Gość: janusz Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 10.202.7.* 21.10.03, 11:21 Moje typy to: - wszelkie kombinacje grap-,grappe-, grejp-,itp. z frut, fruit, frutt. - lunszmit - kakało Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: La lingua supermarketica ;-)) 23.10.03, 14:57 Zapomniałes o najpopularniejszej: grejfrut Odpowiedz Link Zgłoś
spatologizowana_sempiterna Re: La lingua supermarketica ;-)) 28.10.03, 08:15 Czyżby kombinacja "grejp" z "frut" budziła w Tobie jakieś wątpliwości? Zapewniem, że niesłusznie. I już dodaje: "Szewstwo poprawkowe" na szyldzie w Braniewie (jakieś 15 lat temu), "Wynajm pokoi" - wszędzie mozna spotkać, "Magiel ręczny prasująca". Nie są głupie pokarmy dla gryzowni w rodzaju "Szczęśliwy chomik". A w pewnym francuskim hipermarkecie mają bardzo popuoarny produkt z naklejką "Ciasto promocyjne". Jaki by to nie był gatunek ciasta - ma naklejoną taką naklejką i zawiera bezsensowne ilosci orzechów ziemnych. Odpowiedz Link Zgłoś
piotell Re: La lingua supermarketica ;-)) 28.10.03, 16:33 > A w pewnym francuskim hipermarkecie mają bardzo popuoarny produkt z > naklejką "Ciasto promocyjne". Jaki by to nie był gatunek ciasta - ma naklejoną > taką naklejką i zawiera bezsensowne ilosci orzechów ziemnych. W hipermarkecie Leclerc widziałem "Chleb promocyjny" (skład tego wynalazku skromnie przemilczano. A może przemilczano z litości?) Odpowiedz Link Zgłoś
makula1 Re: La lingua supermarketica ;-)) 04.11.03, 23:47 A Piechota odejść. Mac Ula Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaza Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.11.03, 23:52 A w sklepie koło wrocławskiego rynku sprzedają kłasanty, czyli rogaliki francuskie (croissant). Odpowiedz Link Zgłoś
jasnoklarowna Re: La lingua supermarketica ;-)) 18.03.18, 20:49 mój mąż kupił kiedyś i wielce zadowolony rzecze: kurasanty przyniosłem do dziś wybucham śmiechem jak gdzieś widzę w sklepie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janusz Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 10.202.7.* 21.10.03, 11:25 I jeszcze tabliczka z masy tłustej. (Czy ktoś jeszcze pamięta to świństwo?) Janusz. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 11:43 Gość portalu: janusz napisał(a): > I jeszcze tabliczka z masy tłustej. (Czy ktoś jeszcze pamięta to świństwo?) No jasne :-) Od razu tez przypomniał mi się szczyt oszczędności kryzysowych: "Wyrób CZEKOLADOPODOBNY w opakowaniu ZASTĘPCZYM" :) Tak to drzewiej bywało... A człowiek jadł i jeszcze się cieszył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oldboy Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 192.38.148.* 21.10.03, 12:12 A ja do dziś pamiętam z Sześćdziesiątki: "Węgorz z drobiu w opakowaniu zastępczym" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Clarus Cytat z Pietrzaka IP: *.bud.pcz.czest.pl 21.10.03, 12:14 "Odkąd zjadłem schabowego z buraka cukrowego to już mnie nic nie dziwi panie" Odpowiedz Link Zgłoś
misiamisia Troche obok temata ;c) 21.10.03, 12:33 Pamietam jedna ze "spraw Janusza Weissa"; klient zobaczyl w sklepie obuwniczym polke z bucikami dzieciecymi, na ktorej widniala cena "19,90 PLN". Kiedy wzial odpowiednia pare do kasy, okazalo sie, ze cena dotyczy... jednego bucika!!! Moze to wyraz rownosci ludzi o roznych ilosciach nog...? ;c))) Odpowiedz Link Zgłoś
makula1 Re: Cytat z Pietrzaka 04.11.03, 23:55 Gość portalu: Clarus napisał(a): > "Odkąd zjadłem schabowego z buraka cukrowego to już mnie nic nie dziwi panie" No tak po buraków ci u nas dostatek Mac Ula Odpowiedz Link Zgłoś
makula1 Re: Cytat z Pietrzaka 04.11.03, 23:58 Gość portalu: Clarus napisał(a): > "Odkąd zjadłem schabowego z buraka cukrowego to już mnie nic nie dziwi panie" No tak, bo buraków ci u nas dostatek. Odpowiedz Link Zgłoś
marc.fugnac Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 13:33 the_dzidka napisała: > Gość portalu: janusz napisał(a): > > > I jeszcze tabliczka z masy tłustej. (Czy ktoś jeszcze pamięta to świństwo? > ) > > No jasne :-) Od razu tez przypomniał mi się szczyt oszczędności kryzysowych: > "Wyrób CZEKOLADOPODOBNY w opakowaniu ZASTĘPCZYM" :) > > Tak to drzewiej bywało... A człowiek jadł i jeszcze się cieszył. > I jeszcze hasło "I w kryzysie nie damy się" Odpowiedz Link Zgłoś
jw1969 Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 14:51 Hej, Ryż paraboliczny jest już tak powszechnie używany, że chyba niedługo wejdzie do słowników. Zawsze skrzętnie zapisuję sobie takie kwiatki. Przypominam sobie na przykład "strzypce do węgla" i "lakier z połykiem". Pozdrawiam, Jacek Odpowiedz Link Zgłoś
jw1969 Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 14:54 "Zupa kurzakowa. Zawartość opakowania wrypać do miski..." - to z programu MdM. Odpowiedz Link Zgłoś
jw1969 Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 15:01 "Wanna z hydromasarzem" Wyobraziłem sobie tego hydro-masarza. Brrr! Ale byłaby jatka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jasio Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 195.245.213.* 21.10.03, 16:18 a jak wam się podoba kiełbasa z wody Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy IP: *.acn.waw.pl 21.10.03, 16:37 Uwielbiam kawę o smaku czekoladowym i czekoladę o smaku kawowym. Lubię również proszki w żelu, pasty w płynie itp. niedorzeczności. Ale taki jest trend :). Większość ludzi traktuje słowo promocja jako synonim przeceny. Pracuję w handlu i mam z tym wiele doświadczeń. Zanim polacy nauczą się korzystać z informacji upłynie jeszcze dużo czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janusz Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy IP: 10.202.7.* 21.10.03, 16:57 Kiedyś w kiosku widziałem prezerwatywy "z tarką i harmonijką". Niestety nie kupiłem, więc nie wiem jak ta "harmonijka" wygląda. Janusz Odpowiedz Link Zgłoś
grail Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy 21.10.03, 18:07 może podczas hmmm... powiedzmy stosowania owa harmonijka wygrywa skoczne melodyjki... np. "when the saints..." ;) Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy 21.10.03, 22:23 Tak, proces wykonania Fasolki po bretonsku z grilla tez mnie mocno zastanowil. A z innej beczki to na warszawskiej Pradze znajduje sie bar "Chickenik". A w budynku Wprost jest cos takiego, co juz zapomnialam, jak sie nazywa, ale nazwe ma bardzo pokretna- sandwiczownia czy sandwiczarnia czy kanapkownia- moze ktos tam pracuje w okolicy i chcialoby mu sie sprawdzic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacenty Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 25.10.03, 14:53 Nie w budynku "Wprost", ale gdzies w W-wie widzialem SANDWICZERIĘ. Ladne, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
danek3 Re: La lingua supermarketica ;-)) - takie czasy 07.11.03, 21:35 Owszem, w Al. Jerozolimskich, trochę dalej w stronę Pl. Zawiszy, w budynku, gdzie kiedyś był Express Wieczorny. D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiper obok tematu nieco IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.11.03, 11:50 jedna z ursynowskich spółdzielni mieszkaniowych serwuje swoim mieszkańcom taką wiadomość: GABARYTY WYWOZIMY WE WTORKI Czy chodzi o jakieś wymiary? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jot6 Re: obok tematu nieco IP: *.chello.pl 02.11.03, 17:02 chodzi o przedmioty w dużych rozmiarach,np.meble Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mal Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.tarchomin.pl 21.10.03, 22:42 Opakowanie łososia wędzonego. Składniki:łosoś,dym. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy333 Re: La lingua supermarketica ;-)) 30.10.03, 21:00 A ja widziałam ( wczesny Rakowski ) w bufecie na dworcu w Katowicach "zraz warzywny w sosie jarzynowym" A co to jest "MASŁO ZDZIŚ"? Wszystko przebiło coś z zielonych płuc Polski!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bialy Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.stacje.agora.pl 03.11.03, 10:23 to nie bylo cos, tylko Twarog z zielonych pluc Polski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jimmy Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.11.03, 21:53 W warszawskim Auchan regularnie sa do kupienia "swieze jaja z zielonych pluc Polski", wiec tradycja wspomnianego tu wczesniej twarogu kwitnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ada296 Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 23:12 a ja z innej beczki zawsze się wzruszam gdy ktoś w kolejce prosi o zielonego ogórka i wszyscy wiedzą, że nie chodzi o kiszonego czy konserwowego - bo te prawdopodobnie nie są zielone a w moim mieście jest sklep z wielkim napisem "ubrania dla niemowlą" pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ugo Re: La lingua supermarketica ;-)) 21.10.03, 23:54 1. Kotlety schabowe z soi. 2. Wsie jaja – czy to po polskiemu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstein Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.it-net.pl 22.10.03, 00:07 Ja pamiętam na bazarku jak stał facet, miał koszu jajka i tekturę z wielkim napisem... CHŁOPSKIE JAJA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstein Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.it-net.pl 22.10.03, 00:16 I oczywiście budkowo-bazarowo-barkowa PICA, najlepsze PICE są z pieczarkami i kiszoną kapustą w sklepiku na rogu... Mniam. Jutro rano chyba tam zajrzę. Nawiasem mówiąc w naszym kraju wciąż trudno jest zjeśc prawdziwa Pizzę i niewiele jest prawdziwych pizzerii. Natomiast Picerie są na każdym rogu i nawet dostarcaja swoją picę do domu... I maja fajne nazwy... Np Piceria "Campo di Fiori" sprzedaje picę Giordano z grillowanym mięsem... chyba lekko tutaj przegięli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pandorka brrrrr...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.03, 23:19 szczerze mówiąc, jeśli chodzi o Campo di Fiori i pizzę Giordano - jest to wręcz MAKABRYCZNE - pod warunkiem oczywiście, ze ktoś zna treść wiersza... BRRR!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PoprawPolutycznie Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.stacje.agora.pl 03.11.03, 10:24 Nie mowi sie piceria tylko PICERNIA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aardvaark Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.era.pl 22.10.03, 08:44 ugo napisał: > 2. Wsie jaja – czy to po polskiemu? Ja kupiłem kiedyś w bliskim mi (odległością od domu) samie "jaja wsiowe" :-))) Aa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzychu Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 22.10.03, 12:01 Ja w ktoryms warszawskim supermarkecie (chyba tesco( widzialem "wsie mleko". Brzmi to tak beznadziejnie ze nawet mnie nie rozsmieszylo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oren Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 18:17 A ja widziałam "Jajka 4 zboża" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: modzio Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.icpnet.pl 26.10.03, 14:02 w tesco sprzedają WSIE mleko... Odpowiedz Link Zgłoś
qian Re: La lingua supermarketica ;-)) 26.10.03, 19:36 W czasie wakacji kupiłam skórzane klapki - na gawarancji był napis: "klapek damski typu japonek". Heh! Odpowiedz Link Zgłoś
magdusia8 Re: La lingua supermarketica ;-)) 22.10.03, 09:07 Kwiatków nazewniczych jest mnóstwo. Nie wiem na przykład, czy w pociągach ciągle jeszcze funkcjonuje napis: "Nie wychylać się" - ale brzmiał groźnie. W czasach realnego socjalizmu, naprzeciwko domu mych rodziców, był sklep: "Artykuły czwórbranży". Tzw. sznur do żelazka dawniejszego typu nazywał się "Przyłącznik dwustronnie odłączalny do użytku na gorąco". Krawat: "zwis męski elegancki" (sic!) Z lat osiemdziesiątych: Hod-dog Jeszcze niedawno, na trasie Warszawa-Ostrołęka, można było podziwiać liczne punkty małej gastronomii pod hasłem "rożno". Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: purysta Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 192.38.148.* 22.10.03, 10:36 Magdusiu Miła, z tym rożnem sprawa nie jest taka oczywista. "Rożno" to regionalizm, w pewnych częściach kraju (zapomniałem już, których) tak się mówi. To błąd w kategoriach polszczyzny ogólnopolskiej. Podobnie bodaj na Śląsku funkcjonuje "golonko", a nie "golonka". A w moim rodzinnym Krakowie ciągle można usłyszeć na placu "kilograma" czy "litra" (rodzaj żeński). W czasach real-socjalizmu podobno można było dostawać premie za wprowadzanie na rynek "nowosci". A nowa nazwa to nowy towar, nieprawdaż? Przekrój cytował makabreskę pt. podgardle niemowlęce z polietylenu (czyli śliniak z plastyku). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstei Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.it-net.pl 22.10.03, 19:20 Podobnie bodaj na > Śląsku funkcjonuje "golonko", a nie "golonka". Taaa, niestety panie purysto wiedzę w dziedzinie sztuki kulinarnej macie nikłą... Śląske "golonko" ma dosyc niewiele wspólnego z małopolską "golonką", to zupełnie inna potrawa. Zresztą jak dobrze pamiętam to w jednej restauracji w Beskidzie Ślaskim w karcie było zarówno "golonko" jak i "golonka" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidka Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.10.03, 20:29 > Taaa, niestety panie purysto wiedzę w dziedzinie sztuki kulinarnej macie > nikłą... Śląske "golonko" ma dosyc niewiele wspólnego z małopolską "golonką", > to zupełnie inna potrawa. Róznica jak między krupnikiem i krupniokiem? ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstein Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.it-net.pl 23.10.03, 22:02 > Róznica jak między krupnikiem i krupniokiem? ;-)) dokładnie taka sama Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mati Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.10.03, 09:17 Kupiłem kiedyś na Pomorzu Zachodnim batonik, który miał na opakowaniu napisy w kilku językach. Kontrowersyjne było jego pochodzenie: "Wyprodukowano w Polsce", a tuż obok: "Made in Germany", i potem jeszcze po niemiecku, że też u nich robiony. Odpowiedz Link Zgłoś
morning_dew Re: La lingua supermarketica ;-)) 22.10.03, 12:00 Oooo!!! To muszę poszperać bo mam straszną ochotę na winogrono o smaku kokosowym. Może już wymuslili takie cudo :) rotfl Pzdr morning_dew Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bomber Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 217.153.60.* 22.10.03, 13:53 Paluszki KRABOWE - czy wiecie, z czego są zrobione? Bynajmniej nie z kraba. Skład: dorsz mielony etc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meghan Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 81.210.16.* 22.10.03, 15:59 A ja gdzieś widziałam wołowinę po hindusku. Polecam dodać do menu jeszcze wieprzowinę po arabsku i wszystko będzie jakby bardziej jasne. Za czasów komuny moja mama kupiła kiedyś "przyłączacz obustronny do prac na gorąco" (do dziś mam etykietkę)- czyli przedłużacz, a mój tato nabył "imbryk aluminiowy o ścianach stożkowych" - czyli czajnik. Do dziś rozwalają mnie na łopatki przeróżne "przysmaki pomorskie", "konserwy turystyczne, "gulasze po anglielsku", a wszędzie ta sama tłusta mielonka. Po prostu spaaaaam, wonderful spam, spam, spam, lovely spaaaaam...etc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jorgen Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.outstando.com 22.10.03, 16:25 1. W warszawskim Auchan (Puławska) sprzedają kiełbasę z dzika. W składzie jest tylko mięso wieprzowe. Czyli producent albo oswaja dziki albo świnie wypuszca do lasu i zabija podczas polowania. 2. W Warszawie w KFC przy Statoil pzy Wyścigach jest "Kącik Chickiego" dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
piasia Re: La lingua supermarketica ;-)) 22.10.03, 18:42 Telepizza serwuje pizzę "Usmiech Boryny". Pewnie mu Jagna do spółki z Dominikową piekły tę pizzę na Gody, bo to taka polska potrawa ;)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rodrig Falkenstein Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.it-net.pl 22.10.03, 19:28 piasia napisała: > Telepizza serwuje pizzę "Usmiech Boryny". Pewnie mu Jagna do spółki z > Dominikową piekły tę pizzę na Gody, bo to taka polska potrawa ;)))))) Hę? Nazwy pizzy (a raczej piccy, bo o pizzę w dalszym ciągu u nas trudno) to chyba temat na osobny wątek, podobnie jak nazywy pizzerii. gdzieś wyżej podawałem przykład pizzy Giordano z grillowanym mięsem a oferowanej przez pizzerie Campo di Fiori... Odpowiedz Link Zgłoś
dora_k Re: La lingua supermarketica ;-)) 23.10.03, 07:29 pół godziny płakłam za śmiechu gdy przeczytałam o tej "picy" Giordano..niezłe..bardzo kreatywne. tylko w którym miescie jest ta "piceria"? Odpowiedz Link Zgłoś
baha42 Re: La lingua supermarketica ;-)) 23.10.03, 12:08 Wczoraj widziałam kotlety z mięsa sojowego :) Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: La lingua supermarketica ;-)) 22.10.03, 20:55 Johnson&Johnson wprowadził ostatnio na rynek nowy produkt- nazywa się Oliwka w Żelu. Z Aloesem i witaminą E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazz Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 19:30 A kuleczki dla kotów, co to niby wchłaniają nieczystości zwą się MIAU SANIT jest też podobny produkt innej firmy: AMER BRYŁKA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 08:47 Ostatnio widziałam w sklepie mięsnym na warszawskim Kole kurze udka z napisem: "Udziki". Od razu przypomniał mi się tego typu kwiatek jeszcze z czasów PRL-u, kiedy to pod skrzydłami widniał napis: "Szkszudełka"!!!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarecki Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.03, 09:44 a co powiecie na "schab po żydowsku" ???:-))) j. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.garbatka.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 11:54 W czasach wybuchu wolności gospodarczej kupiłam piwo, na którego etykiecie najbardziej po nazwie eksponowanym napisem było "best before end". Wielkie "best before end" biegło po całym łuku etykiety i nie towarzyszyła mu bynajmniej jakakolwiek data. joanna Odpowiedz Link Zgłoś
ann.k Re: La lingua supermarketica ;-)) 23.10.03, 15:06 No przeciez to powszechnie znana sprawa, że większość produktów nadaje się do spożycia przed końcem - swoją drogą po co o tym dodatkowo przypominja ;) W sklepie na Jelonkach (Warszawa) - batoniki "Pryncypolo" W sklepie w Niedzicy - norzyki do konserw Odpowiedz Link Zgłoś
gdabski Re: La lingua supermarketica ;-)) 23.10.03, 18:00 Dędki (Auchan Piaseczno) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazz Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 19:34 "Luz mrożony ważymy na dziale warzywa" -kartka w zamrażarce z rybą w Auchan Komorniki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piecyk gazowy Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.visp.energis.pl 23.10.03, 19:56 Ja widziałem w sklepie „rogal prosty”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.pl / 192.168.7.* 23.10.03, 21:51 Piasek dla kota "Benek" - z oferty Społem A teraz reklamują w telewizji Clin (czyt. klin) z alkoholem! Chodzi o płyn do mycia szyb. I jeszcze mówią: spróbuj! Czy jakoś tak:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 01:01 Przed wielu już laty w bufecie dworcowym w Białymstoku na wystawie leżały kotlety mielone z kartką: "kot. mielony". A na trasie gdzieś w okolicy Ciechanowa spotkałem tabliczkę z zaproszeniem na "Gorący hot-dog". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piecyk gazowy Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 08:07 Gość portalu: kate napisał(a): > Przed wielu już laty w bufecie dworcowym w Białymstoku na wystawie leżały > kotlety mielone z kartką: "kot. mielony". A na trasie gdzieś w okolicy > Ciechanowa spotkałem tabliczkę z zaproszeniem na "Gorący hot-dog". Mój brat kiedyś powiedział: „Czas na showtime”. :-)))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
xamel Re: La lingua supermarketica ;-)) 07.11.03, 12:57 Gość portalu: piecyk gazowy napisał(a): > > Mój brat kiedyś powiedział: „Czas na showtime”. :-))))))))))))))))) > ))))))))) to chyba w odpowiednim kontekscie jest akurat poprawne (choc nadal smieszne) showtime nazywana byla ofensywna taktyka LALakers w latach 80'tych (Magic Johnson itp) "czas na showtime" w takim kontekscie to czas na dobra gre ale faktycznie dosc zabawne Odpowiedz Link Zgłoś
martinchbnl1 Re: La lingua supermarketica ;-)) 29.04.21, 19:14 chodzi może o bagietkę? Odpowiedz Link Zgłoś
ela1001 Re: La lingua supermarketica ;-)) 24.10.03, 09:13 We Wrocławiu na ul. Krzywoustego został niedawno otwarty nowy sklep o wdzięcznej nazwie "Mama i Ja". W jednym oknie wystawowym prezentowane są ubrania dla kobiet w ciąży, w drugim piękne szaty liturgiczne dla księży. Rodzinka ubierze się od stóp do głów ! Z czasów realnego socjalizmu przypomniał mi się "zwis męski" - czyli krawat i "wsówki męskie luzem"- kapcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Asia Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.upc-g.chello.nl 24.10.03, 11:32 Moja mama pracuje w sklepie spozywczym. Kiedys jej kolezanka powiesila kartke z cena, a na niej byl napis cherry wisniowe!! No myslalam ze padne :) Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: La lingua supermarketica ;-)) 26.10.03, 01:39 ela1001 napisała: > Z czasów realnego socjalizmu przypomniał mi się "zwis męski" - czyli krawat > i "wsówki męskie luzem"- kapcie. I jeszcze ponoć "ulicznica płaska" (miotła). A moi rodzice w tamtych czasach dostali (autentyk!!) bombonierkę z napisem "Desdemona aromatyzowana". Odpowiedz Link Zgłoś
mankut400 Na głębokiej wsi 24.10.03, 11:56 o nazwie zaczynającej się na Z** w tamtejszym GS-ie zobaczyliśmy na półce (dokładnie tak napisane): Okmen'y Rezultat był taki, że najpierw zawyliśmy ze śmiechu, a potem szybko ewakuowaliśmy się coby nas miejscowi nie zlinczowali.... Było to w czasach zanim Sony opatentowało nazwę "walkman". Odpowiedz Link Zgłoś
jennifer1 Re: La lingua supermarketica ;-)) 24.10.03, 12:54 W spożywczym w Białymstoku, oferują "kiełasę borowego" :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KLARA Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 14:23 A ja ostatnio kupiłam sobie antykowane buty zimowe, tak pani ekspedientka wydrukowała na moim paragonie ( a raczej jej piekielna maszyna )Wiecie co to takiego??? to po prostu butki gdzie kolor został określony jako brez- antyk, a tak naprawdę chodzi o taką przecierke i efekt jak gdyby podniszczenia, przepastowania z brazowych na czatne............ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KLARA Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 14:24 sorry ,za literówki, mialo być brąz i czarne i......Sorry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oren Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 18:21 Mnie rozbawiły: - "Jajka 4 zboża" - "Jaja królewskie" - i jajka z datą zniesienia na skorupce.... Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: La lingua supermarketica ;-)) 25.10.03, 14:57 widzialam wczoraj w P&Pie w Poznaniu;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grazyna Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.nsm.pl 24.10.03, 20:39 Mnie zawsze smiesza nazwy typu: schab z indyka,bo nie mam pojecia w jakiej czesci ciala ptak ma schab.Czesto w przepisach,a wlasciwie w tytulach jest napisane np ciasto z blachy.Kiedys kupilam zupe w torebce i w przepisie podano:wsypac do zimnej wody i intensywnie mieszajac doprowadzic do wrzenia. Od tego czasu jak cos intensywnie mieszam moja corka mowi uwazaj,bo sie zagotuje.Wiadomo o co chodzi ,ale posmiac sie nie zaszkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Netula Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.tarnowskie-gory-kalety.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 22:26 Znajoma kiedys poszla do sklepu i mowi ze chce keczup z pudliszek a ekspedientka jej na to ze nie ma ze jest tylko z pomidorow Odpowiedz Link Zgłoś
glory Re: La lingua supermarketica ;-)) 25.10.03, 10:59 Nie tylko w Polsce takie cuda sie zdarzaja. Na polkach pewnej sieci supermarketow w Australi pojawily sie czarne puszki z zoltym napisem SARS. Napoj energetyzujacy!. A z Polski w spoldzielczym sklepie gdzies na zadupiu wisiala karteczka "Nieczynne z powodu ugryzienia". Albo za komuny pasta do zebow w proszku. A pamietacie (oleju wtedy nie bylo) kupowalo sie smalec na wage. :Pszepani poprosze pol kilo szmalcu!. Ale chyba nie przebije nazw naszych win produkcji krajowej czyli arpag. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Pomóżcie mojej pamięci... 25.10.03, 11:25 To mi przypomina... jak się nazywały te soki w kartonikach? Black Dick? Dick coś tam? W każdym razie nazwę musieli zmienić, bo była obsceniczna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bongo Re: Pomóżcie mojej pamięci... IP: *.it-net.pl 25.10.03, 11:29 Dick Black czyli czarny kutas Teraz się nazywa Bick Black Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzidka Re: Pomóżcie mojej pamięci... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 14:56 > Dick Black > Teraz się nazywa Bick Black O właśnie!! Dziękuję Ci Bongo :-) Odpowiedz Link Zgłoś
barbor Re: Pomóżcie mojej pamięci... 05.11.03, 19:49 Gość portalu: Dzidka napisał(a): > > Dick Black > > > Teraz się nazywa Bick Black > > O właśnie!! Dziękuję Ci Bongo :-) No to już mogli zrobić Big Dick. A co! Ułańska fantazja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacenty Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 25.10.03, 15:00 Ostatnio kupiłem w Championie w W-wie "Swieże jaja z zielonych płuc Polski". Nie pierwszy raz zresztą... Odpowiedz Link Zgłoś
wedrowiec2 Re: La lingua supermarketica ;-)) 25.10.03, 16:19 Dzis w Tesco jest promacja na wyrób "bawełniana nocka damska" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 217.153.19.* 25.10.03, 19:58 a co powiecie na " golonkę drobiową " i , moim zdaniem, szczególnie obrzyliwą "kaszankę gajowego" ? Odpowiedz Link Zgłoś
danek3 Do glory 26.10.03, 23:19 Dziecko, nie wiesz o czym piszesz. Wino marki wino to alpaga. Co ma smalec na wagę do śmiesznych nazw czy wpadek supermarketów? Nie było pasty do zębów w proszku tylko coś o nazwie proszek do zębów. Inaczej mówiąc zmielona kreda. Relikt dawnych czasów, kiedy jeszcze past nie znano i posługiwano się właśnie tym. D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawski Re: Do glory IP: *.pbc.adelphia.net 28.10.03, 01:31 Kochany, smalec luzem nie smieszny, smieszny jest szmalec. Fasolka po bretonsku z gryla to amerykanizm w ktorym wystepuje barbecue sos, czesto uzywany jako przyprawa do fasolki tez. Siedze sobie na Florydzie i z ogromna radoscia obserwuje wasze forum, jest pyszne i smieszne rodzajem humoru znnym wylacznie Polakom, za ktorym ogromnie tesknie. Z perelek Prl-u byl jeszcze zwis sufitowy. pozdrawiam wszystkich forumowiczow a szczegolnie dzidke luzem nie Odpowiedz Link Zgłoś
danek3 Re: Do glory 28.10.03, 23:52 Jeśli chcesz powspominać perełki-peerelki to obok zwisu sufitowego był przede wszystkim zwis męski oraz podgardle dziecięce. Takoż cichostępy. A "szmalec" to po prostu regionalizm i o ile pamiętam, nie był stosowany w piśmie przez placówki handlu uspołecznionego. Widocznie u glory w domu tak się mówiło, po warsiawsku. Miło mi, że masz ciepłe odczucia czytając to forum i rozumiem to. Coś co nas wszystkich łączy - rodzaj humoru i przede wszystkim wspomnienia. Pozdrawiam serdecznie D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: modzio Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.icpnet.pl 26.10.03, 14:13 moja babcia jak jej kiedyś sprezentowaliśmy bodajże dżem z Pudliszek z całą powagą stwierdziła, że z wiśni,truskawek,porzeczek już jadła, ale z tych pudliszek to jeszcze nie... ps.smakowało Odpowiedz Link Zgłoś
wedrowiec2 Re: La lingua supermarketica ;-)) 25.10.03, 20:57 W jednym z hipermarketów - karteczka z informacją "wydawanie darmowych bonusów" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: astald Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 21:25 2 lata temu w czasie wakacji byłem Świebodzinie. W ofercie dworcowego baru był chessburger. I co na to szachiści? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: modzio Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.icpnet.pl 26.10.03, 14:17 na dworcu Szczecin Dąbie panie głośno wzywają do odbioru hambuNgera... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bodo Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: *.icpnet.pl 26.10.03, 14:19 to juz co prawda temat na nowy wątek, ale najlepsze hasło reklamowe jakie w życiu widziałem pochodziło z ulotki zakładu pogrzebowego :DLA STAŁYCH KLIENTÓW ZNIŻKA! nie polecam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
amish Re: La lingua supermarketica ;-)) 26.10.03, 15:04 mnie najbardziej rozwalają wegetariańskie hamburgery i kebaby Odpowiedz Link Zgłoś
amish Re: La lingua supermarketica ;-)) 26.10.03, 15:09 Szczyt głupich nazw gastronomicznych osiąg Zakopane ze swoim góralburgerem i podgrzewanym oscypkiem na kilkadzieisąt sposobów i jeszcze więcej nazw. A spróbujcie przeczytać angielską wersje menu w którejś z "góralskich" knajp Odpowiedz Link Zgłoś
grah Re: La lingua supermarketica ;-)) 26.10.03, 19:09 W Szczecinie jest "Galeria alkoholi". Aby było jeszcze śmieszniej litery są tak stylizowane, że wygląda to jak "Galerja ...". A może właśnie tak miało być. Oczywiście jest to kolejny sklep z wódą. Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meghan Re: La lingua supermarketica ;-)) IP: 81.210.16.* 26.10.03, 23:30 Kiedyś dostałam w wałówce od teściowej "biojaja" (skądinąd całkiem smaczne). Nie podejrzewałam że trzeba było to wyszczególniać, bo chyba wszystkie jaja na tej planecie (zarówno te ptasie jak i excuses moi... te męskie) są w 100 % "bio". Ale może mój głupi kobiecy móżdżek nie zarejestrował że istnieją także "cyberjaja"? Odpowiedz Link Zgłoś