Dodaj do ulubionych

Łza komsomołki

IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 22:01
W swym nieśmiertelnym poemacie prozą "Moskwa-Pietuszki" Wienia Jerofiejew
dzieli się z nami kilkoma (z nieskończonej skarbnicy) przepisami na koktajle
alkoholowe (zwane dziś drinkami). Koktajle te już samą nazwą zachęcają do
eksperymentów, choć z kolei szczegóły składu tych napojów wymagać mogą od
konsumenta pewnego heroizmu. Opowiada więc Wienia o takich kombinacjach jak:
Wody Jordanu, Gwiazda Betlejemska, Balsam Kanaański, Duch Genewy, Psiajucha,
Pocałunek cioci Klaudii, i o najbardziej dziś nas interesującym bukiecie
smaków i aromatów o nazwie Łza komsomołki. A więc:

"O, jakże wonny i osobliwy jest ten koktajl! Dlaczego jest wonny, dowiecie
się później. Najpierw wytłumaczę, dlaczego jest osobliwy.
Ten, kto pije po prostu wódkę, zachowuje i zdrowy rozsadek, i dobrą pamięć,
albo odwrotnie – traci od razu i jedno, i drugie. A w przypadku Łzy
komsomołki aż śmiech bierze: wypijesz sto gram tej Łzy – pamięć dobra, a
zdrowego rozsądku ani śladu, jak gdybyś go nigdy nie miał. Wypijesz jeszcze
sto gram i sam się sobie dziwisz: skąd się wzięło tyle zdrowego rozsądku i
gdzie podziała się ta dobra pamięć?
Nawet sam przepis na Łzę jest aromatyczny. A od gotowego koktajlu, od jego
zapachu to już można na całą minutę paść bez zmysłów i świadomości. Ja na
przykład padłem. A więc:
Lawenda ...................15 g.
Werbena ...................15 g.
Woda leśna ................30 g.
Lakier do paznokci .........2 g.
Eliksir do płukania ust ..150 g.
Lemoniada ................150 g.
Wszystko to razem należy mieszać gałązką wiciokrzewu przez dwadzieścia minut.
Niektórzy twierdzą, że w razie konieczności można wiciokrzew zastąpić
powojem. Ale to nieprawda i w ogóle przestępstwo. Możecie mnie krajać na
kawałki, ale mnie nie zmusicie, żebym Łzę komsomołki mieszał powojem, już ja
będę mieszał tylko wiciokrzewem. Dosłownie pękam ze śmiechu, kiedy przy mnie
mieszają Łzę nie wiciokrzewem, ale powojem."
Obserwuj wątek
    • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 22:10
      dobre, tylko tej Moskwy Pietruszki nie czytałam, ale fantazja jest duża.
      Oto przepis na Raj Pijaka - właśnie dzisiaj się dowiedziałam jak wygląda:

      Wiecie jaki jest pijacki Raj na ziemi - powiedział mi klient, że gdybym go
      zamkła na noc w sklepie doznał by raju ;))) No cóż, dla jednych raj, a dla mnie
      piekło ;)))
      Nie jest to proste, mówię, bo w nocy obiekt chroni KSM w Olsztynie ;-))))))

      • brzoza Re: Łza komsomołki 06.10.03, 23:21
        A ten lakier do paznokci w przepisie na Łzę, to jakiego ma byc koloru?
        rota - przyklad z tym Rajem jest ilustracja wzgledności odczuwania i odbierania
        tych smaych zjawisk, albo mówiąc prościej: punkt widzenia zależy od miejsca
        siedzienia. W tym wypadku od miejsca nocowania.
        Co to jest KSM olsztyńskie i jakiego obiektu chroni, bom nie pojęła?
        • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 23:30
          Przepis powstał w czasach, gdy dopytywanie o kolor lakieru musiało uchodzić za
          fanaberię. Chodzi o lakier koloru uniwersalnego.
          • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 20:40
            temat drinki - wspaniały na te jesienne długie wieczory , kiedy jeszcze
            przesuniemy czas, to już popołudniu będzie można drinkować.
            Co wieczór nowy drink. Z tym lakierem od paznokci, ciekawy, tylko czy autor nie
            pomylił sobie ze zmywaczem do lakieru. Tak dolać trochę acetonu i zapaszek
            gotowy.
            Łza komsomolki, gdzieś ją czytałam i myślałam o tym drinku - niestety na nic.
            Musisz to wyjaśnić jd :)
            Ktos mi powiedział jd, że po tym drinku Kazimierz Wierzyński napisał taki o to
            wiersz:
            "Jestem jak szampan lekki , doskonały.
            Jak koniak mocny, jak likier soczysty,
            Jak miód w szaleństwie słonecznym dostały
            I wyskokowy, jak spirytus czysty.
            Królestwo moje na całym jest świecie
            I mój alkohol wszystkie pędzą czasy.
            Znacząc na sercach, jak na etykiecie,
            Gwiazdkami markę trunku pierwszej klasy.

            Aktualnie modny drink u nas to żubrówka z sokiem jabłkowym, ma on swoją nazwę.
            Wiecie co, lepiej nie poruszać tego tematu, jak odliczyłam ,to do barku mam 8
            kroków,a wiem co oznacza alkoholizm , niekiedy za zwykłą nalewkę i papierosy
            mogę otrzymać wartość o wiele większą.
            Ciężkie czasy nadchodzą.
            brzoza - wnioskuję z twojej dyskusji, że jesteś na topie mitologii, czy to
            Daria cię tak inspiruje ?
            A mitologiczne napoje - to tylko ambrozja ?
            dziś mam robotę zleconą - skanowanie na życzenie , wykonanie ekspresowe, wiec
            będę wpadać i wypadać
            • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 07.10.03, 21:49
              Wienia na pewno nic nie pomylił. Następnym razem dam ci przepis na jakis inny
              jego koktajl.
              Nic nie wiem o związku Wierzyńskiego z Łzą komsomołki, ale nie wykluczone.
              Przypominam, że pijesz jednego drinka na miesiąc, nawet jeśli jest o 2 kroki (a
              ja w zasadzie już swoje wypiłem).
              • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 21:54
                a z jakiej okazji ?
                ja nie mam czasu na drinka, tyle zachodu by go zrobić.
                Obserwuj kamerę, mandaty fruwają
                i jest Targ Rybny ale pusty
                • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 20:37
                  jd- dziś koktajl handlowy ale mozna by powiedzieć z dodatkiem drinku, bo
                  takiego dialogu jeszcze nie maiłam . Dziś dalszy ciąg sprawdzania banknotów.
                  Chyba klienyka sobie mnie upatrzyła i traktuje mnie jako znawczynię.
                  Znów ta sama staruszka przychodzi z rentą mówiąc mi po imieniu prosiła bym jej
                  sprawdziła, żeby nie przeszła tego co kiedyś przeszła z odbiorem jej banknotu.
                  Bardzo cieplutko do mnie podchodzi, prosząc o sprawdzenie więc sprawdzam -
                  wszystko dobre.
                  A ona do mnie cieplutko - sprawdz hajduczku rogi, bo tam sprawdzają i w tym
                  miejscu są fałszywe - zaczeła mną kierować. I znów sprawdzam, wszystko w
                  porządku. Ale ona ciągle nie dowierzała i nalega dalej. Zczełam podejrzewć, że
                  albo kobieta się czegoś boi albo przyszła na rozmowę.
                  Ostatecznie wytłumaczyłam jej, że nie musi się bać, kiedy przed zapłatą czy
                  opłatą spyta się czy banknot jest prawdziwy ? Wtenczas nikt jej nie będzie miał
                  prawa odebrać i nie wezwie policji, bo banknotu nie puszcza w obieg. Wiesz, że
                  i tego nie rozumiała i zaczelismy się bawić w sklep.
                  To już była heca, udawać że sprzedaję , a ona kupuje jak dziewczynki z
                  piaskownicy. Ale też myślę , trzeba kobiecinie jakoś wytłumaczyć obrazowo. Więc
                  zaczyna się zabawa :
                  Pytam się jej - co pani chce kupić, tak na niby i proponuję
                  - może flaszeczkę ? - mówię
                  - o nie hajduczku, ja nie piję, co ty mi proponujesz ? - odpowiada zdziwiona
                  ale z uśmiechem
                  - może czekoladę ? - pytam
                  - o nie hajduczku, ja mam cukrzycę, nie wolno mi, mam taką cukrzycę, że lekarze
                  nie mogą sobie dać radę- chcąc opowiadać dalej o cukrzycy przerywam jej i dalej
                  proponuję zakup na niby
                  - to może kawę na wzmocnienie umysłu ?
                  - skąd hajduczku , kawy nie mogę, wysokie ciśnieni mi zabrania i rozgaduje sie
                  dalej, a mój wzrok stanął na soku i myślę, to będzie strzał w dziesiątkę z tym
                  sokiem, tego nie odmówi :)
                  - to może muliwitaminkę Dr Witta ?- pytam cała szczęśliwa, że trafiłam i już
                  będzie koniec
                  - oj, hajduczku , tylko sprawdż czy w składzie nie ma cukru, bo wiesz , że
                  cukier to wróg
                  no nie - myślę, czy ta kobieta zrobi jakiś fikcyjny zakup ? Sprawdzam soki i
                  zawartość cukru
                  - Hortex będzie najlepszy, nie zwiera cukru - mówię przyśpieszając akcję
                  fikcyjnego zakupu
                  - dobrze hajduczki, tylko wybierz taki smak jaki lubię !
                  o matko! nie skączę tego dialogu- myślę i wybrałam jej wieloowocowy jako
                  uniwersalny dla jej smaków
                  - ostatecznie może być - staruszka spokojnie odpowiada
                  Przystępujemy teraz do kulminacyjnego punktu czyli do fikcyjnej tranzacji.
                  Stawiam ten sok na ladę i mówię - przypuśćmy , że ten oto sok pani chce kupić,
                  co pani powinna teraz sie mnie zapytać ? - podpowiadam jej
                  Ona odpowieda, że już zapomniała i nie wie - mówi - hajduczku , naprawdę nie
                  wiem co ci powiedzieć, zapomniała ? - tak to grzecznie, pokornie i z uśmiechem
                  powiedziała, że zmiękłam całkowicie i cierpliwie powtarzam:
                  - niech się pani zapyta mnie - czy banknot jet prawdziwy ?
                  - przecież wiesz hajduczku, że banknot jest prawdziwy , dlaczego mnie się
                  pytasz ?

                  jd- to się nazywa cyrk, a nie fikcyjny zakup, straciłam cierpliwość i się
                  poddałam, bo zrozumiałam, że ta staruszka przyszła do mnie na rozmowę i udało
                  jej się zabrać mi duzo czasu. Ubawiłam się przy tym, taka dziecinna zabawa w
                  pochmurny dzień to nie łza komsomałki lecz uśmiech i radość komsomołki bez
                  koktajlów.
                  jd i brzoza - odchodząc od tematu, to czy wiecie, że chodzi plotka, że Walicki
                  napisał tą książkę na zamówienie naszego prezydenta Kwasniewskiego, ponieważ
                  Pan prezydent na zostać z przszłości Umijnym doradcą do spraw Rosji :)))
                  Ta plotka doszła do mojego sklepu po wino francuzkie czerwone półwytrawne zwane
                  Balzac. Ta ksiązka nie mogła wygrać, ponieważ byłaby dowodem manipulacji
                  literatury - czyż nie piękne rozmowy o literaturze w sklepie monopolowym.
                  A plotki, czy coś z prawdy nie mają ???? Może to był pijacki bełkot czerwonych
                  win i mimo warty olsztyńskiej pozwoliły sobie na polityczny dialog.
                  Panie Walicki - weż pan szablę w dłoń, jd przy boku i czekam na odwet ;)))
                  Coś dziwna pogoda panuje w Krakowie, ludzie myślą , że jest wiosna i
                  przesadzają, tylko, że nie kwiatki tylko w słowach .
                  Może zadziałała na nich łza komsomołki ?








                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 08.10.03, 21:10
                    Cóż za przemiła staruszka. I mówiła ci "hajduczku" - tak sam z siebie, czy jej
                    kazałaś?
                    Walicki i pisanie na zamówienie to takie zestawienie jak (dla ciebie i brzozy)
                    Nagroda Nobla i Dorota Masłowska. Nie ma w Polsce człowieka bardziej
                    samodzielnego i niezależnego w opiniach i pisaniu.
                    Rita, niech ci wreszcie Paulina zdobędzie Moskwę-Pietuszki (tylko w tłumaczeniu
                    nie Drawicza, ale Karsov i Szechtera, najlepiej z przypisami), czuję że ci się
                    spodoba.
                  • Gość: koza Re: Łza komsomołki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 21:15
                    Rita, mysle, ze masz talent literacki, moze cos napiszesz, na pewno
                    kupie.
                    • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:22
                      Gość portalu: koza napisał(a):

                      > Rita, mysle, ze masz talent literacki, moze cos napiszesz, na
                      pewno
                      > kupie.
                      Czy ty też chcesz zrobić fikcyjny zakup ?????????
                      • Gość: koza Re: Łza komsomołki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 21:32
                        Moze jednak sproboj, jakies male opowiadanie na poczatek.
                      • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:42
                        Ta staruszka nigdy nie robi u mnie zakupu, mówi mi po imieniu, którego nie
                        chciałam tu używać i jest czarująca, zawsze usmiechnięta i zawsze przychodzi po
                        poradę. Ale podziwiam ją za chęć życia i właśnie z uśmiechem i takim skromnym
                        żarcikiem.
                        Moskwę Pietruszki ciężko dostać, w bibliotece nie ma.
                        jd- zapomniałam napisać cos o tenisie. Więc sezon zimowy w pełni i na Olszy
                        jest hala z jednym ziemnym kortem. I dziś na nim bylismy.
                        Myślę sobie , świetnie, teraz będę tylko patrzyła na trening i na całą grę
                        darii. A tu można sobie było tak myśleć. Okazało się , że trener ma zebranie w
                        sprawie zorganizowania Mistrzostw Polski do lat 14 i odrazu jak mnie zobaczył ,
                        mówi do dzieci - dzis trening macie z pania trener, ja idę na zebranie.
                        I co miałam zrobić, zostało mi tylko wejść i trenować ośmioosobową grupę na
                        jednym korcie. Powiem ci, że nie byłam przygotowana na taki specyficzny trening
                        na jednym korcie, to wymaga innej organizacji, wiesz jakiej - kolejka do
                        grania, jak ja tego nie lubię. Jakoś sobie dałam radę, poznałam już wszystkie
                        dzieciaki i mówię im po imieniu.
                        Stwierdzam, ze grupa jest zgrana i bardzo jednak pasuje darii. Dzieciaki już
                        sie przyzwyczaiły i zgrały i jak tak dalej pójdzie to jeszcze się w tej grupie
                        zakocham. Dzieciaczki są fjne , już sobie rozmawiamy, a darię ustawiam z
                        najlepszymi by mogła pograć. Jestem na etapie obserwowania i sama już nie wiem
                        co robić. Jak wróci tomek do gry trzeba będzie zadecydować.
                        W sobotę organizują rodzice jakiś turniej, ale poinformowałam ich o
                        nieobecności darii, lepiej się nie mieszać.
                        Mówie nawet w samochodzie - popatrz daria, miałaś trenować z obcym trenerem , a
                        tu znów ze mną, chyba los nas związał :)))
                        Ale te grupowe treningi nie są złe, dzięki nim daria zobaczyła, że można
                        dobiegać do piłki i jeszcze ją tak uderzyć by lot piłki był prawidłowy. Dzięki
                        temu widzi, że inni grają i jak grają ? Dzięki temu, grając samodzielnie ze mną
                        ma cel by być najlepszą w grupie i to jej było i jest potrzebne.
                        W piątek szkoła, tam ćwiczymy każde uderzenia.
                        Wiesz, dziś byłam bardzo dumna ze swego malucha, zrobiłam pokaz darii - więc
                        kiedy nagle staneliśmy w korku na ul.Miodowej , która jest jednokierunkową.
                        Korek powstał z tej przyczyny, że kobiecie z poloneza stanął silnik i sobie
                        stała, za mną ustawia się kolejka kolejnych samochodów i bimmmm, a ja wzrokowo
                        oceniając sytuację zmieściłam się między zaparkowanym samochodem a tym
                        polonezem. I jako jedyna opusciłam zakorkowaną ulicę.
                        Zrobiliśmy pa, pa reszcie aut :) A aut, to aut, to znaczy , że nie mieszczą sie
                        w polu i muszą czekać. ;-))))
                        • Gość: koza Re: Łza komsomołki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 22:29
                          A nie mowilem, ze masz talent!
                          • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.waw.pl 09.10.03, 09:07
                            Powszechnie wiadomo, że "maluch" to potęga.
                            A Tomek ciągle w gipsie?
                            • brzoza Re: Łza komsomołki 09.10.03, 09:37
                              rita - rzeczywiście jestem na etapie mitologii i to tej nieocenzurowanej, a
                              wiec ze wszystkimi boskimi hucwami. Pytałaś o ambrozję - dziecko czytało mi
                              skład owego boskiego nektaru, aż się na mdłości zbierało. Jak wróci ze szkoły,
                              to zapytam i napisze.
                              koza - rita ma jeszcze wiele innych talentów, tylko jest skromna i nie promuje
                              sie.
                              Ja swgo czasu ujeżdziłam az trzy maluchy i do dziś twierdzę, że nie ma takiego
                              drugiego autka - w razie potrzeby można było nawet w przysłowiowej kieszeni
                              zaparkowac. Treaz u nas maluchami jeżdżą głownie małolaty, które kupują to
                              jeździdełko za dwa, trzy tysiące zlotych, tatusiowie im reperuja i taaaka
                              jazda. Jak widzisz, rita, wiekowo sie załapujesz.
                              jd - czytałeś we wczarajszej gazetcie o wielorakich talentach Twojej
                              ulubienicy, Doroty M.?
                              • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 21:20
                                Moskawa bez Pietruszki
                                Powiem ci coś jd - jak ujrzałam tytuł artykułu to wybuchłam śmiechem, bo cóż
                                mogę powiedzieć jak temat na fali. Więc zabieram się do czytania i o dziwo ,
                                patrzę i oczom nie wierzę.
                                Mamy do czynienia z dwoma Jerofiejewjami i wcale nie jestem pijana i nie
                                degustowałam jeszcze łezki komsomołki.
                                Uporządkujmy temat - Wieniedikt Jerofiejew autor Moskwy - Pietruszki i Wiktor
                                Jerofiejew autor Rosyjskiej piekności. I wiesz , że oni się znali. Moskwa
                                Pietruszki budowała komunizm i była całkowicie pijana i ukazywała parodię
                                komunizmu, a Moskwa Wiktora jest Gorbaczowa.
                                Obydwie książki mam nieprzeczytane i bardzo duże zaległości. Obydwie pwnie są
                                doskonałe w swoim stylu. Jak Wiktor Jerofiejew pisze - Polskę i Rosję cechuje
                                skłonność do karnawału. A to jest karnawał języka, karnawał aluzji, anegdot, do
                                których Polacy i Rosjanie są zdolni i to nie jest kwestią picia, lecz stylu
                                bycia.
                                Czytałeś tą Rosyjską Piękność lub może Życie z idiotą, lub może Encyklopedię
                                duszy rosyjskiej ? Tyle jeszcze przede mną, a ja jeszcze z szablą w dłoni
                                jestem w Rzeczpospolitej.
                                A dziś jestem pod wrażeniem konfrontacji Komisji Śledczej i Pilcha, który
                                cytuje wiersz Rymkiewicza :
                                Na podłodze leżała zgwałcona dziewczyna
                                W gazecie było foto- we krwi trup Rywina
                                .........
                                Niż ten płacz, ja innego nie chcę mieć pomnika
                                W gazecie było foto - we krwi trup Michnika."
                                I Pilch dalej mówi - Choć jakby mnie kto spytał - co te fragmenty mówią - to ja
                                po głębokim namyśle i wziąwszy pod uwagę dobro literatury polskiej -
                                odpowiedziałbym: odmawiam odpowiedzi, zasłaniam się tajemnicą dziennikarską.
                                A rzecz jest o puszczaniu nerwów przez Michnika lub czasopism ;)

                                O tomku nic nie wiem, wczoraj miał mieć zdjęty gips, być może jutro pojawi sie
                                w sali na rozruchu. Jutro mam trening.

                                brzoza - ciekawe jest mitologia, ale ja ją nigdy nie pojmę, jak może być koza z
                                głową lwa, ciałem węża , wąż z nogami, nogi z głowami, głowy z czołem, czoło z
                                okiem itp - całkowicie mieszanka anatomiczna.
                                Wczoraj miałam fikcyjny zakup dziś dla odmiany dało mi życie handel wymienny,
                                czyli coś za coś. Ktoś po wypiciu łzy komsomołki przyniósł pokazać mi całą
                                torbę nowiutkich włoskich butów. Właściwie, to nie idę na takie zamiany, nie
                                interesują mnie zegarki, złota czy dowody, ale tak patrzę kontem oka na buty,
                                zerkam i .... jak brzoza, co myslisz ?
                                więc mówię - pokaż pan i oglądam i mierzę i podziwiam. Jedna para butów
                                kosztuje tylko 5.50 - uwierz brzoza ! Brzoza, napewno mnie zrozumiesz -
                                kupiłam - a wiesz ile par ? - siedzisz ? - kupiłam cztery pary, właściwie
                                pięć - tak się zapędziłam z przymiarką, a co jeden to lepszy, że poczułam się
                                jak Kopciuszek i poszalałam. Przechodziłam w nich prawie cały dzień, raz byłam
                                wysoka, raz niska, czułam się jak na wybiegu ;)
                                Na ten widok, nie obyło się bez zgrzytów, świat nie jest taki piękny i
                                śmiertelne pytanie w domu - po co ci tyle butów ?
                                Spokojnie odpowiedziałam im , chyba nawet trochę ironicznie ale ze śmiechem na
                                ustach - dam wam po 5.50, idżcie w świat i kupcie mi za nie choć pantofelki !
                                Zastanawiałam sie czy o tym wam napisać, ale po namyślę stwierdzam , że możecie
                                myśleć co chcecie. Ja zawsze byłam szalona, mogę kupić buty za 400 zł ale też
                                kupię i te same za 5.50 - trudno , ja się z nich cieszę
                                • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 09.10.03, 21:30
                                  Brzozo, oczywiście że czytałem o Dorocie. Sama widzisz, że jest nadzwyczajna.

                                  Rita, wiem o tym drugim Jerofiejewie. To żaden krewny naszego Wieni. Jest
                                  trochę przemądrzały i pozerski. Właśnie ukazała sie po polsku jego nowa
                                  książka "Encyklopedia duszy rosyjskiej". Będę musiał przeczytać, ale nie
                                  spodziewam sie szaleństw. Za to "Rosyjskiej piękności" nie czytałem.
                                  Gratuluję zakupów. Szalonych, podejrzanych, ale całkowicie słusznych.
                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 22:25
                                    Sam widzisz jakie zaległości, a ludzie ciągle piszą nowe ksiązki. Przestałam
                                    sie już tym martwić i całkiem spokojnie czytam sobie ksiązke która leży przede
                                    mną bez jakiejś szybkości.
                                    Koniec chyba skanowania - jeszcze poprawki
                                    • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 21:25
                                      o jaka dziś nuda w sklepie, nic się nie dzieje, spokojne czytanko i myślenie
                                      jak tu zdobyć książki. Cieszę się na myśl Mikołaja, tylko w nim nadzieja , że
                                      jakieś nowe książki się pojawią w moich rękach.
                                      Nawet nie wiesz jak ja sobie potrafię skomplikować życie. Wczorajsze
                                      skanowanie skończyło się na skasowaniu wielu plików, nieuważne zatwierdzenie
                                      czegoś potrafiło mi zrobić demolkę w całym komputerze.
                                      Mam nadzieję, że wyprostuję wszystko ale na to muszę poświęcić czas. Inka jutro
                                      ma wpaść do mnie i dla niej udało mi sie coś załatwić, żeby sie tylko ucieszyła
                                      i żeby było na nią to dobre.
                                      Dobrze, że miałam tenis, to jest inne życie, tam trzeba być cały czas w
                                      napięciu by nie oberwać. To są strzały, czasami się obronię, ale najgorsze to
                                      to , że odbita piłka od ściany trafiają mnie z tyłu, tak, że jest czasmi seria
                                      bombardowań.
                                      A jeśli chodzi o odgłosy, to jakby ktoś stał za drzwiami i słyszał nas
                                      krzyczących i piszczących to by sie grubo zastanawiał co tam się dzieje, co za
                                      katusze i męczarnie. Daria ma dużą siłę i jak ją wyzwoli to strzala celnie jak
                                      z procy. Bckhend, szczegolnie bekhend na strsznie mocny.
                                      Ona ma siłę również w lewej ręce i oburęczny jest jej atutem. Ale ponieważ
                                      mielismy długi trening przeszliśmy na słabsze pilki, sztuka grania w pół kortu,
                                      to wymaga wielkiego wyczucia i specjalnej technik.
                                      Woleje i smecze też przerobilismy, ona je uwielbia.
                                      Tomek ma ściągnięty gips i w środę powinien zjawić się na trenigu, nawet
                                      myślę , że w piatek.



                                      • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 22:02
                                        Współczuję wrednej złośliwości komputera. Pamiętaj, że w sumie on jest średnio
                                        inteligentny i bardzo posłuszny, tylko potrzebne jest do niego podejście.
                                        Nadchodzi czas jesiennej depresyjnej zadumy. Ale i ona może być posłuszna,
                                        choćby po zastosowaniu metody Marka A.
                                        • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 22:13
                                          jd- brakuje mi snu, organizm sie domaga, a świadomość co innego i tu jest
                                          konflikt interesu.
                                          Ciekawe ile godzin spał M.A. ?
                                          tej techniki nowoczesności nie przewidział
                                          • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 22:45
                                            Spał sporo, bo chciał, ty też możesz jeśli zechcesz, no i właśnie zechciej.
                                            Zrób sobie trzydniowy odwyk. Pochwali cię i Marek A., i Wienia J., i nawet
                                            Henryk Sienkiewicz.
                                        • spinkaa Re: Łza komsomołki 10.10.03, 22:26
                                          Rita - te buty po 5.5o to jakas fantastyczna sprawa. Sama bym chciała, bo
                                          jeszcze mi sie nie zdarzyło w jednej chwili kupic czterech par butów! I nie
                                          jest wazne po ile, ale na ile one Ci sie podobaja. I juz!
                                          jd - ja tez sie ciesze z tych pozostałych talentów Doroty M. i mam nadzieje, że
                                          ona na nich sie własnie skupi. Podejrzewam, że wokal bedzie jej lepiej
                                          wychodził niz werbal. To znaczy: niech skupi sie na spiewaniu, to moze na razie
                                          przejdzie jej ochota na pisanie.
                                          Jutro dosyc niespodziewanie wyjeżdżam prawie na tydzień i bedzie mi bez Was
                                          bardzo smutno, bo tam, gdzie jadę, netu jeszcze nie dowieźli.
                                          Pomyslcie czasem o mnie, bo ja będe o Was myslala cały czas:)))
                                          • brzoza Re: Łza komsomołki 10.10.03, 22:41
                                            Znowu pomyliłam nicki, to znaczy przyszłam do was w innym ubranku. Ale w środku
                                            jest ta sama osoba, więc raczej nie ma znaczenia nazwa.
                                            jd - pisałes o metodzie MA na depresyjna jesienna zadumę. Jaka to metoda?
                                            • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 10.10.03, 22:50
                                              Metoda luzu, dystansu, a nawet zwisu.
                                              Brzozo, te złosliwości wobec Doroty składam na karb twojego stresu
                                              przedwyjazdowego.
                                              • Gość: brzoza Re: Łza komsomołki IP: *.chello.pl 11.10.03, 09:07
                                                Bardzo mi sie podoba metoda MA. Musze zacząć trenować, szczególnie ten dystans
                                                do spraw wielu. Może do zycia w ogóle. Przynajmniej umre spokojniejsza.
                                                A Dorotke M. bardzo lubie i wcale nie jestem złośliwa. Po prostu lubie ładne
                                                głosy, lubie jak ktos ładnie spiewa, jak ktoś ma talent aktorski czy rezyserski
                                                i wykorzystuje go we wlaściwy sposób. I lubie także, jak ktos ładnie pisze. To
                                                wszystko. No i gdzie tu miejsce na złosliwości, he?
                                                rita - wciąz mnie te twoje buty intryguja. czy teraz w nich chodzisz, czy to na
                                                jakies specjalne okazje?
                                                Pa, pa - na razie:))))
                                                (a w ogóle niby wyjeżdzam urlopowo, ale oczywiście biore ze soba robotę, bo
                                                jeszcze bym sie odzwyczaiła i co wtedy?. Ale spróbuje sie za rada MA wyspać,
                                                może sie uda)
                                                • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 20:55
                                                  cięzki pracowity dzień - luzu
                                                  kolejny spokojny i bez jakiś ekscesów
                                                  jedyna korzystna praca to odmrażanie lodówki i wreszcie zadecydowanie , ze czas
                                                  na nową
                                                  ogród mnie zaskoczył, dawno, bo od śmierci kawy nie zaglądałam do niego, a tu
                                                  trawa usłana orzechami, zaglądam do sąsiadki, a jej ogród usłany orzechami i
                                                  gruszkami - dlaczego ludzie tego nie zbierają , nawet jakby zebrała i polożyła
                                                  na chodniku siadkę z orzechami daję głowę , że zniknie.
                                                  brzoza już wczasuje bez internetu , to się nazywa prawdziwy odpoczynek, a jeśli
                                                  chodzi o buty to mam na każdą porę roku
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 21:22
                                                    Rita, spokojnie sobie dziś luzuj dalej. Zdaje się, że jest pełnia.
                                                    Ja miałem 20 lat radziecką lodówkę Mińsk i właściwie się nie popsuła, ale
                                                    zestarzała i w końcu z bólem kupilismy niedawno nową.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:30
                                                    tylko moja sprawa z lodówką jest taka, że na zapleczy sklepu mam konfortowe
                                                    duńskie chłodziarki i one nie mieszczą sie w zabudowanej kuchni i trzeba na
                                                    siłę kupić w odpowiednich wymiarach.
                                                    Luzuję sie całkowicie, siedzę i patrzę w monitor bezdusznie z obojetnością i
                                                    nie wiem co robić - czy skoczyć do barku, czy skanować, czy spojrzeć czy ta
                                                    stara i chyba Mińsk skończyła się odmarażać - odczuwasz ten luz i jeszcze
                                                    oglądam Drozdę i nie wiem czy nie włączyć płytke. Coś wyszło, teraz czekam aż
                                                    coś wejdzie - taki jest stan mojego ducha - nie amm o czym pisać i o czym
                                                    rozmawiać - coś nieprawdopodobnego, chyba zacznę sie śmiać :)
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 21:33
                                                    Za dużo rzeczy robisz naraz. Śmiej się i nie rób nic więcej. To ci naładuje
                                                    akumulatory na poniedziałek.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:36
                                                    może by tak spróbować ładowanie akumulatorów metodą - " ty pisz ja czytam "
                                                    spróbuj - powiem kiedy stop ;)
                                                    zaczynamy
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:44
                                                    jd- ja piszę, mam przyczynę, kiedy postanowiłam,się ruszyć z przed komutera -
                                                    patrzę, a na mnie świeci pełnia księzyca, przebiła sie przez kłęby chmur i
                                                    patrzy na mnie, przez pięknie wymyte okno w pokoju dziennym - jest pełnia i
                                                    chmury szbko biegnące przez koło księzyca. No tak może być niebezpiecznie.
                                                    Ale już jej nie ma, chmury zakryły, był to moment szczęśliwy który zobaczyłam.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 21:47
                                                    To jest jakiś pomysł. Mam w zanadrzu choćby następne przepisy Wieni Jerofiejewa
                                                    (poza tym mam raczej pustkę w łepetynie po ostrym dniu). Ale zaraz mnie stąd
                                                    przegonią, więc raczej nie zdążę się rozpędzić.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:48
                                                    zacznij od przepisu z gorzką żołądkową ;)
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 21:51
                                                    Kierujesz gorzką w stronę żołądka i już jest gorzka żołądkowa.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:52
                                                    a co z łezką , mam ją wycisnąć ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 21:54
                                                    Tak. Do łezki łezka aż będziesz niebieska.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:56
                                                    stop, myślę :)
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 21:57
                                                    Choć pomaluj mi świat
                                                    na żółto i na NIEBIESKO
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 11.10.03, 22:03
                                                    Nie "mi", tylko "mój". Ale poza tym bardzo dobra odpowiedź.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 22:05
                                                    czyli trzeżwo myślę
                                                    oglądałam Olsztyn przez kamerę , zawsze ogladam o 22.00
                                                    a jaka twoja odpowiedż
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 22:26
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 20:16
                                                    mo cóż, ta pora należy do forum i trudno znależ jakieś inne zajęcie.
                                                    Oto dowód jak stabilne i monotonne jest u mnie życie. Zero towarzystwa, zero
                                                    zabaw tylko same obowiązki.
                                                    Teraz to i moim obowiązkiem jest wejść na forum. Nie można zrezygnować z tego
                                                    co się lubi i co przynosi łezkę komsomołki czyli eliksir duszy.
                                                    Wracając do poprzedniego wpisu, nie może być "mnie" tylko "mi" - ponieważ "do,
                                                    re, mi" , a to było spiewjące zdanie.
                                                    Inka wpadła do mnie i było wesoło. Sidziałyśmy w sklepie i gadu gadu. Wpadła
                                                    też teściowa i gwarno miałam. Teściowa i mąż cieszą sie , że w Olsztynie od
                                                    tylu, tylu lat będzie zaświecona świeczka. Bo ja muszę kłamać, nie mogę mówić,
                                                    że inkę znam z interenetu, nie mogę sie wkopać, moje kłamstwa ciągną się za mną.
                                                    Ojcem inki jest oso, w wogóle to ją spotkałam przypadkowo w pociągu jadąc z
                                                    pielgrzymką do Olsztyna. Życie to gra w szachy u mnie.
                                                    Ale wiesz, jak rozmawiałam z teściową to poruszyłam temat jej dziejów i okazało
                                                    sie , ze życie jej było imponujące i bardzo ciekawe , a najbardziej czasy
                                                    wojenne , jak sobie dawała rady i jak ona zdobyła w tym czasie wielki majątek.
                                                    Kiedyś i to opowiem. Teraz sobię zdaję sprawę jakie ciekawe bywają losy
                                                    ludzkie.
                                                  • Gość: koza Re: Łza komsomołki IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 21:55
                                                    To wczesniej z tesciowa nie rozmawialas?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:02
                                                    jakby ci tu powiedzieć - rozmawiałam , tylko nie zwracałam na to uwagi tak jak
                                                    teraz i zastanawiam sie czy jej dzieje nie spisać. Rozmawia sie o wielu
                                                    rzeczach, a najczęściej o aktualnych. Z teściową nie mieszkam i nie ma
                                                    wieczornych rozmów przy kominku, ale postanowiłam , że zrobię jej specjalny
                                                    wieczór przy kominku - należy jej się
                                                    jd - a jak z twoją teściową , kryje jakieś ciekawe dzieje ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.acn.pl / *.acn.pl 12.10.03, 22:20
                                                    W związku z wczorajszym wpisem: nie "mnie", nie "mi", tylko "mój", i tak
                                                    napisałem.
                                                    U mojej teściowej raczej nic ciekawego. Wszystko co ciekawe przeszło na jej
                                                    córkę.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:26
                                                    dobre ;)
                                                    A może byś tak zaczął rozmawiać z teściową pod innym kontem niż kontem córki,
                                                    pod kątem dziejów przed córką, stąd sie wzieła nasza rozmowa

                                                    dużo błędów zrobiłam w ostatnim zdaniu ?
                                                    nie wiem czy pod kontem bankowym ?
                                                    czy pod kątem rożnym ?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.10.03, 22:52
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.10.03, 15:36
                                                    Pod kątem konta teściowa nic nie zdradzi, a na konto kąta spojrzenia na różne
                                                    sprawy także nie ma co liczyć na wiele. Bynajmniej nie jestem z nią w żadnych
                                                    konflikcie: elegancja-Francja, dyskrecja-Szwecja, i to z tendencją do
                                                    ocieplenia.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.10.03, 21:22
                                                    jd - łza komsomołki jutro zamieni sie w uśmiech komsomołki - dziś nie mam
                                                    czasu , tak sie jakoś złożyło dnia 13 pażdziernika - nie zbyt wesoły dzień .
                                                    urlop do odwołania
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 13.10.03, 21:42
                                                    I na zdrowie. Zaszalej, naleniuchuj się, odpręż i odsapnij. Internet to ciężki
                                                    kawałek chleba.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 21:48


                                                    Jestem już po urlopie i nie pytaj się gdzie byłam i jak było,bo ci piszę. Był
                                                    to urlop przymusowego odwyku i kuracja. Nie dotrwałam do końca, nie jestem
                                                    głazem tylko trzcina Paskala.
                                                    Kuracja bardzo ciężka, myslę , że lżej przechodzą kurację palacze niż
                                                    internetowcy. Teraz wiem jakie to straszne, nikomu tego nie życzę. Inaczej się
                                                    odbiera gdy internet padnie i siłą wyższą człowiek nie ma dostępu, a inaczej
                                                    kiedy sam zdecydował o kuracji.
                                                    Wiedząc , że w zasięgu ręki jest to, którego jest się więżniem. Pierwszy dzień
                                                    jest normalny, żegnasz się mówisz , że idziesz na urlop i nawet nie zdajesz
                                                    sobie sprawy jakie to będzie cięzkie i trudne. Jesteśmy w drugim dniu urlopu,
                                                    jak codzień zasiadasz przed komputer , znajdujesz sobie inne zajęcia przy nim
                                                    jak skanowanie, oglądanie i nie wchodzisz na forum , zerkasz tylko i spoko -
                                                    myslę sobie dam radę.
                                                    Póżniej się kładziesz i wsztajesz rano z podpuchniętymi oczami z mokrą poduszką
                                                    od łez . Myślisz sobie - przejdzie, wszystko minie, bierzesz ksiązkę do ręki
                                                    rano, przeczytasz pare stron , odrzucasz i znów myslisz. Jedyna dobra myśl jaka
                                                    ci przychodzi to to, że jesteś na urlopie , masz swój honor. Urlop to urlop
                                                    najmniej trwa tydzień inaczej byłby weekend i zaczynasz odliczać dni.
                                                    Oczywiście, że klientów zbywasz, oni też widząc mnie w takim stanie opłakanym
                                                    nie są rozmowni.
                                                    Zaczyna się trzeci dzień, mówi się , że to są krytyczne dni, a ja zaczełam go
                                                    od trzęśienia się, cała sie trzęsę z zimna choc nie jest zimno , a ja grzeję
                                                    ful. Trochę zaczynasz obojętnieć na wszystko, teraz mogliby nawet sąsiedzi się
                                                    pozabijać, nic mnie nie ruszy. I tak trwam w kuracji, nieuświadamiając nikogo
                                                    co sie ze mną dzieje. Szczelnie jestem zamknięta w sobie , tylko oczy mnie
                                                    zdradzają.
                                                    Jest czwarty dzień i wcale nie jest lepiej. Powiedziałabym dużo gorzej,
                                                    zaczynam rozmyslać dlaczego zrobiłam sobie taka straszną karę jak urlop. Chyba
                                                    nie zdawałam sobie z tego sprawę co robię. Do tego stopnia, że noc nie jest
                                                    nocą. Mam za dużą wrażliwość odbioru. Jeszcze jak patrzę , że Lza komsomołki
                                                    znika z pierwszej strony .......
                                                    A dzień staje się skomplikowany
                                                    Przychodzi sobie klient, prosi o wódeczkę i płaci, a ja się okazuję
                                                    niekonwencjonalną sprzedawczynią, która zawija wódkę w papier , wkłada do
                                                    reklamówki nie tylko wódkę ale i klienta wyliczone pieniądze, które miały
                                                    trafić do kasy. A że była to torebka przezroczysta, więc sam klient zauważył
                                                    kwitując - dziś pani pieniędzy nie przyjmuje ?
                                                    Albo następny klient:
                                                    przychodzi i prosi o wymianę piwa puszkowego na butelkowe i wymieniłabym mu bez
                                                    niczego, ale sam zaczął rozmowę
                                                    - pięć minut byłem temu i kupowałem, pamięta mnie pani ?
                                                    - nie pamiętam - odpowiadam oschle i pewnie
                                                    - jak to pani nie pamięta ? - bojowo do mnie - a ja pamiętam, pamiętam , ze u
                                                    pani kupowałem to piwo.
                                                    - niech się pan tak nie piekli, przecież wymienie panu i pytam się
                                                    automatycznie , podać z lodówki czy raczej nie ?
                                                    - no widzi pani, ja nawet pamiętam, że pani to samo pytanie mi zadała.
                                                    - ach, kojarze sobie , bo faktycznie po tym pytaniu skojarzyłam sobie faceta
                                                    gdyż odpowiedział, że niechce z lodówki , bo gardło go boli.
                                                    - żal mi pani, taka młoda , a już pani traci pamięć - dogaduje mi
                                                    - a ma pan na to jakieś lekarstwo ? - przytykam
                                                    - tak, wypalonego papierosa przepijam piwem, trochę szkodzi na gardło ale na
                                                    pamięć nie narzekam - spokojnie odpowada.

                                                    albo inni klienci
                                                    uparł się klient na piwo puszkowe , które było jedyna wysoko na wystawce.
                                                    Wszystkie jak sie mówi poszły i tylko zostało jedno. I oczywiście klient go
                                                    wypatrzył i poprosił.
                                                    Musiałam wziąść taboret i wysoko sięgać. W międzyczasie , zeby się klient nie
                                                    nudziła, zaczełam rozmowę
                                                    - gdyby był pan Indianinem, nazywałby się pan Sokole Oko, a drugi odpowiada,
                                                    ale jest Polakiem i nazywa sie Paląca Rura - o mało nie spadłam ze stołka z
                                                    wrażenia.

                                                    Tak mija mi czwarty dzień urlopu, czy wytrzymam tydzień ?- juz wiem, pytanie
                                                    retoryczne
                                                  • Gość: Ballest Re: Łza komsomołki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 16.10.03, 21:56
                                                    A w jaki inny nalog pani na tej odwykowce popadla !
                                                    Bo nalogi sie nalogami zwalcza!!!!

                                                    pyrsk
                                                    ballest
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 21:50
                                                    Jestem już po urlopie i nie pytaj się gdzie byłam i jak było,bo ci piszę. Był
                                                    to urlop przymusowego odwyku i kuracja. Nie dotrwałam do końca, nie jestem
                                                    głazem tylko trzcina Paskala.
                                                    Kuracja bardzo ciężka, myslę , że lżej przechodzą kurację palacze niż
                                                    internetowcy. Teraz wiem jakie to straszne, nikomu tego nie życzę. Inaczej się
                                                    odbiera gdy internet padnie i siłą wyższą człowiek nie ma dostępu, a inaczej
                                                    kiedy sam zdecydował o kuracji.
                                                    Wiedząc , że w zasięgu ręki jest to, którego jest się więżniem. Pierwszy dzień
                                                    jest normalny, żegnasz się mówisz , że idziesz na urlop i nawet nie zdajesz
                                                    sobie sprawy jakie to będzie cięzkie i trudne. Jesteśmy w drugim dniu urlopu,
                                                    jak codzień zasiadasz przed komputer , znajdujesz sobie inne zajęcia przy nim
                                                    jak skanowanie, oglądanie i nie wchodzisz na forum , zerkasz tylko i spoko -
                                                    myslę sobie dam radę.
                                                    Póżniej się kładziesz i wsztajesz rano z podpuchniętymi oczami z mokrą poduszką
                                                    od łez . Myślisz sobie - przejdzie, wszystko minie, bierzesz ksiązkę do ręki
                                                    rano, przeczytasz pare stron , odrzucasz i znów myslisz. Jedyna dobra myśl jaka
                                                    ci przychodzi to to, że jesteś na urlopie , masz swój honor. Urlop to urlop
                                                    najmniej trwa tydzień inaczej byłby weekend i zaczynasz odliczać dni.
                                                    Oczywiście, że klientów zbywasz, oni też widząc mnie w takim stanie opłakanym
                                                    nie są rozmowni.
                                                    Zaczyna się trzeci dzień, mówi się , że to są krytyczne dni, a ja zaczełam go
                                                    od trzęśienia się, cała sie trzęsę z zimna choc nie jest zimno , a ja grzeję
                                                    ful. Trochę zaczynasz obojętnieć na wszystko, teraz mogliby nawet sąsiedzi się
                                                    pozabijać, nic mnie nie ruszy. I tak trwam w kuracji, nieuświadamiając nikogo
                                                    co sie ze mną dzieje. Szczelnie jestem zamknięta w sobie , tylko oczy mnie
                                                    zdradzają.
                                                    Jest czwarty dzień i wcale nie jest lepiej. Powiedziałabym dużo gorzej,
                                                    zaczynam rozmyslać dlaczego zrobiłam sobie taka straszną karę jak urlop. Chyba
                                                    nie zdawałam sobie z tego sprawę co robię. Do tego stopnia, że noc nie jest
                                                    nocą. Mam za dużą wrażliwość odbioru. Jeszcze jak patrzę , że Lza komsomołki
                                                    znika z pierwszej strony .......
                                                    A dzień staje się skomplikowany - cdn
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.10.03, 21:53
                                                    az za bardzo mi sie pokąplikowało, ale nadzieja zawsze jest
    • Gość: Oj płaczcie Re: Łza komsomołki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.03, 16:57
      Płaczcie!!!
      • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 20:57
        Na wszystko jest czas i na płacz i na smiech i wszystko w ograniczonych
        ilościach i z umiarem
        Nowa plotka zawitała do mojego sklepu, wzieła winko, a że wiedziałam że
        zainteresowanie plotki jest literackie więc nie mogłam się oprzec zapytaniu -
        jak wrażenia po Nike - i wieciecie co, plotka powiedziała ?
        - powiedziała, że przez Masłowską wielu znakomitości nie przyszło, czyżby
        strajk ? O tym najwięcej będzie wiedziała brzoza.
        Martwię się, bo zamówione ksiązki jeszcze nie przysłali i nie wiem czy coś
        błędnie nie wypełniłam w kkkk.pl. Już dawno powinny być. Zmienili wystrój
        strony i nie mogłam się połapać w niej.
        Śięgłam po ksiązkę Mauricego Maeterlincka - Dranaty wybrane. Nie wciągają mnie
        one, są bardzo trudne by je zrozumieć.
        • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 21:16
          zapomniałam napisać najważniejsze
          W poniedziałek zjawił się wreszcie samprasik na treningu. Trenowalismy wszystko
          oprócz bekendu, bo jednak lewą rękę ma jeszcze słabą.
          Nie zapomniał gry i grał fantastycznie. Widać , że potrzeba mu ruchu. Przy
          treningu wolejów ( forhrnd, bekend, smecz) nie zepsół ani jednej piłki , a
          gralismy na 30 piłek.
          Capriatti nie była gorsza, choć bezbłędnie przebiła 27 piłek pod rząd. Przy 27 -
          ej piłce jak się mówi potocznie skuła się, czyli wsadziła ją w siatkę.
          Najlepszą zabawę miałam przy serwisach. Samprasik serwując bardzo dobrze , przy
          każdym serwisie sięgając po piłkę by uderzyć ją w najwyższym punkcie stękał.
          Zauważyła to daria i zaczeła naśladować stękanie i wiesz , że dopiero w tym
          momenci, żeby sięgnąc po nią wysoko może stęknąć.
          I w ten sposób daria pojeła całkowicie serwis. Zawsze czekała aż piłka opadnie
          niżej, bała się siegnąć po nia wysoko i tak taraz doskonalimy te serwisy.
          Póżniej zrobilismy ogólnborozwojówkę, ponieważ dzieciaki uwielbiają biegać .
          A po tej ogolnorozwojówce daria zachorowała i wiem dlaczego , taka zgrzana
          wyleciała na pole, a ja nie mogłam nad tym zapanować.
          Dziś dałam im wyćwikę, zresztą oni sami już rozumią grę. W szkole była jakaś
          impreza i zawieszone były balony na ścianie, a dzieciaki celowali serwisami do
          celu i strasznie się cieszyli, a ja patrzyłam jak z przyjemnością i zaćiekle
          serwowali i bez przymusu.
          • Gość: jd Re: Łza komsomołki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.10.03, 21:24
            Sto razy lepiej, że była Dorota niż znakomitości.
            Maeterlinck - nie do czytania.
            Uwielbiałem stękanie Moniki Seles.
            • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.10.03, 21:34
              a czytałeś - podobała mi sie scena ślepców
              Grupa 12-u ślepców wychodzi z przytułka na wycieczkę
              i tak rozmawiają
              - miejcie litość nad nad tymi, którzy nie widzą
              - któż to plecie tak bez rozumu
              - myślę, że ten który nie słyszy
              - cicho tam, to nie chwila żebrania
              - która godzina ?
              - nie wiem , jest póżno
              - spójrzcie w niebo
              - zdaje mi się, że czuję światło księzyca na rękach
              - ja sądzę, że są gwiazdy, słyszę je
              - ja także

              i co ja mam rozumieć z tego dialogu ?
              • Gość: ballest Re: Łza komsomołki IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.10.03, 21:43
                To Pani Rita takie ksiazki czyta ?
                Pani Rito, prosze, niech Pani przeczyta "Historie Slaska" Marka Czaplinskego
                albo Mikrokosmos N.Daviesa !
                Tam nikt nie steka (choc to sa tez piekne chwile, jak jd zaznaczyl)
                za to tam fakty pani wyczyta !

                pyrsk
                ballest
                • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 16:17
                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 16:17
                    • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 16:18
                      • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 16:18
                        • Gość: rita Re: Łza komsomołki IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 16:18
                          • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 20:56
                            jd - dziwne, kiedy układałam książki na stole w jadalni, między książkami
                            znalazłam ulotkę typu:
                            Anita Grochal
                            od 15 maja do 15 września
                            uprzejmie zaprasza na rejs statkiem
                            C Y R A N K A
                            PO JEZIORZE "UKIEL"
                            CYRANKA jest do Państwa dyspozycji
                            w godzinach
                            8.50 , 10.00, 13.20, 14.30, 15.50, 17.30
                            odpływa z przystani obok Plaży Miejskiej
                            wszelkie informacje pod numerem
                            535-37-22 lub 0 603 855 447

                            czyż nie piękny prezent znalazłam, miałam to wyrzucić, ale zastanowiło mnie to
                            jezioro Ukiel i Plaża Miejska - tam nie napisali , że chodzi o Olsztyn -
                            dobrze, że ona trafiła do moich rąk, pójdzie do zbiorów.
                            Może się jeszcze przydać :)

                            czytałeś tego Maeterlincka ?
                            ja go kończę, kończę Niebieskiego ptaka i jestem zachwycona - sama symbolika i
                            całkowite myślenie. Jestem zafascynowana Niebieskim Ptakiem. Należał mu sie
                            Nobel.
                            Dziś też mecz bokserski, powinien być ciekawy
                            • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.10.03, 21:43
                              Pływałem tą Cyranką wielokrotnie. Nie wiem czy w jej aktualnym, czy poprzednim
                              wcieleniu. Rządziła firmą rodzina ludzi bardzo "przy kosci", z tym, że
                              najszczuplejszy był kapitan.
                              Od lat nie miałem do czynienia z Maeterlinckiem. Nie potrafię nawet powiedzieć,
                              czy akurat to czytałem.
                              On chyba na początku XX wieku dostał Nobla.
                              • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.10.03, 21:57
                                ja tą Cyraneczkę chyba widziałam gdzieś na brzegu, ale nie była tak blisko
                                Plaży Miejskie. Ja ją widziałam gdzieś daleko z rowerku wodnego i tak myślałam,
                                ze to ona. Ale dziwi mnie i zasakuje , skąd ta ulotka, nie byłam nią
                                zainteresowana wtenczas, w jaki sposób sie znalazła ?
                                tak czasami bywa
                                Wiesz, ten niebieski ptak jest bardzo ciekawy, ciekawe czy brzoza go zna -
                                zakładam sie , że zna !
                                Muszę ci przytoczyć urywek, bo nie wiedziałam , że tak można fantazjować, za tą
                                fantazję , czy ja wiem czy to fantazja - to jakieś przesłanie dla ludzkości
                                • oso1 Re: Łza komsomołki i nie tylko 18.10.03, 23:57
                                  Kommunisticzeskij Sojuz Mołodioży
                                  Dzisiejszych czasów nie dożył
                                  Ech w tamtych czasach wódeczka, słoninka
                                  Dziś dzikie psy - wódeczka, Tabasco, malinka
                                  To były czasy - mowię Wam - cholerka
                                  Czasami tylko wódeczka i ręczna zacierka.
                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 21:36
                                    oso - o pijaństwie to jeszcze będzie, właśnie czytam czasopismo Nowoczesnego
                                    Pijaka, udawadniająca wyższość człowieka pijanego nad trzeżwym :)
                                    jd- Maeterlinck wraca na półkę biblioteczną. Zostawił u mnie piętno mistyki i
                                    zadumy nad światem. Szczególnie Niebieski ptak, jest to bajka, która ukazuje
                                    duszę świata, a autor dał popalić z mistyką.
                                    Głównymi bohaterami są dzieci Jaś i Małgosia, biedne dzieci, do których we snie
                                    przyszła wróżka i poprowadziła ich po krainach wspomnień, do pałacu nocy, do
                                    lasu w nocy i do królestwa przyszłości w poszukiwaniu Niebieskiego Ptaka.
                                    Wszystkie rzeczy, zwierzeta i rośliny otrzymały głos i ich dialogi ukazywały
                                    duszę świata, wyłoniły i przedstawiały mistykę świata. Każda kraina była
                                    ciekawa.
                                    Kraina przyszłości ukazuje dzieci w niebie czekające na swój czas zejścia na
                                    ziemię. Znalazł się tam Jaś i rozmawiał z przyszłymi mieszkańcami swiata. To
                                    bedą niezwykli mieszkańcy świata, będą przynosić ze sobą dobre i złe rzeczy. W
                                    tej chwili własnie rozmyślają nad swoimi wynalazkami. a o to tak dzieciaki
                                    mówią
                                    dziecko- kiedy przyjdę na ziemię muszę wynależć coś , co szczęście przynosi.
                                    (że ja czegoś takiego nie wymyslę - myslę )
                                    Jaś - a co to będzie ? Coś smacznego ? Czy to hałasuje ?
                                    - Nie. To jest coś takiego, że go wcale słychać nie będzie
                                    - szkoda
                                    - pracuję nad tym wynalazkiem dzień w dzień. Już jest prawie gotowy, chcesz go
                                    zobaczyć ?
                                    - bardzo chcę , gdzie jest ?
                                    - ot, tam !
                                    drugie dziecię - a ja przynosze światło, nikomu jeszcze nie znane. Daje
                                    niezwykłu blask
                                    trzecie dziecię - a ja trzydzieści trzy środki na przedłużenie życia
                                    czwarte dziecię -a ja maszynę, która lata jak ptak, ale bez skrzydeł
                                    inne - wynajdują zapachy , nowe systemy , wielkści , jakości
                                    Jakies dziecko ma przynieść ze sobą na świat prawdziwą radość (czyli teraz mamy
                                    sztuczną ?- chyba się tu autor pomylił )
                                    Jas sie pyta - jakim sposobem ?
                                    dziecko - za pomocą myśli, których nikt jeszcze nie umiał.
                                    inne dziecko - ma w przyszlości zniszczyć niesprawiedliwość na ziemi
                                    jaś - ho, ho !!!!
                                    dziecko- powiadają, że to trudne do zrobienia, ale jak nie wymysli sposobu to
                                    nie zejdzie na ziemnię :)
                                    Jaś - A te wszystkie dzieci co śpią ? Ile ich jest tutaj ? Czyż one nic nie
                                    mają do zrobienia ?
                                    dziecię - One myślą.
                                    Jaś - o czym ?
                                    dziecię - same jeszcze nie wiedzą o czym. Muszą coś przynieść z sobą na ziemię.
                                    Z pustymi rękami wychodzić stąd nie wolno
                                    Jaś spotyka też przyszłego braciszka i wiecie co on ze sobą przynosi na ziemię -
                                    trzy choroby: szkarlatynę, koklusz i ospę.
                                    Zbliża się czas zejścia niektórych dzieci na ziemię i strażnik pojedynczo je
                                    wypuszcza pytając każdego co ze sobą niesie ?
                                    uważaj , nie bój sie , teraz będzie najciekawszy moment

                                    • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 21:52
                                      cytat - strażnik casu mówi:
                                      "Przechodżcie po jednemu. Znowu was więcej niż trzeba. Wiecznie to samo.
                                      Przecież mnie nie oszukacie. Nie twoja kolej i nie twoja rónież. Wracaj i
                                      przychodż za lat dziesięć... Macie go ! Trzynasty pastuch ! Dwunastu tylko
                                      trzeba. W ogole jest ich za dużo.
                                      Nie żyjemy w czasach Teokryta czy Wergiliusza ... Jeszcze lekarze ! Za wielu
                                      ich jest w Europie. Wszyscy się już skarżą. A gdzie są inżynierowie ?
                                      Potrzebny jest również uczciwy czlowiek, jako wyjątkowy okaz ...
                                      Gdzie jest ten uczciwy czlowiek ? To ty ? Nadto coś trzymasz o sobie. Hej tam !
                                      Ciszej,wolniej !
                                      A ty co niesiesz ? Nic? Z pustymi rękami chcesz przyjść ? Nie wolno. Przygotuj
                                      co chcesz: jakąś wielką zbrodnię, albo chorobę, wszystko mi jedno, bylebyś
                                      tylko wziął cokolwiek z sobą.
                                      A to co jest ? Wiesz przecie, że twoja godzina wybiła. Potrzebny bohater, który
                                      by zwalczył niesprawiedliwość. To przecie ty - ruszaj więc !
                                      dziecię - Zapomniałem wziąść koszyk z dwiema zbrodniami, które mam spełnić na
                                      ziemi ...
                                      drugie dziecię - Zapomniałem bańkę z ideą, która ma tłum oświcić
                                      trzecie dziecię - a ja zapomniałem szczep nowej gruszy.
                                      Strażnik Czasu - Dość ! Kotwica podniesiona."

                                      I zaczął się śpiew matek idących na spotkanie swych dzieci ;)
                                      A teraz zastanawiam się co ja wziełam ze sobą na ziemię i po rozmyslaniu
                                      dochodze do wniosku, że błędy i głupotę, przecież ktoś musiał je wziąść.
                                      Pogodzę się z tym, może przez przypadek dzieci mi coś jeszcze dołożyły ;-
                                      )))))))))
                                      Dziś zadziałała dusza artystyczna oczywiście na cmentarzu i z krzaku
                                      wyrosniętego , a jest to klon, zrobiłam nowoczesną art sztukę , czyli tak go
                                      wyłamałam, uformowałam, wypiłowałam, że zostały same gołe badyle, które tworzą
                                      jakiś symbol nieokreślony i ciekawy okaz.

                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 19.10.03, 21:43
                                    Wreszcie wróciłam, znowu jestem z Wami i baaardzo sie z tego ciesze. Myśle, że
                                    trochę czasu mi zajmie nadrabianie zaległości wątkowych, ale juz widze, ze
                                    działo sie tutaj, oj działo....
                                    A u mnie na wsi - trawa jeszcze zielona, choć przypruszona porannym szronem,
                                    ludzie prości, ale życzliwi z potrzeby serca, ptaki juz poleciały, gdzie im
                                    grzeje bardziej, a w lesie resztki jesieni w mchach i muchomorach, wabiących
                                    nadzieją prawdziwego, choc późnego grzybka. Poza tym pracy duzo było (i jest),
                                    co nijak się ma do przlicznika finansowego.
                                    • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 22:03
                                      świetnie , ze jesteś - czekamy na ustosunkowanie się do problemów takich jak
                                      czy czttałaś Niebieskiego Ptaka ?
                                      • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.10.03, 22:12
                                        No bardzo wzniosły ten twój Maeterlinck, i dziecinny, i o to mu najpewniej
                                        chodziło, jak tej całej modernie. Podobny pomysł jest u Platona, w dziesiatej
                                        księdze "Państwa", choć bez dzieciaczków.
                                        Rita, to z czym sie przychodzi to nie jest takie łatwe do wskazania, a juz na
                                        pewno to nie jest to, co rzuca się w oczy, więc nie popadaj w panikę i łatwe
                                        pesymistyczne nastroje.
                                        Brzoza mnie poprze, tak sądzę.
                                        "Encyklopedia duszy rosyjskiej" Jerofiejewa drugiego - strszny szajs. Gdzie mu
                                        do Doroty.
                                    • oso1 Re: Łza komsomołki i nie tylko 19.10.03, 22:06
                                      Ziemio nasza, polska ziemio
                                      Matko ojców, matek naszych
                                      Gdzie bociany, dywan z wrzosu
                                      Ziemio barszczu i bigosu.
                                      Żurku ziemio, schabowego
                                      i kaszanek, salcesonu.
                                      Co urodzi nasza ziemia
                                      to podnieta podniebienia.
                                      • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 22:25
                                        jd -teraz to już mogę powiedzieć, co ty włożyłeś do koszyczka - wrzuciłeś
                                        kamienie i idee i sam spadłeś na ziemię, nie musiałeś czekać na kotwicę
                                        obciążony kamieniami, proste -nazbierałeś kamienie, nawet myśleć nie musiałeś i
                                        już było , kiedy ja musiałam szukać, nie każdy takie błędy popełnia, miałam
                                        szczęście znajdując je.
                                        oso - do koszyczka włożył rękaw z wierszami i jeszcze gwiadeczki z nieba zdążył
                                        przemycić
                                        brzoza - co brzoza ? - mowę i trawę ;)))))))i dedukcję :)
                                        • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 21:05
                                          jd- jak już mówiłam, wczoraj byłam na cmentarzu i wracając jechałam tak by
                                          zaglądnąć na swoje stare korty w Wieliczce , usytułowane w parku i serce mi
                                          pękło.
                                          Teraz to już nie wiem, czy dobrze zrobiłam zapisując dzieciaki na Olszę, to
                                          klub bez duszy, jest dobry , ale brakuje mu rodzinnej atmosfery. Wyobraż
                                          sobie , że te korty zastałam unowocześnione, pięknie oświetlone i tętniące
                                          życiem.
                                          Odbywało się tam pożegnanie sezonu z grillem i całym towarzystwem tenisowym.
                                          Cała grupa zadowolonych i radosnych ludzi. Jechałam tak pomalutku i patrzyłam i
                                          nie mogłam się zatrzymać i wstąpić, bo jechała ze mną teściowa, ona by nie
                                          zrozumiała po co się zatrzymuję i dlaczego rozmawiam ?- wiem o tym, więc
                                          odjechałam.
                                          Ale teraz mam myślenice co zrobić ? Odkąd teściowa zaczeła mi się zwierzać,
                                          coraz częściej przychodzi do mnie na rozmowy, a nawet zabrała sie na cmentarz,
                                          gdzie postawiłam ją na czatach, by ostrzegała przed nadchodzącymi ludżmi, kiedy
                                          wycinałam klon, by nikt mnie nie złapał na niszczeniu zieleni.
                                          Bardzo jej się to podobało, czuła się jak w czasach II wojny światowejtak
                                          odżyła na tym cmentarzu ;)
                                          • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 20.10.03, 22:06
                                            rita - a nie możesz dziciaków przepisac do Wieliczki? Przeciez chyba jeszcze
                                            nie jest za późno?
                                            A co do teściowej, która odzyła na cmentarzu - hmm, przyznam, że nie wiem, co
                                            powiedziec...
                                            • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:12
                                              brzoza - trzymaj jutro kciuki - to ważne i to nie za teściową tylko za wnuczkę,
                                              jestem podekscytowana ale nie mogę jeszcze puścić pary z ust
                                              Dobrze zrobiłam , że poszłam na ten cmentarz - pogoda ma być nienajlepsza, a ja
                                              już zrobiłam co miałam zrobić bez usterek, które teraz idą w tvn
                                            • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.10.03, 22:16
                                              Brzoza obydwie sprawy uchwyciła z precyzją mistrza dedukcji (i od razu indukcji
                                              i redukcji):
                                              1. Dzieciaczki należy zapisać do Wieliczki.
                                              2. Cały sens życia ujawnia się na cmentarzu.
                                              • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 20.10.03, 22:20
                                                jd - znowu sie mnie czepiasz?
                                                • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.10.03, 22:24
                                                  Brzósko, czepiam się tylko za Dorotę (i stale utwierdzam sie w swoim). Wszystko
                                                  inne to wyrazy solidarności, uznania i podziwu.
                                                • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 20.10.03, 22:24
                                                  rita - w intencji wnuczki Twojej tesciowej kciuki trzymać będe z ochotą, bez
                                                  wzgledu na jej (wnuczki) zamiary. Na pewno walczy o jakąś lepszą sprawę. jak
                                                  juz bedziesz mogła, to uchyl rąbka tajemnicy.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 20.10.03, 22:27
                                                    jd - jeśli twierdzisz, że stale utwierdzasz sie w swoim, to znaczy, ze stale od
                                                    nowa Ją (Prawienoblistkę) czytasz. Czy to zatem nie jest to juz jakis objaw
                                                    delikatnej dewiacji?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:29
                                                    brzoza napisała:

                                                    > jd - jeśli twierdzisz, że stale utwierdzasz sie w swoim, to znaczy, ze stale
                                                    od
                                                    >
                                                    > nowa Ją (Prawienoblistkę) czytasz. Czy to zatem nie jest to juz jakis objaw
                                                    > delikatnej dewiacji?

                                                    ha, ha, ha, - dalej prosze - miło poczytać :)))
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.10.03, 22:37
                                                    Takie sobie. Bardzo takie sobie.
                                                    Utwierdzam sie pośrednio. Poprzez na przykład modnego W. Jerofiejewa i jego
                                                    beznadziejną "Encykplopedię duszy rosyjskiej".
                                              • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:25
                                                Gość portalu: jd napisał(a):

                                                > Brzoza obydwie sprawy uchwyciła z precyzją mistrza dedukcji (i od razu
                                                indukcji
                                                >
                                                > i redukcji):
                                                > 1. Dzieciaczki należy zapisać do Wieliczki.
                                                > 2. Cały sens życia ujawnia się na cmentarzu.
                                                Po sezonie zimowym, bo Wieliczka nie ma hali, a cały problem w tym, że wyprawa
                                                z dzieciaczkami w Wielicze byłaby bardzo długa , ze względu na rodzinność i
                                                urok okolicy, nikomu stamtąd nie chce sie wychodzić, czyli to ekspedycja na
                                                całe popołudnie, kiedy na Olszy to wyliczona godzina i trach do domu.

                                                Sens życia ujawnia sie na cmentarzu - myślisz że Amerykanie też tak myślą
                                                obchodząc swoje świeto Hellowing
                                                • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.10.03, 22:31
                                                  Dodam, że ta wnuczka teściowej rity, to również siostra córki męża rity.
                                                  Myślę, rita, że Amerykanie tak nie myślą gdy myślą.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:39
                                                    tak więc nie mogę sie doczekać jutra, a szykuję w sklepie coś specjalnego albo
                                                    będzie konwersaja idolki jd czyli supernoblistki i zamieszczę wreszcie ten
                                                    wiersz
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 20.10.03, 22:41
                                                    To Amerykanie w ogóle myslą?
                                                    rita - jaki wiersz?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.10.03, 22:46
                                                    z takim slownictwem, że masełko by się schowała, a miałam go przygotowany na
                                                    wypadek zdobycia przez idolkę jd nagrody Nike
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 20:38
                                                    Zacznę od tego, że wszystko poszło dobrze, egzamin zdany magisterski, tylko ,
                                                    ze jeszcze została obrona pracy, która będzie za miesiąc, więc z toastem
                                                    zaczekam do końca.
                                                    Trochę byłam nieuświadomiona w tym wszystkim i za wczasu narobiła rumoru. Ale
                                                    to nie szkodzi , co się odwlecze to nie uciecze.
                                                    A cały dzień wczorajszy wyglądał tak :
                                                    - mamo, nie zdam !
                                                    - zdasz córeczko, zdasz !
                                                    - nie zdam , mamo !
                                                    - zdasz, zobaczysz , że zdasz !
                                                    - a po czym tak sądzisz , ze zdam ?
                                                    - a po tym, ze tak niedawno przyszedł klient do mnie i się pyta ?
                                                    - czy ma pani jeszcze jakieś ciastka ?
                                                    - mam 5 w-z-tek
                                                    - naprawdę !- odpowiada klient zdziwiony - to wspaniale, bo wie pani, ja całą
                                                    drogę szedłem mówiąc do siebie: musi być 5 w-z-tek, musi być , musi być , musi
                                                    być
                                                    a ja mu odpowiadam - jesteśmy jednego wyznania czyli pozytywnego myślenia :)
                                                    I tak przeleciał ten dzień na " niezdaniuzdaniu", aż dziś udowodniła moją rację.

                                                    A dzień, jak dzień markotny ,choć duże wrażenie zrobił na mnie nowy klient na
                                                    czterch łapach , owłosiny i na smyczy. Od pewnego czasu mam klienta, nazywam go
                                                    artysta, bo ponoć maluje obrazy i lubi małe co nieco, jest bardzo uprzejmy,
                                                    wyznawca Leppera i przychodzi z pieskiem kundlem.
                                                    Co ciekawe to ten piesek jest zawsze pokorny, nie sprawia żadnego kłopotu, więc
                                                    wchodzi z włascicielem do sklepu. I kiedy stary artysta kupił półliterka i
                                                    chciał już wyjść to jego pies sie nie ruszył, siedzi i koniec, ten go ciągnioe,
                                                    a on nic. Wreszcie artysta mówi - pani da mi prince polo, bo nie wyjdzie.
                                                    Artysta wziął Prince, wsunął mu do pyska i pies momentalnie wyszedł ciągnąc za
                                                    sobą artystę, mając w pysku Prince. Mówię , wam jak to zobaczyłam, to sama
                                                    byłam zdziwiona zachowaniem psa - raz pan ciągnie psa, a raz pies pana ciągnie -
                                                    istny kołowrót.
                                                    Ale , żeby to było wszystko, to by było wszystko, tylko , ze artysta dowiedział
                                                    się, że ktoś w okolicy umarł i przyszedł z psem jeszcze po jedną połówkę.
                                                    Połówkę kupił bez problemu, problem był w obsłudze psa, którego chciałam
                                                    zadowolić. Wiedziałam, że Prince polo już zjadł, więc proponuję mu co innego.
                                                    Artysta milczy, ja obsługuję. Tak sobie głosno myślę i mówię : może paluszki
                                                    słone piesek zje ?
                                                    Podaje artysta, a pies nic, nie weżmie, to może czekoladę, nie bierze, to może
                                                    Lion, nie bierze, dalej podaję Snykers- nie bierze, draże mu daję - nie bierze -
                                                    wreszcie artysta chyba stracił cierpliwość i mówi - co będziemy się z panią
                                                    bawić - niech pani poda Prince Polo. I podałam - i wiesz, pies wziął do pyska
                                                    te prince polo, zadowolony. Co za pies nadawałby się do reklamy Prince Pola, a
                                                    ja już wiem, że tylko prince polo uznaje i nie dam sie wciągnąć w ich zabawy.
                                                    Fajny ten pies , a historia tego psa też ciekawa. Pamiętam tego psa jak chodził
                                                    ze staruszką, staruszki już nie ma, a pies przeszedł w inne ręce, inaczej
                                                    skończył by pies na polu, a artysta sie nim zaopiekował i ma dobrze, ale też
                                                    mnie zaskoczył takim wytrenowaniem pieska.
                                                    Ale artysta - to artysta, teraz jak wchodzi to spiewa - A mnie jest szkoda lata
                                                    i całą piosenkę dalej - lubię go :)
                                                    Ale, ale , jesienna depresja sięga dalej - zauważyłam , że przychodzą moi
                                                    sąsiedzi, którym daleko do alkoholu, a jednak .......


                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.10.03, 21:09
                                                    Nie chciałem tego mówić głośno, ale bardzo poważnie brałem pod uwagę to, że
                                                    Dorota zda, no i proszę...
                                                    Pełnowartościową alternatywą dla Prince polo jest Grzesiek w czekoladzie. Jako
                                                    miłosnik czekolad jestem też niezły w batonach.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 21:22
                                                    Czy Grzesiek jest produkowany w Goplani - tych słodyczy nie mam, Goplana coś
                                                    słabo jest kupowana w Krakowie.
                                                    Skawa jest dobra - kruchy wafelek i draże oraz paluszki to jest ich specjalność
                                                    A z cukierków jakie uwielbiasz - śliwka Nałęczowska wspaniała, mieszanka
                                                    krakowska - no zgadnij co to jest ta mieszanka krakowska ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.10.03, 21:34
                                                    Nie masz Grześków? Rita, to niewybaczalny brak pełnego asortymentu.
                                                    Z cukierków: musujące, mieszanka wedlowska, zwykłe landrynki i właściwie
                                                    wszystko inne.
                                                    Chyba nie wiem co to miesznka krakowska. Brzmi podejrzanie.

                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 21:43
                                                    mieszanka krakowska - to galaretka w czekoladzie - ale landrynki to przestań
                                                    jeść i szczególnie miętowe - ten zapach miętowych cukierków jest fatalny -
                                                    wszyscy, którzy rzucają palenie przerzucają sie na miętowe landrynki , jedzą je
                                                    tonami i wiesz , wcale ten zapach ich nie jest przyjemny, chyba że owocowe to
                                                    co innego.
                                                    A gumki rozpuszczalne albo mini pudrowe z witaminą c - te są też fajne, ale
                                                    listonosz u mnie kupuje zawsze cukierki z alkoholem Panda - każe sobie jeszcze
                                                    wybierać , to z rumem , to z koniakiem, to z cherry też są fajne
                                                  • Gość: rita Re: Nowoczesny pijak IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 22:30
                                                    jd - Łza komsomołki powinna być zadowolona i powinniśmy ją zmienić na Uśmiech
                                                    komsomołki, bo to co mam do powiedzenia ubawi nie tylko Pilcha ale także
                                                    wszystkich abstynentów.
                                                    Otóż pierwszy na świecie miesięcznik "Nowoczesny pijak" dla pijaków dociera do
                                                    Europy. Czekam na niego z niesierpliwością, bo materiały zawarte w nim są
                                                    imponujące i pełne optymizmu. Pismo dla miłosników akloholowego upojenia w
                                                    którym udowadnia się wyższość człowieka pijanego nad trzeżwym.
                                                    Autorzy tego pisma twierdzą zgodnie, że najskuteczniejszym sposobem łamania
                                                    barier międzyludzkich jest picie.
                                                    - dajcie mi Leppera i Balcerowicza, do tego skrzynke piwa i litr dobrej whisky,
                                                    a za parę godzin przyprowadzę wam dwóch wspaniałych kumpli - twierdzą z
                                                    przekonaniem :)
                                                    Udawadniają, że picie jest fajne, że powinni być dumni z tego, że są pijakami,
                                                    a nie żyć w poczuciu winy. To przecież wielcy poeci, pisarze, artyści byli
                                                    własnie pijakami i my trzeżwi zachwycamy się nimi. Przykładów można mnożyć.
                                                    Picie to zdrowie ! Weżmy na przykład spacer. Spacer pijaka jest zdrowszy od
                                                    spaceru trzeżwego. Człowiek trzeżwy spaceruje po lini prostej pokonując
                                                    odległość między dwoma punktami gdy tymczasem pijany czlowiek zatacza się, robi
                                                    akrobatyczne sztuczki, kładzie się, podnosi, to znów pada, tak że jego odcinek
                                                    jest o wiele dłuższy i więcej kalorii spala.
                                                    Na spacerze pijak robi więcej gimnastyki niż trzeżwy z czym musimy sie zgodzić -
                                                    prawda ??? i do czego cię namawiam - jako magister od fikołków, jako
                                                    zwolenniczka nowoczesnego pijaka optymisty, bo takiego chce wykreować to
                                                    czasopimo.
                                                    Najważniejszy problem dla czytelników tej gazety jest dotarcie do trzeżwego
                                                    członka redakcji. Dzentelmeni nie piją przed południem, więc nie ma sensu
                                                    wstawać wcześniej, a redaktor naczelny codziennie wlewa w siebie 12 drinków, a
                                                    w weekendy o wiele więcej.
                                                    Bardzo smuci ich tylko sytuacja statystyczna, to okropne jak mówią - na jednego
                                                    pijaka przypada 143 trzeżwych. Faktycznie jest to kłopotliwa sytuacja kiedy
                                                    wyobrazimy sobie pokój gdzie przebywa 144 ludzi i tylko jeden pijak. Nic nie
                                                    pozostaje jak tylko wyjść z płaczem, że nie ma z kim porozmawiać :)
                                                    I co z taką imprezą robić ? Tylko wypić do dna, aż się łezka komsomołska
                                                    zakręci.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 21.10.03, 22:32
                                                    Aleście sie rozbisurmanili (kto dzisiaj zna takie słowo!), aleście zasłodzili
                                                    wątek! Nie pozostaje mi nic innego, jak łyknąć Mazowszanki gazowanej
                                                    (niegazowanej nie trawie). No cóż, Wy sobie możecie poszlaeć ze słodkościami,
                                                    ja jestem na diecie, buuu:(((
                                                    --
                                                    brzoza
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 22:34
                                                    brzoza - dlaczego , chorestelor czy cukrzyca ?
                                                    czekolada ma magnez
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 21.10.03, 22:36
                                                    rita - nadwaga, brutalna, zwykła nadwaga! Nie bójmy sie tego słowa!
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.10.03, 22:42
                                                    moje lekrstwo brzmi - nic nie rób , przecież nie szukamy mężów , czujmy się
                                                    dobrze bez kompleksów i jedz słodycze. Widzę w sklepie jak kobiety sie
                                                    torturują, tego nie mogą , tego nie mogą, a wcale nie chudną wręcz bardziej
                                                    tyją. Jak jesz slodycze nie jedz obiadu, coś za coś ale nie rezygnuj.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 21.10.03, 22:47
                                                    rita - jestes kochana, potrafisz tak poprawic nastrój, że az lepiej sie robi.
                                                    Buziaczek:))))
                                                  • oso1 Re: Łza komsomołki i nie tylko 21.10.03, 22:59
                                                    Bo słodkość przyciąga jak magnez
                                                    Lecz cóż zaś ja biedny dziś zrobię
                                                    słodkości chwila upojna, bo kocham
                                                    glukozę, fruktozę i (na, wy) skrobię
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.10.03, 11:03
                                                    Galaretka w czekoladzie może być, choć lepsza jest bez czekolady.
                                                    Cukierek miętowy nie jest godny miana cukierka. Cukierek musi być słodki, albo
                                                    kwaśny, albo musi być kombinacją słodkości i kwaśności.
                                                    Alkohol w cukierku to raczej zbędne dziwactwo.
                                                    Pochwała pijaństwa bliska jest mi nadzwyczaj (dotrzyj wreszcie, rita,
                                                    do "Moskwy-Pietuszek", niemożliwe by ktoś ze znajomych Pauliny tego nie miał),
                                                    ale ono ma pewną istotną wadę: w zasadzie nie sposób utrzymać miary w
                                                    pijaństwie, oczywiście jeśli to ma być uczciwe pijaństwo, a nie
                                                    drobnomieszczański umiarkowany "kieliszeczek", który nie może nas w ogóle tu
                                                    interesować.
                                                    Mazowszanka tylko gazowana. Jak można kupować za pieniądze niegazowaną wodę?
                                                    Chuda - nie bójmy się tego słowa - brzoza to nie jest słuszny pomysł.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 22.10.03, 20:58
                                                    nie mam skąd wziąść tej słynnej już Moskwy Pietruszki - książka nie do zdobycia

                                                    wódka kontra koniak ala wino - w wydaniu rosyjskim - może być ?
                                                    Wiemy, że wykwintne napoje wyróżniają się nie tylko wysoką ceną, ale także
                                                    wyszukanym smakiem. A wiedząc, że whisky i wódkę produkuje się z tego samego
                                                    spirytusu zbożowego, więc Rosjanie wpadli na pomysł wytworzenia z wódki
                                                    luksusowego trunku.
                                                    I już ją ponoć produkują. Dla smakoszy wódki zostanie podniesiona cena, dodadzą
                                                    tylko trochę smaku, posypią aromatem i można będzie głosić wyższość wódki nad
                                                    koniakiem. Chociaż jeszcze nie rozwiązałam problemu, czy brendy to koniak czy
                                                    koniak to brendy ?
                                                    Te luksusowe wódeczki będą numerkowane, a szczególnie ich butelki, by nie
                                                    pokazały się fałszywki, a cena jednej butelki wynosi 100 dolarów. Naprawdę cena
                                                    godna pomysłu wywyższenia wódki i wiesz , że ją kupuja - 25 tys wyprodukowano i
                                                    już jej nie ma :) Zostanie tylko łezka komsomołki.
                                                    Tak prawdę mówiąc, to nie wiem czy Rosjanie nie ściągli pomysłu od mnie, ja już
                                                    dawno uważałam, że win jest dużo, za dużo i cięzko sie w nich połapać,
                                                    wszystkie prawie w jednej cenie i trzeba było któreś wybrać by dać jej luksus
                                                    cenowy, kto chce to kupi, kto nie, to wybierze inne.
                                                    Ja oceniam wina na wzrok i na tekst i wybieram najciekawszy i tak wyceniłam
                                                    bardzo wysoko tekst tego wina - sluchaj, wspaniały , slinka leci :
                                                    "Hiszpańskie jakościowe, czerwone wytrawne, dojrzewające w beczce z dębu
                                                    amerykańskiego przez conajmniej 3 lata, a następnie przez kilka lat w butelce,
                                                    o głębokiej, ceglastej barwie z fioletowymi refleksjami, niezwykle aromatyczne,
                                                    pełne, zrównoważone, aksamitne dla podniebienia, o przedłuzonym zakończeniu,
                                                    wielokrotnie nagradzane na międzynarodowych targach winiarskich.
                                                    Doskonałe do ciemnego mięsa, jasnego ptactwa , serów, wędlin i dziczyzny."
                                                    doskonały tekst i dostało to wino dodkonałą cenę - jest to wino PATA NEGRA ,
                                                    dołozyłam jeszcze cenę za korek portugalski z korkowego drzewa portugalskiego,
                                                    którego to z powodów ostatnich pożarów jest coraz mniej. Zastanawiam się , czy
                                                    czasami sam korek nie będzie wkrótce droższy od zawartości.
                                                    Nagrodę dodatkowej ceny dostało też wino - LA CARAFFA VOCATO za tekst :"Typowe
                                                    proste, czerwone, wytrawne wino stołowe. Jasnoczerwony kolor, aromat świeżych
                                                    owoców, wyrazisty smak. Wino łagodne i mało skomplikowane. Do codziennego
                                                    picia."
                                                    Najbardziej prosty tekst jaki czytałam i to zachęcenie do codziennego picia.
                                                    Plus zachęcający do picia tego wina to butelka, która jest taką baryłeczką w
                                                    koszyczku i może stanowić dekorację na jadalnianym stole. Codzienne picie jak
                                                    polecają , znaczy, że możemy codziennie pić i za to, że producent tego wina nam
                                                    pozwala pić, należy sie dodatkowa cena - prawda ?
                                                    Jak widzisz , pierwsza wpadłam na ten pomysł, trzeba zdecydować, które wino
                                                    będzie luksusowym.
                                                    A kupno wina polega na tym - ma pani kaieś wino do 20 zł, lub 30 zł, nawet
                                                    droższe i chodzi o cenę nie o smak wina. Jeżeli podam mu za 10.00 zł uważa , że
                                                    to za tanie i sam poczukuje droższego czyli sam naprowadza mnie, że niektóre
                                                    wina są za tanie i trzeba je poniść żeby poszły

                                                    A widziałeś dziś - teatr mój widzę ogromny - Michnik tak dużo mówi, że chyba
                                                    sam rozwiąże zagadkę, zobaczysz w piątek już będziemy znać całą układankę.
                                                    Dobrze mówiłam, kto dużo mówi ten robi błędy i Michnik chyba był przykładem.





                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.10.03, 09:54
                                                    Twoja polityka w sprawie win - bardzo słuszna i odpowiadająca na
                                                    zapotrzebowanie społeczne. Już to kiedyś zresztą ustaliliśmy.
                                                    Jestem fanem Michnika, ale zaczyna mi się rzeczywiście kręcić w głowie.
                                                    Wczoraj byłem na drinku z Walickim. Opowiadał o imprezie w związku z Nike i
                                                    mam dla was złą wiadomość: jest zauroczony Dorotą, literacko i osobiście.
                                                    Dostał od niej jej książkę z wpisem, nawiazujacym do pewnej kwestii z "Wojny
                                                    polsko-ruskiej": "piepszonemu rusofilowi Dorota M.". Sam o taki wpis się
                                                    dopominał.
                                                  • Gość: rita Re: wojna drinków - koktajl Molotowa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 20:36
                                                    No cóż jestem trochę zaniepokojona, bo wczoraj dzieciaki same pojechały na
                                                    trening klubowy i nie wiem , i nie znam ich wrażeń. Jak było w grupie i co
                                                    grały, oj będą mi jutro opowiadać.

                                                    Dobrze - jd - sam zacząłeś z masełkiem, sam tego chciałeś. Biorę szablę w
                                                    dłoń ! Jesteście obaj z Walickim dumni , dumni z ksiązki nasełki, dumni z jej
                                                    dedykacji, a ja ci powiem , że 100x, a może i więcej jestem dumna z
                                                    przeczytania ksiązki Walickiego czego w stu procentach mogę powiedzieć nie
                                                    przeczytała twoja idolka.
                                                    Masełko nie jest godna nagrody nawet ŁZY KOMSOMOŁKI jedynie Koktajlu Mołotowa.
                                                    A z tej przyczyny, że napisała lub opisała normalne i rzeczywiste życie
                                                    dresiarzy od deski do deski nawet nie kwapiąc się by czytelnikowi dać jakąś
                                                    radość , nadzieję czy jakąś inność. Rzeczywistość , która nas otacza i którą
                                                    opisała nie zasługuje na drink i pochwały tylko na stypę.
                                                    Traktuję to jako drink finansowy, kasowy jaki ubito przy tej książce i wszyscy
                                                    z tego są dumni , tylko sam zobacz przeciwność tej sytuacji - kiedy by kto inny
                                                    napisał takie wypracowanie dostałby co ?- pałeczkę, a może wyrzucili by go ze
                                                    szkoły twierdząc , że jest zepsuty do dna , a w najgorszym wypadku wysłali by
                                                    go do szkoły specjalnej - ale kiedy wychodzi ksiązka, którą się promuje i
                                                    nagradza i nie ukrywajmy za odwgę słownictwa to wszystko jest ok.
                                                    Więc jak to jest ? Gdzie ideały, gdzie honor ? Czym wy się upajacie ? - mistyką
                                                    słów czy dżordzem ?
                                                    jd - przestań, smiechu warte, tak się dać sprzedać za pieniądze , które jak w
                                                    Mistrzu i Małgorzacie zamieniają się w zwykłe papierki i ty nimi chcesz nas tu
                                                    przekupić ? Prawdziwe Ich Troje - jd, Walicki i masełko - co za zespół ?
                                                    Bardziej mnie cieszy spotkanie z Walickim , to jest gość, taką książkę mógł
                                                    napisać tylko on, nikt inny, taka jest prawda i ta wiedza Walickiego. Takiego
                                                    to szukać ze świeczką. To masełko powinno wziąść dedykację od Walickiego i być
                                                    dumne, ale nigdy odwrotnie, daliście się zmanipulować przez media jak Michnik .

                                                    jd- zacznij myśleć trzeżwo, wyrzuć te drinki, które was nakierowały na
                                                    Masłowską, a napij się drinka za Walickiego - bo jak przysłowie mówi , cudze
                                                    chwalicie swego nie znacie.
                                                    jd- jak cię lubię, skończ z tą masłowską, ja nią rzygam, jak cała ta ksiązka
                                                    jest do wyrzygania.

                                                    Absurdy
                                                    UJ - jest najgorszą uczelnia na świecie , nie ma gorszej, zniżył sie do poziomu
                                                    książki masłowskiej, zlikwidowano fantastykę i wiele innych fakultetów,
                                                    zostawili prozę z Masłowską i studenci zmuszani są do recenzjowania tej
                                                    ksiązki - jest skurwysyńsko zajebista uczelnia, żeby coś zrecenzować trzeba
                                                    książkę kupić, książka- podręcznik, chciałoby się rzec - Boże - Ty widzisz i
                                                    nie grzmisz !!!
                                                    Skurwysyńsko zajebista jest też ogranizacja tej uczelni - Boże - wybacz !!!!
                                                    ale taka jest prawda !!!
                                                    Zadowoleni ?
                                                    Na pocieszenie będzie niespodzianka :)
                                                    brzoza - oczekuje twojego wsparcia, tylko delikatnie, Silny gdzieś się może
                                                    czai ?

                                                    jd- to nie ja to dusza sobie pisze, ja jej mówiłam uspokój się , a ona - nie ,
                                                    nie poddawaj się , masz ty rację i sobie frywolnie pisze ......

                                                  • Gość: jd Re: wojna drinków - koktajl Molotowa IP: *.aster.pl / *.acn.pl 23.10.03, 20:47
                                                    Dorota nie przeczytała, ale obiecała Walickiemu, że zaraz przeczyta.
                                                    Przeczytaj tę szajsową "Encyklopedię duszy rosyjskiej" to i ty pokochasz Dorotę.
                                                    Z tym "Ich troje" balansujesz na bardzo cienkiej linii.
                                                    Przysyłaj Paulinę do Warszawy; tu jest naprawdę zajebisty uniwersytet, choć nie
                                                    dam głowy, czy jest fantastyka. Ale na pewno minimum dżordżów i pojebańców.
                                                  • Gość: rita Re: wojna drinków - koktajl Molotowa IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 21:01
                                                    ha, ha, ha - dorotka obiecała przeczytać - i wy w to wierzycie ?- musze jeszcze
                                                    dodać o naiwność
                                                    a Paulina poradzi sobie i zrecenzuje Masłowską na życzenie i mimo tych
                                                    malutkich niedociągnieć Uniwersytetu jakoś sobie radzi mając średnią 4.66 nie
                                                    używając tych haniebnych słów
                                                    aha- nie chodzi o kobietę Masłowską, ona tylko firmowała to - ktoś musiał ,
                                                    wybrali młodziutką , piekną osóbkę i wiedzieli co robią - gdyby walicki był
                                                    piekną młodą kobietą i tak promowanym napewno role by sie odwróciły.
                                                    Ale wszystko jeszcze przed przyszłością , połączenie tej jak wspaniałej prozy z
                                                    filozofią może być pozytywnym eksperymentem i ludzie to kupią - to był mój
                                                    pomysł już wcześniej, czyżbym wypowiedziała ?
                                                  • Gość: rita Re: na uspokojenie IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 23.10.03, 21:44
                                                    jd - tak dla zapomnienia o powyższym moim poście cos na noc, coś spokojnego, a
                                                    tajemniczego, coś gdzie nigdzie nie przeczytasz i nie znajdziesz, tylko w duszy
                                                    człowieka i jest to tylko urywek pewnej duszy.

                                                    "Czy chcesz posłuchać, drogi czytelniku opowieści, która pisze się sama,
                                                    powstaje pod każdym moim ruchem pióra niby kierowana magiczną ręką, która
                                                    pragnie opowiedzieć tę historię? Lecz ostrzegam, że jeśli oczekujesz wiecznych
                                                    wzdychań kochanków, po których, by uśmierzyć ich cierpienia, przychodzi w
                                                    końcu długowłosy Thanatos, bądź uczonych frazesów o rzeczach, które się
                                                    filozofom ani nie śniły, ani na jawie pokazały, czy w końcu natrętnej nauki
                                                    moralnej, której i tak nikt by nie przestrzegał, to, mój słuchaczu, lepiej
                                                    zrezygnuj z tej lektury zanim z nudy zapomnisz zgasić wieczorną lampkę.
                                                    Ale za każdym razem, gdy ktoś życzliwy, nie bacząc na liczne niedociągnięcia
                                                    tej opowieści, będzie ją czytał, ożywi chłopca, którego historię chcę Wam
                                                    opowiedzieć. Sprawicie, że przebywając u boku srogiej Ereszkigal, wargi tego
                                                    dziecięcia poruszą się, by próbować się uśmiechnąć na myśl, ze jego historia
                                                    zostaje opowiedziana.
                                                    Tak więc słuchajcie mej opowieści o dziecięciu, które, wierząc obmowom ludzi,
                                                    było upośledzoną niemową.


                                                    Po nocnych polach błąkam się bezsenny,-
                                                    W ziół woni może pierś swą żar ukoi.
                                                    Nade mną wisi nocny płaszcz promienny...
                                                    Lżej bije serce, gdy się uspokoi
                                                    I gdy mu promień nie odsłania dzienny
                                                    Czarnego grobu, co tworem stoi
                                                    I w ciemną przepaść chłonie życie wszelkie,
                                                    Wszystko co orle, szlachetne, co wielkie."
                                                    [...]

                                                    -M. Romanowski

                                                    spokoju duszy wam życzę
                                                    można spokojnie zgasić wieczorną lampę
                                                  • brzoza Re: na uspokojenie - Miodek 24.10.03, 08:12
                                                    Fragment autentycznego wykładu prof. Miodka na wydziale Polonistyki
                                                    Uniwersytetu Wrocławskiego:
                                                    "Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: "O kurwa!". To, lapidarne
                                                    słowo wyraża jakże wiele uczuć, poczawszy od zdenerwowania, rozczarowania
                                                    poprzez zdziwienie, fascynację, a na radosci i satysfakcji kończąc.
                                                    Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary przez
                                                    ulicę, patrzę, a tam taka dupa, ze o kuuurrrwa."
                                                    Kurwa może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego
                                                    przecinka, np.: "Przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no i
                                                    się kurwa wkurwiłam, no nie?"
                                                    Czasem kurwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się
                                                    zwrócić do jakiejs osoby płci żeńskiej ("chodz tu kurwo jedna!").
                                                    Używamy kurwy do charakteryzowania osób ("brzydka, kurwa nie jest", "o kurwa,>
                                                    takiej kurwie na pewno nie pożyczę"), czy jako przerwy na zastanowienie
                                                    ("czekaj, czy ja, kurwa lubię poziomki?").
                                                    Wyobrazmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej kurwy.
                                                    Idziemy sobie przez ulice, potykamy się nagle, mówimy do siebie: "bardzo mnie
                                                    irytuja nierównosci chodnika, które znienacka narażaja mnie na upadek. Nasuwa
                                                    mi to złe mysli o władzach gminy". Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze
                                                    tresci i emocje wyraża proste "O kurwa!", które wyczerpuje sprawę.
                                                    Gdyby Polakom zakazać "kurwy", niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż
                                                    nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać
                                                    się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewnosci i
                                                    niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedna
                                                    mała "kurwę". Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa.
                                                    "Kurwa" wywodzi się z łaciny od "curva", czyli krzywa. Pierwotnie w języku
                                                    polskim "kurwa" oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę.
                                                    Dzis "kurwę" stosujemy również i w tym kontekscie, ale mnogosć innych znaczeń
                                                    przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że "kurwa" jest
                                                    najczęsciej używanym przez Polaków słowem.
                                                    Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie liczac
                                                    filmów typu "PSY", gdzie aktorzy przescigaja się w rzucaniu "kurwami"),
                                                    praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania
                                                    zgrabne "kurwy".
                                                    Pomyslmy o ile piękniej wygladałaby prognoza pogody wygłoszona w następujacy
                                                    sposób:
                                                    "Na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny.
                                                    Temperatura maksymalna ok. 2st. Celsjusza, a więc kurewsko zimno kurwa będzie.
                                                    Ogólnie, to kurwa jesień idzie.."
                                                  • brzoza Re: Dyzma polskiej literatury 24.10.03, 08:34
                                                    rita - wspieram Cie w całej pełni w wojnie polsko-masłowskiej, gdzie jd okopuje
                                                    sie coraz głębiej na z góry upatrzonych pozycjach.
                                                    Tez jestem zdania, ze na Masełku zarobiło tak wielu ludzi, została tak
                                                    wypromowana, iz w pewnych kregach nie mozna sie nia nie zachwycac. Szczególnie
                                                    w kregach starzejących sie wyraźnie, znudzonych i zamnierowanych ludzi pióra
                                                    (m.in.Walicki, Chwin - w odniesieniu do tego ostatniego świadomie nie użyłam
                                                    słowa literat), którzy potrzebuja młodego oddechu, nawet jesli nie jest on
                                                    nazbyt swieży.
                                                    Jeszcze raz powtarzam: niech dziewczyna napisze coś jeszcze, wtedy pogadamy,bo
                                                    może wówczas bedzie w ogóle temat do dyskusji. Na razie jej książke nalezy
                                                    traktowac jedynie jako ciekawostkę, wybryk jezykowo-społeczny. Dla mnie jest to
                                                    taki Nikodem Dyzma polskiej literatury. Gorzej, jeżeli zostanie w tej postaci
                                                    wywindowany niczym Dyzma na same szczyty. Takie zdarzenia mielismy juz nie tyle
                                                    w literaturze, co w zyciu politycznym, i to nie tak znowy dawno. Skutki -
                                                    wiadome.
                                                    Wprowadzenie do lektur obowiązkowych na UJ bulwersuje mnie jedynie w przypadku,
                                                    gdy książka ma byc omawiana jako, z przeproszeniem, dzieło literackie. Wtedy ja
                                                    tez zwatpie. Jeżeli natomiast potraktowana zostanie własnie jako ciekawostka,
                                                    efemeryda naszego zycia kulturalnego, odprysk dzisiejszej rzeczywistości -
                                                    niech będzie.
                                                  • brzoza Re: Dyzma polskiej literatury 24.10.03, 08:49
                                                    Jeszcze o winach (widziecie, jak sie dorwałam do Was, to nie odpuszczam).
                                                    U nas w domu wino, najczęściej czerwone wytrawne, pija sie rzeczywiście na co
                                                    dzień. W ilościach stosownie umiarkowanych i nie widze w tym absolutnie niczego
                                                    złego. Jakoś dotychczas z ta jedną czy dwiema lampkami wina nie wpadliśmy w
                                                    alkoholizm i myśle, ze juz nam to nie grozi.
                                                    I od razu powiem: wypatrzyliśmy sobie, po eksperymentach z wieloma, także
                                                    bardzo drogimi markami win, jedno takie naszym zadniem najlepsze, a
                                                    jednoczesnie tak tanie, ze można uzywać je na co dzień własnie. Nie napisze o
                                                    jakie chodzi z wiadomych powodów. Ale zapewniam: ma piekną, głęboko czerwoną
                                                    barwę, delikatny, acz intensywny aromat, a przede wszystkim smak - lekko
                                                    cierpki (nie kwaśny!), łagodny, z wyraźną nutą dojrzałych, uprawianych w
                                                    specjalnych warunkach winogron.
                                                    Przetestowałam to wino na skończonych snobach, twierdzących, ze poniżej 100 zł
                                                    za butelke wino nie nadaje sie do picia. Pili, nie wiedząc co pija, i cmokali z
                                                    zachwytu dopytując sie o marke i rocznik.
                                                    Jak widać wszystko mozna czlowiekowi wmówic, wystarczy tylko stosowac
                                                    odpowiednie techniki manipulacji. I znowu az sie chce wrócic do tematu syndromu
                                                    naszej NiemalNobliskti....

                                                    Miłego dnia:)))
                                                  • Gość: rita Re: Dyzma polskiej literatury IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 20:37
                                                    brzoza - jak ty pieknie napisałaś i tak fachowo, ale nie sądze byśmy zepchneli
                                                    z błędnej drogi jaką obrał do literetuty jd i walicki, chyba, że gdzieś po
                                                    drodze znajdą kamień filozoficzny i wreszcie nim rzucą w masełko. Nie chce już
                                                    obkładać batami biednego jd, bo może to odnieść odwrotny skutek.
                                                    Myslę , brzoza, że musimy obrać nową taktykę i zatańczyć jak jd i walicki
                                                    grają. Niech żyje idolka Nike i supernoblistka, niech podbije Amerykę, może
                                                    wzrośnie cena dolara.
                                                    A jeśli chodzi o wina , to smak wina zależy od towarzystwa. Już wam mówiłam,
                                                    że mam klientkę , która kupuje cherry za 5.50 , przelewa do starej karafki i
                                                    degustują kożenki rozmawiając o roczniku tego trunku. Wyobraż sobie jaka
                                                    wspaniała musi być zabawa w towarzystwie ?
                                                    ide pić - dziś była TRANZACJA życia - szampan ruski w całości idzie do głowy,
                                                    bo mąż nie może przez lekarstwa
                                                    chyba jeszcze wpadnę, mimo lejącego sie alkoholu, idę tropem łzy komsomołki,
                                                    zgodnie z obranym celem wątku
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 24.10.03, 23:17
                                                    jakby co, to czytam Kosińskiego - cocpit, coś takiego - może być ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.10.03, 14:29
                                                    Popadacie w jakaś obsesję na punkcie Doroty. Życzliwie was przestrzegam przed
                                                    nerwicą i stanami depresyjnymi.
                                                    Brzozo, analizy, kurwa, Miodka nadzwyczaj smakowite, za to zestawienie Walicki-
                                                    Chwin wyjątkowo nieudane. Ten wasz Chwin to coś w ogóle mówił o Dorocie? On
                                                    jest na pewno pewny, że jest dwadzieścia pięter ponad Dorotą (a ja tarzam się
                                                    ze śmiechu).
                                                    Kosiński bardzo może być, choć jest nierówny i jest to bardzo pojebana
                                                    literatura.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 25.10.03, 16:53
                                                    Z całą pewnościa nie wpadam w żadną obsesje na punkcie Doroty M. i zapewniam
                                                    Cie, że mam inne zmartwienia. Sam zresztą wywołałes ponownie temat. A co do
                                                    Chwina, to tylko dlatego przywołałam go i zestawiłam w towarzystwie Walickiego
                                                    (mam nadzieje, ze mi wybaczy), że - o ile pamietam - Chwin stanowił część
                                                    szacownebo gremium jurorskiego w nagrodach NIKE. Moge sie mylić, ale tak mi sie
                                                    coś wydaje.
                                                    Co do pojebanego Kosińskiego w pełni sie zgadzam.
                                                  • Gość: rita Re: Dla uspokojenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 20:14
                                                    A teraz ciemna strona księżyca, coś milczącego.
                                                    "Co robisz, me dziecię?
                                                    Dlaczego pozwolisz, by obejmowała i karmiła cię ciemność, która wszystko
                                                    chłonie nie ukazując wyjścia, a nie pragniesz życiodajnego światła?
                                                    Dlaczego siedzisz w kącie z podkurczonymi nogami i zasłaniasz ze wzgardą swe
                                                    piękne oczęta, w których przecież widać blask twej duszy?
                                                    Dlaczego chowasz się w najciemniejszym miejscu pokoju, opuszczony i pogardzany
                                                    przez świat, przez jasność, przez ludzi, przez bogów?
                                                    Dlaczego twa głowa zwisa nieruchomo, jakbyś uginał się pod ciężarem
                                                    doświadczeń, niczym wydający ostatni dźwięk konania starzec?
                                                    Dlaczego leży koło ciebie ten pamiętnik, czyżbyś nie miał przyjaciół, którym
                                                    rozmarzony opowiadałbyś o swych przygodach i marzeniach?
                                                    Ostatni, gasnący promień światła niedbale rozjaśnia twe ciemne włosy, w których
                                                    usilnie starasz się ukryć swą pełną łez twarz, by ukryć się przed samym sobą.
                                                    Lecz ja wiem, że chciałbyś uciec stąd jak najdalej i pobiec do tego
                                                    tajemniczego lasu i biegać, biegać dookoła drzew, dotykać ich szorstkich gałęzi
                                                    twymi delikatnymi palcami, obejmować konary i krzyczeć, krzyczeć z całej siły,
                                                    byle jak najgłośniej, by wszyscy cię słyszeli, by obudzić zaklęte w drzewach
                                                    dusze magicznych istot, by przykuć uwagę budzących się kwiatów, by zwrócić
                                                    uwagę wszystkich zwierząt zamieszkujących ten las, a wszystko po to, by ból
                                                    rozdzierający twą duszę ulotnił się niczym zdmuchnięty przez wiosenny wiatr
                                                    pyłek z kwiatka...
                                                    Ale czy wspomniałam o tym, że jesteś niemową?
                                                    Ale udziel mi twego głosu, udziel mi części swej duszy, by mogła godnie
                                                    opowiedzieć twą historię, która może poruszy niejedno wrażliwe serce.

                                                    koniec cz.II
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 20:29
                                                    jd- pierwszy śnieg dotarł i do Krakowa, naocznie go podziwiałam, ale wcale nie
                                                    byłam zadowolona, kojarzy się z trunością jazdy i narzekaniem.
                                                    Ale mimo to i mimo takich warunków dotarł do mnie pies Cezar z panem. Cezarek
                                                    kupił sobie prince a pan coś na rozgrzewkę. I wszystko byłoby normalne gdyby
                                                    nie to, że za Cezarkiem stała dziewczyna bacznie wszystko obserwując.
                                                    Kiedy Cezarek szybko i zadowolony wyszedł, dziewczyna niezdecydowana mówi- coś
                                                    bym dobrego zjadła, co ja szybko jej odpowiedziałam - piesek wybrał prince
                                                    polo, a ty co ? - ja w odróżnieniu od pieska wezmę snickersa i śmiałyśmy się z
                                                    pieska.
                                                    A jeszcze musze wam napisać wejście Cezara z panem - wchodza do sklepu pomału,
                                                    dostojnie z rozmową na ustach, najpierw gadka- szmatka, póżniej zakup wódeczki,
                                                    schowanie jej przed Cezarem gdzies w głąb kurtki i następuje odwrót.
                                                    Ale, że pies sie nie rusza więc pan wraca kupuje prince, wkłada psu do pyska i
                                                    jakby wcześniej nie zapłacił to już by nie zdążył zapłacić , bo pies biegiem
                                                    leci do domu porywając na smyczy pana. Ja już chyba o tym pisałam, ale ta para
                                                    staje się już codziennością.
                                                    Inny znów chowając buteleczkę nerwowo, a ja go uprzedzam by sobie nie rozbił
                                                    odpowiada mi - jak górale mówią, niech sie chałupa spali, niżby miało się to
                                                    rozbić. Twardzi górale, musze dla nich sprowadzić Watrę. Wiecie co to jest -
                                                    herbata góralska - też dobra.
                                                    Wczoraj miałam trudny dzień, starałam się nie grzeszyć, szkoda, że was nie było.

                                                    Zakończmy z tą masłowską, przechodzimy do gadki w jej stylu, a nie taki chyba
                                                    nasz tu zamiar, by promować tego typu dialogi. Pierwsza przepraszam , za
                                                    napisanie wulgarnych słów, chowam miecz. Sami widzicie i macie przykład jak
                                                    działa wypromowana książka. Myślę, że zmądrzelismy trochę i na dowód zgody
                                                    literackiej - i myslę , że zgodzisz sie ze mną brzoza przy najblizszym
                                                    spotkaniu , kiedykolwiek będzie wręczymy jd w prezencie po książce masłowskiej
                                                    z naszymi dedykacjami . Tak wielka kolekcja tej właśnie książki
                                                    usatysfakcjonuje jd i z jej przesytu słów może się zniechęcić do niej.
                                                    Jutro targi książki , mam zamiar iść, czy pójdzie teściowa to nie wiem ?





                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.10.03, 20:56
                                                    Rita, wynika mi z tego co piszesz, że ciągle nie masz w sklepie grześków w
                                                    czekoladzie. Pownnaś to szybko naprawić.
                                                    Poemat jest w stylu Pauliny i Maeterlincka.
                                                    Swoboda i bogactwo języka nie pownno uciekać od terminologii pieprznej,
                                                    oczywiście nie dewaluując jej przez nadużywanie, co chyba - to ostatnie - do
                                                    nas się nie odnosi. A do Kosińskiego to co napisaliśmy z brzozą pasuje jak ulał
                                                    i wyraża raczej podziw niż potępienie.
                                                    Chwin był w tym jury i dbał na pewno o to, by nie dostała Dorota lub Walicki,
                                                    tylko tan bardzo taki sobie Rymkiewicz.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 21:11
                                                    zgadzam się całkowicie, ale tak sie składa, ze temat masełka jest nieskończony,
                                                    a to z tej przyczyny, że w Przekroju jest jej d ..... felieton, nie do czytania
                                                    i nie wiem o czym on był. Z tego też tytułu nie kupie już przekroju. Ale też
                                                    coś jest z Polityką gdzie głównym aktorem był Pilch, a tu w ostatniej - nie ma
                                                    go, pełne dla mnie zaskoczenie. Już ostatnio miał denny artykuł.
                                                    Ogromnie sie cieszę z tych targów książki, o których bym zapomniała, gdybym nie
                                                    zobaczyła w Kronice Lema i innych, szczególnie wojują teraz poeci - jakiś Baran.
                                                    To już rok jd - pamiętasz , w tamtym roku żyłam spotkaniem Pilcha, a poznałam
                                                    się z Beksińskim, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Nie mogę sie doczekać
                                                    tej wycieczki.
                                                    Mam nadzieję , ze teściowa zostanie w domu, bo Paulina zapowiedziała sie na
                                                    wycieczkę i będę ją obserwować i jej zainteresowania. A dorota oczywiście jest
                                                    na konwencie fantastyki z Lemem w Krakowie - jak widzisz, zaczyna coś sie dziać.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.10.03, 21:59
                                                    Naprawdę w tym Przekroju Dorota daje ciała? Nie mam czasu tego sprawdzić.
                                                    Pilch często pisuje rytmem dwutygodniowym.
                                                    Idź koniecznie na te targi i opowiedz, co się działo.
                                                  • Gość: rita Re: wino humanistyczne IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 25.10.03, 22:21
                                                    Z wykształcenia filozof (California Standford University), także historyk
                                                    sztuki i muzyki, wypuścił już 30 roczników wspaniałych win, w ostatnim
                                                    dziesięcioleciu dochodząc do absolutnej niemal perfekcji. W przeciwieństwie do
                                                    większości amerykańskich winiarzy Draper nie postawił na nowoczesną
                                                    technologię, lecz na metody, których uczył się z XIX-wiecznych podręczników.
                                                    Dlatego jego wina dalekie są od bezmyślnej muskularności wielu kalifornijskich
                                                    cabernetów, obfitują w niuanse, głębinowe smaki, słowem - w humanistyczną
                                                    treść.
                                                    Podobne w stylu są wielkie wina Warrena Winiarskiego. Ten Polak z pochodzenia,
                                                    urodzony w Chicago, zasłynął cabernetem StagŐs Leap Wine Cellars Cask 23,
                                                    którym wygrał legendarną degustację komparatystyczną francuskich i
                                                    amerykańskich win w roku 1976. Winiarski, filozof po fachu (St. JohnŐs College,
                                                    Croce Institute, University of Chicago), Leszek Kołakowski kalifornijskiego
                                                    winiarstwa, ma predylekcję do subtelności w winie, do delikatności
                                                    nietłumionych technologicznym ekstraktem. Czy są to humanistyczne wartości?

                                                    oto artykuł z Przekroju o winach humanistcznych , których jestem zwolenniczką -
                                                    czytam naklejkę i opis wina i oceniam filozoficzno-humanistyczną treść, od tego
                                                    zależy smak wina, jaki mu wmówimy, a to jest sztuka - popatrz jaki artykuł na
                                                    czasie, masełko przy niem leży całkowicie bez picia, bo jeszcze bym ją
                                                    zrozumiała gdyby tak była w stanie wypić do lustra całego szampana :)

                                                    a o targach to jutro, będę bacznie obserwować i napewno sobię coś kupię - idę
                                                    bez celu, kogo spotkam, niech będzie to dla mnie zaskoczeniem, oby miłym.
                                                    jd- a ty potrafisz opisać smak wina ????????
                                                  • Gość: rita Re: Dla uspokojenia IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 20:58
                                                    -Cześć.
                                                    -Cześć. To znowu ty. Kim ty właściwie jesteś?
                                                    -Twoim przyjacielem.
                                                    -Ale ja nie mam przyjaciół.
                                                    -Bo ja jestem nikim.
                                                    -To tak jak ja. Przynajmniej tak na mnie mówią. Nikt. Czy bycie nikim to to
                                                    samo co bycie zerem? Bo pani w szkole mówi, że zero jest wtedy, gdy nic nie ma.
                                                    Chyba jesteśmy zerem. I jak liczby ścierają nas z tablicy, by o nas zapomnieć.
                                                    Nie nękać swych sumień.
                                                    -A może to oni są zerem? Bo my mamy siebie, nasz świata nieskażony brudem tej
                                                    rzeczywistości.
                                                    -Znów chcesz mnie tam zabrać, prawda? Przychodzisz do mnie i prowadzisz TAM...
                                                    Bezlitośnie wyrywasz mnie ze szponów tego świata. Czy jesteś tym światłem w
                                                    mroku, o którym wszyscy mówią?
                                                    -Nie wiem, wiem, że jestem NIKIM. Chodźmy, już pora.
                                                    -Ale ja się boję... Jak ojczym się znów dowie, to znów będzie krzyczeć, i
                                                    krzyczeć i uderzać. A to tak boli.. I będzie mnie zmuszał groźbami do kłamstw,
                                                    że spadłem z drabiny.
                                                    -Przecież jesteśmy niczym. Jak można uderzyć nic?
                                                    -Najwyraźniej wtedy, gdy jestem bity, staje się czymś.
                                                    -Chłopcem do bicia.
                                                    -To chyba bycie czymś, prawda? Ale czy to lepsze od bycia niczym? W każdym
                                                    razie boleśniejsze fizycznie...
                                                    -Zatem chcesz zrezygnować z chwilowego szczęścia, zapomnienia, gdyż boisz się
                                                    tego, co może nastąpić, ale nie musi? Zresztą, widziałem dzisiaj twojego
                                                    ojczyma, wrócił pijany, śpi jak zabity, nie zauważy... Chodź ze mną, mój
                                                    przyjacielu, wspólnie rozpłyniemy się w słodkim Zapomnieniu...
                                                    -Dobrze, idę z tobą. Chcę zapomnieć. Jak w ogóle masz na imię?
                                                    -Tackie. A ty?
                                                    -Nie wiem. Nigdy do mnie nie mówią po imieniu. A nie pamiętam, jak moja świętej
                                                    pamięci matka mnie wołała... Ale wszyscy zawsze wołają: Milczek, Debil, Czubek,
                                                    Psychol, Świr... Wybieraj.
                                                    -Niech będzie Milczek. Chodźmy Milczku!

                                                    koniec cz.III
                                                    teraz piszę o targach, mam tak dużo do pisania , ze nie wiem .......
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 21:08
                                                    od czego zacząć ? - może od tego, że wpadła mi dziś gazeta i na pierwszej
                                                    stronie zdjęcie Pilcha rozdający autografy - tytuł artykułu - Ręce bolące od
                                                    autografów - nie wierzę, był, był Pilch w sobotę, a ja o tym nie wiedziałam,
                                                    zaspałam sobie Targi, czytam dalej i co sie dowiaduję, że dziś targi są do
                                                    godz. 15, a ja mam sklep do 14.00 - zamykam szybko, a tu jeszcze znany mi
                                                    klient, którego nie mogłam zbyć, błyskawiczna obsługa i lecę do domu wołać
                                                    Pauline, a tu niespodzianka, ona woła, że kma referat do napisania i nie może
                                                    iść. Myślę sobie to ja też nie pójdę i słysze głos męża - jedż sama i chyba na
                                                    to hasło czekałam - zabrałam sie jak stałam, kasa, kurtka i odjazd. Szybko
                                                    jechałam, bo to na drugi koniec miasta i dojechałam, parking i bieg do wejścia
                                                    i widzę , nie jest tak żle , kolejka za biletami kilometrowa, wiec stanełam i
                                                    spokojnie już czakam, a tu dochodzi do mnie facet i niec nie mówiąc pokazuje na
                                                    gazetę wyborczą i mi daje, innym też pokazuje gazetę ale ja oczywiście
                                                    zrozumiałam o co mu chodzi, chodzilo mu o to , że w gazecie wyborczej jest
                                                    bezpłatny kupon na który mozna wejść i pytam sie głośno faceta jak rozumuję - a
                                                    on potwierdził kiwaniem głowy, więc szybko podeszłam do bramek i na to
                                                    ogloszenie mnie wpuścili i tak oto znalazłam sie na terenie Wielkich Targów.
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 21:31
                                                    I co sie ze mną stało - to lepiej nie pisać - ogrom książek i stoisk mnie
                                                    zabił i zabił moją pamięć, już nie wiedziałam po jaką ksiązke przyszłam ,
                                                    zapomniałam wszystkich autorów i czułam się jak mrówka w gnieżdzie - tłumy,
                                                    tłumy i jeszcze raz tłumy. Pierwsze stanowisko było Gazety wyborczej i pełne
                                                    zaskoczenie dostaję za darmo książkę Grocholi - coś na gwiazdkę, stare
                                                    widokówki Krakowa, jakieś płytki. Brakowało mi przy boku pauliny, ona
                                                    wiedziałaby gdzie i jak sie poruszać, a ja zaczełam błądzić. Chodzę między
                                                    stoiskami i gubię się, całkowicie, taka sierotka w krainie czarów, jeszcze
                                                    zbytni nie ubrana, błądząca stara owca, fraktycznie artystka wsród artystów.
                                                    Widzę nagle jakiś tłum i ogromną kolejkę, czytam wywieszkę Maleńczuk, coś o nim
                                                    słyszałam, widzę książkę jego , kupiłam, przeglądłam i poszłam dalej, wcale nie
                                                    myślałam o autografie. Idę sobie dalej, idę i coraz bardziej myśle co by tu
                                                    kupić, przecież musze cos kupić. Wreszcie doszłam do stoiska, gdzie było pusto,
                                                    a siedziała pani w moim wieku i spytałam się jej - proszę pani co by pani
                                                    poleciła mi kupić, całkowicie sie już pogubiłam i ona grzecznie poleciła mi
                                                    Donalda Barthejma - 40 opowiadań - skusiłam się i zdajesie będzie to dobra
                                                    pozycja do czytania.
                                                    jd- nie dziw się, czułam sie tam jak chodzący nieuk tak chodząc i bardzo
                                                    tęskniłam za pauliną, szczególnie jak zobaczyłam samotnie siedzącego
                                                    Maleńczuka, już po tłumie, to sobie pomyślałam fajnie by było być z pauliną, co
                                                    ja powiem , jak powiem o dedykacji, kiedy facet młody obstawiony gorylami, ale
                                                    też sobie myślę, raz kozie śmierć podejdę i poproszę o autograf z pustymi
                                                    rękami nie wrócę. Podeszłam i poprosiłam o ten autograf:
                                                    - kogo mam wpisać - spytał Maleńczuk
                                                    - proszę wpisać - dla olsztyna - mowię
                                                    - dla olsztyna ? - odpowiedział zdziwiony i goryle też
                                                    - tak jest dla Olsztyna prosze napisać
                                                    i on pisze mówiąc głośni i ten czerwony długopis skrobie po kartce, a on bardzo
                                                    długo coś rysuje , bo jego podpis imienny to jakaś skomplikowana figura
                                                    geometryczna
                                                    w miedzyczasie zapytuję się jego czy mogę zrobić mu zdjęcie, a on wstaje i
                                                    mówi - uprzejmie prosze , tylko nie zdjęcie, ja tak tego nie lubie
                                                    - świetnie , w takim razie nie wyciągam aparatu z torebki, a on , dopisze
                                                    jeszcze dla olsztyna , że od krakowa - no i tyle przygód , jestem dumna ze
                                                    swojej odwgi i ten olsztyn chyba zostanie mu w pamięci - prawda ?
                                                    Wogóle jestem po wrażeniem, oglądam książki i cieszę sie z wycieczki.
                                                    Kupiłam jeszcze
                                                    poezję Józefa Barana - wyprawa po zlote runo
                                                    Wiktora Pielewina - mały palec buddy
                                                    listy Zbigniewa Herberta
                                                    i 40 opowiadań
                                                    a Walickiego nie było w sprzedaży, patrzyłam , jak i Moskwy Pietruszki
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.10.03, 21:54
                                                    Nie jestem szczególnie dobry w winach i smakach wina, ale po maleńkiej gorzkiej
                                                    podjąłbym się opisu.
                                                    Masz sporo szczęścia do niespodziewanych facetów.
                                                    Najwyraźniej targi to była ogromna impreza, na której nie sposób się nie
                                                    pogubić i nie dostać bólu głowy po 15 minutach. Ja z tego powodu prawie nie
                                                    chodzę w Warszawie na takie imprezy, choc pewnie tracę jakieś korzystne okazje.
                                                    Niechaj ci sie spodoba to, co kupiłaś.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 21:58
                                                    ten Pielewin - mnie ciekawi - pamiętam, że coś o tej książce dyskutowaliśmy
                                                    wódka, magia, grzyby, kokaina
                                                    Pielewin to daiabeł !
                                                    "Ot, przykrość; duszy nie ma, a boli"
                                                    takie jest motto ksiązki
                                                    a dlaczego na targach nie było walickiego ?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 20:52
                                                    Maleńczuk jak sie dziś dowiedziałam jest jednym z jury IDOLA , ale skąd mam to
                                                    wiedzić, oprócz tego spiewa w Pudelsach, których nie znam.
                                                    Nie jest zbyt lubiany ponieważ jest bufiasty, co bym się zgodziła, wydaje mi
                                                    sie , że nie lubi się usmiechać , a więcej szpanuje. Ale niech se taki będzie.
                                                    Beksiński jest u mnie na pierwszym miejscu za uprzejmość i grzeczność jak z
                                                    niego biła.
                                                    Dziś wreszcie tenis - to jest to co potrzebuję w tym zasiedziałym domu. Miałam
                                                    w rękach książkę Samotność w sieci - była na targach, ale nie byłam zdolna ją
                                                    kupić, zresztą ta ksiązka jakby mówiła do mnie, żeby ją nie kupować.
                                                    Problem nie jest w samotność w sieci, ale problem jest samotności w domu, czyli
                                                    druga strona medalu - dlaczego ?
                                                    Niech to będzie pytanie retoryczne. Jak się wydaje to nie jest tylko mój
                                                    problem, ale wielu ludzi przesiadujących w fotelach na tym samym miejscu co ja,
                                                    to już jest problem ogólnoswiatowy.
                                                    Właśnie, gdzie te czasy kiedy wszyscy sąsiedzi zsiadywali się na tarasach i do
                                                    księżyca rozmawiali i mieli o czym, te długie sąsiedzkie pogaduszki na ławkach.
                                                    Zmieniły to telewizory, a teraz komputery - jesteśmy świadkami przechodzenia do
                                                    innej ery i innej cywilizacji.



                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 27.10.03, 21:17
                                                    rita - nie przejmuj sie tym Pilczem. On ejszcze wróci do karkowam nie raz i
                                                    nie dwa. Jeszcze go spotkasz. Myslę zrestza, że nie bedzie Ci on snu z powiem
                                                    spędzał.
                                                    Teraz przyznam uczciwie i bez bicia - nic nie wiem o książce Maleńczuka (znam
                                                    jedynie z opowieści, tej edycji Idola nie śledzę, w poprzedniej zas miałam
                                                    niezłą zabawe razem z córką). Niestety, także nic nie wiem o 40 opowiadaniach
                                                    Donalda Bartheima. Szkoda, moze powinnam. Rita, przeczytaj, opowiesz. Ty
                                                    potrafisz opowiadac jak nikt, masz dar narracji, juz dawno Ci to mówiłam.
                                                    Powinnaś sama zacząć pisać.To żaden problem, wystarczy nieco odwagi i dużo
                                                    wolnego czasu. Wiem, z tym gorzej, ale pomysl nad tym.
                                                    Dobrze, że nie kupiłas Samotności w Sieci. Nie sądze, aby Ci sie spodobało.
                                                    Oczywiście kazdy sądzi według siebie, ale dla mnie ów Wisniewski w żadnym
                                                    fragmencie książki nie jest przekonujący, wymyślił, wykreował coś, a potem
                                                    kazał nam uwierzyc, nie wierząc zrestzą samemu. Czysta komercja.
                                                    A samotność? Cóż, to oddzielny temat, jak rzeka, jak tysiąc rzek. Kazdy ma inną
                                                    samotność, dla każdego to inna bajka. Ale ból pewnie jest ten sam.
                                                    Nie zaczynajmy tego tematu na wszelki wypadek, bo nigdy nie skończymy.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 21:27
                                                    temat samotności zainspirowała mi kuzyneczka wdówka, która tak boleje nad
                                                    smotnością, chociaż przetłumaczyłam jej , że samotność mężatek jest gorsza od
                                                    samotności wdówki - urywam ten temat, faktycznie ognisty i ogromnie dyskusyjny,
                                                    ale piękny temat, można lać wodę i puścić wodze wyobrażni.
                                                    Mam tak teraz dużo książek, że dziś zastanawiałam się od której zacząć i tak
                                                    jak mówisz te 40 opowiadań może być fajne , bo pierwsze zdanie było fajne.
                                                    A tak o niej pisze " książka bawi, śmieszy, smuci, daje do myślenia, a przede
                                                    wszystkim cieszy - dzięki literackiej doskonałości.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 27.10.03, 22:27
                                                    Na Alei Przyjaciól bardzo rozkwitało życie sąsiedzkie, wokół domów, w
                                                    ogródkach, nad jeziorem, nawet przy pierwszych telewizorach.
                                                    Maleńczuka dość często mają za palanta, ale mogą nie mieć racji.
                                                    Samotność w sieci to mit, ona żarzy się od intensywnych relacji i stosunków.
                                                    Wręcz wysysa samotność.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 23:11
                                                    tak wtenczas rozkwitało życie sąsiadów, nie tak jak dziś , kiedy sąsiadów
                                                    wogóle sie prawie nie zna, jedynie zostało powiedzieć dzień dobry, a i to
                                                    zanika, moje córki wogóle nie znają sąsiadów i nie chcą znać żyjąc w innym
                                                    świecie. A my starsi i teściowa wspominamy te rozmowy - a, pamiętam jak na
                                                    tarsie siedzieliśmy z tymi i tymi i długo rozmawialiśmy. Jedynie dobrzy
                                                    sąsiedzi to tocy których łączy łza komsomołki lub ogniesta woda - dla tego
                                                    płynu moga sobie siąść na ławeczce lub gdzieś na uboczu. Ja też pamiętam jak
                                                    zaprosili mnie w Olsztynie sąsiedzi na obiad i ja taki obciach im zrobiłam, że
                                                    była to ostatnia moja wizyta. Otóż jedlismy wszyscy wspólnie zupę, pamiętam
                                                    pomidorową z ryżem i ja parskłam w pewnym momencie śmiechem rozpryskując tą
                                                    zupę i ryżem po wszystkich biesiadujących. Czy to był ubaw , czy nie ale
                                                    ogromny obciach w moim zachowaniu - jak to wspomne to parskam ze śmiechu.

                                                    Ale - wiesz co jd - dziś tomek zapomniał rakiety i trening tenisowy ujego
                                                    oczywiście sie nie odbył. Tak to sie dzieje kiedy ma treningi w klubie i nie
                                                    panuje nad kontrolą rakiety. Przyzwyczajony , że to ja nosiłam te rakiety.
                                                    Za to daria jest już tenisistką i trudno jest teraz opisywać grę, teraz można
                                                    opisywać mecze jak tylko sie będą odbywać . W każdym razie trenujemy.
                                                    Dzis paulina padła ze zmęczenia i poszła spać dlatego pozwoliłam sobie na
                                                    dłusze siedzenie, ale juz idę spać.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 28.10.03, 18:50
                                                    Na "mojej" wsi nikt nie ogląda telewizji, nie czyta książek, gazet, nie ma
                                                    kompuetra, że nie wspomne o internecie (no, może jakies jednostki, ale jeszcze
                                                    nie wszystkich poznałam).
                                                    I gdy juz jest po robocie - krowy przyprowadzone i wydojone, po obiedzie
                                                    pozmywane itp, wszyscy wychodza przed domy i siadają na ławeczkach z widokiem
                                                    na droge. A musicie wiedziec, ze nie wszystkie domki mają swoje laweczki. Tylko
                                                    te znaczniejsze, gdzie gospodzarze sa lubiani, cenieni, szanowani.
                                                    I tak siedza sobie az do wieczora, co chwila ktos przychodzi, a ktos inny
                                                    odchodzi (zupełnie jak w pokojach na czacie). Gadają na tych ławeczkach o
                                                    wszytskim - o tym, ze Wróblewskim cielak zdechł w nocy, a Stachowi koń sie
                                                    ochwacił. O tym, ze sklepikarz zżyna z miejscowych, bo to jedyny sklep w
                                                    okolicy, a do tego on jest radnym, więc mysli, że moze dowolnie ceny ustalac. I
                                                    o tym, jak dawac kościelnemu w niedziele na tacę, zeby nie widział ile sie
                                                    daje, bo nowy proboszcz to ostatnia koszule z parafian chce zedzrzec, taki jest
                                                    pazerny.
                                                    W żadnych gazetach, których tony wyrzucam lub oddaje każdego tygodnia, nie
                                                    przeczytam tego, o czym oni mówią. I nigdzie nie czułam podobnej atmosfery.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 20:32
                                                    brzoza to jest prawda - atmosfera wiejskiej sielanki, ławczkowych pogaduszek,
                                                    czy pamiętasz dyskusje matek przy piskownicy i sklepowe rozmówki są
                                                    niepowtarzalne , a tylko w takich wsiach zakutych deskami możemy się jeszcze
                                                    odnależ. Wiesz pamiętam na wczasach w Chłapowie dokąd jeżdziłam z dziećmi też
                                                    taka miałam rodzinna atmosferkę, gdzie wieczorami wczasowicze się spotykali i
                                                    to było dopiero bajdurzenie i śmiechy i gadu, gadu do póżna wieczorem. Nawet
                                                    rybacy wyjeżdzający wczas rano na rybki długo z nami przesiadywali , oczywiście
                                                    przy piwku, nawet robilismy składkę kartek na żywność i razem kupowaliśmy -
                                                    kurcze , to se na wrat - niestety.
                                                    jd - dziś dzień jak sie to mówi na wariackich papierach. Okazuje się , że
                                                    dzieciom treningi w klubie zmieniają na zimę na inny termin i wydzwaniam ,
                                                    koliduje to z naszymi zajęciami szkolnymi i trzeba od nowa wszysstko odkręcać
                                                    by znów zakręcić.
                                                    A przy tym załatwiam prezenty dla Olsztyna i strasznie je dopieszczam, czyli
                                                    pakuję z wielką wyobrażnią, aż klienci zwracają mi uwagę. Przy okazji
                                                    reklamowałam ozdobne pakowanie, a zbliża się Mikołaj to są zainteresowani.
                                                    Ale też przy okazji to wam w skrycie powiem, że kiedyś dawno, dawno temu
                                                    wpadłam na pomysł aby udekorować jakoś zwykłą rolkę papieru toaletowego.
                                                    Dawniej papier toaletowy był szary, sprzedawany w luzie , pamiętacie ? - nawet
                                                    na sznurku ochydnie wisiał i ja myślę sobie, takiego świńskiego papieru to nie
                                                    będę sprzedawać, coś z nim muszę zrobić żeby przerobić go na luksusowy papier
                                                    pierwszej jakości.
                                                    I wiecie , kupiłam kolorowy ozdobny papier i każdą rolkę papieru toaletowego
                                                    oklejałam tym kolorowym ozdobnym papierem. I był to pierwszy przebój sklepowy,
                                                    jak on ładnie wyglądał na wystawce :) I jak cieszył oczy klientów - to były
                                                    czasy, ho, ho, wieczory spędzane na zawijaniu papieru toaletowego, a nie jak
                                                    dziś przed monitorem.
                                                    Teraz jak sobie o tym wspominamy to śmiejemy się - hit sklepowy :)
                                                    Wiecie co , od jakiegoś czasu chodzi do mnie facet grzeczny i uprzejmy po dobre
                                                    wino. Zazwyczaj jest nieśmiały, nie wszczynam z nim rozmowy, ale dziś był
                                                    trochę na cyku co było widać po rozmowie. Wybieraliśmy odpowiednio gustowne w
                                                    smaku półsłodkie wino i w trakcie wybierania rozmawiał. Stwierdził, że jestem
                                                    bardzo inteligentna i czy grywam w szachy ?
                                                    Na co odpowiedziałam - pewnie, że gram , ostatni raz grałam wirtualnie i tak
                                                    się ucieszył, bo był to pretekst do zaproszenia mnie na partię szachów.
                                                    Wyjaśniłam mu pewne sprawy o których pewnie i nie wiedział, a on dalej opowiada
                                                    o turniejach szachowych. Przestałam go słuchać, bo mógłby opowiadać tak pół
                                                    dnia, a pod ladą czekała na mnie ksiązka , te 40 opowiadań.
                                                    Zorientował się Pan i mówi - przeszkadzam pani , ja wiem ! - głupio mi było i
                                                    chciałam mu coś uprzejmego powiedzieć, ale samo mi się wymkło - w szachy grają
                                                    tylko inteligentni ludzie, pan naprawdę musi dobrze grać w szchy , ja wiem !
                                                    Ciekawe czy jeszcze przyjdzie ?
                                                    brzoza - zaciekawiła cię ta książka 40 opowiadań, powiem ci szczerze , że
                                                    miałam zacząć od tego Pielewina, ale wiem, że to będzie ciężkie zmaganie z
                                                    rzeczywistością i postanowiłam za twoją poradą zacząć od Barthelma - 40
                                                    opowiadań i teraz wiem, że ta ksiązka była napisana specjalnie dla mnie, bawię
                                                    się przy niej dobrze , choć jest książką myślącą i dla ludzi z wyobrażnią.
                                                    Wystarczy jak wam podam tylko cytat i już będziecie wiedzieli o co chodzi -
                                                    jeśli nie to zacznijcie grać w szachy.
                                                    " Oglądam psy w sklepie ze zwierzętami, w którym mieli ptaki, gryzonie, gady,
                                                    no i oczywiście psy, wszystko w najlepszym gatunku. Pokazali mi teriery.
                                                    - Czy mają książeczkę do nabożeństawa ? - spytałem.
                                                    Sprzedawczyni nie wiedziała, o co mi chodzi. Sprzedawała teriery, po dwieśccie
                                                    dziewiędzieciąt pięć razem z rodowodem. Zacząłem pytać, czy może mają tu też
                                                    jakieś dzieci z nieprawego łoża, po niższej cenie, ale widać było, że nic z
                                                    tego nie będzie i że sprzedawczyni już zdążyła nabrać do mnie awersji.
                                                    Co właściwie jest ze mną nie tak ? "
                                                    No i jak dobrze się zanosi?


                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.10.03, 21:11
                                                    Nie za bardzo emeryckie zapanowały tu nastroje?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 21:22
                                                    Nastroje nie emeryckie a fantazjujące
                                                    przeszłość z fantazją to jest nowoczesna literatura

                                                    Słuchaj, albo ze mną coś nie tak albo z autorem tej książki. Takiej książki
                                                    jeszcze nie czytałam.
                                                    Akcja dzieje się w Ameryce, może tam takie cuda się dzieją, nic z niej nie
                                                    rozumię lecz się z niej smieję.
                                                    Oto główny bohater wykładowca na pewnej uczelni wykładający tylko nocami tak
                                                    grał w tenisa:
                                                    "Tak , mógłby to robić przez cały boży dzień. Coś o czym opowiadałby w domu,
                                                    jak grał w tenisa z dwoma potworami wielkimi jak dwa domy i jak rzucił je, te
                                                    potwory na kolana.
                                                    Każdy potwór miał po jednym czerwonym oku pośrodku czoła i pojedynczy okular.
                                                    By wyprowadzić w pole tego z lewej, wystarczy jedynie popatrzeć na tego z
                                                    prawej bezpośrednio przed serwem i wtedy każda piłka, która upadnie na lewo od
                                                    tego po prawej, jest z góry wygrana, bo ten z prawej nie potrafi uderzać z
                                                    backhandu.
                                                    I tak opowieść 'Jak grałem w tenisa z dwoma cyklopami' zostanie dołączona do
                                                    zbioru podręcznych opowiadań."
                                                    Muszę przyznać , że gra w tenisa z cyklopami jest interesująca - co ja jeszcze
                                                    wyczytam ?????? - przetłumaczysz mi , o co autorowi chodziło , zaraz następny
                                                    urywek , o ten co będzie urywek mi chodzi
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.10.03, 21:31
                                                    Wszędzie gdzie to możliwe dorywa cię ten tenis.
                                                    Bohater książki grał najprawdopodbniej po pijaku i mu się dwoiło, albo nocne
                                                    wykłady wyswobadzałay jego skupienie i koncentrację cielesną, dając każdemy oku
                                                    swobodę i równoległość postrzegania, co owocowało nastrojem zagrożenia (cyklopy
                                                    jak domy), choć jednocześnie energią rewolucyjnej wolności, przebiegłości i
                                                    spostrzegawczości (rzucił je na kolana). Tak, to tak być musiało.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 21:39

                                                    jd- tego nie mogę ominąć, ten dialog jest wariacki - jaką książkę poleciła mi
                                                    ta kobieta ?

                                                    - Na czym zasadza się esensja maoizmu ?
                                                    - Esensją maoizmu jest czystość.
                                                    - Czy czystość daje się kwantyfikować ?
                                                    - Czystość nigdy nie była kwantyfikowana.
                                                    - A co z występowaniem czystości na świecie ?
                                                    - Czystość pojawia się w czterech tysięcznych procentach wszystkich przypadków.
                                                    - Z czym współgra często czystość w swojej czystej postaci ?
                                                    - Czystość w swojej czystej postaci często harmonizuje z szaleństwem.
                                                    - Przy czym szaleństwo tutaj nie ma zabarwienia pejoratywnego.
                                                    - Szaleństwo nie jest pojęciem negatywnym. Szaleństwo w swojej czystej postaci
                                                    jest alternatywą dla czystego rozumu.
                                                    - Co jest esencją czystego rozumu ?
                                                    - Esencją czystego rozumu jest retoryka.
                                                    - A retoryki ?
                                                    - Esensją retoryki jest czystość.
                                                    - A czystość daje się kwantyfikować ?
                                                    - Czystość nie jest kwantyfikowalna. Lecz można ją napełnić powietrzem.
                                                    - W jaki sposób nasza retoryka broni się przed atakami innych retoryk ?
                                                    - Naszej retoryki bronią wybrani przedstawiciele. Jest zakuta w ich łbach."

                                                    Co ja z tego dialogu mam zrozumieć ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.10.03, 21:42
                                                    Twierdziłaś przecież, że to jest książka napisana specjalnie dla ciebie.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 21:47
                                                    teraz już nie, czym więcej się zgłębiam tym bardziej jest trudniejsza i jest
                                                    inna , tak jak inni są ludzie, zaczyna mi przypominać styl pauliny
                                                    pisana jest tak, że urywek jest oderwany od rzeczywistości - to nie powieśc, to
                                                    nie opowiadania , to jest coś dziwnego jak dziwny jest stwór
                                                    jutro dalsza część czytania
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 28.10.03, 22:11
                                                    jd - czepiasz sie i jestes zgryźliwy. Masz grype?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 28.10.03, 22:18
                                                    Nie mam grypy, nie czepiam się. Chcę miec monopol na nastroje emeryckie. Wy do
                                                    nich w ogóle nie pasujecie z waszymi latami, wyglądem, energią, młodzieńczym
                                                    duchem (wyjątkiem sprawa Doroty).
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 22:23
                                                    monopol na emeryturę ma Hauzner, który tak samo twierdzi jak jd - nam emerytura
                                                    sie nie należy, jesteśmy ciągle za młodzi , żeby to jeszcze wyższemu od nas
                                                    przetłumaczył .
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i Korwin Mikke IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 22:29
                                                    Pewien cytat na relaks
                                                    Nie wiem, czy to słyszeliście lub oglądaliście w telewizorze, bo ja tego nie
                                                    widziałem, ale mi opowiadano !
                                                    W swoim programie Kuba Wojewódzki pyta Korwina - Mikke
                                                    - co Pan sądzi o Michale Wiśniewski ?
                                                    - o kim ?- zapytuje Korwin,
                                                    - no o Michale Wiśniewskim ? - Wojewódzki
                                                    - na to Korwin "nie kojarzę", kto to ?"
                                                    - Wojewódzki odpowiada - no ten z czerwonymi włosami !
                                                    - Na to Korwin - "no nie kojarzę nadal",
                                                    _ Wojewódzki - "no to ten z zespołu ICH TROJE", nie słyszał Pan ?
                                                    - Korwin Mikke - "no niesłyszałem..."
                                                    - Wojewódzki - "to jest Pan szczęśliwym człowiekiem, że Pan nie słyszał !!!"

                                                    - na to Korwin z rozbrająjącą szczerością - "O Panu też wcześniej nie
                                                    słyszałem !"
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 28.10.03, 22:31
                                                    jd - jednak jestes uroczy, mówiąc nam takie ciepłe słowa:))) (oczywiście nie
                                                    wspominając wcale o DM)
                                                    Ale mimo młodego ducha, czy ducha młodości, jesli niejaki Hausner zabierze mi
                                                    ciężko wywalczone prawo do wczesniejsej emerytury, to pewnie mnie bedziecie
                                                    odwiedzali na Rakowieckiej , albo... rita, gdzie jest u was więzienie,
                                                    zapomniałam, a taka charakterystyczna nazwa. Już wiem - na Montelupich! Zgadza
                                                    się? W kazdym razie nastroje nastrojami, a zyc trzeba. I oczywiście walczyc o
                                                    swoje.
                                                  • spinkaa Re: Łza komsomołki i nie tylko 29.10.03, 07:42
                                                    Bardzo lubie słuchac pana Korwina, co nie znaczy, że w pełni podzielam jego
                                                    poglady. Jest to taki barwny ptak na naszej scenie politycznej.
                                                    Wojewódzki to oddzielna bajka, szkoda, że tak rozmienia sie na drobne.
                                                    A Ich Troje? No cóż...
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 29.10.03, 13:57
                                                    Tak jeszcze troche trunkowo, na dobry humur:

                                                    Mąż wraca do domu lekko niewyraźny:
                                                    Ż: Piłeś?
                                                    M: No coś ty, ani kropelki.
                                                    Ż: Przecież widzę, że ledwie stoisz na nogach. Przyznaj się. Piłeś?
                                                    M: Nie piłem.
                                                    Ż: Powiedz Gibraltar.
                                                    M: Piłem
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 20:02
                                                    dobry kawał, ale ja nie sprawdzę, mąż abstyneny :)))
                                                    Oj brzoza, nie wspominaj o Montelupi, tam kiedyś rozbiłam największej klasy
                                                    koniak, wypadł i narobił zamieszania, że o mało ja tam nie wylądowałam. Ale na
                                                    Racławickiej nie jest gorzej.
                                                    Te obiekty same w sobie są doskonałością. Prwadziwa szkoła życia, a jakie
                                                    gwiazdy można tam spotkać ? Nie obce jest mi też więzienie chyba na Partyzantów
                                                    w Olsztynie. To dopiero warownie, ceglaste grube mury, pod względem
                                                    architektonicznym pierwsze miejsce.
                                                    Dzis przyjechały szampany, teraz je pakuję, jak ja to lubię, a klienci tacy
                                                    zainteresowani tym - tylko się pytają co ja tak pakuję - odpowiadam - szampany,
                                                    a oni już , tak wsześnie - odpowiadam, tak bo jadą daleko, a klient sobie
                                                    zarzyczył, że mają być z mojego sklepu.
                                                    - tak , odpowiada jedna żdziwiona klientka, a dlaczego ?- pyta, a ja wrzucam
                                                    fantazję i mówię , dlatego, że tam na miejscu przy otwarciu wybuchają, a
                                                    wybuchając szampan zaczyna śpiewać.
                                                    - nie możliwe , odpowiada klientka
                                                    - możliwe, możliwe tylko w pewnym magicznym miejscu, tam nawet korki z szampana
                                                    będą śpiewać
                                                    - co pani opowiada, a gdzie to tak będzie ? - pyta
                                                    - w Olsztynie, była tam pani ?
                                                    - nie
                                                    - o kurcze, tyle lat pani żyje i jeszcze pani nie była w krainie 1000 -ca
                                                    jezior. Tysiąc jezior, tysiąc magii na tysiąc lecie.
                                                    Widzę , że staruszka tak uważnie mnie słucha, wpatrzona we mnie, dodałam
                                                    spokojnie
                                                    - niech sie pani nie martwi, jak tam pojadę zabiorę panią ze sobą.
                                                    - tak, naprawdę ? - pyta się zdziwiona i chyba mi uwierzyła, ona chyba też
                                                    zaczeła marzyć, zaczeła odbierać na mojej fali.
                                                    Powiem wam , że czułam sie żle po tej z nią dyskusji, dałam jej nadzieje,
                                                    których nigdy nie spełnię, a chciałam tylko pożartować.

                                                    dziś wcześniej zamkłam sklep - co będę siedzieć

                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 21:21
                                                    gdybyście pytali się o książkę, to już całkowicie ją nie rozumię, może przez
                                                    to, że nie żyję w Ameryce i autora inteligencja jest niemożliwa do zrozumienia,
                                                    żadnego dziś nawet cytatu nie mogę powiedzieć, cholernie trudna myślowo.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 29.10.03, 22:38
                                                    Korwin stanął na pełnej wysokości zadania w rozmowie z Kubą. Mam nadzieję (bo
                                                    dażę Wojewódzkiego zaskakującą dla samego siebie sympatią), że Kuba też miał
                                                    świetny ubaw.
                                                    Rita, wychodzi na to, że Paulina miała rację z twoimi zakupami. Nie mogę pojąć,
                                                    że nie może ci załatwić Moskwy-Pietuszek. Chyba uruchomię swoje macki
                                                    krakowskie.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 29.10.03, 22:47
                                                    Korwin był świetny
                                                    Nie da sie dla mnie nic zrobić , ja nie mogę wyjść ze swojej dziupli, nie mogę
                                                    sie kontaktować z forumowiczami , groziłoby mi to wielką wpadką i koniec forum.
                                                    Z tego zdaję sobie sprawę i jeżeli MoskawA Pietruszki by zagrażała, to nie chcę
                                                    jej czytać.
                                                    Ja nie wiem czy to aż taka stara książka, czy taka mała ilość jej była, że
                                                    cieżko ją zdobyć.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 08:12
                                                    rita, ale gdbybym była w Krakowie, to do Twojego sklepu oczywiście mozna wpaśc,
                                                    prawda? Jakby co, wysle wczesniej maila.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.10.03, 08:34
                                                    Natomiast ja istnieję tylko wirtualnie i urzeczywistnię się dopiero w trakcie
                                                    wiadomego finału Wimbledonu, i to pod warunkiem rozsądnego kieszonkowego, a
                                                    rozsądek mam pełen rozmachu i wyobraźni.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 08:49
                                                    jd - jestes wirtualny, ale jakze interesowny. Od kogo mianowicie oczekujesz
                                                    owego kieszonkowego? Przeciez chyba nie od trenerki przyszłego mistrza-mstrzyni.
                                                    Ja Ci mówie, juz teraz zbieraj kasę, bo jakze często świat wirtualny
                                                    niepostrzezenie przechodzi w realny, czego oczywiście w kontekscie Wimbledonu
                                                    wszystkim (sobie tez) zycze.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.10.03, 08:59
                                                    Oni już jako półfinaliści Wimbledonu będą milionerami funtowo-szterlingowymi.
                                                    Niczego nie będę zbierał, a nawet tym skrupulatniej będę wydawał, o ile to jest
                                                    jeszcze możliwe.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 09:04
                                                    No to ja tez jade, trudno, jak milionerzy, to dla mnie na bilet wystarczy. Ale
                                                    na spotkanie z rita nie zamierzam czekac az do Wimbledonu.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.10.03, 09:48
                                                    W takim razie dopilnowuj, brzósko, naszego wspólnego interesu w tzw. realu. Ja
                                                    to samo czynić będę w przestrzeniach pozostałych.
                                                  • bpkw Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 14:00
                                                    brzoza napisała:

                                                    > rita, ale gdbybym była w Krakowie, to do Twojego sklepu oczywiście mozna
                                                    wpaśc, prawda ?.

                                                    ... a jako hasło rozpoznawcze proponuję zakup 1/2 litra żołądkowej gorzkiej,
                                                    która z resztą nie jest gorzka.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 18:25
                                                    bpkw - jeśli połówkę żołądkowej gorzkiej traktowac jako hasło rozpoznawcze, to
                                                    obawiam sie, że nie rozpoznałybyśmy sie tak szybko i doszłoby do wielu
                                                    nieporozumień. Obawiam sie także, że rita co najmniej kilka razy dziennie w
                                                    jakiejś klientce rozpoznawałaby brzoze. Oj, dziękuję i prosze o oryginalniejsz
                                                    propozycje.
                                                    A żołądkowa gorzka rzeczywiście jest bez sensu słodka i podejrzewam, ze z
                                                    żołądkiem to ma tyle wspólnego, ze do niego płynie. Ale przeciez każda płynie,
                                                    a niekonicznie nazywa sie żołądkowa...
                                                    A tak przy okazji - Bernard Shaw powiedział:
                                                    "Wódka, to bardzo niedobry napój. Szczególnie niedobra wódka."
                                                  • bpkw Re: Łza komsomołki i nie tylko 30.10.03, 19:42
                                                    Upieram się jednak przy żołądkowej gorzkiej. Możesz przy okazji nucić cichutko
                                                    piosenkę z serialu "Czterej pancerni i pies" :

                                                    " To ja, to ja, to ja,
                                                    Słyszysz wołam ja ciebie, ja brzoza..."

                                                    Pamiętasz ??????????.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 19:49
                                                    znak rozpoznawczy ????????????
                                                    ja nim jestem - jak się mnie zobaczy to już wiadomo, że to ja, to czuć i widać.
                                                    teraz coś na rozgrzewkę , też z alkoholem i fantazją
                                                    Nie jest tak żle z tą książką, przecież jest tam 40 opowiadań i zawsze coś
                                                    sobie mogę dobrego znależć. Dziś np. czytam opowiadanie o pijackiej wyobrażni w
                                                    sam raz dla naszej łazki komsomołskiej.
                                                    Autor opowiada o swoim dziadku, który był drwalem i dostał polecenie
                                                    wykarczowania lasu. Wziął ze sobą odpowiednie trunkii ruszył w las. A tam
                                                    dziadek spotkał leśne dziewczyny wymachujące siekiekami. Dziadek zaprosił jedną
                                                    Sophii do rozmowy i razem popijali bimberek szkalankami.
                                                    A ich dialogi są wyśmienite:
                                                    - Wypij do końca - powiedział mój dziadek - i wiedz, że ze wszystkich kobiet, z
                                                    jakimi si e kiedykolwiek zadawałem, ty jestś absolutnie najwspanialsza.
                                                    - Nie jestem kobietą- powiedziała Sophii- jestem duchem, choć przyznam , że
                                                    kształt może być mylący.
                                                    - Zaczekaj chwilę - powiedział mój dziadek- chcesz powiedziać, że zadawanie się
                                                    natury fizycznej jest między nami niemożliwe ?
                                                    - To jest coś, co mogłabym zrobić- powiedziała dziewczyna- oczywiście jeślibym
                                                    zechciała.
                                                    - A zechcesz ?- zapytał mój dziadek - I wypij jeszcze jedną szklaneczkę.
                                                    - A pocałunek ? - powiedział mój dziadek - Czy sądzisz , że będzie możliwy ?
                                                    - To jest coś co mogłabym zrobić - powiedziała .....- ale wiedz, że to co
                                                    widzisz jest tymczasowe i przypadkowe, czasami bywam parą, czasmi pancernikiem.
                                                    - To zadziwiające - tak zmieniać kształty.
                                                    - To jest coś co mogę zrobić - odpowiedziała - jeśli zechcę.
                                                    - Powiedz mi - powiedział mój dziadek - czy mogłabyś zmienić się w milion
                                                    desek ?
                                                    - To jest to co mogłabym zrobić, ale nie widzę w tym nic pięknego.
                                                    - Piękne w tym - powiedział mój dziadek- jest siedem centów za każdy metr deski.
                                                    - A co ja z tego będę miała ?- spytała dziewczyna.
                                                    - Chcesz powiedzieć, że wy duchy umiecie się targować ? - spytał mój dziadek.
                                                    - Nic z nieczego, nic za nic,, takie jest prawo życia - powiedziała dziewczyna.
                                                    - Korzyść dla ciebie jest taka -powiedział mój dziadek -że ja i moi ludzie
                                                    zostawimy w spokoju ten las.
                                                    - Zgoda - powiedziała dziewczyna- ale co z tym zadawaniem się natury fizycznej,
                                                    o której wspomniałeś wcześniej.Chodzi mi o to, że od tak dawna, tak cholernie
                                                    dawna w tych stronach nie było mężczyzny.
                                                    - Sophii - powiedział mój dziadek - jesteś piękna jak światło i pozwól, że
                                                    przyniosę jeszcze jedną butelkę z ciężarówki, i będę do twych usług.

                                                    Muszę przyznać, że trochę mnie poniosło. Fantazjuję. W rzeczywistości mój
                                                    dziadek zwyczajnie wyciął drzewa. "

                                                    dobre - prawda ?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 20:15
                                                    jd- wracając do spraw bieżących, to treningi zaczynają sie klarować, będzie i
                                                    sala niebieska, moje magiczne miejsce, kangoo i gra na najpiekniejszej hali.
                                                    Ciekawi mnie, kto będzie grał obok nas. To jest obiekt najwyższej klasy.
                                                    Ale problem ostatnio stanowi dla otoczenia mój żywopłot, który sie cieszy
                                                    okolicznym powodzeniem. Wzmógł sie ruch w sklepie pytających o zerwanie gałązek
                                                    z koralami, już mam pozrywane brutalnie gałęzie.
                                                    Coroczne nieszczenie krzaków, a przecież obok sprzedają wiązanki już po 2.50 gr.
                                                    Słucham sobie całkiem spokojnie radia IIIpr i dowiedziałam sie , że dziś jest
                                                    dzień lodówki, a że jestem zainteresowana zakupem nowoczenej lodówki, więc i
                                                    temat mi przypadł i słucham i nie wierzę uszom.
                                                    Wchodzi na rynek najnowoczesńiejsza lodóweczka komputeroea z dostępem do
                                                    internetu, a jego funkcje polegają na :
                                                    - zawiadamiają domownika o kończących się terminach ważności produktów
                                                    znajdujących się w lodówce
                                                    - automatycznym zamawianiu kończących się produktów w wybranych sklepach
                                                    - przyjmują i odbierają pocztę lodówki mp.
                                                    " dzień dobry, tu mówi lodówka , na śniadanie dziś proponuje mleko z płatkami
                                                    śniadaniowymi" lub żona instrułuje męża jak zrobić samemu jajecznicę wrazie jej
                                                    nieobecności.
                                                    - coś dla brzozy - uprzedza o kaloryczności potrawy, można też zaprogramować ,
                                                    że do lodówki można zaglądnąć raz dziennie
                                                    - lub zachęcać niejadków do zjedzenia słowami - dziś lodówka poleca budyń
                                                    czekoladowy z bitą śmietaną ;)
                                                    Kto wie czy nie poczekam na tą nowość, niech ten Mińsk jeszcze pracuje, a
                                                    wtenczas jak kupię komputerową lodówkę na forum pojawi się post napisany przez
                                                    lodówkę:
                                                    - rita wyciągła kotleta schabowego, pojawi sie na forum po zjedzeniu,
                                                    przewidywany czas męczarni z twrdym i zimnym kotletem 10 min. Uwaga wyciągła
                                                    masło, jest duże prawdopodobieństwo, że będzie go jadła z chlebem lub bułką,
                                                    może też przysmażać go na patelni.
                                                    Czas oczekiwania na ritę może ulec wydłużeniu. Oto oda jaką mogę tworzyć po
                                                    zakupie internetowej lodówki. Teraz wy fantazjujcie :)
                                                    Co dalej można zrobić z internetową chłodziareczką ? - lepiej brzmi
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 21:20
                                                    zapomniałam powiedzieć, ze mam klienta który powiedział, że poszuka Moskwy
                                                    Pietruszki w swoixch zbiorach a ma 600 książek + 400 w piwnicy. Nazwę go
                                                    poszukiwcz skarbów, jutro ma mi dać znać - jak widzisz pracuję nad ta pozycją.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.10.03, 21:31
                                                    Udało mi się z fantazją wpaść tu na chwilę, ale chyba tylko na tę chwilę.
                                                    Bardzo słusznie pracujesz nad tą pozycją.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 20:04
                                                    Książkę skończyła , jest dobra i zła w jednym i zabieram sie do Pieliewina,
                                                    zobaczę co on narozrabiał.
                                                    Jeszcze było takie fajne opowiadanie o Muzeum Hrabiego Lwa Tołstoja. Wiecie ,
                                                    że Tołstoj to oznacza tłusty, więc autor trochę fantazjował.
                                                    A że jutro Święto zmarłych - przytocze cytat:
                                                    Jak żadne inne muzeum, Muzeum Tołstoja skłania do płaczu.Nawet sam tytuł
                                                    któregoś z dzieł Tołstoja, przepojony milością, może zmusić człowieka dp
                                                    płaczu. - na przykład artykuł zatytułowany " Kto kogo powinien uczyć pisać, my
                                                    dzieci chłopów, czy dzieci chłopów nas "?
                                                    Wiele osób stoi przed tym artykułem i płacze. Także ci , którzy napotykają
                                                    wzrok Tołstoja na różnych portretach, sala za salą za salą, muszą ulec."
                                                    Ja jakoś nie ulegałam i nie sięgałam po chusteczkę, dla mnie to strasznie
                                                    dziwne te teksty, a napisał aurtor też rozmowę z Goethem i to dla mnie była
                                                    czarna magia. Nie wiem od czego zależą jego opowiadania, że raz są dla mnie a
                                                    raz dla wyżyn intelektualnych, chyba miał wahania emocjonalne moge tylko
                                                    przypuszczać.

                                                    Ale, ale - dziś afera w sklepie z medalem. Przyszli sobie robotnicy po piwo i
                                                    jeden z nich go zauważył i zadał nieśmiertelne pytanie, a za co go pani
                                                    dostała ? Cisza zaległa wokolo i czekali na odpowiedż, a tu nic mi nie
                                                    przychodziło na myśl i po chwili usmiechnięta mówię za usmiech.
                                                    A oni , no nie możliwe ,to ja się też uśmiechnę i da nam pani ten medal ?
                                                    Nie ! - odpowiadam. No więc za co go pani dostała ? i jeden z nich odpowiada,
                                                    pewnie pani brała udział w jakiś zawodach ? Wiedziałam, że im coś musze
                                                    powiedzieć , bo się nie odczepią od niego - i rzkłam: rekordów to u mnie
                                                    dostatek, ale medal jest za Olsztyn i tu włączam swoją fantazję - kiedy byłam
                                                    nad jeziorem Krzywym, tam była taka plaża i na tej plaży uratowałam kiedyś,
                                                    bardzo dawno życie złotej rybce.
                                                    A to była szczególna rybka , rybka z duszą, taka magiczna, no wiecie jaka -
                                                    znacie bajeczkę panowie ?- znamy odpowiadają, ale niech pani powie prawdę -
                                                    więc mówię, jeszcze nie skończyłam - i tą złotą rybką był człowiek i dalej nic
                                                    nie powiem , bo była to sprawa ściśle tajna. A oni - aaaaaa to taka sprawa.
                                                    Nie dali jeszcze za wygrane i dalej pytają - a dlaczego ten medal jest wśród
                                                    alkoholi ? - odpowiadam, bo rybka lubi pływać, nawet złota :) Jacy panowie
                                                    święci ?- przejdżmy do zakupów - mówię - co podać ?
                                                    Dwa piwa- mówią ze śmiechem - Tatre mocną w butelce i zaczynamy normalne już
                                                    handlowanie.

                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 20:15
                                                    Ale, ale pózniej tenis i zaczyna się nowa przygoda. Jechaliśmy kangoo i na
                                                    samym początku tomek poinstruował mnie gdzie są światła, bo to okres
                                                    przymusowych świateł i wszystko jechało dobrze, gdyby znów tomek nie włączył
                                                    swojego alarmu wołając - nie mamy benzyny, niech pani patrzy jest zero. Daria
                                                    wpadła w panike - musimy zadzwonić do mamy, ma pani telefon ?-
                                                    mówię nie mam i ich uspokajam. Piszę wam o tym nie narzekając ale z radości, bo
                                                    takie przygody są potrzebne zbliżają nas i my się wszyscy zastanawiamy co
                                                    robić w takim momencie. Mówię do nich - dzieciaki nic się nie martwcie
                                                    zatankujemy po drodze tylko będziecie mnie instruować. I podjechaliśmy na
                                                    stację benzynową , daria pokazuje gdzie korek wlewu, otwieramy i tankuję, ale
                                                    cały czas włącza się jakis alarm. Kiedy wlałam benzynę to znów póżniej nie
                                                    mogłam tego korka wsadzić z powrotem i tak się mordowaliśmy, że znów - mówię -
                                                    dzieciaki - nie martwcie się jest tu obsługa i nam pomoże, wy pilnujcie
                                                    samochodu.
                                                    Poszłam zapłacić i przy okazji poprosiłam o pomoc. Pan w garniturku poszedł ze
                                                    mną i zaktęcił korek wlewu instruując nas , że musimy wyłączyć światła by alerm
                                                    przestał trąbić. Tak więc uświadomieni i zatankowani pojechalimy na salę
                                                    topspinu przy bacznej uwadze całego personelu stacji Orlen. Byliśmy w centrum
                                                    zainteresowania na stacji. Ja i dzieciaki walczylismy z samochodem. Kiedy
                                                    dojeżdzaliśmy zadałam pytanie - jak myślicie , kto będzie grał tym razem obok
                                                    nas - a tomek głośno i tak przekonywująco mówi - może Samprac ? z czego ja i
                                                    daria się usmiałyśmy. Obiekt się nie zmienił, jest piękny. Grało się
                                                    fantastycznie, przecież dzieciaki są o rok starsze i już się tak nie kłócą o
                                                    piłkę. Wiedzą już , że są treningi grupowe i muszą słuchaać trenera.
                                                    Najważniejsze , że mogę prowdzić trening z nimi razem bo w grze nie ma już
                                                    takiej różnicy i walczą obydwoje zacięcie. Było miło i wspaniale i one też
                                                    zadowolone. Musze wam powiedzieć, że to daria walczyła o tą salę, słuchajcie ,
                                                    co dziewczyna to dziewczyna, woli luksusy i komfort z czym zgadzam się z nią w
                                                    całej rozciąglości.
                                                    Powrót prawie w nocy i cięzko było wyjechać na Zakopiankę - tłumy samochodów
                                                    ciągły na Zakopane - czuć świętami.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.10.03, 21:26
                                                    Ty z nimi teraz ćwiczysz raz w tygodniu czy częściej?
                                                    Może i słusznie trenujecie znajdowanie się w centrum uwagi.
                                                  • oso1 Re: Łza komsomołki i nie tylko 31.10.03, 21:32
                                                    A ja dzisiaj wreszcie (całkiem przypadkiem) napotkałem na swój hit filmowy. Do
                                                    tej pory obejrzałem go 14 razy (niestety po oddaniu koleżance, skończyły się
                                                    dobre czasy). Idu i patrzu, a tu leży Tadeusz, a że nie byłem z nim na Ty więc
                                                    mówiąc krótko "Pan Tadeusz". Kwota - jedyne 9,90 zł. Za leżenie wiezie się
                                                    na "dolek" i kosztuje drożej, a tu dyszka bez 10 gr. Wpadam więc do chałupki
                                                    rozgorączkowany, w dłoni dzierżę "Pana Tadzia" - kurde, jak czasami trzymam to
                                                    nazywam na to moje inaczej. Ale dzisiaj to kaseta VHS "Pan Tadeusz". Żona -
                                                    myślę - ucieszy się, podskoczy do góry, klaśnie w dłonie, lecz ona jak powalona
                                                    Telimena mrówkami rzecze, iż ani mi się waż dzisiaj oglądać tego filmu. Pod
                                                    podusię położę i będę marzyć, iż:
                                                    Nieszczęściem, Telimena siedziała śród dróżki;
                                                    Mrówki, znęcone blaskiem bieluchnej pończoszki,
                                                    Wbiegły, gęsto zaczęły łaskotać i kąsać,
                                                    Telimena musiała uciekać, otrząsać,
                                                    Na koniec na murawie siąść i owad łowić.

                                                    Ja zaś oso1 - rozumować, głowić
                                                    Jakże dziś oszukać, jak wywlec z pokoi
                                                    film w opakowaniu, niczym w tęgiej zbroi
                                                    leży - na cóż me umizgi, na cóż ma ochota
                                                    "Siwa" w... swoim ręku - trzyma dziś pilota.
                                                    Ech
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 21:46
                                                    ha, ha , ha widzieliście to, pewnie się brzoza ucieszy, tekst przedni lub jak
                                                    to mówi Król samych szczurów , niezły. A przy okazji posiałam gdzieś Króla
                                                    szczurów Darwina, prawdopodobnie oddałam go do biblioteki a był Król z kolekcji
                                                    prywatnej - o la Boga, co ja teraz zrobię ?
                                                    A Pan Tadziu za 9.90 - nisko się wycenił, aż tak upadł ????

                                                    jd- trenujemy bardzo poważnie - poniedziałek szkoła, wtorek chyba szkoła,
                                                    środa -klub, czwartek wolne , piątek topspin . Od wiosny turnieje - obowiązkowo.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.10.03, 22:01
                                                    No właśnie, te turnieje. To pewnie już będzie potrzbne, ale może też
                                                    pokrzyżować szyki.
                                                    Od jutra trzeba będzie budzić się o 4.30, by oglądać te potwornie urocze
                                                    polskie siatkarki. Ciekawe czy już je zepsuły media, kontrakty i inne takie.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 22:06
                                                    mówili, ze transmisja jest o 10.00
                                                    gdzie tak wcześnie będzie transmisja ?
                                                    jd - co do turniejów , to rzucam hasło zima wasza - wiosna nasza i kosimy po
                                                    kolei wszystkich - chodzi o tenis ziemny
                                                    a siatkówka - to stawiam , ze teraz z Tureczkami przegramy- zobaczysz, to nie
                                                    są Małyszówki
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 31.10.03, 22:27
                                                    Jutro jest o 10, ale potem o 4.30.
                                                    Dobrze, wiosna wasza, Daria wszystkich wykasza.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 22:37
                                                    wierzę w nią , bo na treningu jak przsoli to tomek jest w tarapatach i mówi aut
                                                    kiedy jest piłka dobra
                                                    ale na ty polega rywalizacja - niech tomek walczy.
                                                    Jeden feler ma daria, jeszcze zły serwis, ciągle nad nim pracujemy, ona go nie
                                                    lubi, kiedy tomek nie ma już felerów i lubi serwować, bo mu wychodzą.
                                                    Dziś trafiał z serwicu do takich pachołków i trefił i bardzo się cieszył, kiedy
                                                    darię nie interesowały trafienia. Ale mówię ci jest to najlepszy okres
                                                    treningów , kiedy oni już sami chcą, a wiem , że i rodzice są zaangażowani,
                                                    wiesz jakie to miłe.
                                                    Ale powiem ci coś o tej hali topspinowej , najwyższej klasy. Pamiętasz jak
                                                    mówiłam, że nędą robić korty ziemne i mam zostać tam trenerem koordynatorem.
                                                    I nic nie wyjdzie , brak funduszy na budowę kortów i nici z klubu.
                                                    Wszędzie jest brak finansów i wszyscy prawie plajtują - tak jest jd
                                                    a jutro, jutro myślimy o Olsztynie i łączymy się duchowo.
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 20:55
                                                    co ty tak długo siedzisz w zadumie - mój obowiążek spełniony, pogoda wspaniała,
                                                    nawet wymarzona i miło był łazić po cmentarzu. Nie uwierzysz ale ciężko było
                                                    znależć grobu zapuszczonego, wszystkie prawie odświętnie ubrane. Tak sobie
                                                    pomyslałam pod wpływem oglądanego filmu na jedynce, że mogłabym zmienić tablicę
                                                    nagrobkową i wpisać symbolicznie całą rodzinę z Olsztyna, chociaż ku pamięci,
                                                    bo przecież jak mnie nie będzie, wspomnienia o nich zanikną i nigdy moje
                                                    dziewczyny nie będą pamiętać o nich, a kiedy będą chcieć pamiętać , to będzie
                                                    za póżno. Tak jest w życiu, zapominamy powiedzieć to co jest ważne. Naszła mnie
                                                    melancholia, bo i ja zaczynam przypominać sobie ile to spraw niewyjaśnionych, o
                                                    których już nigdy sie nie dowiem i to przez moją młodzińczą głupotę i innego
                                                    stylu życia, życia terażniejszością nigdy przeszłością.
                                                    Głupie imię - dlaczego moja matka ma takie same imię co ja - no powiedz,
                                                    dlaczego matki dają swoje imię córce - w jakim celu ?????????? Taki mały
                                                    problemik i kiedy naprzykład zamieszczę na tablicy nagrobkowej imię i nazwisko
                                                    mojej matki - to wszyscy pomyślą , ze to ja umarłam, wszyscy - koleżanki i
                                                    koledzy ze szkoły, sąsiedzi i wogóle zrobię rozrubę tym. Spotka mnie ktoś
                                                    przypadkowo i będzie sie witał słowami - to ty żyjesz, nie umarłaś ?
                                                    chyba temat na topie dzisiejszego dnia.
                                                    a jak tam u ciebie ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.11.03, 21:38
                                                    No tak, jest nastrój pomelancholizowania. Mnie się wydaje, że dziadkowei w
                                                    Olsztynie zmarli jakieś 2-3 lata za wcześniej, że paru rzeczy nie zdążyłem z
                                                    nimi dogadać, domówic, objaśnić, że nie w pełni chyba im okazywałem, jak byli u
                                                    mnie ważni nawet wtdy, gdy zjeżdzałem do Olsztyna raz w roku. Trochę mnie
                                                    uspokaja, że są w Osztynie już na zawsze, w całkiem pięknym jak na tę sytuację
                                                    miejscu.
                                                    Ojcowie chyba jeszcze częściej dają swoje imiona synom.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 22:07
                                                    jd- a co z siatkówką , umkło to mojej uwadze, mąż mi doniósł, że nasze wygrały
                                                    3:2 i mecz był zacięty
                                                    a jak jutro , kiedy sie spodziewać meczu do oglądania - napewno coś o tym wiesz
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.11.03, 22:51
                                                    Wygrały ledwo, ledwo. Troche się martwię, że jednak popsuła je trochę prasa,
                                                    sława i kontrakty. Nie ma pewności także co do personalnych posunięć trenera.
                                                    Dziś w nocy wstaję o 4.30 na mecz z Dominikaną.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 01.11.03, 22:54
                                                    fajna rozrywka , ale 4.30 to smacznie spię , rano coś sie dowiem, możesz
                                                    zostawić na wątku wiadomość, teraz ustępuję miejsca paulinie, już cztuje na
                                                    mnie - to straszne, tami mam rygor
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.11.03, 14:45
                                                    jd- jak tam siatkóweczka ? Gra zespołowa jest trudną grą, a piłka jest okrągła,
                                                    a kobiety jak wiesz zmienne są.
                                                    W każdym razie nie płacz. Dzień dzisiaj tak smętny i monotonny, że nie mam o
                                                    czym pisać. Czasami tak jest.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.11.03, 20:46
                                                    Dziewczyny były beznadziejne i ja to podejrzewałem już parę dni temu. Były
                                                    momenty zawstydzające. Wygląda na to, i to potwierdzają wywiady, że one
                                                    większosć czasu zajmowały sią wywiadami, sesjami zdjeciowymi dla pism w rodzju
                                                    Viva i temu podobnymi rzeczami, tłumacząc następnie, że robią to dla nas
                                                    kibiców. Ja jako kibic chę by one grały tak jak grały, a nie żeby dawały
                                                    pozowane zdjęcia do pisma, które nie zawahało sie robic pozowane zdjęcia
                                                    Justynie Steczkowskiej na grobie świeżo zmarłego ojca (z informacją, kto
                                                    Justynę ubrał, kto uczesał, czym umyła włosy itp.). Trener zamiast przegonić
                                                    dziennikarzy dał dziwczynom pobłyszczeć w mediach, ale na bosku to one chyba
                                                    już nie pobłyszczą. Choć oby było inaczej.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.11.03, 21:02
                                                    ciężko trenerowi zapanować nad słynnymi dziewczętami, toż ty też dawałeś wyraz
                                                    uwielbienia ich na forum, pewnie , że trzeba było się cieszyć, ale jedno
                                                    zwycięstwo to za mało by dalej błyszczeć we flaszach dzienikarzy i fotografów.
                                                    Wystarczyło by pogratulować i dać im szansę na dalszą wspinaczkę się po
                                                    drabinie. Niestety my mamy tak mało sukcesów, że wcale sie nie dziwię, że
                                                    dziennikarze rzucili sie na te piękne dziewczęta nawet cały Belweder, a w
                                                    planie była wizyta w Sejmie pewnie.
                                                    jd- czy już są na spalonej pozycji całkiem , czy są jakieś jeszcze szanse, może
                                                    przeanalizują porażkę i jeszcze się wezmą ?
                                                    nie śledzę meczów , poczekam na finał
                                                    Już niedługo zacznie skakać Małysz i ucieszy nas swoimi skokami i siatkówka
                                                    pójdzie w zapomnienie.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.11.03, 22:11
                                                    Trzy cytaty z rozmowy z córką Niemczyka
                                                    www1.gazeta.pl/sport/1,35335,1752990.html:
                                                    - Najgorsze jest to, że nie mieliśmy czasu, żeby pogadać o czymkolwiek. W
                                                    Szczyrku mieliśmy rozkład zajęć tak napięty, jak nigdy dotąd. Niestety, czasu
                                                    nie wypełniały nam tylko treningi.
                                                    - Czasem to wszystko przeciągało się do późnej nocy i szczerze mówiąc, cieszę
                                                    się, że wylatując do Japonii, zostawiamy cały ten hałas za sobą. Wierzę, że np.
                                                    zdjęcia w "Vivie!" wyjdą fajnie, ale czy to powód, by trzy dni trzymać nas w
                                                    zimnej wodzie. W ciepłej byłoby milej, ale kto o tym pomyśli. A teraz co druga
                                                    zawodniczka jest przeziębiona... Dla fotografów liczą się zdjęcia, napstrykają
                                                    dwie rolki, a tylko jedno im się podoba. Z artystami trudno znaleźć nam wspólny
                                                    punkt, bo oni zwracają uwagę na szczegóły, które dla nas kompletnie nie mają
                                                    znaczenia - np. w jakiej kolejności się ustawimy. Pewne rzeczy można było
                                                    zrobić dziesięć razy szybciej, dziesięć razy łatwiej. Męczyli nas strasznie,
                                                    ale my nie mamy im tego za złe, bo znamy nasze obowiązki wobec mediów i kibiców.
                                                    - Do dziennikarzy sportowych nie mamy zupełnie żalu, bo oni rozumieją, że np.
                                                    między rannym a popołudniowym treningiem musimy się przespać. Ale byli i tacy,
                                                    co przerywali treningi, nawet na konieczne zabiegi brakowało czasu.

                                                    Po tym jak grały mam czarne myśli.


                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 02.11.03, 22:32
                                                    no dobra jd - rozumię cena sławy i one też powinny pozować, one zresztą robiły
                                                    to z przyjemnością, więc to nie są przeszkody. Wydaje mi sie , że psychika tu
                                                    zadziałała, sława i zaangażowanie padło. Przecież są już mistrzyniami i nie
                                                    mają takiej motywacji jak przedtem. Samo chcemy nie wystarczy. Mobilizacja to
                                                    jest to , to umiejętność którą one zagubiły w świetle flesz. Przerosła ich ta
                                                    popularność, która spadła na nich z nieba i zabiły w nich tą iskrę walki, którą
                                                    miały przedtem. Tak jest w sporcie , silni wygrywają. Mało kiedy można
                                                    powtórzyć sukces. Dobrze wiesz jak mieszanka mistrzów jest teraz w tenisie
                                                    światowym. Dawniej był Sampras, Agassi, reszta to tylko jednostkowi mistrzowie,
                                                    którzy nie potrafią po jednym sukcesie zdobywać drugi sukces, dlatego ja jestem
                                                    wstrzemiężliwa co do pierwszysch mistrzów. Moi idole to Korzeniowski i Małysz -
                                                    mimo fleszów są mistrzami , bo oni są prawdziwymi bohaterami. Ich pierwszy
                                                    sukces dopingował do następnych - to jest coś co mają w mózgu. Nawet słyszałam,
                                                    że naukowcy zaczynają tym tematem sie zajmować i badać genetycznie kto może być
                                                    potencjalnym mistrzem. Ale ten eksperyment nie cieszy sie powodzeniem ,
                                                    ponieważ będziemy musieli wg badań odrzucać na bok tych którym wyniki wyjdą złe
                                                    i wogóle będzie to duże zamieszanie.
                                                    Tak więc jd - utrzymać mistrzostwo jest gorzej niż go zdobyć. Już ci mówiłam,
                                                    że zostać mistrzem łatwo, tylko trochę szczęścia , pomocy Bożej ale grać z
                                                    poizycji mistrza jest najgorsze, ten stres i lęk przed porażką, ten wstyd, że
                                                    oto mistrzyni przegrała z pierwszą lepszą to moze doprowadzić do depresji.
                                                    Ja mam nadzieję , że siatkarki czasami mogą po porażce bardzo sie zmotywaować i
                                                    wrócić do swojej formy - oby tak było
                                                    Czytam , że ciężka praca cię czeka ze szkołą - tyle wspomnień ?
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 03.11.03, 20:21
                                                    jd - nie przejmuj sie, dziewczyny przegrały, ale to nie ich wina. Ten cały szum
                                                    medialny i rozmaite strefy interesów towarzyszących im działaczy sprawiły, że
                                                    dziewczyny po prostu zagubił sie, były rozkojarzone. I za bardzo chciały, bo
                                                    czuły na sobie oddech spragnionych sukcesu rodaków. Dokładnie tak, jak napisała
                                                    rita.
                                                    A dlazcego jd ma czekać ciężka praca w związku ze szkołą?
                                                    Rita - czy Daria i Tomek kibicują jakiejś dyscyplinie sportu poza tenisem?
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 03.11.03, 20:23
                                                    I jeszcze jedno - jd pomyśl w wolnej chwili o nowym wątku, dobra? Dobijamy
                                                    wszak dwusteki.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 20:26
                                                    Przegrały nasze siatkareczki, jak przypuszaliśmy. Teraz grały z Brazylią
                                                    Mistrzyniami Olimpijskimi i też przegrały mimo, że grały już bez obciążeń
                                                    psychicznych, bo już nikt w nie nie wierzy więc mogły grać na luzie.
                                                    Tydzień zaczął mi sie od zakupu chłodziarki-zamrażarki Boche i przywiozą ją w
                                                    środę, ponieważ wtenczas mam wolne i zacznie się lodówkomania. To właściwie
                                                    będzie się nazywać kuchenna rewolucja - wynoszenie starej lodówki z zamrażarki
                                                    pamietającej przydział karteczek i zapasów miesięcznych.
                                                    Dziś trening specjalistyczny miały dziciaki. Za zadanie było wykonać najmniej
                                                    50 serwisów i tego się trzymałam i nie popuściłam. Obiecałam im w zamian
                                                    ćwiczenia na materacach. Tomek serwował bez oporów, daria zaś zablokowała się i
                                                    nie chciała serwować i wiem dlaczego, powiedziałam tomkowi , że dobrze serwuje
                                                    i niech dalej serwuje a ja pójdę sobie na kawę.
                                                    Daria po tych dłowach siadła na podłodze i nie chciała serwować więc i ja
                                                    siadłam na podłodze i zaczełam z nia rozmawiać i przekonywać, że tomek tak
                                                    dobrze serwuje bo kiedyś na każdym treningu serwował 50 serwisów i jak ty
                                                    będziesz tak serwować i przekroczysz 100 serwisów też będzie dobrze i ja sobie
                                                    wtenczas pójdę na kawę. Poskutkowało, daria wstała i serwowała. Tłumaczyłam
                                                    jej , że musi się rozlużnć. I tak mi się rozlużniła , że nie mogła przestać
                                                    serwować.
                                                    Dobiła do setki serwisu, a tomek nie chciał być gorszy i też serwował. Była
                                                    taka checa, że tomek już prosił darię by przestała, że czeka ich zabawa na
                                                    materacach, a ona uparcie serwuje, wreszcie zatrzymałam ten pęd do serwisu przy
                                                    stanie tomek 116 , daria 106. Zabawa była na materacach , a póżniej trenowanie
                                                    samych woleji i smeczów. Zadanie zostało wykonane. Zakończę hasłem zima wasza
                                                    wiosna nasza :)
                                                    Ale z tym serwisem to mi się udało .
                                                    Przyszli do mnie ekolodzy z pretensjami dlaczego nie używam toreb papierowych
                                                    jak na zachodzie tylko reklamówki foliowe - no cóż mówię, skoro torby papierowe
                                                    są 5x droższe, niech walczą o bniżenie cen toreb papierowych. Już dawno
                                                    myślałam nad tym dlaczego w Polsce tego się nie stosuje nawet w marketach kiedy
                                                    na filmach takie torby wciąż pokazują.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 20:45
                                                    brzoza - tak się już składa, że dziedzinie wiadomości sportowych na bieżąco
                                                    tomek jest już mistrzem, to on mnie poinformował o przegranej z Brazylią, to on
                                                    mówił kto grał dobrze kto żle i dlaczego przegrały, to on zna lepiej nazwiska
                                                    aktualnych tenisistów i czasami opisuje ich zagrywki i jest sportowo
                                                    zaangażowany. Co do darii, to ona tym się nie interesuje i nie dziw się
                                                    dziewczynki nigdy tak sie sportem telewizyjnym nie pasjonują, ja też zresztą
                                                    tylko wtenczas kiedy samą jest sie zainteresowaną lub jak sie jest na żywo na
                                                    jakiejś imprezie.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.11.03, 22:17
                                                    Och, te polskie siatkarki… Co wam będę mówił.
                                                    Z mistrzostwem jest oczywiście tak jak pisze rita. Prawdziwe mistrzostwo to
                                                    powtórzone mistrzostwo. Jest to u starożytnych Greków.
                                                    Dobrze, brzozo, powoli zacznę myśleć o nowym wątku.
                                                    Wiosna nasza, Tomek wszystkich przeprasza (za swoje zwycięstwa).
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 03.11.03, 22:24
                                                    a może jakiś zakładzik ? Popytam się o jakiś turniej dla dzieci,.
                                                    na wiosnę zaczną sie zaklady i turniejów będzie więcej - dopiero zaczynam z
                                                    nimi inny typ treningów.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 19:34
                                                    Kolejny niewyrazisty dzień, bez słońca, prawie depresyjny, gdyby nie Inki
                                                    wizyta - ona daje sama popalić, gadająca dziewczyna, to byłby bardzo nudny,
                                                    malo klientów , cisza wokoło i postanowiłam wcześniej zamknąć sklep.
                                                    Dlatego zabrałam się do Pieliewina, już widze , że będzie cięzki i jeszcze nie
                                                    doczytałam sie o co w tym wszystkim chodzi
                                                    Jeszcze szkołę mamy niedogadaną więc i treningu nie było

                                                    brzoza, może coś u siebie ciekawego znajdziesz czym mogłabyś sie podzielić ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.03, 21:41
                                                    A ja znów dziś wstaję o 4.30
                                                    Brzozo, wczoraj w Gazecie Wyborczej świetny wywiad Majchrzaka (może czasami
                                                    nieco przeszarżowany).
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 21:49
                                                    a ja sie dowiedziałam, dużo rzeczy o alkoholu - jak plotki niosą mają być
                                                    ściągnięte akcyzy z alkoholi zagranicznych i taki Jasiu Wędrowniczek ma być w
                                                    cenie wyborowej. Już widzę, jak murarze na budowie będą popijać Ballantaisa.
                                                    Jak myślisz padnie nasz przemysł spirytusowy ?
                                                    dalej - mają skończyć z zezwoleniami na alkohol i będzie można go sprzedawać w
                                                    kioskach ruchu
                                                    dalej - ma być zakaz handlu w niedzielę
                                                    jak wam sie to podoba ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 05.11.03, 09:23
                                                    W alkoholach panuje stały ruch, od zawsze. Alkohol w kioskach nie bardzo mi sie
                                                    podoba, i to mimo tego, że jestem szczerym sympatykiem zarówno alkoholu, jak i
                                                    kiosków.

                                                    Oczywiście przegrały.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 05.11.03, 09:56
                                                    rita - u mnie nic ciekawego, niestety, żadnych sensacji godnych sprawozdania w
                                                    tym miejscu. Troche ostatnio choróbska głupie mnie dopadły, więc i miałam te
                                                    watpliwą przyjemność kontaktu z lekarzami. A to pochłania i czas, i nerwy. O
                                                    kasie nie wspomne, bo dżentelmeni o tych rzeczach nie rozmawiają. To znaczy: "o
                                                    tych rzeczach" to pewnie sobie po cichu, przy wspomnianym Ballantaisie plotkują.
                                                    No właśnie - obniżenie ceny whiskaczy akurat mnie nie martwi, bo mó mąż lubi je
                                                    pasjami. Do sprzedawania alkoholu w każdym kiosku nasze społeczeństwo nie jest,
                                                    niestety, przyzwyczajone, więc moga byc z tym kłopoty. Mysle jednak, że będzie
                                                    to tylko chwilowe zchłysniecie się dostępnocią gorzały, a później, gdy się juz
                                                    wszyscy przyzwyczają, spozycie wróci do normy.
                                                    Zwróccie uwage, że odkąd mamy wolny rynek, a więc i alkohol praktycznie
                                                    wszedzie i bez ograniczeń, skończyło sie pędzenie bimbru w domach. A pamietacie
                                                    pewnie lata osiemdziesiąte, gdzie na imprezy kazdy przynosił własny wyrób i
                                                    następowała degustacja, cmokanie, podziwianie, porównywanie technologii oraz
                                                    wymiania doświadczeń w zakresie produkcji?
                                                    Co do zakazu handlu w niedzielę - mam nadzieje, ze to nie przejdzie, bo byłby
                                                    to koleny idiotyzm w naszych realiach. Już kiedyś przy tym grzebali, więc może
                                                    to tylko takie kolejne podejście.
                                                    Majchrzaka jeszcze nie czytałam, ale odłożyłam go sobie na dzisiaj. Na pewno
                                                    przeczytam i sie podziele emocjami.
                                                    jd - wyrazy współczucia z powodu dziewczyn. Ale najbardziej mi żal ich samych,
                                                    bardzo to przezywają.
                                                    Podoba mi się to, co rita powiedziała, ze prawdziwe mistrzostwo, to powtórzone
                                                    mistrzostwo. Musze to wbic w głowe swojemu dziecku, przyda jej się na całe
                                                    życie.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 05.11.03, 21:05
                                                    jd- bardzo pracowite dni mi się zaczynają. Związane jest to z końcem roku, a ja
                                                    sobie pofolgowałam i nie wpisywałam w komputer towarów.
                                                    Zbliża sie koniec roku i biorę się do pracy księgowej, by nie zaczynać styczeń
                                                    od cięzkiego renamentu i nie myśleć ile to mam pracy do wykonania.
                                                    Zdaję sobie z tego całkowicie z tego sprawę i skupiam się na renamencie. Z tego
                                                    powodu przerywam systematyczne czytanie na rzecz księgowości.
                                                    Ale dziś też jak wcześniej informowałam instalujemy nową chłodziarkę-
                                                    zamrażarkę, a starą postawiliśmy na chodniku przed domem. Obserwowalismy czy
                                                    będzie nią zainteresowanie i po jakim czasie zniknie.
                                                    Zainteresowanie nawet budziła swoją godną i prostą postawą ale chętnych nie
                                                    było , do czasu aż podjechał samochód , wysiadł kierowca i powiedział 40 zł na
                                                    szczęście i ją zabieram. Odpowiedam - bierz Pan i szczęście zostaw.
                                                    Wszyscy zadowoleni, a najbardziej Pan, bo gwarantuję, że tak utrzymaną w
                                                    czystości chłodziarkę nie znajdzie nigdzie.
                                                    Problem jednak został z nową chłodziarką , przy oględzinach na spokojnie w
                                                    domu , ja jako kobieta powiem szczerze - mężczyzni nie umią robić zakupów, do
                                                    tego jednak potrzebne oko kobiety. Wystarczyło, że zaczełam narzekać, że nie
                                                    zmieści sie garczek z zupą, a spowodowałabym awanturę, więc grzecznie się
                                                    wycofałam widząc, że coś wisi w powietrzu.
                                                    Tak jest chłodziarko-zamrażarka jest piękna lecz ma wady - za duża zamrażarka ,
                                                    a za mała chłodziarka. Trudno, mąż to zrozumie sam po czasie, kiedy zobaczy, że
                                                    jego ulubione sałatki nie znajdą się w lodówce. A może zrezygnuję z zup ? Nie
                                                    będę narzekać wszystko okaże sie w praniu.
                                                    Tyle co do chłodziareczki. Teraz siatkareczki - i powiem tylko tyle - a nie
                                                    mówiłam ! Szkoda była zrywać nocki dla nich.
                                                    Słuchajcie, co do zezwoleń alkoholu to chyba dobrze , że ich nie będzie,
                                                    zniknie w tej dziedzinie korupcja, a i Angela w eNce będzie mogła je prowadzić
                                                    bez podpisów okolicznych mieszkańców . Ona się boi prowadzić wódki, ale ja też
                                                    sie bałam, myślałam , że powstanie taka speluna - a tu jest całkiem przyjemnie,
                                                    trzeba tylko mieć normalny alkohol, a nie patykiem pisane.
                                                    Myślę , że wejdzie w alkohol i na Metaxę nie jeden pan do niej wpadnie.
                                                    brzoza, a daria skończyła już mitologię ? Paulina czyta masłowską , ma ją
                                                    recenzować i musze znależć wasze posty o niej i podać jej na talerzu. Jestem
                                                    ciekawa jej recenzji. Jak będzie 3:1 przecie M , to naprawdę się boję o jd i
                                                    walickiego.
                                                    jd wtenczas będzie wyglądał jak walczący z wiatrakami Don Kichot z Panczą ;)))

                                                    mam kłopoty w domu, mąż składa szafkę, do której nie ma instrukcji składania
                                                    ani rysunku - co się dzieje lepiej nie mówić

                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.11.03, 09:34
                                                    Liczę na Paulinę w sprawie Masłowskiej.
                                                    Ksiegowość to miła rzecz, wbrew pozorom. Nieprawdaż?

                                                    Oczywiście znowu przegrały, a ja to oglądałem.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 21:08
                                                    zaraz wejdę , składamy szafkę
                                                    siatkarki przegrały ale moje nadzieje były w Wiśle
                                                    mój handel polegał na sprzedawaniu dużych ilości piw, z tego tytułu , że gra
                                                    wisełka i jak ktoś kupował dwa piwa - mówiłam 2-0 dla wisłu, jak ktoś kupował
                                                    sześć piw mówiłam :6-0 wisełka, a jak ktoś kupował jedno piwko to mówiłam 1-0
                                                    wiswłka, aż wreszcie klient też coś powiedział - niech pani drugą bramkę wrzuci
                                                    i będzie dwa zero , a inny co powiedział ta zaraz ci powiem - smiechu było

                                                    Ale tak na koniec łzy komsomołskiej ,bo chyba masz już następny wątek w mysli
                                                    dedykacja alkoholowa
                                                    "Mając na uwadze
                                                    Twe dobre samopoczucie tak w trakcie jak i po konsumpcji
                                                    proponuję
                                                    Śliwę Polską"
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 06.11.03, 21:59
                                                    Śliwa dobra rzecz.
                                                    Ja sympatyzuję z Grodziskiem.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 22:14
                                                    chodzi o śliwę z Grodziska ?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 06.11.03, 22:33


                                                    na koniec dnia zamieszczę taki dialog:
                                                    - ooo, oorder pani ma ! - mówi zdziwiony klient - aaa, a za jakie zasługi , za
                                                    co?
                                                    - za darmo - odpowiadm
                                                    - eee, e gdzież tam, napewno Komendant zastawił go za flaszkę ! - dogaduje
                                                    klient
                                                    - ha, ha, ha - ze śmiechu się zanoszę
                                                    - aaa, a jakie go wiatry przywiały z Olsztyna do Krakowa ? - dalej ciagnie
                                                    klient
                                                    - hahalny od jeziora :)
                                                    dobranoc

                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: 193.0.68.* 07.11.03, 11:42
                                                    Ależ hahalnie zagrały chłopaki z Grodziska.
                                                    A dziś w nocy będę się dalej katował dziewczynami w Japonii.
                                                    Nie wykluczam, że niedługo i ja wreszcie zagram. Nie wierzyłaś w moje kolano, a
                                                    ja prawie jestem u celu.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 07.11.03, 15:41
                                                    Gość portalu: jd napisał(a):
                                                    > A dziś w nocy będę się dalej katował dziewczynami w Japonii.
                                                    > Nie wykluczam, że niedługo i ja wreszcie zagram.

                                                    jd - czyżbys zamierzał zasilić swoją osoba dziewczyny w Japonii, hi, hi?

                                                    Przeczytałam Majchrzaka. Byłam niemal pewna, ze widziałam go wiele lat temu w
                                                    spektaklach dyplomowych warszawskiej szkoły teatralnej z rocznikiem m.in.
                                                    Kolbergera, Radziwiłowcza, Żółkowskiej, Jankowskiej-Cieślak itd. A tymczasem z
                                                    GW dowiaduje sie, że on studiował w Łodzi. A ja NA PEWNO pamietam go z Miodwej!
                                                    Bez wątpienia jest to inteligentny facet, ale troche mnie zirytował. Nie tyle
                                                    zawartością tresciowa, bo w sumie takiego sie go spodziewałam, co formą, od
                                                    której sam tak bardzo sie odcina. Usiłuje sie kreowac na kogos, kim w istocie
                                                    chyba nie jest. Szorstkoscią, obcesowościa i wulgarnościa chce - jak mi sie
                                                    wydaje - ukryc przed swiatem, a przede wszystkim przed samym soba, siebie
                                                    prawdziwego: stale niepewnego, nieufnego wobec ludzi, a kobiet w szczególności,
                                                    bojacego sie odrzucenia i nieakceptującego swoich warunków fizycznych, a przez
                                                    to nieustannie podkreslającego swój intelektualizm.
                                                    To dziwny facet, troche mi go żal, irytuje mnie, ale lubie go i - jak sądze -
                                                    nalezy do tych, z którymi kiedys miałabym ochote sie spotkac i pogadac przy
                                                    jakims dobrym trunku.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.03, 21:28
                                                    Zamierzam, ale tego zamierzenia nie uda mi się spełnić.

                                                    Brzozo, myślałem, że będziesz zachwycona jako miłośniczka Majchrzka, a widzę,
                                                    że to mi się spodobało zdecydowanie bardziej. Cała ta szorstkość i obcesowość
                                                    była jak najbardziej na miejscu, a wulgarności nie było ani ani.
                                                    Rzucenie "kurwą" lub "fuckiem" we właściwym miejscu nie ma nic wspólnego z
                                                    wulgarnością.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 21:47
                                                    jd - ale sobie pogmatwałam sprawy - wyobraż sobie, że poprosiłam Inkę by
                                                    prezenty dla kozy, BleBle i bpkw dała w samochodzie po wyjeżdzie z Krakowa,
                                                    okazuje się , że zawiezie je bezpośrednio do Olsztyna i tak koza będzie musiał
                                                    odebrać je w Olsztynie, a miały być dawane w Krakowie. Teraz koza weżmie
                                                    szampany i będzie je woził ze sobą i nie będzie wiedział gdzie wyładować.

                                                    Ale dziś dzień tenisa i kangoo i nowe przygody. Otóż po treningu było już
                                                    ciemno, wsiadamy do samochodu, a ja nie mogę ruszyć, naciskam sprzęgło, a ono
                                                    takie twarde i wysokie, wogóle nie da się wcisnąć. Próbuję jeszcze raz i nic
                                                    dalej sprzęgło twarde. Wołam tomka i mówię tomek- ratuj samochód nie chce
                                                    zapalić, wszystko sprawdza i mówi w takim razie zepsuty. Daria woła, dzwonimy
                                                    do mamy , ja znam telefon i dzwonimy. Mama darii zdziwiona , samochód po
                                                    przeglądzie ale zaraz zorganizowała transport powrotny.
                                                    Kiedy przyjechał tata tomka oczywiście odpalił bez kłopotu. Powiedział tylko ,
                                                    może była jakaś blokada ale jest już sprawny. I kiedy tak jechałam sama z
                                                    powrotem doszło do mnie, że przecież naciskałam jako sprzęgło pedał hamulca i
                                                    zaczełam się sama z siebie śmiać. Jak to możliwe ? - ano możliwe, kiedy się
                                                    jeżdzi cały czas maluchem wszystko jest takie małe i blisko siebie,a w kangoo
                                                    wszystko obszerne i te pedały w ciemności mi się pomyliły i to było przyczyną
                                                    awarii i kłopotu jaki sprawiłam.
                                                    Wracając do treningu , to dziś mieliśmy za zadanie grać z głębi kortu i serwis.
                                                    Nie powiem gra wspaniała, daria nie wymaga poprawek z głębi kortu jednak za
                                                    tomka musze się wziąść, zgubił forhend, gra go tak , że zapomina zakończyć
                                                    uderzenie zamknietą rotacją przez co wyrzuca piłki na aut. Dziś też gralismy
                                                    Amerykanina i daria bardzo dobrze serwowała, a tomek doskonale. Musimy więcej
                                                    grać meczów ze sobą.
                                                    Mam problem z darią nie chce grać w grupie, chce grać tylko ze mną, ale musze
                                                    powiedzieć , że mnie słucha i bardzo się stara, my się nie bawimy, tylko chyba
                                                    grupa jej nie pasuje, rozumię ją ,tam są same madonny dziewczyny, a ona takich
                                                    nie lubi. Zaś tomek jest zadowolony . Coś trzeba będzie wymyslić jeszcze, bo
                                                    czas leci.
                                                    a my trzeci dzień składmy szafkę kuchenną - jest już gotowa !
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.11.03, 21:59
                                                    Sprawa szampanów prezentuje sie tak zagmatwanie, że nawet nie próbuję tego
                                                    rozsupłać.
                                                    Bywają gorsze pomyłki z pedałami w samochodzie - gdy zmaiast hamulca naciskasz
                                                    pedał gazu. Zdarzyło mie sie to kiedyś, na szczęscie bez konsekwencji.
                                                    Złożenie szafki bez instrukcji w trzy dni i tylko w cztery osoby - naprawdę
                                                    świetny wynik.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 22:03
                                                    jedna osoba, bo resztę chowa się jak szczury po kątach , by nie słuchać rozmowy
                                                    do szafki, a instrukcja została dowieziona. Wiesz, że w Krakowie nic ciekawego
                                                    nie grają w teatrach, nudy strasze.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 08.11.03, 19:01
                                                    jd - wystarczyło, że postraszyłes, iz dołąćzysz do reprezentacji siatkarek, a
                                                    dziewczyny od razu wygrały. Cóż to znaczy silna osobowość!
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 19:11
                                                    Oczywiście oglądałem to i prawie tam byłem. Proszę, wystarczyło zostawić daleko
                                                    z tyłu sesje zdjęciowe oraz żurnalistów, by pięknie i uroczo pogonić
                                                    amerykańskie siatkarki-hokeistki (chodzi o hokejowy wdzięk i gumożucie
                                                    Amerykanek).
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 08.11.03, 19:16
                                                    rita - wszystkie darie to świetne dziewczyny. Co do Tomków, to nie wypowiadam
                                                    sie, bo mężczyźni to w ogóle szczególny rodzaj człowieka.
                                                    Kiedyś miałam podobna przygode ze sprzęgłem i z maluchem na środku bardzo
                                                    ruchliwego skrzyzownia. Chce ruszac, bo zapaliło sie zielona, a tu d..a blada,
                                                    sprzegło sztywne (zablokowało sie), koniec jazdy. Oczywiście wszyscy za mną
                                                    trąbią, wsciekają sie (godzina szczytu!), pukaja w głowy i wymachuja łapami w
                                                    niedwuznacznych gestach, jasno mówiących, co o mnie myślą. To było straszne,
                                                    szczególnie, że jeszcze wtedy (lata osiemdziesiąte) nie było rzecz jasna
                                                    komórek, a co drugi autoamt telefoniczny był zepsuty). Mówię wam, koniec świata!
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 08.11.03, 19:20
                                                    jd - a co do majrzaka, to przeciez wyraxnie napisałam, ze go lubie, mimo, że
                                                    wywiad nie bardzo mi sie podobał. Ale tak naprawde także i mnie nie zaskoczył,
                                                    bo znając go małe co nieco, mogłam się tego po nim spodziewać. wciąz jednak nie
                                                    wiem, co jest z tym jego dyplomem w warszawskiej PWST - musze to w wolnej
                                                    chwili sprawdzić.
                                                    A dzis jest duzy kawałek publicystyczny w Wyborczej Walickiego. Przymierzam
                                                    sie do niego jutro, dzisiaj nie mam siły, bo byłam w redakcji, u dentysty,
                                                    potem u rodziców, a więc dość wrażen na dziś.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 08.11.03, 19:23
                                                    (Alem sie rozpisała...) Gdzies wyczytałam, a bardziej przemknęło mi przed
                                                    oczami, że wczoraj i dzisiaj, bodajże przy Elektoralniej, ktoś wystawiał Moskwe
                                                    Pietuszki. Tylko rpzez dwa dni.
                                                    rita - jedna szafka juz złożona. A co z resztą? czy tez beda nowe i do
                                                    skłądania, czy tez ta nowa ma byc dopasowana do juz funkcjonujących?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 20:55
                                                    odpowiadam na pytanie:
                                                    szafka na szczęście była tylko jedna w miejsce zamrażarki , która poszła aut
                                                    co do mężczyzn, to też sie nie wypowiadam, ale tomek musi stać sie mężczyzną by
                                                    przestać się bać i rywalizować z dziewczynami, dziewczyny trzeba kochać, a nie
                                                    rywalizować z nią, niech uczy się walczyć chłopakami i to twardo, a nie
                                                    załamywać się - to go nauczą mecze.
                                                    Co do Moskwy Pietruszki - to chyba zamieszczę ogłoszenie w internecie o
                                                    poszukiwaniu tej pozycji
                                                    Siatkóweczka nam się rozkręca - szkoda, że tak póżno i dlaej twierdzę, że jedna
                                                    jaskółka nie czyni wiosny - cieszę sie , że jd wreszcie ma satysfakcję z
                                                    nieprzespanych ranek, ale też myslę, że czas na siatkówkę przyszedł i dla jd -
                                                    pamiętam te szkolne niedzielne meczyki. Nie zadługa przerwa ?
                                                    brzoza - strasznie dużo maltretuje sie dzieci - nikt tego nie widzi, a jak
                                                    widzą to i tak nie zobaczą, takie już życie.
                                                    Jutro w tvn Pod Napięciem z Olsztyna
                                                    brzoza - a co pisze walicki ?
                                                    cdn
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 08.11.03, 20:57
                                                    ponieważ nasze masełko jest już kultowym masełkiem, którym smaryjemy każde
                                                    wątki znalazłam coś co powinno nas pogodzić - świetną krytykę, muszę ją
                                                    zamieścić, gdyż ciężko byłoby mi ją streścić.
                                                    A oto ona , trochę długa, ale bardzo , bardzo ciekawa:
                                                    MICHAL OKLOT
                                                    Debiut, "19",
                                                    krytyka i diabel

                                                    W wiekszosci komentarzy do powiesci Doroty Maslowskiej Wojna polsko-ruska pod
                                                    flaga bialo-czerwona pojawiaja sie dwa slowa i dwie
                                                    cyfry: "sensacja", "dresiarze", "1" i "9". Dwa ostatnie elementy tworza
                                                    tajemnicza liczbe "19". Zacznijmy od drobnej rekonstrukcji i wstepnej
                                                    propozycji oceny wydarzenia. Co sie wlasciwie stalo? Wydano ksiazke -
                                                    znakomicie. Wydana ksiazke umiejetnie wypromowano - tez dobrze. Wydana i
                                                    umiejetnie wypromowana ksiazka zajmuja sie krytycy literaccy i felietonisci w
                                                    niemal wszystkich liczacych sie gazetach - pieknie. Wydana, wypromowana i
                                                    opisana przez krytykow i felietonistow ksiazke oceniano we wszystkich niemal
                                                    odcieniach: od zachwytu, przez zaklopotanie, do obrzydzenia - jeszcze lepiej.
                                                    Trudno wymyslic bardziej udany debiut literacki. Coz, nie pozostaje nic innego,
                                                    jak napisac jeszcze jedna recenzje do jeszcze jednej liczacej sie gazety.
                                                    Jestesmy jednak nieco spoznieni, i bardzo dobrze. Mozna wiec sobie pobladzic
                                                    troche po tym calym zamieszaniu, ktore chyba powinno byc czyms codziennym i
                                                    towarzyszyc pojawianiu sie innych ksiazek; rynek literacki bowiem, podobnie jak
                                                    i rynek mydlarski czy filmowy, jest rynkiem wolnym (cokolwiek to ostatnie slowo
                                                    mialoby znaczyc). Ktos moze zateskni za starymi czasami, kiedy to ukazanie sie
                                                    ksiazki, pod warunkiem uprzedniego pomazania przez Zwiazek Literatow Polskich,
                                                    zalezne bylo przede wszystkim od kilogramow papieru przydzielonego przez tzw.
                                                    ministerstwo kultury i sztuki. Potem ksiazka trafiala do jedynego dystrybutora -
                                                    Skladnicy Ksiegarskiej, ktora wspolnie z jedyna siecia ksiegarni rozsylala
                                                    ksiazke pod strzechy rozsiane po calym PRL-u. Dystrybucja rzadzila sie
                                                    fantastycznymi prawami, latem na obozie sportowym w Cetniewie, podczas
                                                    przemarszu przez okoliczna wioske, mozna bylo znalezc w malej ksiegarni
                                                    niedostepne w wiekszych miastach od lat tomy biblioteki filozoficznej. W tychze
                                                    wiekszych miastach natomiast mozna bylo kupic w kazdym kiosku Rok w trumnie;
                                                    Raz do roku w Skirolawkach bylo nieosiagalne w calej krainie. Teraz,
                                                    panie, "transformacja ustrojowa", zatem PR, zgubiwszy "L", ma cos na ksztalt
                                                    wolnego rynku. Nie ma juz Bratnych, a czolowka listy najlepiej sprzedawanych
                                                    ksiazek w jednej z dwoch najwiekszych wysylkowych ksiegarni uklada sie tak: 1)
                                                    Andrzej Sapkowski, Narrenturm; 2) Dorota Maslowska, Wojna polsko-ruska...; 3)
                                                    Sofokles, Krol Edyp (to nie zart). Jest wiec ani dobrze, ani zle, inaczej po
                                                    prostu byc nie moze; jest tedy w pewnym sensie normalnie. A zreszta, prosze sie
                                                    samemu nad tym zastanowic. Ja, na przyklad, ciesze sie, ze Sofokles trzeci, ba,
                                                    ignorujac nawet ostrzezenia Nietzschego, ze on niby podejrzany i ze w glebie
                                                    nie patrzy tak smialo jak Ajschylos. Pieknie! Sofokles wyprzedza Paulo Coelho
                                                    (piate, punktowane miejsce), ktorego ksiazki na ogol maja powodzenie w
                                                    panstwach nalezacych niegdys do Ukladu Warszawskiego - i depcze po pietach
                                                    czolowce, tj. Sapkowskiemu i Maslowskiej.

                                                    Wrocmy jednak do Wojny polsko-ruskiej pod bialo-czerwona flaga, na razie do
                                                    opisu ikono-logicznego okladki i jej sasiedztwa. Poza tytulem, nazwiskiem
                                                    autorki i grafika stylizowana na Roya Lichtensteina - sugerujaca, ze wkraczamy
                                                    w niemozliwa przestrzen pomiedzy "pop" i "art" - a takze bialo-czerwonymi
                                                    kolorami nawiazujacymi do drugiej czesci tytulu (czego nie da sie slowem,
                                                    wspomoze farba), drugie nazwisko: Marcin Swietlicki. Ponizej slowo "poleca",
                                                    pisane czcionka zajeta od dawna przez Przeglad Polski (a moze by tak maly
                                                    procesik o plagiacik, dlaczego by nie, bedzie skandalik, ktory rozslawi jeszcze
                                                    bardziej bestseller, a i Przegladowi Polskiemu nie zaszkodzi troche szumu). Z
                                                    tylu, "na kuchennych schodach" - jakze waznych, o czym poucza nas Pisarz -
                                                    ponownie Marcin Swietlicki, tym razem nie poleca, a wyznaje, ze warto bylo
                                                    przezyc 40 lat, "aby wreszcie cos tak interesujacego przeczytac". A wiec Marcin
                                                    Swietlicki, lat 40. Daty urodzenia i wiek to kluczowe figury promocji ksiazki.
                                                    Ponizej bowiem - jestesmy dalej na kuchennych schodach - rok urodzenia autorki:
                                                    1983. Zatem Dorota Maslowska, lat 19. Kazda niemal wzmianka o ksiazce swa
                                                    kluczowa fraze buduje wlasnie wokol liczby 19. Pewien felietonista, probujacy
                                                    swych sil takze w gatunku powiesciowym, w swym panegiryku pisze, ze "debiuty
                                                    literackie przed dwudziestka to jest rzadkosc sama w sobie, dziewietnastolatka
                                                    debiutujaca nie wierszami - rzadkosc nieslychana, dziewietnastolatka
                                                    oglaszajaca frapujaca proze - rarytas nad rarytasami". Inny recenzent, postac
                                                    takze znana, pisze gdzie indziej: "Nastolatki pisuja zazwyczaj kiepskie
                                                    wypracowania maturalne, a nie powiesci zdradzajace techniczne uzdolnienia
                                                    literackie ich tworcow". Brawo! Recenzent - dojrzaly pewnie i doswiadczony
                                                    mezczyzna, a takze literat i intelektualista - wypowiedzial sie o nastolatkach.
                                                    Ach, te niesforne nastolatki! My, doswiadczeni mezczyzni, co z niejednego
                                                    niejedno jedli, otoczymy te dziewczatka ojcowska opieka, pomozemy albo damy
                                                    klapsa, jak zajdzie potrzeba. Prosze zwrocic uwage, ze ten pan nie pisze o
                                                    dorastajacych chlopcach. Pewnie mlodziez meska, wedlug madrego pana, jest
                                                    genetycznie lepiej przystosowana do tworczosci literackiej. Pozostawiajac
                                                    szczegoly tego niemadrego komentarza, zwrocmy uwage, jak wiele bylo wczesnych
                                                    debiutow w historii literatury i jak wielu pisarzy umarlo przed trzydziestka,
                                                    pozostawiajac po sobie calkiem niezle ksiazki. Moze to raczej pozne debiuty
                                                    naleza do rzadkosci? Zostawmy liczbe 19 i otworzmy ksiazke od konca, tj. od
                                                    kuchennych schodow. Wydawcy proponuja "antidotum na koszulki z zespolami"
                                                    oferujac na sprzedaz koszulke z podobizna autorki, a takze i Marcina
                                                    Swietlickiego (nazwisko tego ostatniego pojawia sie w tekscie jeszcze razy dwa -
                                                    choc juz bez liczb i antidotow, za to z "fraza" - "fraza Marcina
                                                    Swietlickiego"). Jezeli czytelnicy rzeczywiscie beda kupowac te wdzianka,
                                                    sadze, ze pomysl jest niezly i na pewno nie zaszkodzi sprzedazy ksiazki, a o to
                                                    przeciez idzie. Wszystko to brzmi moze troche zabawnie, te daty, te koszulki,
                                                    koledzy po fachu, ale innej rady nie ma. Skonczyly sie bowiem dotacje
                                                    panstwowe, domy pracy tworczej i odczyty w jednostkach wojskowych. Jezeli wiec
                                                    ktos rzeczywiscie chce pisac ksiazki literackie, milo by bylo, zeby mogl tez z
                                                    nich zyc. Pokazny spadek to niezwykle rzadka rzecz.

                                                    Moze jednak pare slow o samym tekscie. Wieksza jego czesc jest monologiem
                                                    podrostka, raczej dalekiego od wplywu kultury symbolicznej, zyjacego w rytm
                                                    drobnych rozbojow, przygod milosnych, narkotycznych uciech i pewnie dlubania w
                                                    nosie (nie pamietam, czy autorka poswiecila temu ostatniemu z wymienionych
                                                    zajec jakis rozdzial). W trakcie monologu wymienieni sa dwaj inni pisarze, w
                                                    kontekscie "humorystycznym" - Boleslaw Lesmian i Stanislaw Przybyszewski.
                                                    Autorka zdaje sie nam przypominac, ze literatura nie jest jej obca i ze nie
                                                    jest jakims tam naturszczykiem; nie ulega jednak zadnym wplywom, co wiecej,
                                                    dystansuje sie od swych zmarlych kolegow po piorze. Krytyka i promotorzy
                                                    nazwali te czesc "monologiem dresiarza". W chyba najbardziej niemadrej,
                                                    cytowanej juz recenzji - "Debiut Doroty Maslowskiej: rewelacja czy banal. Oda
                                                    do dresu", zamieszczonej w tygodniku aspirujacym do miana najmadrzejszego w
                                                    Polsce - madry pan pisze, ze "monolog Silnego (protagonisty utworu) ukazuje
                                                    przerazajaca pustke osobowosci, mialkosc horyzontow, koncentracje na drobnych
                                                    zwyczajnych sprawach, ktore nagle urastaja do rangi niemalze metafizycznych
                                                    problemow (gdyby oczywiscie Silny wiedzial, co to metafizyka)". Coz, przede
                                                    wszystkim slowo "dresiarz", ktore tak elektryzuje recenzent
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 08.11.03, 22:52
                                                    Brzoza, ty umiesz jeździć samochodem? Jakoś mi to nie pasuje do ciebie.
                                                    Walicki pisze o angielskim liberale Hayeku.
                                                    Moskwa-Pietuszki chyba nie nadaje się na scenę. Wiem o tej nowej próbie, ale
                                                    nie pójdę, w ogóle rzadko chadzam do teatru.
                                                    Jutro znów o 4.30, a potem i moja chyba siatkóweczka.
                                                    Nie mam teraz czasu przeczytać tego o Masłowskiej, może jutro. Na pewno jest
                                                    złośliwe, jak znam ritę.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 09.11.03, 08:21
                                                    Rita - pewnie sie zdziwisz, ale dla mnie ta recenzja nic wnosi. Oczywiście
                                                    wiem, "co autor miał na mysli", ale napisana jest w sposób dość pokretny,
                                                    włąściwie bez mysli przewodniej. Sama Masłowska w tymże przegadanym felietonie
                                                    schodzi na plan dalszy, ustępując miejsca samemu autorowi, najwidoczniej
                                                    lubiacego bardzo swoje pisanie. A poza tym - jak mi sie zdaje - tekst jest
                                                    chyba urwany. Takie w każdym razie odnoszę wrażenie.
                                                    jd - czy Twoje zdumienie wywołane faktem, iż brzoza umie jeździc samochodem, i
                                                    że to do niej nie pasuje, powinno ją obrazić? Musze Cie uświadomic, że
                                                    prowadzę od blisko 25 lat (tak, tak, zaczęłam jeszcze w przedszkolu!)
                                                    i "ujeżdziłam" w tym czasie ponad ok. 10 samochodów. Dlatego wypraszam sobie
                                                    podobne insynuacje. Ale kładę to wszystko na karb twojego niemal codziennego
                                                    wstawania w środku nocy (o 4.30 nawet ja, ranny ptaszek, nie wyłażę do świata).
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 08:27
                                                    tak , jest brzoza jest kierowcą długo - podamy sobie rok wyrobienia prawka ?
                                                    Masełko jeszcze nie skończone - to początek, ale jd - powinien być zadowolony,
                                                    ogólnie sympatycznie i bezkonfliktowo
                                                    a kto to jest dresiarz ?
                                                    brzoza - lecę do sklepu -pa
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 09.11.03, 18:50
                                                    Mężczyźni też są naiwni, ale przez to, że to mężczyzna jest narratorem, że
                                                    widzimy wszystko jego oczami, wydaje się, że jest mniej naiwny. A jest tak samo
                                                    głupi jak te dziewczyny. Wszyscy tam są równie głupi. A dziewczyny wyglądają na
                                                    podwójnie głupie, bo widzimy je oczami głupiego Silnego - tak pisze sama
                                                    Masłowska

                                                    Ciężko mi się czyta tego Pielewina - och jaka ciężka, mało co z niej rozumię,
                                                    pisana jest chyba na wzór lotu nad kukułczym gniazdem ale jest bardziej
                                                    polityczna i niezrozumiała. Mały palec Buddy - najbardziej czytana książka w
                                                    Rosji ale Polską chyba nie zawładnie bo i język nie maslowskiej.
                                                    Przeczytam ją chyba, chociaż zauważyłam dużo nowych książek u pauliny - nawet
                                                    wiersze Asnyk. Przypuszczam , że przrabia Mlodą Polskę. Ostatnio kiedy
                                                    uwielbiam robić jej porządki w ksiązkach i składać do kupy porozrzucane po
                                                    całym dywanie, to zwróciła mi uwagę bym nie naruszała jej porządku, bo ona w
                                                    tym chaosie ma prawdziwy, poukładany porządek.
                                                    Dziwne - mówię - chaos i porządek, jeszcze nie widziałam współpracującego
                                                    chaosu z porządkiem, a jednak muszę się do tego przyzwyczaić. Bardzo dużo ma
                                                    skserowanych książek i te mnie też interesują, ale to takie lużne kartki i
                                                    właściwie to one robią najwięcej zamieszania w pieknym jej chaosie.
                                                    jd- ja myslę, że powinieneś być zadowolony z wyżej zamieszczonej recenzji. Nic
                                                    złośliwego nie ukrywam, nabrałam ogłady wobec Pani Masłowskiej i twierdzę, że
                                                    jak czegoś się nie da zwalczyć trzeba to przyjąć.(M.A.) Ciekawe jakby wyglądały
                                                    i mówiły nasze przemiłe siatkareczki po przegranych meczach gdyby miały za
                                                    zadanie wcześniej przeczytać tą uroczą modną ksiązeczkę.
                                                    Przegrywać też trzeba umieć z klasą, a ksiązka Pani Masłowskiej dużo uczy,
                                                    myślę nawet , że powinny dziewczęta wziąść z niej wzór. Już słyszę te odgłosy w
                                                    szatni po meczu, tam nikt nie słyszy - może tak dyktafon - ciekawa rzecz ;)
                                                    Jeśli chodzi o książkę Wojna ... jestem przeciw
                                                    jeśli chodzi o Masłowską .... jestem za
                                                    brzoza - trzeba to wszystko wypośrodkaować i dojść do kompromisu, pomału
                                                    dochodzę do wniosku, że byłam za ostra dla samej Masłowskiej - chyba będę
                                                    musiała ją przeprosić :)
                                                    jd- przeprosiny składam na twoje ręce :)



                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.11.03, 22:34
                                                    Brzozo, byłem przekonany, że zawsze kazałaś się wozić tacie, bratu, narzeczonym
                                                    i mężowi. Swoją drogą ponad 10 zajeżdżonych samochodów zdaje się wskazywać, że
                                                    jednak nie masz ręki do aut.
                                                    Rita, nie wiem wiele o tym Pielewinie, choc wiem, że jest na topie. Za to Asnyk
                                                    bardzo w porządku.
                                                    Ciekawie zaczynasz kombinować o tej małej Masłowskiej.
                                                    Byłem na siatkówce (po pół roku przerwy), grałem na pół gwizdak i marnie, ale
                                                    pięć setów i kolano było ok.
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 10.11.03, 10:35
                                                    jd - widze, że usilnie chcesz posadzic mnie po lewej stronie kierwnicy, a
                                                    dokładniej: kierowcy-mężczyzny. Nie dam sie. Poza tym wyraźnie napisałam,
                                                    uzywając w dodatku cudzysłowu, że autka "ujeździłam", a nie "zajeździłam". To
                                                    jest zasadnicza różnica. Ja bardzo dbam o swoje (wspólne z mężem) samochodziki,
                                                    a do tego - zapewniam Cie - jestem bardzo dobrym kierowcą. Wypraszam więc
                                                    sobie! A jesli chcesz, to cie kiedys przewiozę i sie wtedy przekonasz. No!
                                                    rita - od początku próbowałam "wyposrodkowac" twierdząc, ze nic nie mam
                                                    przeciwko samej Masłowskiej, natomiast jej książka zupełnie mi się nie podoba.
                                                    I w tej kwestii nic sie nie zmieniło. Jeśli dziewczyna napiszę drugą, którą sie
                                                    zachwycę, z radością ogłoszę to całemu światu.
                                                    Porządek w chaosie w pokoju Twojej córki jest całkowicie zrozumiały - nie ma
                                                    nic gorszego, jak próby innych osób, usiłujących zaprowadzić w czyms takim swój
                                                    własny ład. Lepiej niech to zyje własnym życiem.
                                                    A Młoda Polska jest bardzo sympatycznym okresem polskiej literatury.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko - brzoza IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 17:54
                                                    wchodze na chwilkę
                                                    brzoza, możesz odpowiedzieć na post tity o 8-letniej dziewczynce - ty jako
                                                    reprezentant naszego forum zrobisz najlepiej
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko - brzoza IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.11.03, 19:15
                                                    Brzozo, z przyjemnością dam się przewieźć, nawet jeśli z duszą na ramieniu.
                                                    Potem - jeśli dojedziemy (sorry: gdy już dojedziemy) - zapraszam cię na Łzę
                                                    komsomołki.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 19:18
                                                    Co moi drodzy - trochę swoich spostrzeżeń rzucę, bo zła jestem patrząc na
                                                    Kraków miasto umarłe. Od piątku, kiedy zaczął się weekend nic się nie dzieje i
                                                    nic nie można załawić. W piątek przedrzeć się przez Kraków było prawie
                                                    niemożliwe, w stronę Zakopanego szturm samochodów, a w poniedziałek cisza,
                                                    cisza zaległa wokoło.
                                                    Chociaż dzień był zaplanowany jako dzień spraw urzędowych, plany rozmyły się i
                                                    żadne urzędy nie chciały pracować. Dziwi mnie, że w wolnej i biednej Polsce
                                                    możemy sobie na to pozwolić. Proponuję odrobić jeszcze środę i czwartek i
                                                    przedłużyć naszą wolność od pracy. Ciekwae w tym wszystkim, że takiego wolnego
                                                    nie robią: warsztaty samochodowe, markety, ja, a nawet robotnicy, którzy
                                                    wymieniają dzis okna w blokach i jeszcze zakłady fotograficzne itp
                                                    Urzędnicy - nic nie mam przeciwko nim, ale czy to są ludzie objęci ochroną,
                                                    jacyś ludzie uprzywilejowani. A tak się mówi o sądach, zawaleni pracą, a czy
                                                    sądy też są uprzywilejowane w tej wolności ? Czy nie uważacie , że tą wolność
                                                    nadużywamy ? Dlaczego szkoły nieczynne - bo odpracowały jakąś wycieczką do
                                                    teatru lub kina. A żalę się, bo uciekł mi i dzieciakom trening - szkoła też
                                                    zamknięta.
                                                    Dość wyżalania się, bo jak pomyślę o świętach , które też będą długie - od
                                                    środy do niedzieli to tu akurat bardzo się cieszę.
                                                    jd- ku twojemu zadowoleniu i satysfkcji udało mi sie wprowadzić nowy towar,
                                                    twój ulubiony, kruchutki, a wiem , bo jestem już po degustacji , niczego sobie
                                                    lub jak król szczurów mawiał - niezły !.
                                                    Teraz zaczytuję sie w Asnyku, tylko dlatego, że ksiązkę trzeba oddać i musze
                                                    zdążyć.
                                                    Moja praca też jest dziś wolnościowa i nie ma reguł czasowych, referat jest na
                                                    pierwszym miejscu, szczegolnie gdy dotyczy Pani Masłowskiej
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.11.03, 21:43
                                                    No Rita, masz u mnie duży plus za te Grześki, ale sama przyznajesz, że to jest
                                                    dobry interes.
                                                    Temat długich weekendów towarzyszy mi tyle lat, że nie wchodzę w to.
                                                    Asnyka potwierdzam raz jeszcze.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 10.11.03, 21:53
                                                    jak narazie to ja jestem pierwszą klientką na te Grześki, a wiesz ile jest
                                                    rodzajów Grześków ?
                                                    A że lubisz Asnyka to mam ładny wiersz na weekendowy wieczór :)

                                                    Echo kołyski
                                                    Rozkoszą wszystko tchnie,
                                                    Śpiewa ci ptaszków chór,
                                                    W twym niebie nie ma chmur,
                                                    Ani goryczy w łzie;
                                                    Zycie uśmiechem cię wita
                                                    I każdy kwiat ci rozkwita,
                                                    Rozkoszą wszystko tchnie !

                                                    Na taki życia zmrok,
                                                    Rozbicia straszną noc,
                                                    Zachowaj ducha moc
                                                    I jasny dziecka wzrok;
                                                    Niech ci wspomnienie kołyski
                                                    Przyniesie matki uściski
                                                    Na taki życia zmrok !

                                                    ładny wierszyk
                                                    Asnyka skończyłam i wracam do Pielewina - dalej nie wiem o co chodzi, ale może
                                                    w ostatnim zdaniu autor wytłumaczy
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.11.03, 17:39
                                                    Musisz teraz właściwie pomanewrować reklamowo i promocyjnie tymi Grześkami.
                                                    Zrobisz na nich duże pieniądze.
                                                    Wydaje mi się, że są ich cztery rodzaje: klasyczne bez czekolady, klasyczne w
                                                    czekoladzie (te są najlpsze), toffi oraz kokosowe.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 21:22
                                                    więc od jutra mogę zacząć reklamę grześków - znasz mnie, jak sie dorobię na
                                                    grześkach, napewno się podzielę zyskiem. Wydaje mi sie , że nie są one takie
                                                    drogie 0.90gr i zysk będziemy liczyć w groszach wg. zasady grosz do grosza i
                                                    uskłada się miarka.....Najpierw zacznę pertraktacje z psem Cezarym aby rzucił
                                                    prince polo i wziął do pyska grzesia.
                                                    Mam narazie jeden rodzaj , ale jak sie interes rozwinie postaram sie też o inne
                                                    rodzaje. Ten produkt jest Polski z Kujawianki i tu ma już na samym wstępie plus.

                                                    Dziś dzień spędziłam w marketach wraz z innymi ludżmi, którzy wybrali spędzenie
                                                    czasu wolnego w ten sposób.
                                                    jd - nawet nie wiesz czym sie zajełam, przepraszam wpadła mi sama ta
                                                    książeczka - Zbigniew Herbert - poezja i czytam i czytam i nie wierzę , coraz
                                                    bardziej sie zagłębiam i co raz bardziej i coraz bardziej mi sie on podoba i
                                                    wiesz z jakiej przyczyny ????????
                                                    ano on jest zwolennikiem Marka Aureliusza , mojego idola i nawet wierszyki z
                                                    myślą o nim napisał - jestem zaskoczona i jutro od rana zacznę go
                                                    rozszyfrowywać.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.11.03, 22:00
                                                    Moje tantiemy od Grzesków możesz z czystym sumieniem przepić, przejeść albo
                                                    zainwestować dalej.
                                                    Herbert to najwyższa szkoła jazdy, a zarazem rzecz do rozkoszowania się. Był o
                                                    krok od Nobla, o czym marzył bardzo. Najbardziej Markowy jest
                                                    wiersz "Przesłanie pan Cogito". Pod koniec życia Herbert niepotrzebie dał się
                                                    trochę wykorzystywać politycznie i (bardziej słusznie, choć nie do końca)
                                                    popijał gorzką.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 11.11.03, 22:07
                                                    będę prowadzić księgowość i zysk składać na gorzką, żeby tylko nie okazała się
                                                    strata, jeśli je sama będę jadła i co wtenczas z gorzką ?
                                                    Ciekawe, dziwną moc ma ta gorzka - Pilch, Herbert, Darwin , kto następny ?
                                                    przyznać sie ! :)
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 12.11.03, 22:11
                                                    Nie wiem co pisać, to co mam napisać napiszę innym razem, brzoza powinna być z
                                                    tego zadowolona, opisze jej wszystko dokładnie po fakcie.
                                                    Z niepokojem czekam na rozwój sytuacji.
                                                    A tymczasem rozgryzam funkcje nowego aparatu telefonicznego, a jakie ma funkcje
                                                    to już mój rozum tego nie rozgryzie, nie jestem w stanie opanować całego tego
                                                    malutkiego przedmiociku.
                                                    Myślę, że lepszy biznes miałby sieci komórkowe gdyby wypuściły aparaty tylko z
                                                    dwoma przyciskami funkcji włącz i wyłącz. Nie wyobrażam sobie ludzi w starszym
                                                    wieku by ten program nowoczenej techniki rozgryżli.
                                                    A przecież tych rencistów i emerytów mamy dużo, a nie widziałam jeszcze w
                                                    rękach telefonu u babć czy dziadków. Przykład mojego męża jest doskonały, on
                                                    widząc taką technikę odrazu się zraża.
                                                    To taki zastępczy temat na czas innych moich mysli.

                                                    Podoba mi się stosunek Herberta do M.A.
                                                    A czytałes ten wiersz napisany specjalnie do M.A.
                                                    " Dobranoc Marku lampę zgaś
                                                    i zamknij książkę. Już nad głową
                                                    wznosi się srebne larum gwiazd
                                                    to niebo mówi obcą mową ...... "

                                                    albo inny wiersz - Kołatka
                                                    "......
                                                    moja wyobrażnia to kawałek deski
                                                    a za cały instrument mam drewniany patyk
                                                    uderzam w deskę a ona mi odpowiada
                                                    tak-tak nie-nie .... "
                                                    ten typ wyobrażni wywodzi się z lektury M.A. mówi Herbert.
                                                    Kołatka w religi katolickiej odgrywa dużą rolę - wiesz, że mam przy wejściowych
                                                    drzwiach taką kołatkę z głową lwa, lecz nigdy się jej nie używa, jest dekoracją.
                                                    A ponoć to ona odstrasza ciemne moce.
                                                    jd- zamontuj sobie taka kołatkę przy drzwiach, będziemy kołatać ;)))
                                                    Ciekawe czy brzoza ma kołatkę - będzie wspólne kołatanie do drzwi - to chyba
                                                    będzie typowa Herbertowska wyobraznia :)

                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 13.11.03, 07:46
                                                    rita - nie mam kołatki, ale to dobry pomysł, poszukam i zamontuje na wsi. Może
                                                    rzeczywiście uchroni mnie to przed złymi mocami, bo przed złodziejami to tylko
                                                    dobre zamki i jeszcze lepsi sąsiedzi.
                                                    Tymczasem więc nie pokołaczemy sobie (mysle, że i jd nie dysponuje właściwym
                                                    sprzetem), ale mozemy poesemesować (przyslij mi poczta numer). Trzeba korzystać
                                                    ze zdobyczy naszych czasów. A swoją droga coraz częściej widuje babcie i
                                                    dziadków z komórkami. Był czas, ze moja 80-letnia Mama żywo zainteresowała się
                                                    komórką i nawet zaczęła na nas czynic pewne naciski, co bysmy jej sprawili. Ale
                                                    okazało sie, że nie wolno, bo ma wszczepiony stymulator serca. Była bardzo
                                                    rozżalona.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.03, 09:25
                                                    Rozgryzienie komórki polega właśnie na odkryciu potrzebnych trzech funcji i
                                                    zostawieniu na boku całej reszty.
                                                    Ja też nie mam kołatki i chyba nie dam się namówić ani ricie, ani (zaocznie)
                                                    Herbertowi.
                                                    Brzozo, zrób mamie chociaż internet.
                                                    Czy kończymy ten wątek? Czy mam szykować nowy coctail Wieni?
                                                  • spinkaa Re: Łza komsomołki i nie tylko 13.11.03, 10:02
                                                    Gdybym sprawiła mamie internet, to niebawem musiałabym dorzcic drugi, dla ojca.
                                                    Tak było z telewizorem - z powodu "różnic programowych" trzeba było kupic drugi
                                                    telewizor, bo skończyłoby sie rozwodem.
                                                    Nowy watek jak najbardziej. Mysle, ze i rita jest ciekawa nowego koktajlu.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 20:17

                                                    Zawsze opisywałam wam, jakich to mam fajnych klientów, ale dziś zaczął się
                                                    dzień fatalnie. Jestem pod wrażeniem jednego klienta, który sprawił mi
                                                    przykrość. Wchodzi sobie klient, elegancki klient, ma w rękach 100 zł ( a był
                                                    to już trzeci klient z takim banknotem) i prosi o coca-colę. Kiedy
                                                    odpowiedziałam, że z chęcią bym obsłużyła lecz nie będę miała wydać, klient
                                                    oburzony mówi - niech sobie pani jaj nie robi, po co ma pani ten burdel
                                                    otwarty ?
                                                    Mnie ścieło z nóg, popatrzyłam na niego i bez usmiechu odpowiedziałam - proszę
                                                    zamknąć ten burdel i wyjść. Byłabym w stanie przytoczyć zdanie słynnego
                                                    dresiarza Masłowskiej, ale w tym momencie weszła kobieta klienta i spokojnie
                                                    wyszli. A mnie szlag trafiał, ledwo po ósmej rano, ledwo otworzyłam , a tu
                                                    piekne przywitanie dnia. Na szczęście był to jakiś zbłądzony człowiek, nie z
                                                    mojego rewiru, bo moi klienci i mnie szanują i ja ich, kimkolwiek są.
                                                    A najbardziej to współczuję burdelom do których chodzi i jego kobietom, które
                                                    za wymachiwanie bankonotami muszą mu ulec.
                                                    Przejdżmy teraz do lżejszego tematu - O dwu nogach Pana Cogito .
                                                    tak oto
                                                    na obu nogach
                                                    lewej którą przytównać można do Sacho Pansa
                                                    i prawej
                                                    przypominającej błędnego rycerza
                                                    idzie
                                                    Pan Cogito
                                                    przez swiat
                                                    zataczając się lekko.

                                                    teraz już wiem dlaczego musiałam przeczytać Don Kichota i że nic nie poszło na
                                                    marne, wszystko można ze sobą wiązać.
                                                    A ten kawałek o pięcie i ziarenku piasku i Platonie i konfrontacji idee Marka
                                                    Aureliusza z życiem codziennym - czyż nie ciekawe ?
                                                    Świat widziany oczyma Hrberta jest inny - bo tak zdobędziesz dobro, którego nie
                                                    zdobędziesz.
                                                    U mnie wszystko ok, myślę jak wy , że czas na nowy wątek. Jestem bardzo go
                                                    ciekawa, czy będzie on z kołatką ?
                                                    brzoza - wszystko poszło ok to była sonda u męża.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: 193.0.68.* 14.11.03, 13:07
                                                    Brzozo, oczywiście, że tata też powinien mieć internet.
                                                    Rita, a Przesłanie pana Cogito było?
                                                    Dziś wieczorem (jeśli dotrę) lub jutro zrobię nowy coctail.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 20:06
                                                    oj, moi drodzy, mąż wrócił ze szpitala szczęśliwy, pełen formy i energii ,
                                                    jakby cud jakiś sie stał.
                                                    Wprawdzie nie jest jeszcze w pełni zdrów ale pełen nadzieji. Teraz mi opowiada
                                                    swoje wrażenia. Jak zwykle są ciekawe , leżał z księdzem i prezesem klubu
                                                    piłkarskiego z Nowego Sącza.
                                                    O czym tak rozprawiali to jeszcze nie wiem, malo miałam czasu na rozmowę, ale
                                                    przyznacie fajny był zestaw.
                                                    Ja nie mogę żadnego złego słowa powiedzieć na służbę zdrowia, przydzielili
                                                    mężowi lekarza, który się opiekował mężem, wszystko wyjaśniał i będzie dalej
                                                    pod jego opieką.
                                                    A cały zabieg mam na płytce, co mnie zaskoczyło, ta technika komputerowa. Teraz
                                                    mogę sobie płytkę puścić i oglądać robiony zabieg - niestety tego nie uczynię,
                                                    boję się krwi i jego widoku.
                                                    Wogólę moge powiedzieć, że można dostać zawału serca od takiej specjalistycznej
                                                    opieki, zaskoczenie pełne i pozytywne. A tyle się o tej służbie zdrowia mówi.
                                                    Ja tam wolę nie mówić tylko się cieszyć. Tyle czasu czekał, tyle miesięcy
                                                    odwlekał, tyle miesięcy żył w strachu, a teraz na ochotnika może się zgłosić.
                                                    Co zadziałało magia, cud ? - nie wiem, w każdym razie nie pieniądze tego jestem
                                                    pewna, choć pewno nikt w to nie uwierzy. O niczym innym nie mówi jak tylko o
                                                    szpitalu. Do tej pory nie może uwierzyć w cud i zaczyna sie zastanawiać, czy
                                                    czasmi lekarz nie pomylił pacjentów.

                                                    Przez to całe zamieszanie straciły dzieciaki, nie zdążyłam na trening i
                                                    musiałam odmówić salę, a dziś niebieska sala, ulubiony obiekt. Trudno sie
                                                    mówi , siły wyższe.
                                                    Jakie przesłanie dał Herbert - właśnie ? - myslę
                                                    ale tak myślę, że chciał byśmy umieli odróżniać dobro od złego, choć on nie
                                                    wskazuje co dobre a co złe - stąd to słynne zdanie - bo tak zdobędziesz dobro,
                                                    którego nie zdobędziesz.
                                                    Dlaczego nie zaznasz ? - bo dobro to szerokie pojęcie, bo człowiek róznie
                                                    pojmuje dobro i sam dokonuje wyboru - czy tak ????

                                                    Sport - mam jeszcze szanse w siatkówce zdobyć siódme miejsce. jd- jak będziesz
                                                    się modlił ? Zostaw to przeznaczeniu , będzie dobrze.




                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 14.11.03, 21:39
                                                    rita - bardzo sie cieszę, że Twój mąz zdecydował się na to badanie z własnej
                                                    woli (tak się domyślam) a nie przymuszony jakims kolejnym kataklizmem
                                                    zdrowotnym. Domyslam sie, ze chodzi o koranorografię, i ze wszystko wyszło ok.
                                                    A ten dzisiejszy jego entuzjazm i podekscytowanie bierze się zapewne stąd, że
                                                    diabeł jest straszny tylko po ciemnu. To znaczy, ze boimy sie głównie tego,
                                                    czego nie znamy, a nie znając spodziewamy sie zazwyczaj najgorszego.
                                                    Towazrystwo w szpitalu rzeczywiście miała znakomite, az pozazdroscic tego
                                                    czasu spedzonego zapewne na dysputach o miałkosci i kruchości zycia, albo tez
                                                    i o jego atrakcyjniejszych stronach. Bo chyba nie gadali w tych warunkach o
                                                    polityce!
                                                    Co do opieki w szpitalach - mogłabym ksiązke o tym napisac z racji wieloletnich
                                                    zmagań mojej rodziny, a więc i moich, ze służba zdrowia, także i tą szpitalną.
                                                    I wiem jedno - tak jak w zwykłym zyciu, sa dobrzy i źli ludzie, sympatyczni i
                                                    antypatyczni, kompetentni i dyletanci itd, itp. I na pewno nie wolno uogólniac,
                                                    że służba zdrowia jest do niczego. To bardzo krzywdzące.
                                                    rita - pozycz męzowi takiego optymizmu na co dzień. Radosny mąż to co najmniej
                                                    połowa Twojego dobrego samopoczucia.
                                                    jd - czy cieszysz się z naszych siatkarek? I czy oglądając mecze wcinałeś
                                                    Grześki?
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 22:37
                                                    brzoza - o czym rozmawiali w sali to wspaniałe trio to jeszcze się nie
                                                    dowiedziałam, bo mąż ciągle przeżywa opiekę nad sobą. Właściwie to z jednego
                                                    dołka wpadł w drugi, on zaczyna się tym gnębbić i ciagle zadaje pytanie
                                                    dlaczego ? Dlaczego traktowali go jak jajko i to nie tylko lekarz ale i
                                                    pielęgniareczki - mnie tam nie było, ja nawet go nie odwiedzałam, bo zabronił
                                                    mi. I dlatego się spóżnił do domu ponieważ jego kartę wypisu długo robił lekarz
                                                    prowadzący, a przy tym ciągle był wzywany na konsultacje.
                                                    Tam mają ludzie pełne ręce roboty, teraz jestem i ja pełna podziwu dla niech i
                                                    niech nie mówią, że pielęgniareczki tylko piją kawę i jedzą ciateczka.
                                                    Mąż poza tym wiedział gdzie sie udać , poszedł do dyżurki ponoć , zawołał
                                                    przełożoną pielęgniarek i mówi - dobrze się pani dziś czuje ?, zdrowa jest jest
                                                    pani ? - kiedy usłyszał pozytywne odpowiedzi - sam powiedział : - to dobrze, bo
                                                    ja jestem chory i mną trzeba sie opiekować, niech pani zwoła dziewczyny i im to
                                                    powie.
                                                    Jak ja to usłyszałam padałam ze śmiechu - tam napewno musiały być inne jeszcze
                                                    sceny, tylko dziś na gorąco to mówię.
                                                    Albo przyszli studenci i oglądają męża na wszystkie strony, a mąż zrobił im
                                                    wykład swojej choroby, ale o tym napiszę innym razem - bo to już jest cała
                                                    historia choroby.
                                                    jd- pewnie jest w dużych nerwach przed siatkówką ;)
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.11.03, 20:14
                                                    Miałem taki jakiś natłok spraw, że nie oglądałem ostatnich dwóch meczów, ale
                                                    byłem pewien, że będzie tak jak było, i tak było.
                                                    Mąż z księdzem i tym trzecim rozmawiali oczywiście o kobietach.
                                                    Nowy coctail zrobię w chwili swobodniejszej, bez pośpiechu i paniki, bo tak
                                                    należy podchodzić do coctaili.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 21:29
                                                    jutro mam nadzieję masz siatkówkę i zaczniemy nowy tydzień
                                                    Nie denerwujmy się póżniej pójdziemy na wódkę.
                                                    A czy dobrze odkryłam przesłanie Herberta ?
                                                    Wziełam dziś jak zwykle czasopimo do czytania i tak mnie wciagło , że jestem
                                                    pod wrażeniem
                                                    1. Pan Leszek Kołakowski dostał nagrodę równoważną nagrodzie Nobla - Biblioteki
                                                    Kongresu USA , czyli tytuł najfajniejszego polskiego filozofa.
                                                    2. Czy słyszeliście o mocnym uderzeniu poezji czyli Slam ?
                                                    Slam to połączenie poezji i ... sportu (tenis, baselbal) czyli oznacza mocne
                                                    uderzenie, które powala przeciwnika !
                                                    To musi być wspaniała poezja i wiecie od 14-16 listopada taki turniej jest w
                                                    Krakowie, a ja nie mogę go znależć w prasie.
                                                    dziś pózno wchodze ponieważ paulina pisze
                                                    a ja mam problem z :
                                                    Noc. Księżyc świeci na niebie zasypanym milionem gwiazd. Śpisz i beztrosko
                                                    marzysz. Lecz czy jesteś w pełni bezpieczny?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.11.03, 22:16
                                                    Tak, idę jutro na siatkówkę.
                                                    "Przesłanie pana Cogito" to osobny świetny wiersz, bardzo w stylu Marka.
                                                    Kołakowski to absolutna ekstraklasa światowa i właściwie tylko on mógł to
                                                    dostać. Całkiem niedaleko jest Walicki.
                                                    Ja jestem w zasadzie dość bezpieczny.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 15.11.03, 22:27
                                                    całkiem rozumię twojej zony bezpieczeństwo - trzech dorosłych mężczyzn, a ja co
                                                    mam zrobić trzy bezbronne kobiety i czwarta stara suczka.
                                                    Piękny wiersz był w tej gazecie
                                                    słuchajcie , to chyba filozoficzny

                                                    Ptaszek siedzi w klatce
                                                    Ptaszek chodzi po klatce
                                                    Ptaszek bije skrzydłami o klatkę
                                                    Ptaszek spada na dno klatki

                                                    Ptaszek trzyma rękę na klamce
                                                    Ptaszek wychodzi z klatki
                                                    Ptaszek rozgląda się
                                                    Ptaszek wraca do klatki

                                                    Śliczniutki, piękniutki, prawdziwiutki wiersz - już jest w sercu
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 21:19
                                                    Dzień minął, jak mijają dni, zepchnełam go, zniszczyłam go delikatnie moją
                                                    prymitywną i niesmiałą sztuką życia, pracowałam kilka godzin i wertowałam stare
                                                    książki. Coś znalazłam , bardzo mnie zainteresowało i jestem wciągnieta.
                                                    W takim nastroju, przy zapadającym zmroku zakończyłam ten znosny, tuzinkowy
                                                    dzień.
                                                    Czytam coś dla obłąkanych czyli myślących ;)
                                                    "Większość ludzi nie chce pływać, dopóki się nie nauczy pływania - Czy to nie
                                                    dowcipne? Oczywiście nie chcą pływać! Urodzili się przecież dla ziemi, nie dla
                                                    wody. I oczywiście nie chcą myśleć, gdyż stworzeni zostali do życia, a nie do
                                                    myślenia !. Tak, a kto myśli i kto z myślenia czyni sprawę najważniejszą, ten
                                                    wprawdzie może w tej dziedzinie nie zajść daleko, ale taki człowiek zmienił
                                                    ziemię na wodę i musi kiedyś utonąć "
                                                    jd- czy rozumiesz to filozoficzne zdanie, czy czytaliście z brzozą moje
                                                    znalezione arcydzieło ?
                                                    Szklaneczka wina w tym miejscu jest wskazana przez bohatera.
                                                    O 22.00 jest finał z Agassim - postaram sie oglądnąć
                                                  • brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko 17.11.03, 08:57
                                                    rita - o pozezji mocnego uderzenie Slam nie slyszalam, mam widac braki.
                                                    Przybliz cos na ten temat, moze jakiś cytacik z jakiegos mocnego wiersza?
                                                    "Ptaszek" jest bardzo ładny, ale jego przesłanie zasmuca.
                                                    Cytat dla obłąkanych myslących byłby może i fajny, ale dla mnie jest on nieco
                                                    nazbyt karkołomny i w konsekwencji nielogiczny. Ale ja sie nie znam na
                                                    filozofii, sa od niej fachowcy, ja czerpie wiedze o życiu z zycia.
                                                    Jak grał Agassi?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.11.03, 09:20
                                                    Mecz przerwano z powodu deszczu. W tenisa nie da się bowiem pływać.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 20:34
                                                    popatrzcie - ja myślałam, że Agassi przegrał gładko w dwóch setach i mecz
                                                    zakończony, a jd twierdzi, że mecz przerwali z powodu deszczu. To jest tak jak
                                                    jednym okiem zerka sie tu , a drugim tam.
                                                    brzoza - slam - to szaleństwo zachodu, tak jak program zostań gwiazdą piosenki
                                                    będzie program zostań gwiazdą poezji i wszystkie chwyty dozwolone, a
                                                    publiczność będzie wybierać mistrza, czyli połączenie poezji ze sportem.
                                                    Będziemy oklaskiwać, szleć, kibicować jak piszą.
                                                    Na zachodzie już jest to modą. Pierwszy taki stam był w marcu tego roku w
                                                    Warszawie i wielkie były tłumy, aż wszyscy sie dziwili, że na wieczór poezji
                                                    klub pekał w szwach. Nie ma poezji bez przyjemności, występy literackie zostały
                                                    ożywione, na scenie poeta nawiązuje kontakt z publicznością przez (NIE ŻDZIW
                                                    SIĘ ) - rapowanie, podśpiewywanie, rymuje - po prostu - mocne uderzenie.
                                                    Już nie będzie spokojnego recytowania, będą przy tym figury, no nie wiem co
                                                    jeszcze wymyślą. A najważniejsze , że startować może każdy nwet oso, gdyby
                                                    tylko chciał. Będzie też wydana płyta ze slanami.
                                                    Oto masz przykład wiersza:
                                                    Jestem pusty jak wydmuszka
                                                    Czuję się z tym całkiem nieżle.
                                                    Chyba już nie wstanę z łóżka
                                                    Tak mi dobrze, mówiąc zwiężle

                                                    To potęga mnie rozpiera
                                                    Jaś Kapela - poniewiera itd

                                                    brzoza - idą nowe czasy dla poezji :)
                                                    A czytam " Wilk stepowy" - Hermann Hesse - zapis przeżyć osamotnionego artysty
                                                    i jego obraz natury ludzkiej. Człowieka żyjącego pod znakiem Wodnika , czyli
                                                    jak sam twierdzi jest to znak ciemny i wilgotny dlatego ciągle tankuje
                                                    różnorodne trunki. Jestem pod jej wrażeniem
                                                    Miałam tenis z czego sie cieszę, przerwa na darię żle działa, a tomek
                                                    zaserwował 200 piłek z wielką radością. Dziś miałam tzw. miękki tenis czyli
                                                    sztuka gry delikatnego technicznego tenisa, czyli inaczej lekkie nagrywanie
                                                    piłki na partnera - to co pokazywali w urywku na Eurosporcie.
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.11.03, 20:43
                                                    Agassi przegrał gładko w trzech setach i po krótkiej przerwie deszczowej.
                                                    Dziś nie zdążę znów zrobic nowego coctailu, ale już niedługo.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 17.11.03, 21:05
                                                    dobrze jd - też zaczyna mi brakować energii, książka wspomnień, a dni nudne
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 20:32
                                                    jd i brzoza - zacytuję wam coś, co mnie zaszokowało, a mowa jest o Polsce :
                                                    "Polska - Wszystko co myślałem o Polsce, już powiedziałem. Ale potem zmieniłem
                                                    zdanie. Zaszliśmy z panną do cudzej klatki. Przykucneła między pierwszym i
                                                    drugim pietrem, powierciła się i zaczeła fest srać, z męką wybałuszjąc swe
                                                    krótkowzroczne oczy na ścianę przed sobą. Stałem na czatach.
                                                    - Ej, garażu ! - panna nigdy nie mówiła mi po imieniu. - Masz czym się
                                                    podetrzeć ?
                                                    - Nie.
                                                    Podtarła się palcem wskazującym i napisała na ścianie: - Pokój światu! "

                                                    Nie chce mi się wierzyć bym ja ci tą książkę poleciła, a poleciłam ci z powodu
                                                    dobrej recenzji.
                                                    Ale czytając urywki zastanawiam się jak można tak srać na swoje państwo i na
                                                    inne - autor mówi, że to jest prawda, jaką on prawdę widzi ?
                                                    To jest prawdziwe świństwo i czyste drwiny. Pisałeś , że ją przeczytałeś i nic
                                                    więcej. Co za moda weszła do literatury ? Skreslam tą literaturę, nie ma czym
                                                    się zajmować.
                                                    Wiecie zapewne o jaką ksiązkę chodzi Jerofiejewa - Encyklopedia duszy ... ..

                                                    Miałam zamieścić recenzję pauliny o książce Masłowskiej i zamieszczę ją by
                                                    jakoś ułagodzić klimaty
                                                    "Bo czyż nie przeraża nas proste życie Silnego, który nie robi nic, prócz
                                                    zażywania amfy, „pukania dup” i oglądania telewizji? Zawsze istnieje obawa, że
                                                    dzięki takim ludziom jak Silny, człowiek w końcu uzna, że prawdziwe dobro
                                                    polega na zaakceptowaniu pierwotnych, najniższych instynktów człowieka.
                                                    Czytanie literatury oraz wybór pozycji jest na szczęście czynnością
                                                    dobrowolną, dlatego nikt nas nie zmusi do zapoznania się z konkretnym dziełem.
                                                    Wojna polsko- ruska jest pozycją ważną w dziejach literatury polskiej, gdyż
                                                    jako pierwsza ukazała sposób życia, myślenia i język grupy społecznej, która
                                                    jest marginalną częścią społeczeństwa polskiego. Ponadto powieść porusza
                                                    tematy istotne dla współczesnej młodzieży takie jak: narkotyki, alkohol, seks,
                                                    zagubienie w świecie, ksenofobia. Jednak niestety, więcej zalet książki nie
                                                    potrafię znaleźć. Co więcej, wiele dzieł jest ważnych i przełomowych w
                                                    historii literatury, lecz gdyby nuda potrafiła zabijać, przeczytanie ich
                                                    równałoby się wyrokowi śmierci. W książce Masłowskiej tak naprawdę niewiele się
                                                    dzieje, gdyż to nie wydarzenia są najważniejsze, lecz sposób ich odbierania
                                                    przez protagonistę. Natomiast czytanie o istotnych problemach slangiem
                                                    subkultury dresów, pełnym wulgaryzmów, nie należało dla mnie do
                                                    najprzyjemniejszych przeżyć. Z mojego punktu widzenia, bardzo istotną role
                                                    odgrywa w literaturze funkcja estetyczna, której, z przykrością musze
                                                    stwierdzić, nie znalazłam w dziele pisarki z Wejherowa. Jednak odważenie się
                                                    na publikację omawianej nowatorskiej i kontrowersyjnej książki jest czynem
                                                    godnym uznania, gdyż dzięki temu mogła ona zyskać rozgłos i podzielić krytyków
                                                    na zwolenników bądź przeciwników, a tym samym wznawiać dyskusje o zadaniach i
                                                    drogach literatury XXI wieku. Trzeba pamiętać, że ostatecznym sędzią jest czas,
                                                    który wyda swój bezstronny wyrok i zadecyduje, czy dzieło Doroty Masłowskiej
                                                    przetrwa w świadomości czytelników, bądź podzieli los innych utworów
                                                    strąconych w otchłań zapomnienia."
                                                    No jak zgadzamy się z tym ?


                                                  • Gość: brzoza Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.chello.pl 18.11.03, 22:26
                                                    Brawo Paulina:)))) Bardzo dobra recenzja, sama pewnie bym tak nie napisała.
                                                    Chociaz momentami nie do końca zgadzam sie autorką (recenzji oczywiscie), to
                                                    nie mogę jej odmówić trafności sądów oraz próby obiektywizacji tego
                                                    kontrowersyjnego zjawiska literackiego, jakim jest omawiane arcydzieło.
                                                    rita - masz zdolna córke:)))
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 22:32
                                                    dzięki - wiesz jak czuje sie matka dziecka za takie pochwały gdy wiesz co też
                                                    przeżyłam w drodze jej rozwoju
                                                    ale to nie koniec na tym, to ponoć wstęp całej uwertury Masłowskiej - już mi
                                                    zapowiedziała, że sobota i niedziela jej komputer jeszcze dwie recenzje z owej
                                                    Masłowskiej - a sama Masłowska powinna dośtać ngrodę za ilość recenzji na jej
                                                    temat - to chyba jakiś obłęd , Sienkiewicza tak nie znam jak koleżankę
                                                    Masłowską, pobija rekordy nad rekordy.
                                                    pozdrawiam cie brzoza
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.11.03, 22:38
                                                    Cytuję siebie z 19 października:
                                                    "Encyklopedia duszy rosyjskiej" Jerofiejewa drugiego - straszny szajs. Gdzie mu
                                                    do Doroty.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 22:43
                                                    no widzisz, nie zrozumiałam wtenczas twego zdania, ale teraz rozumię i
                                                    całkowicie popieram
                                                    Masłowskiej on nie dorównuje, nawet nie ma porównania - po co go tak promują ?
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.11.03, 22:52
                                                    Z radości, że można przypieprzyć ruskim.
                                                    W dodatku tłumaczem tego jest mój dobry znajomy. Usprawiedliwia go, że może
                                                    robił to dla pieniędzy. Zresztą może czegoś nie rozumiemy.
                                                    To miłe, że zaczynasz rozsądnie mówić o Dorocie. Może by i brzoza do tego
                                                    dołączyła.
                                                  • Gość: rita Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.11.03, 22:56
                                                    znamy już brzozę, ona ma swoje stałe niezmienne zdanie i dobrze go motywuje i
                                                    pielęgnuje.
                                                    dobranoc
                                                  • Gość: jd Re: Łza komsomołki i nie tylko IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.11.03, 09:20
                                                    Brzoza też jest reformowalna.
                                                    Zajrzy do tego gównianego Jerofiejewa drugiego i pokocha Dorotę.
                                                    Kończymy ten wątek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka