Dodaj do ulubionych

Paweł Steller

30.05.06, 22:50
Widziałem raz kartkę na allegro.
Taki Góral z Wisły.
www.mhk.katowice.pl/ikony/ikon-czas/steller1.jpg
I tak sobie gościa przepuściłem komisyjnie gościa przez wyszukiwarkę.

Pyszne śląskie twarze
W Galerii Artystycznej na placu Grunwaldzkim w Katowicach odsłonięto
płaskorzeźbę upamiętniającą Pawła Stellera. W ten sposób Śląsk honoruje
swojego najwybitniejszego grafika, którego kunszt porównywano niegdyś do
Albrechta Duerera czy Rembrandta

"Pyszne twarze polskie pełne blasku i wyrazu, wspaniały rysunek, równy niemal
rysunkowi Rembrandta czy Rubensa" - zachwycał się grafikami Pawła Stellera w
1937 roku warszawski krytyk. Te "pyszne twarze" pochodziły najczęściej z
Załęża, Wełnowca, Bogucic lub Brynowa. Należały do spracowanych hutników,
górników albo starych Ślązaczek. Za te twarze, sportretowane w drzeworycie i
zamknięte w tece "Typy polskie", Steller dostał złoty medal na międzynarodowej
wystawie w Paryżu. Katowicki artysta był wtedy u szczytu sławy.

Ta sława wyśniła się 42 lata wcześniej jego ojcu. Antoni Steller, hutnik z
Ustronia, czekał z niepokojem na narodziny piątego dziecka w rodzinie.
Niepokój minął, kiedy przyśnił mu się proroczy - jak głosi rodzinna legenda -
sen. Antoni Steller wyśnił, że jego potomek będzie kiedyś utalentowanym i
sławnym człowiekiem. Na objawienie talentu małego Pawła rodzina nie musiała
zresztą długo czekać. Już jako pięciolatek podkradał starszemu bratu farby. W
szkole, najpierw w Ustroniu, a potem w Samborze, również nie przestawał myśleć
o malowaniu. Jednak na początku XX wieku farbki czy papier sporo kosztowały.
Mały Steller znalazł i na to sposób. Sprzedawał kolegom nowelki, które nie
tylko sam napisał, ale i własnoręcznie ilustrował.

Z takim samym zacięciem i determinacją przeszedł przez pozostałe szkoły.
Najpierw była to Szkoła Przemysłu Artystycznego we Lwowie. Wielodzietnej
rodziny hutnika nie było stać na tak kosztowną edukację najmłodszego dziecka.
Pomogło Towarzystwo Szkoły Ludowej, fundując stypendium. Już jako absolwent
lwowskiej szkoły mógł zostać na miejscu i pracować za niemałe pieniądze.
Steller jednak chciał się dalej uczyć. Wybrał Wyższą Szkołę Przemysłu
Artystycznego w czeskiej Pradze. To była dla niego jeszcze twardsza szkoła
życia. Przez pierwszy rok musiał się tam utrzymać sam. Dopiero później został
ponownie stypendystą.
Obserwuj wątek
    • kubek cd 30.05.06, 22:51
      W pamięci syna Pawła Stellera, Stefana, pozostało wspomnienie, że ojciec
      niechętnie bawił się z nim ołowianymi żołnierzykami. Nic dziwnego: studia w
      Pradze przerywa artyście I wojna światowa. Jako poddany Franciszka Józefa trafił
      do ck armii. Z innymi poborowymi z okolic Cieszyna musiał walczyć z Włochami nad
      rzeką Isonzą, na jednym z najgorętszych frontów Wielkiej Wojny. Żeby odreagować
      horror, jaki się wokół niego rozgrywał, Steller rysował. Na wszystkim, co mógł
      znaleźć w okopie: skrawku papieru, pudełku po papierosach. Mimo tych
      doświadczeń, kiedy rodzi się państwo polskie, Steller nie waha się jeszcze raz
      założyć mundur. Jest oficerem polskiego wojska od 1920 do 1921 roku. I dopiero w
      II Rzeczpospolitej udaje mu się zrealizować marzenie: zostaje studentem Akademii
      Sztuk Pięknych. Jego profesorem zostaje Władysław Skoczylas, absolutny mistrz
      polskiego drzeworytu.

      Kilka lat później, w 1929 roku, ten sam Skoczylas musiał uznać wielkość swojego
      niedawnego ucznia. Portret prezydenta Ignacego Mościckiego autorstwa Stellera
      przynosi mu pierwszą nagrodę w konkursie warszawskich grafików. Skoczylas
      przyznaje wtedy śląskiemu artyście, że sam nie miałby odwagi na pewne techniczne
      rozwiązania. Taki komplement jeszcze bardziej dodaje Stellerowi skrzydeł.
      Dodatkowy impuls bardzo mu się przydaje, bo w Katowicach ma już na utrzymaniu
      rodzinę. W 1925 roku ożenił się z Elżbietą Sosnowską i przeniósł na Górny Śląsk.
      Stellerowie mieszkają najpierw w kamienicy przy dzisiejszej ulicy Mikołowskiej.
      Później przenoszą się niewiele dalej, na Raciborską, wreszcie na ulicę Andrzeja.
      To w tamtych okolicach spotykał modeli dla swoich śląskich drzeworytów. Często
      są to po prostu sąsiedzi, najczęściej górnicy. Za to w mieszkaniu Stellerów
      gościła cała ówczesna kulturalna elita. Przy ponoć świetnych deserach Elżbiety
      Stellerowej dyskutowali pisarz Gustaw Morcinek i malarz Adam Bunsch, radiowiec
      Stanisław Ligoń i artysta Czesław Kuryatto.

      Ten świat wali się w gruzy 1 września 1939 roku. Na początku okupacji Steller
      czuje, że nie jest w Katowicach bezpieczny. Ma się czego obawiać: nauczyciel
      Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, do tego artysta z wojskową
      przeszłością na pewno zwrócił uwagę Niemców. Dlatego grafik zabezpiecza swoje
      dzieła. Część zakopuje lub zamurowuje, resztę przechowuje u znajomych. Sam woli
      przeczekać wojnę w Beskidach. Pomaga mu dalsza rodzina.

      Co nie udało się jednak Niemcom, spotyka Stellera po 1945 roku ze strony nowej
      władzy ludowej. W marcu 1945 roku został aresztowany i po miesiącu w więzieniu
      Steller trafia do obozu 503 za Nowosybirskiem. Do dziś nie wiadomo dokładnie,
      dlaczego. Być może zadecydował przypadek: po wojnie Steller spotkał na ulicy
      jednego ze swoich byłych uczniów, któremu artysta podyktował swój nowy adres.
      Okazało się, że młody człowiek działał w ruchu oporu. Czy wpadł w ręce Urzędu
      Bezpieczeństwa razem z feralnym adresem? Nie wiadomo. Steller wrócił dopiero po
      20 miesiącach. Przetrwał, bo robił portrety naczelnikowi i strażnikom obozu.

      Po 1945 roku najlepszy okres swojej twórczości miał już za sobą. Co nie znaczy,
      że nie stworzył dobrych prac. I to niemało, bo - jak policzyli skrupulatnie
      historycy sztuki: 459 akwarel, 1100 rysunków i 200 drzeworytów. Nowa władza go
      akceptuje, bo w sztuce górę biorą tematy, którymi zawsze się zajmował, czyli
      ludzie pracy. Steller zjeżdża nawet parę razy na dół, do kopalni. Jednej z
      takich wypraw omal nie przypłacił życiem. W ostatniej chwili przewodnik ściąga
      go z toru, po którym jedzie kolejka z węglem.

      Całe życie zakochany w Beskidach, dopiero na emeryturze Steller dostaje szansę
      przeniesienia się tam na stałe. W 1960 roku za oszczędności kupuje mały domek w
      Wiśle. To właśnie w nim Stefan Steller rozegrał z ojcem ostatnią partię jego
      ulubionych szachów. Steller junior zauważył z przykrością, że bez trudu pokonał
      ojca. Nigdy więcej nie zagrali. Paweł Steller zmarł 4 września 1974 roku.
      Pozostała po nim ogromna spuścizna akwareli, rysunków i drzeworytów. Sporą ich
      część ma Muzeum Historii Katowic, które jeszcze w tym roku otworzy wystawę
      poświęconą największemu grafikowi Katowic.

      Płaskorzeźba Pawła Stellera zostanie odsłonięta dziś o godz. 16. Wcześniej
      Muzeum Historii Katowic zaprasza na wykład poświęcony artyście (godz. 13) oraz
      na spotkanie z jego synem Stefanem i przyjaciółmi o godz. 17.30.
      miasta.gazeta.pl/katowice/1,35055,2908443.html
      • kubek obrazki 30.05.06, 22:56
        tiny.pl/g6lb
        tiny.pl/g6lz
        i ten jest najlepszy

        Ślązaczka, 1935 (wyd. Typy śląskie w drzeworycie, Katowice 1939)

        tiny.pl/g64q
        • kubek A od tego rozpocząłem: 30.05.06, 23:17
          www.allegro.pl/show_item.php?item=105977146
        • kserkses1 dobre... /choć nie lubię tego okresu w sztuce.../ 30.05.06, 23:18

          • kubek a tu proszę ładne, mi się podoba! 02.06.06, 22:41
            aukcja.onet.pl/show_item.php?item=106956861
            • czesil Re: a tu proszę ładne, mi się podoba! 02.06.06, 23:08
              Kocham takie grafity.
              • stoik1 no proszę 02.06.06, 23:26
                szkoda że ci nie pokazałem mojej teczki
                ( cieszyńskie w rysunku i grafice czy tak jakoś, przyjemne wydawnictwo )
                • kubek "co się odwlecze to nie uciecze" 03.06.06, 09:38
                  chodzi o to wydawnictwo
                  • kubek i ponownie 13.07.06, 09:17
                    www.allegro.pl/show_item.php?item=115295887
                    • stoik1 do kolekcji 13.07.06, 11:18
    • stoik1 a tego najsłynniejszego nie ma ? 13.07.06, 11:22
      tzn portretu dość mocno starszej cieszynioczki ?
      teczkę za 24.90 chętnie bym kupił, niestety z miesiąca na miesiąc budżet mi się
      złośliwie nie domyka
      aukcja niezakończona - nie wiem, czy konsumpcja kultury w narodzie całkowicie
      upadła, czy wszyscy tacy biedni jak ja ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka