Dodaj do ulubionych

Michał Lengowski

05.05.06, 23:47
Jan Maria Gisges
Warszawa

KRÓTKA RZECZ
O MICHALE LENGOWSKIM

Jak nad rodzinną wioską i starą dębiną
ptasi rejwach we wierszach nie milknął na chwilkę.
Satyrą jak owada nabijał na szpilkę
sprusaczałych chłopaków wyrosłych nad Łyną.
Chleba szukał jak wielu w kopalniach Westfalii
z grudką ziemi ojczystej w szarej kamizelce,
mając jeden drogowskaz nieomylny — serce —
wrócił twardszy niż węgiel z ojczyzny Walhalli.
Dla ciebie dawniej ściana błyszcząca na przodku
huczała tysiącami tratujących podków —
Dla ciebie, coś odważnie pieśń warmińską nosił
jak broń — dziś cześć i uścisk dłoni, kielich wina!
Dla ciebie wiersz nie płacze. Ciebie tylko prosi:
szum o walce najdłużej, jak dęby, jak Łyna.
Obserwuj wątek
    • gietpe Re: Michał Lengowski 05.05.06, 23:57
      ICHAŁ LENGOWSKI

      MÓJ ŻYCIORYS

      »Ia, Michał Lengowski, ojcu Jakób było,
      Matka Katarzyna — wspomnieć o niej miło —
      Z Berentów zrodzona, ta mię wychowała
      I w rejestr urodzin zapisać mię dała.
      Dzień — dwadzieścia siedem, miesiąc wrzesień przecie
      Rok — tysiąc osiemset siedemdziesiąt trzeci,
      Miejsce urodzenia to Kaletka-Stara.
      Sześć lat nauk w szkole — niedługa to miara,
      Lecz za moich czasów szkół polskich nie znali,
      Tylko po niemiecku uczyć nakazali.
      Chcąc me myśli polskie spisać na papierze
      Musiałem się uczyć sam po polsku szczerze.
      Matka książki polskie z Czytelni znosiła,
      Gazeta Olsztyńska wychodzić zaczęła,
      Ja też ciekaw byłem, o czym tam pisali,
      O czym Kuba z Frankiem w niej tam rozmawiali.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 05.05.06, 23:59
      Gdy już osiemnaście lat na grzbiecie miałem,
      Za chlebem w głąb Niemiec sam się wybierałem.
      Swe błogosławieństwo matka w drogę daje,
      Bym zachował wiernie polskie obyczaje.
      .W dziewięćdziesiąt drugim od stycznia drugiego
      W kopalnim pracował węgla kamiennego.
      Wkrótcem tych zapoznał, co tu dłużej żyli,
      Pomiędzy swoimi główny rej wodzili,
      Z Pomorza i Śląska, także z Poznańskiego,
      Tak więc z różnych dzielnic zaboru pruskiego
      Już uświadomieni na zachód przybyli,
      Wiedzę narodową pośród mas szerzyli.

      Jam się z nimi łączył, oni mię poznali,
      Do pracy społecznej wszędzie zapraszali.
      W dziewięćdziesiąt czwartym potem (do szóstego),
      Odsłużyłem służbę stanu wojskowego,
      W dziewięćdziesiąt ósmym, sierpnia trzydziestego
      Brałem ślub kościelny — stanu małżeńskiego
      Z Anną Kowal ewską — w Pluskach się rodziła,
      Córkę, pięciu synów na świat sprowadziła.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 06.05.06, 00:01
      Gdym w sam czas zapoznał dzieła Sienkiewicza,
      Inne historyczne, także Mickiewicza,
      Walki z zaborcami, cierpienie w niewoli,
      Kiedym już zapoznał całokształt tej doli,
      Świętym się w mej duszy odbiła obrazem:
      Z tymi, co cierpieli, chciałem cierpieć razem.
      Odtąd Polska dla mnie była ideałem,
      Dla dobra jej sprawy cały się oddałem
      W Gelsenkirchen — Bochum, gdzie się przebywało.
      Tam towarzystw polskich dużo już istniało,
      Ja do miejscowego w Schaike się wpisałem.
      Przez lat siedemnaście tam też pracowałem
      I w Związku Polaków, co już istniał przecie,
      Tak samo w Centralnym Polskim Komitecie.
      Gdym na wiecach polskich propagandę szerzył,
      By do zjednoczenia każdy Polak dążył,
      Wtenczas się Niemiaszki tak na mnie zgorszyli,
      Ze mię na kopalni z pracy wydalili.
      Bym był niezależny w każdej życia dobie,
      Nabyłem w Katernberg handel piwa sobie,
      Było to w początku wieku dwudziestego,
      W miesiącu lutym, roku zaś trzeciego.
      Przez pięć i pół roku tym się zajmowałem,
      W towarzystwach polskich dalej pracowałem.
      Towarzystw do setki, pracy wielkie pole:
      Ludowe, i śpiewu, i Gniazda Sokole.
      Zęby tak na Warmii — wciąż mi się tak śniło,
      Zęby tam w ojczyźnie takie życie było.
      Taka to myśl zawsze do mnie podchodziła,
      W czerwcu w ósmym roku do kraju skłoniła.
      Gospodarstwo rolne nabyłem, mój panie,
      We wsi Zielonowie, dawniej Grynał zwane.
      Te moje marzenia tu wykonać chciałem,
      Towarzystwa polskie zakładać myślałem,
      Lecz już nowe prawo naówczas istniało,
      Na publicznych wiecach polskich mów wzbraniało.
      Lecz w czasie wyborczym mówić dozwalali,
      Tośmy chociaż wtenczas z tego korzystali,
      Tuż w pracy domowej działałem, jak wiecie,
      Przez pisma, poezje, głoszone w Gazecie.
      Po wojnie światowej prąd wolności płynie,
      Więc Radę Ludową tworzymy w Olsztynie.
      Ja więc jako członek tej Rady Ludowej
      Jadę do Poznania na Sejm dzielnicowy,
      Po powrocie na wsie tu się udajemy,
      I placówki polskie wszędzie budujemy.
      Wszędzie praca idzie w ową ważną porę,
      W pracy plebiscytu także udział biorę,
      Lecz kiedy plebiscyt wypadł dla nas marnie,
      Wielu z mych rodaków do Polski się garnie.
      Wtenczas myśl stanowcza w głowie mi się rodzi:
      Nie trza ziemi rzucać, skąd nasz ród pochodzi,
      Bo tu trzeba bronić, na tej ziemi naszej,
      Praojców spuścizny, polskiej mowy naszej.
      Przez Związek Polaków wszędzie docieramy,
      Rolniczą spółdzielnię sobie zakładamy,
      Towarzystwo szkolne i szkoły powstają,
      Tam polskiej nauki dzieciom udzielają.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 06.05.06, 00:02

      Aż gdy Hitler napad na Polskę planuje,
      Wtedy moich synów do więzień pakuje,
      Mnie zaś z mej własności wywłaszczyć zamierza,
      Ale mu przeszkadza wzgląd na brak żołnierza,
      Bo sztab generalny tak czynić nie radzi,
      Aż już po wygranej rzecz tę przeprowadzi.

      Lecz nie tylko do mnie to się odnosiło,
      Bo wielu rodakom to samo groziło.
      Gdy okupantowi grunt spod nóg się psuje,
      Mnie z moją rodziną precz ewakuuje.
      Gdy nas tak pospiesznie na zachód wywożą,
      Dało się nam ukryć na polskim Pomorzu.
      Gdy burza minęła, poszła do Berlina,
      Ja z moją rodziną wracam do Olsztyna.
      • rita100 Re: Michał Lengowski 06.05.06, 21:01
        Gietpe, kim był Michał Lengowski ?
        Nowe odkrycie na Forum, taki życiorys napisać, to sztukmistrzostwo, a życiorys
        pełen burzliwych dziejów , tęsknoty i milości do ziemi.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 06.05.06, 00:07
      PRZYPOMNIENIE

      Jaśka do wojska zabrali,
      W Poczdamie edukowali:
      Już nie Jasiek, ale Johann,
      Tak go w wojsku nazywali.

      Gdy wysłużył swoje lata,
      Do swej matki do dom wraca.
      Tak rozmyśla sobie w głowie,
      Cóż mu matka na to powie,

      2e już tak wymusztrowany,
      W niemczyźnie edukowany.
      Gdy próg matki przestępuje,
      Po niemiecku rezonuje.

      Matka nad tym srodze biada,
      Że syn po polsku nie gada.
      — Możeś głodny — zapytuje —
      Kurczątko ci ugotuję.

      — Niks, muterko, z kukuryku,
      Fleisch will essen do frysztyku —
      I tak dalej i tak dalej,
      Tylko po niemiecku wali.

      Wtem widzi grabie przy ścianie:
      — Was ist das? — nadeptał na nie.
      Grabisko go w łeb zwaliło,
      Aż mu się jasno zrobiło.

      — Któż postawił je przy ścianie?
      Zęby w górę! to skaranie! —
      Gdy go zwaliły przez głowę,
      Szybko znalazł polską mowę.
      • rita100 Re: Michał Lengowski 06.05.06, 21:04
        hehe, z tymi grabiami przy drzwiach to dobra sytuacja. Słyszałam , że Warmiacy
        nawet w nerwowych chwilach życzą stapnięcia na grabie, bo trochę otrzeźwieć z
        głupoty i popatrz, nawet w wierszu to jest ujęte.

        Wtem widzi grabie przy ścianie:
        — Was ist das? — nadeptał na nie.
        Grabisko go w łeb zwaliło,
        Aż mu się jasno zrobiło.

        — Któż postawił je przy ścianie?
        Zęby w górę! to skaranie! —
        Gdy go zwaliły przez głowę,
        Szybko znalazł polską mowę.

        wink
      • tralala33 Re: Michał Lengowski 08.05.06, 20:21
        O Michale Lengowskim wiersze pisali też inni, na przykład Mieczysław Jastrun

        Poeta ludu tego ósmy nosi krzyżyk
        Na grzbiecie, ale krzepki, wesoły jak dziecko,
        Twarz rumiana, a oczy emalią niebieską
        Powleczone. On czoła przed siłą nie zniżył.
        On był z nim, z ludem swoim, jak kość co się w stawie
        Obraca, tak zrośnięty z dolą tego kraju.
        W nędzy, w oporze, w smutku, w radości, w zabawie,
        W spojrzeniach, w każdym ruchu, w żartach, w obyczaju.

        (wiersz z 1953 roku)
    • gietpe Re: Michał Lengowski 08.05.06, 21:07

      REZOLUTNY WARMIAK

      Nie wezmę ja żony
      Szlacheckiego rodu,
      Bo by mi wyjadła
      Cebulę z ogrodu.

      Bo najlepsze żony
      Są nasze wieśniaczki:
      Z nich są dobre prządki
      I dobre są tkaczki.

      Gdy już na przędzenie
      Nastanie tu para,
      U sąsiadki z kółkiem
      Siadają z wieczora.

      Nim światło zaświecą
      W czas szarej godziny,
      Rade potańcują
      Te wiejskie dziewczyny.

      Chłopaków spod okna
      Do izby zwołują,
      Rade z nimi tańca
      Trochę popróbują.

      Gdy światło zabłyśnie,
      Do kółka siadaiją,
      Równo nitkę przędzy
      Ze lnu wyciągają.

      Zęby się ta nitka
      Równo lepić chciała,
      Każda prządka swoją
      Kądziel całowała.

      Widząc to chłopacy
      Tak sobie dumali:
      Czyby oni czasem
      Całusa dostali?

      Przysiądę przy której -
      Może się omyli,
      Zamiast do kądzieli
      Do mnie się przechyli.

      Gdy, jak pomyślałem,
      Sztuka się udała,
      Miast kądziel całować
      Mnie pocałowała.

      Grynał, 1929
    • gietpe Re: Michał Lengowski 08.05.06, 21:20
      PAPUGA

      Za pałacem wśród ogrodu
      Stała ogromna altana
      W siatkę z drutu oplatana.
      W niej ptactwo różnego rodu,
      Które wymienić rzecz byłaby długa.
      Lecz rej wodziła papuga,
      Bo w krasne pióra okryta
      I z gadulstwa znamienita,
      A stąd najbardziej zuchwała,
      Ze kilka słów francuskich
      Na pamięć umiała
      I ciągle je powtarzała.
      Dudki, pawie i gawrony
      Uwielbiały z wielkim krzykiem,
      Że ród papug tak uczony,
      Iż gada obcym językiem.
      A ona
      Wielką dumą napuszona,
      Z żadnym się w rozmowę
      Nie wdawała ptakiem,
      Z samym tylko szpakiem
      Czasem przywitać się raczy,
      Bo wiadomo, że sprytny
      Jest ten naród szpaczy.
      Ten, słuchając przez czas długi,
      Nauczył się wymawiać kilka słów papugi.
      Stąd łaska i uprzejmości
      U owej hardej imości,
      Co siadłszy na pierwszej grzędzie
      Chciała rozkazywać wszędzie.
      .'
      Wszystkie ptaki
      Na dół spuściwszy dziobki
      Już pisnąć nie śmiały,
      Chyba tylko głosić
      Papudze pochwały.
      Wtem wróbel niepozorny,
      Ni z miny, ni z czupryny,
      Lecz śmielszy od ptaków — swych braci,
      Zadarłszy dziobka do góry,
      Rzecze do niej:
      ,,Posłuchaj — no, moja pani,
      Skąd ta pycha u wasani?
      Ot wyrzekłaś się danego
      Głosu od natury
      I z nas tu jeszcze chcesz szydzić
      I przewodzić nudnym krzykiem
      Paplając cudzym językiem?
      Ot, powinna byś się wstydzić,
      Bo to brzydkie są narowy
      Zapominać własnej mowy.
      Wiem ja dobrze, że skowronki i czyżyki
      Piękniejsze mają głosy,
      Lecz ja nie sarkam na losy,
      Ale świergocę jak moi ojcowie,
      Szarzy wróblowie..."
      Stąd nauka dla nas taka,
      Że gdy Polak do Polaka,
      Czy w piśmie, czy do rozmowy
      Używa obcej mowy,
      To wielki błąd moda taka.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 08.05.06, 21:32
      TYŚ KULAWY, JA KULAWY

      Dwóch wieśniaków, tęgie chłopi,
      Chcą w świecie szukać roboty,
      Na Żuławy obaj chcieli,
      Po niemiecku nie umieli.

      — Tyś kulawy, ja kulawy
      Pódziam łobaj na Żuławy.
      Wezniesz cepi, a ja grabzie,
      Łobzijewa plecy babzie.

      Zarobziwa para groszy,
      Kupsiam kura do kokoszy —
      Gdy kur na płocie zapsieje,
      Żonka sia z tego naśmieje. —

      I zgodzili sia łu gbura
      Wydraszować jedna fura.
      Z góry machają cepami,
      Aż ziarnka bziją ło ściany.

      Gburka zaszła pod stodoła:
      — Drescher, essen — do nich woła.
      — Co łona tam tak mamrocze?... —
      — Mawa feste bzić, mój bracie! —

      — To my tu nie wytrzymawa,
      Kaci weziią ta Żuława.
      Chućko, braciszku mój drogi,
      Bzierzwa cepi, dalej w nogi!

      Już pod Ryki łuciekają,
      Lód gbura do nich wołają:
      — Drescher, drescher, kommt doch zuruck.,
      — Pewnie zajdą naju łod Ryk! —

      By ich w Rykach nie złapali,
      To przez pola łuciekali.
      Nie przynieśli ani groszy,
      Ani kura do kokoszy.

      Hesler, Westfalia, 1902
      • tralala33 Re: Michał Lengowski 09.05.06, 18:07
        No w tym wierszu widać, że z Michała Lengowskiego wesoły był człowiek. Do tej
        pory kojarzył mi się z dośc ponurym popiersiem na Placu Jedności Słowiańskiej -
        zero uśmiechu, smutne spojrzenie 'pruskich bab'. Widać rzeźbiarz zupełnie nie
        znał prawdziwej duszy pana Michała. A my już wiemy, że śmiać się lubił i
        potrafił.
        • rita100 Re: Michał Lengowski 09.05.06, 20:23
          Michał Lengowski psisał jek Brzechwa, bardzo fajnie. Po prowdzie to jygo
          ziersze só takie wesolukkie i rześkie, czuć powiew wesołości.
          Mnia łóne bardzo pasują, bi i só lekkie i pomniarkowane.
          Gietpe - ale esteś fejn !
          • rita100 Re: Michał Lengowski 09.05.06, 22:43
            REZOLUTNY WARMIAK

            Nie wezmę ja żony
            Szlacheckiego rodu,
            Bo by mi wyjadła
            Cebulę z ogrodu.

            Bo najlepsze żony
            Są nasze wieśniaczki:
            Z nich są dobre prządki
            I dobre są tkaczki.


            Te wiersze Lengowskiego sa takie podaten do śpiewania, takie rytmiczne i tak
            opisujące pracę i zwyczaje warmińskie.
            • rita100 Re: Michał Lengowski 13.05.06, 20:55
              Gietpe, zobacz co znalazłam ? smile

              Ten tekst wyspiewała 60-letnia Agata Hanowska z Plusk, pow. Olsztyn ; tekst
              zapisał w 1951 roku Michał Lengowski (już nam zanany ), melodię Jan Lubomirski.

              Posłuchajta bracia mnili
              Co wom opowiem w tej chwili,
              Już wojenka rozpoczanto
              Gorzałcina już wyklanto,
              Gorzałcina rodam z psiekła
              Lucyperowi 'uciekła,
              Do pogon sia przedostała
              Aż i u nas zamieszkała.

              Nie psij, nie psij Pawle, Pietrze,
              Niech jo psijo świnie, wieprze
              Ani żodan człek poczciwy
              Ani młody, ani siwy.
              Od gorzałki chorób wiele
              Jek na duszy tak na ciele,
              Od gorzałki rany, guzy
              I wodnica, kołtun duży.

              Więc też nie psij i ty Janie,
              Ni Walesiu, ni Iwanie
              Ani żaden człek dojrzały
              Ani młody , ani stary.

              schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=65
        • rita100 Re: Michał Lengowski 05.07.07, 21:40
          tralala33 napisała:

          > No w tym wierszu widać, że z Michała Lengowskiego wesoły był człowiek. Do tej
          > pory kojarzył mi się z dośc ponurym popiersiem na Placu Jedności Słowiańskiej -
          >
          > zero uśmiechu, smutne spojrzenie 'pruskich bab'. Widać rzeźbiarz zupełnie nie
          > znał prawdziwej duszy pana Michała. A my już wiemy, że śmiać się lubił i
          > potrafił.

          Ma chtoś łobrazecek z tam pomnikiem ?
    • gietpe Re: Michał Lengowski 21.05.06, 10:58
      Czy to tu uczyła Maria Zientara Malewska?

      PORWANIE GRAJKA Z TANECZNEJ ZABAWY

      Chabrowo to wioska mała.
      Gdy tam młodzież tańczyć chciała,
      Było biedy z tym niemało,
      Gdyż im grajka brakowało.
      Kalejczaki grajka mieli
      I tańczyli tej niedzieli,
      Grajek był małego wzrostu,
      Nazwali go „kosz" po prostu.
      By go w tańcu nie deptali,
      Więc mu w oknie grać kazali.
      To nie żadna tajemnica:
      Wie to cała okolica.
      Chabrowiacy też wiedzieli,
      Wybrali się tej niedzieli,
      Bo na pomysł taki wpadli,
      I grajka z okna wykradli.
      Grajek w oknie tyli tyli,
      Nasze zuchy w tejże chwili
      Grajka z okna raptem wzięli,
      Do Chabrowa polecieli.
      Tam zaś tańczyć zaprzestali
      I grajka pilnie szukali.
      Znaleźć go już trudno było,
      To ich wielce zadziwiło,
      Zabobonnie tak dumali:
      — Chyba czarci go porwali. —
      Tak sobie w strachu myśleli,
      Tamci zaś się z nich naśmieli.

      1925
    • gietpe Re: Michał Lengowski 21.05.06, 11:05
      CZY TO JA, CZY NIE JA?

      Spił się Wojciech w karczmie srogo.
      A gdy szedł do domu drogą,
      Choć nie było wcale ślisko
      I od karczmy jeszcze blisko,

      Nie dopisały mu nogi,
      Padł i zasnął pośród drogi.
      Jadą mnichy ode dworu,
      Zabrali go do klasztoru,

      W habit go zgrabnie ubrali
      I w celi mu nocleg dali.
      Wyspał się tam wyśmienicie,
      Lecz o dziwo, on — w habicie

      I w takiej komorze leży?
      Zdziwiony, oczom nie wierzy.
      Czy ja karbowy we dworze?
      Czy ja zakonnik w klasztorze?

      Czyli to ja, czy to nie ja?
      Kto mi szczerą odpowiedź da?
      Już w ogrodzie wokół chodzi,
      Z tym pytaniem tak się biedzi.

      Spojrzał przez płot na ulicę,
      Ujrzał swoją połowicę
      I zawołał: — Wojciechowa,
      Czyli to ja, czy to nie ja? —

      Wojciechowa naprzód wrzasła,
      A potem ci go w pysk trzasła...
      Gdy skosztował tej nauki,
      Nie będzie pić więcej wódki.
      • tralala33 Re: Michał Lengowski 21.05.06, 14:24
        Am sia łuśmniała. Wesoły chop buł z tego Mnichała Lengowskiego.
    • gietpe Re: Michał Lengowski 21.05.06, 11:36

      ŚLADAMI PIEŚNI LUDOWYCH*

      Oj, powstały piosnki ludu
      Z pracy i niedoli.
      Śpiewał rolnik na zagonie
      Orząc pługiem rolę.

      Gdy flisacy ciągną z drzewem
      Po tej naszej Łynie,
      Przepływają wioski, miasta —
      Z nimi piosnka płynie.

      Kiedy prządki u sąsiadki
      W kole zasiadają,
      Ciągną ze lnu równą nitkę
      I piosnki śpiewają.

      Gdy się młodzież zabawiała,
      Czy latem, czy wiosną,
      Różne gadki powiadała,
      Z których piosnka rosła.

      Gdy się dzieci w ślepą babkę
      Kryją i biegają,
      O tym, co się w domu dzieje,
      Taką pieśń śpiewają:

      Nasza matka — tarapatka
      Rada dzieci bije,
      A nasz ojciec jak wyrostek
      Rad gorzałkę pije.

      Gdy przydanki w dzień przedślubny
      Z mirtu wiją wianki,
      Tak śpiewają piosnki chórem
      Dla swej koleżanki:

      Ach mój Boże, mocny Boże —
      Przyjdzie wianek stracić,
      A za czepek, co w komorze,
      Swobodą przypłacić...

      Ci, co przodków śladem idą,
      Śpiew polski kochają —
      Tak pątnicy, gdy na odpust
      Z łosięta zdążają.

      Radość, żale i tęsknoty
      W pieśni lud ogłasza;
      Miłą jest nam rzewna piosnka,
      Bo ludowa, nasza.

      Tam, gdzie słyszysz piosnki ludu,
      Wesołe czy rzewne,
      Tam się osiądź, bracie miły,
      Tam życie jest pewne.

      Gdy zagładę naszym piosnkom
      Głosił Bismark w świecie,
      Jan Liszewski głos zabiera
      W Olsztyńskiej Gazecie.

      Jego śladem Samulowski
      Zabiera się szczerze,
      Nowe piosnki dla swych braci
      Składa na papierze.

      Zientarówna i Ruczyński,
      I Alojzy Śliwa,
      Tak piosnki nowe powstają,
      Które lud nasz śpiewa.

      Półwiek później za Hitlera
      Cięższy cios się wali,
      Bo nie tylko pieśni polskich —
      Mowy zakazali.

      Ciężką dolę lud przeżywa.
      Nastała już chwila,
      Ze brat brata nie poznaje,
      Obcym się przymila.

      Gdy zamilkły piosnki matek,
      Co nas ożywiały,
      Gdy przy pracy i kołysce,
      Dziatkom swym śpiewały.

      Gdy zamilkła pieśń ojczysta
      W ustach naszych braci,
      To odczuło odrodzone
      Serce naszej mąci.

      Lecz dziejowa sprawiedliwość
      Ból nasz naprawiła,
      Gdy się nasza Warmia święta
      Z Macierzą złączyła.

      Więc idziemy i zbieramy
      Piosnki, co zostały,
      By utrwalić je na płycie —
      By wieki przetrwały.

      Ci co ojców śladem idą,
      Pieśni przechowali,
      Do skarbca narodowego
      Zapisać je dali.

      Na cześć tych pieśniarzy z ludu,
      Com zebrał, zapisał,
      Utworzyłem wiersz niniejszy
      Ja — Lengowski Michał.

      • Wiersz napisany na pamiątkę zbierania i nagrywania folkloru muzycz-
      nego do mikrofonu na Warmii.

      MICHAŁ LENGOWSKI
      1952
      • rita100 Re: Michał Lengowski 28.05.06, 23:02
        Więc idziemy i zbieramy
        Piosnki, co zostały,
        By utrwalić je na płycie —
        By wieki przetrwały.

        Ci co ojców śladem idą,
        Pieśni przechowali,
        Do skarbca narodowego
        Zapisać je dali.

        Na cześć tych pieśniarzy z ludu,
        Com zebrał, zapisał,
        Utworzyłem wiersz niniejszy
        Ja — Lengowski Michał.

        Dobrym był Michał Lengowski
        Fajne te wiersze miał
        • rita100 Re: Michał Lengowski 03.08.06, 22:26
          I chyba ja tyż bande mniała ziersz Michała Lengowskiego, no ale jutro.
          • rita100 Re: Michał Lengowski 04.08.06, 21:26
            Lengowski Michał urodził sie w 1873 roku w Starej Kaletce pod Olsztynem.
            Emigruje do Westfalii, gdzie pracuje jako górnik. Bierze czynny udział w pracy
            tamtejszych polskich organizacji. W 1908 wraca na Warmię. W 1953 roku zostaje
            przyjęty do Zwiąku Literatów Polskich
            No tak znalazłam wiersze Lengowskiego ale to są te same.
            Tak myślę , by gdzieś nie poszperać i nie znaleź tych wierszy satyrycznych z
            1892 roku
            Ale Tralala wspomniała o Mieczysławie Jastrunie i ...
            dokączę ten wiersz wpomiany tutaj.
            • rita100 Re: Michał Lengowski 16.08.06, 22:25
              Autor: tralala33
              Data: 16.08.06, 20:35
              A tu jest Michał Lengowski smile
              Poeta ludu tego nosi ósmy krzyżyk
              na grzbiecie, ale krzepki, wesoły jak dziecko,
              twarz rumiana, a oczy emalią niebieską powleczone.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=46398517&v=2&s=0


              • rita100 Re: Michał Lengowski 05.07.07, 20:49
                Mónjenu , nolazł sia kóntek
                • rita100 Re: Michał Lengowski 05.07.07, 20:50
                  "Słowo artystyczne, pieśń i poezja polska była potężną siłą Warmii i Mazur. Te
                  ziemie , piękne a zapomniane wydały wielu pieśniarzy, którzy z ludu wychodząc,
                  nie zaparli się go, lecz przeciwnie. Do nich należą Zientara-Malewska,
                  Lengowski, Ruczyński, Śliwa - oto do dziś dnia żyjący poeci, którzy po Kajce i
                  Samulowskim przejęli lutnię."

                  Co ciykawe, słuchajta, lyży kele mnie ksiójżka "Poezje Warmii i Mazur" wydana
                  w roku 1953 i to je rok w którym czterech piewców ziemi jeszcze żyło. Ale
                  mowam szczajście takó ksiójżke mnieć.

                  "Wszyscy pisali gwarą, a stary osiemdziesięcioletni Lengowski do dziś lepiej
                  czuje się w ludowej gwarze aniżyli w języku literackim."

                  • rita100 Re: Michał Lengowski 06.07.07, 22:37
                    Michała Lengowskiego ładnie opisał Andrzej Odnowa i jego to tekstem się posłużę.
                    Co będę mówić, ci co znają wiersze Michała Lengowskiego wiedzą , ze odznaczał
                    się niezwykłym humorem i był najbardziej ulubionym ludowym satyrykiem i
                    humorystą warmińskim. Jego zycie było nadzwyczaj barwne, co możecie przeczytać w
                    jego wierszu "Moj życiorys".

                    Urodził się bardzo biednej rodzinie w 1873 roku pod Olsztynem. Musiał pokonać
                    wielkie trudności by jako samouk obronić mowę przed naporem niemczyzny. Wcześnie
                    też opuścił swoją Starą Kaletkę by za chlebem emigrować do Westfalii. Dziesięć
                    lat pracy w Westfalii to dziesieć lat pracy górniczej i pracy też w
                    zorganizowanym tam życiu polskim. I tam właśnie zaczęla się jego twórczość
                    pisarska. Pisze na wesoło "O prządkach na Warmii", o "Diable we lnie", o "Janku,
                    co służąc w wojsku zapomniał po polsku", "Przypomnienie" i wiecie co jak
                    zobaczycie na wierch tego watka te wiersze nam zamieścił już Gietpe. A mym nic
                    łóniam nie ziydzieli. Teraz łuż ziamy, ziamy ziancej niżli wczaśniej.
                    Eszcze łónam popsiszem, tero na zierszyk cias smile
                    • rita100 Re: "Matka - Warmianka" 06.07.07, 22:38
                      "Matka - Warmianka"
                      Nad mojó kolebeckó matula sia schyloła
                      I psiosenecki polskie do snu mnie śpsiewoła:

                      Wloz kotek na płotek i łoczkami mruga,
                      Psiankna to psiosenka, toć ni bardzo długa,

                      Gdyż długej psiosenki twoja głoziczka mauła
                      Nopewno by eszcze ni zapamnientauła

                      Pore lot tamu nazod na noju Warniji
                      Mniemcy szkoły polskie robzić dozwolili.

                      Jó łuż ło tam ciasie prazie sześć lot mniołem,
                      Zianc do polski szkoły matula mnie posłauła.

                      Tuśmy sia polskiego czytonia łuczyli
                      I polskie psieśniczki na pamnieńć nucili.

                      Nodszedł dziań radosny - śwanto Mnikołoja,
                      W nastroju swantecznym noju szkoła coła.

                      Ni zabocza nigdy taj radosnej sili,
                      Kej noju rodzice lof z noju przybyli.

                      Niych sia przekonajó, cośmy pilni buli,
                      Żeśma w polskiej szkole pilnie sia łuczyli.

                      Keda chtóre zaśpsiewa abo zierszyk pozie,
                      Tak syrdecznie, mniuły w macierzystej mozie

                      - Tym mateczki noju tak sia lejdowauły:
                      Aże z radości perełki z łoczów jam tryskauły.

                      1939r
                      • rita100 Re: "Matka - Warmianka" 06.07.07, 22:39
                        Pozwoliłam sobzie na przetłumaczenie ziersza na gware, ku radości Pana Michała,
                        chtóremu tyż gziozdka warnijska śwyci. Jeśli chceta poprawcie poprawnie.
                        Wiersz napisany na prośbę ks. Osińskiego i ob.Jaśka, kierownika Polskiego
                        Towarzystwa Szkolnego, jako zachęta do nauki w szkole podstawowej.
                        • rita100 Re: Ło skarbniku 06.07.07, 22:41
                          Ło skarbniku
                          Ziamy co Lengowski dzisiańć lot pracowoł na grubie w Wesfaldii i rychtycznie
                          pewno znoł takó fejn łopoziastke ło skarbniku. A dzisioj łojskiego roku 2007 po
                          roz psierwszy bandzie napisana uóna w gwarze warnijskiej.
                          Cy gziozda jygo bandzie sia lejdować ? smile

                          Jek na Klyjofasie szybuli ( noczy sia jek szyby wybzijali), to tam tyż robziuł
                          jedan bziedny chłop, co mauło zarabzioł. Roz przyszed ku niamu skarbnik i
                          poziedzioł mu: "Pódź, bandziewa łoba robzić". I tak tan chlop cołyj mniesióndz
                          robziuł ze skarbnikam. Jek łuż mnioła być wypłota, skarbnik poziedzioł tamu
                          chłopoziu, coby, przylozł na łónka (łakę) i tam sia bandó dzielidź galtagam. W
                          łostatni dziań mniesiónca chłop ni mog łukończyć roboty, tak pilno jamu buło iśc
                          na tó łónka. I łoraz som sia nolazł na tyj łónce. Za silka prziszed ku niamu
                          skarbnik z psianóndzami i podzialili sia łoba róno, jenóż łostały sia eszcze
                          sztyry grosza. I tam skarbnik sia spytoł: "Co tero bandzie, co z tam tero
                          zrobzić ?" Ale chłop ni łaszczuł sia (łasił się) na te sztyry grosza, bo rod
                          buł, że tak dwołt zarobziuł i poziedzioł skarbnikoziu: "Weź se ty to, boś ty
                          ziancej robziuł". A tan skarbnik doł tamu chlopoziu wszystke psienóndze i godo:
                          "Wyź se to wciórko, bo jo mi brukuja żodnych psieniondzorów. A terozki łobocz
                          se, kejbyż buł, jekbyż no siebzia chcioł te sztyry grosza łostzić."
                          Tero dopsiero tan chłop zidzioł, że ni buł na żodnyj łónce, ino na balku, nad
                          szybom.

                          Fejn łopoziadanie smile
                          • rita100 Re: Michał Lengowski 08.07.07, 22:54
                            Ten wiersz "Papuga" był w Wesfalii recytowany, czytany przez wszystkich
                            górników. Za swą działalność Lengowski został wyrzucony z pracy i w 1908 roku
                            powrócił na Warmie gdzie za zaoszczędzone pieniadze kupił kilka morgów lichej
                            ziemi w Zielonowie dawnym Grynale i oczywiscie , ze nie zaprzestał swojej
                            działalności. Rzucił sie w wir pracy z doświadczeniami westfalskimi. Zakłada
                            bibioteki pisze artykuły do "Gazety Olsztyńskiej". Był aktywnym członkiem
                            Związku Polaków. i reprezentuje Warmię w sejmie dzielnicowym w Poznaniu. Potem
                            bierze czynny udział w plebiscycie, a po klęsce jako jeden z pierwszych wzywa do
                            trwania na ziemi "skąd nasz ród pochodzi". Ale nie będę zanudzać patriotycznymi
                            wierszami , bo sam Lengowski uwielbiał humor i satyrę stąd proponuję następny
                            wiersz do śmiechu.
                            Jeden z tych co potrafił mimo niepowodzeń rozśmieszać innych.
                            zapraszam do następnego wierszu smile
                            • rita100 Re: "Kominiarczyk" 08.07.07, 22:55
                              Kominiarczyk

                              Jó je kominarczyk mały
                              Żyja bez mozołu,
                              Czyścia komnin zakopcioły,
                              Z góry aże do dołu.

                              Chocam czorny, chocam szpetny,
                              Alem chłopak grzeczny -
                              Nie dbom cole ło ancung marny,
                              Dość żem pożyteczny.

                              Co by to na śwacie buło,
                              Kejby naju brakło,
                              Nie dbam cole ło ancung marny,
                              Czyścia komnin gładko.

                              Komninorzam straszysz, matko,
                              Swoje utropkowe dziaci,
                              A jó czyścia komnin gładko,
                              Sadza sia nie śweci.

                              Kedy komnin zakopcioły,
                              Jó jygo pucować musza,
                              Choć na gambzie łuczarnioły,
                              Czysto moja dusza.
                              • rita100 Re: Diabeł we lnie 01.09.07, 20:34
                                Diabeł we lnie

                                Przędą przóndki łu sójsadki
                                Czajsto ślinią - lenek gładki,
                                Ustami go dotykajó,
                                Równe nitki wycióngajó.

                                Wyszedł diobeł roz z kónkolu
                                A wloz w len rosnóncy w polu,
                                Bo chcioł dojść do takij chwałi,
                                Coby jygo prządki całowałi.

                                Gdy len dorznioł to wyrwoli
                                W sójcieku główki zdzieroli,
                                Diobeł syczy, że jygo boli,
                                Alić łuciekoć nimo woli.

                                Wymoczyli, wysuszyli
                                I cepami tęgo zbzili.
                                Na czernicy połamali,
                                Na klepadło go łoddali.

                                Ale tera na klepadle
                                To pewno bandzie po dioble.
                                - Tak łón biada i wyrzeko,
                                Ale eszcze nie łucieko.

                                Eszcze te goździe szczotki,
                                Coby tak łuprosić ciotki
                                Lekuchnego przeciąganio
                                To doczkam całowanio.

                                Przetrzimoł i szczotkę rzadkó,
                                Lecz gdy na gęstej w dodatku
                                Cióngnie prawó, lewó trzyma,
                                Ryknół diobeu, łuż jygo nimo,

                                Choć wszistkie bóle przetrzimoł,
                                Gajstej szczotki nie wytzimoł,
                                Nie doczkał sia tyj chwały
                                By diobła przóndki całowały.
                                • rita100 Re: Porwanie grajka 02.09.07, 22:52
                                  Porwanie grajka z tanecznej zabawy

                                  Chabrowo to wioska mała.
                                  Gdy tam młodzież tańczyć chciała,
                                  Było biedy z tym niemało,
                                  Gdyż im grajka brakowało.

                                  Kalejczaki grajka mieli
                                  I tańczyli tej niedzieli,
                                  Grajek był małego wzrostu,
                                  Nazywali go 'kosz' po prostu.

                                  By go w tańcu nie deptali,
                                  Więc mu w oknie grać kazali.
                                  To nie żadna tajemnica:
                                  Wie to cała okolica.

                                  Chabrowiacy też wiedzieli,
                                  Wybrali się tej niedzieli,
                                  Bo na pomysł taki wpadli,
                                  I grajka z okna wykradli.

                                  Grajek w oknie tyli tyli,
                                  Nasze zuchy w tejże chwili
                                  Grajka z okna raptem wzięli,
                                  Do Chabrowa polecieli.

                                  Tam zaś tańczyć zaprzestali
                                  I grajka pilnie szukali.
                                  Znaleź go już trudno było
                                  To ich wielce zadziwiło.

                                  Zabobonnie tak dumali:
                                  - Chyba czarci go porwali.
                                  Tak sobie w strachu myśleli,
                                  Tamci zaś się z nich naśmieli.

                                  1925
                                  • rita100 Re:Dzisioj je rocznica 04.02.08, 21:41
                                    2 februara 1967- W Olsztynie zmarł Michał Lengowski, działacz plebiscytowy,
                                    członek Związku Polaków w Niemczech, poeta ludowy (tomik „Śladami pieśni”wink. Jego
                                    imieniem nazwano nagrodę oddziału olsztyńskiego Stowarzyszenia PAX, obecnie
                                    „Civitas Christiana”, przyznawaną co trzy lata za zasługi dla regionu.
                                    • rita100 Re:Dzisioj je rocznica 27.01.09, 23:17
                                      Spił się Wojciech w karczmie srogo.
                                      A gdy szedł do domu drogą,
                                      Choć nie było wcale ślisko
                                      I od karczmy jeszcze blisko,

                                      Nie dopisały mu nogi,
                                      Padł i zasnął pośród drogi.
                                      • rita100 Re:Juz wkrótce bandzie rocznica 22.01.10, 22:18
                                        Tedi wedi, warto przybaczyć sobzie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka