Dodaj do ulubionych

Przychodzimy, odchodzimy

19.09.06, 20:33
Takie jest życie, że przychodzimy później odchodzimy i nigdy nie ziymy kiedy
ten cias nastąpi. Taki tytuł mnioł kóntek w Krakowie kedy chtoś łodchodził,
może nie ważny, ale chtóś znany, podziwiany, chtoś chto łostawił po sobzie to
coś. Dlatego cobyśmy i mym pamniantali ło ludziach łodchodzóncych z Warmii i
Mazur je ten skromniutki kónteczek.
Przychodzim i łodchodzim
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Hieronim Skurpski 19.09.06, 20:37
      Autor: tralala33
      Data: 16.09.06, 20:55
      Hieronim Skurpski nie żyje. Wybitny olsztyński malarz i rysownik, a także autor
      artykułów, rozpraw i książek m.in. o sztuce ludowej Warmii i Mazur zmarł
      wieczorem w Olsztynie w wieku 92 lat.
      Hieronim Skurpski urodził się 17 października 1914 roku we wsi Skurpie koło
      Działdowa. Ukończył Państwową Szkołę Sztuk Zdobniczych i Przemysłu
      Artystycznego w Krakowie. Studia artystyczne w Akademii Sztuk Pięknych w
      Warszawie przerwała wojna. Ukończył je w pracowni Aleksandra Rafałałowskiego. W
      1945 roku przyjechał do Olsztyna. Organizował i współtworzył Muzeum Warmii i
      Mazur, a później przez 20 lat był jego dyrektorem. Powołał Biuro Wystaw
      Artystycznych i kierował nim przez dziewięć lat, był również współzałożycielem
      i wieloletnim prezesem SSK „Pojezierze”. Miał także tytuł Honorowego Obywatela
      Olsztyna. W 2002 roku otrzymał tytuł "Osobowość Roku Warmii i Mazur". Tytuł ten
      Warmińsko-Mazurski Klub Biznesu nadaje osobom, które mają na swym koncie
      zasługi na rzecz rozwoju oraz promowania regionu. Prace plastyczne Hieronima
      Skurpskiego wystawiane były m.in. w "Zachęcie", Muzeum Warmii i Mazur i Galerii
      Sztuki w Kalingradzie.
      Synowa artysty Maryna Skurpska powiedziała, że jej teść do końca pracował. W
      poniedziałek miała być gotowa książka zawierająca 108 jego rysunków. Tworząc
      ostatni z nich powiedział, że to szkic do jego ostatniego obrazu i nic więcej
      już nie namaluje.
      Hieronim Skurpski miał 92 lata.


      • rita100 Re: Hieronim Skurpski 19.09.06, 20:39
        Autor: tralala33
        Data: 16.09.06, 21:05
        W wolnej chwili zajrzyjmy do Galerii Hieronima Skurpskiego. Jego rysunki
        pojawiły się też w jednej z książek mojego dzieciństwa 'Kiermasz baśni'
        warmińskich i mazurskich.
        www.skurpski.artneo.pl/index.html


        • rita100 Re: Hieronim Skurpski 19.09.06, 20:41
          Autor: tralala33
          Data: 16.09.06, 21:07
          Tam są nie tylko obrazy i rysunki smile Coś do poczytania tez się znajdzie:

          Zauroczenia

          Diabeł i baba
          Opowiedziała ś.p. Anna Semrau (ur. Plewka) ze wski Skurpie pod Działdowem.
          Jedny kobziecie zabrakło psienędzy. Tak jakoś się stało, że znikąd jych dostać
          nie było mozna, ani pozycyć. Baba martwi się trochę, ale za siła sie nie
          glowuje. Głowe niała wysoko na szyji. Przybucuł sie ji on diabu, o chtórym tyle
          sie nasłuchała.
          - Toć jek on taki bogaty, to trzeba zajrzyć do niego, moze sie tez da uprosić -
          tak mózi do siebzie. No i rychtyk. Posła ze ej! Ba ... ale tez to i była
          kobzieta nie ladajaka. Miała tęgo głowe i kałdun.
          Przysła do onego carta. Nie bojała sie go oni krusyne. Toć on nie taki carny,
          jak go wej gdzieś malujo.
          Zaceła gadać a przekładać, rozpojedywać a płakać. Djabu zabraniał. Bul juz tak
          głupsi, esce lepsym sie stał.
          Jak eno jo zobacuł, ciesuł sie nieboracek, ze jedno tez dusycke zdobeńdzie dla
          piekelnych cieluści. Tyle w swoim łebzie rachował a rachował. A tu mas -
          pleniec. - Babsko chce eno troske psiejendzy. Ki carty. Toć to nie zaden bank.
          Ani rus nie chciał ji dać. Bo za co? moze za darmo, co? Oh...tego to w psoekle
          nima.
          A baba od nowa mu wykłada, a gada jak pytel. Zniarkował (w sam raz) ze jek ji
          nie da to dostanie po kłembzie, ze ani jeden kudeł nie zostanie na jego ryju. A
          tego sie bziedak najbardzi bojał, bodajze ziency od przezegnania krzyzem
          szwentem. Rad nie rad zgodziuł sie, bo natrentne było kobziecisko. Baba tak mu
          mózi:
          - Ty djable: das mi cubato macke złotech talarów. Słuchaj: - Ta niara musi być
          cubata, bo jek nie to zies. ja ci oddam pełno. Rozumniejeś! Równo z brzegiem.
          Tak go zagadała, bo uwazał ze esce cóś zarobzi na tem. Pomyliło mu sie w
          głozie. Myślał tak: dam ji równo z brzegiem a dostane cubato. Przeciez to zawdy
          jest jakić zarobek. A może nie odda - to dusycka jego.
          - Zgoda! - mózi diabeł i zaprowadza babe do śklepu z workami złota. Baba
          wyjmuje z pod fartucha macke i śtrychołek. Zacierzpneła pełnymi garzciami
          dobrze z cubem. Zesztrychowała cub sztrychołkiem do fartucha (ziencyć nie
          brukowała(, nó i psięknie go pozegnała. Tak jek by nigdy nic. Z wesołościo
          posla do chałupy, zostaziajónc zgłupsiałego carta z kudłatem łbem.

          rychtyk - dokładnie, rzeczywiście, doprawdy
          kałdun - wielki brzuch, brzuszysko
          pleniec - plecak
          pytel - pytla, w młynie: sito z gazy metalowej lub jedwabnej, przez które
          ptzresiewa się mąkę
          macka - drewniane naczynie, skopek, miska
          sklep - piwnica
          śtrychołek, strychołek - strychulec, specjalne narzędzie, osełka do ostrzenia
          kosy


          Komentarz Hieronima Skurpskiego
          - Bajkę tę zapisałem w 1938 r. Opowiadał mi ją moja babcia ze strony matki.
          Babcia była niebywale inteligentna. Potrafiła obrazowo przedstawiać i
          relacjonować. Moja babcia sięgała pamięcią początków XIX wieku, czyli wtedy,
          gdy tradycja mazurska była w rozkwicie. Po 1870 r. na skutek trendów
          cywilizacyjnych tradycja ta zaczęła się cofać. Tekst przedstawia więc dość
          dokładny obraz pewnych tradycyjnych wartości, które właściwie już zanikały.
          Bajka ukazała się w "Kalendarzu dla Mazurów" drukowana gotycką czcionką.
          Charakteryzuje dość dobrze gwarę mazurską używaną przed 1939 r. w powiecie
          działdowskim.
          Powiat działdowski był jedynym powiatem mazurskim, który znalazł się w
          granicach II Rzeczypospolitej. Stąd Emilia Sukertowa-Biedrawina i podległe jej
          Muzeum Mazurskie w Działdowie, a także Józef Biedrawa - dyrektor seminarium
          nauczycielskiego w tym mieście wraz ze swoimi uczniami mogli skorzystać z
          okazji badania tradycji ludowej. Dzięki tej swobodzie, jaka istniała w powiecie
          działdowskim, i dzięki temu, że należał on do Polski, te treści mazurskie nie
          zostały zgermanizowane ani przeniesione na język niemiecki poprzez streszczenie
          czy tłumaczenie.
          Żyjąc w atmosferze wprost wyjętej z kart powieści "Dzieci Jerominów" Ernesta
          Wiecherta byłem zauroczony tradycją ludową i bogactwem ludowej wyobraźni. Byłem
          jednym z wielu, którzy tym się zajmowali. Zjeździłem przed wojną rowerem cały
          ówczesny powiat działdowski. Każdą wieś znałem, każdy strych, gdzie znajdowały
          się jeszcze stare skrzynie, krosna.
          Motyw diabelski występujący w bajce "Diabeł i baba" jest dosyć
          charakterystyczny dla wyobraźni ludowej Mazur, gdzie żyło się swoją
          przeszłością na uboczu cywilizacji miejskiej.



          • rita100 Re: Hieronim Skurpski 19.09.06, 20:44
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=48772094&v=2&s=0
            I łod noju kondolencje składamy familii
            • tralala33 Re: Hieronim Skurpski 21.09.06, 09:44
              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3632654.html
              Dziś pożegnamy Hieronima Skurpskiego, nestora olsztyńskich artystów.
              O godz. 12 zacznie się nabożeństwo w kościele ewangelickim na Starym Mieście,
              później kondukt żałobny z trumną owiniętą we flagę Olsztyna, którą będą nieśli
              na barkach strażnicy miejscy, ruszy ulicami miasta. Przejdzie razem z orkiestrą
              pod Wysoką Bramą i zatrzyma się pod ratuszem, gdzie flagi będą opuszczone do
              połowy. Po godz. 13 uczestnicy wyruszą na cmentarz Komunalny, gdzie około godz.
              14 rozpocznie się złożenie do grobu w alei zasłużonych.

              • gajowy555 Re: Pożegnanie Hieronima Skurpskiego 22.09.06, 13:58
                miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3634461.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-09-22-03-35
                Rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, ludzie kultury, władze miasta i województwa -
                niemal cały Olsztyn żegnał Hieronima Skurpskiego, wielkiego artystę i dobrego
                człowieka.

                W samo południe zaczęły się w piątek uroczystości żałobne w kościele
                ewangelickim na Starym Mieście. Świątynia była wypełniona. Biskup Rudolf
                Bażanowski: - W smutku i żalu żegnamy Mazura i Europejczyka, wspaniałego malarza
                i człowieka. Bardzo nam będzie brakowało jego celnych komentarzy, nie usłyszymy
                już od niego ojcowskich wskazówek, nie spojrzymy już w jego pełne miłości oczy.

                Głos zabrał również Erwin Kruk, mazurski pisarz i poeta, a także przyjaciel
                Hieronima Skurpskiego. - Człowiek, który żył dla innych, nie całkiem odchodzi,
                zostaje jako cząstka ich pamięci. Na Mazurach rzadko mówiono żegnaj, raczej
                odwituję się. Odwituję się więc z Tobą, drogi Hieronimie, w imieniu własnym i
                licznych przyjaciół Mazurów, rozproszonych po różnych miejscach. Ty już na
                zawsze zwiążesz się z ziemią Warmii i Mazur, dwóch regionów, z którymi złączyłeś
                swoje twórcze życie - mówił.

                Kiedy żałobna procesja wyszła z kościoła, olsztyńska starówka zamilkła i
                zatrzymała się. W zadumie stanęli nawet turyści. Na czele konduktu szła
                orkiestra grająca żałobne marsze Chopina, za nimi czterech strażników miejskich
                niosło na barkach trumnę owiniętą we flagę miasta, dalej rodzina i kilkuset
                innych żałobników. Przed ratuszem trębacz odegrał pieśń "Warmio moja miła", a
                strażnicy miejscy pochylili flagi przed trumną.

                Hieronim Skurpski został pochowany w alei zasłużonych na cmentarzu Komunalnym
                przy ul. Poprzecznej.

                ...I mym nie zaboczym ło tam zielkim Łolstyniaku, Mazurze i Europejczyku. Niech
                Mu ta warnijska ziamnia lekkó bandzie...

                Fot. Tomasz Waszczuk / AG

                bi.gazeta.pl/im/4/3634/z3634484X.jpg
                • tralala33 Księgozbiór Hieronima Skurpskiego 13.11.06, 21:04
                  w muzeum zamkowym

                  miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3734024.html
                  - Książki były częścią osobowości pana Hieronima - wspomina Barbara Michalska,
                  kierownik zamkowej biblioteki. - Miał je wszędzie: na regale, w szafkach, na
                  blacie wmontowanym w regał, na parapetach. Doskonale się orientował w swoim
                  księgozbiorze i w czasie rozmowy wielokrotnie wyciągał z półki książki, z
                  których odczytywał poparcie swoich tez.

                  Po śmierci Skurpskiego Janusz Cygański, dyrektor Muzeum Warmii i Mazur,
                  zaproponował jego rodzinie, by przekazała na zamek pamiątki po artyście i jego
                  księgozbiór. - Przepełniony obrazami i książkami salon, w którym przyjmował
                  gości, był ważnym w mieście miejscem dyskusji - mówi Cygański. - Pomyślałem, że
                  warto salon pana Hieronima zrekonstruować i stworzyć swego rodzaju muzeum czy
                  izbę pamięci. Olsztyn jest mu to winny.

                  Pewnie za rok, dwa lata, takie miejsce w Olsztynie powstanie. By wiernie
                  odtworzyć salon muzealny, fotograf pieczołowicie sfotografował księgozbiór. -
                  Oprócz książek, których kolejność ustawienia na półkach spisaliśmy, wiemy też,
                  w którym miejscu stał anioł, gdzie były przyczepione zdjęcia wnuczek, na której
                  książce leżał zasuszony kwiat od Krystyny Poklewskiej, która przepisuje jego
                  dzienniki - opowiada Barbara Michalska.

                  • rita100 Re: Księgozbiór Hieronima Skurpskiego 13.11.06, 21:10
                    No tak, ksiójżki - co z nimi zrobzić ? Ciekawe co na to rodzina ?
                    • tralala33 Re: Księgozbiór Hieronima Skurpskiego 13.11.06, 21:14
                      Zgodzili się. Myślę, że będą zadowoleni z takiej izby pamięci. A dla nas to
                      będzie interesujące, tak zajrzeć do prywatnego mieszkania artysty, zerknąć co
                      czytał. Szkoda tylko, że nie będzie można przysiąść i sobie poczytać albo i coś
                      pożyczyć za karteczką.
                      • rita100 Re: Księgozbiór Hieronima Skurpskiego 13.11.06, 21:17
                        No własnie, ale czy nie bedziemy sie czuć jak w martwej bibliotece ? Ani
                        ksiązkę do reki wziąśc, ani dotknąć - przyznam Ci się , że to mi się nie podoba.
                        No ale jak tak chcą obydwie strony.
                        • rita100 Re: Księgozbiór Hieronima Skurpskiego 01.11.07, 22:40
                          Oczywiście, ze byłamw błędzie, księgozbiór Skurpskiego to dzieła muzealne i
                          chwała rodzinie za ten gest.
                          • rita100 Re: Hieronim Skurpski 01.11.07, 22:42
                            łobaczta com nolazła :
                            www.luteranie.pl/diec.mazurska/pl/biuletyn/MTE_2006_09_39.htm
                            Pożegnanie śp. Hieronima Skurpskiego

                            "W sobotę 16 września 2006 r. w godzinach popołudniowych zmarł w Olsztynie śp.
                            Hieronim Skurpski, artysta malarz i grafik, po wojnie organizator Muzeum
                            Mazurskiego w Olsztynie i licznych instytucji kultury. Do ostatnich dni zajmował
                            się twórczością. Urodzony we wsi Skurpie koło Działdowa na Mazurach 17
                            października 1914 r., za miesiąc obchodziłby 92 urodziny.
                            W czwartek 21 września odbył się pogrzeb. Uroczystości pożegnania Hieronima
                            Skurpskiego, które w południe rozpoczęły się w kościele ewangelickim na
                            olsztyńskim Starym Mieście, były jedną wielką pochwałą zmarłego artysty.
                            Nabożeństwo żałobne odprawił ks. bp Rudolf Bażanowski w asyście ks. Rolanda
                            Zagóry z Nidzicy i ks. Waldemara Kurzawy z Działdowa. Ze słowem pożegnania od
                            mazurskich przyjaciół wystąpił Erwin Kruk (Jego tekst zamieścimy w następnym
                            numerze "Kartek Mazurskich"). Po nabożeństwie orszak żałobny, liczący setki
                            osób, wyruszył z kościoła ewangelickiego przez Wysoką Bramę pod ratusz, gdzie
                            trębacz pożegnał Honorowego Obywatela Miasta odegraniem warmińskiego hymnu "O
                            Warmio moja miła". Stamtąd trumna z ciałem śp. Hieronima Skurpskiego, okryta
                            flagą miasta, przewieziona została na cmentarz komunalny przy ulicy Poprzecznej.
                            Artystę pożegnali nad grobem: prezydent Olsztyna Jerzy Małkowski, marszałek
                            województwa warmińsko-mazurskiego Andrzej Ryński, prezes Stowarzyszenia
                            Społeczno-Kulturalnego "Pojezierze" Bronisław Sałuda, przedstawiciele Związku
                            Polskich Artystów Plastyków Piotr Dondajewski i Wiesław Wachowski, a także prof.
                            Janusz Małłek, historyk Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, syn
                            zasłużonego działacza mazurskiego Karola Małłka, który przed wojną jako prezes
                            Związku Mazurów w Działdowie wspierał m.in. początek drogi twórczej młodego
                            Hieronima Skurpskiego. Mogiłę przykryły liczne wiązanki kwiatów i wieńce od
                            rodziny, przyjaciół, osób prywatnych i instytucji z Olsztyna i regionu, w tym i
                            od Mazurskiego Towarzystwa Ewangelickiego."
                            • gietpe Jan Kaczmarek 14.11.07, 20:34
                              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4673261.html
                              • rita100 Re: Jan Kaczmarek 14.11.07, 21:11
                                Chorował na Parkinsona - to nieuleczalne

                                "Na pewno zaś tym, który od zjadliwej satyry wolał poezję. "Kurna chata", "Czego
                                się boisz głupia", "Do serca przytul psa", "Los Andes Cordilliera", "Ballada o
                                mleczarzu"... Te piosenki znają wszyscy."

                                A mnie się marzy kurna chata
                                Zwyczajna izba zbita z prostych desek
                                Żeby odbić od całego świata
                                Od paragonów, paragrafów i wywieszek

                                - Do serca przytul psa,
                                Weź na kolana kota.
                                Weź lupę, popatrz - pchła!
                                Daj spokój, pchła to też istota.
                                W jeżyny nura daj,
                                Lub usiądź na mrowisku.
                                To może nie jest raj,
                                Lecz trwaj tam, trwaj,
                                W jeżynach trwaj -
                                Wiosna, maj, a ty trwaj,
                                A ty trwaj,
                                Bo to jest w końcu wszystko!
                                • gajowy555 Re: Jan Kaczmarek 15.11.07, 13:20
                                  Jan Kaczmarek we wspomnieniach internautów.

                                  "Człowiek wracał do domu z pracy, zły i przygnębiony. Włączał radio i od razu
                                  robiło się milej, gdy mógł posłuchać Pana Janka i całej Elity".

                                  Kiedy umiera idol, ktoś, kogo głos, piosenki towarzyszyły na co dzień w szarej
                                  PRL-owskiej rzeczywistości, mogąc ją choć trochę rozjaśnić, zawsze pojawia się
                                  żal. Dla wielu świat stał się jeszcze bardziej plastikowy.

                                  Internauci wspominają twórczość Jana Kaczmarka. Komentarze mówią same za siebie.

                                  "Kończy się nasz świat. Odszedł Niemen, Grechuta , Nalepa, teraz Kaczmarek,
                                  ogromny żal, kto ich zastąpi? NIKT" – pisze ~50-latek

                                  "Dla mojego pokolenia ten Wspaniały Artysta był przykładem cudownego finezyjnego
                                  humoru. To właśnie On był wzorem dla mnie i wielu moich przyjaciół - jak piękne
                                  może być słowo, jak można użyć metafory - aby nasza szara komunistyczna
                                  codzienność nie była taka szara.. Żegnam Cię Janie Kaczmarku" ~Piotrek

                                  "To było wspaniałe, do dzisiaj cytuję niektóre fragmenty tekstów J. Kaczmarka i
                                  robi mi się ciepło na duszy na samo ich wspomnienie. Twórczość J.K to poezja
                                  młodych z tamtych lat. Dzisiejsze kabarety nie są złe ale ich charakter jest
                                  inny." ~irasiad

                                  "Człowiek wracał do domu z pracy, zły i przygnębiony. Włączał radio i od razu
                                  robiło się milej, gdy mógł posłuchać Pana Janka i całej Elity, z ich
                                  niezapomnianymi tekstami." ~Rocznik 1969

                                  Forumowicze przypominają sobie teksty piosenek, skeczy, audycje radiowe, np.
                                  "Powtórkę z rozrywki".

                                  "Słuchałam - uwielbiałam ten program. Był trochę za wcześnie, nie zawsze udawało
                                  mi się zdążyć ze szkoły." ~Basia

                                  "To były czasy, kiedy czekało się na >>Powtórkę z rozrywki<< ! Kiedy radio było
                                  do słuchania, a nie przerzucania stacji, bo nigdzie nie ma nic ciekawego...".
                                  ~Lavenda

                                  "Świetne kawałki. Była >>Powtórka z rozrywki<<, a wcześniej >>60 minut na
                                  godzinę<<. Czuję się, jakbym kawałek życia gdzieś zostawił, starzeje się
                                  człowiek". ~andrez7

                                  "Na tekstach Kaczmarka wychowałem się. Byłem nastolatkiem kiedy słuchałem
                                  >>Studio 202<<. Było ono przeciwwagą, oazą normalności w latach PRL-u. A
                                  piosenka >>Do serca przytul psa<< mogła powstać tylko w duszy tak łagodnej, jak
                                  miał On". ~z rocznika 1964

                                  muzyka.onet.pl/10172,1451885,0,1,3312,wywiady.html
    • tralala33 Re: Przychodzimy, odchodzimy 25.09.06, 20:44
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3638889.html
      W piatkową noc 23 września o godzinie 23, kilka kilometrów od Olsztyna, na
      drodze nr 16, zginął w wypadku samochodowym 53-letni Waldemar Nalewajko,
      wieloletni dyrektor Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej. Zaledwie parę tygodni
      wcześniej cieszył się (a my z nim) z przyznanych środków na odnowę Kanału
      Elbląskiego.
      • rita100 Re: Przychodzimy, odchodzimy 25.09.06, 21:10
        tak nagle...
        Znów strata
        A coś ostatnio duzo wypadków samochodowych na WiM , chyba powinni tam stworzyć
        strefę ochronną i na każdej drodze progi zwalniające i mowię to bez ironi.
        • gajowy555 Re: Marek Grechuta nie żyje 09.10.06, 16:13
          wiadomosci.onet.pl/1415392,11,item.html
          Marek Grechuta - piosenkarz i kompozytor, wykonawca przebojów "Dni, których nie
          znamy", "Będziesz moją panią", "Niepewność" - zmarł w poniedziałek w Krakowie w
          wieku 60 lat.

          To naprawdę wielka strata...
          • rita100 Re: Marek Grechuta nie żyje 09.10.06, 20:03
            Tak Marek Grechuta był jedyny tego rodzaju.

            I choć teksty zostają i melodia również nikt tak jak on nie zaśpiewa ich. Urok
            tych jego piosenke był w jego wykonaniu i nikt jego nie zstąpi. W jego
            niepowtarzalnej osobowości, niepowtarzalnego artyzmu. Zostaje płytoteka i
            pamiętajmy w tym zgiełku wydarzeń , w tej nowoczesności, w tej modzie piosenek
            również o dzikim winie, o nie dokazuj miła nie dokazuj, o świecie nasz , o cyt,
            cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt, cyt ...niewinnie i łagodnie.

            Jak rozpoznać ludzi , których już nie znamy?
            Jak pozbierac myśli z tych nie poskładanych?
            Jak odnależć nagle radość i nadzieję ?

            Odpowiedzi szukaj , czasu jest tak wiele ...

            Ważne są tylko te dni , których jeszcze nie znamy
            Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy ..
            Korowód
            • rita100 Re: Marek Grechuta nie żyje 09.10.06, 20:07
              Hop , hop , hop szklankę piwa
              hop , hop , hop szklankę piwa
              hop , hop , hop szklankę piwa
              hop szklankę piwa hop !
              ważę ciężary o jakich nie myślał żaden cezar świata
              a wszystko ulata , ulata jak wata , ulata jak wata
              hop szklankę piwa hop

              To była moja radosna , wesoła piosenka i zdradze tajemnicę, że czesto ją
              śpiewałam
              • tralala33 Re: Marek Grechuta nie żyje 09.10.06, 20:13
                A ja dziś po pracy wsiadłam do samochodu, zmęczona i jeszcze bardziej zmęczona
                na myśl o tym, co mnie czeka (Urząd Skarbowy, ZUS, bank), przekręciłam kluczyk,
                włączyło się radio i usłyszałam, że

                'Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,

                ważnych jest kilka tych chwil - tych, na które czekamy.

                Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,

                ważnych jest kilka tych chwil - tych, na które czekamy.'

                Aż mi się raźniej jechało - dopóki piosenka nie dobiegła końca a prezenter nie
                dodał 'Dziś w Krakowie zmarł Marek Grechuta'.
                • rita100 Re: Marek Grechuta nie żyje 10.10.06, 11:02
                  To faktycznie , musiało piknąć Ci syrce - głos je , a czlozieka ni ma.
                  Tak to je, kiedy jest sia zapracowany, w ciagłym biegu, a tu nogle taka wieść.
                  • rita100 Re: Marek Grechuta nie żyje 17.10.06, 20:26
                    Dzisiaj Kraków pożegnał Marka Grechutę. Położono go na aleji zasłużonej na
                    Cmentarzu Rakowickim obok Skrzyneckiego. Jak się ludzie wypowiadali kwiat
                    polskiej estrady zostaje z nami w pamięci i w twórczości i nie zwiędnie nigdy.
                    Ach jak teraz piosenki jego brzmią inną nutą, szczęśliwą, ze dano nam było
                    poznać ten kwiat.
                    Jeszcze dla przypomnienia
                    Ocalić od zapomnienia lalalala
                    ocalić od zapomnienia lalala lala la .......
                    • rita100 Re: Halemba 22.11.06, 21:54
                      Tak , poszli górnicy do pracy, wziali cólty łod żon, łodzitali sia, zjechali
                      pod ziamnie i łuż słónecka ni zobacyli.
                      Mózio co ratownicy nie ratują , a to zły znok.
                      • rita100 Re: Halemba 22.11.06, 22:03
                        Stęzenie metanu je bardzo duże. Ratownicy nie ratują. Tlo cias pokaże co
                        bandzie, ale nadzieja łumiera z sekundy na sekunde.
                      • gietpe Re: Halemba 23.11.06, 08:20
                        ..............
                        • fedar Re: Halemba 23.11.06, 09:54
                          (*) (*) (*)
                          • gajowy555 Re: Halemba 23.11.06, 11:08
                            No jó. Nadzieja umarła łostatnia.
                            (*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)(*)

                            www.onet.pl/
                            • gajowy555 Re: Halemba 23.11.06, 12:21
                              rysiu.info/images/20060402221607___znicz.jpg
                              Jeszcze sie przeżegnoł, synka pocałowoł
                              i poszeł na szychta górnik jedyn "stary"
                              łon swoji rodzinie pszonio niy żałowoł
                              ale był tyż chopym łod Świynty Barbary

                              Kyj zaczynoł szychta i właziył do szole
                              to patrzoł na słońce,rzykoł mi sie zdaje
                              coby po robocie głymboko na dole
                              zaś je mog łobejrzeć, bo mu bardzo pszaje

                              Razym z kamratami ściana rabowali
                              Skarbnik klupnył krykom i wybuchnył gaz
                              wtynczos ujrzoł piykne światło kanś w łoddali
                              "poć do mie Franciku, to już prziszeł czas"

                              I wziyna Barbara Francika do siebie
                              bo boł dobrym chopym, takich potrzebuje
                              chocioż niy łobejrzi słoneczka na niebie
                              teroz z aniołami duszyczki fedruje

                              Poszli ratowniki w czorno dziura w ziymi
                              Francika wołali, ale znodli ciało
                              teroz je wywiyźli i leży z innymi
                              i tak już łostanie - widać tak być miało

                              Niy smuć sie syneczku, żonko patrz do gory
                              teroz jest żech hajer u samego Boga -
                              tukej jest tak piyknie i spiywajom chóry
                              i teroz inaczyj byda wom pomogać

                              O Świynto Barbaro miyj na nich wejrzynie
                              coby im na zimi niczego niy brakło
                              a jak zaś na dole jakiś kamrat zginie
                              to weź go ku siebie, tam kaj piykne światło

                              Jan Kołodziej 22.11.2006


                              Wiersz znalazłem na Forum Glywice ,
                              zamieścił go Ballest

                              • gajowy555 Re: Halemba 23.11.06, 12:23
                                broneknotgeld 23.11.06, 08:34

                                Barborko

                                Ech Barborko frelko świynto
                                Tyś przi śmierci jejich była
                                Za nich wszyskich - teroz wiym to
                                U Ponboczka se wstawiyłaś

                                Gruba życie im zabrała
                                Jako w piekle gorkość tako
                                Na pociecha Tyś łostała
                                Dyć se niy dziw - czowiek płako

                                Bo kto żyje tyn siyrotom
                                Jak łodyńdzie bliźni jego
                                Śmierć niy może być nom cnotom
                                Chocioż kożdy dozno tego

                                Ech Barborko richtig zocno
                                Tyś patronkom końca z Bogym
                                Choć rzykomy prawie mocno
                                W życie niychej wiedom nogi.

                                img395.imageshack.us/img395/7064/swieca3ob.gif
                                • rita100 Re: Halemba 23.11.06, 19:30
                                  A to moja twórczość, tak z biegu, jak w życiu, nieoczekiwanie

                                  A no, cudu nie było
                                  tragedia sie stała
                                  Rodziny cierpią
                                  łzy lecą
                                  i nic już to nie zmieni
                                  a zycie toczy się dalej....
                                  Wsparcie i dobre słowa
                                  została tylko mowa
                                  bez usmiechu
                                  ból jest bólem
                                  tych co najbardziej cierpią

                      • gietpe Re: Halemba 23.11.06, 20:42
                        Cześć Ich pamięci!
                        Wieczny odpoczynek racz Im dać Panie!
                        • gajowy555 Re:Danuta Rinn 20.12.06, 09:16
                          muzyka.onet.pl/0,1453304,newsy.html

                          Zmarła Danuta Rinn
                          W Warszawie zmarła piosenkarka i aktorka Danuta Rinn. Miała 70 lat.
                          Dziennikarka muzyczna Maria Szabłowska, wspominając artystkę, podkreśliła jej
                          wielki talent. Przypomniała też, że teksty pisali dla Danuty Rinn najwybitniejsi
                          twórcy, między innymi Wojciech Młynarski czy też Jan Pietrzak, który napisał dla
                          niej pamiętny utwór "Gdzie ci mężczyźni". W stanie wojennym zaangażowała się w
                          śpiewanie piosenek patriotycznych.

                          Maria Szabłowska przypomniała, że Danuta Rinn była też aktorką, ale w młodości
                          zdecydowała się pójść w kierunku śpiewu. Na dużym ekranie można ją było zobaczyć
                          m.in. w filmach "Kariera Nikosia Dyzmy", "Bilans kwartalny" i "Hipoteza". Grała
                          również w serialach "Adam i Ewa", "Graczykowie", "Buła i spóła", "Samo życie", a
                          ostatnio także w "Niani".

                          Szabłowska dodała, że wiele osób na pewno pamięta ją jeszcze z duetu
                          Rinn-Czyżewski. Bogdan Czyżewski był mężem artystki. Śpiewała z nim piosenki z
                          raczej lekkiego repertuaru, dopiero po rozstaniu zmieniła repertuar.

                          Maria Szabłowska przypomniała, że Danuta Rinn była osobą o niezwykłej energii.

                          W ostatnich latach, Danuta Rinn mieszkała w Domu Aktora w Skolimowie. Choć była
                          już bardzo chora, wciąż myślała o zorganizowaniu kolejnych koncertów.

                          muzyka.onet.pl/_i/info/duze/d/danuta_rinn__fot_andrzej_iwanczuk_agencja_gazeta.jpg
                          • rita100 Re:Danuta Rinn 20.12.06, 21:23
                            Tak łodchodzó łod noju starsze gziozdy.
                            Najbardziej to pamnientam jó jek śpsiewała z Czyżewskim. To buło dawno, dawno...
                            • tralala33 Benedykta Maćkieło 02.01.07, 20:38
                              Na samym poczatku tego naszego Nowego Roku zmarła pani Benedykta Maćkieło,
                              najstarsza Polka, mieszkanka Ostródy. Niedługo obchodziłaby 114 urodziny! Pani
                              Benedykta urodziła się w 1893 roku. Na Mazury, do Ostródy przyjechała w 1946
                              roku z Torowa (dzisiejsza Litwa).
                              • rita100 Re: Benedykta Maćkieło 02.01.07, 21:07
                                Ale wiek przeżyła i historie przeżyła. życie jej na pewno nie było bajką.
                                Niech odpoczywa w spokoju.
                                • tralala33 Re: Benedykta Maćkiełło 03.01.07, 20:38
                                  Oj, przekręciłam nieco nazwisko Pani Benedykty, więc się poprawiam, a przy
                                  okazji wspomnienie jej ostatnich 113 urodzin

                                  sms.wm.pl/index.php?ct=lubawa&id=860211
                                  113 świeczek na urodzinowym torcie
                                  [05.05.2006] Najbardziej obawiam się tego, że nigdy nie umrę - żartowała w
                                  poniedziałek Benedykta Mackiełło z Ostródy, która tego dnia świętowała swoje
                                  113 urodziny. Pani Benedykta należy do najstarszych mieszkańców kraju, a może i
                                  świata. Urodziła się w XIX wieku, gdy Polski nie było na mapie, przeżyła dwie
                                  wojny światowe, dożyła XXI wieku.
                                  Pracowite życie

                                  Urodziła się 1 maja 1893 roku w miejcowości Torowo koło Wilna na Litwie.
                                  Mieszkała tam z rodzicami, miała dwie siostry i dwóch braci.

                                  Całe życie ciężko pracowała, najpierw na roli, potem zajmowała się
                                  chałupnictwem, wyrabiała koszyki i siatki, również dla wojska. Woziła ciężkie
                                  kanki z mlekiem i serwatką, zwoziła i piłowała drzewo. Miała tez pod opieką
                                  sporo koni, które musiała obrządzić, nakarmić i napoić. Pamięta dobrze swój
                                  ślub i wesele. Trwało tydzień, bo - jak wspomina - wtedy jak się w niedzielę
                                  wesele zaczynało, to zabawa trwała cały tydzień. Jej lata młodości przypadły na
                                  trudne wojenne czasy. Pamięta straszne chwile, gdy przeżyła nalot i
                                  bombardowanie jej rodzinnego Torowa.


                                  Podróż do Ostródy

                                  W podróż do Polski, razem z tysiącami rodaków z Kresów Wschodnich, wybrała się
                                  w 1946 roku. Jak mówi, nie chciała zostawać "u Ruskich". Ale reszta jej rodziny
                                  została. Wyruszyła w wielką wędrówkę z mężem, jego matką i całym dobytkiem.

                                  - Jechaliśmy w siedmiu wagonach kolejowych, razem z krowami i całym
                                  inwentarzem - wspomina Benedykta Mackiełło. - Taki człowiek głupi był, że
                                  wszystko ze sobą ciągnął. Trzeba było sprzedać i z jedną walizką przyjechać...

                                  Po wielu miesiącach tułaczki trafiła w 1947 roku najpierw do Warlit koło
                                  Ostródy. Później zamieszkała przy ul. Olsztyńskiej w Ostródzie. Najwięcej lat
                                  spędziła jednak w domu przy ul. Kopernika. W Ostródzie była pierwszym
                                  powojennym pracownikiem tartaku. Najmilej wspomina lata przeżyte z mężem
                                  Bronisławem, a było ich razem... osiemdziesiąt. Adoptowali i wychowali dwoje
                                  dzieci. Zawsze razem, zawsze zgodni. Jej mąż umarł kilka lat temu, od tego
                                  czasu samotność coraz bardziej jej doskwiera.

                                  Barbara Chadaj-Lamcho

                                  Marek Giniewicz

                                  • rita100 Re: Benedykta Maćkiełło 03.01.07, 20:46
                                    Umarła żywa historia tamtych czasów, czasów burzy, przesiedleń i niepokojów.
                                    Bardzo tez ciekawe są jej wspomnienia i prawdziwe tak pod względem historycznym
                                    jak i regionalnym i folklorystycznym.
                                    • gajowy555 Re: [*]Ryszard Kapuściński[*] 24.01.07, 12:18
                                      Ryszard Kapuściński nie żyje
                                      W wieku 74 lat zmarł Ryszard Kapuściński. Od lat 50. ubiegłego stulecia
                                      podróżował po całym świecie. Był świadkiem 27 rewolucji, wydał 19 reporterskich
                                      książek, zyskał międzynarodową sławę i uznanie.

                                      Odszedł wielki pisarz


                                      czytelnia.onet.pl/_i/Autorzy/kapuscinski_biogeam300.jpg

                                      Reporterska ciekawość świata
                                      Fragment książki "Autoportret Reportera"

                                      Reporterska ciekawość świata to rzecz charakteru. Są ludzie, których świat w
                                      ogóle nie interesuje. Własny świat uważają za cały świat. I to też trzeba cenić.
                                      Konfucjusz powiedział, że świat najlepiej poznawać, nie wychodząc ze swojego
                                      domu. Jest w tym jakaś prawda. Nie trzeba koniecznie podróżować w przestrzeni.
                                      Można odbywać podróże w głąb własnej duszy. Pojęcie podróży jest bardzo
                                      rozciągliwe i zróżnicowane.

                                      Ryszard Kapuściński


                                      Pisanie wierszy zaczęło się spontanicznie, bez żadnych marzeń, oczekiwań.
                                      Pisałem wiersze, ale wszystkie bardzo złe. Byłem wtedy pod wpływem
                                      Majakowskiego, ale udawało mi się naśladować tylko jego „schodki”. Wiersze były
                                      najczęściej okolicznościowe i to właśnie one wprowadziły mnie do dziennikarstwa,
                                      jeszcze w czasach szkolnych. Gdy tworzono redakcję „Sztandaru Młodych”,
                                      zaproponowano mi pracę. Powiedziałem, że muszę zrobić maturę, poczekano więc na
                                      mnie. Dosłownie następnego dnia po zdaniu wszystkich egzaminów zacząłem pracować
                                      w redakcji. To, że zostałem dziennikarzem, zawdzięczam poezji, nie najlepszej,
                                      ale za to mojej. A marzyłem, żeby grać w reprezentacji Polski na pozycji bramkarza.

                                      Urodziłem się na Polesiu. Jestem w ogóle wykorzenionym człowiekiem. Z mojego
                                      rodzinnego miasteczka, Pińska, rozpocząłem wędrówkę. Jako dziecko wędrowałem
                                      całą wojnę. Ciągle uciekaliśmy: najpierw z Pińska na stronę niemiecką, a potem
                                      przed Niemcami. Zacząłem moje wędrowanie, mając lat siedem, i wędruję do dnia
                                      dzisiejszego.

                                      Kiedyś często mnie pytano – a zdarza się to i teraz – czy nie zamierzam
                                      emigrować. A ja odpowiadam: przecież już wyemigrowałem. Mój dom jest gdzie
                                      indziej, w innym państwie. Ja muszę podróżować, muszę jeździć. Kiedy posiedzę w
                                      jakimś miejscu, niekoniecznie w Polsce, gdziekolwiek, zaczynam się nudzić,
                                      zaczynam być chory, muszę jechać dalej. Strasznie jestem ciekaw świata. Zawsze
                                      ubolewałem, że jeszcze nie byłem tu i tam.

                                      Reporterska ciekawość świata to rzecz charakteru. Są ludzie, których świat w
                                      ogóle nie interesuje. Własny świat uważają za cały świat. I to też trzeba cenić.
                                      Konfucjusz powiedział, że świat najlepiej poznawać, nie wychodząc ze swojego
                                      domu. Jest w tym jakaś prawda. Nie trzeba koniecznie podróżować w przestrzeni.
                                      Można odbywać podróże w głąb własnej duszy. Pojęcie podróży jest bardzo
                                      rozciągliwe i zróżnicowane.

                                      Są jednak ludzie, którzy muszą poznawać świat w całej jego różnorodności –
                                      stanowi to część ich natury. Takich ludzi nie jest wielu.

                                      Są różne podróże. Większość ludzi – statystyki mówią, że aż dziewięćdziesiąt
                                      pięć procent – wyjeżdża po to, aby odpocząć. Chcą mieszkać w luksusowych
                                      hotelach na skraju plaży i smacznie jeść. A czy to będą Wyspy Kanaryjskie, czy
                                      Fidżi, jest dla nich sprawą drugorzędną. Młodzi ludzie chętnie podróżują
                                      wyczynowo, podejmują na przykład próby przejechania Afryki z północy na południe
                                      albo przepłynięcia Dunaju kajakiem. Nie interesują ich ludzie spotkani po
                                      drodze, ich celem jest sprawdzenie się i satysfakcja z pokonywania trudności.
                                      Niektóre podróże wynikają z charakteru pracy lub z przymusu – przemieszczanie
                                      się pilotów samolotów i uchodźców to także swoisty rodzaj podróżowania. Dla mnie
                                      najcenniejsze są podróże reporterskie, etnograficzne, antropologiczne, których
                                      celem jest lepsze poznanie świata, historii, przemian, które się dokonują, a
                                      potem dzielenie się zdobytą wiedzą. Wymagają one skupienia i uwagi, ale dzięki
                                      nim mogę lepiej zrozumieć świat i rządzące nim prawa.


                                      czytelnia.onet.pl/0,1134709,do_czytania.html
                                      • gajowy555 Re: [*]Krystyna Feldman[*] 24.01.07, 21:46
                                        Krystyna Feldman nie żyje
                                        wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1329&wid=8701894&rfbawp=1169671326.557&ticaid=13196


                                        W wieku 86 lat w swoim poznańskim mieszkaniu zmarła aktorka Krystyna Feldman -
                                        poinformowała dyrekcja Teatru Nowego w Poznaniu.

                                        Krystyna Feldman znana była głównie z wyrazistych epizodów.
                                        W ostatnich latach rozgłos przyniosła jej rola w filmie "Mój Nikifor", w którym
                                        Feldman wcieliła się w postać łemkowskiego malarza, prymitywisty. Za tę rolę
                                        otrzymała Złotego Lwa. Była również nominowana do Polskich Nagród Filmowych Orły
                                        2005 w kategorii: najlepsza główna rola kobieca.

                                        Urodziła się w 1920 roku we Lwowie. Córka śpiewaczki operowej i aktora ukończyła
                                        Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie. Jako siedemnastolatka
                                        zadebiutowała na scenie Teatru Miejskiego we Lwowie w bajce "Kwiat Paproci". Po
                                        wojnie występowała między innymi w Katowicach, Łodzi i Szczecinie, aby w końcu
                                        związać się z Teatrem Nowym w Poznaniu.

                                        Była określana mianem mistrzyni drugiego planu. Jej filmowym debiutem była rola
                                        w "Celulozie" Jerzego Kawalerowicza z 1953 roku. Zagrała między innymi w filmach
                                        "Ubu król", "Stara Baśń", "Boże skrawki" "Lalka" czy "Pociąg do Hollywood". W
                                        swoim dorobku ma ponad 60 ról filmowych. Ostatnim jej filmem była rola w "Rysiu"
                                        Stanisława Tyma, który nie wszedł jeszcze na ekrany.

                                        Miłośnikom seriali znana była z roli babci w "Świecie według Kiepskich".

                                        Zagrała również kilkanaście ról w spektaklach Teatru Telewizji, m.in. u Jerzego
                                        Antczaka, Andrzeja Barańskiego, Rudolfa Zioły i trzykrotnie u Izabelli Cywińskiej.

                                        Miesiąc temu odbyła się premiera monodramu na podstawie autobiografii aktorki "I
                                        to mi zostało...". Spektakl wyreżyserowany przez Roberta Glińskiego został
                                        również zagrany przez Krystynę Feldman.

                                        Przed premierą aktorka mówiła, że ten monodram to dla niej duże wyznanie, gdyż w
                                        ciągu półtorej godziny musi zagrać 50 lat swojego życia. Monodram obejmował
                                        życie aktorki w przedwojennym Lwowie, Krakowie i Zakopanem a także wojnę światową.

                                        i.wp.pl/a/f/jpeg/11644/akpa_gdyniaf68.jpeg
                                        wiadomosci.wp.pl/gid,8701959,kat,32834,galeriazdjecie.html
                                        • rita100 Re: [*]Krystyna Feldman[*] 25.01.07, 20:02
                                          Największa aktorka drugiego planu. "Nikifora" nie oglądałam, najbardziej jednak
                                          zapamiętam ją z roli w Kiepskich. Jak powiedziała w wywiadzie - czym starsza się
                                          robiła tym lepsze role odgrywała.
                                          Zdążyła na tym świecie zostawić ślad artyzmu aktorskiego.
                                          • tralala33 Re: [*]Krystyna Feldman[*] 29.01.07, 21:51
                                            miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3878301.html
                                            Tysiąc osób żegnało na Miłostowie Krystynę Feldman
                                            Marta Kaźmierska
                                            GW 2007-01-26,
                                            Wiadomość o śmierci ukochanej aktorki Poznania rozeszła się w środę. Odeszła w
                                            wieku 91 lat
                                            Padał drobny śnieg, niebo było szare. Wokół trumny Krystyny Feldman w Alei
                                            Zasłużonych cmentarza na Miłostowie spotkali się jej krewni, koledzy i
                                            przyjaciele z Teatru Nowego, w którym pracowała od trzydziestu lat. Widzowie
                                            oraz ci, którzy na co dzień spotykali ją przypadkiem na ulicy, w tramwaju czy w
                                            sklepie - przyszli towarzyszyć aktorce w jej ostatniej drodze. W kondukcie szło
                                            około tysiąca osób: starsi ludzie w futrzanych czapach i ciepłych szalach oraz
                                            wielu młodych ludzi z kolczykami w nosach i w sportowych kurtkach. Krystyna
                                            Feldman znana była z tego, że potrafiła rozmawiać ze wszystkimi. Odeszła w
                                            samotności.

                                            Wcześniej w kościele oo. Dominikanów - do którego za życia Pani Krystyna
                                            uczęszczała regularnie - odbyła się msza św. za aktorkę, odprawiona przez bpa
                                            Marka Jędraszewskiego. - Droga, którą szła Krystyna Feldman, miała wiele
                                            przystanków, ale była przy tym drogą bardzo prostą - przypominał bp religijność
                                            aktorki. Ponoć podczas zdjęć do filmów kręconych w niedzielę zastrzegała sobie
                                            w umowie czas na pójście do kościoła. - Mam nadzieję, że pani Krystyna klęczy
                                            teraz przed Panem, wielbi go i jest szczęśliwa - mówił kapłan podczas
                                            nabożeństwa.

                                            Od rana poznaniacy żegnali aktorkę w foyer Teatru Nowego, gdzie wystawiono
                                            trumnę i umieszczono księgę kondolencyjną. Wciąż można się do niej wpisywać za
                                            pośrednictwem strony internetowej Teatru Nowego (www.teatrnowy.pl). "Byłaś
                                            wielka" - napisał ktoś w księdze o niewielkiego wzrostu artystce.
                                            • rita100 Re: [*]Krystyna Feldman[*] 29.01.07, 21:57
                                              Dożyła pieknego wieku, coby powiedzieć , dano jej kawał czasu życia i
                                              wykorzystała go do końca.
                                      • gajowy555 Re: [*]Ryszard Kapuściński[*] 25.01.07, 15:43
                                        Pytał: Czy Borussia prężnie działa? Jak Jaraczem rządzi Janusz Kijowski? Czy
                                        Alicja Bykowska-Salczyńska pisze? Jak się miewa Erwin Kruk? - Mazury Kapuścińskiego.

                                        Ostatni raz rozmawiałam z nim miesiąc temu. Szykował się wtedy do operacji. -
                                        Trochę potrwa to moje leczenie, ale jak wydobrzeję, przyjadę. Będziemy chodzili
                                        na spacery, twoja siostra zrobi mi tych dobrych placków z jabłkami - obiecał.

                                        bi.gazeta.pl/im/0/3873/z3873890X.jpg

                                        Trudno pisać o tym, jaki był Ryszard Kapuściński, bo trudno mi uwierzyć, że już
                                        nigdy nie zadzwoni i nie zapyta: - "Czy to pani redaktor Joasia? Mówi czytelnik,
                                        Ryszard Kapuściński. Chciałbym, żeby pani redaktor pomogła mi rozwiązać pewien
                                        problem..." . Uwielbiał się tak przekomarzać. Był ciepłym, życzliwym, dobrym
                                        człowiekiem. Takim, o którym wierzymy, że będzie żyć wiecznie, że zawsze będzie
                                        można poradzić się, pożalić...

                                        Pierwszy raz rozmawiałam z Ryszardem Kapuścińskim 13 maja 2003 roku, w dniu
                                        obrony mojej pracy magisterskiej - pisałam o jego warsztacie. Zatelefonowałam,
                                        by powiedzieć mu, że za jego przyczyną zostałam magistrem. Natychmiast zaprosił
                                        mnie do siebie. - Teraz jadę do Indii, ale jak wrócę, zadzwonię - obiecał.
                                        Odezwał się w lipcu. Z pracą pod pachą pojechałam do Warszawy. Czekał na klatce
                                        schodowej.
                                        Nie zliczę naszych spotkań. Był ciekawy, ale nie ciekawski, wszystkiego. Czy
                                        opłaciłam rachunki? Jak sprawuje się moje auto? Czy Borussia prężnie działa? Jak
                                        rządzi teatrem Jaracza jego znajomy z dawnych lat Janusz Kijowski? Czy Alicja
                                        Bykowska-Salczyńska pisze następny piękny wiersz? A jak się miewa Erwin Kruk?
                                        Twórczość tego ostatniego cenił szczególnie, prosił, by mu przywozić jego
                                        książki. - W warszawskich księgarniach Kruka niestety nie ma - ubolewał.

                                        Pan Ryszard kochał Mazury. - Po co jedziesz w góry na wakacje? Mazury są
                                        idealnym miejscem do wypoczynku - przekonywał. Pod koniec ubiegłego lata
                                        odpoczywał pod Ełkiem. Tak zauroczyło go to miasto, że chciał się spotkać z
                                        czytelnikami w ełckiej bibliotece. Planował odwiedzić miejsca, które opisał w
                                        "Buszu po polsku" - jego pierwszej i jedynej książce o Polsce.
                                        Latem 2004 roku we wsi Zełwągi pod Mikołajkami przygotował laudację z okazji
                                        przyznania mu doktoratu honorowego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Oprócz stosów
                                        książek zabrał ze sobą czajnik, herbatę, pół słoika dżemu śliwkowego. - Na Boga,
                                        po co pan to taszczył? - zganiłyśmy go z siostrą. - Nie wiedziałem, czy sklep
                                        będzie w pobliżu, nie chciałem robić nikomu kłopotów - odpowiedział całkiem
                                        serio. A że sklep był w pobliżu, co dzień rozmawiał ze sprzedawczynią, a po
                                        drodze do sklepu z każdym napotkanym człowiekiem. Po dwóch dniach wiedział, że
                                        pani w zielonej chustce rozpacza, bo pies sąsiadów zagryzł jej pieska, a jej
                                        sąsiad to pijak...

                                        Oprócz ludzi i krajobrazów Kapuścińskiego ciągnęły na Mazury też wspomnienia z
                                        dzieciństwa - latem 1945 roku jako trzynastolatek przyjechał do Olsztyna
                                        towarowym pociągiem. Była to jedna z jego pierwszych samodzielnych wypraw w
                                        życiu. Przyjechał do cioci na wakacje. Nigdzie nie opisał tej wizyty, od niego
                                        wiem, że jej śladu można szukać w zdaniu z "Buszu po polsku": "Gdzieś latem
                                        [1945] ciotka, która cudem ocalała z powstania warszawskiego przywiozła do nas
                                        na wieś urodzonego w czasie powstania syna - Andrzeja". Malec został oddany
                                        rodzicom Ryszarda Kapuścińskiego, bo jego mama weszła w skład ekipy, która w
                                        województwie olsztyńskim miała zakładać bankowość. - Ciocia przyjechała do
                                        Olsztyna, zamieszkała w kamienicy niedaleko Dworca Zachodniego - wspominał pan
                                        Ryszard. - Miasto było zrujnowane, ale nie martwiłem się tym. Dla mnie wtedy
                                        najważniejsze było to, że ludzie, z którymi pracowała ciocia, mieli
                                        półciężarówkę, steyra, i w weekendy jeździli na wycieczki po okolicy. Pamiętam,
                                        że raz pojechaliśmy tym autem do Muzeum Hindenburga do Olsztynka. Ogromny
                                        budynek wtedy prawie wcale nie był zniszczony, tylko kilka bomb w niego trafiło,
                                        dało się oglądać mozaiki... - opowiadał. Pamiętał tyle szczegółów, tyle kolorów,
                                        tyle postaci, że ja też je widziałam...

                                        Ryszard Kapuściński miał w Olsztynie i na Mazurach wielu innych znajomych,
                                        przyjaciół, których nie sposób teraz wymienić. Wiem, jak wielu czytelników
                                        czekało na jego książkę o rodzinnym Pińsku, na relację z wyprawy szlakiem
                                        Malinowskiego, do której się przygotowywał...

                                        Ja chłonęłam każdą jego radę i podpowiedź. Jak reporter powinien patrzeć na
                                        świat, jak o nim opowiadać czytelnikom. Bez Pana Ryszarda nie byłabym
                                        dziennikarzem i nie dostałabym w grudniu Grand Pressa za reportaż. Dziękuję
                                        Bogu, że jeszcze zdążył się z tego ucieszyć i zobaczyć, że nie stracił dla mnie
                                        czasu. A radował się z tej nagrody bardziej niż ja.

                                        miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3873684.html?nltxx=1078250&nltdt=2007-01-25-02-06
                                        • rita100 Re: [*]Ryszard Kapuściński[*] 25.01.07, 20:02
                                          "Być pisarzem to wielkie nieszczęscie"

                                          Ryszard Kapuściński - przedwczoraj umarł. Nauczyć się żyć mądrze - takie
                                          zostawił przesłanie. Największy pisarz po Lemie. Wielki pretendent do nagrody
                                          Nobla. Ceniony na caluśkim świecie.
                                          Jedną ksiązkę jego przeczytałam "Podróże z Herodotem".
                                          Nie był moim idolem, bardziej ludzi inteligentynych , rozumiejących świat , może
                                          bardziej znających świat. Zrozumieć jego ksiązki nie jest łatwo, tak jak i
                                          czasmi nie rozumie się bluesa czy jazzu. Nazwali go cesarzem literatury, dla
                                          mnie bedzie to bluesmenem literatury.
                                          • tralala33 Re: [*]Ryszard Kapuściński[*] 31.01.07, 22:30
                                            Dziś na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach odbył się pogrzeb
                                            Ryszarda Kapuścińskiego. Żegnało go wielu, a wśród nich poetka Julia Hartwig,
                                            która odczytała list Wisławy Szymborskiej, laureatki literackiego Nobla z 1996
                                            r.
                                            "Myślę z głęboką wdzięcznością o książkach, które napisał i z głębokim smutkiem
                                            o książkach, których już napisać nie zdążył. Wielki pisarz, szlachetny
                                            człowiek, niestrudzony wędrowiec po naszym fascynującym, ale wiecznie
                                            niespokojnym świecie. Ktoś, dla kogo wszelkie ciasne horyzonty istniały tylko
                                            po to, żeby je przekraczać - myślą, sercem, pisaniem" - napisała Wisława
                                            Szymborska.
                                            wiadomosci.onet.pl/1476607,11,1,0,120,686,item.html
                                            • rita100 Re: [*]Ryszard Kapuściński[*] 04.02.07, 10:51
                                              miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35186,3873684.html
                                              Wenowejcie , Joanna Wojciechowaska wspomina i znała go osobiście. Je nawet
                                              łobrazecek.

                                              Ostatni raz rozmawiałam z nim miesiąc temu. Szykował się wtedy do operacji. -
                                              Trochę potrwa to moje leczenie, ale jak wydobrzeję, przyjadę. Będziemy chodzili
                                              na spacery, twoja siostra zrobi mi tych dobrych placków z jabłkami - obiecał

                                              i nie dojechał na Mazury. Był nawet w Olsztynie.....
                                              • rita100 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 04.03.07, 20:17
                                                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3961876.html
                                                Tadeusz Nalepa debiutował w 1963 roku. Dwa lata później założył, wraz z Mirą
                                                Kubasińską, grupę Blackout, a w 1968 roku Breakout, pierwszy w Polsce zespół
                                                grający bluesa. Przez wiele lat autorem tekstów piosenek Nalepy był poeta Bogdan
                                                Loebl.

                                                Któż nie znał zespołu Breakaut i jego piosenek ?
                                                • tralala33 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 04.03.07, 20:33
                                                  Któż nie znał Jego piosenek? Tych znanych

                                                  Kiedy byłem małym chłopcem
                                                  T.Nalepa-B.Loebl
                                                  Kiedy byłem,
                                                  kiedy byłem małym chłopcem, hej,
                                                  wziął mnie ojciec,
                                                  wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł:
                                                  Najważniejsze co się czuje,
                                                  słuchaj zawsze głosu serca, hej.
                                                  Kiedy byłem,
                                                  kiedy byłem dużym chłopcem, hej,
                                                  wziął mnie ojciec,
                                                  wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł:
                                                  Głosem serca się nie kieruj,
                                                  tylko forsa ważna w życiu jest.
                                                  Wicher wieje,
                                                  wicher słabe drzewa łamie, hej,
                                                  wicher wieje,
                                                  wicher silne drzewa głaszcze, hej.
                                                  Najważniejsze to być silnym,
                                                  wicher silne drzewa głaszcze, hej.

                                                  • tralala33 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 04.03.07, 20:33
                                                    I tych może mniej znanych, ale róznie pięknych

                                                    Modlitwa
                                                    T.Nalepa-B.Loebl
                                                    Wysłuchaj mojej pieśni Panie,
                                                    do Ciebie wznoszę dzisiaj głos.
                                                    Ty jesteś wszędzie, wszystkim jesteś Ty,
                                                    lecz kamieniem nie bądź mi.
                                                    Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
                                                    bo ponoć wszystko możesz dać,
                                                    więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
                                                    daj mi ją ostatni raz.
                                                    Wystarczy abyś skinął ręką,
                                                    wystarczy jedna Twoja myśl,
                                                    a zacznę życie swoje jeszcze raz,
                                                    więc o boski błagam gest.
                                                    Do Ciebie pieśń tę wznoszę Panie,
                                                    czy słyszysz mój błagalny głos?
                                                    Raz jeszcze daj mi od początku iść,
                                                    daj mi życie jeszcze raz.
                                                    Już nie zmarnuję ani chwili,
                                                    bo dni straconych gorycz znam,
                                                    więc błagam daj mi szansę jeszcze raz,
                                                    daj mi ją ostatni raz.
                                                    A jeśli życia dać nie możesz,
                                                    to spraw bym przeżył jeszcze raz
                                                    tę miłość, która już wygasła w nas,
                                                    spraw bym ją przeżył jeszcze raz.
                                                    Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
                                                    do Ciebie wznoszę dzisiaj głos.
                                                    Ty chlebem, ptakiem, słońcem możesz być,
                                                    więc kamieniem nie bądź mi.
                                                  • rita100 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 04.03.07, 20:56
                                                    Do Ciebie pieśnią wołam Panie,
                                                    do Ciebie wznoszę dzisiaj głos.
                                                    Ty chlebem, ptakiem, słońcem możesz być,
                                                    więc kamieniem nie bądź mi.

                                                    To chyba dwie najbardziej znane piosenki. Odszedł do Pana.
                                                  • rita100 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 05.03.07, 09:50
                                                    Z aniołami dzisiaj gram
                                                    Cóż innego mogłem zrobić cóż
                                                    Słuchaj, to dla ciebie z aniołami gram
                                                    Ten swój blues
                                                  • gajowy555 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 05.03.07, 12:30
                                                    No jó, kolejna zielgo strata. Tak łuż z Miró pospołu na niebzieskiej łączce
                                                    sobzie grajó i spsiewajó.

                                                    ...gdybyś lubił mnie choć trochę, hej !
                                                  • rita100 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 05.03.07, 20:30
                                                    hej! To spsiewała Mira Kubasińska, tez tero z Nalepu spsiewa.

                                                    On słońcem mym
                                                    on mni wiedzie przez mrok
                                                    on słońcem mym
                                                    światłem ścieżek i dróg
                                                    można bluesa zabrać mi
                                                    ale razem z moim życiem

                                                    on chlebem mym
                                                    karmi wielki mój głód
                                                    on żródłem mym
                                                    poi, daje mi chłód
                                                    można bluesa zabrać mi
                                                    ale razem z moim życiem

                                                    on sercem mym
                                                    każe krązyć mej krwi
                                                    przez wielką noc
                                                    każe do świtu iść
                                                    można bluesa zabrać mi
                                                    ale razem z moim życiem
                                                  • rita100 Re: [*]Tadeusz Nalepa[*] 12.03.07, 20:49
                                                    "Od kilkunastu lat był na krawędzi, żył z jedną nerką od dializy do dializy. Nie
                                                    roztkliwiał się nad sobą, nie mówił o chorobach, jeszcze dwa tygodnie temu
                                                    wypiliśmy pół flaszeczki. Sprawiał wrażenie , ze nic go nie weźmie."

                                                    Wylansował największy przebój "Anna"
                                                    Poświęcił się bluesowi, nazwany został -'ojcem chrzestnym bluesa' i Bluesowi był
                                                    wierny do końca.
                                                    Pamiętajmy, ze jego dziełem było:
                                                    "Na drugim brzegu tęczy"
                                                    "Kiedy byłem małym chłopcem"
                                                    "Gdybyś kochał, hej"
                                                    "Poszłaby za tobą"
                                                    Potem tworzył solo.

                                                    Zmarł w niedzielę 4 marca. Miał 64 lata. Półtora roku odeszła jego pierwsza żona
                                                    Mira Kubasińska. Jeszcze wcześniej umarł Czesław Niemen, a w ubiegłym roku Marek
                                                    Grechuta. Gasną nam gwiazdy lat sześćdziesiątych.
                                                    Zgasła też Agnieszka Osiecka.
                                                    Ale mimo wszystko zawsze będą świecić i bedą grać dalej na strunach emocji. To
                                                    jest nieśmiertelne !
                                                  • gajowy555 Re: Anna Jantar 14.03.07, 19:04
                                                    14 marca 2007
                                                    Dziś mija 27 rocznica śmierci Anny Jantar.
                                                    Czas płynie szybko, ale nie na tyle by o Niej zapomnieć...
                                                    www.annajantar.pl/img/galerie/koncerty/kolobrzeg/10.jpg
                                                    www.annajantar.pl/fotografie
                                                  • gajowy555 Re: [*]Zygmunt Kęstowicz[*] 14.03.07, 19:09
                                                    film.onet.pl/0,0,1502661,wiadomosci.html
                                                    W Warszawie zmarł Zygmunt Kęstowicz, aktor teatralny, filmowy i telewizyjny.
                                                    Informację potwierdził Związek Artystów Scen Polskich.
                                                    film.onet.pl/_i/news/duze/z/zygmunt_kestowicz_1.jpg
                                                  • rita100 Re: [*]Zygmunt Kęstowicz[*] 14.03.07, 21:00
                                                    I znowój łodszedł człoziek - pamnientacie audycje w Jezioranach ?
                                                    Abo piątek z Pankracym ?
                                                  • rita100 Re: Anna Jantar 14.03.07, 21:06
                                                    www.annajantar.pl/img/galerie/koncerty/kolobrzeg/10.jpg
                                                    Takó ji pamnientam i ....

                                                    Tyle słońca w całym mieście
                                                    Nie widziałeś tego jeszcze
                                                    Popatrz o popatrz!

                                                    Szerokimi ulicami
                                                    Niosą szczęście zakochani
                                                    Popatrz o popatrz!

                                                    Wiatr porywa ich spojrzenia
                                                    Biegnie światłem w smugę cienia
                                                    Popatrz o popatrz!
                                                  • gietpe Simona Kossak 16.03.07, 08:01
                                                    www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070315/AKTUALNOSCI/70315044
                                                    www.wrotapodlasia.pl/pl/region/ludzie_podlasia/kossak.htm
                                                    Bardzo ciekawe audycje w RO.Będzie Jej brakować na antenie i nie tylko.
                                                  • rita100 Re: Simona Kossak 16.03.07, 20:37
                                                    Białowieża > Zmarła profesor Simona Kossak
                                                    Dzisiaj po południu, po ciężkiej chorobie, zmarła profesor Simona Kossak,
                                                    kierownik Zakładu Lasów Naturalnych Instytutu Badawczego Leśnictwa w Białowieży.
                                                    Miała 64 lata.

                                                    Była biologiem z wykształcenia, leśnikiem z zamiłowania. Urodziła się w Krakowie
                                                    w znanej artystycznej rodzinie, wychowała w Kossakówce. Córka Jerzego, wnuczka
                                                    Wojciecha, prawnuczka Juliusza - trzech znanych malarzy. I siostrzenica Marii
                                                    Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz Magdaleny Samozwaniec.

                                                    Od 33 lat mieszkała w Puszczy Białowieskiej w starej leśniczówce "Dziedzinka”.
                                                    Przyjechała tam po studiach na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu
                                                    Jagiellońskiego (specjalność psychologia zwierząt). Początkowo pracowała w
                                                    Zakładzie Badania Ssaków PAN, a od 1975 roku w Zakładzie Lasów Naturalnych IBL.

                                                    Napisała ponad 150 prac naukowych oraz trzy książki. Codziennie, od sześciu lat,
                                                    opowiadała słuchaczom Radia Białystok o przyrodzie.
                                                  • rita100 Re: Simona Kossak 16.03.07, 20:41
                                                    No popatrzcie, Krakowianka - wnuczka słynnych malarzy Kossaków. Pięknie malowali
                                                    konie i nie tylko. Słynna rodzina i to nie tylko w Krakowie, ale , ze aż
                                                    znalazła się w Białowieży i tam działała to nie wiedziałam. Ród petów, ród
                                                    malarzy - w wielkim świecie się obracała, a wybrała świat lasu i zwierząt.
                                                    Wielka strata.
                                                  • gietpe Jacek Lech 26.03.07, 13:48
                                                    ...
                                                  • rita100 Re: Jacek Lech 26.03.07, 20:29
                                                    Dziaki za ziadomośc Gietpe

                                                    Nie miałem prawie nic, a chciałem jej darować świat i czarno-białe dni rozłożyć
                                                    na palecie barw.
                                                    Bądź dziewczyną z moich marzeń, moich wspomnień, bądź pamięcią , której nie da
                                                    sie zapomnieć, bądź piosenką , którą rzucam wiatru śladem, gdzie szumiące
                                                    topole, dwadzieścia lat a może mniej i napiszę do ciebie z dalekiej podróży ,
                                                    napiszę do ciebie na pewno, cygańska wróżba - a Warszawa jest smutna bez Ciebie
                                                    i Polska jest smutna bez Ciebie i Warnija jest smutna bez Ciebie.

                                                    Były czasy kiedy się wsłuchiwałam najbardziej w tą cygańską wróżbę -
                                                    najwspanialeszej piosenki wyśpiewanej przez Jacka Lecha.
                                                    Odchodzą moi idole, odchodzą w siną dal...........
                                                    ........ pojedynczo, spokojnie i po cichu........
                                                    Jeszcze dzień, jeszcze dwa szumu i życie potoczy się dalej, któż bedzie
                                                    pamiętał, komu będzie zależało na tych starych przebojach ?
                                                  • rita100 Re: Jacek Lech 26.03.07, 20:51
                                                    innapani.wrzuta.pl/audio/mmre7INndH/jacek_lech_-_warszawa_jest_smutna_bez_ciebie
                                                    A to jego głos dla przypomnienia
                                                  • gajowy555 Re: Jacek Lech 27.03.07, 08:36
                                                    Szkoda, odchodzi pokolenie...

                                                    unu1981.wrzuta.pl/audio/df9fvk4xF3/jacek_lech_-_dwadziescia_lat_a_moze_mniej
                                                  • gajowy555 Re: Jacek Lech 27.03.07, 11:07
                                                    Zmarł Jacek Lech - +25.03.2007

                                                    W wieku 59 lat zmarł wokalista Jacek Lech. W latach 1966–1972 był solistą
                                                    zespołu Czerwono-Czarni. W 1973 roku założył własną Nową Grupę.

                                                    ww2.tvp.pl/tvppl/images/2007/03/25/633015/img500.jpg


                                                    Jacek Lech urodził się 15 kwietnia 1947 w Bielsku-Białej. Już w czasach
                                                    szkolnych założył zespół amatorski, w którym śpiewał i grał na skrzypcach. W
                                                    wieku 17 lat zajął I miejsce w Konkursie Jazzowym Mikrofon dla wszystkich.

                                                    W roku 1966 został solistą zespołu Czerwono-Czarni. Pierwsza piosenka „Bądź
                                                    dziewczyną moich marzeń” stała się od razu wielkim przebojem.

                                                    Podczas festiwalu opolskiego w 1976 roku otrzymał wyróżnienie za piosenkę
                                                    „Pozwólcie śpiewać ptakom”. Z zespołem Czerwono-Czarni wziął udział we wspólnym
                                                    koncercie z The Rolling Stones oraz w wystawieniu mszy beatowej „Pan
                                                    przyjacielem moim”. Pod koniec 1972 roku rozstał się z zespołem Czerwono-Czarni.

                                                    W 1973 roku Jacek Lech założył własną Nową Grupę. Wypadek samochodowy przerwał
                                                    jednak na rok działalność artystyczną. Powrócił na scenę w roku 1974 z solowym
                                                    albumem „Bądź szczęśliwa”.

                                                    Wielokrotnie występował na polskich festiwalach, m.in. w Opolu i Kołobrzegu.
                                                    Koncertował również za granicą.

                                                  • rita100 Re: Jacek Lech 27.03.07, 21:13
                                                    A w radio cicho ło Jacku Lechu. Słucham radia Zet i nic ni godajó, ni
                                                    wspomninajó ło nym. Nie dobrze. Możem tlo tutaj wysłuchac psiosenek.
                                                  • rita100 Re: Kurt Vonnegut 12.04.07, 21:04
                                                    Kurt Vonnegut – mistrz czarnego humoru, jeden z największych amerykańskich
                                                    pisarzy i jednocześnie jeden z najchętniej czytanych. Dzisiaj odszedł.
                                                    Czytałam 'Kocią Kołyskę' , a moja córka wszystkie pozycje, bo był jej ulubionym
                                                    pisarzem.
                                                  • gietpe Jerzy Janicki 16.04.07, 10:37
                                                    Twórca W Jezioranach ,Matysiaków ...
                                                  • tralala33 Re: Jerzy Janicki 16.04.07, 20:23
                                                    ...z Cytadeli idą góry, szeregami lwowskie dzieci, idą tułać się po świecie...


                                                    Jerzy Janicki, urodzony w Czortkowie na Podolu, dorastał we Łwowie.
                                                    Twórca "Alfabetu lwowskiego", na który złożyły się książki: Ni ma jak Lwów,
                                                    Cały Lwów na mój głów, Towarzystwo weteranów, A do Lwowa daleko aż strach. Do
                                                    tego tematycznego cyklu należą też filmy dokumentalne TV: Tońko, czyli ballada
                                                    o ostatnim batiarze, 4-ego lipca o świcie we Lwowie.
                                                  • rita100 Re: Jerzy Janicki 16.04.07, 21:02
                                                    Kruszy się lwowska wiara. Jek Wy wszystko ziyta. Jom dopsiero tera skojarzyła.
                                                  • tralala33 Virginia Tech 19.04.07, 22:32
                                                    W poniedziałek 16 kwietnia na amerykanskiej uczelni Virginia Tech zginęło 32
                                                    studentów i wykładowców. Pierwsza wiadomość o tej tragedii dosięgła mnie jakoś
                                                    tak w biegu, usłyszałam tylko kilka słów - strzelanina, zabójca popełnił
                                                    samobójstwo, motyw nie znany. Nie przypuszczałm wtedy, że tylu niewinnych ludzi
                                                    zginęło. Potem coraz więcej makabrycznych szczegółów - i jeszcze rtudniej
                                                    zrozumieć dlaczego? A teraz widzę, że choć stało się to tysiące kilometrów od
                                                    naszy Warniji, to jednak tragedia pośrednio zapukała i w nasze drzwi.
                                                    serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,4066576.html
                                                    W rozmowie z Polskim Radiem profesor Jerzy Nowak potwierdził, że wśród ofiar
                                                    jest jego żona Jocelyne Couture-Nowak, która była wykładowcą francuskiego.
                                                    Profesor nie chce na razie wypowiadać się na temat tragedii.

                                                    Profesor Jerzy Nowak ukończył wydział rolnictwa Akademii Rolniczo-Technicznej w
                                                    Olsztynie. Wykładał w Nigerii, Niemczech i Kanadzie. Od 2000 roku pracuje na
                                                    Uniwersytecie Virginia Tech w Blacksburgu. Kieruje tam departamentem
                                                    ogrodnictwa.
                                                  • rita100 Re: Virginia Tech 19.04.07, 22:36
                                                    Tak, to mogło sia stać wszandzie. To tragedia siła ludziów zgineło.
                                                    Mózili co jedan profesor to dzwierza trzymał by studenci połuciekali precz, a
                                                    łón został zastrzelony.
                                                  • gajowy555 Re: [*] Jan Kociniak [*] 20.04.07, 21:28
                                                    Zmarł Jan Kociniak. Pamiętacie Go z "Wielokropka" z Janem Kobuszewskim?
                                                    Wybitny aktor Jan Kociniak zmarł w Warszawie w wieku 69 lat - podał Teatr Ateneum.

                                                    Warnija żegna świetnego aktora i człowieka [*]

                                                    film.onet.pl/0,0,1522970,wiadomosci.html
                                                  • rita100 Re: [*] Jan Kociniak [*] 20.04.07, 21:37
                                                    O, i znowój łodchodzi człoziek - skucznie sia zrobziło.
                                                  • gietpe Re: [*] Jan Tadeusz Stanisławski [*] 21.04.07, 21:35
                                                    fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/wybitny-satyryk-i-aktor-zmarl-dzis-w-warszawie,899625,2943
                                                  • rita100 Re: [*] Jan Tadeusz Stanisławski [*] 21.04.07, 21:46
                                                    łobaczcie co piszó. Prowda, co tero łodchodzi to pokolenie , na chtórym sia
                                                    łuczylim i chtórzy buli tyż nauczycielami.

                                                    Stanisławski jest autorem tekstów znanych piosenek, m.in. przebojów
                                                    "Czterdzieści lat minęło", "Cała sala śpiewa z nami", "Orkiestry dęte".

                                                    Wszystkie te psiosenki znomy i śpiewalim ciajsto. To przeboje.

                                                    " Jego niekonwencjonalne wykłady "O wyższości świąt Bożego Narodzenia nad
                                                    świętami Wielkiej Nocy" gromadziły przed odbiornikami Polskiego Radia tłumy
                                                    słuchaczy. W telewizyjnym cyklu programów "Zezem" w drugiej połowie lat 70.,
                                                    reżyserowanych przez Janusza Zaorskiego, mówił o absurdach PRL-owskiej
                                                    codzienności. Z tego programu pochodzi słynne określenie: "I to by było na
                                                    tyle", którym kończył się każdy program. Do tamtego cyklu nawiązywały jego
                                                    felietony "Telerancja" publikowane od lipca 2004 r. do stycznia 2006 r. w
                                                    "TeleRzeczpospolitej".

                                                    Po wprowadzeniu stanu wojennego wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie
                                                    występował na estradzie, w polonijnym radiu i telewizji, pisywał felietony do
                                                    polonijnej prasy, także po powrocie do kraju.

                                                    Zagrał około dwudziestu głównie epizodycznych ról w filmach i serialach
                                                    telewizyjnych (m.in. w "Zezowatym szczęściu", "Czterdziestolatku", "C.K.
                                                    Dezerterach"). W 1991 roku wydał książkę "Mniemanologia stosowana: krótki kurs z
                                                    wypisami".

                                                  • tralala33 Re: [*] Jan Tadeusz Stanisławski [*] 22.04.07, 11:46
                                                    Jan Tadeusz Stanisławski - urodził się w 1936 roku we Włodzimierzu Wołyńskim w
                                                    rodzinie nauczycielskiej. Po wojnie mieszkał w Warszawie.
                                                  • tralala33 Re: [*] Jan Kociniak [*] 21.04.07, 22:28
                                                    Jan Kociniak, urodzony w 1937 roku w Stryju na Podolu. Kresowy Warszawiak,
                                                    warszawski Kresowiak. Żegnamy z żalem.
                                                  • tralala33 Wiersz 22.04.07, 11:47

                                                    'Śmierć na obczyźnie nas wymiata
                                                    jak pajęczyny w kącie.
                                                    Coraz nas mniej z naszego świata,
                                                    co się oddala i odlata
                                                    i tylko po nim dzwony dzwońcie.

                                                    Do czyich rąk ostatni z nas
                                                    odda chorągwi drzewce? Komu
                                                    przekaże, gdy nadejdzie czas,
                                                    aby ją cało niósł do domu?’
                                                    (Marian Hemar)
                                                  • gajowy555 Re: Mariusz Sabiniewicz 26.04.07, 21:14
                                                    No jó, coroz młodsi łodchodzó na wiecznó wachte...

                                                    Zmarł Mariusz Sabiniewicz
                                                    W wieku 44 lat zmarł Mariusz Sabiniewicz. Aktor od lat zmagał się z chorobą
                                                    nowotworową. Ostatnie dni spędził w jednym z poznańskich szpitali na oddziale
                                                    intensynwej terapii.

                                                    film.onet.pl/seriale/0,1526570,wiadomosc.html

                                                    Cieszył się ogromną sympatią widzów, którzy zresztą nagrodzili go statuetką
                                                    "najprzyjemniejszego aktora" na Festiwalu Sztuk Przyjemnych w Łodzi. Jego mottem
                                                    życiowym były słowa "Carpe diem - chwytaj dzień". Z chorobą walczył od dawna,
                                                    ale jednocześnie pracował. Powtarzał: - Praca jest dla mnie pewnego rodzaju
                                                    terapią. Uważał, że nie można się poddawać. - Do końca trzeba walczyć.
                                                    Przynajmniej się starać - mówił w rozmowie z "Galą" jeszcze nie tak dawno temu.
                                                    - Rozkleić się, rozmazać jest najłatwiej - stwierdzał.
                                                    film.onet.pl/_i/fototematy/m/mariusz_sabiniewicz/g7.jpg
                                                    Opłakuje go rodzina, w tym żona Ilona oraz dzieci: 18-letnia Daria i 16-letni
                                                    Tomasz.
                                                  • rita100 Re: Mariusz Sabiniewicz 26.04.07, 21:36
                                                    jak to sie mówi przychodzimy, odchodzimy i nie znamy dnia ani godziny
                                                  • rita100 Re: Wiersz 26.04.07, 21:33
                                                    Marian Hemar

                                                    Autor tekstów piosenek też
                                                    Kochac nie warto, lubieć nie warto, jedno co warto.... upić się warto
                                                    To jek jest stypa
                                                  • tralala33 Wiktor Zin 17.05.07, 13:48
                                                    niestety sad

                                                    W Rzeszowie zmarł profesor Wiktor Zin, znany architekt i rysownik -
                                                    poinformowała rzeczniczka Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie,
                                                    Edyta Cupryś. Miał 82 lata.
                                                    - Profesor zmarł nagle kilka minut przed godziną ósmą rano, kiedy przygotowywał
                                                    się do zajęć ze studentami - powiedziała Cupryś.
                                                  • gajowy555 Re: Wiktor Zin 17.05.07, 20:12
                                                    Kolejna wielka strata...

                                                    Prof. Zin znany był szerokim rzeszom polskich telewidzów z popularnych programów
                                                    "Piórkiem i Węglem". Był autorem wielu książek-albumów poświęconych
                                                    architekturze i urodzie polskiego krajobrazu z cyklu "Piękno nie dostrzegane".
                                                    Był także twórcą scenografii do spektakli i oper, autorem akwareli oraz licznych
                                                    publikacji naukowych.

                                                    Ostatnio związany był z rzeszowską Wyższą Szkołą Informatyki i Zarządzania,
                                                    gdzie kierował Katedrą Dziedzictwa Kulturowego i Humanizacji Biznesu.

                                                    Zin urodził się 14 września 1925 roku w Hrubieszowie. Tytuł naukowy profesora
                                                    zwyczajnego otrzymał w 1979 roku. Był zatrudniony kolejno w: Instytucie Historii
                                                    Architektury i Konserwacji Zabytków na stanowisku dyrektora, w latach 1958-1964
                                                    był głównym architektem Krakowa. Był dziekanem Wydziału Architektury
                                                    Politechniki Krakowskiej, kierownikiem badań Staromiejskiego Zespołu Krakowa,
                                                    przewodniczącym Krakowskiej Komisji Konserwatorskiej.

                                                    Ponadto do 1981 roku był wiceministrem kultury i Sztuki i Generalnym
                                                    Konserwatorem Zabytków. Następnie objął przewodnictwo reaktywowanego przez
                                                    siebie Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Przewodniczył również Międzyresortowej
                                                    Komisji ds. Rewaloryzacji Zabytkowych Zespołów Miejskich.

                                                    Był autorem wielu projektów architektonicznych i konserwatorskich, między
                                                    innymi: odtworzenia odkrytych piwnic w wieży ratuszowej w Krakowie i przebudowy
                                                    architektonicznej organów w cudownej kaplicy na Jasnej Górze.

                                                    Warnija żegna, Panie Profesorze [*]
                                                  • rita100 Re: Wiktor Zin 17.05.07, 20:22
                                                    Wiktor Zin - bardzo sławny człoziek i psianknie łopoziadał ło architekturze.
                                                    Pamnientacie jygo eszcze z Psiórkam i Wanglam jek psianknie rysowoł. To buły
                                                    jinne ciasy, tero tak sia nie rysuje, tero kómputery rysujó. I stare ciasy
                                                    łodchodzó.
                                                  • rita100 Re: Wiktor Zin 17.05.07, 20:22
                                                    Jek pamnientom, to Tralala móziła że coś w Olsztynie łuratowoł ło rozbziórki.
                                                  • gajowy555 Re: * Jacek Skubikowski * 13.06.07, 21:49
                                                    Zmarł Jacek Skubikowski, piosenkarz, gitarzysta, kompozytor i autor tekstów,
                                                    prezenter telewizyjny i sceniczny.

                                                    Urodził się 25 września 1954 r. Dyplom inżyniera dźwięku i producenta nagrań
                                                    zdobył na Media Music Services w Londynie. Początkowo Skubikowski współpracował
                                                    z zespołami jazzowymi, od 1983 r. występował jako solista. Wtedy też zaczął
                                                    tworzyć teksty i muzykę dla siebie i innych wykonawców. Największe przeboje
                                                    stworzył dla zespołów Lombard, Lady Pank, a także dla Martyny Jakubowicz,
                                                    Krystyny Prońko, Ewy Bem.

                                                    Najbardziej znane utwory Skubikowskiego to "Śmierć dyskotece" (wyk. Lombard),
                                                    "Droga pani z telewizji" (wyk. Lombard), "Taniec pingwina na szkle" (Lombard),
                                                    "Zawsze tam gdzie ty" (wyk. Lady Pank), "Tacy sami" (wyk. Lady Pank), "Na dobre
                                                    i na złe"(wyk. Anna Jurksztowicz).

                                                    Autorskie płyty Jacka Skubikowskiego to m.in. "Jacek Skubikowski" (1983),
                                                    "Jedyny hotel w mieście" (1984), "Wyspa dzikich" (1985), "Omen" (1990).


                                                    muzyka.onet.pl/0,1552735,newsy.html
                                                  • rita100 Re: * Jacek Skubikowski * 13.06.07, 22:14
                                                    A dyć łón ni buł taki stary. Co sia stauło ?
                                                  • gajowy555 Re: * Jacek Skubikowski * 13.06.07, 23:00
                                                    rita100 napisała:

                                                    > A dyć łón ni buł taki stary. Co sia stauło ?

                                                    Pomer w wieku 53 lot. Mnioł raka krtani. Żal człozieka...
                                                  • rita100 Re: * Jacek Skubikowski * 13.06.07, 23:01
                                                    To mlody eszcze, żol co tak skoro łodszedł.
                                                  • gajowy555 Re: * Luciano Pavarotti * 06.09.07, 10:39
                                                    No jó, smutno nozina dzisioj we radyji podali:

                                                    Luciano Pavarotti zmarł w czwartek o godzinie 5.00 rano otoczony rodziną w swym
                                                    domu w Modenie - poinformowała Terri Robson. - Mistrz prowadził długą i ciężką
                                                    walkę z chorobą - rakiem trzustki, który ostatecznie zabrał mu życie -
                                                    powiedziała, dodając iż Pavarotti do końca zachował tak charakterystyczną dla
                                                    niego pogodę ducha.

                                                    Pavarotti spopularyzował operę, występując na masowych koncertach na wolnym
                                                    powietrzu, organizowanych na stadionach i parkach, między innymi, w Hyde Parku w
                                                    Londynie, Central Parku w Nowym Jorku czy pod Wieżą Eiffel'a w Paryżu.

                                                    "Zmarł jeden z najwybitniejszych śpiewaków świata"

                                                    Krytyk muzyczny Bogusław Kaczyński powiedział w radiowych Sygnałach Dnia, że
                                                    zmarł jeden z najwybitniejszych śpiewaków operowych świata. Dla znawcy muzyki,
                                                    zmarły śpiewak był symbolem doskonałości operowej.

                                                    Według Bogusława Kaczyńskiego, źródeł inspiracji dla Pavarottiego należy szukać
                                                    w Polsce. Kaczyński przypomniał swoją dawną rozmowę z tenorem, który wspominał
                                                    mu, że przez całe dzieciństwo wsłuchiwał się w muzykę Jana Kiepury. I tak jak
                                                    on, chciał śpiewać dla jak największej liczby ludzi.

                                                    Luciano Pavarotti urodził się w roku 1935 w Modenie. Jego ojciec był chórzystą w
                                                    miejscowej operze. Swą edukację muzyczną rozpoczynał w Reggio Emila, gdzie w
                                                    wieku 26 lat zadebiutował jako Rudolf w "Cyganerii" Pucciniego. Już po kilku
                                                    latach występował w Covent Garden, La Scali i Metropolitan Opera. W 1995 roku
                                                    zaśpiewał w Polsce.

                                                    m.onet.pl/_m/cb31ba528679d4df2dacf808023a4c22,14,1.jpg
                                                    m.onet.pl/_m/0b1271da569761e06bd4d130e2a46b05,14,1.jpg
                                                    m.onet.pl/_m/a443adfbc8afebc5b601716fef8dc5ff,14,1.jpg
                                                    m.onet.pl/_m/a9ea3a485ac0bf20edbf140653407719,14,1.jpg


                                                    - teroz łuż na niebzieskich łąkach śpsiewo.

                                                    Pokój Jego duszy [*]
                                                  • gajowy555 Re: * Luciano Pavarotti * 06.09.07, 13:39
                                                    A tu mowam całó stronka z psieśniami Zielgigo Mnistrza...

                                                    www.youtube.com/watch?v=hg9o1zu9J3Y&NR=1
                                                  • rita100 Re: * Luciano Pavarotti * 06.09.07, 20:27
                                                    Dzianki, bande tero puszczać by pamnientać. Ale nobarzi to cenie go za glos i za
                                                    to co wyprowadzuł łopere z łopery na stadiony i wsziści ludzia mogli słuchać tyj
                                                    psianknej śpsiewni w jygo wykonaniu. Siuła tych psieśni przi chtórych śwyrgotałi
                                                    struny syrca. To to łón potrasił nopsiankniej.
                                                  • rita100 Re: * Luciano Pavarotti * 08.09.07, 20:15
                                                    Dzisioj jygo pogrzeb buł.
                                                    video.gmx.net/watch/1390566
                    • rita100 Re: Marek Grechuta nie żyje 09.09.07, 17:17
                      schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=516&pos=39
                      A tu zidzita grób Marka Grechuty na smentarzu Rakowickim w Krakozie
                      • gajowy555 Re: * Władysław Kopaliński * 05.10.07, 15:56
                        5. X. 2007- Zmarł Władysław Kopaliński (właśc. Jan Stefczyk, przed II wojną
                        światową – Jan Sterling), językoznawca, leksykograf, tłumacz, wydawca, autor
                        m.in.„Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych”, „Słownika wydarzeń,
                        pojęć i legend XX wieku”, „Słownika mitów i tradycji kultury”, „Słownika
                        przypomnień”,
                        „Słownika symboli” oraz książek: „Koty w worku czyli z dziejów pojęć i
                        rzeczy”,„Opowieści o rzeczach powszednich”, „125 baśni do opowiadania dzieciom”
                        (ur.14.11.1907).


                        pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Kopali%C5%84ski
                        • rita100 Re: * Władysław Kopaliński * 05.10.07, 20:22
                          Miał 99 lat i zostawił po sobie ogromny dorobek, szczególnie slownikowy. Kto nie
                          grzebał w jego słownikach ? Podstawowe podręczniki naukowe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka