kubek
10.12.06, 11:04
Śląsk jednym wielkim miastem
Siedemnaście miast ma stworzyć aglomerację śląską. Jak zapowiadają politycy
PiS-u, uczestnictwo w niej będzie obowiązkowe. - Nie robimy tego przeciwko
prezydentom - zastrzega jednak Krzysztof Mikuła, katowicki poseł tej partii.
Hasło do tworzenia aglomeracji śląskiej, w skład której weszłoby 17 miast - od
Gliwic aż po Jaworzno - rzucił publicznie wicepremier i szef MSWiA Ludwik Dorn
(PiS) podczas swojej listopadowej wizyty w Katowicach. Zapowiedział wtedy
rozpoczęcie prac nad ustawą, która umożliwi połączenie miast w jeden związek.
Przynależność do niego będzie obowiązkowa.
Jednym z twórców projektu tej ustawy będzie wojewoda Tomasz Pietrzykowski, z
wykształcenia prawnik. Jego najbliższym współpracownikiem ma zostać również
prawnik, poseł z Katowic - Krzysztof Mikuła (PiS).
- Nikomu nie będziemy niczego narzucać. Wszystko odbędzie się przy współpracy
samorządów, a miasta nie utracą też swojej autonomii - zapewnia Mikuła.
Przekonuje, że aglomeracja to szansa dla śląskich miast. Wspólnie będzie można
lepiej zarządzać np. wodociągami czy kanalizacją i zabiegać o unijne dotacje
na inwestycje w regionie. - Chodzi też o to, by inwestycje były sensownie
lokowane. Po co każde miasto ma budować oczyszczalnię ścieków, skoro jedna
może obsłużyć kilka miast. Bez sensu, by każdy prezydent tworzył u siebie np.
centrum targowe - mówi Mikuła i jako kolejny przykład podaje Drogową Trasę
Średnicową.
- Teraz zajmuje się nią marszałek województwa, choć ta droga to przecież
sprawa tylko centrum województwa, a nie Rybnika czy Podbeskidzia. Od takich
rzeczy powinna być właśnie aglomeracja - mówi Mikuła.
Jego zdaniem musi się także skończyć konkurowanie między sobą poszczególnych
miast. Za to cała aglomeracja powinna zmierzyć się z Warszawą czy Trójmiastem.
- Mieliśmy już przykład porażki, gdy działa się w pojedynkę. Chorzów i
znajdujący się w nim Stadion Śląski aspirowały, by rozgrywać tu mecze EURO
2012. W efekcie porównano Chorzów z Krakowem czy Poznaniem. Inaczej by to
wyglądało, gdy to była oferta aglomeracji - przekonuje poseł.
Nie ma jeszcze pewności, kto kierowałby aglomeracją: czy po kolei prezydenci
miast, czy też może wspólny zarząd bądź wybierany przez przedstawicieli gmin
przewodniczący.
- Jego pozycja w związku, który będzie obowiązkowy, może być za słaba -
ostrzega jednak Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic, którego wojewoda już
zaprosił do prac nad nową ustawą. Frankiewicz uważa, że władze aglomeracji w
pierwszej kolejności powinny przejąć od miast zarządzanie komunikacją i
planowanie przestrzenne łącznie z opracowaniem wspólnej strategii rozwoju. -
Wolę stopniowe przekazywanie kompetencji aglomeracji i tylko za zgodą gmin -
mówi Frankiewicz.
Zwolennikiem jednego wielkiego miasta jest również Piotr Uszok, prezydent
Katowic. - Jeżeli chcemy się promować i ma być to skuteczne, to musimy
występować jako całość, a nie pojedynczo - mówi.
Nie obawia się również tego, że zmniejszy się jego władza. - Będzie to
dotyczyć nie tylko mnie, ale wszystkich prezydentów. To normalne - uważa. Nie
ma też nic przeciwko temu, by aglomeracja nosiła nazwę "Katowice".
- Podobnie jest w przypadku kanadyjskiego Vancouver, przy czym miasto samo w
sobie nie jest wielkie. Nazwę jednak będą musieli zaakceptować wszyscy - dodaje.
Wojewoda Tomasz Pietrzykowski wolałby nazwę Aglomeracja Śląska. Poseł Mikuła
zapowiada, że projekt ustawy powinien być gotowy wiosną.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3782019.html