Dodaj do ulubionych

"Cichociemny" z Wisły

07.01.04, 12:40
Adolf Pilch "Dolina"
1914 - 2000
Pseudonimy: Góra, Pistolet, Dolina.
Oficer rezerwy piechoty WP: podporucznik, porucznik [1944], major [1945?].

Urodził się w Wiśle na Śląsku Cieszyńskim, jako ósme dziecko beskidzkiego
górala, 22 V 1914. Jego praojcowie przywędrowali w Beskidy ze Szkocji z grupą
uciekającą przed prześladowaniami religijnymi.

Po ukończeniu gimnazjum w Cieszynie i Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn
i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda w Warszawie, został
powołany do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 26. DP w
Skierniewicach.

W 1939 nie zmobilizowany.

W 1940 przedostał się na Węgry [tam został internowany], następnie przez
Rumunię dotarł do Jugosławii skąd statkiem "Patria" dopłynął do Marsylii. We
Francji wcielony do 3. DP [początkowo w 9. pp następnie 8. pp]. W czasie
niemieckiej agresji na Francję brał udział w walkach 8. pp, a po kapitulacji
Francji i ewakuacji oddziałów polskich, 21 VI 1940 dotarł do Plymouth w
Wielkiej Brytanii.

Wcielony do 10. BKPanc. [24. p.uł.]. Tam ochotniczo zgłosił się do służby w
Kraju, po czym przeszedł szkolenie dywersyjne cichociemnych. Zaprzysiężony na
rotę Armii Krajowej 28.VIII.1942.




Przerzucony do Polski w ramach operacji lotniczej "Saw" w nocy z
16/17.II.1943:

Operacja lotnicza "Saw"

dowódca por. naw. Karol Gębik

Ekipa XX - zespół 3:

ppor. Michał Busłowicz "Bociek"

ppor. Henryk Januszkiewicz "Spokojny"

ppor. Bolesław Odrowąż-Szukiewicz "Bystrzec", zginął przy skoku, spadochron
nie otworzył się

ppor. Adolf Pilch "Góra".



Zrzut przyjęła placówka "Koń" 21 km na południowy-wschód od Piotrkowa, w
widłach rzek Pilicy i Czarnej. "Góra" i "Bociek" nieprecyzyjnie zrzuceni
lądowali w lesie po drugiej stronie Czarnej. Zaopatrzony w fałszywe dokumenty
przedostał się do Warszawy, gdzie oczekiwał na rozkazy KG AK.

Rozkazem PZP nr 248 z dn. 20.III.1943 podpisanym przez płk. "Robaka" otrzymał
przydział do Kedywu Okręgu AK "Czapla" [Białystok], następnie do Okręgu
AK "Nów" [Nowogródek], w którym wszedł w skład dowództwa oddziału
partyzanckiego im. Tadeusza Kościuszki. Następnie dowódca batalionu piechoty
w Zgrupowaniu Stołpecko-Nalibockim [Zgrupowanie "Stołpce"] mjr. "Wacława"
[Wacław Pełka].

Oddział początkowo odnosił sukcesy bojowe. 19 VI 1943 opanował garnizon
niemiecki w Iwieńcu i dzięki zdobycznej broni "zakwaterował się" w Puszczy
Nalibockiej. Jednak w wyniku okrążenia przez duże siły niemiecko-białoruskie,
zgrupowanie uległo rozproszeniu. "Góra" wprawdzie szybko odtworzył oddział,
ale natrafił na nowego, nie mniej groźnego przeciwnika. Zgrupowanie
Stołpeckie AK sąsiadowało z sowieckim oddziałem w rejonie Iwieńca. Dowódcy
obu jednostek byli w stałym kontakcie. Między oddziałami polskimi i
sowieckimi dochodziło do częstych utarczek, głownie na tle zaopatrzeniowym. 1
XII 1943 grupa pięciu oficerów Zgrupowania Stołpeckiego została zaproszona
przez Sowietów na "naradę wojenną". Już po drodze zostali pochwyceni i
zamordowani przez sowieckich partyzantów. Na wszystkie oddziały polskie
urządzano obławy i rozbrajano je. Te, które nie zdołały się obronić -
wymordowano.

Ppor. "Góra" uratował się, ponieważ wietrząc sowiecki podstęp - nie poszedł
na spotkanie.




Z garstki piechoty i szwadronu kawalerii chor. "Nocy" [Zdzisław Nurkiewicz]
odtworzył Zgrupowanie, którego został dowódcą. 9.XII.1943 pod Iwieńcem, w
strefie kontrolowanej przez Niemców, doszło do spotkania z przedstawicielami
miejscowej żandarmerii. Stwierdziwszy, że oddział jest w konflikcie z
partyzantką sowiecką Niemcy przyjęli proponowany rozejm i zaproponowali pomoc
w zaopatrzeniu oddziału w broń, amunicję i środki sanitarne. Powiadomiony o
sytuacji ppłk "Prawdzic" [Janusz Szulc] komendant Okręgu AK Nowogródek
zaakceptował istniejący stan, zalecając wyciąganie od Niemców broni i
amunicji tyle, "ile tylko się da". Pozostając w stałym kontakcie z
ppor. "Górą", podtrzymywał bez zmiany swoje stanowisko w tej sprawie, mimo
że "Góra", dobrze zdając sobie sprawę z niewłaściwości postępowania i
niemożności przeciągania go, zamierzał możliwie szybko oderwać się od
Niemców. Zaistniała sytuacja mogła doprowadzić do niebezpiecznego "zbratania
się" oddziałów polskich i niemieckich, co przy skomplikowanej sytuacji
politycznej [24.IV.1943 Sowieci zerwali stosunki dyplomatyczne z Polską]
mogli na swoją korzyść wykorzystać Sowieci. Informacje o tym, co zaszło w
zgrupowaniach "Nadniemieńskim" i "Stołpeckiem", otrzymała KG AK pod koniec
roku, a już 8 stycznia 1944 dotarły one do Londynu, wywołując ostrą reakcję
Naczelnego Wodza, nakazującego przerwanie istniejącego stanu i ukaranie
winnych. Postępowanie ppor. "Góry" i por. "Lecha" [Józef Świda] Komenda
Główna AK początkowo odbierała jako rokosz.

20 lutego 1944 wyjechał w Nowogródzkie mjr dypl. "Kotwicz" [Maciej
Kalenkiewicz], referent operacyjny szefa operacji KG AK gen. "Tabora"
[Stanisław Tatar]. Wyposażony w szerokie pełnomocnictwa "Kotwicz" zajął się
sprawą por. "Lecha" Świdy, dowódcy Zgrupowania "Nadniemeńskiego", który w
wyniku przeprowadzonej rozprawy zdjęty został z dowodzenia i wydalony z
Okręgu AK Nowogródek. W drugiej kolejności mjr. "Kotwicz" zajął się sprawą
zgrupowania ppor. "Góry". Decyzja zapadła na odprawie Komendy Okręgu 17
czerwca. Postanowiono wyprowadzić zgrupowanie zza Puszczy Nalibockiej i
przeprowadzić na bezpieczny teren. Wyjście oddziałów ppor. "Góry" miało być
wspomagane "z zewnątrz" przez uderzenie zgrupowania mjr "Kotwicza". "Kotwicz"
chciał wykorzystać zgrupowanie "Stołpeckie" w przygotowywanej operacji "Ostra
Brama" [wyzwolenie Wilna]. Jednak do tego nie doszło. Mjr. "Kotwicz"
prowadzący zgrupowanie z pomocą "Górze" został zatrzymany przez Niemców pod
Dyndyliszkami, ciężko ranny [amputacja ręki], nie mógł doprowadzić sprawy do
końca.

W tej sytuacji "Góra", oczekujący nadaremnie na zapowiedziane uderzenie z
zewnątrz, wobec ruszenia frontu na Białorusi, okrążając Puszczę poszedł na
zachód wśród bezładnie uciekających kolumn niemieckich.

Zgrupowanie wyruszyło 29 VI 1944 z rejonów Iwieńca i Stołpec. Z 40 ludzi,
którymi "Góra" dowodził pod koniec 1943, zgrupowanie rozrosło się do ponad
800 żołnierzy, z czego połowę stanowiła kawaleria. Szeregi rosły szybko, gdyż
młodzi chłopcy musieli ratować siebie i rodziny przed śmiercią z rąk
sowieckich "sojuszników"... Również znacznej części wcześniej rozbrojonych
partyzantów udało się uciec do polskich oddziałów. Komenda Okręgu pomagała,
przysyłając oficerów i podchorążych. Tak więc ogromne tabory, wojsko, rodziny
żołnierskie, zaczęły posuwać się w kolumnie. Pokonywały pola i lasy,
przeprawiały się przez rzeki: Niemen, Szczorę, Narew, Bug i Wisłę pod Nowym
Dworem. Przemarsz Zgrupowania odbywał się w sposób przemyślany: przez kilka
godzin od świtu, a potem maskowanie się w lesie do godz. 18.00 i znów marsz
do późnej nocy.

Ppor. "Góra" wiózł ze sobą na wozach jako "przykrywkę" kilku żandarmów
niemieckich, których zlikwidował, gdy był już za Bugiem i poczuł się
bezpieczny. Mówi o tym meldunek Komendanta Okręgu Białystok do KG AK z dn.
21.VII.1944:"Dnia 12 lipca na terenie obwodu 5 [...], 14 km na płd. wsch. od
Szepietowa zakwaterował się oddział wojska w sile około 1000 ludzi-żołnierzy
[2 dywizjony kawalerii plus 1 batalion piechoty]. Umundurowanie: przeważnie
zielony - polski, polówki, furażerki, proporczyki ułańskie biało-czerwone na
kołnierzach, na polówkach polskie orły i takież proporczyki z lewej strony.
Uzbrojeni dobrze, dużo pistoletów maszynowych niemieckich. Dowódca tej
jednostki por. Góra podaje, że jest to 27. p.uł. i 78. pp. Posuwają się
marszem pieszym z rejonu Lida [...]

Co nas zastanawia i jest dziwne, że występują jawnie [...]. Nie wystawiają
żadnych ubezpieczeń. Por. Góra w rozmowie osobistej wyraził się, że mają
jakiś przedawniony "świ
Obserwuj wątek
    • piksel3 Re: "Cichociemny" z Wisły - cd 07.01.04, 12:42
      Co nas zastanawia i jest dziwne, że występują jawnie [...]. Nie wystawiają
      żadnych ubezpieczeń. Por. Góra w rozmowie osobistej wyraził się, że mają jakiś
      przedawniony "świstek" legalizujący ich wystąpienie z bronią; pod jego pozorem
      w tym wielkim melanżu bezczelnie im się to udaje [...]. Goszczą u siebie paru
      uciekłych żandarmów niemieckich, którzy służą im za przykrywkę zewnętrzną
      [...]. Por. Góra między innymi powiedział, że rozkazem mieli na dzień 12 lipca
      maszerować na Wilno, zdobyć je, jednak zawierucha wojenna uniemożliwiła.
      Dłuższy czas obozowali w okolicach Mińska [Białoruskiego], bijąc się z
      partyzantką sowiecką.

      Por. Góra liczy lat 30, brunet, sylwetka tęga, wąsik przystrzyżony. Tenże Góra
      jak i inni oficerowie są dziwnie pesymistycznie usposobieni co do zwierzchników
      za rzekome 14 miesięcy tułaczki, bez żadnej opieki, łączności itd. [...].
      Chcieliby nawiązać łączność z organizacją, lecz decyzja ich niezmienna - za
      Bug".



      Wspomina "Longinus":
      "Bug przekroczyliśmy wpław 16 lipca 1944. W miejscowości Dzierzby. Nawiązaliśmy
      kontakty z placówką AK. Zrobiliśmy zasadzkę na kilka niemieckich samochodów
      wojskowych, zdobywając ważne dokumenty. 24 lipca dotarliśmy do Nowego Dworu.
      Zastanawialiśmy się, jak przedostać się na zachodni brzeg Wisły. Przejście w
      bród było niemożliwe. [...] Mieliśmy trzy rozwiązania: rozpuścić Zgrupowanie;
      przemieścić się na południe [ale tam był już front]; przemaszerować przez most
      jako ruchomy cel".
      Wybrano to ostatnie. Ryzyko było duże, ale liczono, że w chaosie i zamieszaniu,
      w związku z dużym ruchem uciekających formacji pomocniczych armii niemieckiej
      [Kozacy, RONA itd.] może się udać. I rzeczywiście udało się.

      Nocą 25/26.VII.1944 ppor. "Góra" przybył do Dziekanowa Polskiego w Puszczy
      Kampinoskiej i zameldował gotowość podporządkowania się kpt. "Szymonowi" [Józef
      Krzyczkowski], komendantowi VIII Rejonu "Łęgów" VII Obwodu "Obroża" Okręgu
      Warszawskiego AK. Początkowo stanowisko KG AK było negatywne. Komenda nie
      chciała mieć nic wspólnego z oddziałem, współpracującym [w jej przekonaniu] z
      Niemcami. Ostatecznie wyrażono zgodę na wejście zgrupowania w skład oddziałów
      kampinoskich, dając ppor. "Górze" szansę rehabilitacji na polu walki.

      Sprawę rzekomej kolaboracji ppor. "Góry" zamknął ostatecznie Dowódca Armii
      Krajowej gen. "Bór" Komorowski, nadając mu dn. 28.IX.1944 dwukrotnie KW, a
      cztery dni później - 1.X.1944 VM V klasy, o czym podano w rozkazie komendanta
      Okręgu Warszawskiego nr 37 z dn. 2.X.1944.

      Partyzanci ze Zgrupowania dołączyli do oddziałów z Puszczy Kampinoskiej, które
      powitały ich entuzjastycznie. Ten długi marsz wśród wrogów, niemal bez strat,
      graniczył z cudem... Oddział ppor. "Góry" znacznie wzmocnił siły kampinoskiej
      AK, liczył bowiem 861 żołnierzy, których uzbrojenie stanowiło: 11 ckm, 41 rkm,
      1 lkm, 7 granatników, 53 pistolety maszynowe, 411 kb, 38 pistoletów i dużą
      ilość amunicji oraz granatów ręcznych.

      W czasie Powstania Warszawskiego żołnierze Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego
      AK stanowili trzon Grupy "Kampinos". Dzięki doświadczeniu zdobytemu w 14-
      miesięcznych walkach partyzanckich, wysokiemu morale dowódcy i żołnierzy, jak
      również odwadze bojowej i sile uzbrojenia, już 30 i 31 lipca pod Aleksandrowem
      zadali Niemcom dotkliwe ciosy.

      W Powstaniu Warszawskim ppor. Pilch dowodząc pułkiem "Palmiry-Młociny" [nazwa
      zgrupowania przyjęta po 1.IX.44] brał udział w starciach na północnych
      przedmieściach stolicy. W czasie drugiego ataku na lotnisko Bielany, 2.VIII.44
      poniesiono duże straty. Poległ tam m.in. uł. Bogdan Grygorcewicz "Mały", 14-
      letni, najmłodszy ułan Zgrupowania. Pod dowództwem ppor. "Góry", który zmienił
      wówczas pseudonim na "Dolina", zgrupowanie 3.VIII.44 zlikwidowało silne
      jednostki niemieckie pod Truskawką i pod Truskawiem, dzięki czemu Puszcza
      Kampinoska została oczyszczona z wrogich oddziałów i już 10 sierpnia można było
      przyjąć pierwsze zrzuty z samolotów alianckich.



      Zgrupowanie "Stołpeckie" dotarło do Kampinosu.


      W nocy z 2/3.IX.1944 dowodzone przez ppor. "Dolinę" i mjr. "Okonia" dwa
      oddziały AK zaatakowały rozmieszczone w Truskawiu pododdziały batalionu brygady
      RONA, zabijając 91 żołnierzy Kamińskiego. Ppor. "Dolina" całkowicie
      zaskoczył "ronowców", wdzierając się od razu do środka wsi. Natarcie było tak
      energiczne i nagłe, że tylko nieliczni żołnierze RONA stawili opór, większość
      otumaniona pijaństwem i hulanką poprzedniego wieczora pierzchła pod ogniem
      powstańców, porzucając broń, a także kosztowności zrabowane pomordowanym
      mieszkańcom Warszawy. Powstańcy podpalili kilka stodół wraz z kwaterującymi tam
      żołnierzami wroga, spłonęły przy tym wozy z amunicją i magazyn zaopatrzenia.
      Sierż. "Zeręba" zdobył działa, zabrał jedno - pozostałe zniszczył granatami.
      Dowództwo oddziałów npla schroniło się w piwnicy, gdzie wybito je granatami
      ręcznymi. Zdobyto tyle broni, że nie można jej było zabrać w całości i część
      jej zniszczono. Wzięto: działo 75 mm z 26 nabojami, 2 ckm, 23 rkm, 16 pm, 48
      karabinów sowieckich [Mosin] z 10.000 nabojów, 2 ciężkie moździerze, do nich 2
      skrzynki amunicji, 11 koni, 6 wozów, w tym 4 z żywością, umundurowaniem i...
      radiostacją. "Pogrom w Truskawiu" był największym sukcesem oddziałów
      ppor. "Doliny" w czasie walk wspierających Powstanie.
      29 IX 1944 dowodzona przez mjr. Alfonsa Kotowskiego "Okonia" Grupa "Kampinos",
      okrążona pod Jaktorowem, została całkowicie rozbita. Niemcy siłami ok. 5 tys.
      żołnierzy z udziałem broni pancernej [w tym wydzielone bataliony alarmowe z
      dywizji spad-panc. "Hermann Göring" oraz dywizji SS-"Wiking" i SS-"Totenkopf"],
      przystąpili do likwidacji kampinoskiego zgrupowania Armii Krajowej
      [operacja "Sternschnuppe"]. Pociągami pancernymi od strony Grodziska
      Mazowieckiego i od Żyrardowa przecięli drogę partyzantom, zamykając pierścień
      okrążenia Grupy "Kampinos". Mimo to Polacy bili się aż do wieczora, strącając
      nawet jeden samolot. Po klęsce jaktorowskiej ppor. "Dolina" przedarł się ze
      swoim oddziałem [około 80 koni] i idąc cały czas w walce, w październiku
      dołączył do 25. pp AK Ziemi Piotrkowsko-Opoczyńskiej Podokręgu Piotrków, w
      którym 25.X.44 objął dowodzenie III batalionem piechoty.

      W okresie 30.IX.1944-17.I.1945 oddział "Doliny" stoczył walki:

      30.IX.44 Dąbrowa koło Nowego Miasta,

      14.X.44 Wola Pękoszewska,

      15.X.44 Pniowe,

      16.X.44 Kowiesy,

      18.X.44 Rosławowice i Raducz,

      24.X.-9.XI.44 w składzie 25. pp AK:

      27.X.44 Biały Ług i Fałków,

      28.X.44 Bulianów,

      4.XI.44 Huta,

      5.XI.44 Boków,

      8.XI.44 Wincentów,

      działania samodzielne:

      13.XI.44 Brzozowo,

      26.XI.44 Niemojewskie Górki,

      9.XII.44 Białaczów,

      10.I.45 Modrzew,

      17.I.45 Modrzewek i Kraśnica.

      Po rozwiązaniu 25. pp, które nastąpiło ok. 9.XI.1944, stanął na czele
      konnego "oddziału Doliny", walcząc na dawnych szlakach mjr. "Hubala"-
      Dobrzańskiego do stycznia 1945, kiedy to ruszyła sowiecka ofensywa zimowa.



      Żołnierze "Doliny" po dotarciu do rejonu działań 25. pp AK. Uwagę zwraca bogate
      uzbrojenie oddziału. Są to zdobyczne MP-40, MG-42 i sowiecki rkm DP.


      Oddział por. "Góry" - "Doliny" w okresie od 3 VI 1943 do 17 I 1945 stoczył 235
      bitew i potyczek, w znakomitej większości zwycięskich. Był to niebywały wyczyn.
      Przez cały ten czas oddział przemieszczał się w nieustannej walce.
      Por. "Dolina" - zwany przez to "Partyzantem Trzech Puszcz" - musiał stale
      troszczyć się o bezpieczeństwo, wyżywienie, zaopatrzenie i uzbrojenie dużego
      ugrupowania, liczącego w szczytowym okresie swojej działalności ok. 1000
      partyzantów.

      Po wojnie nie dane mu było świętować zwycięstwa. Podobnie jak tysiące jemu
      podobnych zmuszony był do ucieczki z kraju...

      W 1945, wraz z żoną Ewą osiedlił się w Anglii.

      Wychowywali na patriotów i wykształcili dwie córki oraz syna.
      W 1990 roku przyjechał do Polski, entuzjastycznie witany przez swych byłych
      żołnierzy, wywie
      • piksel3 Re: "Cichociemny" z Wisły - cd 07.01.04, 12:43
        Wychowywali na patriotów i wykształcili dwie córki oraz syna.
        W 1990 roku przyjechał do Polski, entuzjastycznie witany przez swych byłych
        żołnierzy, wywieszających na stacjach kolejowych transparenty: "Dziękujemy Ci
        za życie". Sam udzielił wywiadu TVP, w którym stwierdził m.in. "Muszę przyznać,
        że czuję się nieco dziwnie, przez tyle lat prokomunistyczna prasa nazywała mnie
        zdrajcą i sprzedawczykiem, a naraz zostałem uznany za legendę"...

        Major Adolf Pilch zmarł w Londynie 26 stycznia 2000 w wieku 86 lat.

        Odznaczony:

        Virtuti Militari V klasy

        Krzyżem Walecznych x 4

        Piotrkowi Pomorskiemu - Wielkie Dzięki za dostarczenie mi wielu informacji, bez
        których ta strona nie mogłaby powstać :)
      • fk5 Re: "Cichociemny" z Wisły - cd 19.01.04, 07:38
        Czlowiek legenda!
        • 1gomez Re: "Cichociemny" z Wisły - cd 19.01.04, 08:55

          Chcialbym serdecznie pozdrowic wszystkich na forum Cieszyn.
          PS Historii zmienic sie nie da.Mimo wysilkow niektorych.Juz dawno temu sprawa
          rzekomej wspolpracy oddzialu por.Gory z okupantem byla podnoszona jako
          przyklad na kolaboracje AK.Teraz poznalem szczegoly.Dzieki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka