Dodaj do ulubionych

* Odchodzimy...*

28.12.07, 12:46
rita100 napisała:

Takie jest życie, że przychodzimy później odchodzimy i nigdy nie ziymy kiedy
ten cias nastąpi. Taki tytuł mnioł kóntek w Krakowie kedy chtoś łodchodził,
może nie ważny, ale chtóś znany, podziwiany, chtoś chto łostawił po sobzie to
coś. Dlatego cobyśmy i mym pamniantali ło ludziach łodchodzóncych z Warmii i
Mazur je ten skromniutki kónteczek.
Przychodzim i łodchodzim.

A jo tlo dodam, co bandziewam tutaj psisać ło wszyćkich znanych ludziach, co łodeszli...
Obserwuj wątek
    • gajowy555 Re: *Jerzy Kawalerowicz * 28.12.07, 12:49
      Zmarł Jerzy Kawalerowicz
      film.onet.pl/_i/news/duze/j/jerzy_kawalerowicz_1.jpg

      W czwartek zmarł w Warszawie Jerzy Kawalerowicz, jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów filmowych, twórca ekranizacji "Faraona" i "Quo vadis" - poinformowało PAP Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Jerzy Kawalerowicz miał 85 lat.

      Jerzy Kawalerowicz
      Był współtwórcą słynnej "polskiej szkoły filmowej" oraz honorowym Prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich. W tym roku na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni został nagrodzony Platynowymi Lwami za całokształt twórczości.

      Kawalerowicz wyreżyserował 17 filmów fabularnych. Pierwsze filmowe kroki stawiał jako asystent reżysera, m.in. na planie "Zakazanych piosenek" (1947) Leonarda Buczkowskiego. Jako reżyser debiutował w roku 1951 filmem "Gromada" - dramatem społecznym o walce chłopów małorolnych z młynarzem i kułakami.

      Kolejne filmy Kawalerowicza to m.in. "Celuloza" (1954) - ukazująca konflikty przedwrześniowej Polski poprzez losy chłopca, którego głód wypędza z rodzinnej wsi i który staje się po latach aktywnym działaczem robotniczym; oraz "Pociąg" (1959) - opowieść o tęsknocie uczuć, której głównymi bohaterami są Jerzy i Marta przypadkowo spotykający się w pociągu.

      W 1960 roku Kawalerowicz wyreżyserował film "Matka Joanna od Aniołów", na motywach opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza. Akcja tej historii toczy się w XVIII wieku, w położonym na odludziu klasztorze; przeoryszę matkę Joannę i inne zakonnice opętały demony.

      W roku 1966 reżyser zekranizował "Faraona" Bolesława Prusa, historię młodego faraona Ramzesa XIII, w którego rolę wcielił się Jerzy Zelnik. Film otrzymał nominację do Oscara.

      W następnych latach wyreżyserował m.in. filmy: "Śmierć prezydenta" (1977) i "Austeria" (1982).

      Ekranizacji "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza Kawalerowicz dokonał w 2001 roku. W filmie wystąpili m.in.: Paweł Deląg, Magdalena Mielcarz, Bogusław Linda, Michał Bajor, Jerzy Trela, Franciszek Pieczka i Krzysztof Majchrzak.

      W Alei Gwiazd na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi odsłonięto gwiazdę Kawalerowicza (1998). Reżyser otrzymał dwa prestiżowe doktoraty honoris causa - paryskiej Sorbony (1998) oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi (2000).

      W 2005 roku otrzymał Polską Nagrodę Filmową Orła za osiągnięcia życia.

      Urodził się 19 stycznia 1922 w miejscowości Gwoździec na Ukrainie. W latach 1946-1949 studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W trakcie studiów odbył Kurs Przygotowania Filmowego (1946).

      W 1955 roku został kierownikiem artystycznym Zespołu Filmowego "Kadr". Był współzałożycielem i pierwszym prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich.
      • rita100 Re: *Jerzy Kawalerowicz * 28.12.07, 13:13
        Joł, łodeszła Zielga słynna postać kina - człoziek na chtórych
        silmach sia wychowalim. Chtóż nie pamnienta 'Faraona' i 'Quo vadis',
        Jego najsłynniejsze wyreżyserowane dzieła.

        Przychodzimi i odchodzimy taki jest los wszystkich
        • gajowy555 Re: Zmarł rzeźbiarz Edward Jurjewicz 29.01.08, 12:19
          Po ciężkiej chorobie zmarł uznany olsztyński artysta Edward Jurjewicz, miał 69
          lat. Jest współautorem, wraz z Piotrem Obarkiem, pomnika św. Jana Nepomucena,
          który stoi przy moście na Staarym Mieście.

          Spod jego dłuta wyszły także tablica na placu Bema z okazji 50-rocznicy wiecu
          poparcia dla powstania węgierskiego i płaskorzeźba Wojciecha Kętrzyńskiego
          umocowana na ścianie Wysokiej Bramy.

          Niedawno artysta zakończył pracę nad tablicą upamiętniającą marszałka Józefa
          Piłsudskiego. Od czerwca zmagał się z chorobą.

          - Do ostatnich chwil był człowiekiem pogodnym, z poczuciem humoru - wspomina ze
          smutkiem prof. Piotr Obarek z Katedry Sztuk Pięknych Uniwersytetu
          Warmińsko-Mazurskiego.

          Edward Jurjewicz był wieloletnim wykładowcą uniwersyteckim i nauczycielem w
          liceum plastycznym w Olsztynie.

          Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn

          miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,4878128.html?nltxx=1078250&nltdt=2008-01-29-02-06
          • rita100 Re: Zmarł rzeźbiarz Edward Jurjewicz 29.01.08, 20:20
            Jest współautorem, wraz z Piotrem Obarkiem, pomnika św. Jana Nepomucena, który
            stoi przy moście na Starym Mieście.
            Spod jego dłuta wyszły także tablica na placu Bema z okazji 50-rocznicy wiecu
            poparcia dla powstania węgierskiego i płaskorzeźba Wojciecha Kętrzyńskiego
            umocowana na ścianie Wysokiej Bramy.

            [*] Wzieczny łodpoczynek Daj Mu Ponie
            • gajowy555 Re: * Sławoimir Kulpowicz * 07.02.08, 20:16
              Umarł Sławoimir Kulpowicz
              Po zmaganiach z cieżką chorobą zmarł wybitny muzyk.
              muzyka.onet.pl/_i/info/duze/s/slawomir_kulpowicz1.jpg
              Sławomir Kulpowicz był absolwentem klasy fortepianu Średniej Szkoły Muzycznej w Warszawie. Naukę kontynuował na wydziale jazzu i muzyki rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. W Katowicach związał się z grupą Silesian Set. Po powrocie do Warszawy był członkiem Kwartetu Zbigniewa Namysłowskiego. Z zespołem tym sporo nagrywał i koncertował w kraju i za granicą (1976-77). Przez kolejne lata (1977-81) grał także w zespole The Quartet Tomasza Szukalskiego, gruntując swą pozycję perfekcyjnego pianisty. Pozostający pod wpływem pianistyki McCoy Tynera oraz sonorystyki Johna Coltrane'a pianista był chętnie zapraszany do udziału w sesjach przez innych muzyków.

              W 1981 roku zdecydował się na samodzielną działalność artystyczną. Założył zespół In Formation, w mutacjach duetu, tria (Czesław Bartkowski - perkusja, Witold Szczurek - kontrabas), kwartetu (Bartkowski, Szczurek, Tomasz Stańko - trąbka) i sekstetu (Bartkowski, Szczurek, Stańko, Andrzej Olejniczak - saksofon tenorowy, Dominik Wit - tuba). Grał także solowe koncerty. Okazjonalnie tworzył też grupy Private Music, New Formation.

              W swoich późniejszych realizacjach skłaniał się często ku muzyce Wschodu, współpracując m. in.: z Hindusem Shujaatem Khanem i Turkiem Burhanem Ocalem. Szukając inspiracji zapraszał też na koncerty i nagrania twórców nie związanych z jazzem m. in.: aktorkę Barbarę Dziekan, wokalistów Marka Bałatę, Czesława Niemena i Mieczysława Szcześniaka. Obok utworów czysto jazzowych, komponował utwory instrumentalne, które łączyły elememty muzyki orientalnej z improwizacją jazzową. Starał nadać się tym projektom kontekst para-jazzowy, często teatralny. Z tej przyczyny coraz częściej sięgał po muzyczne tworzywo, które pozwalało mu komponować ilustracje do spektakli baletowych i teatralnych.
              • rita100 Re: * Sławoimir Kulpowicz * 07.02.08, 20:39
                [*]
                przychodziwa, łodchodziwa
                Wzieczne łodpoczywanie dajta Jamu Panie
                • gajowy555 Re: * Gustaw Holoubek * 06.03.08, 12:48
                  Zmarł aktor i reżyser Gustaw Holoubek. Miał 85 lat.
                  m.onet.pl/_m/91c5946519e072d54c4346b78a6f5bfc,5,1.jpg
                  Gustaw Holoubek urodził się w Krakowie 21 kwietnia 1923 roku. Był wybitnym
                  aktorem i reżyserem teatralnym. W 1967 zagrał rolę Gustawa-Konrada w "Dziadach"
                  Kazimierza Dejmka.

                  Spektakl władze PRL zdjęły z afisza, co zapoczątkowało tzw. wydarzenia marcowe.
                  • gajowy555 Re: * Gustaw Holoubek * 06.03.08, 12:50
                    Wspomnienie Mistrza...
                    film.onet.pl/_i/artykuly/2008/gustaw_1.jpg
                    film.onet.pl/O,1082,1473725,1,600,artykul.html
                    • rita100 Re: * Gustaw Holoubek * 06.03.08, 21:00
                      Człowiek klasa, człowiek, który uwielbiał prawdziwy teatr, sztukę, grając na
                      najwyższym poziomie aktorskim. Zapisał sie w histori teatru na wieki.
                      [*]
                      • gajowy555 Re: * Irena Sendlerowa * 12.05.08, 10:49
                        Zmarła Irena Sendlerowa

                        Irena Sendlerowa działaczka społeczna Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata.
                        m.onet.pl/_m/79c4ad57cd89ce6c960d408285fa93ba,5,1.jpg

                        Irena Sendlerowa - kobieta, której podczas II wojny światowej uratowała tysiące Żydów - nie żyje - podał portal gazeta.pl. Miała 98 lat.
                        Irena Sendlerowa urodziła się 15 lutego 1910 r. w Warszawie. Jej ojciec był lekarzem, którego pacjentami było wielu ubogich Żydów. W czasie wojny pracowała dla miejskiego ośrodka pomocy społecznej. W grudniu 1942 r. została szefową wydziału dziecięcego w Radzie Pomocy Żydom "Żegota". Jako pracownik ośrodka pomocy społecznej miała przepustkę do getta. Nosiła w nim Gwiazdę Dawida na znak solidarności z Żydami; był to także sposób na ukrycie się pośród społeczności getta. Współpracowała z polską organizacją pomocową działającą pod niemieckim nadzorem. Dzięki temu mozliwe stało się przemycanie dzieci żydowskich z getta - były one następnie umieszczajane je w przybranych rodzinach, domach dziecka i u sióstr katolickich w Warszawie, Turkowicach i Chotomowie.

                        W 1943 r. Sendlerowa została aresztowana przez Gestapo; była torturowana i skazana na śmierć. "Żegota" zdołała ją jednak uratować, przekupując niemieckich strażników. Sendlerowa powróciła do pracy w ukryciu kontynuowała dalej pracę nad ocaleniem żydowskich dzieci - uratowała ok. 2,5 tys. z nich. Przez całe życie związana była z ruchem socjalistycznym i PPS. "Irena Sendlerowa jest symbolem najlepszych polskich cech - humanizmu, tolerancji i ogromnego zaangażowania na rzecz narodu. Jej dokonania mają jednak też charakter uniwersalny - Irena Sendlerowa heroicznie broniła podstawowych wartości człowieczeństwa w skrajnie nieludzkich czasach" - pisał o Sendlerowej w 2007 r. Władysław Bartoszewski.

                        wiadomosci.onet.pl/1746957,11,item.html
                        • gajowy555 Re: * Józef Szajna * 24.06.08, 14:58
                          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jozef-Szajna-nie-zyje,wid,10086048,pozegnanie.html


                          Józef Szajna nie żyje.
                          Józef Szajna, wybitny scenograf, reżyser teatralny, scenarzysta,
                          teoretyk teatru, malarz i grafik, zmarł we wtorek w Warszawie. Miał
                          86 lat.

                          Uprawiał malarstwo, grafikę, scenografię, reżyserię teatralną, był
                          autorem scenariuszy do własnych przedstawień, teoretykiem teatru. Na
                          jego twórczość artystyczną znaczący wpływ miały dramatyczne
                          przeżycia wojenne, pobyt w obozach koncentracyjnych. Sam
                          wielokrotnie mówił o celu własnej działalności artystycznej jako
                          o "wiecznej potrzebie odkupienia".

                          Przed rokiem, w założonym przez siebie Centrum Sztuki Studio w
                          Warszawie, obchodził 85. rocznicę urodzin oraz 60-lecie pracy
                          twórczej. Życzenia Szajnie przesłał wówczas prezydent Lech
                          Kaczyński. Napisał w nich m.in., że Szajna zasłynął jako twórca
                          teatru autorskiego, a jedną z najbardziej charakterystycznych cech
                          jego teatru jest postrzeganie teatralnej sceny jako dzieła
                          plastycznego.

                          Józef Szajna urodził się 13 marca 1922 roku w Rzeszowie. W wieku 17
                          lat uczestniczył w kampanii wrześniowej, a po jej zakończeniu - w
                          życiu konspiracyjnym Polski. Jako członek Związku Walki Zbrojnej
                          brał udział w akcjach sabotażowych w byłych zakładach PZL w
                          Rzeszowie. 22 stycznia 1941 roku został aresztowany podczas próby
                          przedarcia się na Węgry. Niemcy więzili go w Muszynie, Nowym Sączu
                          oraz w Tarnowie, skąd 25 lipca 1941 roku został deportowany do KL
                          Auschwitz. 18729 - to jego obozowy numer.

                          W obozie pracował przy budowie nowych bloków, w warsztatach
                          odzieżowych, w kolumnie transportowej i w kantynie SS. 13 lutego
                          1943 roku, za dostarczanie więźniarkom korespondencji i ciepłej
                          odzieży, został osadzony w bunkrze bloku 11, zwanego Blokiem
                          Śmierci, a następnie trafił do karnej kompanii. 17 sierpnia 1943
                          roku, po nieudanej próbie ucieczki z obozu, ponownie trafił do
                          bunkru bloku 11 i karnej kompanii. 21 stycznia 1944 roku został
                          przeniesiony do KL Buchenwald. 11 kwietnia 1945 roku zbiegł w
                          okolicach Barby koło Magdeburga, podczas "marszu śmierci" w czasie
                          ewakuacji obozu.

                          W 1952 roku Szajna uzyskał dyplom w zakresie grafiki i scenografii
                          (1953) krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tuż po studiach, w 1954
                          roku, rozpoczął pracę pedagogiczną w macierzystej uczelni.
                          Kontynuował ją przez następne dziewięć lat. Od roku 1972 był
                          profesorem w ASP w Warszawie, gdzie między innymi kierował studium
                          scenografii.

                          Karierę artystyczną rozpoczął w Opolu, potem współpracował z wieloma
                          scenami w Polsce. Był współzałożycielem i dyrektorem artystycznym
                          Teatru Ludowego w Krakowie (1955-63), gdzie jego twórczość
                          plastyczna w wyraźny sposób wpłynęła na kształt przedstawień
                          (m.in.: "Rewizora" Gogola, "Księżniczki Turandot" Gozziego, "Myszy i
                          ludzi" Steinbecka, "Dziadów" Mickiewicza).

                          Szajna współpracował także z krakowskim Starym Teatrem, katowickim
                          Teatrem Śląskim, wrocławskim Teatrem Współczesnym, warszawskim
                          Teatrem Polskim. W roku 1971 stworzył autorski Teatr-Galerię w
                          warszawskim Centrum Sztuki Studio (przekształconym z Teatru
                          Klasycznego). Z prowadzenia Centrum zrezygnował po ogłoszeniu stanu
                          wojennego.

                          Postrzegano go jako człowieka teatru, twórcę "teatru narracji
                          plastycznej" (zwanego też "teatrem plastycznym", "teatrem plastyków"
                          czy "teatrem wizji"). Szajna doceniał grę aktorów i słowo, ale
                          zasadniczą rolę przyznawał rozbudowanej scenografii i rekwizytom.
                          • gajowy555 Re: * Wieńczysław Gliński * 09.07.08, 10:12
                            Zmarł Wieńczysław Gliński
                            film.onet.pl/_i/news/duze/w/wienczyslaw_glinski_1.jpg
                            W wieku 87 lat zmarł wybitny aktor filmowy i teatralny Wieńczysław Gliński.

                            - Wieńczysław Gliński to niesłychanie ważna, charakterystyczna postać kina polskiego drugiej połowy XX wieku - powiedziała PAP Bożena Janicka, krytyk filmowy.

                            - Był niebywale popularny. Wymienia się kilka tytułów jego filmów, a naprawdę zagrał w ponad 40 filmach - podkreśliła.

                            Wiadomość o śmierci aktora podała we wtorek Informacyjna Agencja Radiowa.

                            - Zaczynał od postaci znamiennej, tragicznej: porucznika Zadry w "Kanale" Andrzeja Wajdy - mówi Janicka. - Wcześniej był też ważny film z 1955 roku "Sprawa pilota Maresza" Leona Buczkowskiego. To było kino, które pokazywało postać nieznaną w czasach stalinowskich. Grany przez Glińskiego pilot Maresz był postacią, z którą można było się identyfikować. Film ten przysporzył mu ogromną popularność - dodała.

                            Według Janickiej, Gliński później zmienił trochę emploi i stworzył postać mężczyzny z rysem niefrasobliwej chłopięcości.

                            - Był trochę zadziorny, zawadiacki, miał wdzięk, lekkość, coś, co dzisiaj nazywamy luzem - mówi.

                            Bez Glińskiego pejzaż polskiego kina drugiej połowy XX wieku z postaciami młodych mężczyzn, później mężczyzn dojrzałych byłby niepełny, a właściwie by nie istniał - podkreśliła krytyk filmowy.

                            Wieńczysław Gliński urodził się w Astrachaniu. Jego ojciec - Edward Szupelak-Gliński był oficerem armii austro-węgierskiej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zrzucił mundur i zaczął występować jako aktor w teatrach lwowskich i wileńskich.

                            Gliński ze sceną związany był już od najmłodszych lat. Na deskach teatralnych zadebiutował w wieku 12 lat grając Jasia w inscenizacji bajki braci Grimm "Jaś i Małgosia". W czasie II wojny światowej, studiował w Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej, pracował dorywczo jako szklarz, szatniarz i hotelowy recepcjonista. Był żołnierzem Armii Krajowej. Aresztowany, trafił do obozu na Majdanku; później do obozu Sachsenhausen-Oranienburg.

                            Po zakończeniu II wojny światowej przyjechał do Łodzi, gdzie przez sezon grał na deskach Teatru Syrena. Został zaangażowany przez Arnolda Szyfmana do Teatru Polskiego w Warszawie; później związał się z teatrami Komedia i Narodowym. Grał w repertuarze klasycznym i współczesnym; był m.in.: Alfredem w "Mężu i żonie", Gustawem w "Ślubach Panieńskich" Aleksandra Fredry, Edgarem w "Kurce wodnej" Stanisława Ignacego Witkiewicza i Pastorem Mandersem w "Upiorach" Henryka Ibsena.

                            W teatrze grał z największymi tuzami: Jerzym Leszczyńskim, Aleksandrem Zelwerowiczem, Juliuszem Osterwą, Jackiem Woszczerowiczem, Adamem Kreczmarem, Ludwikiem Solskim, Mieczysławą Ćwiklińską, Junoszą Stępowskim, Elżbietą Barszczewską, Ireną Eichlerówną, Niną Andrycz.

                            Od 1945 roku współpracował z Teatrem Polskiego Radia. Jego charakterystyczny głos zjednał mu ogromne rzesze słuchaczy. Wystąpił m.in. w "Opowieści" Josepha Conrada, "Zrzędności i przekorze" Aleksandra Fredry, "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza,

                            "Potopie" Henryka Sienkiewicza. W 2004 roku otrzymał nagrodę "Wielkiego Splendora Honorowego". Widzowie Teatru Telewizji widzieli go m.in. w przedstawieniach według prozy Macieja Wojtyszki "Gżdacz i inni" oraz "Bromba i inni"

                            Na ekranie debiutował w 1955 r. rolą tytułową w filmie "Sprawa pilota Maresza" w reżyserii Leona Buczkowskiego. Zagrał także m.in. w "Kanale" Anrzeja Wajdy, "Jutro premiera" Janusza Morgensterna, "Jak być kochaną" Wojciecha Jerzego Hasa, "Echo" Stanisława Różewicza, "Lekarstwo na miłość" Jana Batorego oraz "Romans Teresy Hennert" w reżyserii Ignacego Gogolewskiego.

                            Zagrał też w serialach: "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy", "Królowa Bona", "Miasteczko" i "Glina".

                            - Idąc przez życie dociekliwie spoglądałem na spotykanych ludzi, starałem się dostrzegać nie tylko ich przywary, ale i strony ciekawe, piękne, dobre, zabawne. Z zawodu, zamiłowania i natury jestem aktorem, a więc człowiekiem, którego funkcja polega na nieustannym wyłażeniu z własnej skóry i pakowaniu się w skórę osobowości stworzonej przez autora" - mówił o sobie Gliński.

                            film.onet.pl/seriale/0,1785300,wiadomosc.html
                            • gajowy555 Re: * Bronisław Geremek * 14.07.08, 19:28
                              Śmierć obywatela świata

                              Pragnął, by jego kraj, wielokrotnie padający ofiarą polityki
                              wielkich mocarstw, znów miał prawo głosu w chórze narodów
                              Był obywatelem świata i światłym patriotą, był też marzycielem.

                              – Zawsze śniłem o Europie – powiedział prof. Bronisław Geremek,
                              kiedy w 1998 roku odbierał Nagrodę Karola Wielkiego (przyznawaną
                              ludziom bądź instytucjom za zasługi na rzecz jedności europejskiej –
                              przyp. Onet). – Wielkim projektom politycznym powinni towarzyszyć
                              marzyciele, bo oni budzą wolę czynu.

                              A dzisiaj nie żyje. Były polski minister spraw zagranicznych i
                              współtwórca ruchu demokratycznego zginął w niedzielę w wypadku
                              samochodowym. Ta tragedia wydarzyła się w zachodniej części Polski,
                              niedaleko Lubienia. 76-letni liberalny polityk zasiadał wciąż
                              jeszcze w Parlamencie Europejskim i pracował nad swym marzeniem,
                              które się ziściło: pragnął, by jego kraj, tylekroć padający ofiarą
                              polityki wielkich mocarstw, znów miał prawo głosu w chórze narodów.

                              Profesor pochodził z rodziny żydowskiej i część swego dzieciństwa
                              spędził w warszawskim getcie. On i matka przeżyli, brat został
                              deportowany do Bergen-Belsen, ojciec zginął w Auschwitz. W 1968 roku
                              Geremek wystąpił z partii komunistycznej, gdy ta stała się jawnie
                              antysemicka.

                              Do czasu zaangażowania się w życie polityczne zrobił jako historyk
                              błyskotliwą karierę akademicką. Zajmował się historią społeczną
                              średniowiecza, nędzą i przestępczością. Uzyskał doktorat, a
                              następnie habilitację w Polskiej Akademii Nauk, wykładał na całym
                              świecie. Ale Geremek był także homo politicus z krwi i kości i kiedy
                              KOR (Komitet Obrony Robotników), poprzednik "Solidarności",
                              wypowiedział wojnę komunistycznemu reżimowi, od samego początku
                              zaangażował się w tę działalność. Pomagał zakładać pierwsze wolne
                              związki zawodowe, za co trafił na dwa lata do więzienia.

                              Doczekał się upadku socjalizmu i wytęsknionej demokracji, ale przy
                              całym swym zachwycie potrafił zachować zdrowy rozsądek. – Na
                              początku panowała euforia i oczekiwanie, że będziemy umieli dobrze
                              użyć naszej świeżo zdobytej wolności – wspominał. – Lecz demokracja
                              to zbiór beznamiętnych narzędzi i procedur. Nie jest nastawiona na
                              takie emocje, jakie nam wówczas towarzyszyły.

                              W latach 1997- 2000 jako minister spraw zagranicznych starał się
                              zbliżyć Polskę i entuzjastycznych rodaków do Unii Europejskiej. Był –
                              jak sam zalecał innym – "człowiekiem tolerancji i umiaru".

                              wiadomosci.onet.pl/9274,temat.html
                              • gajowy555 Re: * Sołżenicyn * 08.08.08, 12:52

                                Aleksander Sołżenicyn

                                bi.gazeta.pl/im/0/5551/z5551170N.jpg
                                Jego dzieła opisujące stalinowskie represje (a przede wszystkim "Archipelag GUŁag") wstrząsnęły światem. Wielu otworzyły oczy na radzieckie realia. Sołżenicyn był jednym z najgorętszych wrogów bolszewizmu, a w ostatnich latach szczerym zwolennikiem odbudowy rosyjskiego imperium przez prezydenta Putina. Był jednym z najważniejszych europejskich pisarzy XX wieku. Zmarł 3 sierpnia 2008 roku w wieku 89 lat.
                                • rita100 Re: * Sołżenicyn * 08.08.08, 20:52
                                  [*]
                                  czytała am tó ksiójżke i eszcze opowiadania.
                                  Sołżencyn wielki pisarzem był.
                                  • gajowy555 Re: * Odchodzimy * ... 15.10.08, 13:08
                                    Jo, noju grózki łuż nie łoddo. We sobota, ło psiónty dziesiańć zgasła śwyczka, a
                                    wczoraj eśwa Jó pochowali we warnijski ziamni.
                                    Żol, bo to buła fejn świgermuter, muter, grózka, pragrózka i porzóndny człoziek.
                                    Niech naszo Babulke warnijska ziamnia przytuli i lekkó bandzie...
                                    • gajowy555 Re: * Odchodzimy * ... 15.10.08, 13:48
                                      https://schlesien.nwgw.de/foto/albums/userpics/normal_Biskupiec%2C%20Barczewo%20089.jpg
                                      • nereus1 Re: * Odchodzimy * ... 15.10.08, 15:16
                                        Kilka lat temu mialem w naszym klubie w Olsztynie odczyt o zyciu po
                                        smierci. Jest 11 stron. Gdyby bylo zainteresowanie to prosze o e-
                                        mail.
                                        • rita100 Re: * Odchodzimy * ... 15.10.08, 20:00
                                          Chcesz noma to przysłać Nereus. Pocytom, jek tlo możesz do do krzinki wciśnij
                                          ksiójżke. Jo tak myśla, co po snierci to bande ptoszkiem i bande furać, bo
                                          lejduje wolnośc, a w życiu am je jek w pace, typowy domator.
                                    • rita100 Re: * Odchodzimy * ... 15.10.08, 20:04
                                      Zieczne łodpoczywanie daj Ji Panie.
                                      Gajowy, we śpiku pomerła ? Spokojnie ?
                                      W szpitolu ?
                                      Tak musiało być, ale też i trzeba się cieszyć, ze żyła z Wami. Ze nie była
                                      osamotniona i że kości so pochowane na swojej kochanej ziamni.
                                      Z prochu powstalim w proch sia zamnienim.
                                      Cieszmy sie, ze żyła.
                                      Nie smuć się Gajowy, wszystko jest normalnie, tak normalnie jak od wieków wieków
                                      wieków.
                                      Bóg stworzył nam radość i smutek.
                                      Ciężko pocieszać w takich chwilach.
                                      Ale.... najpiękniejsze jest dawanie radości, nawet w takich chwilach, tlo czy
                                      sia tak do ?
                                      A zycie toczy sia dali.......
                                      • rita100 Re: * Odchodzimy * ... 18.10.08, 19:53
                                        uk.youtube.com/watch?v=nCswrmH7FZQ&feature=related
                                        Jeka psiankna psiosenka na pożegnanie, przyznocie ?
                                        Tlo do kóńca posłuchajcie.
                                        Wciórkich słów nie mniarkuje, ale refren mózi ło łodchodzeniu.
                                        • gajowy555 Re: * Mieczysław Rakowski * ... 08.11.08, 19:05
                                          Zmarł Mieczysław Rakowski


                                          https://m.onet.pl/_m/71a5ca98c273b1dc03e3da06f58e0ac1,5,1.jpg

                                          W wieku 81 lat zmarł Mieczysław Franciszek Rakowski - poinformowała TVN24.
                                          Rakowski był ostatnim premierem w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, a w latach 1958 - 1982 był redaktorem naczelnym tygodnika "Polityka". W III RP był szeregowym członkiem Socjaldemokracji Polskiej oraz redaktorem naczelnym kwartalnika "Dziś".

                                          M.F. Rakowski był również ostatnim I sekretarzem PZPR i autorem słynnych słów "sztandar wyprowadzić" podczas ostatniego zjazdu partii. W PRL był uważany za przedstawiciela skrzydła reformatorów i liberałów partyjnych. W wolnej Polsce dokonując wydał 10-tomowy zbiór "Dzienników", które zawierały zapiski z lat 1958 - 1990.
                                          • rita100 Re: * Mieczysław Rakowski * ... 08.11.08, 19:12
                                            Dziwne uczucia
                                            • gajowy555 Re: * Mieczysław Rakowski * ... 20.11.08, 14:55
                                              rita100 napisała:

                                              > Dziwne uczucie


                                              A czamu, dyć to człoziek buł, kawałek historyji Polski (jeka by Ona nie buła)...
                                              • gajowy555 Re: * Jan Machulski * 20.11.08, 15:02

                                                Jan Machulski nie żyje

                                                https://m.onet.pl/_m/4db25001c47d8293ce486e9891a757bb,5,1.jpg


                                                Popularny aktor Jan Machulski nie żyje. Miał 80 lat.

                                                Machulski, legendarny kasiarz Kwinto z "Vabanku", często występował w filmach swojego syna Juliusza.

                                                https://film.onet.pl/_i/news/duze/j/jan_machulski_2.jpg


                                                Urodził się 3 lipca 1928 roku w Łodzi, gdzie w 1954 ukończył Państwową Wyższą Szkołę Aktorską. W tym samym roku zadebiutował jako aktor, a dziewięć lat później jako reżyser teatralny. Początkowo swoją karierę wiązał z reżyserią, w 1971 roku ukończył Wydział Reżyserii warszawskiej PWST.

                                                Na dużym ekranie zadebiutował małą rólką w filmie nowelowym "Trzy opowieści" (1953). W roku 1958 wystąpił w filmach wojennych "Historia jednego myśliwca" - gdzie zagrał młodego pilota Staszka, "Orzeł" i "Wolne miasto". Główną rolę Machulski zagrał w autorskim filmie Jana Laskowskiego i Tadeusza Konwickiego "Ostatni dzień lata" (1958). W filmie "Drugi człowiek" (1961) zagrał Karola – mężczyznę, których wychodzi z więzienia i próbuje zacząć nowe życie. W latach 60. i 70. grywał głównie role epizodyczne, spośród których wyróżnia się postać hrabiego Pena Flor w "Rękopisie znalezionym w Saragossie" (1964) Wojciecha Jerzego Hasa.

                                                W filmie przygodowym "Wyspa złoczyńców" (1965) zagrał pracownika muzeum Tomasza - głównego bohatera kultowych powieści Zbigniewa Nienackiego o Panu Samochodziku. Jako Ludwik - młody naukowiec wydany na pastwę zaborczych kobiet - Machulski wystąpił w komedii "Sublokator" (1966) w reżyserii Janusza Majewskiego, zagrał też w "Lalce" (1968) Wojciecha Jerzego Hasa. Dzięki swej młodzieńczej urodzie był obiektem westchnień młodziutkiej Ludki w "Tabliczce marzenia" (1968), przystojnym kapitanem Staszkiem, który podbija serce nieprzejednanej dotąd porucznik Krystyny w "Rzeczpospolitej babskiej" (1969), oraz kochankiem Teresy – głównej bohaterki filmu "Z tamtej strony tęczy" (1972).

                                                Druga połowa lat 70. to w karierze aktorskiej Jana Machulskiego głównie role w serialach telewizyjnych. W filmie szpiegowskim "Sekret Enigmy" (1979) oraz w telewizyjnej serii "Tajemnica Enigmy" (1979) aktor wystąpił w nietypowej dla siebie roli bohatera negatywnego – niemieckiego pułkownika Rudolfa. Machulski wystąpił także w popularnych serialach "Daleko od szosy" (1976) oraz "Polskie drogi" (1976).

                                                Rola kasiarza Henryka Kwinto w komediach kryminalnych "Vabank" (1981) oraz "Vabank II czyli Riposta" (1984) w reżyserii Juliusza Machulskiego – syna aktora, jest jego najsłynniejszą filmową kreacją. Dzięki niej Jan Machulski zyskał emploi sympatycznego i szlachetnego oszusta o złotym sercu, które później wykorzystał m.in. w filmie "Vinci" (2004). Postać Kwinto została sparodiowana w innej komedii Juliusza Machulskiego "Kingsajz" (1987), w której pojawia się Kwintek grany oczywiście przez Jana Machulskiego. Od filmu "Vabank" Machulski Senior regularnie występuje w filmach swojego syna. W komedii kryminalnej "Deja Vu" (1989) pojawił się jako "Big Jim" Cimino – ojciec chrzestny włoskiej mafii w Chicago, w kostiumowym "Szwadronie" (1992) zagrał legendarnego powstańca Markowskiego.

                                                W latach 90. Machulski grywał małe role, głównie wojskowych lub policjantów, w najgłośniejszych filmach dekady. W kultowych "Psach" (1992 i 1994) Władysława Pasikowskiego wystąpił jako major Walenda, w filmie "Polska śmierć" (1994) zagrał pułkownika, a w komediach "Kiler" (1997) i "Kiler-ów 2-óch" (1999) Juliusza Machulskiego pojawił się w roli nadinspektora. Pełną ciepła postać dziadka zagrał w filmie "Cudze szczęście" (1997) w reżyserii Mirosława Borka.

                                                Od lat 90. Machulski często pojawiał się na małym ekranie, grając w popularnych serialach m.in. w "Fitness Clubie" (1994-95), "Ekstradycji 2 i 3" (1996 i 1998), "Miasteczku" (2000-01) i „Rodzinie zastępczej” (2003). W serii "Matki, żony i kochanki" (1995 i 1998) zagrał Jana Padlewskiego, ojca jednej z głównych bohaterek – Doroty (Gabriela Kownacka). Ostatnio Machulski grywa w filmach młodych reżyserów. W roku 2000 zagrał Bossa w filmie "D.I.L." Konrada Niewolskiego, a w komedii "1409. Afera na zamku Bartenstein" (2005) Rafała Buksa i Pawła Czarzastego Machulski zagrał główną rolę krzyżackiego komtura. Kolejną parodię postaci Kwinty – złodzieja Kwintowskiego aktor stworzył w komedii kryminalnej "Nie ma takiego numeru" (2005) w reżyserii Bartosza Brzeskota. Jan Machulski pojawił się też w polskim pastiszu "Amelii" – filmie "Emilia" (2005) autorstwa Piotra Matwiejczyka.

                                                Jan Machulski był aktywnym animatorem polskiego życia filmowego. Od 1974 roku był wykładowcą na Wydziale Aktorskim łódzkiej PWSFTviT, kilkukrotnie był dziekanem tego wydziału. Był też pomysłodawcą łódzkiej Alei Gwiazd, na której w 1998 roku odsłonił gwiazdę ze swoim nazwiskiem. W roku 2003 na 11 Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage w Łodzi otrzymał Złotą Żabę dla najlepszego polskiego aktora. Dwa lata później Machulski został uhonorowany Offskarem - Polską Nagrodą Kina Niezależnego, przyznaną mu za całokształt twórczości i wspieranie kina offowego.

                                                Aktor nie doczekał premiery ostatniego filmu ze swoim udziałem - "Ostatnia akcja" - która odbędzie się 30 stycznia.

                                                Reżyser Jacek Bromski powiedział, że Machulski był jedną z najsympatyczniejszych postaci. - Ta wiadomość jest bardzo przykra. Bardzo lubiłem Janka. Wszyscy go lubili - mówił. - To jeden z niewielu ludzi, który potrafił sobie zjednywać sympatię i życzliwość otoczenia. Świetny aktor, znakomity człowiek - tłumaczył.

                                                - Szkoda, że ludzie z tego pokolenia zaczynają odchodzić. Dziś jest przecież pogrzeb innego wybitnego filmowca Stanisława Różewicza i tego samego dnia tracimy Janka Machulskiego. To jest naprawdę bardzo smutna jesień - zauważył.

                                                Według Bromskiego, Jan Machulski był też świetnym pedagogiem. - I Jan Machulski, i Stanisław Różewicz byli ludźmi, którzy zawsze z życzliwością patrzyli na nas, gdy w zawodzie filmowym stawialiśmy pierwsze kroki. Byli życzliwi i pomocni - podkreślił.

                                                - Byłem w szkole filmowej na jednym roku z Julkiem Machulskim i muszę powiedzieć - dodał Bromski - że jego ojciec Jan Machulski był zawsze otwarty na tzw. młodzież filmową, służył pomocą, doświadczeniem, chętnie brał udział w naszych szkolnych filmach.
                                                • rita100 Re: * Jan Machulski * 20.11.08, 20:04
                                                  Przeżył godnie swe życie. Dziankujewa co buł i doł noma tyle aktorskich wrażeń.
                                                  • lelo58 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 00:29
                                                    Am go znoł łosobiście ji łón mnie znoł łosobiście,tlo łón tego nie ziedzioł.Jego
                                                    bziołka Halina ji Łón rzóndzili w Tyjatrze Łochoty,to
                                                    buła barzo ciekawo bina w mojich ciasach.Jo nie ziem siła wy na tej Warniji
                                                    mocie roków,czy pamnientacie tamte ciasy.Łóni łod ciasu do ciasu zapraszali do
                                                    Warszawy tyjatry z prowincyji.Nie pamnientam rychtycznie abo w dycembrze abo w
                                                    nowambrze 1980 my byli z naszym łolsztynskim tyjatrem łu nich na bezuchu.Tedy
                                                    łon mnioł 52 roki.
                                                    Buł barzo mniły,sympatyczny,z kozdym godał,kożdemu poziedzioł dobre słowo.My
                                                    pokazali śtuke Ivo Bresana"Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna",nie ziem
                                                    czy kto z woju pamnienta.Łoni w tym tyjatrze robzili barzo psiankno
                                                    robota,mnieli barzo psiankno idea-łognisko tyjatralne.Brali dziecióków ji
                                                    łuczyli jich aktorskiego fachu,uz zaboczyłem nazwiska ale barzo dużo dzieciuków
                                                    potem buło znanymi aktorami.Barzo psiankny życiorys,barzo psiankny człoziek.
                                                    Tero łon ziersze goda dla Pona Boga.
                                                    Łon ziedzioł co Pon Bóg nie jest w tyjatrze życia inspicjentem,nie jest
                                                    suflerem,nie jest cynzorem,Łón ziedzioł co Pon Bóg jest Widzem,
                                                    Łón wszistko robziół dla Widza.
                                                    Nie zaboczymy Woju Ponie Janku.
                                                    Zawdy bandziemy pamnientać

                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 20:53
                                                    Lelo, toś Ty śwatowy czloziek. Znosz sia na artystach. Pewno barziej łod noju to
                                                    przeżywosz. Słuchała am co godali ło Niam - co to buł barzo dobry człoziek, nie
                                                    tlo artysta. Wyjątkowy człoziek i to je recht, bo som tyż tak godasz.
                                                    A przede wszistkim kochał ludzi.
                                                    Poziedzioł pono co trza kochać ludzi i nie kryć sia z tym. Brok to poziedzieć,
                                                    coby sia nie spóznić. I Łón sia nie spóźniuł.

                                                    Tero gro no samego Pana Boga na niebzieskiej niwie.
                                                    [*]
                                                  • gajowy555 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 21:04
                                                    Jó, Lelo to śwatowy człoziek, mnieszko na Inslach Bergamutach, fejn z noma
                                                    łosprazio i tlo tych insli ni mo...
                                                  • lelo58 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 21:05
                                                    Tak,to był taki właśnie dobry,kochany CZŁOWIEK,w tym najlepszym tego słowa
                                                    znaczeniu.Wspaniały nauczyciel,najbardziej lubiany dziekan w łódzkiej
                                                    "filmówce".Przyjaciel młodych ludzi.
                                                  • gajowy555 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 21:41

                                                    "Mieliśmy jeszcze dużo planów"

                                                    "Jeden z nielicznych aktorów,którzy jak grają to bardziej dbają, żeby partner lepiej wypadł niż on sam. Kiedy w „Vabanku”, on jako Kwinto i ja jako Kramer, graliśmy protagonistów, wszyscy się dziwili, jak możemy sobie z tym dać radę, kiedy się prywatnie bardzo lubimy. Była w tym zasługa znakomitego aktorstwa i wielkiego koleżeństwa Jana Machulskiego".

                                                    Leonard Pietraszak

                                                    www.tvn24.pl/24467,1573907,,,jan-machulski-nie-zyje-mielismy-jeszcze-duzo-planow,wiadomosc.html
                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 21.11.08, 21:42
                                                    Z tym sia musioł Machulski łurodzić. Z pogodó ducha.
                                                  • lelo58 Re: * Jan Machulski * 24.11.08, 13:54
                                                    Eszcze ło Ponu Janku brok trzi słowa poziedziyć.Jek bandzieta w łolsztyńskim
                                                    tyjatrze to łobaczta czy je eszcze Jego fotografija,bo
                                                    łon na naszy binie barzo krótko groł,pamnientam co w rokach 80-tych eszcze
                                                    buła.Mniarkuje co w rokach psiandziasiuntych groł,bo jego syn Juliusz łu noju w
                                                    Łolsztynie sia łurodziół w 1955.To jakiś mo z naszo warnijsko ziamnio związek.
                                                    Jek Pon Janek buł w Silmowej Szuli dziekanem to tyż wyłuczuł na fejn
                                                    szauśpilera naszego Malajkata,łon po prażdzie nie Warnijak,bo w Ządżborku sia
                                                    łurodził ji do szuli łaziuł,ale łon z naszego województwa,to nasz.
                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 24.11.08, 21:07
                                                    Jo mysla co ta stara ziara pamnienta, bo tyjatr Jaracza buł słynny tyjatrem w
                                                    tamtych ciasach i ważno role łodgrywoł tak artystyczno jek i polityczno.
                                                    A Malajkat to pono jek ziankszość achtorów to pono w Mrongowzie mo swojo knajpe
                                                    z jinszymi na spółke. Jek zieść niesie nie za bardzo fejn te jinteresa achtorom
                                                    sia udało. Ale nie ziam, to tlo z plotek medialnych.

                                                    Eszcze chiba ni buło pogrzebu Machulskiego, bo nic nie godali w ziadomościach.
                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 28.11.08, 21:03
                                                    Dzisioj ło dwienastej godzinie buł pogrzeb. Prochy w urnie spoczeły na smentarzu
                                                    Powązkowskim w Warszazie.
                                                    "Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego oddała salwy honorowe. Wojskowy
                                                    sygnalista odegrał ponadto na trąbce melodię, którą grano w filmie "Vabank II"
                                                    podczas pogrzebu Kwinty."

                                                    Poczytoj jekie psiankne słowa poziedzieli
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,81048,6003881,Zakonczyl_sie_pogrzeb_Jana_Machulskiego_na_Powazkach.html
                                                    "Kochany Janku! Jeszcze kilka tygodni temu byłeś w szkole razem z nami, na
                                                    Targowej. Trudno uwierzyć, że już Cię z nami nie ma. Siedzisz teraz gdzieś, wiem
                                                    gdzie, bo Niebo zawsze Ci sprzyjało. A ty miałeś jakieś niezwykłe układy z Panem
                                                    Bogiem. Siedzisz gdzieś i podejrzewam, że zakładasz tam teatr lub szkołę
                                                    aktorską" - mówił Gliński."
                                                  • lelo58 Re: * Jan Machulski * 28.11.08, 21:15
                                                    Zidzisz Rita jek psianknie poziedzioł Gliński,poziedzioł rychtycznie tak jek my
                                                    o niem godali.Łon był Zielgi Człoziek,być zielgam dzisioj to
                                                    trza być dobrem człoziekam,a łu noju je taki deficyt dobrygo człozieka.
                                                    A pamnientosz Rita Glińskiego i Pona Janka jek fejn grali na tem
                                                    u-bocie co Mniamcam z Tallina furnoł.
                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 28.11.08, 21:31
                                                    Rychtycznie, łu noju tero nie liczy sia dobry człoziek tlo jygo psienóndze. Cora
                                                    mniej je dobrych ludzi. Ale tan pogrzeb pokazoł co warto być dobrym człoziemem,
                                                    bo jednak jak widać dobrem za dobro sie płaci, i pamnienció.
                                                    To przecie nie tak wiele - być dobrym.
                                                    Ale tyż brok sia z tych chiba urodzić. Machulski mnioł to w sobie, tó sympatie.

                                                    To na zdrozie Lelo, wychylim jek to tradycyjnie bywo.

                                                    Cosik nie pamnientam tygo silmu.
                                                  • lelo58 Re: * Jan Machulski * 01.12.08, 13:36
                                                    O!To buł silm"Orzeł",Pon Janek buł porucznikam a Gliński buł kapsitanam,eszcze
                                                    groł Aleksander Sewruk,chtóren buł ziela roków szefam łolsztyńskiego tyjatra.
                                                  • lelo58 Jorn Utzon 01.12.08, 13:53
                                                    W sobote w Kopenhadze łumer Jorn Utzon,zielgi architekt,buł ołtorem
                                                    projektu Łopery w Sydney,tej co wyglunda jek zielga psiankna zegelbota.
                                                    Na znak pamniańci ji smutku wciórkie lichtarnie kiele łopery buły
                                                    wyłunczune.Psirszy mninister Ołstralji poziedzioł co Utzon,chtóren buł
                                                    Duńczykam,buł tyż najziankszym synam ołstralijskiej ziamni.Utzon mnioł
                                                    90 roków,psianknie sobzie pożuł.
                                                  • rita100 Re: Jorn Utzon 01.12.08, 20:43
                                                    Trza łobaczyć tó łopere w Sydney jek wyglunda.
                                                  • gajowy555 Re: Jorn Utzon 02.12.08, 09:42
                                                    rita100 napisała:

                                                    > Trza łobaczyć tó łopere w Sydney jek wyglunda.


                                                    https://www.budowle.pl/buildings/photos/australia/opera-w-sydney-1.jpg


                                                    i eszcze:

                                                    skarby-swiata.pl/australia/australia/gmach_opery_w_sydney.html
                                                  • rita100 Re: Jorn Utzon 02.12.08, 13:28
                                                    No jo, jek żaglowiec na morzu. Psiankna architektura i nowoczesna.
                                                  • rita100 Re: * Jan Machulski * 01.12.08, 20:41
                                                    Lelo, a cytołes ło tam co majó nazwać cug pospsieszny z Łodzi do Warszawy
                                                    "Machul". Ale taki jedan redachtorek nie chce coby sia tak ten cug mnianowaoł,
                                                    bo to sia szpetnie kojarzy. Jo jygo mniarkuje, zaro by pasażerowie przekrencali
                                                    na "Machu...". No ziyta ło co sia rozłazi, datemu majó tan cug nazwać 'Kwinto' i
                                                    to bandzie fejn. Prowda ?
                                                    A jek tam cug bandzie jechoł to eszcze i na trómbkach zagrajó słynny przebój
                                                    kasiarza.
                                                    Jo tyż sia nie zgadzam na pociąg "Machul"
                                                  • gajowy555 Re: * Jan Machulski * 02.12.08, 09:53
                                                    profesorekml.wrzuta.pl/audio/8mlXt75DXL/muzyka_filmowa_-_vabank_ii
                                                  • rita100 Re: * sójsiadka * 02.12.08, 19:52
                                                    buła fest dobra, bardzo fest, tlo ji sia nie powiodło w zyciu.
                                                    Nie ziam kedy bandzie ji pogrzeb ale ziam co stypo bandzie w mojam sklepsie.
                                                  • gajowy555 Re: * Maciej Kuroń * 25.12.08, 21:52

                                                    https://film.onet.pl/_i/news/mwmedia/duze/maciej_kuron_1.jpg


                                                    W wieku 48 lat, z powodu niewydolności krążenia, w swoim domu w Izabelinie, zmarł Maciej Kuroń, syn Grażyny i Jacka Kuroniów, autor książek kucharskich, gwiazda telewizyjnych programów kulinarnych, juror konkursów kucharskich.


                                                    "Nauczył miliony Polaków jak czerpać radość z przyrządzania posiłków. Sprawił, że w naszych kuchniach zaczęliśmy eksperymentować z nowymi smakami i dbać o wygląd potraw. Już nigdy nie usłyszymy jego charakterystycznego głosu, nie zobaczymy jak z poczuciem humoru i prawdziwą pasją opowiada o jedzeniu. Maciej Kuroń nie żyje" - podał Polsat News.

                                                    Informację o śmierci Macieja Kuronia potwierdziła Małgorzata Weremczuk, jego menadżerka. - Maciej bardzo kochał ludzi. Odszedł z przekonaniem, że nie skrzywdził nikogo - powiedziała Weremczuk.

                                                    W czwartek Maciej Kuroń źle się poczuł. Rodzina wezwała pogotowie, ale lekarzom nie udało się uratować dziennikarza.

                                                    Maciej Kuroń urodził się w Warszawie 8 marca 1960 roku. Popularność zdobył jako dziennikarz i publicysta kulinarny, choć z wykształcenia był historykiem. W USA ukończył podyplomowe studia gastronomiczne. Karierę telewizyjną zaczynał w TVN w 1997 roku. W 1998 roku otrzymał statuetkę Wiktora, nagrodę Akademii Telewizyjnej.

                                                    Był oddanym uczniem swojego ojca, Jacka. Jako student działał w NZS (w czasie stanu wojennego minister nauki i szkolnictwa usunął go z listy studentów UW). W jednym z wywiadów, których udzielił "Gazecie Wyborczej" Maciej Kuroń opowiadał o swoim dzieciństwie: "Miałem trzy lata, kiedy rodzice zamieszkali u dziadków Kuroniów na Żoliborzu. Wkrótce ojciec częściej zaczął przebywać w więzieniu niż w domu, mama kończyła studia. (...) Od czwartego do dziesiątego roku mojego życia ojca w zasadzie nie było w domu. Z początku mówiono mi, że jest w wojsku. W 1967 roku między jedną a drugą odsiadką ojciec w drodze z przedszkola powiedział mi, gdzie był naprawdę i dlaczego. Uważał, że dziecka nie należy uczyć lęku. Tak wychowywał mnie i moją matkę. Był dumny, kiedy wchodziłem na najwyższe sosny, uczył mnie nurkować i wspinać się w Tatrach. (...) Pierwszą rewizję pamiętam, gdy miałem cztery lata. Potem przenosiłem ulotki, bibułę, pieniądze. Sam wybierałem sobie trasy, wchodziłem w zaułek, przeskakiwałem przez płot, gubiłem "ogon". W domu przysłuchiwałem się rozmowom ojca z Modzelewskim, Michnikiem" (źródło cytatu: gazeta.pl).

                                                    Później jednak skoncentrował się na działalności odległej od polityki. "Jedyny syn, syn kochający, od niemowlęctwa zapatrzony w Ojca. Ten kult Ojca z pierwszymi butelkami mleka i soczkami wpoiła mu Matka wraz z własną wielką romantyczną miłością do Rycerza bez skazy, trochę Błędnego Rycerza, obrońcy słabych i uciśnionych" – pisała na oficjalnej stronie Macieja Kuronia Janina Barbara Słuszniak. "Też się dziwiłam, choć nie miałam Maciejowi za złe, że podzielając ideały i poglądy Ojca, zatrudnia się zawodowo w dziedzinie tak nieideologicznej. Może tak zapisano w gwiazdach?" – dodawała.

                                                    "Maciej pisze o sobie, że pierwszym jego dziełem kulinarnym była szarlotka. Nieudana, zaznacza, ale i tak zjedzona do ostatniej okruszynki. Jego mama, Grażyna, z którą zaprzyjaźniłam się, gdy po raz pierwszy aresztowano Jacka (była o 10 lat ode mnie młodsza), zapamiętała co innego: JAJECZNICĘ!..." - możemy przeczytać we wspomnieniach Słuszniak. "... - Wróciłam z Poradni ze strasznym bólem głowy i padłam. Maciej nie widział mnie jeszcze w takim stanie. Okropnie się zatroskał. 'Mamusiu, ja ci usmażę jajecznicę' - Dobrze, synku, dobrze. - A on za chwilę naprawdę mi jajecznicę przynosi! I to taką, jak lubię, wiesz. Sześcioletni brzdąc!"

                                                    Maciej Kuroń wydał wiele kulinarnych książek (m.in. "Kuchnia Polska. Kuchnia Rzeczypospolitej Wielu Narodów"). Telewidzowie kochali go głównie za serdeczność i uśmiech i charakterystyczny głos.


                                                    film.onet.pl/0,0,1886883,wiadomosci.html
                                                  • gajowy555 Re: * Maciej Kuroń * 25.12.08, 22:02
                                                    Miał zaledwie 48 lat

                                                    czwartek 25 grudnia 2008 17:38

                                                    Maciej Kuroń nie żyje

                                                    Nauczył miliony Polaków jak czerpać radość z przyrządzania posiłków. Sprawił, że w naszych kuchniach zaczęliśmy eksperymentować z nowymi smakami i dbać o wygląd potraw. Już nigdy nie usłyszymy jego charakterystycznego głosu, nie zobaczymy jak z poczuciem humoru i prawdziwą pasją opowiada o jedzeniu. Maciej Kuroń nie żyje - podaje Polsat News.

                                                    Maciej Kuroń miał zaledwie 48 lat. Dziś źle się poczuł. Rodzina natychmiast wezwała pogotowie. Lekarze walczyli o jego życie, niestety - bezskutecznie. Kuroń zmarł z powodu ciężkiej niewydolności krążenia.

                                                    Urodził się 8 marca 1960 w Warszawie. Jego ojcem był legendarny współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników Jacek Kuroń. Maciej nie poszedł jednak w ślady ojca i nie zajął się polityką. Życie poświęcił swej największej pasji - gotowaniu. Jego programy kulinarne gromadziły przed telewizorami miliony Polaków.

                                                    Po śmierci Macieja Kuronia na jego stronie internetowej ukazał się wpis: "Wszędzie jeszcze pełno Maćka, jeszcze półki spiżarni uginają się od przysmaków, które przygotowywał na święta. Jeszcze w kolejce czeka tyle książek do wydania, tyle spraw do omówienia. Jeszcze w sali teatralnej w Świdnicy unosi się zapach piersi kaczych i modrej kapusty z miodem, które ugotował na swoim ostatnim pokazie. Swoim dzieciom przekazał to wszystko czego nauczył się od swoich wyjątkowych rodziców. Ciepło, uśmiech, wierność zasadom, wrażliwość na innych ludzi. Zostawił im wielki dar smaku, smaku, którym przez lata ubogacał nas wszystkich. Maciej uczynił nasz świat lepszym i smaczniejszym".

                                                    Kuroń był autorem m.in. "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Skończył gastronomiczne studia w USA.

                                                    W latach 80. XX w. działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W stanie wojennym za działalność opozycyjną decyzją ministra nauki i szkolnictwa został usunięty z listy studentów UW.
                                                  • gajowy555 Re: * Maciej Kuroń * 25.12.08, 22:03
                                                    Maciej Kuroń (ur. 8 marca 1960 w Warszawie, zm. 25 grudnia 2008 w Izabelinie – syn Grażyny i Jacka Kuroniów, dziennikarz i publicysta kulinarny. Z wykształcenia historyk i absolwent podyplomowych studiów gastronomicznych w USA (kucharz), prowadził i występował w wielu programach telewizyjnych związanych z gastronomią.

                                                    W 1980 jako student Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Olsztynie reprezentował olsztyńskie środowiska studenckie w Komitecie Założycielskim Niezależnego Zrzeszenia Studentów w Warszawie.

                                                    W stanie wojennym po usunięciu decyzją ministra nauki i szkolnictwa wyższego w roku 1982 ze studiów na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego studiował historię na WSP w Olsztynie. Potem kształcił się w USA. Autor kilku książek kulinarnych, w tym "Kuchni Polskiej. Kuchni Rzeczypospolitej Wielu Narodów". Członek m.in. Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Zmarł nagle 25 grudnia 2008 z powodu ciężkiej niewydolności krążenia.
                                                  • freemason Pale kerce dla Macieja Kuronia ['][']['] 25.12.08, 22:04

                                                  • lelo58 Re: Pale kerce dla Macieja Kuronia ['][']['] 25.12.08, 22:17
                                                    Fejn buł człoziek,porzundny jek łojczulek,zawdy skory coby drugamu człoziekoziu
                                                    pomóc.Bandzie jego brak.Dozidzynia Ponie Macieju,tero sobzie łuz z łojczulkam w
                                                    niebzie ło warzyniu godacie.
                                                  • rita100 Re: Pale kerce dla Macieja Kuronia ['][']['] 26.12.08, 10:50
                                                    Żol co tak młodaso pomerł, eszcze mnioł przed sobo prziśłośc.
                                                  • gajowy555 Re: * Kamila SKOLIMOWSKA * 19.02.09, 07:26
                                                    Kamila Skolimowska nie żyje

                                                    https://m.onet.pl/_m/a2e6c3d39c62997f8004a85ea203a951,5,1.jpg


                                                    Mistrzyni olimpijska z Sydney w rzucie młotem, Kamila Skolimowska nie żyje. Ta szokująca i tragiczna wiadomość dotarła ze zgrupowania w Portugalii, gdzie trenują nasi lekkoatleci. Kamila zasłabła podczas środowego treningu. Natychmiast zdecydowano o przewiezieniu jej do szpitala w Vila Real de Santo Antonio. Tam nasza zawodniczka straciła przytomność. Już jej nie odzyskała.

                                                    Lekkoatletka jeszcze przed treningiem skarżyła się na złe samopoczucie. W jego trakcie nagle zasłabła. Natychmiast zdecydowano, że trzeba zawieźć ją do szpitala w Vila Real de Santo Antonio. Zawodniczka czuła się coraz gorzej. Nagle straciła przytomność. Jej koledzy zaczęli ją cucić i wezwali karetkę.

                                                    Iskra nadziei

                                                    Kamila odzyskała przytomność, ale ambulans zabrał ją do szpitala. W karetce doszło niestety do kolejnego kryzysu. Polska mistrzyni ponownie straciła przytomność.

                                                    Podjęto próbę reanimacji, która trwała ponad godzinę. Ale było za późno, naszej zawodniczki nie udało się już uratować.

                                                    Już we wtorek nie uczestniczyła aktywnie w zajęciach sportowych. - We wtorek poczuła ból łydki, rano nie najlepiej się czuła, dlatego po konsultacji z trenerem zrezygnowała z pierwszego środowego treningu. Wszyscy jesteśmy w szoku i czekamy na wyniki autopsji. Ciało Kamili zostanie w czwartek przewiezione do Faro, tam zostaną ustalone przyczyny zgonu. Lekarze podejrzewają zawał serca - mówi mistrz olimpijski z Sydney w rzucie młotem Szymon Ziółkowski, który był świadkiem wydarzeń.
                                                  • gajowy555 Re: * Kamila SKOLIMOWSKA * 19.02.09, 07:31
                                                    Miała zaledwie 26 lat...

                                                    sport.onet.pl/0,0,115617,21,0,0,1,fotoreportaz.html
                                                  • rita100 Re: * Kamila SKOLIMOWSKA * 19.02.09, 19:38
                                                    Grubo za wcześnie, grubo - zdążyła zostać Mistrzynią Olimpijską.
                                                    Dobrze, że była, ale żal, żal , że tak wcześnie odeszła, przeciez zycie miała
                                                    przed sobą....
                                                    [*]
                                                  • gajowy555 Re: 4 marca - Rocznice... 04.03.09, 12:08
                                                    2004 - Zmarł Jeremi Przybora, poeta, autor, pisarz, także aktor, współtwórca (z Jerzym Wasowskim) telewizyjnego „kabaretu Starszych Panów” (październik 1958 – 1970), powtórnie w telewizji „Kabaretu Jeszcze Starszych Panów” oraz radiowego Teatrzyku „Eterek”, cyklu audycji telewizyjnych „Divertimento”, autor libretta do musicalu „Piotruś Pan”. Uważany za mistrza słowa rymowanego, „ojca” piosenki poetyckiej, wzór dla późniejszych autorów tego gatunku (ur. 12.12.1915).

                                                    2007 - Zmarł Tadeusz Nalepa, kompozytor, gitarzysta, wokalista i autor tekstów, założyciel i lider zespołów: bigbitowego Blackout i bluesowo-rockowego Breakout (ur. 26.08.1943).
                                                  • rita100 Re:Zbigniew Religa 08.03.09, 20:25
                                                    Zbigniew Religa [*]

                                                    Czułam to przy Jego ostatnim wystapieniu w Sejmie. Już było widać, że z
                                                    nowotworem nie wygra. Bardzo Go ceniłam.
                                                  • gajowy555 Re: * Zbigniew Religa * 09.03.09, 12:10
                                                    Prof. Religa zmarł w niedzielę 8 marca 2009 r.. Był wybitnym polskim kardiochirurgiem, w 1986 r. przeprowadził pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. W ostatnich latach był posłem klubu PiS i jednym z najbardziej znanych krajowych polityków. Był kawalerem Orderu Orła Białego.

                                                    https://m.onet.pl/_m/7deb081e04c937dfcf927c80ef8ce3fb,5,1.jpg

                                                    "Gazeta Wyborcza": Mogę umrzeć w każdej chwili i nie stanowi to dla mnie żadnego problemu - mówi w ostatnim wywiadzie Zbigniew Religa.

                                                    "Duży Format" publikuje fragment wywiadu rzeki "Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni". Wywiad przeprowadził Jan Osiecki.

                                                    - Nie ma mnie teraz na moich ukochanych Wyspach Zielonego Przylądka, bo rozmawiamy tu, w Warszawie. Nie ma mnie też nad Bugiem. I gdybym umarł, po prostu nie byłoby mnie tutaj, w tym miejscu. Poza tym nic nie zmieniłoby się na świecie - mówił Religa.

                                                    - Raka trzeba traktować normalnie. To po prostu choroba i się z nią walczy. Tylko od charakteru zależy, jak człowiek do tego podchodzi - czy jest przerażony, czy potrafi ją zaakceptować. Ja nie jestem przerażony, jak widać - dodaje.
                                                  • rita100 Re: * Zbigniew Religa * 12.03.09, 18:15
                                                    Bandzie mnioł świecki pogrzeb. Tak zadecydowała familija. A na trómbce bandzie
                                                    grana ta melodyja
                                                    www.youtube.com/watch?v=c5IIXeR5OUI&feature=related
                                                    Bo najbardziej ją lubiał.
                                                  • gajowy555 Re: * Marek Walczewski * 27.05.09, 11:00
                                                    W wieku 72 lat zmarł aktor teatralny i filmowy Marek Walczewski

                                                    Marek Walczewski był aktorem Teatru Dramatycznego. Cierpiał na chorobę Alzheimera.


                                                    https://m.onet.pl/_m/5c5e7ab24705d46d976e49f17695964b,5,1.jpg

                                                    Marek Walczewski był nazywany "najbardziej demonicznym spośród naszych aktorów". Urodził się w 1937 roku w Krakowie, w rodzinie o lwowsko-wiedeńskich korzeniach. W szkole muzycznej uczęszczał do klasy skrzypiec. Karierę skrzypka poświęcił jednak dla sportu - należał do reprezentacji Polski juniorów w szermierce. Aktorstwa uczył się w krakowskiej PWST, którą ukończył w 1960 roku. Po studiach Marek Walczewski zaczął występować na deskach Starego Teatru, z którym był związany do 1972 roku. Tu m. in. zagrał Hrabiego Henryka w wystawionej w stulecie Starego Teatru "Nieboskiej komedii" w reżyserii Konrada Swinarskiego, role w "Królu Henryku IV" Szekspira (reż. Jerzy Jarocki) i "Mizantropie" Moliera (reż. Zygmunt Hübner). W 1973 r. Marek Walczewski przeniósł się do Warszawy. Przez pewien czas związany był z Teatrem Studio, później Dramatycznym.

                                                    W filmie Marek Walczewski zadebiutował w 1963 roku rolą Tadeusza w "Pasażerce" Andrzeja Munka. W 1972 roku zagrał Gospodarza w ekranizacji "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. Było to pierwsze spotkanie z Andrzejem Wajdą - po raz drugi spotkali się dwa lata później na planie "Ziemi obiecanej". W swojej karierze Marek Walczewski współpracował z wieloma wybitnymi reżyserami: Jerzym Antczakiem ("Noce i dnie"), Jerzym Hoffmanem ("Do krwi ostatniej"), Andrzejem Barańskim ("Dwa księżyce", "Kawalerskie życie na obczyźnie"). Zagrał w czterech filmach Piotra Szulkina: "Golem", "Wojna światów - następne stulecie", "O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji" i "Ga, ga. Chwała bohaterom". W "Śmierci prezydenta" Jerzego Kawalerowicza (1977 r.) Walczewski wcielił się w postać zabójcy Gabriela Narutowicza - nacjonalistę Eligiusza Niewiadomskiego.

                                                    Aktor nie stronił od udziału w filmach komediowych. Dwukrotnie wystąpił u Juliusza Machulskiego: w 1984 roku w II części "Vabanku" zagrał naczelnika więzienia - Twardijewicza, a trzy lata później w "Kingsajzie" - ojca głównej bohaterki - Ali. Marka Walczewskiego znają też doskonale miłośnicy telewizyjnych seriali: m. in. "Polskich dróg", "Najdłuższej wojny nowoczesnej Europy" i komediowych: "Banku nie z tej ziemi", "13 posterunku", "Ekstradycji 3". Najnowsze role Marka Walczewskiego to Lucjan Żeligowski w filmie "Józef Piłsudski" i Eyck z Densle w "Wiedźminie". Aktora można było także zobaczyć w "Ubu król" Piotra Szulkina jako generała oraz w "Ono" Małgorzaty Szumowskiej w wysoko cenionej kreacji ojca głównej bohaterki, Ewy. Zagrał również w jednym z odcinków "Bożej podszewki. Części drugiej".

                                                    Marek Walczewski związany był z aktorką Małgorzatą Niemirską. Kilkakrotnie udało im się współpracować na planie. Wspólnie zagrali m. in. w trzyodcinkowej telewizyjnej Kobrze, w "Żołnierzu królowej Madagaskaru" w szczecińskiej operze, a w filmie: w debiucie Łukasza Barczyka z 1999 r. "Patrzę na ciebie Marysiu".

                                                    Na ekranie ostatni raz pojawił się w 2004 roku w filmie "Ono". Chorował na Alzheimera.

                                                    https://film.onet.pl/_i/news/duze/m/marek_walczewski_2.jpg
                                                    Marek Walczewski w filmie "Ono"
                                                  • rita100 Re: * Marek Walczewski * 27.05.09, 22:47
                                                    [*]

                                                    Jekie to smutne.
                                                  • gajowy555 Re: * Stanisław Królak * 01.06.09, 11:55
                                                    Zmarł Stanisław Królak

                                                    W wielu 78 lat zmarł w niedzielę (31 maja) pierwszy polski zwycięzca Wyścigu Pokoju Stanisław Królak - poinformował prezes Polskiego Związku Kolarskiego Wojciech Walkiewicz.

                                                    https://m.onet.pl/_m/dc625bc4139ba86a1914d88322c3b10c,5,1.jpg

                                                    Królak triumfował w dziewiątej edycji amatorskiego, ale prestiżowego wieloetapowego Wyścigu Pokoju w 1956 roku, w Pradze. Po nim zwycięstwa odnosili Ryszard Szurkowski (1970, 1971, 1973 i 1975), Stanisław Szozda (1974), Lech Piasecki (1985) i Piotr Wadecki (2000).

                                                    Pierwsza wygrana Królaka, zawodnika reprezentującego w karierze Sarmatę i Legię Warszawa, "smakowała" polskim kibicom kolarstwa najbardziej. Szosy zaroiły się od chłopców na rowerach, z których każdy chciał być Królakiem... Nic dziwnego, że stał się jednym z najbardziej popularnych sportowców Polski lat 50.

                                                    Żółty trykot lidera Stanisław Królak zdobył w dramatycznych okolicznościach, na etapie z Lipska do Karl-Marx-Stadt (dziś Chemnitz) - 190 km. Kolarze mieli do pokonania strome wzniesienie w miasteczku Meerane, nazywane wtedy "ścianą płaczu". Niektórzy musieli zsiadać z rowerów, by je sforsować. Pierwszy przejechał tę stromiznę Włoch Aurello Cestari i zyskał przewagę około 2 minut nad czołówką, a 3 minuty nad Królakiem. Polak, w parze z silnym Rumunem Dumitrescu, ruszył w pogoń... Na stadion w Karl-Marx-Stadt wpadł jednak samotny, bardzo zabłocony kolarz. Przez długą chwilę sprawozdawcy nie potrafili rozpoznać, kto nim jest. Jak wspomina w swych książkach dziennikarz Bogdan Tuszyński, on pierwszy zorientował się, że to Stanisław Królak i krzyknął na całe gardło jego nazwisko...

                                                    Po dniu odpoczynku kolarze wyruszyli do Karlowych Warów (141 km). Zanim Stanisław Królak rozkręcił się na dobre, silne tempo sprawiło, że stracił do czołówki 3 minuty, a groźny Constantin Dumitrescu czyhał na jego pozycję lidera. Zdawało się, że wszystko już stracone. Jednak kryzys minął i polski lider, w towarzystwie kolarzy z francuskiej Polonii, dogonił czołówkę i na metę przyjechał ze stratą tylko 25 sekund do zwycięzcy. Uratował swą żółtą koszulkę i na praskim stadionie przejechał rundę honorową, z wieńcem na ramionach (wraz z ekipą ZSRR - 1. miejsce w klasyfikacji drużynowej).

                                                    Królak cztery razy zdobył tytuł mistrza Polski w wyścigu szosowym, górskim i przełajowym, w latach 1952-1955. Siedem razy ścigał się w Wyścigu Pokoju (1952-1961), trzykrotnie uczestniczył w szosowych mistrzostwach świata.

                                                    Niespełna rok temu, 1 sierpnia 2008, Królak otrzymał przyznany mu przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W niedzielę Stanisław Królak został włączony do Alei Gwiazd Kolarstwa Polskiego w Nałęczowie.

                                                    - Po raz pierwszy wsiadłem na rower mając trzynaście lat, a było to w podwarszawskiej miejscowości Las, gdzie moim sąsiadem był późniejszy trener polskich kolarzy Henryk Łasak. Ścigaliśmy się po polnych drogach - wspominał wówczas Stanisław Królak.

                                                    [*]
                                                  • rita100 Re: * Stanisław Królak * 01.06.09, 20:48
                                                    Pamnientata te Wyścigi Pokoju ? Eszcze mi brzmió nutki radiowe z relacji tygo
                                                    wyścigu. Aleśmy żyli tym tedy ? Przed tylewizóram siydzielim i slypsiali - chto
                                                    zmognie. Królaka ni bocze, ale Szurkowskiego i Szozde, no jo !
                                                  • rita100 Re: * Michaela Jackson * 26.06.09, 19:55
                                                    Czapki z głów. Pozostawił niezapomnianą muzykę, niezapomniany taniec i
                                                    niezapomniany śpiew. Jego pierwsze teledyski i następne też, robiły niesamowite
                                                    wrażenie. W tańcu miał rzesze naśladowców.
                                                    Nie zaznał spokoju za życia, może teraz ją będzie miał.
                                                    [*]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka