Dodaj do ulubionych

W stepse szyrokam...

24.11.06, 21:52
"Rok 1647 był to dziwny rok, w ktorym rozmaite znaki na niebie i na ziemi
zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.
Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosną szarańcza w niesłychanej
ilości wyroiła się z Dzikich Pol i zniszczyła zasiewy i trawy, co było
przepowiednią napadów tatarskich."

No to tero ziecie co bandzie smile
Trzymam w rance bardzo staró ksiójżke. Takó, która pod każdą strzechą kiedajś
leżała. Henryk Sienkiewicz "Ogniem i mieczem". Wydanie rocznik 1902. Coła
pożółkła łod starości. Sile lot czkała na ma i sia doczkała.
Toż łóna starowinka 104 lat jij, toż to ziek cały.
I tak prazie w nienaruszonym stanie je w mojej bibliotecce i świeci blaskiem
po jizbzie szyrokiej.
schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=111
schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=110
"Zapach pieczonych miąs jął właśnie rozchodzic się od stosu, łęchcąc nozdrza
i podniebienie"
Ot, szarmancka fantazyja wink)))
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Czołem waszmościom ! 24.11.06, 21:56
      Czołem waszmościom !
      Jam Jan Zagłoba herbu Wczele, co każdy snadno poznać może, choćby po onej
      dziurze, ktorą w czele kula rozbojnicka mi zrobiła, gdym się do Ziemi Świetej
      za grzechy młodości ofiarował.
      Przychodze tedy do pana Skrzetuskiego z kwartami:
      - Pij, panie bracie ! Wypij ze mną! - Niech żyją Wiśniowiecczycy ! Taki młody,
      a już porucznik u księcia. Vivat książe Jeremi, hetman nad hetmany! Z ksieciem
      Jeremim pójdziemy na kraj świata ! - Na Turków i Tatarów ! - Do Stambułu! Niech
      żyje miłościwie nam panujący Władysław IV !

      Tak pan Zagłoba krzyczał, ktory gotów był cały regiment przepić i przegadać.
      • rita100 Re: Mości panowie! 25.11.06, 20:48
        Mości panowie!
        - Mości panowie! Zdrowie waszmościów !
        I by tak długo toastowali gdyby nie przerwał ten dyskurs pewnien tajemniczy
        szlachcic, ktory śpiewnym litewskim akcentem rzekł:
        - Poznajomijże waćpan, mości Zagłobo, i mnie z panem namiestnikiem
        Skrzetuskim...poznajomijże !
        - A i owszem, i owszem. Mosci namiestniku, oto jest pan Powsinoga.
        - Podbipięta - poprawił szlachcic.
        - Wszystko jedno ! herbu Zerwipludry....
        - Zerwikaptur - poprawił szlachcic.
        - Wszystko jedno. Z Psichkiszek.
        - Z Mysikiszek - poprawił szlachcic.
        - Wszystko jedno. Nescio, cobym wolał, czy mysie, czy psie kiszki.
        Mości panie! - móził dalyj do Skrzetuskiego, ukazując Litwina: - Łoto tydziań
        łuż psije zino za psianiandze tego szlachcica, chtóry ma miecz za pasem równie
        ciężki jak trzos, a trzos równie ciężki jak dowcip. Ale jeślim pił kiedy wino
        za pieniądze większego cudaka, to pozwolę się nazwać takim kpem jak ten, co mi
        wino kupuje.
        - A to go objechał ! - wołała , śmiejąc się, szlachta.
        Ale Litwin nie gniewał się, kiwał tylko ręką, uśmiechnął się łagodnie i
        powtarzał:
        - At, dałbyś waćpan pokój...słuchać hadko!
        • rita100 Re: Mości panowie! 25.11.06, 20:49
          Nie zastanawiajta sia doczamu to psisze - bo zieta, co to bandzie związane z
          bitwą pod Grunwaldem.
          • rita100 Re: krzyżacki miecz 26.11.06, 19:36
            "Pan Skrzetuski przypatrywał się ciekawie tej nowej figurze, która istotnie
            zasługiwała na nazwę cudaka. Był to mąż wzrostu tak wysokiego, ze głową prawie
            powały dosięgał, a chudość nadzwyczajna wydawała go wyższym jeszcze. Szeroki i
            dobrze wypchany łososiowy pas, nie mając na czam sie trzymać, opadał mu aż na
            biodra, a do pasa przywiązany był krzyżacki miecz, tak długi, ze temu
            olbrzymiemu męzowi prawie do pachy dochodził."

            Panu Skrzetuskiemu przypadł do gustu, nie tylo co mnioł szczyró gambe, ale co
            mnioł doskonały moderunek żołnierski. I weno ło tam bandzie ziść.
            • rita100 Re: Jakże to godność waszeci ? 27.11.06, 20:50
              Podbipięta, herbu Zerwikaptur z Mysikiszek, Litwin rzecze:
              - Panie namiestniku - to waszmość od księcia pana Wiśniowieckiego ?
              - Tak jest.
              Litwin ręce rozłozył jak do modlitwy i oczy podniósł w górę.
              - Ach, co to za wielki wojownik! co to za rycerz! co to za wódz!
              - Daj Boże Przeczypospolitej takich jak najwięcej - odpowiada Skrzetuski.
              - I pewno, i pewno! A czy nie można do niego pod znak ?
              - Będzie waści rad.
              Tu pan Zagłoba wtrącił sie do rozmowy:
              - Będzie miał książe dwa rożny do kuchni: jeden z waćpana, drugi z jego miecza.
              - Słuchać hadko - rzekł Litwin.
              - Jakże to godność waszeci ? - spytał pan Skrzetuski
              - Podbipięta, Zerwikaptur z Mysikiszek.
              - Masz babo pociechę! Piję jego wino, ale kpem jestem, jeśli to nie pogańskie
              imiona.
              - Dawno waść z Litwy ? - pytał namiestnik.
              - Ot już dwie niedziele w Czehrynie, czekam by pod opiekę księciu moje prośby
              przedstawić.
              cdnj
              • rita100 Re: Powiedzże mi waszmość 28.11.06, 20:27
                Skrzetuski wpatruje się w ten olbrzymi miecz i rzecze:
                - Powiedzże mi waszmość, proszę, bom ciekaw, czemu też taki katowski miecz pod
                pachą nosisz ?
                - Nie katowski to, możci namiestniku, ale krzyżacki, a noszę, bo zdobyczny i
                dawno w rodzinie. Już pod Chojnicami służył w litewskim ręku - tak i noszę.
                - Ale to sroga machina i ciężka musi być okrutnie - chyba do obu rąk ?
                - Można do obu, można do jednej.
                - Pokazże wasze.
                Litwin wydobył i podał, ale panu Skrzetuskiemu ręka zawisła odrazu. Ni sia
                złożyć, ni cięcia wymierzyć swobodnie. Na dwie ręce poradził, ale jeszcze było
                cięzko. Więc pan Skrzetuski zawstydził się trochę i, do obecnych rzekł:
                - No, mości panowie, kto krzyż uczyni?
                - My już próbowali - odrzekło kila głosów. Jeden pan komisarz Zaćwielichowski
                podniesie, ale krzyża to i on nie uczyni.
                - No, a waćpan ? - pytał pan Skrzetuski, zwracając sie do Litwina.
                Szlachcic podniósł miecz jak trzcinę i machnął nim kilkanaście razy z
                największą łatwością, aż powietrze warczało w jizbzie, a wiatr powiał po
                twarzach.
                - A niechże waści Bóg sekunduje! - zawołał Skrzetuski - Pewną masz służbę u
                księcia pana!
                - Bog widzi, ze jej pragnę, bo mi miecz w niej nie zardzewieje.
                - Ale dowcip do reszty - rzekł pan Zagłoba - gdyż nie umiesz waść tak samo nim
                obracać.

                --
                I tak poznamy jednego z wielu rycerzy szlachetnych, pana Longina (bo bardzo
                wysoki)Podbipietę Litwina i historie tego nadzwyczajnego miecza krzyżackiego.
                • rita100 Re: Powiedzże mi waszmość 29.11.06, 20:49
                  Był to dopiero styczeń 48 roku. Jechał tedy namiestnik Skrzetuski wesoło i nie
                  śpiesząc się, a z nim jechał nasz znajomy pan Longinus Podbipięta herbu
                  Zerwikaptur, ze swoim długim krzyżackim mieczem pod pachą i na ogromnej
                  inflanckiej kobyle podśpiewując sobie:

                  "Tyś jest nad specjały
                  Jak tatarska orda
                  Bierzesz w jasyr corda!"

                  "Sokole jasnyj,
                  Brate mij ridnyj,
                  Ty wysoko letajesz,
                  Ty daleko widajesz".
                  ---
                  I tak sobzie jadąc spsiewając noju Longinus bandzie łopoziadał o swoich
                  przodkach, ale na tą nadzwyczaj cikawą łopozieść troszka poczkajmy.
                  • rita100 Re: Wiesz waszmość, że herb mój... 01.12.06, 21:56
                    "Pan Longinus podniósł do gory ręce i oczy.
                    - Dajże, Boże miłosierny, aj takową świętą wojnę, na chwałę chrześcijaństwu i
                    naszemu narodowi, a mnie grzesznemu pozwól w niej wota moje spełnić, abym 'in
                    luctu' mógł być pocieszony, albo też śmierć chwalebną znaleźć !
                    - To waść ślub wedle wojny uczynił ?
                    - Tak zacnemu kawalerowi wszystkie arkana duszy mojej otworzę, choć siła mówić,
                    ale gdy waćpan ucha chętnego skłaniasz, przeto incipiam: Wiesz waszmość, że
                    herb mój zwie się Zerwikaptur, co z takowej przyczyny pochodzi, że gdy jeszcze
                    pod Grunwaldem przodek mój, Stowejko Podbipięta, ujrzał trzech rycerzy w
                    mniszych kapturach, w szeregu jadących, zajechawszy ich, ściął wszystkich
                    trzech odrazu, o którym to sławnym czynie stare kroniki piszą, z wielką dla
                    mojego przodka chwałą.....
                    - Nie lżejszą miał on przodek od waści rękę, ale i słusznie Zerwikapturem go
                    nazwali - odpowiedział Skrzetuski.
                    cdn
                    • rita100 Re: Z grzecznego rodu waszmość ! 02.12.06, 20:07
                      Dalej łopoziada Longinus:
                      - Przodkowi temu też król herb nadał, a w nim trzy kozie głowy w srebrnem polu,
                      na pamiątkę owych rycerzy, gdyż takie same głowy były na ich tarczach
                      wyobrażone. Ten herb, wraz z tym tu oto mieczem, przodek moj Stowejko
                      Podbipięta przekazał potomkom swoim z zaleceniem, by starali się splendor rodu
                      i miecza podtrzymywać.
                      - Nie ma co mowić, z grzecznego rodu waszmość pochodzisz ! - rzecze spokojnie
                      Skrzetuski
                      Tu pan Longinus zaczął wzdychać rzewnie i tak rzecze dalej:
                      cdn
                      • rita100 Re: I nie ściąłeś waćpan trzech głów ? 03.12.06, 21:12
                        Tak goda Longinussmile
                        - Będąc tedy z rodu ostatni, ślubowałem w Trokach Najświętszej Pannie żyć w
                        czystości i nie prędzej stanąć na ślubnym kobiercu, póki za sławnym przykładem
                        przodka mego, Stowejki Podbipięty, trzech głów tym samym mieczem od jednego
                        zamachu nie zetnę. O Boże miłosierny, widzisz żem wszystko uczynił, co było w
                        mocy mojej ! Czystość dochowałem do dnia dzisiejszego, sercu czułemu milczeć
                        kazałem, wojny szukałem i walczyłem, ale szczęscia nie miałem.....
                        Porucznik uśmiechnął się pod wąsem.
                        - I nie ściąłeś waćpan trzech głów ?
                        - Ot ! nie zdarzyło się! Szczęścia niema! Po dwie nieraz bywało, ale trzech
                        nigdy. Nie udało się zajechać, a trudno prosić wrogów, by sie ustawili równo do
                        cięcia."
                        --
                        hehe, może jednak warto poprosić wink))))
                        Fejn, ze Longinus nie spotkał von Ballesta, mniecz by pękł na tyj jydnej
                        głozie wink)
                        No to dalej posłuchajmy łopoziadania grzecznego Longinusa.
                        • rita100 Re: Trzech głów jak niema, tak niema ! 04.12.06, 21:15
                          i dalej ciągnie Longinus:
                          - Bóg jeden widzi moje smutki: siła w kościach jest, fortuna jest...
                          ale 'adolescentia' uchodzi, czterdziestu pięciu lat dobiegam, serce do afektów
                          się wyrywa, ród ginie, a trzech głów jak niema, tak niema ! Taki i Zerwikaptur
                          ze mnie. Pośmiewisko dla ludzi, jak słusznie mówi pan Zagłoba, co wszystko
                          cierpliwie znoszę i Panu Jezusowi ofiaruję.
                          Litwin począł znowu tak wzdychać, ze aż i jego inflacka kobyła, widać ze
                          współczucia dla swego pana, jęła stękać i chrapać żałosnie.
                          - To tylko mogę waszmości powiedzieć - rzekł namiestnik - iż jeśli pod ksieciem
                          Jeremim nie znajdziesz okazyji, to chyba nigdy.
                          - Daj Boże! - odparł pan Longinus.- Dlatego i jadę prosić o łaskę ksiecia pana.
                          • tralala33 Re: Trzech głów jak niema, tak niema ! 05.12.06, 20:59
                            Ściął i .. zginął, i ród zaginął sad
                            • rita100 Re: Trzech głów jak niema, tak niema ! 05.12.06, 21:58
                              hehe, jo eszcze ło tam nie ziym. Daleka droga do ściańcia głów, eszcze Zagloba
                              pouczy troche Longinusa bardziej gambó walczyć niż mnieczem wink))

                              • rita100 Re: Mogę waszmościom pośpiewać.... 05.12.06, 22:00
                                I rozległ się nosowy głos pana Longinusa, śpiewającego pobożnie:
                                "Jam sprawiła na niebie, aby wschodziła swiatłość nieustajaca i jako mgła -
                                pokryłam wszystką ziemię."
                                Tymczasem ściemniało. Gziozdki zamigotały na niebzie, a z wilgotnych łąk wstały
                                białe tumany, jako morza bez końca.
                                Ale przybywamy do Łubinów. Wszędy panował wzorowy ład i dyscyplina; wszędy
                                roiło sie od rycerstwa z pod różnych chorągwi:pancernych, dragońskich,
                                kozackich, tatarskich i wołoskich, pod którymi slużyła ochocza szlachta z całej
                                Rzpltej. Kto się chciał w prawdziwej rycerskiej szkole wyćwiczyć, ten ciągnął
                                do Łubinów; nie brakło więc tam obok Rusinów, ani Mazurów, ani Litwy, ani
                                Małopolan, ba ! nawet i Prusaków. Piesze regimenty i artyrerya złozony był
                                przeważnie z wyborowych Niemców, najętych za żołd wysoki.
                                Ciągnął Wołodyjowski pana Longinusa do dragonów, ale Litwin postanowił sobie
                                koniecznie zapisać się pod znak pancerny, by pod Skrzetuskim służyć.
                                • rita100 Re:Frant widzę z waści nielada 06.12.06, 21:01
                                  Wołodyjowski podszedł do Litwina:
                                  - Mospanie! - rzekł - niedawno jakieś tu przybył, ale frant widzę z waści
                                  nielada.
                                  - A to czamu, brateńku dobrodzieju ? a to czamu ?
                                  - Boś nam tu najgładniejszą dziewkę z fraucymeru już zbałamucił.
                                  - Dobrodzieju ! - rzekł Podbipięta, składajac ręce - co waćpan mówisz
                                  najlepszego?
                                  - Spojrzyj waszmość na pannę Annę Borzobohatą, jak to ona na waści dziś oczkiem
                                  strzyże.
                                  - 'Apage satanas' pomyślał Litwin i, oblawszy się jak zaczek rumieńcem uciekł w
                                  drugi kąt sali.
                                  Wspomniał na swój ślub, w oczach stanął mu Zerwikaptur, przodek Stowejko-
                                  Podbipięta, trzy ścięte głowy i strach go zdjął. Przeżegnał się tego wieczoru i
                                  nie spojrzał na dziewkę więcej.
                                  Ale się zapytał Skrzetuskiego:
                                  - Panie namiestniku, a prędko pociągniemy na wojnę ?
                                  Tak było Zerwikapturowi pilno smile
                                  Ale teraz to jeno mogę waści zalecić: czekaj i bądź cierpliwy.
                                  • rita100 Re:Dowód nadzwyczajnej siły 07.12.06, 20:06
                                    "Zdarzył się też w Łupinach wypadek, ktorego namiestnik o mało zdrowiem nie
                                    przepłacił. Pewnego dnia niedźwiedź, zerwawszy się z łańcucha rzucił się na
                                    namiestnika Skrzetuskiego. Namiestnik byłby zginął niezawodnie, gdyby nie pan
                                    Longin, który porwał za swój Zerwikaptur i przybiegł na ratunek. Pan Logninus
                                    okazał się w zupełności godnym potomkiem przodka Stowiejki, gdyż w oczach
                                    całego dworu i Anusi Borzobohatej odwalił jednym zamachem łeb niedźwiedziowi
                                    wraz z łapą."
                                    • rita100 Re:Hej wy stepy, wy rydnyje... 08.12.06, 21:02
                                      A we wrogim obozie Chmielnickiego i Tuhaj-beja pili.
                                      Przepiwszy wszystko, pili dalej na borg, ne na to szczo je, ale na to, szczo
                                      bude.

                                      Hej, hej !
                                      Tuhaj-bej
                                      Rozserdywsia duże!
                                      Hej, hej!
                                      Tuhaj-bej,
                                      Ne serdysia, druże!

                                      I oto powstała jedna z tych pieśni, ktorą potem wicher przenosił po stepach
                                      ukraińskich i trącał niemi o struny lir.

                                      Gdy siła Chmielnickego i Tuhaj-beja rozwijały swe pułki,
                                      huknęły kotły, zadźwięczały litaury i teorbany, a do wtóru im pieśń, przez
                                      tysiące głosów śpiewana, wstrząsnęła powietrzem i stepem:

                                      "Hej wy stepy, wy rydnyje,
                                      Krasnym cwitom pysanyje,
                                      Jako more szyrokuje !"

                                      Z taką siłą przyszło się Longinusowi zmierzyć. Głów sie nie można doliczyć.
                                      Żeby tak trzy naraz ściąć - marzył zakochany Zerwikaptur.
                                      • rita100 Re:Zmartwienie Longinusa 09.12.06, 20:32
                                        Jonginus do Skrzetuskiego:
                                        - Powiadali przecie zaporożcy, że Tuhaj-bej odszedł z ordą do Krymu.
                                        - To i cóż z tego ? Na to przecież nie bedziesz płakał.
                                        - Owszem braciszku, boś mnie powiedział - i miałes słuszność - co ? - ze
                                        kozackich głów liczyć nie mogę, a skoto Tatarzy odeszli, tak skądże ja wezmę
                                        trzech głów pogańskich ? gdzie ich szukać bedę ? A mnie one ach, jak potrzebna !
                                        Skrzetuski, uśmiechnął się i odrzekł:
                                        - Nie martw się. Nie wierzę ja w to, by Tuhaj-bej już odszedł, a zresztą
                                        bedziesz miał pogaństwa jak tych komarów nad głową.
                            • rita100 Re: Trzech głów jak niema, tak niema ! 09.12.06, 22:08
                              tralala33 napisała:

                              > Ściął i .. zginął, i ród zaginął sad

                              Jo, rychtycznie, bardzo o smutne buło. Ale jo nie ziedziała co Longinus
                              Zerikaptur to taki bandzie bohater co trza bulo caluśką ksiójżke pocytać by sia
                              doziedzieć. Tamoj czterech muszkieterów je, abo czterech wspaniałych.
                              Psiankna ksiójżka.
                              • rita100 Re: Przypił, jak końska pijawka 10.12.06, 17:18
                                - Co waść gadasz ! Niemcy dobrzy żołnierze.
                                A na to ozwał się pan Longinus Podbipięta swoją śpiewną litewską mową:
                                - Jak to Bóg w miłosierdziu swojem różne nacye różnemi cnotami obdarzył. Jako
                                słyszałem, niemasz w świecie nad naszą jazdę, a znowu ani nasza, ani węgierska
                                piechota porównać się z niemiecką nie może.
                                - Bo Bog jest sprawiedliwy - rzecze na to pan Zagłoba. - Waści naprzykład dał
                                wielką fortunę, wielki miecz i ciężką rekę, a za to mały dowcip.
                                - Już się do niego przypił, jak końska pijawka - rzekł, śmiejąc się , pan
                                Skrzetuski.
                                A pan Podbipięta oczy zmrużył i rzekł ze zwykłą sobie słodyczą:
                                - Słuchać hadko ! Waści dał jezyk pono za długi.
                                - Jeśli utrzymujesz, ze źle zrobił, dając mi taki, jaki mam, tedy pójdziesz do
                                piekła, razem ze swoją czystością, bo woli Jego chcesz kontrować.
                                - Ej, kto tam waści przegada ! Gadasz i gadasz.

                                Filozofowie mowią: że kot powienien być łowny,
                                a chłop mowny - pan Zagłoba na to.
                                • rita100 Re: Ot, dałże mu, dał ! 11.12.06, 20:47
                                  - A wieszże waćpan, czem człowiek różni się od zwierząt ? - pyta pan Zagłoba
                                  rozmawiają z Podbipiętą.
                                  - A czam ?
                                  - Oto rozumem i mową.
                                  - Ot, dałże mu, dał !
                                  - Jeżeli tedy waćpan nie pojmujesz, dlaczego w Polsce najlepsza jazda, a u
                                  Niemców piechota, to ja ci to wytłómaczę.
                                  - No, dlaczego ? dlaczego ? - spytało kilka głosów.
                                  - Oto gdy Pan Bóg konia stworzył, przyprowadził go przed ludzi, zeby zaś jego
                                  dzieło chwalili. A na brzegu stał Niemiec, jako to się oni wszędy wcisną.
                                  Pokazuje tedy Pan Bóg konia i pyta się Niemca: co to jest ? A Niemiec na to:
                                  <Pferd!> - Co ? - powiada Stwórca - to ty na moje dzieło: <pfe!> mówisz ? A nie
                                  będziesz ty za to, plucho, na tem stworzeniu jeździł - a jeśli bedziesz to
                                  kiepsko. To rzekłszy, Polakowi konia darował. Ot dlaczego polska jazda
                                  najlepsza, a zaś Niemcy, jak poczęli piechotą za Panem Bogiem drałować a
                                  przepraszać, tak się na najlepszą piechotę wyrobili.
                                  - Bardzoś to waść miesternie wykalkulował - rzekł pan Podbipięta herbu
                                  Zerwikaptur.
                                  • tralala33 Re: Ot, dałże mu, dał ! 11.12.06, 21:23
                                    Znał pan Zagłoba najkrótsze polskie słowo? To je qń.
                                    • rita100 Re: Ot, dałże mu, dał ! 11.12.06, 21:35
                                      Nie wycytała tego - gń ? Co to znoczy ?
                                      • tralala33 Re: Ot, dałże mu, dał ! 11.12.06, 21:38
                                        Qń czyli kuń smile
                                        • rita100 Re: Ot, dałże mu, dał ! 12.12.06, 21:02
                                          Tak myslała jakem psisała- kóń abo góń

                                          • rita100 Re: Co prawda, to czarowałem 12.12.06, 21:03
                                            bom tego piekielnego kunsztu, jeszcze za młodych lat od jednej czarownicy się
                                            nauczył - rzecze Zagłoba - ale wiele czarować nie mogłem, bo sztuka na sztukę.
                                            Pełno tam było czarownic koło Chmielnickiego, ci tylu mu dyabłów do usług
                                            posprowadzali, iż on nimi jak chłopami robi. Spać idzie, to mu dyabeł musi buty
                                            ściągać; szaty mu sie zakurzą, to je dyabli ogonami trzepią, a on jeszcze gdy
                                            pijany, tego lub owego w pysk, że to - powiada: - źle służy !
                                            Pobożny pan Longinus przeżegnał się i rzekł:
                                            - Z nimi moce piekielne, z nami niebieskie.
                                            • rita100 Re: pijesz, brateńku, jak żuraw studzienny 13.12.06, 21:44
                                              Pan Zagłoba wróciwszy z udanej wyprawy ratowania kniaziówny wstąpił do karczmy
                                              rozprawiając na tenże temat. Uciekł wszak samemu Bohunowi:
                                              " Brr! gdy o tym pomyśle, aż mi sie zimno robi. Dlatego to i napitków chętniej
                                              teraz zażywam, chociaż z natury pić nie lubię.
                                              - Co waćpan mówisz ! - odezwał się pan Podbipieta herbu Zerwikaptur: - toż
                                              pijesz, brateńku, jak żuraw studzienny !
                                              - Nie zaglądaj waćpan do studni, bo mądrego na dnie nie obaczysz."

                                              "Kiedy w brzuchu pusto
                                              w głowie groch z kapustą"
                                              • rita100 Re:Pięknych rzeczy będziesz waść świadkiem 14.12.06, 19:58
                                                Rozwidniało się zupełnie. Łuna zbladła w blaskach wschodzącego słońca, złociste
                                                promienie odbijały się w ostrzach husarskich kopii, i zdało się, ze nad
                                                rycerzami płoną tysiące świec. Po sprawieniu szyków, wojsko, nie ukrywając się
                                                już dłuzej, zaśpiewało w jeden głos:

                                                "Witajcie, podwoje zbawienia !"

                                                Potężna pieśń rozbiegła się po rosach, uderzyła o bór sosnowy i odbita echem,
                                                wzleciała ku niebu.
                                                Odległość między dwoma odziałami zaczęła się zmniejszać gwałtwownie.
                                                - Pięknych rzeczy będziesz waść świadkiem - rzekł Skrzetuski do pana Zagłoby. -
                                                Uważ szczegolnie Wołodyjowskiego i Podbipietę.
                                                Wielcy to rycerze. Dojrzysz ich waść ?
                                                - Dojrzę.
                                                - To patrz; sam się rozłakomisz.
                                                • rita100 Re:Wszyscy dech wstrzymali 15.12.06, 20:17
                                                  Wszyscy cofneli się widząc , że pan Longinus zwrócił ku kozakowi swoją
                                                  inflancką kobyłę.
                                                  - Pohybniesz ! - krzyknął Pułjan, widząc zuchwałego meża.
                                                  - Cóz robić ? - odpowiedział pan Podbipięta, wznosząc szablę do cięcia.
                                                  Nie miał on jednak swego zerwikaptura, bo go do zbyt wielkich celów
                                                  przeznaczył, aby się nim w pojedynczej walce posługiwać; zostawił go więc w
                                                  ręku wiernego pachołka; miał zaś tylko lekką batorówkę o błekitnawej, pisanej
                                                  złotem klindze. Ogromnie się cieli, a odbiwszy ostatnie cięcie Pałtun konia z
                                                  koniem bokami zastosował i wpół Litwina w potężne ramiona uchwycił.
                                                  I zaczęli się tak, jako dwa niedźwiedzie, gdy o samicę w czasie rui walczą;
                                                  owinęli się koło siebie jak dwie sosny, ktore z jednego pnia wyrósłszy,
                                                  wzajemnie się okręcają i prawie jedno drzewo utworzą.
                                                  Wszyscy dech wstrzymali i w milczeniu patrzyli na walkę tych zapaśników, z
                                                  których każdy za największego siłacza między swymi uchodził. I tylko twarze ich
                                                  stały się czerwone, i tylko z żył, ktore wyskoczyły im na czoła, z wygiętych
                                                  jak łuk grzbietów, można było pod tym straszliwym spokojem poznać nadludzkie
                                                  wytęzenie ramion, ktore gniotły się nawzajem w ucisku.
                                                  Nakoniec obaj zaczęli dygotać....
                                                  cdn
                                                  Longinus , trzymaj się, trzymaj....
                                                  • rita100 Re:Vivat ! - krzyknęli wiśniwiecczycy 16.12.06, 21:18
                                                    Nakoniec obaj poczęli dygotać. Ale stopniowo twarz pana Longinusa stawała sie
                                                    coraz czerwieńsza, a twarz watażki coraz sińsza. Upłynęła jeszcze chwilka.
                                                    Niepokój patrzących wzrastał. Nagle milczenie przerwał głuchy, przyduszony głos:
                                                    - Puskaj....
                                                    - Nie... braciszku !... - odpowiedział drugi głos.
                                                    Jeszcze chwila: wtem chrobotnęło, coś okropnie, dał sie słyszeć jęk, jakby z
                                                    podziemia; fala czarnej krwi buchnęła z ust Pułjana, i głowa mu zwisała na
                                                    ramię.
                                                    Wtedy pan Longinus podniósł go z kulbaki, i nim patrzący mieli czas pomyśleć,
                                                    co się stało, przerzucił go na swoje siodło, poczem ruszył rysią ku swoim.
                                                    - Vivat ! - krzyknęli wiśniwiecczycy.
                                                    - Na pohybel ! - odpowiedzieli zaporożcy.
                                                  • rita100 Re: Mości panie ! 18.12.06, 20:02
                                                    Mości panie !
                                                    Obecnie na mocy nominacji pan Skrzetuski stawał sie jednym z pierwszych
                                                    oficerów ksiecia wojewody ruskiego.
                                                    - Kto też namiestnictwo weźmie ?
                                                    - Mości panie - rzekł do Podbipięty Skrzetuski - Książe mianował waści
                                                    namiestnikiem.
                                                    - O Boże ! Boze ! - jęknął pan Longinus, składając jak do modlitwy ręce.
                                                    - Tak samo mógłby jego inflancką kobyłę mianować - mruknął Zagłoba.
                                                    smile
                                                  • rita100 Re: Jedziesz na wojnę, nieboże 18.12.06, 20:03

                                                    Jedziesz na wojnę, nieboże,
                                                    Jedziesz na wojnę!
                                                    Noce ci bedą na dworze,
                                                    A dzionki znojne.....

                                                    - Starzy żołnierze mówią, ze konie zawsze prychają na dobrą wrózbę, co mnie i
                                                    ojciec nieboszczyk jeszcze powiadał - rzekł Wolodyjowski.
                                                    - Coś mnie jakby w uchu szepcze, że nie naprózno jedziemy - odpowiedział
                                                    Zagłoba.
                                                    - Dajże Bóg - westchnął pan Longinus.
                                                  • rita100 Re:Machnij dobrze i utnij odrazu 18.12.06, 20:04
                                                    Wołodyjowski konia spiął i posunął na przód ku Skrzetuskiemu, a zaś Zagłoba
                                                    jechał wedle pana Podbipięty.
                                                    - Czy wasze nie jest mniemania, co i ja, że gdyby nie amory, siła złego nie
                                                    stałaby się na swiecie ? - zagaił pan Zagłoba
                                                    - Co komu Pan Bog przeznaczył, to go i tak nie minie - odparł Podbipięta
                                                    - A waćpan to nigdy g'rzeczy nie odpowiesz.
                                                    To inna sprawa, a to inna. Przez cóż Troja zburzona ? hę ?
                                                    - Bo to niepoczciwe amory, ale są i zacne, od których chwała Boża się przymnaża.
                                                    - Teraześ waćpan lepiej utrafił. A prędkoż sam w onej winnicy pracować
                                                    poczniesz ? Słyszałem, ze -ć szarfą na wojnę przewiązano.
                                                    - Braciszku !... braciszku!...
                                                    - Ale trzy głowy na zawadzie stają, co ?
                                                    - Ach! Tak ono i jest !
                                                    - To ci powiem: machnij dobrze i utnij odrazu: Chmielnickiemu, chanowi i
                                                    Bohunowi.
                                                    - Żeby się to tylko chcieli ustawić ! - odrzekł rozrzewniony głosem pan Longin,
                                                    wznosząc ku niebu oczy.
                                                  • rita100 Re:Znajdziesz po wojnie, nieboże 18.12.06, 20:05
                                                    W tylnych szeregach zaczęto śpiewać:

                                                    Znajdziesz po wojnie, nieboże,
                                                    Znajdziesz po wojnie,
                                                    Pustki z powrotem w komorze,
                                                    Ran w skórze hojnie.
                                                  • rita100 Re:Myszykiszki, Psikiszki, Pigwiszki 19.12.06, 21:12
                                                    Pan Zagłoba i pan Wołodyjowski byli z misją w Warszawie. Opuszczając ją zaczęli
                                                    rozmawiać o tęsknocie za towarzyszami Skrzetuskim i Longinusem, a ich rozmowa
                                                    wyglądała tak:
                                                    "Obaczymy też i Skrzetuskiego i tego wielkoluda, tego żurawia litewskiego, tę
                                                    tykę chmielową, pana Longina, bośmy go też siła czasu nie widzieli.
                                                    - Waćpan , panie Zagłobo tęsknisz po nim, a jak go widzisz, to spokoju mu nie
                                                    dasz - rzecze Wołodyjowski.
                                                    - Bo co się odezwie, to tak, jakby twój koń ogonem ruszył; a ciągnie każde
                                                    słowo jak szewc skórę. Wszystko u niego w siłę przeszło, nie w głowę. Jak kogo
                                                    weźmie w ramiona, to mu żebra przez skórę przeciska, nie masz zaś takowego
                                                    dziecka w Rzeczypospolitej, któreby go najsnadniej na hak przywieść nie mogło.
                                                    Słychanaż to rzecz, żeby człek takiej fortuny taki był hebes ?
                                                    - Zaś on naprawdę ma taką fortunę ?
                                                    - On ? Jakem go poznał, trzos miał taki wypchany, że się opasać nim nie mógł, i
                                                    tak go nosił, jako wędzoną kiełbasę. Można było nim jak kijem machać, ani się
                                                    zgioł. Sam mnie mówił, ile ma wsi: Myszykiszki, Psikiszki, Pigwiszki,
                                                    Syruciany, Ciapuciany, Kapuściany (raczej Kapuścianą - ale głowę), Bałtupie -
                                                    ktoby tam pamietał te wszystkie pogańskie nazwy! Z pół powiatu do niego należy.
                                                    Wielki to u boćwinków ród Podbipiętowe.
                                                    - A nie koloryzujesz waść trocha o owych majętnościach ? - stwierdza pan
                                                    Wołodyjowski.
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:A nie koloryzujesz waść trocha 19.12.06, 21:13
                                                    - A nie koloryzujesz waść trocha o owych majętnościach ? - Ja nie koloryzuję -
                                                    odpowiada pan Zagloba - bo powtarzam to, com od niego słyszał, a on przecie
                                                    póki życia nie zełgał, bo zresztą i na to za głupi.
                                                    - No, to bedzie Anusia panią całą gębą ! Ale co o nim waćpan mówisz, że głupi,
                                                    na to się żadną miarą zgodzić nie mogę. Stateczny to mąż i tak roztropny, że w
                                                    potrzebie nikt lepszej rady nie udzieli, a ze nie frant, to trudno. Nie każdemu
                                                    dał Pan Bóg tak obrotny język, jak waści. Co to gadać ! wielki to rycerz i
                                                    najzacniejszy człowiek, a dowód: że waćpan sam go miłujesz i rad go ujrzysz.
                                                    - Skaranie z nim Boże! - mruknął Zagłoba. - Dlategom tylko rad, że mu bedę
                                                    panną Anną przypiekał.
                                                    - Tego ja waćpanu czynić nie radzę, bo to rzecz niebezpieczna. Jego choćby do
                                                    rany przyłożyć, ale w takowym terminie pewnieby stracił cierpliwość.
                                                    - Niechby stracił! Uszybym mu obciął.
                                                    - Dajno waćpan pokój.
                                                    - No, no, niech go jeno obaczę !
                                                    cdn
                                                  • rita100 Re:Jakże się wszmość masz ! siła czasu ! 19.12.06, 21:14
                                                    Życzenie to pana Zagłoby spełniło się predzej niż myślał. Pan Wołodyjowski i
                                                    pan Zagloba rozpoznali pana Podbipiętę.
                                                    - Jakże się wszmość masz ! siła czasu ! siła czasu ! - wołał Zagłoba. - A że
                                                    cię to kozacy nie usiekli w Zamosciu !
                                                    Pan Podbipięta brał z kolei obydwóch w ramiona i obcałował po polczkach.
                                                    - O to, żeśmy się spotkali, co ? - powtarzał z radością.
                                                  • rita100 Re:Opowiadaj od poczatku brateńku 20.12.06, 21:42
                                                    Longinus, Zagłoba i Wołodyjowski zapraszają do stołu Rzędziana, ktory przynosi
                                                    dobre wieści:
                                                    - Mów, mów ! - woła Zagłoga
                                                    - Opowiadaj od poczatku brateńku - rzekł pan Longinus
                                                    - Pozwolcie waszmościowie niech się wysapię - rzekł Rzędzian - Waszmościowie mi
                                                    też usiąść pozwolą, bom się utrudził !
                                                    - Siadaj ! - rzekł Wołodyjowski nalewając mu z gąsiora. - Pij z nami, boś na tą
                                                    swoją nowiną zasłużył, byleś gadał jak najprędzej.
                                                    - Dobry miód ! - odpowiedział pachołek Rzędzian.
                                                    - A bodaj cię usiekli ! Będziesz ty gadał ? - huknął Zagłoba.
                                                    - J jegomość to się gniewa! Jużci bedę gadał, kiedy wszmościowie chcecie, bo
                                                    waszmosciom rozkazywać, a mnie słuchać: od tegom sługa. Ale już widzę, ze od
                                                    poczatku muszę dokumętnie wszystko opowiadać....
                                                    - Mów od poczatku !
                                                    --
                                                    I słuchajta, bo wieści zywe jak z Mazur wink
                                                  • rita100 Re:Otóz jak Jaworscy trzęsą 20.12.06, 21:43
                                                    - Tak ja wróciłem wtedy do Rzędzian, do rodzicieli i do dziadusia, co to już ma
                                                    dziewięćdziesiąt lat... dobrze mowię...nie ! dziewięćdziesiąt i jeden.
                                                    - Niech ma i dziewięćset !... - burknął Zabłoba.
                                                    - A niech mu Pan Bóg da jak najwięcej! Dziekuję jegomości za dobre slowo -
                                                    odrzekł Rzędzian. - Tak tedy wróciłem do domu, zeby rodzicielom odwieźć, com
                                                    przy pomocy Bożej zebrał między zbójami, a przytem skupowałem trochę od tych
                                                    zlodziejów, to srebra, to klejnoty...
                                                    - Wiemy, wiemy ! - rzekł Wołodyjowski
                                                    - Otóż przyjechałem do rodzicielów, którzy radzi mnie widzieli i oczom nie
                                                    chcieli wierzyć, gdym im wszystko, com zebrał, pokazał. Musiałem dziadusiowi
                                                    przysiądz, żem uczciwą drogą do tego przyszedł. Dopieroż się ucieszyli, bo
                                                    trzeba waszmościom wiedzieć, ze oni mają tam proces z Jaworskimi o grusze, co
                                                    na miedzy stoi i w polowie nad Jaworskich gruntami, a w połowie nad naszymi ma
                                                    gałęzie.
                                                    Otóz jak Jaworscy trzęsą, to i nasze gruszki opadają, a dużo idzie na miedzę.
                                                    Oni tedy powiadają, ze te, co na miedzy leżą, to ich, a my .......
                                                    - Chłopie, nie przywódż-że mnie do gniewu ! - rzekł Zagłoba - i nie mów tego,
                                                    co do rzeczy nie należy....

                                                    hehe
                                                    taki tylko przerywnik był to
                                                  • tralala33 Stara kresowa psieśniczka 20.12.06, 21:57
                                                    Pod Kamieńcem, pod Podolskim
                                                    Stoi Turek ze swym wojskiem,
                                                    Stoi, stoi, nie wojuje
                                                    Więcej wojska potrzebuje.

                                                    Hetman w polu kołem toczy
                                                    Turecczyźnie pluje w oczy.
                                                    Lecą strzały za strzałami
                                                    Krew się leje strumieniami.
                                                  • rita100 Re: Stara kresowa psieśniczka 20.12.06, 22:07
                                                    oj, wojowniczy to naród był, tam się rżneli do ostatniej kropli krwi.
                                                    Straszne to jest.
                                                  • tralala33 Re: Stara kresowa psieśniczka 20.12.06, 22:19
                                                    Ech, to je fejn ksiójżka. "Wędrówki kresowe - gawędy o miejscach, ludziach i
                                                    zdarzeniach'. Jek chtó lejduje Sienkiewicza i jego Trylogia to tu bandzie mniał
                                                    co cyztać. Patrzajta - jest 'Śladami pana Michała i Baśki' o
                                                    Mohylowie, 'Warownie podolskie', 'Okopy Świętej Trójcy', 'u wrót Dzikich Pól' -
                                                    i gwółt jenakszych godek. Zierszyków, psieśniczek i łobrazków. O Barze Woma
                                                    napsisze z godki 'Bar niegdyś zwany Rowem'.
                                                    "Barwną postacią związaną z Rowem był słynny kresowy zagończyk Bernard Pretwicz
                                                    herbu Wczele, starosta barski. Pochodził ze Śląska, ze zniemczonej rodziny
                                                    polskiego lub czeskiego pochodzenia. Przeniósłszy się na Kresy, ten waleczny
                                                    człowiek zyskał uznanie i sławę, która wyrażała się między innymi w tym
                                                    dwuwierszu:

                                                    Za czasów pana Pretwica
                                                    Spała od Tatar granica.

                                                    Pisał o nim Kacper Niesiecki w 'Herbarzu polskim':
                                                    Z MIkołajem Sieniawskim naprzód Tatarów i Wołochów spraszał, a po tym swoim
                                                    duktem tychże zdobyczą obfitą objuczonych aż pod Oczków gonił w roku 1541, a
                                                    inszych czasów na siedemdziesiąt potyczek z nimi odprawił, zawsze z powodującym
                                                    mu szczęściem. Tychże pod Torubem i Rastawicą dobrze przetrzepał, a Kozaków pod
                                                    Piastkowem'.
                                                  • rita100 Re: Stara kresowa psieśniczka 20.12.06, 22:28
                                                    Bernard Pretwicz herbu Wczele, starosta barski

                                                    To tak jek pan Zagłoba.
                                                    Jo znam ludzi co 5 razy czytali Trylogie Sienkiewicza. Dal takich ludzi to
                                                    radośc taka ksiójżeczka coś kupsiła.
                                                    Pisze Sienkiewicz , że gwałt za pieniądze brali udział Niemcy. I bardzo ich
                                                    wychwala, szególnie to , ze nigdy nie zdradzili i walczyli niesamowicie
                                                    dzielnie. Może w ten sposób niektórzy łostali sia tam.
                                                  • tralala33 Re: Stara kresowa psieśniczka 20.12.06, 22:36
                                                    Rychtycznie - Pan Zagłoba herbu Wczele! A ja się zastanawiam, skąd znam ten
                                                    herb. Ciekawe - może Sienkiewicz świadomie dał panu Zagłobie taki godny herb?
                                                    To na dobranoc jeszcze jeden podolski ziersz

                                                    Szumi woda pohorami,
                                                    Od pohorów sokół leci,
                                                    Wicher wyje mogiłami,
                                                    Wilk oczyma nocą świeci,
                                                    Burzanami koza dzika,
                                                    Oczeretem lis pomyka.
                                                    Pędzi tabun, gdy wilk wpadnie,
                                                    We mgłach dyszą ciche jary ...

                                                    (Wincent Pol, Pieśń o ziemi naszej)
                                                  • rita100 Re: Stara kresowa psieśniczka 21.12.06, 20:34
                                                    Te ich wiersze są takie podobne do siebie i w takim swoim rodzaju .
                                                    Rozpoznawalne z daleka , tak mi się wydaje.
                                                  • rita100 Re:Mówią, że ordy i kozactwa jest na pół miliona 21.12.06, 20:35
                                                    "W tej chwili zbliżył się Podbipięta i Wołodyjowski.
                                                    - Mówią, że ordy i kozactwa jest na pół miliona - rzekł Litwin.
                                                    - Bodaj waści język odjęło! - krzyknął Zagloba. - Dobra nowina!
                                                    - Przy szturmach łatwiej ich ciąć, niż w polu - odpowiedział ze słodyczą pan
                                                    Longinus.
                                                    Jutro sądny dzień bedzie
                                                  • tralala33 Re:Mówią, że ordy i kozactwa jest na pół miliona 21.12.06, 20:48
                                                    Tak tu dopasuje dumka podolska o losie żołnierza (a pamnietacie ta
                                                    mazurska 'Żaumirz ci ja, żaumirz)?

                                                    Powiedz wdzięczna kobzo moja,
                                                    Umie-li co duma twoja?
                                                    Jest coś w świecie piękniejszego
                                                    Nad człowieka rycerskiego?

                                                    Cóż nad pograniczne kraje
                                                    Kędy, skoro lód rozstaje,
                                                    Ujrzysz pola nieprzejrzane
                                                    Młodą trawą przyodziane.

                                                    Lub przez nieminione progi
                                                    Dnieprowy Kozak ubogi
                                                    Czółnem płynie nie bez strachu,
                                                    Chudoju żyw sałamachu.

                                                    Usarz zasię w mocnej zbroi
                                                    Warownym obozem stoi;
                                                    Który po szczupłym obiedzie
                                                    Straż zarazem swą zawiedzie.

                                                    Pod świetnemi chorągwiami,
                                                    Głośny trąbą i bebnami,
                                                    Bieży pochylony lasem,
                                                    Dla sławy, dla szyku czasem.

                                                    Boże! Który masz w swej pieczy
                                                    Ludu rycerskiego rzeczy;
                                                    Chudy żołnierz prosi Ciebie,
                                                    Odpłać mu tę nędzę w niebie.

                                                    (Adam Czahrowski)
                                                  • rita100 Re:Mówią, że ordy i kozactwa jest na pół miliona 21.12.06, 20:53
                                                    A tak właśnie myślałam co brak romantycznych psieśni , a tu je, ło rycerzyku
                                                    zołnierzyku co ło kobziecie duma.
                                                  • rita100 Re:zerwikaptur troił się w ręku rycerza 22.12.06, 19:33
                                                    Chorągwie pancerne dragońskie i semeńskie pędziły jak wicher, a na samym
                                                    przedzie szła husarska Skrzetuskiego. W pierwszym szeregu pan Longinus na swej
                                                    kobyle inflackiej, ze straszliwym zerwikapturem w ręku.
                                                    Ile ostrz w tej chmurze, tyle smierci grozi rycerzom.
                                                    Pan Longinus Podbipieta, wpadłszy w środek nieprzyjacielskich szyków, szalał ze
                                                    swim zerwikapturem. I nigdy trąba powietrzna nie czyniła takich spustoszeń w
                                                    młodym i gęstym lesie, jakie on czynił w ścisku janczarów. Straszny był; postać
                                                    jego przybrała nieczłowiecze wymiary; kobyła zmieniła się w jakiegoś smoka,
                                                    ziejącego płomień z nozdrzy, a zerwikaptur troił się w ręku rycerza. Co
                                                    machnie - rzekłbyś: kłosy pod kosą padają, robi się pustka, słychać wrzask
                                                    przestrachu, jęki grzmot uderzeń, zgrzyt żelaza o czaszki i chrapanie
                                                    piekielnej kobyły.
                                                    - Diw ! diw ! - wołają przerażone głosy.

                                                    A to wszystko się działo pod Zbarażem.
                                                    Tak skończyło się pierwsze spotkanie straszliwego 'Jeremy' z Chmielnickim.
                                                    Rycerstwo wracało ze śpiewem i okrzykami radości.
                                                  • rita100 Re:Longinus czy Herkules 27.12.06, 20:15
                                                    "Pan Longinus schylił się i podniósł ogromny głaz, wydobyty z ziemi przez
                                                    kozaków.
                                                    Czterech najtęższych z ludu mozarzy nie ruszyłoby go z miejsca, lecz on kolysał
                                                    nim w potęznych rekach, i tylko przy świetle mażnic widać było, że krew
                                                    wystąpiła mu na twarz.
                                                    Rycerze oniemieli z podziwu.
                                                    - To Herkules ! niechże go kule biją ! - wołali, wznosząc rece do góry.
                                                    Tymczasem pan Longinus zbliżył się do nieodpalonej jeszcze beluardy, przechylił
                                                    się w tył i puścił kamień w sam środek ściany.
                                                    Obecni aż pochylili głowy, tak głaz huczał. Pękły od ciosu zaraz spojenia;
                                                    rozległ się trzask, wieża roztwarła sie jak złamane podwoje i runęła z łoskotem.

                                                    Pan Longinus z błyszczącym zerwikapturem w ręku stąpał olbrzymimi krokami, a
                                                    przy nim biegł kłusem pan Michał.
                                                    Pan Longinus ze swym olbrzymim mieczem wydawał im się jakąś nadprzyrodzoną
                                                    istotą.
                                                  • rita100 Re:Milczałbyś, panie Michale 28.12.06, 20:26
                                                    Chorągwie pancerne książęce, były tej nocy na pieszej służbie w obozie, więc
                                                    pan Skrzetuski, pan Podbipieta, mały rycerzx i pan Zagłoba na okopie
                                                    wsłuchiwali sie w szum deszczu.
                                                    Tej śmierdzącej wody pies by w gebę nie chciał wziąć, bo już i studnie trupem
                                                    nasiąknięły, a mnie się tak pić chce, jak moim butom, ktore tak pyski
                                                    pootwierały, jak ryby - rzecze pan Zagłoba.
                                                    - Ale waścine buty i wodę piją, nie przebredzając - rzekł pan Wołodyjowski.
                                                    - Milczałbyś, panie Michale. Nie większyś od sikory, to się ziarnkiem prosa
                                                    pożywisz, a z naparstka napijesz. Ale ja Panu Bogu dziękuję, ze jestem taki
                                                    misterny i że mnie nie kura z pisaku zadnią nogą wygrzebała, ale niewiasta
                                                    urodziła: dlatego potrzebuję jeść i pić, jako czlowiek, nie jak chrabąszcz, a
                                                    zem od południa nic prócz śliny w gębie nie miał, dlatego mi i twoje żarty nie
                                                    w smak.
                                                    Tu pan Zagłoba począł sapać gniewnie, a pan Michał wyciąga manierzycę z
                                                    gorzałeczką i tak powiada:
                                                    Pij panie Skrzetuski, pij do pana Longinusa....

                                                    No i łobaczyta co tan pan Zagłoba pozie tero panu Michałowi ?
                                                  • tralala33 Zamki kresowe 02.01.07, 15:12
                                                    Na TVP 1 dziś o 15:10 Zamki kresowe Rzeczypospolitej - Olesko, Podhorce. Jó
                                                    banda psilnie łoglondać smile
                                                  • tralala33 Re: Zamki kresowe 02.01.07, 15:45
                                                    www.uniwersytet.uw.edu.pl/mar99/trylogia.htm
                                                    To tutaj, położony na skale, wznosi się piękny zamek w Olesku. Zbudowano go już
                                                    w XIII wieku i następnie stale rozbudowywano. Z jego murów doskonale widać
                                                    okolice. Tędy maszerowały czambuły tatarskie w głąb Polski, siejąc śmierć i
                                                    spustoszenie. Twierdza stanowiła dla nich nie lada przeszkodę. Tutaj urodził
                                                    się hetman wielki koronny, później król Rzeczypospolitej Jan III Sobieski. Tej
                                                    potężnej budowli jakby nie dotknął czas. Tutejsza galeria portretów, których
                                                    nawet kopii próżno szukać w Polsce, ukazuje cały ród Daniłowiczów, dziadków
                                                    Sobieskiego po kądzieli. Jedną z komnat zdobi olbrzymi obraz bitwy pod
                                                    Wiedniem - ma cztery metry szerokości i osiem długości. W przyzamkowym
                                                    klasztorze kolejne trzy dzieła batalistyki polskiej: bitwa pod Podhajcami, pod
                                                    Parkanami i pod Kłudzynem. Trzaskają flesze. Dyrekcja zamku nie protestuje.
                                                    Z Oleska już niedaleko do okazałej późnorenesansowej rezydencji Koniecpolskich
                                                    w Podhorcach, przy której stoi kościół zamkowy w kształcie klasycznej rotundy z
                                                    freskami Smuglewicza. Niedawno rozpoczęto właśnie prace konserwacyjne wnętrza.
                                                    Z prawdziwym przejęciem przeciskam się pod rusztowaniem, żeby odczytać z
                                                    marmurowych tablic nazwiska jego fundatorów: Anny Rzewuskiej z Lubomirskich i
                                                    hrabiego Leona Rzewuskiego - żołnierza powstania 1831 roku.
                                                    www.foto.vdm.pl/olesko.php
                                                  • rita100 Re: Zamki kresowe 02.01.07, 20:28
                                                    Masywne te zamki. łobacz Tralala, budowane só z kamnieni , ni z cegły jek zamki
                                                    krzyżackie. Tyn cołkiem podobny do zamku w Wiśniczu. Oblęzenie takiego zamku to
                                                    nie łatwa sprawa. Zdobycie również. Dlatego w zamkach musza być duże spiżarnie
                                                    na jydło. Ukraina zawsze buła niespokojnym krajem wiecznie w wojnach domowych.
                                                    Często się z niygo wyprowadzano, opuszczano na czasy wojny. Jak to w w gniu i
                                                    Mieczem napisał Sienkiewicz
                                                  • rita100 Re: Zamki kresowe 02.01.07, 20:20
                                                    tralala33 napisała:

                                                    > Na TVP 1 dziś o 15:10 Zamki kresowe Rzeczypospolitej - Olesko, Podhorce. Jó
                                                    > banda psilnie łoglondać smile

                                                    łoj gdybym ziedzioła wczaśniej, łuż po fakcie smile
                                                  • tralala33 Re: Zamki kresowe 02.01.07, 20:49
                                                    Ja ten zamek w Olesku widzę codziennie smile Na ścianie nad biurkiem mam obrazek
                                                    wymalowany przez zaprzyjaźnioną malarkę. Taki sam, ale dużo większy wisiał w
                                                    domu moich dziadków bo to był właśnie widok z okien ich domu - widok na zamkową
                                                    górę i białe ściany oleskiego zamku. Tego programu nie mogłam przeoczyć. Jerzy
                                                    Janicki, który oprowadzał po zamku oleskim, podał dwie legendy związane z
                                                    urodzeniem Jana Sobieskiego. Obie pamiętam też z opowieści mojej babci. Jedna
                                                    mówiła o tym, że gdy Jan Sobieski rodził się nad zamkiem roszalała się okropna
                                                    burza. Według drugiej, po urodzeniu niemowlę, przyszłego króla polski, położono
                                                    na marmurowym blacie stołu, który nagle bez powodu pękł na pół. Obie legendy
                                                    miały świadczyć o tym, że urodził się ktoś nadzwyczajny i wielki wojownik. Z
                                                    prawdy historycznej (choć muszę sprawdzić, czy się nie mylę) matka Jana
                                                    Sobieskiego była niezwykłą kobietą (a może na te kresowe warunki jak
                                                    najbardziej zwykłą) i sama skutecznie prowadziła obronę zamku przed tatarskim
                                                    najazdem.
                                                    Dziś na szczęście zamek jest w dobrym stanie - mięsci się w nim muzeum, dzięki
                                                    czemu cały budynek i otoczenie są zadbane. Kiedy moja babcia była małą
                                                    dziewczynką, na zamku mieściła się szkoła. Babcia mówiła, że najgorzej było
                                                    zimą - niejeden raz zjechała w dół ślizgając się po zboczu góry - istna Szklana
                                                    Góra dla małej dziewczynki wink
                                                    We wrześniu 1939 roku władze radzieckie zamknęły na zamku sporą grupę jeńców
                                                    polskich. Wykorzystywano ich do budowy drogi z Lwowa do Kijowa.
                                                  • rita100 Re: Zamki kresowe 02.01.07, 21:04
                                                    Faktycznie Tralala, Rosjanie wykorzystywali zamki na obozy jenieckie. Pamiętam
                                                    to z jakiegoś nadzwyczajnie ciekawego programu. Pokazywali te zamki. Wszytko to
                                                    było za Stalina. Najokrutniejsze obozy jenieckie, bo tyle ludzi gnieździło sie w
                                                    jednym miejscu, jeden na drugim , o głodzie i chłodzie. Do tej pory niektóre
                                                    zamki toną w ruinie i nie mogą sie pozbierać.
                                                    No tak widzisz codziennie zamek w Olesku, bo masz obraz i zaprzyjaźnioną malarkę.
                                                    Tak jak u mojej babci-tesciowej wiszą obrazy z miasta Krakowa, bo rodzinne są.
                                                    To bardzo dobrze znasz zamek z opowiadań babci i to takie prawie prywatne sprawy.
                                                    Mówią , że nowonarodzone dziecko jesli ma być wielkim to zawsze są jakies znaki.
                                                    Dobrze , ze Polska miała takiego czlowieka jak Jan III Sobieski.
                                                  • rita100 Re:Milczałbyś, panie Michale 03.01.07, 21:38
                                                    - Przchera z ciebie, panie Michale, - rzekł Zagłoba - aleś chłop setny i to masz
                                                    do siebie, ze sobie odejmujesz, a drugiemu oddasz. Niechby się święciły te kury,
                                                    coby takich żpłnierzów, jak ty, z piasku wygrzebywały, ale ich na świecie
                                                    podobno nie masz, i nie o tobie myślałem.
                                                    - To weź waćpan od pana Podbipięty; nie chcę cię krzywdzić - rzekł pan Michał.
                                                    - Co waćpan robisz ? zosyawże i mnie ! - wołał z przestrachem Zagłoba,
                                                    spoglądając na pijącego Litwina. - Czego tak głowę zadzierasz ? Bodaj ci tak już
                                                    została ! Za długie masz kiszki, nie łatwo je nalejesz. Leje jak w spróchniałą
                                                    sosnę ! Żeby cię uciekli !
                                                    - Ledwom co przechylił - rzekł pan Longinus oddając manierkę panu Zagłobie.
                                                    --
                                                    To już wiemu , ze nasz pan Podbipieta nie tylko miał duży miecz ale i długie
                                                    kiszki do napełnienia wink
                                                    A pan Zagłoba bardziej cięty jezyk od tego miecza Podbipięty.
                                                  • rita100 Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 04.01.07, 20:19
                                                    I oto ciiicho
                                                    - Idą ! idą !....
                                                    Słowa przelciały jak błyskawicą z ust do ust.
                                                    Żołnierze utaili dech w piersiach. Tymczasem napastnicy zbliżyli się do fosy i
                                                    poczęli w nią spuszczać drabiny, następnie zleźli po nich sami i przechylili je
                                                    ku wałowi.
                                                    Wał milczał ciągle, jakby na nim i za nim wszystko wymarło - i cisza nastała
                                                    śmiertelna. Wołodyjowski przestał szczypać Skrzetuskiego, a pan Longinus ścisnął
                                                    rękojeść zerwikaptura i wytężył oczy, bo był najbliżej wału i spodziewał się
                                                    pierwszy uderzyć.
                                                    Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi i chwyciły się jej silnie, a za niemi
                                                    poczęły się zwolna i ostrożnie podnosić trzy szpice od misiurek...wyżej i wyżej...
                                                    - To Turcy ! - pomyślał pan Longinus "

                                                    I jak myślita co zrobził pan Longinus ?
                                                  • tralala33 Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 04.01.07, 21:30
                                                    Rachu ciachu?
                                                  • rita100 Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 04.01.07, 21:58
                                                    i trzy głowy ściante smile
                                                  • fedar Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 05.01.07, 15:35
                                                    I co z tego, skoro biedaczysko spełnieniem ślubów cieszył niezbyt długo.
                                                  • rita100 Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 05.01.07, 21:01
                                                    Szkoda , nie ! Bo nie doczekalismy się dalszego pokolenia Zerwikapturów i
                                                    dalszych wyczynów , włącznie z II wojną światową.
                                                  • rita100 Re:Wtem trzy pary rąk zjawiły się u krawędzi 05.01.07, 21:02
                                                    - Turcy ! - pomyślał pan Longinus
                                                    I zamchnął się i ciął okropnie, aż powietrze zawyło pod ostrzem.
                                                    Trzy ciała wpadły w fosę, trzy głowy w misiurkach potoczyły się pod kolana
                                                    klęczącego rycerza.
                                                    Wówczas choć piekło zawrzało na ziemi, niebo otworzyło się przed panem
                                                    Longinusem, skrzydła urosły mu u ramion, chóry anielskie rozśpiewały mu się w
                                                    piersi, i był jakby w niebo zwięty, i walczył jak we śnie, i cięzia jego miecza
                                                    były jakby modlitwą dziękczynną.
                                                    A wszyscy dawno zmarli Podbipiętowie, począwszy od przodka Stowejki, uradowali
                                                    się w niebie - że taki był z Zerwikapturów-Podbipietów żyjący ostatni.
                                                  • rita100 Re:Ustawili sie dobrze..... 08.01.07, 20:08
                                                    "Spali tedy wszyscy snem nieprzebudzonym, prócz chorągwi strażowych i prócz pana
                                                    Longinusa Podbipięty, który noc całą krzyżem na mieczu leżał, dziękując Bogu, iż
                                                    mu pozwolił ślub spełnić i taką wielką chwałą się okryć, że imię jego
                                                    przechodziło z ust do ust w obozie i mieście.
                                                    Nazajutrz tłumy ściągały cały dzień winszować i oglądać trzy głowy, które
                                                    czeladź przyniosła mu pod namiot.
                                                    - Straszliwy z wasći sartor ! - mówiła szlachta. - Wiedzieliśmy o tobie , ześ
                                                    dobry kawaler, ale takiego ciosu mogliby i starożytni pozazdrościć, bo i
                                                    jagrzeczniejszy kat lepiej nie potrafi.
                                                    - Wiatr tak czepek nie zdejmie, jako te głowy są ściete ! - mowili inni.
                                                    I wszyscy ściskali dłonie pana Longinusa, a on stał ze spuszczonymi oczyma,
                                                    promienny słodki - zawstydzony jako panna przed ślubem, i mówił jakby się tłómacząc:
                                                    - Ustawili sie dobrze.....
                                                    Próbowano następnie miecza, ale że to był krzyżacki, dwuręczny koncerz, nikt nie
                                                    mógł nim swobodnie poruszać.
                                                  • rita100 Re:To u waszmości dziś święto 11.01.07, 21:41
                                                    - To u waszmości dziś święto.
                                                    - Pewnie , ze święto, - odparł Zagłoba - bo nasz przyjaciel ślub spełnił.
                                                    - Chwała Panu Bogu ! - odparł starosta:- to już niezadługo, braciszku powitamy
                                                    was kosmatą ręką. A macież co upatrzonego ?
                                                    Pan Podbipieta zmieszał się nadzwyczajnie i zaczerwienił aż do uszu, a starosta
                                                    mówił dalej:
                                                    - Po konfuzji miarkuję, że tak jest. Święty to wasz obowiązek pamiętać, aby taki
                                                    ród nie zaginął. Daj Boże, żeby się na kamieniu rodzili podobni żołnierze, jak
                                                    waszmościowie we czterech jesteście.
                                                    To rzekłszy, począł ściskać ręce pana Longina, Skrzetuskiego, Zagłoby i małego
                                                    roycerza, a oni uradowali się w sercach, że z takich ust pochwałę słyszą, bo pan
                                                    starosta krasnostawski był zwierciadłem męstwa, honoru i wszystkich cnót rycerskich.
                                                  • rita100 Re:Ja się podejmę przekraść przez kozaków 11.01.07, 21:43
                                                    - Żeby się znalazł kto taki cnotliwy - rzekł starosta - ktoby się przekraść
                                                    podjął, tenby nieśmiertelną sławę za życia pozyskał, tenby był zbawcą całego
                                                    wojska i od ojczyzny klęskęby odwrócił.
                                                    Pan Longinus zamyślił się głeboko, następnie podniósł głowę i rzekł ze zwykłą
                                                    sobie słodyczą:
                                                    - Ja się podejmę przekraść przez kozaków.
                                                    - Czyś waść rozważył co mówisz ? - rzekł Skrzetuski
                                                    - Dawno rozważyłem - rzekł Litwin - bo już to nie od dziś między rycerstwem
                                                    mówią, ze trzeba dać znać królowi jegomości o naszem położeniu. A ja, słysząc
                                                    to, myślałem sobie w duchu: niechby mnie Bóg najwyższy pozwolił ślub mój
                                                    spełnić, zarazbym poszedł. Ja, lichy człek, co ja znaczę ? co mnie będzie
                                                    szkoda, chociaż usieką po drodze ?
                                                    - Ale usieką bez pochyby! - zawołał Zagłoba
                                                    - Tak, i co z tego brateńku ? - rzekł pan Longinus. - Jak Bóg zechce, to
                                                    przeprowadzi, a nie, to w niebie nagrodzi.
                                                  • tralala33 Re:Ja się podejmę przekraść przez kozaków 11.01.07, 21:58
                                                    Oj niedobrze - brok sia bandzie łodzitać z Longinusem. Łuż łon żywy nie wróci
                                                    z ty wyprawy sad
                                                  • rita100 Re:Ja się podejmę przekraść przez kozaków 11.01.07, 22:01
                                                    Ziamy , ni wyjdzie, ale choć pogrzeb mu zrobzim godny. Tu w tam kóntku sia
                                                    łurodził i tu jygo złożym. Bandziem brukowali chustecki.
                                                  • gajowy555 Re:Ja się podejmę przekraść przez kozaków 12.01.07, 11:50
                                                    rita100 napisała:
                                                    > Ziamy , ni wyjdzie, ale choć pogrzeb mu zrobzim godny. Tu w tam kóntku sia
                                                    > łurodził i tu jygo złożym. Bandziem brukowali chustecki.

                                                    Abo i sznoptucha...
                                                  • rita100 Re:Ja się podejmę przekraść przez kozaków 12.01.07, 20:23
                                                    No jó ! Bandziem brukowali sznoptucha.
                                                    Fej co jesteś i porawiasz. Ciasem łuciekajó mi słówka.
                                                    Rychtycznie bandziem brukowali sznoptucha.
                                                  • rita100 Re:Muszę waszmosciów pozegnać 12.01.07, 20:25
                                                    - Mości książe... - przerwał Skrzetuski.
                                                    - Taka moja wola i rozkaz - rzekł Jeremi. - By zaś was pogodzić, oświadczam, że
                                                    ten wyruszy pierwszy, który się pierwszy ofiarował.
                                                    - To ja ! - rzekł pan Longinus z promnienną twarzą.
                                                    - Dziś w wieczór, po szturmie, jeżeli noc bedzie ciemna - dodał książe. - Listów
                                                    żadnych do króla nie dam; co waść widzisz, to opowiesz.
                                                    Weźmiesz jeno sygnet na znak.
                                                    Podbipieta przyjął sygnet i pokłonił sie księciu, ten zaś ucałował pokilkakroć w
                                                    głowę. Rycerstwo płakało.
                                                    Ciałem pana Podbipiety wstrząsał dreszcz zapału, i płomień chodził mu po
                                                    kościach, i radowała się do głebi ta dusza czysta, pokorna a bohaterska,
                                                    nadzieją blizkiej ofiary.
                                                    - Muszę waszmosciów pozegnać - rzekł pan Longinus.
                                                    - Jak to ? dokąd idziesz ? - zapytał Zagłoba.
                                                    - Do księdza Muchowieckiego, do spowiedzi, braciszku. Trzeba grzeszną duszę
                                                    oczyscić.
                                                  • rita100 Re: Bądźcie bracia zdrowi 13.01.07, 21:43
                                                    Pan Podbipięta , po spowiedzi i Komunii, cały czas spędzał na modlitwie; zjawił
                                                    się dopiero wieczorem na szturm. Noc była ciepła ale chmurna. Cztery czarne
                                                    postacie posuwały się cicho i ostrożnie ku wschod niemu krańcowi wałów. Byli to
                                                    : pan Longinus, Zagłoba, Skrzetuski i Wołodyjowski.
                                                    - Za trzy godziny bedzie dniało.
                                                    - To już czas ! - rzekł Longinus
                                                    - Czas! czas! - powtórzył Skrzetuski stłumionym głosem. - Idź z Bogiem !
                                                    - Z Bogiem ! z Bogeim !
                                                    - Bądźcie bracia zdrowi, a przebaczcie, jeżelim któremu w czem zawinił.
                                                    - Tyś zawinił ? O Boże ! - zawołał Zagłoba rzucając mu się na ramiona.
                                                    Po kolei brali go Skrzetuski i Wołodyjowski.
                                                    Nadeszła chwila, że tłumione łkanie wstrząsło te rycerskie piersi. Jeden tylko
                                                    pan Longinus był spokojny, choć wzruszony.
                                                    - Bądźcie zdrowi ! - powtórzył raz jeszcze.
                                                    I zbliżywszy się do brzegu wału, zsunął się w fosę, po chwili zaczerniał na
                                                    drugim jej brzegu, raz jeszcze dał znak pożegnania towarzyszom i znikł w ciemności.

                                                    - Bracia moi , zali was zobaczę jeszcze w życiu ? - pomyślał pan Longinus
                                                  • rita100 Re: Tatarstwo rzuciło się na pana Longina 15.01.07, 20:52
                                                    "W tej chwili czerwona błyskawica rozświeciła łąkę, dąb, dzikie postacie Tatarów
                                                    i olbrzymiego szlachcica. Krzyk straszliwy wstrząsnął powietrzem, i walka
                                                    zawrzała w jednej chwili.
                                                    Tatarstwo rzuciło się na pana Longina, jak wilcy na jelenia i chwyciło go
                                                    żylastemi rękoma, lecz on wstrząsnął się tylko, i wszyscy zapaśnicy opadli tak z
                                                    niego, jak dojrzały owoc opada z drzewa. Potem straszliwy zerwikaptur zazgrzytał
                                                    w pochwie - i wnet rozległy się jęki, wycia, wołania na ratunek, świst miecza,
                                                    charkotanie pobitych, rżenie przerażonych koni, szczęk łamanych szabel
                                                    tatarskich. Cicha łąka zabrzmiała wszystkimi dzikimi głosami, jakie tylko
                                                    mieszczą się w ludzkich gardzielach.
                                                    Tatarzy rzucili się raz i drugi kupą na rycerza, ale on już oparł się plecami o
                                                    dąb, a od przodu nakrył się wichrem miecza - i ciął straszliwie. Trupy
                                                    zaczerniły mu się pod nogami - inni cofali się, zdjeci paniczną trwogą.
                                                    - Diw ! diw ! - rozległy sie dzikie wycia.
                                                    Lecz wycia te nie zostały bez echa. Nie upłynęło pół godziny, i cała łąka
                                                    zamrowiła się pieszymi i jezdnymi. Biegli kozacy i Tatarzy, z kosami, z drągami,
                                                    z łukami - ze szczapami palącego się łuczywa."
                                                  • rita100 Re: Ale pan Longin ciął mieczem 15.01.07, 20:53
                                                    "Ale pan Longin ciął mieczem - i chłopi z obu stron padali na ziemię. Z tym
                                                    samym skutkiem próbowali następnie Tatarzy.
                                                    Dąb zrosły z dwóch potęznych drzew, osłaniał środkową wklęsłością rycerza - z
                                                    przodu zaś, kto się zbliżył na długość miecza, marł, nie wydawaszy nawet
                                                    krzytku. Nadludzka siła pana Podbipięty zdawała się wzrastać jeszcze z każdą
                                                    chwilą. Widząc to, rozwścieczona orda spędziła kozaków - i naokół rozległy się
                                                    dzikie wołania:
                                                    - Uk ! uk !
                                                    Wówczas na widok łuków i strzał wysypywanych z kołczanów pod nogi, poznał i pan
                                                    Podbipięta, że zbliża się godzina śmierci, i rozpoczął litanię do Najświętszej
                                                    Panny.
                                                    Uczyniło sie cicho. Tłumy zatrzymały dech, oczekując, co się stanie.
                                                    Pierwsza strzała świsnęła, gdy pan Longinus mówił: "Matko Odkupiciela" - i
                                                    obtarła mu skroń.
                                                    Druga strzała świsnęła, gdy pan Longinus mówił: "Panno wsławiona" - i utkwiła mu
                                                    w ramieniu.
                                                    Słowa litanii zmieszały sie ze świstem strzał.
                                                    I gdy pan Longinus powiedział: "Gwiazdo zaranna" już strzały tkwiły mu w
                                                    ramionach, w boku, w nogach.... Krew ze skroni zalewała mu oczy i widział już
                                                    przez mgłę, łąkę, Tatarów, nie słyszał już świstu strzał. Czuł, ze słabnie, ze
                                                    nogi chwieją sie pod nim, głowa opada mu na piersi.... nakoniec ukląkł.
                                                    Potem, na wpół już z jekiem powiedział pan Longinus" "Królowa Anielska" - i to
                                                    były jego ostatnie słowa na ziemi.
                                                    Aniołowie niebiescy wzięli jego duszę i położyli ją jako perłę jasną u nóg
                                                    "Królowej Anielskiej".
                                                  • rita100 Re: Zagłoba leciał pierwszy z szablą 16.01.07, 20:42
                                                    Sławni rycerze wybrali sie na wyprawę.
                                                    "Nagle pan Michał
                                                    - Co to jest ? - spytał dziwnym glosem.
                                                    - Gdzie ?
                                                    - Tam, ma tej najwyższej....człowiek wisi !
                                                    Zagłoba wytężył wzrok; istotnie na najwyższej machinie słońce oświeciło nagi
                                                    trup ludzki, kołyszący się na powrozie, zgodnie z ruchem beluardy, nakształt
                                                    olbrzymiego wahadła.
                                                    Wtem Wołodyjowski pobladł jak płótno i krzyknął przeraźliwym głosem:
                                                    - Boże wszechmogący!..... to Podbipięta!
                                                    I skoczył Zagłoba w fosę. Za nim rzucił się kto zyw na wałach. Żadna siła, nawet
                                                    rozkazy księcia, nie zdołałyby powstrzymać tego wybuchu wściekłości.
                                                    Zagłoba leciał pierwszy z szablą nad głową, straszny, wściekły, podobny do
                                                    rozhukanego buhaja. Pan Zagłoba szalał; rzucał się w największy tłum jak lwica,
                                                    której zabrano lwięta; rzęził, chrapał, ciął, mordował, deptał ! Pustka czyniła
                                                    sie przed nim, a przy nim szedł, jak drugi płomień niszczący, Wołodyjowski,
                                                    podobny do rannego rysia. "
                                                  • rita100 Re: Ponieśli na barkach do okopu 17.01.07, 20:30
                                                    Strzelców ukrytych w beluardach wycięto w pień, resztę goniono aż za otwór w
                                                    wale. Potem żołnierze weszli na beluardę i, odczepiwszy pana Longinusa,
                                                    ostrożnie spuścili go na ziemię.
                                                    Zagłoba runął na jego ciało....
                                                    Wołodyjowski również serce miał rozdarte i zalewał się łzami na widok martwego
                                                    przyjaciela. Łatwo było poznać, jaką pan Longinus zginął śmiercią, bo całe ciało
                                                    było pokryte centkami od ran przez groty zadanych. Twarzy tylko nie popsuły mu
                                                    strzały, prócz jednej, która zostawiła długą rysę na skroni.
                                                    Wzięli go wreszcie towarzysze i ponieśli na barkach do okopu, a stamtąd do
                                                    kaplicy zamkowej.
                                                  • rita100 Re: Do wieczora zbito trumnę 18.01.07, 20:27
                                                    "Do wieczora zbito trumnę, i pogrzeb odbył się nocą na cmentarzu zbaraskim.
                                                    Stanęło wszystko duchowieństwo ze Zbaraża. Stanął książe i rycerstwo i
                                                    towarzystwo chorągwi, w której nieboszczyk służył. Ustawiono trumnę nad świeżo
                                                    wykopanym dołem - i ceremonia się rozpoczęła.
                                                    Dymy z kadzielnicy wzniosły się spokojnie, roznosząc zapach myrry i jałowcu;
                                                    ciszę przerywało tylko tłumione szlochanie pana Zagłoby, głebokie westchnienia
                                                    potężnych piersi rycerskich i daleki grzmot wystrzałów na wałach."
                                                  • rita100 Re: Puść go, świety Pietrze 19.01.07, 20:25
                                                    Ksiądz Muchowiecki wzniósł rękę na znak, iż poczyna mówić, więc rycerze oddech
                                                    wstrzymali, on zaś milczał jeszcze chwilę, potem utkwił oczy w gwiaździstych
                                                    wysokościach i tak wreszcie mówić począł:
                                                    - "Co to tam za stukanie słyszę po nocy, w niebieskie podwoje ? - pyta sędziwy
                                                    klucznik Chrystusowy, ze smacznego snu się zrywając.
                                                    Otwórz św. Pietrze, otwórz! jam Podbipięta.
                                                    "Lecz jakież to uczynki, jakaż to szarża, jakie to zasługi ośmielają cię, mości
                                                    Podbipięto, tak zacnego furtyana inkomodować ? Jakiemże to prawem chcesz wejść
                                                    tam, dokąd ni urodzenie, chociażby tak zacne jak twoje, ni senatorska godność,
                                                    ni urzędy koronne, ni majestatu nawet purpury, jeszcze same przez się, wolnego
                                                    wstępu nie dają ? dokąd nie gościńcem szerokim, w poszóstnej karecie, z
                                                    hajdukami się jedzie, ale stromą, ciernistą drogą cnoty wspinać się trzeba ?
                                                    " Ach ! otwórz święty Pietrze, otwórz co prędzej, bo właśnie taką stromą
                                                    żcieżyną szedł komiliton i drogi towarzysz basz, pan Podbipięta - aż wreszcie
                                                    przyszedł do ciebie, jako gołab po długim locie utrudzon: przyszedł nagi jako
                                                    Łazarz, przyszedł jako Sebastyan, strzałami pogańskimi podarty, jak Hiob biedny,
                                                    jako dzieweczka, ktora męża nie zaznała, czysty, jako baranek pokorny, cierpliwy
                                                    i cichy - bez zmazy grzechowej, z ofiarą krwi dla ziemskiej ojczyzny radośnie
                                                    przelanej.
                                                    " Puść go, świety Pietrze, bo jeżeli jego nie puścisz - kogoż puścisz w tych
                                                    czasach zepsucia i bezbożności ?
                                                    " Puśćże go, święty kluczniku ! puść tego baranka; niechaj się pasie na
                                                    niebieskiej łące, niech szczypie trawę, bo głodny przyszedł ze Zbaraża..."
                                                  • rita100 Re: Płakali za zacnym księdzem wszyscy..... 21.01.07, 13:42
                                                    W taki to sposób rozpoczął mowę ksiądz Muchowiecki, a następnie tak wymownie
                                                    odmalował cały żywot pana Longina, iż każdy lichym się sobie wydał wobec tej
                                                    cichej trumny rycerza bez skazy, który najmniejszych skromnością, największych
                                                    cnotą przenosił. (...)
                                                    A ksiądz unosił się, i gdy wreszcie począł opowiadać wyjście i śmierć męczeńską
                                                    pana Longina, wtedy już całkiem o retoryce i cytatach zapomniał, a gdy począł
                                                    żegnać martwe zwłoki imieniem duchowieństwa, wodzów i wojska, sam się rozpłakał
                                                    i mówił szlochając, jak Zagłoba:
                                                    "Żegnaj nam, bracie, żegnaj, towarzyszu ! Nie do ziemskiego króla, lecz do
                                                    niebieskiego, do pewniejszej instancyji odniosłeś nasze jęki, nasz głód, naszą
                                                    mizeryą i opresyą - pewniej tam jeszcze ratunek nam wyjednasz, ale sam już nie
                                                    wrócisz, więc płaczemy, więc łzami trumnę twą polewamy, bośmy cię kochali,
                                                    bracie najmilszy!"
                                                    Płakali za zacnym księdzem wszyscy......
                                                    ---
                                                    Wenowejcie, i Gajowy za sznoptucham sia łoglónda.
                                                    I z kesy wyciónga i ku nochalowi kieruje, a potam do ślypsiów , tak i wciórko
                                                    pospołu.....
                                                  • rita100 Re: Płakali za zacnym księdzem wszyscy..... 25.01.07, 21:08
                                                    Płakali za zacnym księdzem wszyscy, i książę, i regimentarze, i wojsko, a
                                                    najbardziej przyjaciele zmarłego. Lecz gdy ksiądz zaintonował po raz pierwszy
                                                    "Requiem aeternam dona ei, Domine !" - uczynił się ryk powszechny, choć to
                                                    wszystko byli ludzie zahartowani na śmierć i codzienną praktyką oddawna do niej
                                                    przywykli.

                                                    W chwili, gdy trumnę położono na sznurach, pana Zagłoby trudno było od niej
                                                    oderwać, jakby mu brat, albo ojciec umarł. Lecz wreszcie odciągnęli go
                                                    Skrzetuski z Wołodyjowskim.
                                                    Książe zbliżył się i wziął garść ziemi; ksiądz począł mówić: "Anima ejus...." -
                                                    zahurgotały sznury - ziemia poczęła się sypać, sypano ją rękoma, hełmami - i
                                                    wkrótce nad zwłokami pana Longina Podbipięty urósł wysoki kopiec, który
                                                    oświeciło białe, smutne światło miesiąca.
                                                  • rita100 Re: Koniec 25.01.07, 21:10
                                                    "Siejba była w płakaniu, a żniwo w weselu"

                                                    I kończymy 'Ogniem i Mieczem' Henryka Sienkiewicza.

                                                    schlesien.nwgw.de/board/viewtopic.php?t=402
                                                    A weno ta ksiójżka, stara, łobaczcie na date 1902
                                                  • rita100 Re: Zechce nam waszmość pan wybaczyć 02.02.07, 20:11
                                                    "Zechce nam waszmość pan wybaczyć - mówi Zagłoba - iż go inkomodujemy, o tak
                                                    późnej porze, chcieliśmy wszelakoż swoją atencję złozyć, a jako ze nam świtaniem
                                                    w dalszą drogę pilno, przeto tuszymy, ze dobre nasze chęci instancjonować za nas
                                                    będą."

                                                    To wstęp Wańkowicza, który na chwileczkę zagości u Sienkiewicza.
                                                  • rita100 Re: Zechce nam waszmość pan wybaczyć 02.02.07, 20:13
                                                    Jakże nie mogę nie przytoczyć Wańkowicza, który od dzieciństwa przywiązywał
                                                    dziewczynki swoje do powieści historycznych i do Sienkiewicza. Cała Trylogia
                                                    poznana w dzieciństwie, aż nie do uwierzenia , a jednak.
                                                    Łobaczcie:

                                                    "Czwórka czytelników przeżywała więc co wieczór niezapomniane emocje i
                                                    dyscyplina mamowa poczynała szwankować z tym chodzeniem spać. Jakże iść spać,
                                                    nie dowiedziawszy się, czy Zagłoba w chlewiku dostanie się w ręce Kozaków, czy
                                                    nie ? Śmierć Longinusa przeżywaliśmy jak cięzkie nieszczeście rodzinne. Małe
                                                    rączki gorączkowo zaciskały sie pod kołderką. Nie wierzyliśmy do końca,
                                                    wiedzieliśmy, ze na pewno musi się uratować.
                                                    Aż kiedy głos Mamy się załamał, czytając słowa litanii, ktorą odmawia umierający
                                                    rycerz, wiedzieliśmy, że to już jest koniec.
                                                    - To juz nie bedzie pana Longinusa ? - pytały.
                                                    I nie rozumieliśmy - jakże to bedziemy czytać dalej, jak wojować, jak gwarzyć,
                                                    jak bronić Zbaraża ? Bez Longinusa ? I nastepnego dnia ujrzawszy cialo
                                                    zawieszone na olężniczej maszynie, biegliśmy w wyobraźni z oszalałym z bólu
                                                    Zagłobą i Wolodyjowskim, tak samo pełni żądzy odwetu.

                                                    Tak to w tym niepedagogicznym domu czytaliśmy niepedagogiczne ksiązki."
                                                  • rita100 Re: Zechce nam waszmość pan wybaczyć 02.02.07, 20:14
                                                    "Adwokat Stanisław Święcicki dzwonił do Wańkowicza nie tylko w interesach, ale
                                                    ułożył sobie z dziewczynkami swoistą grę w "zielone" na tematy Trylogii. Chytrze
                                                    dzwonił do śpiących dziewczynek z pytaniami:
                                                    - A z jakiego sukna miał mundur pan Podbipięta ?
                                                    - Ha-ha ! Nic pan nie ma trudniejszego ? Naturalnie, ze ze świebodzińskiego.
                                                    Po czam: szep-szep-szep.... w piżamkach przy telefonie;
                                                    - A jak miał na imię Bohun ?
                                                    I tu był triumf niezapomniany ...... Z tamtej strony telefonu słychać było
                                                    bezradne pojękiwanie, wreszcie adwokat powiedział, ze o tym w Trylogii nie ma.
                                                    - Jak to ? A przecież Krzywonos mówi: "Jurku, mój przyjacielu".

                                                    (Kiedy przyszły ciężkie lata, czytelnicy Sienkiewicza nie zawiedli. Mecenas
                                                    Święcicki trzy dni wisiał na Lesznie na wzór i postrach i przez trzy dni Niemcy
                                                    nie pozwolili usuwać ciała)
                                                    (To samo opowiadała mi teściowa, ze w czasie II wojny, ciagle musiała sie w
                                                    Krakowie patrzeć na wisielców, którzy wisząc jakiś czas mieli być postrachem dla
                                                    narodu )
                                                    "Wisi obraz na ścianie
                                                    To bez rymu pisanie"
                                                  • rita100 Re: Gra komputerowa 02.02.07, 21:35
                                                    schlesien.nwgw.de/board/download.php?id=2398
                                                    łobaczcie , powstaje nowa gra komputerowa i ma zrobzić furrore
                              • tralala33 Zamki kresowe 12.01.07, 21:47
                                Z boczku tu się wpisuję, żeby nie zakłócać historii dzielnego Longinusa
                                Podbipięty. Coś o zamkach kresowych znalazłam.
                                W sobotnio-niedzielnej ‘Rzeczpospolitej z tamtego tygodnia Tomasz Stańczyk
                                omawia nową ksiażkę Stanisława Niciei ‘Twierdze kresowe
                                Rzeczpospolitej’. ‘Wbrew tytułowi Nicieja nie pisze tylko o twierdzach, ale
                                także o miejscowościach, w których się znajdują i ich znanych mieszkańcach. Te
                                opowieści przywracają nam świadomość wielkiego dziedzictwa historii i kultury
                                polskiej, które pozostało na dawnych kresach Rzeczpospolitej Polskiej. Pokazują
                                zarazem, co się dzieje z materialnymi dowodami naszej wielowiekowej obecności.’
                                Obok smutnych przykładów dewastacji i ruiny, Nicieja pokazuje też przykłady
                                odradzania dawnych kresowych zamków. Jak pisze w swoim artykule Tomasz
                                Stańczyk ‘Ulegający wieloletniej dewastacji zamek w Zbarażu jest systematycznie
                                odnawiany przez Ukraińców, choć oczywiście nie będzie służył promowaniu
                                historii sławnej polskiej obrony.’ – no, nie wiem, skąd to ‘oczywiście’. Może
                                nie w tej chwili, może jeszcze wiele lat upłynie, ale jeśli do Zbaraża będą
                                trafiać polscy turyści to może i Ukraińcy znajdą w tym interes, żeby przyciągać
                                więcej zwiedzających i pokazać polskie karty historii zamku.
                                • tralala33 Re: Zamki kresowe 12.01.07, 21:47
                                  Pamiętacie – niedawno czytaliśmy o inicjatywie odnawiania zabytków Warmii i
                                  Mazur przez dawnych mieszkańców Prus Wschodnich. Zobaczcie – podobnie dzieje
                                  się na Kresach. ‘Renowacji za pieniądze licznych polskich sponsorów poddana
                                  została kolegiata w Żółkwi, panteon chwały polskiego rycerstwa z sarkofagiem
                                  hetmana Żółkiewskiego.’ Jeśli się nie mylę, to tam właśnie prowadzała swych
                                  synów Teofila Sobieska, to tam przyszły król Jan Sobieski poznawał dzieje
                                  swojego dziadka i stawał się rycerzem Rzeczpospolitej.
                                  I dalej – ‘Na powrót do dawnej świetności czeka wciąż ‘Podolski Wersal’ – zamek
                                  w Podhorcach. Stara sie o to Borys Woźnicki, dyrektor Lwowskiej Galerii Sztuki,
                                  którego ogromne zasługi w ratowaniu wyposażenia cerkwi i kościołów podkreśla
                                  Nicieja. Cmentarzem w Zbarażu o zdumiewającej liczbie rzeźb nagrobnych zajęli
                                  się uczniowie z Łańcuta. Wnukowie z Polski odnowili zaś grób dziadków na
                                  cmentarzu w Brzeżanach.’
                                  • rita100 Re: Zamki kresowe 12.01.07, 21:57
                                    Też dobra inicjatywa. Trzeba się wspierać. Tak nam pomagają dawni mieszkańcy
                                    Prus Wschodnich, tak Lwowiakom powinniśmy my im pomagać. Wiem , że Kraków z
                                    Lwowem ma dobre stosunki. Wszak to dawna Galicja.

                                    Ale też nawiązując do turystyki to musze przyznac , że Zakopane jest zawojowane
                                    przez Ukraińców i Rosjan, a górale tylko dudki licza i zacierają ręce.
                                    Turystyka to interes i to dobry.
                                • rita100 Re: Zamki kresowe 12.01.07, 21:52
                                  No oczywiście, że muszą Ukraińcy zwietrzyć interes. Bo przecież nikt im nie
                                  pojedzie zabrać ten zamek w Zbarażu. Cel turystyczny jest inny. Widocznie oni
                                  się nas boją i to całkiem niepotrzebnie. Biedni ci Ukraińcy.
                                  Moda na zamki i do nich dotrze.

                                  Tralala, dobre miejsce wybrałaś. Toż to Ukraina. Co nie przeszkadza w niczym.
                                  • tralala33 Re: Zamki kresowe 12.01.07, 21:55
                                    Tak myślę, że oni są dopiero na początku tej drogi, której my pokonaliśmy już
                                    więcej. Przdałaby by się im taka 'Borussia', żeby nabrać siły i pokazywać
                                    prawdziwą historię Ukrainy, nie pomijając polskich śladów.

                                    No to już nie muszę usprawiedliwiać obecności tej recenzji na Warniji. Dodam
                                    tylko, że „Podróż na Kresy nie może obyć się bez Sienkiewicza, cytowanego w
                                    opowieściach o Zbarażu i kamieńcu Podolskim. Gdy Nicieja wstępuje do Kamieńca
                                    Podolskiego, pisze nie tylko o oblężeniu twierdzy, lecz i o tym, że znakomitym
                                    mieszkańcem tego miasta był doktor Antoni Rolle, z którego gawęd kresowych, do
                                    dziś pełnych uroku, korzystał autor ‘Ogniem i mieczem’. Niecieja przypomina, że
                                    Krzemieniec to nie tylko miasto Słowackiego. Lecz siedziba słynnego, równego
                                    uniwersytetom Liceum Krzemienieckiego, załozonego przez Tadeusza Czackiego.
                                    Krzemieniec (Ateny Wołyńskie) był centrum polskiego życia intelektualnego,
                                    porównywalnym z Wilnem, Warszawą, Krakowem, Wiedniem, Paryżem.’
                                    Oj, chciałoby się poczytać te gawędy Antoniego Rolle, ale czy są gdzieś
                                    dostępne drukiem? Może poloniści coś na ten temat wiedzą?


                                    • tralala33 Re: Zamki kresowe 12.01.07, 22:11
                                      Na koniec jeszcze kilka ciekawostek z książki o kresowych zamkach ‘Czytelnika
                                      zdziwi zapewne, że w Brzeżanach żywa jest wśród Ukraińców pamięć o marszałku
                                      Rydzu-Śmigłym, stąd pochodzącym. Z Jazłowca natomiast wywodzi się znana szkoła
                                      prowadzona przez zakonnice w podwarszawskim Szymanowie. Siostry zresztą wróciły
                                      do Jazłowca po ponad pół wieku. Prowadzą tam hotel. Na kresy wrócił też dawny
                                      proboszcz buczackiej katedry, który po piętnastu latach pracy podniósł
                                      świątynię z upadku.’ Aż trudno uwierzyć – to ile lat może mieć ten ksiądz? I
                                      ile zapału.
                                      Kończąc swoją recenzję Tomasz Stańczyk pisze ‘Czytając te opowieści, dochodzi
                                      się do wniosku, że dopóki pamięamy o kresach, nie utraciliśmy ich definitywnie.
                                      A Stanisław Nicieja przywraca nam właśnie tę pamięć’ (Stanisław Sławomir
                                      Nicieja ‘Twierdze kresowe Rzeczpospolitej’, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2006).
                                    • rita100 Re: Zamki kresowe 13.01.07, 20:50
                                      Tralala, przybańczam ło kóntku ło Borussi - eszcze ludzie ni znajó jyj tak
                                      dokładnie. Cele i zadania. Warto dla niej zrobić kónteczek.
                                      Ukraina dopiero teraz od niedawna ma demokracje, więc i dziwić się nie ma czemu,
                                      że opóźnieni. Bieda tam jak piszczy.
                                      Sam Lwów jest pięknym miastem lecz zaniedbanym , ale już tam cos sie dzieje. Już
                                      mozna podziwiac przywrócone do łask zabytki i kościoła.

                                      > Oj, chciałoby się poczytać te gawędy Antoniego Rolle, ale czy są gdzieś
                                      > dostępne drukiem? Może poloniści coś na ten temat wiedzą?

                                      Poszukam , popatrze. No własnie , to o nim i o tych gawędach wspominał Lwowiak ,
                                      który jechał ze mną pociągiem do Kolobrzega. Kolejarz lwowski.
                                      A czy wiesz, gdzie sa najpiękniesze głosy ? Na Ukrainie ludzie najpiękniej
                                      śpiewają, mają najpiękniejsze głosy.
                                    • gajowy555 Re: Zamki kresowe 15.01.07, 10:25
                                      tralala33 napisała:
                                      > Oj, chciałoby się poczytać te gawędy Antoniego Rolle, ale czy są gdzieś
                                      > dostępne drukiem? Może poloniści coś na ten temat wiedzą?


                                      www.google.pl/search?hl=pl&q=Antoni+Rolle+-+gaw%C4%99dy&btnG=Szukaj&lr=lang_pl

                                      • tralala33 Re: Zamki kresowe 15.01.07, 21:44
                                        Google wsio ziedzó smile Dziankuja, banda szukać ty ksiójżki. A "Kresowe twierdze'
                                        to łuż moja matula łobaczyła i goda co brok kupsić.
                                        • rita100 Re: Zamki kresowe 15.01.07, 21:53
                                          Tralala, ciiiicho, moja córka zalogowała się w rosyjskim serwerze i ściąga
                                          wszystkie ksiązki. Jeszcze się pytała czy umie rosyjski bo się zalogować nie
                                          mogła. Może taniej będzie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka