Dodaj do ulubionych

Dziady na Warniji

19.12.07, 21:33
"W owych czasach po wsi warnijskiej chodziuło wziele dziadów ze śpsiewem czy
pacierzem proszących o jałmużne. Najwięcej dziadów przychodziło w adwencie i w
okresie wielkiego postu. Ludzie dawali im różne przezwiska, aby odróżnić
jednego od drugiego."
Maria Zientara-Malewska

Tan kóntek poświęcony bandzie dziadom, dziadom którzy też wpisali się w
kedajszy krajobraz warnijski.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Dziady na Warniji 19.12.07, 21:35
      "Matka często upominała nas, zebyśmy, gdy urośniemy, nigdy nie oddalili nikogo
      od progu bez jałmużny czy pomocy. Sama dawała nam najlepszy przykład, przyjmując
      na nocleg różnych dziadów, których wówczas było na Warmii bardzo wielu, i
      wspomagając sieroty. Pozostało mi niejedno zdarzenie w pamięci.
      Otóż przyszło do nas dwoje dzieci, proszących o jałmużne. Matka dobrze nakarmiła
      dzieci i coś jeszcze dała im na drogę. Gdy odeszły, zwróciłam się do matki z
      żalem, ze mnie odmówiła garnuszka mleka czy jajka, a za to dała tym obcym
      dzieciom. Wówczas mama opowiedziała mi o niedoli sierot tak rzewnie, ze się
      rozpłakałam i długo pamiętałam te naukę."
      • rita100 Re: Dziad zwany Rusaniec 19.12.07, 21:36
        "Rusaniec chodził z chaty do chaty ale nie przyjmował chleba, tylko jajka i
        psienióndze. Nieraz matka musiała mu sparzyć duży garnek prawdziwej kawy, dobrze
        słodzonej. Rusaniec podobno pochodził z Rosji i dlatego tak go zwano. Mówił
        tylko po polsku, ale tak jakoś dziwnie."
        • rita100 Re:Dziad zwany Trompetą 19.12.07, 21:37
          "Dziod Trompeta nosił wyszarzały mundur wojskowy i zdaje się był trochę pomylony."
          • rita100 Re:Dziad Cyganka 19.12.07, 21:38
            "Przychodziła też często do nas 'baba', ktora pielgrzymowała z jednego miejsca
            odpustowego do drugiego. Wieczorami ciekawie opowiadała o tym, co przeżyła i co
            widziała. Mówiła, ze była w Rzymie i w Ziemi Swiętej. Znała też różne czary i
            wróżyła z rąk.
            Mówiono na nią Cyganka, chociaż na pewno nie była Cyganką. I ona nie przyjmowała
            byle czego, najchętniej brała pieniądze."
            • rita100 Re:Dziady Rozale 19.12.07, 21:39
              "Włóczyła się też para żebraków zwana Rozalami. Ci byli bardzo natrętni i
              chcieli spać tylko w łóżku. Matka obawiała się, ze mogą mieć wszy, przygotowała
              im więc spanie na słomie pod piecem, a koce i prześcieradła zaraz po ich wyjściu
              gotowała i prała."
              cdnj
              • rita100 Re:Człowiek z Gryźlin 20.12.07, 21:57
                "Najsympatyczniejszym żebrakiem był jakiś człowiek z Gryźlin. Nosił on ze sobą
                ręczną harmonijkę. Przyszedłszy do jizby siadał i grał i śpiewał nabożne pieśni,
                najchętniej pieśń o świętej Barbarze zaczynająca się od słów: "Barbaro, święta
                perło Jezusowa". Często śpiewając żałośnie płakał. Ludzie chętnie dawali mu
                słoninę, jajka i chleb, a czasem i pieniądze. Brał wszystko i serdecznie
                dziękował, błogosławiąc domowników. O tym żebraku mówiono, że to 'wielki
                pokutnik', ale czy była to prawda, nikt nie wiedział."
                • rita100 Re:Żebrak Flachs 20.12.07, 21:59
                  Żebracy śpiewali i mówili po polsku. Tylko jeden nie znał jezyka polskiego i też
                  mu ludzie dawali, co mogli.
                  Otóż pewnego razu przyszedł do gospodarza Porbadnika, którego żona wcale nie
                  znała niemieckiego. Było to akurat w poście. Żebrak ów poprosił gospodynię o
                  'bisschen Flachs' (garstkę lnu). Porbadnikowa aż załamała ręce ze zdumienia i
                  powiedziała:
                  "Mój Ty Boże, święty post, a tu dziad flaków chce !"
                  Zdanie to powtarzali starzy Warmnijacy, chcąc wyrazić duże zdumienie.
                  • rita100 Re:I tyla. 20.12.07, 22:03
                    I tyle zapodała nam Maria Zientara-Malewska o dziadach. Pewnie było ich więcej,
                    ale malo kto o nich pamięta, a już zapisanim ich nikt sie chyba nie zajmował.
                    Matka Marii - jak wspomina dalej - zawsze miała w garnuszku w kredensie
                    przygotowany garnuszek na drobne dla żebraków. Wspomagała też biednych na wsi,
                    często mówiąć:
                    "Dajta, dzieci, bziednym, bo chto daje, łubogim, nigdy sam nie zubożeje."

                    I tyla.
                    • rita100 Re:I tyla, a może esce ? 22.12.07, 21:38
                      Ciykawe czy chto pamnienta jeke dziady warnijskie abo maziurskie abo wogóle jeke
                  • gajowy555 Re:Żebrak Flachs 24.12.07, 09:12
                    rita100 napisała:
                    Otóż pewnego razu przyszedł do gospodarza Porbadnika, którego żona wcale nie
                    > znała niemieckiego. Było to akurat w poście. Żebrak ów poprosił gospodynię o
                    > 'bisschen Flachs' (garstkę lnu). Porbadnikowa aż załamała ręce ze zdumienia i
                    > powiedziała:
                    > "Mój Ty Boże, święty post, a tu dziad flaków chce !"

                    Ciekawość, czy to chodzi o tych Porbadników łod Cyfusa ?
                    • rita100 Re:Żebrak Flachs 24.12.07, 09:35
                      No właśnie, cziajsto Marysia ło Porbatnikach wspomina, a i Cyfus
                      tyż - ciykawe co jich pospołu łónczy ?
                      • gajowy555 Re:Żebrak Flachs 24.12.07, 09:39
                        Trza bandzie Cyfusa wypytać. Łuż z Nereusem esteśwa łumózione na ziosna na
                        grilka, tak i Cyfusa zaprosim pospołu, coby ło starych, fejn ciasach pogodać ...
                      • rita100 Re:Śpiewak operowy 24.12.07, 09:40
                        Wczora, kedym buła na Rynku Krakowskim stoł taki człoziek co
                        śpsiewoł psianknie łopery po włosku - buł mróz, a łóna buł
                        słabiuchno łodziany i tak śpsiewoł. Echo sia niosło hen. Mym mu dali
                        psieniójżki, bo rychtycznie psianknie śpsiewoł i kożdamu sia żol
                        robziuło co w taki mróz....
                        Nawet nie pstrykałam fotek, bo tyż mi buło go żol coby jygo
                        uwieczniać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka