Dodaj do ulubionych

Sentyment do Malucha

07.12.07, 11:26
Większość z nas jak sadzę miała kiedyś Malucha. Wspaniałego Fiata
126p ;))). Napewno nie raz was zaskoczył. Raz pozytywnie ( bo
zapalił) raz negatywnie (bo akurat linka z rozrusznika sie urwała).
Dzisiejsze auta które mamy pewnych rzeczy nie robią. Czy wasz Maluch
umiał coś czego nie potrafi inne auto?
W moim np. wycieraczki zaczynały szybciej chodzic jak przekraczałam
60km/h Jak włączyłam awaryjne i klakson to przypominał odgłos
karetki.
Obserwuj wątek
    • drzejms-buond Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 11:53
      eee, myślałem, że będzie o seksie...

      ale z opowieści o maluchu, pamiętam jedną.

      gdy trzeba było NAGLE zatrzymać się na swiatłach,
      z piskiem opon- wyleciały przednie światła.
      • drzejms-buond Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 11:57
        jest, jest!
        przypomniało mi się!!!!

        moja matka miała czerwonego fiata.
        kiedyś kupiliśmy materac na łoże.
        nijak nie dawał się zwinąć bo był za gruby i szeroki.
        wpakowaliśmy go na dach.na płasko.
        strasznie tego dnia wiało
        jechalismy przez las, gdy wyjeżdżalismy na otwartą przestrzeń
        - zwiało nas do rowu!
        norrrrrrmalnie, jak w awionetce!
        :-D)
    • gibki Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 12:33
      nie miałem lepszego bolida do jeżdżenia po mieście
      wszędzie wjechałem zawsze znalazłem miejsce do zaparkowania,
    • kicior99 Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 13:02
      Malucha mojego szefa trzeba było ustawiać tak aby ruszał z górki.. Na szczęście
      i pod pracą i pod domem miał jakąś nierówność. Gorzej gdy pojechał do miasta.
      Ale już jak zmienił auto dalej odruchowo szukał górek do parkowania.
      • Gość: trusiaa Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 13:25
        Zdechłego malucha moja mama pchała w sylwestrowy wieczór, ubrana
        galowo, na wysokich obcasach i z perłami do pasa ;), a zamieć była
        nieziemska.
        Ten sam pojazd woził nas (4 osoby) nad odległe jeziora z łódką na
        dachu (wyglądał jak gigantyczny grzyb).
        Miał też okres, że odpalało się go na kij od szczotki.

        Mój osobisty maluch w Tatrach odchorowywał każdy wjazd pod górę :).
        Psuł się zabierak, o ile pamiętam, - mój mąż doszedł do takiej
        wprawy, że bez słowa wysiadał, spychał go na pobocze, sięgał do
        bagażnika po zapasową część, wykonywał pad na szosę i już na trzeci
        dzień (przy siódmej naprawie) osiągnął rekordową prędkość ośmiu
        minut!
        Maluchem objechaliśmy całą Polskę w pewne wakacje - o dziwo ani razu
        nie zdechł i była to najmilsza podróż!
        Potem go sprzedaliśmy i po nas miał jeszcze trzynastu właścicieli -
        dożył 25 lat. Kochany samochodzik.
        • agulha Pchanie malucha 08.12.07, 19:29
          A my z qmpelą pojechałyśmy maluchem kilkuletnim na Węgry. Przez Słowację, znaczy
          górzyście nieco. W Słowacji w górach właśnie coś zaczął hamulec źle działać i
          coś się tarło. A tu deszcz, brak noclegu i nadchodzący weekend. Miejscowe
          warsztaty nie miały części. W końcu zjechałyśmy na nocleg do miejscowości, gdzie
          obok było ASO Fiata i z przerażeniem czekałyśmy poniedziałku ("ile oni z nas
          zedrą"). Po ponadgodzinnym przeglądzie nic nie znaleziono, ale w końcu qmpela
          pokazała palcem, gdzie chrupotało i awarię zlokalizowano. Faktura opiewała na
          równowartość 60 zł - byłyśmy wzruszone. Słowacja tania była wtedy.
          Na Węgrzech ta cholera nawaliła o 23 na przedmieściach Budapesztu, kiedy
          wracałyśmy na kwaterę daleko pod miasto; skończyło się drugą naprawą, a
          porozumiewać się było trzeba na migi.
          I clou programu: na granicy węgiersko-słowackiej to bydlę zdechło i ani rusz.
          Pograniczniczka słowacka potwierdziła, że "przetlacit'" można (przetoczyć,
          przepchać) przez granicę, dobrzy ludzie wskazali camping po słowackiej stronie.
          Rano okazało się, że to akumulator skończył swój nędzny żywot :-)).
        • Gość: mamidło Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:46
          w tych starszych egzemplarzach co miały dźwignię rozrusznika między fotelami i
          jak im się linka wyciągnęła to nie chciały zapalać to najlepiej wychodziło
          uruchomienie po otwarciu klapy silnika z tyłu na drewniany wieszak od ubrań,
          miał właściwe wygięcie, ja nawet jakiś czas woziłam wieszak na wszelki wypadek.
          A od czasu do czasu mi się buntował i nie chciał jechać, wtedy go zostawiałam na
          chodniku i wracałam za dwie godziny jak ostygł. Ruszał bez problemu, do dziś nie
          wiem co mu wtedy było, różni fachowcy go oglądali i też nie doszli dlaczego.
          Zdarzyło mi się też zgubić koło na ulicy bo się śruba urwała, jechałam z
          koleżanką, zadzwoniłyśmy po szefa i przywiózł nam śruby. Kino było z tym
          maluchem, naprawdę. Jak zimą trzeba było jeżdzić na światłach to akumulator
          trzeba było codziennie ładować przez noc, później zaczęli robić maluchy z
          alternatorami.
    • Gość: maluszek Re: Sentyment do Malucha IP: 193.200.20.* 07.12.07, 14:24
    • Gość: aaa Re: Sentyment do Malucha IP: 193.200.20.* 07.12.07, 14:28
      Mój obecny jest SAMOCHODEM RODZINNYM :)
      Cała rodzina nim jeździła.
      No co prawda nie pokolei bo zmieniał właściciela, a miał ich już 5.
      teraz już w zasadzie jest złomem, ale będzie jeździł dopuki się nie
      rozpadnie :)
    • agula2006 Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 15:28
      ja w czwartej klasie liceum dojeżdżałam maluszkiem do szkoły (jakieś
      18 km). Pewnego razu pożyczyłam go na jakims okienku dwóm kolegom.
      Nie wiem co robili, ale zablokowali mi skrzynie biegów, a akurat nie
      miałam kluczyka do blokady, tak więc wracałam do domu na dwóch
      biegach pierwszym i trzecim, które jako jedyne mi wchodziły.
      Maluszek przeżył i jeszcze nieźle sobie radził. Teraz czasami go
      widuje na chodzie, bo kupiła go babka, która niedaleko mnie mieszka.
    • Gość: cromi Re: Sentyment do Malucha IP: *.57.jawnet.pl 07.12.07, 15:33
      zdarlem 3 sztuki
      w ostatnim modelu przy predkosci 100km/h skladaly sie boczne lusterka
      chyba skurczybyk chcial sie przepoczwarzyc w porschaka;)

      pzdr.
      • Gość: dzidek Re: Sentyment do Malucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.07, 15:45
        a moj maluch byl fioletowy kiedys.
        Taki sie zrobil od przyciecia
      • Gość: Jarek Re: Sentyment do Malucha IP: *.dialog.net.pl 07.12.07, 16:10
        To taki ficzer, jak w Bugatti Veyron. Jak chcesz dobić do vMax to też się pół auta składa.

        Ot projektanci wyprzedzili trochę swoje czasy... ;)
    • Gość: m Re: Sentyment do Malucha IP: 212.160.172.* 07.12.07, 16:04
      Moim jechało 7 osób - nie polecam, mandat 100zł ;)

      Podczas ulewy wyleciały mi obie wycieraczki, musiałem zbierać z
      jezdni ;)

      Kiedyś wlałem przez pomyłkę olej napędowy zamiast benzyny i prawie
      nic się nie stało :D
    • fresh_active Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 16:34
      jak skręcałem to włączał sie klakson, podczas ulewy odpadała jedna wycieraczka,
      na dołach odpadał sufit, raz hamulce sie zapiekły tak że cała felga sie nagrzała
      i odpadły mi kołpaki
    • Gość: Piotr Re: Sentyment do Malucha IP: 83.238.151.* 07.12.07, 20:06
      Mój stary maluszek miał załamany fotel kierowcy (pourywane sprężyny w siedzisku,
      czy coś?) i był to jedyny egzemplarz malucha w którym nie tarłem głową o
      podsufitkę. Sytuacja z odpadającą wycieraczką podczas deszczu to standard w
      maluchach - taka opcja gratisowa ;-) Ale za to jak założyłem zimówki a akurat
      drogowców znowu zaskoczyła zima, to właściciele dużych autek mogli co najwyżej
      pooglądać sobie kuperek mojego malucha - żadne zaspy nie były mu straszne. W
      lecie po lesie tez nie miał sobie równych (wyłączając oczywiście terenówki). Co
      tu dużo gadać - autko wielozadaniowe ale jednoosobowe. :-)
    • white_witcher Re: Sentyment do Malucha 07.12.07, 20:36
      1. Wycieraczki, na początku wycierały dobrze, a po jakimś czasie zwalniały, czasami nie dawały się wyłączyć wogóle tylko po zgaszeniu maluszka ;]

      2. Sprzęgło, poluzowała mi się linka że pedał był niemal przy podłodze, ale dawał radę :D

      3. Pedał gazu, zacinał się, zostawał w podłodze i trzeba było nogą go podnosić, czasem pomagało ;]

      4. Korek oleju, raz się rozszczelnił, cały tył zakonserwowany olejem ;]

      5. Blachy na przedzie, tak przerdzewiało czoło z przodu że blachę pomiędzy światłąmi można by było wepchnąć

      6. Dziury pod kołem zapasowym w bagażniku, już koło zaczęło wypadać przez nią :P

      7. Regulacja foteli, nie działała, znaczy się rzadko ;p

      8. Pasy, trzeba było je wolniutko wyciągać, jak było za szybko to blokowało pasy ;]

      9. Skrzynia biegów, zacinała się, ale to standardzik.
      • Gość: cromi Re: Sentyment do Malucha IP: *.48.jawnet.pl 07.12.07, 20:56
        ze wszystkim sie zgodze
        ale skrzynia biegow byla nie do zdarcia
        owszem luz na srubach laczacych dzwignie z walkiem sprzeglowym
        przez lizak to mankament malucha
        ale skrzynia chodzila nawet na setce oleju


        o ile pamietam do skrzyni wchodzilo 1.1 l;)

        do dzis pamietam jak skasowalem luz na korbowodach nadwymiarowymi
        panewkami
        wszystko bylo oki
        dopoki silnik sie nie zagrzal
        panewki zlapaly korbowody na ul warszawskiej w katowicach
        kolo dt zenith
        samo centrum
        dzisiaj zamkniete dla ruchu kolowego

        bez nikakich
        wyciagnelo sie kocyk
        odkrecilo miske olejowa sztorcowa dycha
        popuscilo korbowody
        i wrocilo do domku;)

        dzisiaj mam bankowo telefon do assistance
        lawete
        wizyte w aso

        w sumie 3 dni bez auta
        o kosztach nie wspomne;)


        pzdr.
    • Gość: zbychu Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.07, 23:10
      Mój "maluch" już wiele nie potrafi.
      • Gość: santi Re: Sentyment do Malucha IP: *.toya.net.pl 08.12.07, 00:46
        ha w tym roku byłem w Bieszczadach piękna okolica i gliniasty dojazd do
        obozowiska.Jaki samochód z napędem na jedną oś się tych warunków nie
        boi.Oczywiście maluszek.Najbardziej popularny pojazd wszędobylski w tak trudnym
        terenie .Kto był to potwierdzi
    • kicz_jan Re: Sentyment do Malucha 08.12.07, 01:16
      To wcale nie jest kiczowate autko !
      • yeti Re: Sentyment do Malucha 08.12.07, 15:19
        Mój palił 5.5 litra benzyny, bez względu na styl jazdy i teren -
        trasa czy miasto
    • Gość: Polka niepatriotka Re: Sentyment do Malucha IP: 199.133.215.* 08.12.07, 20:46
      Kurczak mojego ojca, kupiony od jego kumpla. Niezapomniany. Po
      przejechaniu do 2 km jechal coraz wolniej az w koncu stawal.
      Nalezalo wtedy odczekac 10 minut i mozna bylo jechac znowu te 2 km i
      sytuacja apiac od nowa. W koncu ojciec usprawnil czekanie bo odkryl,
      ze jak sie dmuchnie mu w rurke z tylu to nie tzeba czekac. Po
      miesiacach takiej udreki odkryl w koncu w czym rzecz-poprzedni
      wlasciciel umyl zbiornik w srodku woda i odlazla farba, ktora sobie
      tak plywala w platach i zatykala pompe....jak sie stawalo, pompa
      przestawala zasysac i farba odpadala.....do nastepnego razu.
      ten sam maluch dorobil sie takiej dziury w podlodze ze mozna bylo
      jak we Flinstonach wystawic nogi na zewnatrz i biec, zwlasza z
      wiatrem.
      Pomoglam sie pozbyc kurczaka, kiedy w ramach ulepszania mycia
      kupilam srodek z silikonem bodajze. W instrukcji bylo ze mozna
      uzywac tez do mycia okien...no to uzylam. W sloneczny dzien ojciec
      tylko tecze widzial przez szybki:)
      • Gość: Qnegunda Re: Co umie twoj maluch IP: *.chello.pl 08.12.07, 22:05
        maluch mojego umie dobrze mi zrobic...ha,ha,ha.
      • Gość: solange Re: Sentyment do Malucha IP: *.adsl.inetia.pl 08.12.07, 22:32
        hihi...mój samojezd był rewelacyjny..miał pęknięty gaźnik i przez to
        palił 4 litry na setkę, czwórka wyskakiwała przy odjęciu gazu. A mój
        mąż jak miał kaszlaka (którego prawie mu zatarłam, bo coś tam się
        lekko świeciło na czerwono)i kiedyś włożył do bagażnika torbę z
        narzędziami, to po przejechaniu kilku kilometrów okazało się że
        narzędzi nie ma...albo kiedyś wieczorową porą wracałam do domu i na
        parkingu podeszłam do autka, otworzyłam go, włożyłam kluczyk do
        stacyjki i...stwierdziłam że to nie mój samochód...mój stał
        obok...albo mąż wiózł kiedyś mamę do pracy, mama na to: synku ale
        dzisiaj mgła się zrobiła...a to w sachochodzie i wokół pełno było
        dymu, bo rzucało olejem na silnik...fajny był pojazd..eh..tyle
        fajnych wspomnień...
    • ggigus malucha nie miałam 08.12.07, 22:31
      ale długie lata, kiedy jechaliśmy z ojcem samochodem, ja i siostra zacznałyśmy
      starą zabawę - tato, żabka! żabka cię wyprzedziła, a ty nic??
      no i było zaraz polowanie na żabkę
      mama chciała wysiadać w czasie jazdy
      a my z siostrą jak chór grecki z tyłu...
      oj, to były fajne czasy
      • Gość: mamidło Re: malucha nie miałam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:55
        ale maluchem jeździliśmy czteroosobową rodziną pod namiot na urlop, załadowany
        był tak że na bagażniku były dwa namioty, materace, miednica, w środku ciuchy,
        śpiwory, dwoje dzieci, my, garnki, kuchenka turystyczna, butla z gazem, żarcie
        na dwa tygodnie bo wszystko na kartki było. Jak po załadowaniu okazało się że o
        czymś zapomnieliśmy i trzeba wysiąść i wrócić do domu to dwadzieścia minut
        trwało zanim się odgruzowałam i wysiadłam, tyle samo żeby z powrotem wsiąść i do
        tego ktoś mi drzwi zamykał bo tyle na kolanach i wokół siebie miałam wszystkiego
        że nie dałam rady. Jechaliśmy też czteroosobową rodziną na narty do Wisły z
        Gdańska, to była wyprawa!
    • effka454 Re: Sentyment do Malucha 08.12.07, 23:15
      Tylko w Maluchu można było uchylić "lufcik" :D

      A kto pamięta model z rozrusznikiem i ssaniem w podłodze?
      A chłodzenie poprzez otwarcie klapy silnika?

      Przypomniało mi się jak którejś lutej zimy wracaliśmy od rodzinki i zniosło nas
      do rowu (szklanka była taka, że nogi się same rozjeżdżały), akurat przejeżdżali
      mili chłopcy z pobliskiej jednostki: wysiedli i w sześciu wynieśli maluszka na
      drogę, i jeszcze ustawili w odpowiednim kierunku :))))
      • Gość: ultra75 Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.07, 08:18
        Ja miałam jednego z ostatnich egzemplarzy z rozrusznikiem w
        podłodze :-). 'Tylko' 2 razy (jezdziłam nim niecały rok) udało mi
        sie urwać ten wichajster od rozrusznika :-). Najwięcej zabawy było
        zima - zawsze ten dreszczyk emocji czy dzisiaj odpali, czy nie ;-).
        Pamiętam tez, ze robiłam sobie prywatne zawody, ile maksymalnie
        kilometów przejade na jednym baku (rekord miałam chyba ok. 320), do
        momentu, kiedy coś sie zatkało przez te paprochy na dnie zbiornika.
        Potem maluch przeszedł w inne rece, ale jezdzi do dziś! Egzemplarz
        nie do zdarcia!
        PS. Mój był czerwony :-).
        • Gość: Jarek Re: Sentyment do Malucha IP: *.aster.pl 09.12.07, 11:11
          Ja moim kiedyś dojechałem jednego dnia do Klagenfurtu. (1045 km)
          Wtedy nie było autostrad w Czechosłowacji. Cały dzień lał deszcz,
          pogubiłem się w Katowicach, ubłociłem na wąskich drogach
          Czechosłowacji. Pokonałem wszystkie granice po drodze. Jak skończyła
          się autostrada, jakieś 60? km od Klagenfurtu i wąską drogą
          wjeżdżałem do miasta, to na wjeździe, w deszczu, jeszcze
          wyprzedziłem jakiś pojazd zatrzymywany przez policję. Potem, już w
          łóżku "jechałem" przez całą noc. Maluch w dalszej trasie jechał raz
          lepiej, raz gorzej. Dopiero po powrocie do Polski stwierdziłem , że
          powodem była przemieszczajaca się względem głowicy prowadnica zaworu.
          Wcześniej, w '85 w Stuttgarcie, poprosiłem poznanego kolegę, aby
          wziął do Polski buciki dla mojego synka. Oczywiscie - powiedział,
          jeśli znajdziesz miejsce na nie. Nie znalazłem. Miałw maluchu
          telewizor, wideo, wieżę,zakupy dla rodziny i dodatkowo brata z
          podkulonymi pod brodę nogami (z braku miejsca), a na dachu miał
          ponadto ze 4 pary nart, zlewozmywak nierdzewny i kupę gratów (wtedy
          skarbów). Jak startował to usłyszałem, że ma wydmuchaną uszczelkę
          głowicy, a musiał w ten dzien przekroczyć granicę. Dokręciłem mu
          głowicę na opór i dojechał. Potem jeszcze podobno wiele tysięcy
          przejechał bez dotykania się. Tak było jesienią '85 w Stuttgarcie.
        • Gość: mamidło Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 20:28
          mnie się zdarzyło urwać dźwignię zmiany biegów, została mi po prostu w ręce, na
          szczęście na jedynce więc dojechałam do domu z powrotem, zostawiłam biedaka i
          pojechałam kolejką do pracy. Tam poszłam do kierowców firmowych i powiedziałam
          że chcę ich o coś zapytać ale jak się któryś zaśmieje to łeb urwę. Żaden się nie
          zaśmiał jak zapytałam o co mam pytać w sklepie z częściami. Niedawno
          wspominaliśmy ten numer. A malucha już nie mam, sprzedaliśmy go za stówę jak
          miał 23 lata i wpadł pod tramwaj, na szczęście nic się nikomu nie stało tylko
          nie opłacało się remontować. Ten co go kupił jeździ do dziś, spotkałam niedawno,
          wyremontowany. Wspominam go z dużym sentymentem, wszędzie go można było
          postawić, niemalże na znaczku pocztowym.
    • ivva1 Re: Sentyment do Malucha 09.12.07, 10:48
      Przypomniało mi sie jeszcze jak kiedyś jadąc przez jakąś wieś w
      niedzielne przedpołudnie nagle w moim klaksonie zrobiła się zwara i
      zaczął wyć niemiłosiernie. Ludziska szli z kościoła a ja biedna
      musiałam zjechac na pobocze i rozwalac klakson. Ale było widowisko!
      Pamiętam też jak przy wymianie koła trzeba było się martwic aby
      lewarek nie utopił sie w progu a to się niestety zdarzało.
      • Gość: jarek Re: Sentyment do Malucha IP: *.aster.pl 09.12.07, 11:27
        Współcześnie maluch stał się niebezpiecznym pojazdem. Nie przez samą
        swą istotę, ale przez rozwój konstrukcji hamulców samochodowych.
        Każdy chce na siłę wyprzedzić malucha i wjechać przed niego. czasem
        wymaga to nawet ostrego hamowania. Maluch często nie ma już
        wystarczajaco długiego odcinka do zatrzymania i w efekcie ląduje w
        bagażniku np. Mercedesa. Niestety często kierowcy nie mają wyobrażni
        i myślą, że płacąc za pojazd wysokiej klasy kupują tylko markę i
        bezpieczeństwo. Kupują także krótką drogę hamowania i przy braku
        wyobraźni rozbity bagażnik. Niestety policja często nie uznaje winy
        tych, którzy bez wyobraźni skrócili drogę hamowania poniżej
        technicznego minimum.
    • nocebo Re: Sentyment do Malucha 09.12.07, 12:35
      Materiał poglądowy:
      pl.youtube.com/watch?v=VpWXBpiCNB8
      • Gość: trusiaa Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 10:10
        Ach, przypomniała mi się jeszcze historyjka z liceum. Prima Aprilis
        był w szkole obchodzony szczególnie uroczyście. Sześciu chłopaków
        wniosło malucha ulubionej polonistki do hallu budynku. Cudem im się
        to udało, bo przez otwarte drzwi i wąski przedsionek - to było tylko
        tylko, na styk. Przez jakieś dwie godziny mieliśmy radochę, bo
        korzystać można było tylko z wyjścia awaryjnego. Na szczęście pani
        profesor uśmiała się razem z nami, a winowajcy (z trudem) odstawili
        limuzynę na miejsce.
        Innym razem z tej samej okazji panowie bili rekord - ilu się zmieści
        do malucha. Wynik był zupełnie oszałamiający - ale nie pomnę
        niestety, ilu zdolnych się zmieściło.

        Co do awarii - mojemu ojcu zawsze w dramatycznych warunkach - noc
        albo ulewa w centrum niemieckiego miasta (ale przecież to typowe dla
        malucha) odpadała "od denka" śrubka mająca coś wspólnego z linką
        sprzęgła. Mój tata - klasyczny typ ambitny i oszczędny, potrafił
        kilometrami chodzić aby śrubkę odszukać i samodzielnie usunąć
        usterkę. I zawsze mu się to udawało :)
        Pamiętam też awarię która nas dopadła dwadzieścia kilometrów od
        domu. Zapalić można było tylko z górki i na pych, a i to w trakcie
        jazdy gasła bestia podstępnie - z matką na wyścigi wypadałyśmy z
        samochodu (a przecież toto tylnych drzwi nie posiadało) pchałyśmy i
        biegiem z powrotem. Za szóstym razem zepsuł się zamek w drzwiach i
        musiałyśmy rzeczone drzwi przytrzymywaćprzez otwarte okno. To było
        trudne, bo płakałyśmy ze śmiechu. Ojciec się nie śmiał: był biały ze
        złości. :D
    • Gość: limonka_3 Re: Sentyment do Malucha IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.01.08, 18:10
      przeczytajcie opis :):)
      www.allegro.pl/show_item.php?item=290790565
      • lunaglass Re: Sentyment do Malucha 05.01.08, 21:13
        "lusterka w kolorze zderzaków" :))))))))))))))))))))))))))
    • Gość: pasażerka kaszla Re: Sentyment do Malucha IP: *.chello.pl 05.01.08, 22:23
      Jak byłam mała, pojechaliśmy naszym maluchem na wieś do rodziny na
      Wielkanoc. Była wcześnie tego roku, w największe roztopy, a tu
      iwjeskie drogi gruntowe... No i utknęliśmy w błocie po samo
      podwozie. Na szczęście niedaleko celu. No i uczynny sąsiad rodziny
      przyjechał we dwa konie zaprzęgnięte do czegoś, co się dało
      przyczepić do malucha - i resztę drogi przejechaliśmy maluchem
      zaprzężonym w konie. Czad!
      • Gość: figo Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.08, 22:26
        Tuning delikatny, ale to zawsze te dwa konie więcej.
        • zas_ale_pyra Re: Sentyment do Malucha 19.01.08, 02:49
          Lublin, srodek zimy. Jade na skroty po BARDZO bialej okolicy, oczywiscie
          wjechalem na totalne bezdroza, gdzie pewnie tylko AWD dalby rade. Uczynnych 4
          chlopa podnioslo maluszka i przenioslo na niedaleka szose. A zrobcie to np. z
          Toyota Camry.
          To BYL SAMOCHOD
    • Gość: ja Re: Sentyment do Malucha IP: 78.88.88.* 19.01.08, 11:26
      A ja chętnie kupię malucha. piszcie na wues1@op.pl
    • Gość: mamidło Re: Sentyment do Malucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.08, 22:30
      a jak w górach nie chciał pod górkę jechać to się trzeba było odwrócić i
      wjeżdżać tyłem, w ten sposób do samego zamku w Rytrze k/Nowego Sącza
      dojechaliśmy, podczas gdy duże Fiaty (innych aut nie było wtedy) zostały na dole.
    • zuzanka79 Re: Sentyment do Malucha 19.01.08, 23:25
      Jak zamienieliśmy samochód z malucha na kombi pewnej firmy, to mój
      czteroletni syn przez ponad dwa tygodnie do nowego pojazdu nie
      wsiadał. Do przedszkola woził go mój brat tymże maluchem, którego od
      nas dostał. To się nazywa miłość. Teraz to się pierwszy raz cieszę,
      że śniegu nie ma, bo jak ja takie kombi z zaspy wypcham. Malucha
      dałam radę.
    • Gość: . Re: Sentyment do Malucha IP: *.smstv.pl 19.01.08, 23:44
      Ja znajomego pytałem zawsze czy ma w nim bluzę z kapturem. Po co?
      Żeby na popychu nikt nie poznał na mieście:)
      • Gość: . Re: Sentyment do Malucha IP: *.smstv.pl 19.01.08, 23:46
        O tylnej ogrzewanej szybie nie wspomniałem. Na zimę:)
        • Gość: szmerek Re: Sentyment do Malucha IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.08, 14:17
          mój maluch zamarzał zimą tak, że nie można było otworzyć drzwi-
          nosiłam więc drewnianą łopatkę, którą
          jak dźwignią otwierałam drzwi, :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka