwili pyta:
          -Jak by pan nazwał naszą rozmowę?
          -Rozmową dwóch uczonych ludzi.
          -A jesli jeden z nich okaże sie durniem?
          -Wtedy drugi zabiera swój indeks i wychodzi.
          • Gość: Bartek Re: O studentach i profesorach IP: *.jpmorgan.com 26.11.01, 17:06
            Atentyk z SGH (daaawne lata) egzamin z Historii Mysli Politycznej (tfu! Ekonomicznej). U takiego
            jednego leszcza u ktorego nie mozna bylo zaliczyc. Studenci na korytarzu czekajac na egzamin
            zabawiaja sie nastepujaco... w przez caly korytarz rzucaja indeksy po podlodze (slizgiem) i ten, ktory
            zatrzyma sie najblizej drzwi profesora wygrywa. W pewnym momencie (kiedy nikogo nie bylo u
            profesora) jeden student "slizgnal" za mocno i indeks wpadl przez szpare pod drzwiami.
            Konsternacja... Po chwili indeks wylatuje ta sama droga, klient patrzy sie do srodka a tam czworka!!!
            Drugi nie czekajac wrzuca indeks pod drzwi - po chwili jak bumerang - a tam w srodku: troja. Trzeci
            mysli i mowi, a i tak nie zdam wiec co mam do stracenia... Wrzuca indeks pod drzwi, po chwili indeks
            wylatuje i wychyla sie profesor - "a to za odwage prosze pana...". Student patrzy a tam... piatka!!!!
            • Gość: zbik Re: O studentach i profesorach IP: *.bratniak.krakow.pl 26.11.01, 17:48
              To stary kawal - slyszalem go juz setki razy. Zmieniają sie tylko nazwy uczelni
              i nazwiska profesorow
              • Gość: De Re: O studentach i profesorach IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.01, 16:02
                Gość portalu: zbik napisał(a):

                > To stary kawal - slyszalem go juz setki razy. Zmieniają sie tylko nazwy uczelni
                >
                > i nazwiska profesorow

                Ale cwaniak tez jaks student, nie krytykuj innech tylko sam natisz DUPKU
              • Gość: Dezerter Re: O studentach i profesorach IP: *.dip.t-dialin.net 15.12.01, 16:10
                Gosc portalu zbik, jest tez NAPEWNO STUDENTEM i pozjadal wszyskie rozumy
                to znaczy nic nie jest dla niego nowe, sam napisz
                a nie krytykuj innech ( DUPKU ).
                • Gość: Loko Re: O studentach i profesorach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 15:15
                  "Na pewno" pisze sie na pewno osobno!!!! A ty jesteś <napewno> z polibudy!
            • Gość: Piotr Re: O studentach i profesorach IP: *.deu.dupont.com 29.11.01, 12:48
              Bartku, ale HME zdawalo sie pisemnie, o ile pamietam... ;-)

              pzdr
              • Gość: Zenek Re: O studentach i profesorach IP: 62.200.126.* 04.12.01, 12:03
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                > Bartku, ale HME zdawalo sie pisemnie, o ile pamietam... ;-)
                >
                > pzdr

                W 1991 u prof. Sierpińskiego zdawałem ustnie- cały rok tak miał.

          • tomek_1970 Re: O studentach i profesorach - autentyk 05.12.01, 10:44
            Historia wyfdarzyla sie na Politechnice w Poznaniu, Informatyka, I rok,
            cwiczenia z metodologii programowania. Nasz kolega z Syrii (dajmy mu imie
            Fadi), zostal wyrwany do tablicy, dlugo sie zastanawial nad trafna odpowiedzia.
            W koncu zniecierpliwiony prowadzacy (dr U.), powiedzial "Panie Fadi, takie,
            rzeczy to sa dla przedszkolakow !!!", na co Fadi z absolutnie tyle pokorna, co
            powazna mina ripostuje "Panie doktorze, ale ja tego w przedszkolu nie
            mialem ..."

            ot, maja nieswiadome poczucie humoru chlopaki z Syrii...
        • Gość: kuba Re: O studentach i profesorach IP: *.me.put.poznan.pl 10.12.01, 18:05
          akademi ekonomiczna w poznaniu. zaliczenie u prof matłoki kumpel robi co moze i
          potrafi a potrafi nie wiele... w pewnej chwili prof matloka zdejmuje marynarke
          i kladzie sie przed egzaminowanym... tenze zdziwienie i konsternacja... po
          chwili pan dr wyjasnia: znizyłem sie do Twojego poziomu...
          • Gość: luki Re: O studentach i profesorach IP: *.chello.pl 20.12.01, 12:41
            Gość portalu: kuba napisał(a):

            > akademi ekonomiczna w poznaniu. zaliczenie u prof matłoki kumpel robi co moze i
            >
            > potrafi a potrafi nie wiele... w pewnej chwili prof matloka zdejmuje marynarke
            > i kladzie sie przed egzaminowanym... tenze zdziwienie i konsternacja... po
            > chwili pan dr wyjasnia: znizyłem sie do Twojego poziomu...

            Słyszałem, słyszałem ale bylem na Zarządzaniu i miałem ze Świtalskim ale wiem, że kto nie przeszedł Matłoki to nie
            wie co to życie:))) pozdrawiam
    • szarykot Re: O studentach i profesorach 26.11.01, 19:50
      jak odróżnić, co studiują studenci?

      trzeba kazać im się nauczyć książki telefonicznej na pamięć:

      student medycyny pyta "na kiedy?"
      student polibudy pyta "ile można zrobić błędów?"
      student uniwerka pyta "kiedy sesja poprawkowa?"

      ******

      a po czym poznać studenta pierwszego roku?
      śmieje się z powyższego dowcipu :-)
      • Gość: anik Re: O studentach i profesorach IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.01, 21:10

        Lekcja historii w szkole średniej. Profesor przyniósł dużą fotografię posągu
        Wenus z Milo.Długo rozwodził się nad pięknem rzeźby; nazajutrz przepytuje
        uczniów:
        - Nowak, powiedz, co jest najpiękniejsze w tym posągu?
        - Uda, panie profesorze.
        - Siadaj, błaźnie.Jutro przyjdziesz do szkoły z ojcem.
        - Wierzbicki, powiedz, co jest w Wenus najpiękniejsze?
        - Piersi, panie profesorze...
        - Ty też przyjdziesz z ojcem.
        - Ale ojciec jest w delegacji.
        - No, to przyjdziesz z matką.Może ty, Kowalski,powiesz nam, co ci się
        najbardziej w tej rzeźbie podoba?
        - Panie profesorze, to ja przyjdę jutro z ojcem i matką.

      • Gość: Ralph Re: A reszta? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.12.01, 20:40
        Studiowałem na polibudzie i mogę się zgodzić, ale wiem też z autopsji, co to
        College (prywatny) i Akademia- co tym zrobić? Do reszty nijak nie pasuje...
        • Gość: anik Re: A reszta? IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 18:46
          Gość portalu: Ralph napisał(a):

          > Studiowałem na polibudzie i mogę się zgodzić, ale wiem też z autopsji, co to
          > College (prywatny) i Akademia- co tym zrobić? Do reszty nijak nie pasuje...


          :))
          finis coronat opus (i pozwala nam dopiero ocenić je w pełni).

      • kulowoj Re: O studentach i profesorach 11.12.01, 22:20
        szarykot napisał(a):

        > jak odróżnić, co studiują studenci?
        >
        > trzeba kazać im się nauczyć książki telefonicznej na pamięć:
        >
        > student medycyny pyta "na kiedy?"
        > student polibudy pyta "ile można zrobić błędów?"
        > student uniwerka pyta "kiedy sesja poprawkowa?"

        Znałem troszkę inaczej:
        medycyna - zaczyna kuć
        polibuda - zaczyna robić sciągi
        uniwerek - idzie na pivo
        • szarykot Re: O studentach i profesorach 19.12.01, 17:12
          też fajnie...
        • Gość: xxx Re: O studentach i profesorach IP: *.porta.com.pl / 172.19.0.* 28.04.02, 13:29
          kurcze , podajcie miasta - wszędzie jest inaczej :)))
      • Gość: Metal Re: O studentach i profesorach IP: 10.40.18.* 16.01.02, 08:59
        A ja słyszałem, że student polibudy pyta: "Po co?".

        Czyżby dlatego, że studiowałem na takowej ? :-)
      • niunka20 Re: O studentach i profesorach 23.11.03, 20:31
        szarykot napisał(a):

        > jak odróżnić, co studiują studenci?

        Sorry koleś, ale coś Ci się pomyliło, naprawdę brzmi to tak:

        Studentom trzech uczelni zadano wkuć na pamięć książkę telefoniczną.
        Student politechniki mówi 'po co?'
        student akademii ekonomicznej 'za ile?'
        a student akademii medycznej 'na kiedy?'
        • Gość: VlaD Re: O studentach i profesorach IP: *.localdomain / *.kim.pl 03.01.04, 03:42
          Ile uczelni, tyle wersji... i nie ma chyba co się spierać o to która właściwa.
          A jeszcze co poniektóre wydziały wprowadzają własne dodatki, np farmaceuci CMUJ
          (tam jest b. dużo materiału z pogranicza chemii organicznej) twierdzą iż we
          wzmiankowanej sytuacji przyszły pigularz pokazuje najpierw na nazwiska, potem
          na numery, i pyta się:
          - Nazwy czy wzory?
    • Gość: Caroleen Re: O studentach i profesorach IP: *.wp-sa.pl 27.11.01, 17:15
      Trzech studentów ma zdawać examin, do którego nie bardzo im się chce
      przygotowywać.Jeden z nich przekonuje resztę, że profesor to luzak i można nic
      nie umieć i zdać.Piją więc jeden, drugi i n-ty dzień,aż nadchodzi dzień
      egzaminu.Chłopaki wskoczyli w garniturki i pewni siebie idą na exam.Pierwsze
      pytanie ...nic..cisza nikt nie zna odpowiedzi, drugie to samo,
      trzecie..sytuacja się powtarza..W końcu profesor, lekko
      zdenerwowany,mówi:panowie, to moze chociaż wiedzie jak ja się nazywam??Studenci
      popatrzyli po sobie głupawo i nic...no to może chociaż wiecie co
      zdajecie.....cisza.Chcąc-niechcąc wstawił im ndst do indexu, co studenci
      skomentowali po wyjściu z pokoju..."A mówiłeś, że luzak...":-))
      • yabol428 Re: O studentach i profesorach 16.01.04, 01:10
        Gość portalu: Caroleen napisał(a):

        > Trzech studentów ma zdawać examin, do którego nie bardzo im się chce
        > przygotowywać.Jeden z nich przekonuje resztę, że profesor to luzak i można
        nic
        > nie umieć i zdać.Piją więc jeden, drugi i n-ty dzień,aż nadchodzi dzień
        > egzaminu.Chłopaki wskoczyli w garniturki i pewni siebie idą na exam.Pierwsze
        > pytanie ...nic..cisza nikt nie zna odpowiedzi, drugie to samo,
        > trzecie..sytuacja się powtarza..W końcu profesor, lekko
        > zdenerwowany,mówi:panowie, to moze chociaż wiedzie jak ja się nazywam??
        Studenci
        >
        > popatrzyli po sobie głupawo i nic...no to może chociaż wiecie co
        > zdajecie.....cisza.Chcąc-niechcąc wstawił im ndst do indexu, co studenci
        > skomentowali po wyjściu z pokoju..."A mówiłeś, że luzak...":-))

        Przypomniało mi to opowiastki mojej pani od fizyki w liceum. Pani ta potrafiła
        opowiadać na lekcjach o wszystkim, tylko nie na temat fizyki, np. o tym, że ma
        najszerszą dupę w całej rodzinie (ponoć jej mąż stwierdził to na cmentarzu w
        dniu Wszystkich Świętych, gdy zebrała się cała rodzina), albo o tym, że jej
        córka gdzieś przeczytała, że w wodzie z kranu są... szczurze plemniki (te
        opowiastki o córeczce zawsze kończyły się stwierdzeniem: jaka mądra ta moja
        Klaudia!!!). W ogóle była przykładem "nauczycielki mądrzejszej od uczniów o
        jedną lekcję). No i pewnego razu opowiadała nam, jak wyglądały jej studia.
        Byliśmy wtedy w III klasie, rok przed maturą no i oczywiście byliśmy ciekawi
        takich opowieści. Wiele już nie pamiętam z tego, co opowiadała, ale jedną rzecz
        zapamiętałem. Opowiadała o obronie pracy magisterskiej i powiedziała taką
        rzecz: WIĘKSZOŚĆ (podkreślenie moje) studentów oblewa na obronie, bo nie są w
        stanie powiedzieć... o czym pisali pracę magisterską!
        BOŻEEEEEEEEE.... na jakich studiach była ta kobieta? Minęło już kilkanaście
        lat, odkąd skończyłem liceum, a ciągle się nad tym zastanawiam.
    • Gość: xxx Re: O studentach i profesorach IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 00:24
      Autentyk z mojego uniwerku. Pierwsze zajęcia na pierwszym roku. Studenci
      przerażeni. Profesor wchodzi i zaczna (poważnym głosem) od słów: "Ja sobie
      proszę państwa co roku wybieram tak z trzy osoby, które obleję. Ale proszę się
      nie martwić, one się mniej więcej koło listopada zorientują, że są wybrane
      przez co będą mogły z czystym sumieniem już nie chodzić na moje wykłady".
      Gdybyście widzieli miny studentów (w tym i moją)...
    • ignatz Re: O studentach i profesorach 29.11.01, 09:00
      Trwa wazne, dwugodzinne kolokwium. Trwa tak juz godzine, nagle na sale wpada
      student.
      - ja tez chce pisac - mowi zdyszany
      - alez, prosze pana, nie zdazy pan - mowi profesor - ja za godzine zbieram
      prace.
      Student jednak jest uparty, siada i zaczyna pisac. Po godzinie profesor z
      asystentami zbiera prace, ale ten spoznialski nie oddaje pracy, tylko caly czas
      pisze, wiec profesor wychodzi i zostawia go samego w sali.
      Wieczorem profesor sprawdza prace w pokoju. Ktos puka do drzwi i wchodzi. To
      spoznialski student.
      - chcialbym oddac prace
      - to niemozliwe, trzeba bylo oddac jak zbieralem
      - czy pan wie, kim ja jestem!?
      - to nie ma zadnego znaczenia , kim pan jest...
      - ale czy pan wie, kim ja jestem!!?
      - nie wiem, ale...
      - to bardzo dobrze!
      Z tymi slowy student zrzuca wszystkie niesprawdzone prace na podloge, wklada w
      srodek swoja, po czym ucieka.
      • rlustyk Re: O studentach i profesorach 29.03.02, 21:31
        przecież to jest idiotyczne :(
      • Gość: Jolly Roger teraz ja;-) IP: 157.25.156.* 23.11.03, 17:22
        kiedys byla taka reklama...z tym, że chlopak zdawal egz na prawo jazdy;-)))

        ok, teraz z mojej uczelni.

        1. W Gdansku jest taki slynny prof. Gulda. Sorki, ze po nazwisku. Ja go
        osobiscie bardzo lubie. Facet ma max 165 cm wzrtostu i jest tzw. chodzacym
        zywiolem;-PPP Jest baardzo bezposredni.
        Egzamin z socjologii. Pisze cala sala, byl podzial na rzedy, ale niewazne. Ktos
        z pierwszych rzedow szeptem: masz 3? masz 3? ktos odpowiada "A". Profesor na
        cala sale:
        - jak ci dam A to sie zesrasz!!!

        2. Tym razem moja obrona. Pisalam prace o moim miescie rodzinnym. Jeden z
        rozdzialow byl o jego miastach partnerskich i zaprzyjaznionych. Dziekan, ktory
        byl przewodniczacym komisji (Gulda byl zreszta moim recenzentem;-)) zadal takie
        oto pytanie:
        - czy roznica miedzy miastami partnerskimi a zaprzyjaznionymi jest taka jak
        miedzy zona a kochanka? ;-)))) Przyznam, ze nielatwo mnie "zgasic" ale prof.
        Kreft sprawil, ze nie wiedzialam co mu "odszczekac";-)

        3. Kumpela pojawiala sie w szkole srednio raz na miesiac (tu pzdr dla Maxi;-)))
        Przyszla do dziekanatu zapytac o godziny "urzedowania" babki od marketingu -
        powiedzmy, ze nazywala sie Kowalska;-) Znala nazwisko..i to wszystko. Wchodzi i
        do p. Kowalskiej:
        - dzien dobry. Kiedy bedzie PAN Kowalski;-PPPPP Poszla na egzamin, ale po ocene
        musialam isc za nia;-))
    • szmatan Re: O studentach i profesorach 29.11.01, 17:45
      Nie wiem czy to juz jest, ale nie chce mi sie
      wszystkiego czytac

      Jas Malgosia i Baba Jaga pojechali do Warszawy na
      studia. Jas na SGGW Malgosia na UW Baba Jaga na
      polibude. Po roku sie spotykaja i wymieniaja
      wrazeniami. Jas:
      -No u nas spoko. Nic nie robimy, pijemy ile wlezie.
      Slowem- impreza.
      Malgosia
      -Na UW tez jest fajnie, sa imprezki tylko czasem przed
      egzaminem trzeba troche przysiasc
      Baba Jaga
      -Ja za to mam totalnie przejebane. Zakowam 24h na dobe,
      haruje jak glupia w ogole nie mam czasu wolnego. Jest
      tylko jedna rzecz ktora mnie tam trzyma-
      - jestem najlepsza laska na roku!
      • mreck Re: O studentach i profesorach 30.11.01, 11:32
        Pytano się studenta: Jak długo trzeba sie uczyć chińskiego?
        - A kiedy egzamin?

        Autentyk:
        Ćwiczenia z rachunkowości. Grupa mieszana, studenci po ekonomikach i szkołach
        handlowych, rozluźnieni rozwalają, zadanie za zadaniem. Inni męczą sie okropnie
        i co chwile wyskakuja z różnymi pytaniami:
        Panie magistrze a czy.... bla, bla, bla?
        W reszcie jeden z obłędem w oczach zadaje takie pytanie:
        A czy 24 miesiące to dłużej niż rok?
        - Tak! pada odpowiedź po czym asystent (rzecz dzieje sie około dziewietnastej
        wieczorem) zmęczonym głosem, ale donośnie udziela pozostałym studentom
        wskazówki:
        - Psze państwa, dwadzieścia cztery miesiące to dłużej niz rok...
        sala reaguje smiechem.
        Oburzony delikwent odgryza się,
        - Co pan chce, przecież ja jestem po ogólniaku...
    • Gość: glorius Re: O studentach i profesorach IP: *.tychy.msk.pl 02.12.01, 00:20
      Z poltbuty też autentyk (ponoć !!!!)

      Laborka z elektrotechniki praca z transformatorami. Asystent każe włączyć na
      początku zajęć transformatory. Wszyscy właczyli .... transformatory mają to do
      siebie, ze buczą więc mały zgiełk powstał. Jednej studentce to się nie
      spodobało więc zgłasza problem asystentowi:
      - Panie magistrze ale te transformatory buczą!!!
      Asystent na to z poważną miną odpowiada:
      -Gdyby pani miała 5000 okresów na minute też pani by buczała!!!
      • Gość: waldi Re: O studentach i profesorach IP: *.chello.pl 24.02.02, 19:58
        Po pierwsze stre a po drugie zawiera błąd merytoryczny nasza siec ma 50 okresów
        na sekundę (50Hz).
      • jestem-tu Re: O studentach i profesorach 28.11.17, 18:27
        Popsuty dowcip, nie wolno opowiadać dowcipów których się nie rozumie.
    • fantasia O pewnej studentce psychologii 02.12.01, 04:22
      Historyjka autentyczna.
      Zamieszkiwałam przez czas krótki w akademikowym pokoju z pewną mało rozgarniętą
      studentką psychologii (UW). Pewnego wieczoru rozpoczęła ona przygotowania do
      egzaminu z filozofii. Czyniła to przy pomocy małej, żółtej broszurki. W pewnej
      chwili przybyła do mnie i zarzekła tak:
      - Asiu, ja mam do ciebie parę pytań, mogę?
      Uniosłam skacowany łeb i ogłosiłam:
      - Proszę cię uprzejmie.
      - Posłuchaj, co to jest alienacja?
      - Hmm... - westchnęłam pod nosem. - Alienacja, moje dziecko, to jest
      wyobcowanie.
      - Aha. A... co to jest narcyz?
      - Narcyz, kochanie, to człowiek zapatrzony w siebie.
      - Aha... A co to w takim razie będzie alienacja narcyza?
      Wzięłam głęboki oddech.
      - Alienacja narcyza to będzie w takim razie wyobcowanie człowieka zapatrzonego
      w siebie.
      - Zaraz, zaraz, poczekaj, ja to sobie muszę zapisać... wyobco... wanie... czego?
      - Człowieka zapatrzonego w siebie.
      - Człowie... ka... zapatrzo... no dobra. A teraz posłuchaj, co to jest negacja?
      Zaczyna mi się trząść podbródek.
      - Negacja, moja droga, to jest zaprzeczenie.
      - Aha... To czekaj, to ja ci przeczytam takie zdanie, a ty mi powiesz, co to
      znaczy, dobrze? "Personalizm jest negacją filozofii zwątpienia i absurdu."
      - To znaczy, słonko, że personalizm to jest zaprzeczenie filozofii zwątpienia i
      absurdu.
      - Aha... Poczekaj, zapiszę... Zaraz, a co to jest absurd?
      Tu nie zdzierżyłam i wybiec musiałam na korytarz, coby się porządnie wyśmiać. A
      w ogóle to bardzo kocham studentki psychologii.
      • Gość: anik Re: O studentach... IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 11:48

        Na wykładzie z anatomii wykładowca mówi, że mężczyzna po stosunku,
        odczuwa takie zmęczenie jak robotnik, co rozładował dwa wagony węgla.
        Nagle widzi, że student w trzecim rzędzie śpi.
        - Panie kolego, dlaczego pan śpi na wykładzie?
        - Panie profesorze- odzywa się siedząca obok studentka- proszę zostawić
        kolegę w spokoju. On dzisiaj rozładował cztery wagony węgla.
      • Gość: Bartek Re: O pewnej studentce psychologii IP: *.adsl.snet.net 14.11.02, 06:15
        Ja tez kocham studentki psychologii!!!

        fantasia napisał(a):


        > Historyjka autentyczna.
        > Zamieszkiwałam przez czas krótki w akademikowym pokoju z pewną mało
        rozgarniętą
        >
        > studentką psychologii (UW). Pewnego wieczoru rozpoczęła ona przygotowania do
        > egzaminu z filozofii. Czyniła to przy pomocy małej, żółtej broszurki. W
        pewnej
        > chwili przybyła do mnie i zarzekła tak:
        > - Asiu, ja mam do ciebie parę pytań, mogę?
        > Uniosłam skacowany łeb i ogłosiłam:
        > - Proszę cię uprzejmie.
        > - Posłuchaj, co to jest alienacja?
        > - Hmm... - westchnęłam pod nosem. - Alienacja, moje dziecko, to jest
        > wyobcowanie.
        > - Aha. A... co to jest narcyz?
        > - Narcyz, kochanie, to człowiek zapatrzony w siebie.
        > - Aha... A co to w takim razie będzie alienacja narcyza?
        > Wzięłam głęboki oddech.
        > - Alienacja narcyza to będzie w takim razie wyobcowanie człowieka
        zapatrzonego
        > w siebie.
        > - Zaraz, zaraz, poczekaj, ja to sobie muszę zapisać... wyobco... wanie...
        czego
        > ?
        > - Człowieka zapatrzonego w siebie.
        > - Człowie... ka... zapatrzo... no dobra. A teraz posłuchaj, co to jest
        negacja?
        > Zaczyna mi się trząść podbródek.
        > - Negacja, moja droga, to jest zaprzeczenie.
        > - Aha... To czekaj, to ja ci przeczytam takie zdanie, a ty mi powiesz, co to
        > znaczy, dobrze? "Personalizm jest negacją filozofii zwątpienia i absurdu."
        > - To znaczy, słonko, że personalizm to jest zaprzeczenie filozofii zwątpienia
        i
        >
        > absurdu.
        > - Aha... Poczekaj, zapiszę... Zaraz, a co to jest absurd?
        > Tu nie zdzierżyłam i wybiec musiałam na korytarz, coby się porządnie wyśmiać.
        A
        >
        > w ogóle to bardzo kocham studentki psychologii.
    • fantasia Re: O studentach i profesorach 02.12.01, 12:16
      Stare, ale jare.

      Na początku roku akademickiego posłał Pan Bóg aniołka na ziemię, by podpatrzył,
      jak też się studenci uczą. Wrócił aniołek i donosi:
      - Panie Boże, medycyna już zaczyna kuć do sesji, polibuda chleje, uniwerek
      chleje!
      Kolejny raz aniołek przybył na miesiąc przed sesją. Po powrocie zeznaje tak:
      - Panie Boże, medycyna kuje jak oszalała, polibuda powoli trzeźwieje i zaczyna
      poszukiwać notatek, uniwerek chleje!
      Na tydzień przed sesją aniołek takie przyniósł wieści:
      - Panie Boże, medycyna nie śpi po nocach, wszystkiego się już na pamięć
      nauczyli, polibuda siada do nauki, uniwerek chleje!
      W przeddzień sesji:
      - Panie Boże, medycyna już się wszystkiego nauczyła i śpi. Polibuda z obłędem w
      oczach kuje. A uniwerek się modli.
      A Pan Bóg na to:
      - I tym pomożemy!!!
      • Gość: johndoe Re: O studentach i profesorach IP: *.*.*.* 16.12.01, 02:45
        stare, ale zamienilas polibude z uniwerkiem
        • Gość: Metal Re: O studentach i profesorach IP: 10.40.18.* 16.01.02, 09:16
          ... napisał student polibudy. Wiem, bo też znałem taką wersję.
          • Gość: PawelJD Re: O studentach i profesorach IP: *.eburwd2.vic.optusnet.com.au 02.04.02, 23:32
            Gość portalu: Metal napisał(a):

            > ... napisał student polibudy. Wiem, bo też znałem taką wersję.

            :) to prawda; (studiowalem na UW i mailem kumpli na PW :)))

            P.
            • Gość: Pol. Re: O studentach i profesorach IP: *.polsl.gliwice.pl / *.solaris.ds.polsl.gliwice.pl 13.05.02, 00:53
              A tyy pewnie z psychologi, tej o ktorej pisala fantasia :)).
      • Gość: ola Re: O studentach i profesorach IP: *.sympatico.ca 18.12.01, 22:46
        autentyczne

        profesorka w liceum przerabia z uczniami ksiazke "kwiatki sw. franciszka". Na
        jednej z lekcji charakteryzuja swietego. Wyrwany do odpowiedzi uczen ,
        poproszony o podanie kilka cech charakterystycznych sw. Franciszka , jakos nie
        bardzo moze sobie poradzic. Profesorka usiluje pomoc:
        -sluchaj, jakbym dala ci 500 zl i postawila trzy piatki to jaka bym byla?
        na to uczen
        - rozrzutna!

        podobno autentyk

        na lubelskiej umcs-owskiej polonistyce wyklada pewnien profesor, ktory sieje
        postrach wsrod pierwszego roku. Na egzaminie jedna ze zdajacych dziewczyn
        zemdlala. na to ow profesor, niewzruszony otworzyl drzwi i powiedzial do
        oczekujacych na egzamin:
        -prosze wyniesc to cialo...

        pozdr.
      • Gość: mmysz Re: O studentach i profesorach IP: *.chello.pl / *.chello.pl 28.04.02, 00:17
        A studenci zmechu ani sie nie modla ani nie kuja.tylko chleja przez 4 lata i
        najlepiej na tym wychodza
    • radzio_pl Re: O studentach i profesorach 03.12.01, 17:05
      Autenetyk z Archeologii:
      Pewna dziewczyna miała dysgrafię. Profesor był bardzo mało tolerancyjnym
      człowiekiem, więc kiedy dziewczyna pisała coś na tablicy facet zaczął krzyczeć:
      Jak się nie umie porządnie pisać to się idzie rowy kopać!
      Na co śmiech z sali:
      Ale panie profesorze, a niby po co ona przyszła na archeologię?!
    • Gość: Lobelia Re: O studentach i profesorach IP: 195.187.102.* 04.12.01, 15:35
      Na jednej z uczelni odbywał się wykład dla całego
      roku, na który uczęszczały nieliczne jednostki, co
      profesora mocno wkurzało. Na ostatnie zajęcia profesor
      przyniósł ze sobą aparat fotograficzny i zrobił
      zdjęcie pustawej sali. Podczas egzaminu
      studenci musieli się na tym zdjęciu odnajdywać, a
      jesli ich nie było, to nie mieli szans zdać. Ponieważ
      na srodku auli znajdował się gruby filar, mój kolega
      stwierdził, że na wykładzie był, tylko siedział za
      filarem. Na co profesor "Proszę pana, za tym filarem
      to pan jest dzisiaj siedemnasty!"
      ------
      Wydział Inżynierii Środowiska, egzamin z
      termodynamiki, student kompletne zero, wykładowca
      usiłuje z niego wydobyć jakies podstawowe informacje
      na temat rozprężania się gazu i nie uzyskuje żadnych
      odpowiedzi.
      - No, proszę mi powiedzieć, co się stanie kiedy
      podgrzejemy gaz ....
      - .....
      - Proszę pana, proszę sobie wyobrazić balon wypełniony
      powietrzem. Co się stanie, kiedy pan ten balon ogrzeje
      nad palnikiem?
      - Balon pęknie!
      - No własnie. A dlaczego?
      - Bo guma się stopi!
      • Gość: david z pamiętnika studenta IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 06:43
        poniedziałek: kończy się forsa, jestem głodny .
        wtorek: jestem głodny
        środa: jestem głodny
        czwartek: Hurrraaa ! Dostałem stypendium !
        piątek: Nic nie pamiętam.
        sobota: Nic nie pamietam.
        niedziela: jestem głodny.
        • szarykot Re: z pamiętnika studenta 19.12.01, 17:17
          może już było, ale się pofturzę:
          jakie są 4 największe kłamstwa studenta?
          1. od jutra nie piję
          2. od jutra się uczę
          3. dziękuje, nie jestem głodny
          4. ZGAŚ ŚWIATŁO NIC CI NIE ZROBIĘ
      • Gość: wert Re: O studentach i profesorach IP: 158.75.15.* 15.01.02, 16:01
        autentyk - na prawie UMK Toruń jest prof. Filar - za nim się nie dało schować
        a opowiadali to o sali wykładowej nr 1 - były dwa Filary!!
        • Gość: koko Największy wykładowca na świecie!!!! IP: *.acn.waw.pl 27.05.02, 23:27
          Największy wykładowca bez dwóch zdań.
          Autentyk: Do Filara zawezwano dwóch studentów którzy o 3 nad ranem wyrzucili
          butelke z akademika. Traf chciał, że w głowę dostał prodziekan.
          Filar mówi: - No tak, źle się stało, że prodziekan dostał butelką, ale ja
          postawiłbym takie pytanie: co prodziekan robił o 3 nad ranem pod akademikiem?
    • Gość: hakuna Re: O studentach i profesorach IP: 10.10.22.* 06.12.01, 22:56
      Autentyk:
      Na lekcji biologii pada pytanie: "Dlaczego rosliny sa zielone?", na to kumpel
      pelnym niepewnosci i zarazem nadziei glosem: "Do maskowania sie w dzungli?".
    • Gość: jedrek Re: O studentach i profesorach IP: *.wroc.gazeta.pl 10.12.01, 16:33
      podobno autentyk, ale nawet jak nie to i tak niezły
      egzamin wstępny na studia aktorskie (czy jak to się nazywa). Wchodzi młody
      człowiek i dostaje polecenie:
      - Proszę rozśmieszyć szefa komisji Pana Jerzego Stuhra
      - A który to?
      • Gość: Gosia Re: O studentach i profesorach IP: 195.117.103.* 11.12.01, 09:29
        Autentyk
        zajęcia w WSP w Katowicach wykładowca zadaje pytanie:
        - jakie nastąpiły zmiany w supermarketach aby utrudnić młodzieży dostęp do
        alkoholu? (chodzi o zagrodzenie stoiska z alkoholem)
        a na to jeden student:
        - postawiono alkohol na wyższych półkach
      • Gość: johndoe Re: O studentach i profesorach IP: *.*.*.* 16.12.01, 02:47
        Gość portalu: jedrek napisał(a):

        > podobno autentyk, ale nawet jak nie to i tak niezły
        > egzamin wstępny na studia aktorskie (czy jak to się nazywa). Wchodzi młody
        > człowiek i dostaje polecenie:
        > - Proszę rozśmieszyć szefa komisji Pana Jerzego Stuhra
        > - A który to?
        wyjatkowy "autentyk"
        poprzednia wersja byla o kobuszewskim
      • capa_negra Re: O studentach i profesorach 07.11.02, 10:10
        Słyszałam to samo tylko o Kobuszewskim
      • aga_11 Re: O studentach i profesorach 09.12.02, 09:46
        Znam to samo z Kobuszewskim:((
    • Gość: Zbyszek Re: O studentach i profesorach IP: 192.168.0.* 12.12.01, 01:07
      Historia autentyczna:
      Egzamin wstępny z matematyki. Profesor do kandydata:
      - Proszę narysować na tablicy sinusoidę.
      Ten drżącą ręką rysuje zygzakowatą "linię"
      - Co, to ma być sinusoida? - krzyczy profesor
      - Nie, to jest dopiero oś X-ów - wyjaśnia zdający
      • Gość: h Re: O studentach i profesorach IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 23:18
        ha ha ha ha haaaa!

        (humanista)
      • Gość: m04 Re: O studentach i profesorach IP: *.lublin.mm.pl 04.06.03, 20:11
        Gość portalu: Zbyszek napisał(a):

        > Historia autentyczna:
        > Egzamin wstępny z matematyki. Profesor do kandydata:
        > - Proszę narysować na tablicy sinusoidę.
        > Ten drżącą ręką rysuje zygzakowatą "linię"
        > - Co, to ma być sinusoida? - krzyczy profesor
        > - Nie, to jest dopiero oś X-ów - wyjaśnia zdający

        w oryginale student jest pijany :/
    • Gość: Lobelia Re: O studentach i profesorach IP: 195.187.102.* 12.12.01, 14:35
      A propos obcokrajowców na studiach, to podobno
      autentyk, opowiedziała mi to moja matka:
      We wczesnych latach 70-tych pewien Wietnamczyk
      studiował w Łodzi budownictwo. Miał straszne problemy
      z zaliczeniem jednego z kluczowych przedmiotów, do
      egzaminu podchodził kilkanascie razy i nie szło.
      Ponieważ jednak pochodził z takiego słusznego
      politycznie kraju, to były straszne naciski "z góry"
      na wykładowcę, żeby mu wreszcie to zaliczył. W końcu
      facet się ugiął, wpisał do indeksu 3, a obok dopisał
      "A g... mnie to w końcu obchodzi, że się w Wietnamie
      mosty będą zawalać !"
      • Gość: Primo Re: O studentach i profesorach IP: *.d.ae.katowice.pl 13.12.01, 12:42
        Autentyk (podobno)

        U nas na Akademii Ekonomicznej w Katowicach krążą legendy o profesorze z Prawa
        koles chyba ma jakies kompleksy, nienawidzi panienek, przeklina na wykładach,
        wszystkich zjebuje itp. Pierwsze dwa terminy są pisemne, warunek jest ustny.
        Podobno kiedyś przyszła na warunek bardzo brzydka studentka, Pan profesor kazał
        jej stanąc za filarem aby jej niewidziec i dopiero wtedy zaczął zadawać
        pytania. A najlepsza historia jaką słyszałem to przyszła do niego jakaś laska
        na warunek, koleś zadał jej jakieś kosmiczne pytania, laska nie odpowiedziała,
        ten wpisał jej 2, ona zabrała indeks i odwracając się powiedziła po
        cichu "Głupi alfons" Profesor to usłyszał kazał jej zawrócić, zabrał jej
        indeks, skreślił 2 i wpisał 3 mówiąc "Alfons musi dbać o swoje kurwy".

        Pozdrowienia
        • Gość: picmkr Re: O studentach i profesorach IP: *.u.mcnet.pl 24.04.02, 13:29
          Gość portalu: Primo napisał(a):

          > Autentyk (podobno)
          >
          > U nas na Akademii Ekonomicznej w Katowicach krążą legendy o profesorze z Prawa
          > koles chyba ma jakies kompleksy, nienawidzi panienek, przeklina na wykładach,
          > wszystkich zjebuje itp. Pierwsze dwa terminy są pisemne, warunek jest ustny.
          > Podobno kiedyś przyszła na warunek bardzo brzydka studentka, Pan profesor kazał
          >
          > jej stanąc za filarem aby jej niewidziec i dopiero wtedy zaczął zadawać
          > pytania. A najlepsza historia jaką słyszałem to przyszła do niego jakaś laska
          > na warunek, koleś zadał jej jakieś kosmiczne pytania, laska nie odpowiedziała,
          > ten wpisał jej 2, ona zabrała indeks i odwracając się powiedziła po
          > cichu "Głupi alfons" Profesor to usłyszał kazał jej zawrócić, zabrał jej
          > indeks, skreślił 2 i wpisał 3 mówiąc "Alfons musi dbać o swoje kurwy".
          >
          > Pozdrowienia

          Rzeczywiście , ta druga historia jest o doc.Murzynie (może już prof.?) z AE w
          Katowicach.
          Ja słyszałem ja tak , laska była "zimna" i docent dał jej "2".
          Laska wk..wiona wychodzi na korytarz , "ten stary alfons dał mi pałę !",
          nie zauważyła , że Murzyn wyszedł za nią,chcąc kogoś następnego poprosić na
          egzamin. Poprosił ją o indeks , wpisał coś i wyrzucił na korytarz, laska podniosła
          i widzi wpisane "3" , na to Murzyn "alfons kurwy nie skrzywdzi !"
        • yabol428 Re: O studentach i profesorach 29.11.17, 12:23
          Gość portalu: Primo napisał:

          > Autentyk (podobno)
          przyszła do niego jakaś laska
          > na warunek, koleś zadał jej jakieś kosmiczne pytania, laska nie odpowiedziała,
          > ten wpisał jej 2, ona zabrała indeks i odwracając się powiedziła po
          > cichu "Głupi alfons" Profesor to usłyszał kazał jej zawrócić, zabrał jej
          > indeks, skreślił 2 i wpisał 3 mówiąc "Alfons musi dbać o swoje ku...".

          Też słyszałem ten "autentyk" w odniesieniu do różnych wykładowców, w zależności od opowiadającego. Np. mój ojciec twierdzi, że ta historia dotyczy prof. Wiktora Bonieckiego, który w czasach PRL wykładał ekonomię polityczną na różnych krakowskich uczelniach.
    • Gość: beast Re: O studentach i profesorach IP: 192.168.140.* / *.nsm.pl 16.12.01, 22:36
      Kolejny z serii "podobno autentyk" :) tym razem z Poznania,choć ja w tym
      miescie nawet nie byłem,wiec nie weryfikowałem.

      Egzamin odbywa się metodą jak na maturze,na stole leżą kartki z trzema
      pytaniami kazda ,student podchodzi,losuje,odpowiada(model idealny;)
      Komisja trzyosobowa,profesor i dwoch doktorów.
      Wchodzi jakiś kolo,delikatnie mówiąc przygotowany średnio.Losuje.Patrzy na
      kartkę.Krzywi się straszliwie.I mówi zwracając się do profesora:
      -panie profesorze ja wiem,że byłaby to sytuacja wyjątkowa,ale czy mógłbym
      jeszcze raz spróbować.Tyle ,wie pan profesor ,się uczyłem ale tutaj są akurat
      takie pytanie na które nie znam odpowiedzi.
      W komisji konsternacja,ale profesor po dłuzszej chwili mówi:
      -No dobrze w drodze wyjątku,zezwalam.
      Student znowu losuje.Patrzy na kartkę,krzywi się i cicho przeklina pod
      nosem.Mówi:
      -Panie profesorze,ja wiem ,że już naduzyłem życzliwości komisji i w
      szczegolności pana profesora,ale czy w drodze absolutnego wyjątku mógłbym
      losowac jeszcze raz.Pan profesor rozumie,jak się człowiek uczy tak dużo jak ja,
      to pozniej zapomina rzeczy wydawało by sie oczywistych.
      Profesor mówi:
      -proszę,ale to już naprawdę ostatni raz.
      Asystenci wymieniają zaskoczone spojrzenia.
      Student losuje.Patrzy co mu los zesłał.Krzywi się jak kobieta przy porodzie
      trojaczków,i mówi:
      -To jednak juz podziekuję za cierpliwośc panu profesorowi.Niestty tyle sie
      uczyłem,ale nie zanm odpowiedzi na akurat te pytania.
      Podaje indeks,profesor wpisuje.Student wychodzi,zagląda do indeksu...a tam
      trója!
      W tym czasie w komisji asystenci zasypuja profesora pytaniami :
      -jak to?!Nic nie wiedział dostał tróję?!
      Profesor spokojnie:
      Czegoś szukał,więc coś wiedział...
    • Gość: Lombat Re: O studentach i profesorach IP: *.*.*.* 18.12.01, 07:07
      Zajecia poznym wieczorem z podstaw elektroniki: (kawal dla tych, co troche znaja
      elektronike)

      Student, ktory robil cwiczenie z tranzystorow przychodzi do prowadzacego pracownie i
      mowi: wlasnie zrobilem cwiczenie z tranzystorem w ukladzie ze wspolnym emiterem,
      czy moglby mi pan dac tranzystor ze wspolna baza ( Sydnej 1993)
      • Gość: pawelo Re: O studentach i profesorach IP: *.bydgoski.pl 18.12.01, 12:24
        Na lekcji w szkole sredniej.
        Nauczyciel zadaje siedzacemu w lawce uczniowi pytanie. Ten nie ma zielonego
        pojecia. Nauczyciel zwraca sie do ucznia siedzacego z nim w lawce.
        "A moze kolega odpowie"
        Ten tez nie mieal pojecia co odpowiedziec wiec stwierdzil:
        "Ja nie jestem jego kolega"
    • Gość: Aśka ŚP. Volkswagen IP: *.pai.net.pl 18.12.01, 23:17
      Na UŁ Wydziału Prawa i Administracji wykładał nieżyjący już profesor, który
      miał ksywę "Volksvagen" z racji małego wzrostu i dużego garba.

      Na egzaminie studentka dostała pałę. Wychodząc z pokoju profesora powiedziała
      do stojących kolegów:
      -To alfons postawił mi dwóję.
      Nie zauważyła, że zaraz za nią wyszedł profesor, który wyrwał jej indeks z
      ręki, przekreślił dwóję, wpisał trójkę i oddał ze słowami:
      -Alfons dba o swoje k....
      • Gość: koti Kawał, nie autentyk IP: 213.77.14.* 19.12.01, 12:23
        Zbliża się trudny egzamin, student baluje, ale coraz bardziej dręczą go wyrzuty
        sumienia (może bym tak się co pouczył ?)
        aż tu nagle słyszy głos swojego anioła stróża:
        - co ty, stary, weź, poimprezuj a ja na egzaminie ci przecież wszystko podpowiem
        no to dalej imprezy, gorzała, panienki, ale znów odzywają się wyrzuty sumienia
        (przecież wszyscy ryją, a ja nic, może chociaż przejrzę notatki...)
        i znów wkracza anioł stróż i przekonuje że przecież wszystko mu podpowie
        tak jeszcze parę razy
        Egzamin. Gostek wchodzi, chce losować zestaw XVI, a tu nad uchem słyszy anioła:
        - gdzie z łapami, durny !!! piętnasty bierz, piętnasty!!!
        gostek wyciągnął zestaw XV, siada, czyta pytania.... i....
        - O żesz K***a
        a anioł stróz:
        - O ja cież nie pier**lę !!!
        • Gość: Kuba TELESFOR IP: *.sed.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.04, 11:42
          U mnie na wydziale jest niesamowicie sympatyczny doktor, ktory na pierwszym
          roku wyklada niesamowicie skomplikowany przedmiot, przez co nie jest zbyt
          kochany.
          Za to lubi urozmaicac wyklady.

          Na pierwszym wykladzie:
          "Wiem, ze nazywacie mnie Telesfor, ale ja jestem dr Telesiewicz i tak prosze o
          mnie mowic. Nie dlatego, zebym byl przywiazany do tytulow, bo na to leje. Ale
          wiecie, Telesfor to byl taki smok, a smok zywil sie dziewicami, a ja do cholery
          nie wykladam w przedszkolu i nie chce zginac z glodu"

          "Jak ktorejs pani uda sie przypadkiem zaliczyc moj przedmiot, to prosze nie
          wyskakiwac ode mnie z gabinetu i nie krzyczec: "zaliczylam Telesfora", bo ja
          mam zone i sie jej boje"

      • mikmik Re: ŚP. Volkswagen 19.12.01, 13:15
        jak gdyby jużem to czytał pieterko lub dwa wyżej
        • Gość: Bona PWSST IP: *.zgora.dialog.net.pl 19.12.01, 17:10
          Mój kolega opowiadał mi o swoim egzaminie na PWSST, ale głowy nie dam, że to
          właśnie jego historia ( ach, ci aktorzy!:)) :
          Różne dziwne rzeczy karzą "zagrać" na tych egzaminach. Koledze zaproponowali,
          by zagrał zsiadłe mleko. Wybrał sobie mniej więcej środek sali egzaminacyjnej i
          tam sobie usiadł. Po turecku. I tak sobie siedział. On siedział, a komisja
          czekała. W końcu któryś z egzaminatorów nie wytrzymał:
          -No i?...
          Cisza i bezruch.
          -Może chociaż nam pan powie, co zamierza?
          -Czekam, aż się zsiądę.
        • Gość: Aśka Re: ŚP. Volkswagen IP: *.pai.net.pl 19.12.01, 21:15
          A rzeczywiście :-)

          ŚP. Prof. "Volkswagen" był bardzo wymagający, ale nie żeby nie dawał szansy
          studentom. Na przykład wyrzucał indeks przez okno ze słowami: "Jak pan zdąży go
          złapać, zanim sięgnie ziemi, to pan zdał."

          Albo: Wchodzi student na egzamin a prof. pyta: "Prosze mi powiedziec, kto
          widnieje na tym portrecie na ścianie." Student myśli, myśli, w końcu
          mówi "Platon?". "Tak proszę pana to jest właśnie Platon." Student wyszedł z
          trójką w indeksie i poucza kolegów na korytarzu, jak mają odpowiedzieć. Wchodzi
          drugi egzaminowany i pada to samo pytanie. Student udaje, że się namyśla, po
          czym odpowiada: "Platon." Na to prof. ze stoickim spokojem: "Nie, proszę pana,
          to nie jest Platon. Zmieniłem portret."
          • frred Re: ŚP. Volkswagen 15.12.03, 09:14
            Jedno pytanie (do ducha prof. Volkswagena): skąd jakikolwiek malarz mógł
            wiedzieć, jak wyglądał Platon? Jakieś rzeźby się zachowały, czy co? Zresztą
            Platon to była ksywka, pochodząca od faktu, że facet był wyjątkowy jak na swoje
            czasy paker (i to jest chyba jedyne, co wiemy o jego wyglądzie), a na imię w
            zasadzie miał Arystokles (nie mylić z Arystotelesem).
    • Gość: Jano Re: O studentach i profesorach IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 21.12.01, 16:14
      skoro z kawalow przeszlismy na prawdziwe historie to oto jedna z mojej matury z
      polskiego.
      Wchodze do sali, losuje pytania, siadam, a kolega odpowiada. Mial pytanie "Ludowe
      obyczaje w Panu Tadeuszu". Glowi sie chlopak strasznie, polonistki cytuja
      mu "P.T." cos tam duka, w koncu jedna mowi "no byl tam przepis na jedna
      potrawe..." tu padaja cytaty ktorych nie powtorze "...no, co sie robi z kapusty?"
      on na to niepewnie po chwili namyslu "bigos", obie odetchnely z ulga a jedna
      dodala "a juz myslalam ze powiesz ze golabki".
    • Gość: B. Re: O studentach i profesorach IP: *.dip.t-dialin.net 24.12.01, 20:29
      zdarzylo sie u nas na egzaminie z anatomii, ale nie w mojej grupie.
      Prof. jaki miesien obejmuje jadra
      Student: musculus cremaster, panie ps-orze
      prof:a w jaki sposub jest ten miesien unerwiany?
      student:????......
      (mysli, mysli, a to prazkowany miesien, wiecfacet mysli ze motoryczne
      unerwienie)
      student: motorycznie
      prof:( ze zgyzliwym usmieszkiem) no to prosze natychmiastowo nimi pohustac

      !!!!!!
      • Gość: agulha Re: O studentach i profesorach IP: 10.131.128.* 27.12.01, 00:55
        Ja znałam to samo w wersji z wargami sromowymi większymi i konkluzją "...no to
        niech pani zaklaszcze" :-).

        Z medycyny także: egzaminator, wskazując otwór potyliczny wielki [przez który
        przechodzi rdzeń kręgowy] pyta: co przechodzi przez ten otwór?
        studentka: "przełyk". Egz. "oj, to proszę nie łykać zbyt dużych kartofelków!"
        • Gość: zgaga Re: O studentach i profesorach IP: 213.158.197.* 27.12.01, 13:49
          Autentyk (naprawdę :-). Telekomunikacja, wstępniak do laborek z "Układów
          analogowych". Student natomiast z bratniej (wówczas) Libii, więc ma taryfę
          ulgową. Nad stanowiskiem wisi wielki schemat badanego wzmacniacza czy
          generatora.

          - Proszę wskazać mi na schemacie tranzystor.
          - [pac]
          - No nie, to jest rezystor.
          - [pac]
          - Dalej źle, to kondensator.
          - [przerażenie], [pac].
          - No, w końcu. Dziękuję, trzy.
          - Ale, panie doktora, dlaciego czy, pszeciesz ja pokazał tranzistora???
      • Gość: daag Re: O studentach i profesorach IP: *.*.*.* 28.12.01, 12:40
        rozmowa dwóch studentek w laboratorium chemicznym:
        - ty, co ty robisz?
        - ekstrahuje
        - o.. no to zrób mi też ze dwa.
        • Gość: fizyk Re: O studentach i profesorach IP: 213.192.69.* 09.01.02, 14:00
          Egzamin z fizyka, a na sali Afrykanczyk.
          Profesor daje zadanie: "po pochylej desce scieka woda o lepkosci..., kat
          nachylenia..., stala grawitacji..., pytania do zadania.." Studenci cos tam
          robia, tylko rzeczony afrykanczyk siedzi i drapie sie po glowie i w koncu mowi
          do profesora:
          -to ja juz nic nie rozumie, woda scieka i pies scieka
      • Gość: woo Re: O studentach (medycyna, brzydkie) IP: 217.11.129.* 28.02.02, 14:28
        Ja kiedyś słyszałem od wrocławskich przyszłych lekarzy:

        - Jak się nazywa mięsień ściągający napletek?
        - Mięsień okrężny ust.


        - Jak się nazywa najdłuższa żyła w pochwie?
        - Żyła grzbietowa prącia.

        woo

        PS Znający się na medycynie- wybaczcie ew. błędy merytoryczne ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka