Dodaj do ulubionych

Ruskie dowcipy

IP: 213.199.197.* 06.12.03, 12:06
Złapał Ruski w czasach komuny złota rybkę. Ta na niego popatrzyła i mówi: Ty
Ruski wyznajesz światopogląd materialistyczny w związku z tym spełnię tylko
jedno Twoje życzenie.
Ruski myśli: "powiem żeby zrobiła mnie bogatym człowiekiem to mnie NKWD
zatłucze, wezmę dolary będę szpionem, bedę chciał dom powiedzą, że jestem
burżuj i w tiurmu".
Nagle wpadł na pomysł- "zrób mnie Bohaterem Związku Radzieckiego".
Rybka mówi "nie ma sprawy".
Ruski patrzy stoi w okopie, w prawej rece granat, w lewej ręce granat, a
naprzeciwko niemiecki czołg.

"Wot suka posmiertnyj dała"



Idzie dwóch Ruskich przez tajgę, śnieg po pas. Idą, idą jeden zostaje w tyle.
Drugi mówi "dawaj Iwan, dawaj". Idą dalej "dawaj Iwan dawaj".
Po dwóch tygodniach w oddali widać światełko. Wymęczeni podchodzą, do chaty
zbitej z bali.
Walą do drzwi.
Wychodzi brodaty chłop.
"Maria Iwanowna jest"
"Niet Maria Iwanowna pomierła dwie niedieli nazad"
"Nu żal my pojebat priszli"



Jebat tigra eto i straszno i smieszno
Obserwuj wątek
    • Gość: piecyk gazowy Re: Ruskie dowcipy IP: *.pb.bialystok.pl 06.12.03, 12:11
      Ты ие знаешь русских букв?
    • Gość: Stara Re: Ruskie dowcipy IP: *.uz.zgora.pl 08.12.03, 13:53
      Uprzedzam Piecyka Gazowego, że ruskie bukwy znaju, ale nie umieju w komputerze
      się nimi posłużyć, a przy tym większość "ruskich" kawałów to tylko
      pseudoruszczyzna. Ale do rzeczy.

      Katia telegrafuje do Wani: Roditieli ujechali. Kwartira swobodna. Prijezżaj,
      budiem jebatsia.
      Wania odtelegrafował: Aluzju poniał. Prijezżaju.

      Zebranie koła młodych literatów. Młody poeta wygłasza najnowszy wierszyk:
      Stoit statuja.
      Imiejet chuja.
      Ruka podniata,
      dierżyt granata.
      Następuje dyskusja: wydźwięk poezji prawidłowy, rymy piękne, ale słownictwo nie
      bardzo: po co ten ch..? Wnioski: na następne zebranie młody poeta poprawi.
      Na następnym zebraniu poeta wygłasza poprawiony wierszyk:
      Stoit statuja.
      Konieczno - biez chuja.
      Ruka podniata,
      dierżyt granata.
      • Gość: gracka Re: Ruskie dowcipy IP: *.dz.com.pl / *.dz.com.pl 08.12.03, 14:01
        Generał wezwał swoich najlepszych kosmonautów:
        - Amerykanie mają ciągłe sukcesy, byli na Marsie, na księżycu..trzeba im
        pokazać kto jest lepszy. Polecicie na słońce!
        -Ale panie generale za wielka temperatura, spalimy się..
        - Wszystko jest przemyślane! Polecicie w nocy..
        • Gość: Jarek Re: Ruskie dowcipy IP: 217.8.186.* 08.12.03, 14:27
          "Cieżkie czasy" powiedział Rusek zdejmując zegar z ratusza.
      • frred Re: Ruskie dowcipy 09.12.03, 10:59
        No ja to znałem o krasnoarmiejcach i ostateczna, trzecia czy któraś wersja
        brzmiała: "stoit statuja, ruka padniata/ a wmiesto chuja dierżit granata". PZDR
        • horpyna4 Re: Ruskie dowcipy 14.02.21, 15:28
          Przede wszystkim granat to po rosyjsku "granata". Nie powinno być "dierżit granata", tylko "w rukie granata", poza tym w drugiej wersji rozwalił się rytm. Prawidłowo brzmi ona tak:

          Stoit statuja
          uże biez chuja,
          ruka padniata,
          w rukie granata.

          A po wytłumaczeniu poecie, że chodzi o zastąpienie czymś tego "chuja", napisał on wersję trzecią:

          Stoit statuja,
          ruka podniata,
          a wmiesto chuja
          wisit granata.
      • Gość: cozagłupota Re: Ruskie dowcipy IP: *.sownet.pl 08.02.21, 16:20
        To się nazywa "zarżnąć dowcip" Powinno być: w I wersji "stoit statuja z bolszym ch*** itd, w II wersji: Stoit statuja wicher swiszcze, w miasto ch*** figowyj listok, ruka padniata dierży granata
    • Gość: frank Re: Ruskie dowcipy IP: 81.15.170.* 08.12.03, 16:23
      Wiecie, z czego składa się syberyjska toaleta?
      Z dwóch drągów: jednego do powieszenia kufajki, drugiego do odpędzania wilków.
      • Gość: balin Re: Ruskie dowcipy IP: *.devs.futuro.pl 08.12.03, 18:22
        ...i z trzeciego, ktorym wyskrobujesz szit jak zamarznie - taka wersje
        slyszalem:)
        • ugo Re: Ruskie dowcipy 08.12.03, 22:23
          Po czym poznać Rosjanina w Ameryce?
          - Przychodzi na walki kogutów z kaczka...
          - A po czym poznać, ze są tam Włosi?
          - Stawiają na kaczkę...
          - A po czym poznać, ze jest tam mafia?
          - Kaczka wygrywa...
          • Gość: H2O Re: Ruskie dowcipy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 00:23
            z tą statują to słyszałem trochę inaczej; wiersz był zamówiony na odsłonięcie
            pomnika jakiegoś lokalnego gieroja
            pierwsza wersja brzmiała tak:
            stoit statuja
            wisit mu huja
            ruka padniata
            w rukie granata

            nakrzyczeli na poetę,że ma być bez huja, no i poprawił:
            stoit statuja
            tolka bez huja
            ruka padniata
            w rukie granata

            chwila odsłonięcia pomnika już jest blisko, predsedatiel rejkomu już na
            trybunie, a wiersz nie gotowy. Tłumaczą jak jakiemy mądremu, że ma coś wstawić
            zamiast huja. Rezultat był następujący:
            stoit statuja
            ruka padniata
            a w miestie huja
            wisit granata
    • lenyy2 Re: Ruskie dowcipy 09.12.03, 10:24
      Nie jest to żaden ruski dowcip ale jestem na informatyce i robię pracę z grup
      dyskusyjnych . Dasvidania oćienyje griaznul !
      • Gość: stanislai Gagarin wrócił do domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 14:02
        Gagarin - MAMA, MAMA Oblecialem całą kulę ziemską 10 razy, w moskwie dali mi
        order, dziwki i hotele, szampan, kawior i ........
        mama - A knot do lampy nr5 ty kupił???
    • Gość: zenon33 Re: Kolej Transsyberyjska IP: *.acn.pl 09.12.03, 20:00
      Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim. Wyszli na korytarz
      zapalić.
      Jeden mówi: "Zdrastwuj, kuda jedjosz?"
      Drugi mówi: "Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk".
      Pierwszy na to: "Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu".
      Palą dalej i po pewnej chwili jeden z nich mówi z zachwytem
      w głosie: "Wot kurwa tiechnika!".
    • Gość: piecyk gazowy Re: Ruskie dowcipy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 08:46
      W Rosji na fali powrotu do starego, komunistycznego hymnu padł pomysł powrotu
      do flagi w jednolitym kolorze czerwonym. Putin czytał właśnie tekst projektu
      rozporządzenia w tej sprawie, kiedy zadzwonił do niego prezes Coca-Coli:
      – Panie prezydencie, słyszałem, że macie wrócić do jednolitej czerwonej flagi?
      – No… są takie projekty – mówi Putin.
      – A gdybyście tak w górnym rogu umieścili nasze małe logo? W zamian za to
      zapłacilibyśmy pensje wszystkim urzędnikom państwowym za dwa lata z góry.
      – Hmmm – zamruczał Putin – muszę się skontaktować z moim doradcą – i przełączył
      się do doradcy.
      – Sasza?!
      – Tak, panie prezydencie?
      – Słuchaj, Coca-Cola chce, abyśmy przy zmianie flagi na czerwoną umieścili na
      niej ich małe logo. Kiedy kończy się nasza umowa z Aquafreshem?

      Diabeł złapał Polaka, Rosjanina i Niemca i mówi do nich:
      – Wypuszczę was dopiero za rok, ale musicie spełnić jeden warunek. Dam wam po
      psie i musicie przez ten rok nauczyć go jakiejś sztuczki. Musicie również
      wiedzieć, że każdy z was dostanie jedzenie tylko dla jednej osoby – albo pies
      będzie jadł, albo wy.
      Przychodzi diabeł po roku, wchodzi do Niemca, patrzy – Niemiec chudy jak
      sztacheta, pies gruby jak beka.
      – No, Niemiec, coś nauczył tego psa?
      Niemiec mówi osłabionym głosem:
      – Siad…
      Pies siadł. Diabeł mówi:
      – OK, Niemiec, jesteś wolny, chodźmy do Rosjanina.
      Wchodzą do Rosjanina, patrzą – Rosjanin chudy jak sztacheta, pies gruby jak
      beka. Diabeł mówi:
      – Dobra, a ty czego nauczyłeś psa?
      Rosjanin mówi osłabionym głosem do psa:
      – Leżeć…
      Pies się położył.
      – OK, jesteś wolny, chodźmy do Polaka.
      Wchodzą do Polaka. Patrzą – Polak gruby jak beka, pies chudy jak sztacheta.
      Diabeł mówi:
      – Polak, ty to sobie jeszcze z rok posiedzisz…
      Polak protestuje:
      – Zaraz, zaraz!
      Siada sobie wygodnie na kanapie, bierze w dłoń pęto kiełbasy i zaczyna jeść.
      Pies patrzy na niego i mówi:
      – Heniuś, daj gryza…

      W Egipcie znaleziono mumię któregoś z faraonów, niewiadomo którego. Przyjechali
      Amerykanie, aby to ustalić – tydzień i nic. Niemcy – miesiąc i nic. Rosjanie
      wychodzą po 5 minutach i mówią:
      – Ramzes XVII.
      – Skąd wiecie?
      – Przyznał się!

      Dwaj Rosjanie jadą pociągiem transsyberyjskim, wychodzą na korytarz zapalić i
      jeden mówi:
      – Zdrastwuj, kuda jedjosz?
      – Ja jedu iz Maskwy w Nowysybirsk – odpowiada drugi.
      – Charaszo, a ja jedu iz Nowowosybirska w Maskwu – mówi pierwszy.
      Palą dalej i po chwili jeden z nich mówi z zachwytem w głosie:
      – Wot, k…, tiechnika!

      Leży Rosjanin w szpitalu i woła do siostry:
      – Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca!
      – Ruski zboczeniec!!!
      Na drugi dzień:
      – Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca!
      – Ruski zboczeniec!!!
      Na trzeci dzień:
      – Siestra, siestra, pamieszajtie mnie jajca.
      Siostra ściągnęła Rosjaninowi spodnie i zrobiła co chciał.
      – Siestra swintuch, toż ja chciał kogiel-mogiel…

      Jechali pociągiem Polak, Niemiec i Rosjanin. Założyli się o to, kto jest
      szybszym złodziejem. Niemiec mówi:
      – Dajcie mi dwadzieścia sekund i zgaście światło.
      Po dwudziestu sekundach zapalają, niby nic się nie zmieniło, a tu nagle Niemiec
      oddaje im zegarki. Rosjanin mówi:
      – Dajcie mi dziesięć sekund i zgaście światło.
      Po dziesięciu sekundach zapalają, niby nic się nie zmieniło, a tu nagle
      Rosjanin oddaje im kalesony. Polak mówi:
      – Dajcie mi pięć sekund i zgaście światło.
      Po pięciu sekundach zapalają, niby nic się nie zmieniło, a tu nagle wchodzi
      konduktor i mówi:
      – No, panowie, koniec jazdy. Ktoś nam ukradł lokomotywę.

      Za komuny zorganizowano międzynarodowy konkurs na napisanie najlepszej książki
      o słoniach. Japończycy napisali rozprawę naukową „Wprowadzenie do nauki o
      słoniach”. Amerykanie napisali książkę „Co przeciętny Amerykanin powinien
      wiedzieć o słoniach”. Żydzi napisali trzytomowe dzieło „Słoń a sprawa
      żydowska”. Rosjanie napisali 2 dzieła: „Rosja – praojczyzna słoni” i „Radziecki
      słoń – największy komunista na świecie”. Kubańczycy napisali: „Kubański słoń –
      młodszy brat słonia radzieckiego”.

      Prezydenci Rosji i USA założyli się, czyjego państwa osiągnięcia są lepsze…
      Przyjechał Putin do Ameryki. Znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego
      był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Putin do
      stoliczka, nacisnął guziczek, a tu wielki huk – coś błysnęło i rozleciał się
      jego samochód. Bush z triumfującą miną spojrzał na zdziwionego przeciwnika.
      Następnie Bush udał się do Rosji i podobnie jak poprzednio znaleźli się w małym
      pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu
      zbliżył się Bush do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu nic… Następnie z
      ironicznym uśmiechem powiedział:
      – Eee, u nas w Ameryce to wszystko działa!
      A Putin:
      – Ameryki niet…

      Pomiędzy ambasadami USA i ZSRR zorganizowano wymianę sekretarek. Po dwóch
      tygodniach amerykańska sekretarka pisze depesze do swoich: „Moi drodzy, tu jest
      okropnie. Zero automatyzacji, ciągle robię czaj szefowi, a spódnicę to dostałam
      taką długą, że ledwo chodzę”.
      W tym samym czasie wędruje depesza do Rosji: „Moi drodzy, tu jest okropnie.
      Wszędzie te komputery, światełka, guziki, nie mam co robić, nudzę się. A
      spódnicę to mi dali taką krótką, że mi chyba widać jaja i kałasza”.

      Przed świętem narodowym w Rosji pierwszy sekretarz mówi do panienki
      odpowiedzialnej za część kulturalną:
      – Potrzebny jest nam jakiś wierszyk, towarzyszko.
      – Stoit statuja, u niej jest ch…a. Ruka podniata, w rukie granata.
      – Towarzyszko! Ale bez tego ch…a!
      – Stoit statuja, u niej niet ch…a. Ruka podniata, w rukie granata.
      – Towarzyszko!!! Nie może być tego słowa „ch…”!
      – Stoit statuja, ruka podniata. A w miejscu ch…a wisit granata!

      Rosyjski statek podpływa do afrykańskiego portu. Marynarz rzuca linę cumowniczą
      na brzeg, krzycząc do Murzyna stojącego na nabrzeżu:
      – Dierżi linu!
      Murzyn nie rozumie. Rosjanin znów rzuca cumę krzycząc:
      – Dierżi linu!
      Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
      – Gawaritje pa ruski?
      Cisza.
      – Parlez vous francais?
      Cisza.
      – Sprechen Sie Deutsch?
      Cisza.
      – Do you speak English?
      – Yes, I do.
      – No to dierżi linu!

      W pewnym mieście zorganizowano zawody w piciu napoju narodowego. Komentator
      mówi:
      – Proszę państwa na scenę wychodzi zawodnik francuski, będzie pił napój
      narodowy Francji, tj. wino butelkami. I pierwsza, druga, …, piąta i złamał się,
      złamał się zawodnik francuski. Ale na scenę wchodzi zawodnik polski, będzie pił
      napój narodowy Polski, tj. żytnią butelkami, no i pierwsza, druga, …, dziesiąta
      i złamał się, złamał się zawodnik polski. Ale na scenę wychodzi główny faworyt,
      zawodnik rosyjski, będzie pił napój narodowy Rosji, tj. bimber czerpakiem
      prosto z wiadra. No i pierwszy czerpak, drugi, …, piętnasty i złamał się,
      złamał się czerpak. Zawodnik rosyjski będzie pił bimber prosto z wiadra!!!

      Spotyka się trzech pilotów: Rosjanin, Niemiec i Amerykanin. Chwalą się, kto ma
      największe samoloty.
      – Do naszych maszyn – mówi Niemiec – wchodzi kompania wojska, 2 czołgi i 1000
      jeńców.
      – Eee, tam – mówi Amerykanin – my to mamy kolosy. Do naszego wchodzą 4
      kompanie, 10 czołgów i 5000 jeńców.
      – Niby dobre – mówi Rosjanin – ale my raz lecimy z pilotem Miszą i słyszymy, że
      coś brzęczy gdzieś z tyłu. Misza mówi do mnie: „Weź gazika i jedź w prawe
      skrzydło i sprawdź silniki&#
      • Gość: piecyk gazowy Re: Ruskie dowcipy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 08:47
        Spotyka się trzech pilotów: Rosjanin, Niemiec i Amerykanin. Chwalą się, kto ma
        największe samoloty.
        – Do naszych maszyn – mówi Niemiec – wchodzi kompania wojska, 2 czołgi i 1000
        jeńców.
        – Eee, tam – mówi Amerykanin – my to mamy kolosy. Do naszego wchodzą 4
        kompanie, 10 czołgów i 5000 jeńców.
        – Niby dobre – mówi Rosjanin – ale my raz lecimy z pilotem Miszą i słyszymy, że
        coś brzęczy gdzieś z tyłu. Misza mówi do mnie: „Weź gazika i jedź w prawe
        skrzydło i sprawdź silniki”. Pojechałem i nic! To on mówi: „Jedź w lewe
        skrzydło”. Pojechałem – też nic! No to pojechałem w ogon. Jadę, jadę aż tu
        nagle słyszę, że to bzyczenie dochodzi z kibla. Wysiadłem, wchodzę do wc i co
        widzę? Tam ten wasz największy amerykański transportowiec wpadł przez lufcik i
        lata wkoło lampki!!!

        Siedzi Eskimos na brzegu oceanu. Wynurza się amerykańska łódź podwodna. Jeden z
        marynarzy pyta:
        – Rosjanie byli?
        – Nie.
        Po chwili wynurza się łódź rosyjska.
        – Amerykanie byli?
        – Tak.
        – A gdzie popłynęli?
        – Na północny wschód.
        – Nie mądrzcie się, ręką pokażcie!

        Odbyły się zawody z rzutu broną. Startowali w nich Polak, Niemiec i Rosjanin.
        Ogłoszono wyniki. Pierwsze miejsce zajął Polak – 10 metrów, drugie – Niemiec –
        5 metrów. Rosjanin rzucił na odległość 15 metrów, ale został zdyskwalifikowany,
        bo nie odczepił konia.

        Rosyjski żołnierz wybrał się do warszawskiej knajpy na piwo. Kelnerka przynosi
        kufel piwa i tekturową podstawkę. Po paru minutach zamówienie zostaje
        powtórzone. Kelnerka znowu przynosi kufel i podstawkę, bo przyniesionej
        poprzednio już nie ma. Przy trzecim, czwartym piwie podstawki też znikają.
        Kolejne piwo kelnerka przynosi bez podstawki. Zdziwiony Rosjanin pyta:
        – A szto, waflia uże niet?

        Polacy kłócą się z Rosjanami. Kłótnia osiąga apogeum. Polacy krzyczą:
        – Oddajcie nam Kijów i Lwów!
        – Kijów to wam zaraz możemy dać, ale lwów to sobie sami nałapcie.

        Rosyjski mafioso wybrał się na ryby. Jak to rosyjski mafioso, miał dwa złote
        łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w
        kieszeni gruby rulon dolarów – oczywiście same setki. Wziął ze sobą trzy
        flaszki. Zimno było, więc obrócił je po kolei. Oczywiście upił się i usnął.
        Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów. Zadzwonił z komórki po
        swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy, w
        każdym po pięciu ludzi, wszyscy z kałachami. Stwierdzili, że to
        najprawdopodobniej ktoś z pobliskiej wsi obrobił szefa. Wpadają do wsi i pytają
        o sołtysa. Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi. Wpadają do sołtysa, a
        tam na ganek wychodzi facet w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym
        palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon studolarówek. Przeładowali
        broń i pytają, skąd to wszystko ma. Sołtys mówi:
        – No, nie uwierzycie chłopaki! Idę sobie przez las z psem, a tu nad brzegiem
        jeziora leży jakiś facet w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go
        obrobiłem, na koniec zerżnąłem w d… i poszedłem do domu.
        Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa. Szef podchodzi do sołtysa,
        przygląda się chwilę błyskotkom i mówi:
        – To nie moje.

        Rosyjski kosmonauta poleciał w kosmos. W kabinie była mucha. Przez pierwszy
        miesiąc przeszkadzała mu, w drugim przywykł, w trzecim zaczął się zastanawiać,
        czy to aby nie samica…

        Na środku na Placu Czerwonym w Moskwie zachodni biznesmen zaparkował swego
        mercedesa. Podchodzi do niego rosyjski żołnierz i mówi:
        – Proszę pana, pan tu parkuje? Przecież tu Stalin, Lenin, Dzierżyński…
        – Ja się nie boję, ja mam autoalarm.

        W rosyjskiej restauracji podchodzi kelner do klienta i pyta:
        – Kawa czy herbata?
        – Kawa! – mówi klient.
        – Nie zgadł pan, herbata.

        Rosyjski prezydent zwiedza zakład pracy. Podchodzi do jednego stanowiska, gdzie
        przy maszynie pracuje mężczyzna, i pyta go:
        – A jakbyście wypili setkę, to pracowalibyście?
        – Pracowałbym – odpowiada pracownik.
        – A jakbyście wypili ćwiartkę, to pracowalibyście?
        – Oczywiście, że pracowałbym.
        – A jakbyście wypili pół litra, pracowalibyście?
        – Przecież pracuję…

        Rosyjski milicjant zatrzymuje samochód. Daje kierowcy alkomat i pyta:
        – Pili ili nie pili?
        – Nie pili – odpowiada kierowca.
        – Dmuchaj!
        Kierowca dmuchnął, ale alkomat wykazał zero promili. Milicjant kazał dmuchnąć
        jeszcze raz, ale alkomat znów nic nie wykazał. Stróż prawa bierze alkomat,
        patrzy na niego i mówi do siebie:
        – Nie rabotajet?
        Bierze alkomat potrząsa nim lekko, w końcu dmucha, spogląda na wskaźnik i mówi:
        – Aaa! Rabotajet!

        – Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
        – Dłubie w nosie oszczepem.

        Jest rok 1943. Niezwyciężona armia niemiecka prowadzi pacyfikację rosyjskich
        wsi. Z czasem zaczęło to ich nudzić, więc wpadli na pomysł, aby urozmaicić
        sobie zadanie. Weszli do kolejnej wsi, kazali wszystkim stanąć w jednym miejscu
        i rzekli:
        – Chłopy, my was wszystkich zaraz zabijemy, ale jest szansa, aby się uratować.
        Jeżeli baba rozpozna swojego chłopa po przyrodzeniu, to my puszczamy tę parę
        wolno.
        Chłopi po namyśle zgodzili się. Niemcy kazali się im rozebrać do naga i założyć
        na głowę worki po ziemniakach. Idzie pierwsza baba:
        – Nie moj, nie moj, nie moj, nie moj, moj! – i trafiła.
        Idzie druga :
        – Nie moj, nie moj, nie moj, moj! – też trafiła.
        Niemcy drapią się po głowie, zastanawiają co jest – ale nic. Idzie trzecia:
        – Nie moj, nie moj, moj! – i znowu jest!
        W tej sytuacji dowódca Niemców zagadnął do swoich żołnierzy:
        – Coś tu jest jakiś szwindel, wróg nas przechytrzył, ale my nie jesteśmy głupi!
        Hans rozbieraj się, wkładaj wór na głowę i stawaj między chłopów, pokrzyżujemy
        im plany.
        Hans rozebrał się, założył wór i puszczają kolejną babę:
        – Nie moj, nie moj, nie moj, nie z naszej dierjewni, nie moj, moj!

        Rosyjski chirurg robi operację. W tym czasie mówi do asystenta:
        – Skalpel!… Spirytus!… Zacisk!… Spirytus!… Tampon!… Spirytus!… Spirytus!…
        Spirytus!… Ogórek!…

        WIADOMOŚCI: Dziś rano wojska chińskie zaatakowały ogniem z moździerzy i
        cekaemów pracujący spokojnie w polu rosyjski traktor. Traktor odpowiedział
        ogniem rakietowym i odleciał w kierunku Moskwy.

        Więcej dowcipów (różnych): www.voytek.enter.net.pl/TDD.pdf (PDF, 480 kB).
    • Gość: iwona Re: Ruskie dowcipy IP: *.di.unipi.it 11.12.03, 12:11
      Jedzie pociąg przez Syberię, jedzie, jedzie i nagle staje w szczerej tajdze.
      Stoi tak stoi, stoi, w końcu jeden pasażer się niecierpliwi i idzie zapytać
      konduktora czemu tak stoją:
      - Pacziemu stoim?
      - Mieniajem parawoz...
      Pociąg dalej stoi godzinę, dwie, trzy, więc gościu znomu do konduktora:
      - Pacziemu stoim?
      - Mieniajem parawoz...
      Sytuacja się powtarza jeszcze pewną liczbę razy, aż w końcu:
      - Pacziemu stoim?
      - Mieniajem parawoz... Na wodku.
    • Gość: Xwar Re: Ruskie dowcipy IP: *.dynamic-ww-8.vectranet.pl 22.03.16, 15:20
      i prijatnosti nikakoj /ale to było z niedźwiedziem/
    • tt-tka Re: Ruskie dowcipy 29.03.16, 17:09
      PORWANIE SAMOLOTU PO ROSYJSKU

      Poniedzialek. Opanowalismy samolot na moskiewskim lotnisku. Zadmy miliona dolarow i lotu do meksyku.

      Wtorek. Czekamy na spelnienie naszych zadan. Napilismy sie z pilotami. Pasazerowie wyciagneli swoje zapasy. napilismy sie i z pasazerami. Pasazerowie napili sie z pilotami.

      Sroda. Przyjechal negocjator. Przywiozl wodke. Napilismy sie z negocjatorem, pilotami i pasazerami. Negocjator prosil, zebysmy wypuscili polowe pasazerow.
      Wypuscilismy, a co tam.

      Czwartek. Wypuszczona polowa pasazerow wrocila z wodka. Wypuscilismy druga polowe pasazerow i pilotow.

      Piatek. Druga polowa pasaerow i piloci wrocili z zapasami. Impreza do rana.

      Sobota. Do samolotu wpadl Specnaz. Mieli wode. Balanga do poniedzialku.

      Poniedzialek. Do samolotu pchaja sie coraz nowi ludzie z gorzala. Sa celnicy, pogranicznicy, milicjanci, nawet jacys marynarze.

      Wtorek. Nie mamy juz sil. Chcemy sie poddac i uwolnic samolot. Specnaz sie nie zgadza. Do pilotow przyleciala na popijawe rodzina z Wladywostoku. Z wodka.

      Sroda. Negocjujemy. Zgadzaja sie nas uwolnic, jesli zalatwimy wodke.
    • feelek Re: Ruskie dowcipy 09.02.21, 16:04
      1. Moskwa, 1979, kolejka do sklepu, ogromna....
      Podnosi się jeden, mówi:
      - Mam tego dosyć, idę na Kreml, zabiję Breżniewa.
      Po godzinie wraca.
      - I co? Zabiłeś? - pytają.
      - Nieeee - tam jeszcze większa kolejka.

      2. - luty, dzwoni Sasza (Moskwa) do przyjaciela (Irkuck)
      - Sasza, słuszaj, u nas w tieliewidienji wcziera gawarili, szto u was minus 30 stupniej Cielsija [ w TV wczoraj mówili, że u was minus 30 st. C]
      -Nikak niet, nie mienszie cziem minus 15 [nie, mamy nie mniej niż minus 15]
      - Kak nikak, gawarili...[No, ale mówili...]
      - nu możet byt', szto na ulice [no może na zewnątrz...]

      3. W Armii Czerwonej / Rosyjskiej [może być i teraz]
      - Sasza dawaj na wodku pajdiom [Sasza, chodź pójdziemy na wódkę]
      - kak pajdiosz, za szto? [jak? za co?]
      - Priedajem kałachi [sprzedamy kałasznikowy]
      - a kak budiet ałłarm, szto sdiełajesz? [a co zrobisz jak będzie alarm?]
      - Budiet tjomno, Wyskaczim iz ziemlianki i budiem diełat' Tatatatta, nikto nicziewo nie uwidit [będzie ciemno, wyskoczymy z ziemianki i zrobimy tatatata... nikt niczego nie zobaczy]
      Tak i sdiełali [tak zrobili]
      Wowriemja ałłarma wyskaczili i Tutututu ! [w czasie alarmu wyskoczyli i tutututututu]
      Smotrjat kak izza ugoła wylietajet kakoj- to adin, imiejet razłożieny ruki kak samaliot i kriczit: uuuuuu! [widzą, jak zza zakrętu wylatuje jeden z rozłożonymi rękoma (jak samolot) i krzyczy: uuuuuu]

      4. za Breżniewa, co mówił b. niewyraźnie, wizyta w fabryce mięsnej [Mjasokombinat]. Po wyjeździe Genseka
      zebranie partyjne.
      - Towarzysze, musimy podnieść jakość, towarzysz Breżniew miał rację!
      - Towarzyszu przedmówco! Nie zrozumieliście towarzysza Breżniewa. Gdy mówił "sasjeski srany...", nie miał na myśli obsranych kiełbasek, a kraje socjalistyczne [sacyalisticzieskije strany].

      ... no ostatni taki skomplikowany dla nierosjan, ale był ...
    • feelek Re: Ruskie dowcipy 16.02.21, 15:41
      fajne są te ruskie dowcipy:
      Rusek to gupek co zjada podstawkę od piwa,
      wszyscy się jebią, a jedyny pomnik to statuja biez chuja

      fajne, a ruscy to prymitywy nez pas?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka