kuriozalna
28.07.06, 12:44
Mial na imie Jacek i bylismy razem na koloniach w Nowym Saczu. Byl
najprzystojniejszym chlopakiem i zwrocil na mnie uwage. Po wakacjach jeszcze
troche sie spotykalismy bo mieszkal kilka osiedli dalej i przyjezdzal do mnie
na rowerze. Pisal mi wierszyki i listy milosne. Potem zaczal sie rok szkolny
i zaprosilam go na szkolna dyskoteke, wszystkie kolezanki mi zazdroscily.
Zima nasza milosc sie okrutnie skonczyla bo wyprowadzil sie z rodzicami do
Niemiec, wtedy do RFN. Pisal mi jeszcze potem pare listow ale kontakt sie
urwal. Ja mialam wtedy 13 lat a on 14. Bylam w nim szalenczo zakochana. A tak
swoja droga ciekawa jestem jak mu sie tam zycie ulozylo i jak teraz wyglada.