Gość: Obecny
IP: *.dynamic.chello.pl
08.06.13, 10:15
Prawie w środku tygodnia - w czwartek, debata w Wawrze się odbyła i to o bezpieczeństwie w dzielnicy. Debata, jak debata, średnio ok. setki mieszkańców, paru krzykaczy, kilka osób z kosmosu, no i szef Straży Miejskiej - wszystkowiedzący, i jego szybko reagujące na wezwanie służby, co to wraz z Policją wspólne patrole uprawiają...
Ale gdy moja znajoma co weekend, w sobotę wieczór 4 razy dzwoniła po Straż, żeby zjawili się tylko i uspokoili pijane bractwo, co to o 2 w nocy postanowiło rekordy rzutu butelką od piwa ustanawiać, (między godz. 2, a 4 ), to jakoś, po przyjęciu zgłoszenia nikt się nie pojawił! I nie było wtedy meczu na stadionie Legi, ani powodzi nie było...
A już o trwających prawie pół roku błaganiach, aby usunąć powypadkowy wrak auta osobowego z podwórka (autko bez numerów rejestracyjnych, wyraźnie porzucone po kradzieży i zderzeniu z drzewem), nie wspomnę..
Ale mniejsza o debatę, Goście Czcigodni i Dostojni dopisali, odpowiedzi udzielali, zapewniali, że się problemami zajmą, no może nie wszystkimi, ale przecież dzielnica ogromna terytorialnie i wszystkiego na raz nie ogarniesz.
W tym wszystkim dziwna postać młodego człowieka, który, ni z gruszki nie pietruszki, nie pytany, zaprezentował się na otwarciu spotkania,, jako rzecznik prasowy...
Czego, kogo? Tego nie dopowiedział.
Rzecznik prasowy dzielnicy, wszak był obecny i nawet koło nowego wiceburmistrza na debacie zasiadywał. Potem gdzieś zniknął ten młody człowiek i nie było okazji zapytać, ale zabełtany błękit w głowie pozostał.
Czyżby jakieś nowe przetasowania w Ratuszu się szykowały? Bo chyba nie w Wawrze? Byłby przecież jakiś anonsik...
A tak jakiś niesmak, podejrzenie o niezdrowe zapędy kwitnie..
I powracając do debaty: Jeśli miała służyć mieszkańcom, to dalibóg ta skromna frekwencja na prawie 70 tys. tubylców, jest aż nadto wymowna